glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole

01.12.03, 19:10
no wiec ostatnio spotkalem kolege z podstawowki, i jakos rozmowa potoczyla
sie w kierunku naszej owczesnej nauczycielki od rosyjskiego, niezwykle
atrakcyjnej, przepieknej, wowczas 27-29 letniej kobiety, bardzo czesto
ubierajacej sie w mini, i co tu duzo gadac....prezentujacej najpiekniejsze
nogi, jakie kiedykolwiek mialem przyjemnosc ogladac na tym ziemskim padole.

hmmmm, uwielbiala prowokowac, i do dzisiaj pamietam ja idaca w szpilkach,
bialych lub czarnych ponczochach, krociotkiej mini, schodami do gory, i tlum
malolatow, zafascynowanych, wolno i w absolutej, nienaturalnej ciszy
podazajacej w slad za nia.jesli ktos mial dobre miejsce i szczescie, bez
problemu mogl popatrzec na jej majteczki.to ona wlasnie krolowala tamtymi
czasy w mojej wyobrazni, ilez to razy.....niewazne.

i tak przypomniala mi sie ta historia nauczycielki z usa, ktora uprawiala
seks ze swoim uczniem, 14- czy 15-sto letnim.nie pamietam juz
dokladnie.pozniej miala z nim nawet dziecko.obydwoje zakochali sie w
sobie.rany, cos pieknego!!!i co?jacys idioci rozdmuchali tak sprawe, ze ta
trafila na pierwsze strony gazet, sad, wyrok, pozniej nawet nauczycielka
skazana zostala na kare wiezienia.szczyt ludzkiej glupoty!!!!!

wyobrazacie sobie cos takiego???
z kilkunastoletniego chlopaka zrobili bezbronnego, i niepoczytalnego bobasa,
pijacego mleko jeszcze przez smoczek.z kobiety napalona, zboczona kocice.
i jeszcze ta kara, jakby na przestroge, bo pewnie teraz wszystkie
nauczycielki rzuca sie na swoich uczniow.

zakochali sie, i co w tym zlego??

glupota ludzka nie zna granic.a wy co o tym myslicie?
    • r.richelieu Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 01.12.03, 20:25
      w tym cały problem aby nauczyciel nie doprowadzał do sytuacji, w której poza
      młodzieńczą fascynacją dochodzi do normalnych stosunków damsko-męskich. Mimo
      tego, że młodzian czy dziewcze są po uszy zadurzeni.
      ja nie wyobrażam sobie zakochania się w 15-latku, to z góry trąci czymś no,
      nieładnie pachnącym. Ona, młoda, może sobie porobić w charakterze
      doświadczonej kobiety, on może być po raz pierwszy w życiu wprowadzony w TE
      sprawy. Podobnie z dziewczynami i nauczycielami.

      ale czy do więzienia za to wsadzać.. nie. Ale dać nauczycielce po łapach w
      inny, mniej restykcyjny sposób. Nauczyciel w liceum, ba, w gimnzjum, jest poza
      fukcją nauczycielską też wychowawcą. I
      no
      z mojego punktu widzenia, nie nauczyciela z liceum i gimnazjum, wygląda to
      hm
      • zdzichu-nr1 Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 15:13
        Z żadną swoją nauczycielką nigdy nie spałem, ale miałem kontakty jako młody
        chłopak z Paniami po 30-stce. To są super związki, bo obie strony dostają to co
        chcą. Te kontakty trzeba tylko w odpowiednim momencie kończyć i ta rola
        przynależy mężczyźnie.
        • Gość: Richelieu* Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole IP: 213.77.25.* 02.12.03, 15:34
          rola zakończenia w odpowiednim momencie należy do tej starszej osoby. Czy to
          nauczycielka czy nauczyciel.
          Bo uczucie zacwytu jest piękne, ale zbyt szybko u młodziana, któremu buzują
          hormony, przeradza się w zwykłe pożądanie. Gdy się zakończy to 14-latek
          pobędzie jeszcze w prawiczkostwie, na jego szczęście, a uczucie do nauczycielki
          zostanie uczuciem
          • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 17:05
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > rola zakończenia w odpowiednim momencie należy do tej starszej osoby. Czy to
            > nauczycielka czy nauczyciel.
            > Bo uczucie zacwytu jest piękne, ale zbyt szybko u młodziana, któremu buzują
            > hormony, przeradza się w zwykłe pożądanie. Gdy się zakończy to 14-latek
            > pobędzie jeszcze w prawiczkostwie, na jego szczęście, a uczucie do
            nauczycielki
            >
            > zostanie uczuciem


            he? a jesli nauczycielka tez sie zakocha? czy taki zwiazek nie moze byc
            szczesliwy? nawet nie zwaiek, ale czy obydwoje nie maja szansy przezyc czegos
            pieknego?

            "Bo uczucie zacwytu jest piękne, ale zbyt szybko u młodziana, któremu buzują
            hormony, przeradza się w zwykłe pożądanie. Gdy się zakończy to 14-latek
            pobędzie jeszcze w prawiczkostwie, na jego szczęście, a uczucie do nauczycielki
            zostanie uczuciem"

            heee? co jest zlego w mlodzienczym pozadaniu? czy moze lepiej udawac ze go nie
            ma?"gdy sie zakonczy owo pozadanie, to mlodzian zostanie w prawiczkostwie, na
            jego szczescie...".heee??? dlaczego na jego szczescie? gdyby przestal byc
            prawiczkiem, mialoby to jakies skrajnie negatywne skutki? i to zdanie uczucie
            zostanei uczuciem.a gdyby po seksie owo uczucie do nauczycielkie stalo sie
            cudownym doswiadczeniem, to co?
            • Gość: Richelieu* Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole IP: 213.77.25.* 02.12.03, 17:18
              w 15-latku dorosła kobieta się zakocha? Czy będzie jej pochlebiać, że ma 30
              lat, a jeszcze tak młodzi chłopcy na nią "lecą"?

              jest to jednak mój punkt widzenia
              ja nie zakochałabym się w 15-latku, a i za kilka lat nadal wyglądając zapewne
              jak skrzyżowanie niemowlaka z własną pieluchą nie będę potrzebować jakichś
              potwierdzeń

              relacje uczeń-nauczyciel nie mogą być osobiste. Kiedy uczeń przestaje był
              uczniem tej nauczycielki, a jej wystarczająco dojrzałym chłopecm to ja
              najbardziej jeśli dorosła kobieta rzeczywiście znajdzie w nastolatku to, czego
              znaleźć nie jest w stanie u swoich rówieśników i starszych.
              Też duże znaczenie ma to, czy chłopak ma 16-17lat, czy 13-14. Ty piszesz o 14-
              latku. Może być niezwykle dojrzałym 14-latkiem widzącym różnicę między uczuciem
              do kobiety, a uczuciem do zjawiska. Wielu nastolatków durzy się w aktorach i
              piosenkarzach, może to są podobne uczucia. Wielu durzy się też w swoich
              nauczycielach. Durzy się, ale czy kocha?

              Ty, spytałeś się o to, czy słusznie wrzucono ją do więzienia. Niesłusznie.
              Tyle
              • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 18:40
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > w 15-latku dorosła kobieta się zakocha? Czy będzie jej pochlebiać, że ma 30
                > lat, a jeszcze tak młodzi chłopcy na nią "lecą"?

                jezeli ma kompleksy, to moze bedzie tak myslec.ale jednoczesnie wcale nie musi
                nawet probowac udowadniac cos sobie.moze sama wie, ze na dluzsza mete jest to
                bez sensu, ale jednoczesnie przezyla cos extra, i ja to trzyma.


                > relacje uczeń-nauczyciel nie mogą być osobiste. Kiedy uczeń przestaje był
                > uczniem tej nauczycielki, a jej wystarczająco dojrzałym chłopecm to ja
                > najbardziej jeśli dorosła kobieta rzeczywiście znajdzie w nastolatku to,
                czego znaleźć nie jest w stanie u swoich rówieśników i starszych.

                heee?sorry, wiesz, ja cie lubie,i nigdy nie czepiam sie literowek, czy nawet
                bledow ortograficznych, ale mam problemy z zrozumieniem twego
                tekstu.przeczytaj jeszcze raz co napisalas.z twoim zdaniem o relacji uczen-
                nauczyciel tez sie nie zgadzam.wedlug ogolu nie powinny, ale moga byc te
                relacje osobiste.generalnie na jednego nauczyciela przypada wielu uczniow, w
                ramach "rownosci" nauczyciel dystansuje sie wiec do ogolu, i stara sie nie
                nawiazywac bardziej osobistych wiezi z poszczegolnymi uczniami, tak by inni
                nie czuli sie pokrzywdzeni.nie zmienia to jednak faktu, ze duzo lepiej
                rozwijaja sie intelektualnie ci uczniowie, ktorzy maja mozliwosc osobistego
                kontaktu z nauczycielem,szczegolnie kiedy pojawia sie rowniez prawdziwa
                przyjazn miedzy dwojgiem, co jednak zdarza sie bardzo rzadko.nie mam tu na
                mysli seksu, ale wie ten ktos co mowie, kto mial osobistego, lub prywatnego
                nauczyciela, ktory uczyl nie bo musial, ale bo to kochal, a jednoczesnie byl
                swego rodzaju kumplem.dzisiaj zas uczniow ksztalci sie na zasadzie tasmy
                produkcyjnej.wilhelm reich, guru seksuologii w ogole, geniusz 20 wieku w
                dziedzinach fizyki, i chemii, psycholog, rowniez seksil sie ze swoja prywatna
                nauczycielka w wieku 12 lat.gdyby nie to...buaaa, bysmy go chyba ie poznali,
                jak sam twierdzil.

                > Też duże znaczenie ma to, czy chłopak ma 16-17lat, czy 13-14. Ty piszesz o
                14-
                > latku. Może być niezwykle dojrzałym 14-latkiem widzącym różnicę między
                uczuciem
                >
                > do kobiety, a uczuciem do zjawiska. Wielu nastolatków durzy się w aktorach i
                > piosenkarzach, może to są podobne uczucia. Wielu durzy się też w swoich
                > nauczycielach. Durzy się, ale czy kocha?

                ale nikt nie oczekuje, aby taki 14-latek od razu kochal.ale jesli jest w miare
                poukladanym mlodym czlowiekiem, to seks z tak dojrzala kobieta moze byc swego
                rodzaju katapulta w jego osobistym rozwoju.i kiedy jego kumple w szatni wciaz
                jeszcze podsmiewuja sie, i podniecaja zdjeciem golej baby, on bedzie lata
                swietlne od nich.


                >
                > Ty, spytałeś się o to, czy słusznie wrzucono ją do więzienia. Niesłusznie.
                > Tyle

                ja spytalem, co o tym myslicie.

                • Gość: Richelieu* Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole IP: 213.77.25.* 02.12.03, 19:08
                  Ona może i przeżyć coś ekstra, tak jak równie ekstra przeżyciem może wizyta w
                  ekscytującym miejscu, przejechanie się Ferrari po mieście lub spotkanie z
                  ulubionym pieśniarzem.

                  Co ma do tego osobisty stosunek na zasadzie uczeń-mistrz. Nauczyciel powinien
                  z pasją (powinien wiem, że jest inaczej) przekazywać wiedzę oraz tak
                  kształtować młody umysł aby wyrósł on na umysł zdający egzamin dojrzałości.
                  Taśmowe uczenie, złe naturalnei, ale jednostkowe traktowanie ucznia to jedno,
                  a zakochiwanie się, a raczej folgowanie swoim uczuciom to drugie. Uczeń i to
                  młody uczeń jest bardziej zakazany niż żonaty mężczyzna. Bo mężczyzna ma swój
                  rozum, a młody chłopak ma wyobrażenie o dorosłym rozumie. I jeśli miałabym
                  kogokolwiek winić, choć trudno tu o winie przesądzać, bardziej winiłabym
                  nauczycielkę, dorosłą osobę.
                  Chce 14-latek ropocząć współżycie (zresztą 14-latek !) to i tak poszuka
                  okazji, ale nauczycielka nie może przystawać na sytuację, że chłopak się
                  durzy, ona też go lubi bo ma piątki i taki przystojny, to dawaj roznamiętnić
                  się w dwóch różnych uczuciach.
                  Nauczyciel to jest nauczyciel. Wyobraź sobie, że nawet na studiach zbyt
                  intymne stosunki pomiędzy nauczycielem a studentem są niemile widziane. Dwóch
                  dorosłych, w końcu, ludzi. Jednak niemile widziaństwo można olać, ale
                  elementarnych zasad zdrowego rozsądku nie bardzo.

                  • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 19:39
                    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                    > Ona może i przeżyć coś ekstra, tak jak równie ekstra przeżyciem może wizyta
                    w
                    > ekscytującym miejscu, przejechanie się Ferrari po mieście lub spotkanie z
                    > ulubionym pieśniarzem.
                    >
                    > Co ma do tego osobisty stosunek na zasadzie uczeń-mistrz. Nauczyciel
                    powinien
                    > z pasją (powinien wiem, że jest inaczej) przekazywać wiedzę oraz tak
                    > kształtować młody umysł aby wyrósł on na umysł zdający egzamin dojrzałości.
                    > Taśmowe uczenie, złe naturalnei, ale jednostkowe traktowanie ucznia to
                    jedno,
                    > a zakochiwanie się, a raczej folgowanie swoim uczuciom to drugie. Uczeń i to
                    > młody uczeń jest bardziej zakazany niż żonaty mężczyzna. Bo mężczyzna ma
                    swój
                    > rozum, a młody chłopak ma wyobrażenie o dorosłym rozumie. I jeśli miałabym
                    > kogokolwiek winić, choć trudno tu o winie przesądzać, bardziej winiłabym
                    > nauczycielkę, dorosłą osobę.
                    > Chce 14-latek ropocząć współżycie (zresztą 14-latek !) to i tak poszuka
                    > okazji, ale nauczycielka nie może przystawać na sytuację, że chłopak się
                    > durzy, ona też go lubi bo ma piątki i taki przystojny, to dawaj roznamiętnić
                    > się w dwóch różnych uczuciach.
                    > Nauczyciel to jest nauczyciel. Wyobraź sobie, że nawet na studiach zbyt
                    > intymne stosunki pomiędzy nauczycielem a studentem są niemile widziane.
                    Dwóch
                    > dorosłych, w końcu, ludzi. Jednak niemile widziaństwo można olać, ale
                    > elementarnych zasad zdrowego rozsądku nie bardzo.
                    >

                    jesli mialabys kogos winic, to wlasnie nauczycielke.ale dlaczego zaraz winic?a
                    gdyby tak w ogole sie nie wtracac? wczesniej takie sytuacje, ze uczen folgowal
                    sobie z nauczycielka zdarzaly sie duzo czesciej, ze wzgledu na blizsze wiezi,
                    jakie laczyly ucznia i nauczyciela.latwiej mozna bylo to ukryc, kiedy kobieta
                    odwiedzala panicza w jego domu.co masz na mysli mowiac "roznamietnic sie w
                    dwoch roznych uczuciach"?nauczyciel to jest nauczyciel...no ale rowniez
                    czlowiek, a nie jakis robot, ktory nie ma prawa sie zakochac, lub po prostu
                    zapomniec przy innym czlowieku.uczen, mlody czlowiek, wiadomo ze jakiejs super
                    dojrzalej relacji nie stworzy, ale nie o to chodzi, a o samo doswiadczenie,
                    seks.jego rowiesnica rzadko dorowna w tej kwestii dojrzalej kobiecie.i w
                    koncu, elemantarne zasady zdrowego rozsadku.no tak, tym ludzkosc moze sie na
                    pewno poszczycic w ciagu ostatnich 2000 lat.to co ty nazywasz zdrowym
                    rozsadkiem, to zwykle uwarunkowanie.slawny polski etnolog napisal kiedys
                    absolutnego klasyka poswieconego zyciu ludow prymitywnych regionu malezji, w
                    ktorych przede wszystkim zbadal zycie seksualne odseparowanych od cywilizacji
                    plemion.bardzo ciekawe.seks natolatkow ze starszymi, w ogole seks jest tam
                    czyms naturalnym.co ciekawe, plemiona te nie znaja obsolutnie zdecydowanej
                    wiekszosci tak zwanych chorob cywilizacyjnych, rak, depresje, itp.
                    wiec z tym zdrowym rozsadkiem to roznie bywa.
                    • Gość: Richelieu* Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole IP: 213.77.25.* 02.12.03, 20:34
                      Dlatego powiedziałam, że wina to za mocne słowo, karzące, obrazujące się srogą
                      Temidą, aż tak, nie

                      wcześniej zdarzały się częściej
                      paniczyki w wykrochmalonych koszulach pobierały nauki wpółleżąc na szezlongu,
                      a nauczycielka z przygładzonymi włosami spiętymi w kok i zapiętą pod szyję
                      suknią z perkalu siedziała nad nim i ćwiczyła łacinę
                      amo
                      amas
                      amat
                      amamus
                      amatis
                      amant
                      z wykrzyknikiem na końcu ama! dopełniającym szczęścia wchodzenia po
                      szczebelkach
                      paniczyki i nauczycielki

                      Mimo wszytsko paniczyki i panienki w wieku nastu lat, 12-13 jechali go
                      gimazjum lub na pensję, w zależności od płci. Nie było więc porywów sercowych
                      dworkowych nauczycielek, bo te uczyły dzieci. Po dopełnieniu jednych nauk, a
                      przed drugimi gdy młodzian przyjeźżdżał do domu na wakacje mógł na tydzień czy
                      dwa zadurzyć się w nauczycielce swego młodszego rodzeństwa. Znaczy, brutalnie
                      mówiąc, wyrwać jedyną kieckę w okolicy na 2 tygodnie bo go cisną spodnie. A
                      potem odjeżdżał na studia za granicę choć z językami był na bakier, a
                      nauczycielka zostawał zadurzona i marząca o swej przyszłości jako dziedzicowa
                      dworu, w którym uczy. Takie wspomnienia były dla nauczycielek często jedynymi
                      iskrami rozpalającymi ich życie.

                      Ale w 14-latku zakochać się?
                      od razu stawia współkochających na nierównej pozycji.
                      Jest jakaś perwersyjna wręcz pedofilia w nieukształtowanym chłopcu do którego
                      ma się czuć coś. Jakby postawić się w roli Sokratesa, który wie więcej, myśli
                      więcej, umie więcej i czuje więcej, a jednocześnie widzi w młodym chłopcu
                      poświatę czystości, którą zbrudzoi choćby nie wiem jak delikatnie ją chłonął.
                      Ja nie potrafię, nie wyobrażanm sobie. Dla mnnie to.. zboczenie

                      Malinowski
                      więcej
                      Levi-Strauss
                      Malezja jest Malezją, Polska jest Polską. Mieszanie kręgów kulturowych.
                      Pomieszaj i inne warunki, zaadaptuj na swój grunt. Też będą Ci się podobać.
                      Otwartość na seks. Otwartość powinna charakteryzować każdego, we wszystkich
                      kulturach. Ale otwartość to jedno, a normy obyczajowe to drugie. Jeśli rodzice
                      współżyją na oczach dzieci, jeśli szaman ma prawo do pierwszej nocy z
                      dzieczynką, która właśnie miała pierwszą miesiączkę, jeśli nowopoślubiona jest
                      na noc poślubną kobietą wszystkich mężczyzn z plemienia, to tradycja. Nic
                      europejczykom do tego. Ale przenosić ich zachowania na nasz grunt? Było już,
                      prawo króla pierwszej nocy, aż się mężowie zbuntowali przeciw jurnym królom.

                      14-latek
                      powraca
                      choćby nie wiem jak był dojrzałym 14-latkiem zawsze będzie tylko.. kotkiem z
                      kokardką, którego się kocha. Takim ślicznym i milusim wobec którego nie ma się
                      absolutnie żadnych zobowiązań poza miską mleka i rybą obraną z ości. Bo
                      przecież można się tłumaczyć tym, że powinien chłopiec wiedzieć, że to tylko
                      czasowe, że takie łyknięcie okazji co mile łechce w żołądek. Kotek z kokardką

                      No, a przede wszystkim, co zupełnie pomijasz
                      funcja merytoryczno-wychowawcza szkoły
                      można ją gdzieś wsadzić jeśli pozwoliłoby się na hasanie uczniowskim durzeniom
                      • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 21:01
                        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                        > Dlatego powiedziałam, że wina to za mocne słowo, karzące, obrazujące się
                        srogą
                        > Temidą, aż tak, nie
                        >
                        > wcześniej zdarzały się częściej
                        > paniczyki w wykrochmalonych koszulach pobierały nauki wpółleżąc na
                        szezlongu,
                        > a nauczycielka z przygładzonymi włosami spiętymi w kok i zapiętą pod szyję
                        > suknią z perkalu siedziała nad nim i ćwiczyła łacinę
                        > amo
                        > amas
                        > amat
                        > amamus
                        > amatis
                        > amant
                        > z wykrzyknikiem na końcu ama! dopełniającym szczęścia wchodzenia po
                        > szczebelkach
                        > paniczyki i nauczycielki
                        >
                        > Mimo wszytsko paniczyki i panienki w wieku nastu lat, 12-13 jechali go
                        > gimazjum lub na pensję, w zależności od płci. Nie było więc porywów
                        sercowych
                        > dworkowych nauczycielek, bo te uczyły dzieci. Po dopełnieniu jednych nauk, a
                        > przed drugimi gdy młodzian przyjeźżdżał do domu na wakacje mógł na tydzień
                        czy
                        > dwa zadurzyć się w nauczycielce swego młodszego rodzeństwa. Znaczy,
                        brutalnie
                        > mówiąc, wyrwać jedyną kieckę w okolicy na 2 tygodnie bo go cisną spodnie. A
                        > potem odjeżdżał na studia za granicę choć z językami był na bakier, a
                        > nauczycielka zostawał zadurzona i marząca o swej przyszłości jako
                        dziedzicowa
                        > dworu, w którym uczy. Takie wspomnienia były dla nauczycielek często
                        jedynymi
                        > iskrami rozpalającymi ich życie.

                        zamurowalo mnie.w kazdym badz razie latwiej bylo sie dobrac do sluzby w domu,
                        niz do nauczycielek.ok?na to samo wychodzi.i tak czy siak uczen mial wiecej
                        mozliwosci pobyc prywatnie z nauczycielka.wiem to z opowiadan dziadka.

                        >
                        > Ale w 14-latku zakochać się?
                        > od razu stawia współkochających na nierównej pozycji.
                        > Jest jakaś perwersyjna wręcz pedofilia w nieukształtowanym chłopcu do
                        którego
                        > ma się czuć coś. Jakby postawić się w roli Sokratesa, który wie więcej,
                        myśli
                        > więcej, umie więcej i czuje więcej, a jednocześnie widzi w młodym chłopcu
                        > poświatę czystości, którą zbrudzoi choćby nie wiem jak delikatnie ją
                        chłonął.
                        > Ja nie potrafię, nie wyobrażanm sobie. Dla mnnie to.. zboczenie


                        oczywiscie ze pozycja intelektualna jest nie rowna, ale cielesna jak
                        najbardziej.jakjuz pisalem, dlaczego wszyscy od razu oczekuja dojrzalej,
                        dlugoletniej milosci od takiego zwiazku?obydwoje przyzywaja cos, co daje im
                        wiele satysfakcji, i tyle.co do sokratesa...nie zgadzam sie.sokrtates i
                        chlopiec?? nigdy bym go o to nie posadzal.ale taki mlody chlopiec, i powabna
                        nauczycielka, ktora wprowadza mlodego wilka w arkana sztuki milosnej..czyz to
                        niej jest piekne...dla chlopaka?



                        > Malinowski
                        > więcej
                        > Levi-Strauss
                        > Malezja jest Malezją, Polska jest Polską. Mieszanie kręgów kulturowych.
                        > Pomieszaj i inne warunki, zaadaptuj na swój grunt. Też będą Ci się podobać.
                        > Otwartość na seks. Otwartość powinna charakteryzować każdego, we wszystkich
                        > kulturach. Ale otwartość to jedno, a normy obyczajowe to drugie. Jeśli
                        rodzice
                        > współżyją na oczach dzieci, jeśli szaman ma prawo do pierwszej nocy z
                        > dzieczynką, która właśnie miała pierwszą miesiączkę, jeśli nowopoślubiona
                        jest
                        > na noc poślubną kobietą wszystkich mężczyzn z plemienia, to tradycja. Nic
                        > europejczykom do tego. Ale przenosić ich zachowania na nasz grunt? Było już,
                        > prawo króla pierwszej nocy, aż się mężowie zbuntowali przeciw jurnym królom.
                        >

                        dokladnie, dzieki.malinowski.ale to nie chodzi o kregi kulturowe, a o to, co
                        jest zdrowe dla organizmu.wspozyc na oczacj dzieci jest bardzo dobre, i
                        zdrowe.dzieci ktore nie ogladaja czulosci ze strony rodzicow moga w
                        pozniejszym wieku miec problemy w swoich wlasnych reakcjach z partnerem, sa
                        zimni.nie owie tu o jakichs zboczonych orgiach, ale jesli rodzice sie po
                        prostu kochaja, dziecko moze jak najbardziej popatrzec.zobaczysz, jak
                        spontanicznie sie usmiechnie,i bedzie szczesliwe.przyklad kobiety spiacej
                        zeraz ze wszystkimi z plemienia jest extremalny.chodzi mi generalnei o
                        poczatek zycia seksulanego,i zabawy samych dzieci.u nas sie to zwalcza.


                        > 14-latek
                        > powraca
                        > choćby nie wiem jak był dojrzałym 14-latkiem zawsze będzie tylko.. kotkiem z
                        > kokardką, którego się kocha. Takim ślicznym i milusim wobec którego nie ma
                        się
                        > absolutnie żadnych zobowiązań poza miską mleka i rybą obraną z ości. Bo
                        > przecież można się tłumaczyć tym, że powinien chłopiec wiedzieć, że to tylko
                        > czasowe, że takie łyknięcie okazji co mile łechce w żołądek. Kotek z kokardką
                        >
                        > No, a przede wszystkim, co zupełnie pomijasz
                        > funcja merytoryczno-wychowawcza szkoły
                        > można ją gdzieś wsadzić jeśli pozwoliłoby się na hasanie uczniowskim
                        durzeniom

                        dlaczego?dzisiaj jest tak, ze gdyby pozwolic na te durzenia, to faktycznie,
                        moze kilka aspektow wzialoby w leb, ale dlatego, ze to ludzie sa juz tak
                        skrzywieni, brak jest naturalnosci.nie mowie koniecznie o seksie ucznia z
                        nauczceilka, ale ogolnie o seksie nastolatkow, i zabawach dzieciecych wieku.ja
                        mialem swoj pierwszy stosunek, kiedy mialem 7 lat.
                        • Gość: Richelieu* Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole IP: 213.77.25.* 02.12.03, 22:04
                          więc
                          nie intelektualna, ale cielesna. I na cielesności ma być zbudowane coś? Jakiś
                          epizod? Bez dzielenia się sobą na zasadzie równego podziału. Przecież to
                          jest.. brudne.

                          nie mówiąc już o tym, co powiedziała poniżej yagnieszka. Zależność jedengo od
                          drugiego od razu wpędza nauczycielkę w kryminał.


                          Arkana sztuki miłosnej. Kiedyś to raczej nie nauczycielka, ale zwykła kurwa.
                          Prowadziło się młodziana do przybytku aby nie molestował ciekawością swoich
                          ciotek. Miało to funkcje nie tyle terapeutyczne co nauczycielskie. Z braku
                          możliwości obejrzenia sobie nagiej kobiety gdzie indziej młodzian robił to w
                          domu publicznym za zgodą ojca, matki, ciotki, prababki, psa i papugi.
                          Niekoniecznie zaś chodziło o normalny seks, choć ten przy dojrzalej
                          rozwiniętych chłopcach mógł już mieć miejsce.
                          W przypadku dziewczynek rzecz była o tyle niesptrawiedliwa, że prowadzania po
                          przybytkach nie było. Wtedy wstydliwe pozostawały w błogiej nieświadomości do
                          nocy poślubnej choć częściej i gęściej dziewczynki radziły sobie same
                          molestując kolegów albo podglądając kąpiących się braci. Zaś miesiączka dawała
                          niejako przyzwolenie na kobiecość u 13-14 latki wraz z chodzeniem na bale dla
                          dorosłych, długą suknią, i uwodzeniem każdych portek.

                          Sokrates i chłopiec.. no jak nie jak tak. Kobieta była dla niego zbyt.. mało
                          interesującym obiektem do rozmowy na tematy bytu i odczuć wzmacnianych
                          dionizyjską chęcią, żeby nie powiedzieć chucią, życia. A chłopcy, nie byli to
                          14-latkowie, ale co najmniej 16-latkowie. Sokrates mówił, rozlewał wino,
                          unosił togę. A uczniowie słuchali, podstawiali kielichy, rozdziewali się.
                          Gracki klimat gorący, chyba specjalnie ;)

                          Arkana sztuki miłosnej
                          tak
                          jeśli nie są w stosunku uczeń-nauczyciel
                          i dwa, jeśli on nie ma 14-lat.
                          Arkana to poza kilometrami dojść do kwitescencji seksu to również czysta,
                          wyzuta z otoczek technika.
                          czternastolatkowi potrzeben jest, ale nastawienie do seksu właściwe, otwarte,
                          przyjazne, jako do radości, a nie powinności.
                          po kolei
                          kiedy zaburzy się kolejność wychodzą małe mutantki
                          Chłopcu można otworzyć widzenie na seks, czy raczej erotykę, ale w sensie
                          głaskania tego co kiedyś ugryzie. Dając mu możliwość w tak młodym wieku
                          normalnego stosunku seksualnego pozbawia się go wrażliwości na piękno seksu,
                          na to, że seks jest podwójny, a nie pojedynczy, że jest wiatrem, i zefirem i
                          huraganem, a nie spadającą cegłą na głowę. Że wreszcie umiejętności to nie te
                          co posiada, a te, które odczuwa jego partnerka. Że seks doskonały to dawanie,
                          a nie żarłoczne wyrywanie kęsów z czego połowa i tak pod stół spadnie.

                          Żeby 14-latka nastroić żeby potem pięknie grał w przyszłości, tak
                          Żeby "wyseksić się" brutalnie mówiąc, z nim, nie

                          a czy zdrowe
                          zdrowa jest otwartość
                          tak jak ja wzbudzałam zgorszenie wśród mam kolegów jako 6-latka bo wiedziałam
                          dlaczego moja mama ma duży brzuch. Otwartość, ale odpowiednia do wieku
                          dziecka. Dostosować nowe rzeczy do tego co dziecko już wie, aby poczuło
                          harmonijną całość. Nigdy bombardować inforamcją, której może się przestraszyć.
                          Czy 14-latek może się przestraszyć? Może. Jeśli weźmie go nauczycielka w
                          obroty, a on tak się przerazi, że na przykład nie będzie miał wzwodu albo za
                          szybko wytryśnie. I co? Po co mu to było? Ona machnie pewnie ręką bo to w
                          końcu dzieciak, a on będzie to przeżywał przez 10 lat w świadomości, że
                          kiepski mężczyzna z niego, z 14-latka. Nie wolno żonglować takimi dziećmi, bo
                          to w końcu jeszcze dzieci.

                          seks natolatków. Brak jest naturalności i brak jest tego łagodnego
                          przechodzenia, o którym pisałam, od stanu niewiedzy do pełnego i dojrzałego
                          seksu. Tylko od razu. Rach, ciach. Dzieciak widzi u kolegi Hustlera albo co
                          gorsza ściąga sobie z Kaazy film pornograficzny i doznaje niewyobrażalnego
                          szoku. Cegłówka na głowę. I zabraknie mu miejsca i czasu na piękno seksu i
                          erotykę, bo widział tylko zwykłe pieprzenie, żeby nie powiedzieć pieprzenie
                          bez sensu.

                          no i
                          7-latek?
                          no fakt, wiele dzieci bawiło się w doktora co jest zupełnie naturalne, wiele
                          dzieci w wieku poniemowlęcym bawi się swoimi narządami rozrodczymi z
                          ciekawości, a i z przyjemmości. Wiele pierwzsych pocałunków miało miejsce w
                          przedszkolu ;) Zależy co robiłeś jako ten 7-latek.
                          • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 03.12.03, 16:37
                            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                            ) więc
                            ) nie intelektualna, ale cielesna. I na cielesności ma być zbudowane coś?
                            Jakiś
                            ) epizod? Bez dzielenia się sobą na zasadzie równego podziału. Przecież to
                            ) jest.. brudne.
                            )
                            ) nie mówiąc już o tym, co powiedziała poniżej yagnieszka. Zależność jedengo
                            od
                            ) drugiego od razu wpędza nauczycielkę w kryminał.
                            )
                            )
                            ) Arkana sztuki miłosnej. Kiedyś to raczej nie nauczycielka, ale zwykła kurwa.
                            ) Prowadziło się młodziana do przybytku aby nie molestował ciekawością swoich
                            ) ciotek. Miało to funkcje nie tyle terapeutyczne co nauczycielskie. Z braku
                            ) możliwości obejrzenia sobie nagiej kobiety gdzie indziej młodzian robił to w
                            ) domu publicznym za zgodą ojca, matki, ciotki, prababki, psa i papugi.
                            ) Niekoniecznie zaś chodziło o normalny seks, choć ten przy dojrzalej
                            ) rozwiniętych chłopcach mógł już mieć miejsce.
                            ) W przypadku dziewczynek rzecz była o tyle niesptrawiedliwa, że prowadzania
                            po
                            ) przybytkach nie było. Wtedy wstydliwe pozostawały w błogiej nieświadomości
                            do
                            ) nocy poślubnej choć częściej i gęściej dziewczynki radziły sobie same
                            ) molestując kolegów albo podglądając kąpiących się braci. Zaś miesiączka
                            dawała
                            ) niejako przyzwolenie na kobiecość u 13-14 latki wraz z chodzeniem na bale
                            dla
                            ) dorosłych, długą suknią, i uwodzeniem każdych portek.
                            )
                            ) Sokrates i chłopiec.. no jak nie jak tak. Kobieta była dla niego zbyt.. mało
                            ) interesującym obiektem do rozmowy na tematy bytu i odczuć wzmacnianych
                            ) dionizyjską chęcią, żeby nie powiedzieć chucią, życia. A chłopcy, nie byli
                            to
                            ) 14-latkowie, ale co najmniej 16-latkowie. Sokrates mówił, rozlewał wino,
                            ) unosił togę. A uczniowie słuchali, podstawiali kielichy, rozdziewali się.
                            ) Gracki klimat gorący, chyba specjalnie ;)
                            )
                            ) Arkana sztuki miłosnej
                            ) tak
                            ) jeśli nie są w stosunku uczeń-nauczyciel
                            ) i dwa, jeśli on nie ma 14-lat.
                            ) Arkana to poza kilometrami dojść do kwitescencji seksu to również czysta,
                            ) wyzuta z otoczek technika.
                            ) czternastolatkowi potrzeben jest, ale nastawienie do seksu właściwe,
                            otwarte,
                            ) przyjazne, jako do radości, a nie powinności.
                            ) po kolei
                            ) kiedy zaburzy się kolejność wychodzą małe mutantki
                            ) Chłopcu można otworzyć widzenie na seks, czy raczej erotykę, ale w sensie
                            ) głaskania tego co kiedyś ugryzie. Dając mu możliwość w tak młodym wieku
                            ) normalnego stosunku seksualnego pozbawia się go wrażliwości na piękno seksu,
                            ) na to, że seks jest podwójny, a nie pojedynczy, że jest wiatrem, i zefirem i
                            ) huraganem, a nie spadającą cegłą na głowę. Że wreszcie umiejętności to nie
                            te
                            ) co posiada, a te, które odczuwa jego partnerka. Że seks doskonały to
                            dawanie,
                            ) a nie żarłoczne wyrywanie kęsów z czego połowa i tak pod stół spadnie.
                            )
                            ) Żeby 14-latka nastroić żeby potem pięknie grał w przyszłości, tak
                            ) Żeby "wyseksić się" brutalnie mówiąc, z nim, nie
                            )
                            ) a czy zdrowe
                            ) zdrowa jest otwartość
                            ) tak jak ja wzbudzałam zgorszenie wśród mam kolegów jako 6-latka bo
                            wiedziałam
                            ) dlaczego moja mama ma duży brzuch. Otwartość, ale odpowiednia do wieku
                            ) dziecka. Dostosować nowe rzeczy do tego co dziecko już wie, aby poczuło
                            ) harmonijną całość. Nigdy bombardować inforamcją, której może się
                            przestraszyć.
                            ) Czy 14-latek może się przestraszyć? Może. Jeśli weźmie go nauczycielka w
                            ) obroty, a on tak się przerazi, że na przykład nie będzie miał wzwodu albo za
                            ) szybko wytryśnie. I co? Po co mu to było? Ona machnie pewnie ręką bo to w
                            ) końcu dzieciak, a on będzie to przeżywał przez 10 lat w świadomości, że
                            ) kiepski mężczyzna z niego, z 14-latka. Nie wolno żonglować takimi dziećmi,
                            bo
                            ) to w końcu jeszcze dzieci.
                            )
                            ) seks natolatków. Brak jest naturalności i brak jest tego łagodnego
                            ) przechodzenia, o którym pisałam, od stanu niewiedzy do pełnego i dojrzałego
                            ) seksu. Tylko od razu. Rach, ciach. Dzieciak widzi u kolegi Hustlera albo co
                            ) gorsza ściąga sobie z Kaazy film pornograficzny i doznaje niewyobrażalnego
                            ) szoku. Cegłówka na głowę. I zabraknie mu miejsca i czasu na piękno seksu i
                            ) erotykę, bo widział tylko zwykłe pieprzenie, żeby nie powiedzieć pieprzenie
                            ) bez sensu.
                            )
                            ) no i
                            ) 7-latek?
                            ) no fakt, wiele dzieci bawiło się w doktora co jest zupełnie naturalne, wiele
                            ) dzieci w wieku poniemowlęcym bawi się swoimi narządami rozrodczymi z
                            ) ciekawości, a i z przyjemmości. Wiele pierwzsych pocałunków miało miejsce w
                            ) przedszkolu ;) Zależy co robiłeś jako ten 7-latek.


                            cielesna rownosc, wlasnie.obydwoje, dojrzala kobieta, i on, uczen, juz
                            moga.obojetnie czy sie to komus podoba czy nie, natura mowi "ok, zielone
                            swiatlo".w tym sensie rownosc.i na tym ma byc cos budowane?co masz na mysli?
                            wielka milosc, wiele lat w takim zwiazku? co wy do cholery z ta miloscia?
                            chlopak ma niebywala mozliwosc przezycia czegos extra z dojrzala kobieta, i
                            nikt od niego nie oczekuje, ze to musi juz byc cos nieslychanie powaznego,
                            glebokiego, i najlepiej dlugoletniego.takie to nie bedzie, i to jest chyba
                            jasne.ale obydwoje spotykaja sie pierwszy raz, potem drugi, obydwoje
                            doswiadczaja czegos pieknego, zaczynaja regularnie uprawiac seks.co jest tu
                            brudne??...piszesz :bez dzielenia sie ze soba na zasadzie podzialu...to
                            brudne.co???
                            pozniej z kolei piszesz, nastolatkowi potrzebne jest nastawienie do seksu
                            wlasciwe, otwarte, jako do radosci, a nie powinnosci.oczywiscie.to twoje
                            nastawienie jest zamkniete, pelne regul, tego co wolno, a co nie, co wlasciwe,
                            co czyste, co brudne.rany, po takiej mowie to sie moze mlodemu w glowie
                            namieszac, miejsce spontanicznosci zajmie wlasnie powinnosc.i najwieksza
                            bzdura, jaka przeczytalem juz od dluzszego czasu.dajac mlodemu mozliwosc
                            normalnego stosunku seksualnego pozbawia sie go wrazliwosci na piekno seksu!!!!
                            no nie, slonce.a sie ubawilem:-)jest dokladnie odwrotnie.mlody zaczyna sie
                            onanizowac, podgladac filmiki porno, brak seksu coraz bardziej wzmaga
                            napiecie.miejsce naturalnego podejscia coraz mocniej zastepuje chec po prostu
                            wyladowania, uzycia dziewczyny, aby sie wyzyc.dalsza pasywnosc duzo bardziej
                            sklania sie ku rozwojowi nerwic, lub zboczen, niz rozwinieciu wrazliwosci na
                            piekno seksu.wedlug reicha u mlodego czlowieka, w ktorym wiruje juz pozadanie,
                            a ktore nie znajduje ujscia, prowadzi do blokad energetycznych, ktore
                            raz:znacznie ograniczaja intensywnosc orgazmu, tak ze mnostwo mezczyzn nawet
                            nie wie, ze to co oni dzis znaja jak orgamz, to zaledwie mniesza czesc ich
                            mozliwosci oragzmu.reich operuje tu pojeciem: orgazmiczna potencja, i dwa, owe
                            blokady prowadza rowniez do problemow zdrowotnych.
                            dlatego pisalem wczesniej o malinowskim.u tych plemion nie stwierdza sie
                            wszystkich tych problemow typowych dla kultury zachodniej.

                            czy typowy 14 latek moze sie przestraszyc? owszem, ale najczesciej wtedy,
                            kiedy wlasnie mnostwo na temat seksu slyszy, jak trzeba, pojecia dobry seks, i
                            zly, dobre techniki i zle, a co jesli kobieta bedzie nie zadowolona, itpitd.
                            miejsce naturalnosci zajmuje caly zestaw zasad, ktore on chcialbym natuarlnie
                            spelnic, chcialby sie sprawdzic.one powoduja stres.zanim on sie tego dowie, i
                            bedzie mial szczescia bycia z kobieta, wszystko ma szanse potoczyc sie
                            naturalnie.
                            rzadko sie zdarza, aby mlodzian przykladowo przed pierwszym razem nie przezyl
                            jeszcze orgazmu.jasne, ze pierwszy raz to duze przezycie, ale duzo bardzej
                            istotne w kontekscie strachu nie jest wiek mlodziana, a raczej fakt, z kim ten
                            seks uprawia, i jakie podejscie ma jego partnerka.a w tym sensie starsza
                            kobieta jest duzo bardziej z reguly wyrozumiala, sama juz ma bagaz
                            doswiadczen, i duzo bardzej wie, jak nie zranic mlodego...w porownaniu do
                            innych 14 latek, ktore z kolei rzadko z seksu umieja w ogole w tym wieku
                            czerpac radosc.chlopcy natomiast umieja juz jak najbardziej.dlatego seks
                            mlodego z dojrzalsza kolezanka czy kobieta ma w sobie cos pieknego, i
                            absolutnie czystego, naturalnego.
                            co jest w tym brud
    • j_ar Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 14:56
      ciekawe....no wlasnie, jak to jest... kiedy mlody chlopak 14 latek powiedzmy
      sypia z dziewczynka 28 letnia to wydaje mi sie jak najbardziej ok..ale gdyby
      zboczeniec 28 letni spal z 14 latka to bym jaja urwal....o co tu chodzi?
      hmmmm.....
      • Gość: ryjek co tu gadac - brawo Richelieu IP: *.cgi.rupa.it / *.rupa.it 02.12.03, 15:00
        • Gość: Richelieu* Re: co tu gadac - brawo Richelieu IP: 213.77.25.* 02.12.03, 21:04
          a tak w ogóle ryjku
          to mjut na moje serdóho ;)
      • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 17:13
        j_ar napisał:

        > ciekawe....no wlasnie, jak to jest... kiedy mlody chlopak 14 latek powiedzmy
        > sypia z dziewczynka 28 letnia to wydaje mi sie jak najbardziej ok..ale gdyby
        > zboczeniec 28 letni spal z 14 latka to bym jaja urwal....o co tu chodzi?
        > hmmmm.....
        >


        dokladnie!! to chyba wina naszego uwarunkowania, i stereotypow. mlody 14 latek
        bylby postrzegany chyba bardziej pozytywnie..."niezle zaczyna", bysmy sie
        bardziej usmiechali.ale 14 letnia dziewczyna.....boze, co za dziwka z niej
        wyrosnie, albo ten starszy facet ja wykorzystuje.ten swiat jest stukniety.
    • cossa Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 18:52
      zle miejsce na milosc
      moim zdaniem powinny obowiazywac jakies reguly
      niech sie zakocha nauczycielka nawet w dziewieciolatku
      byleby nie byl jej uczniem

      "wszystko co mi wolno = nie wszystko pozyteczne"

      czy to dobrze dla niego - czas pokaze
      rozbija sie to chyba tez o ogolna pogarde wobec mlodych nie-dziewic
      a dla chlopca to przeciez im wczesniej tym lepiej, nie?

      to mlode i to mlode
      warto zweryfikowac ogolnie przyjete stereptypy
      czy aby napewno sluszne i wlasciwe

      pozdr.cossa

      pees. a wiezienie nie za milosc chyba ;)

      ha-jo napisał:

      > zakochali sie, i co w tym zlego??
      >
      > glupota ludzka nie zna granic.a wy co o tym myslicie?
      • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 18:55
        cossa napisała:

        > zle miejsce na milosc
        > moim zdaniem powinny obowiazywac jakies reguly
        > niech sie zakocha nauczycielka nawet w dziewieciolatku
        > byleby nie byl jej uczniem


        no..milosc, i reguly?a jakie to ma znaczenie, ze to jej uczen, a tamten 10
        latek to juz nie?
        • cossa Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 19:18
          reguly to szkola
          sory, ale jakos nie przemawia do mnie
          bezisteresowna milosc dojrzalej kobiety
          do chlopca
          inna niz matczyna

          chyba, ze pod miloscia kryje sie tylko i wylacznie pozadanie
          no i pewnie jeszcze cos by sie znalazlo

          gdyby w roli chlopca ze stanow
          byla dziewczyna
          nie mialoby dla Ciebie znaczenia?
          czy tez bylaby mowa o milosci?

          i jeszcze jedno pytanie
          posylasz syna, corke do szkoly
          jak widzisz postepowanie nauczycielki
          ktora jawnie mowi Twojemu dziecku
          ze jest w nim zakochana
          i ono rowniez "umiera z milosci"?

          pozdr.cossa

          ha-jo napisał:

          > no..milosc, i reguly?a jakie to ma znaczenie, ze to jej uczen, a tamten 10
          > latek to juz nie?
          • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 19:54
            cossa napisała:

            > reguly to szkola
            > sory, ale jakos nie przemawia do mnie
            > bezisteresowna milosc dojrzalej kobiety
            > do chlopca
            > inna niz matczyna
            >
            > chyba, ze pod miloscia kryje sie tylko i wylacznie pozadanie
            > no i pewnie jeszcze cos by sie znalazlo
            >
            > gdyby w roli chlopca ze stanow
            > byla dziewczyna
            > nie mialoby dla Ciebie znaczenia?
            > czy tez bylaby mowa o milosci?
            >
            > i jeszcze jedno pytanie
            > posylasz syna, corke do szkoly
            > jak widzisz postepowanie nauczycielki
            > ktora jawnie mowi Twojemu dziecku
            > ze jest w nim zakochana
            > i ono rowniez "umiera z milosci"?
            >
            > pozdr.cossa
            >
            > ha-jo napisał:
            >
            > > no..milosc, i reguly?a jakie to ma znaczenie, ze to jej uczen, a tamten 10
            >
            > > latek to juz nie?


            hej cossa, ladnie piszesz, wypowiedzi twoje na pierwszy rzut galki ocznej
            wygladaja jak ladnie zbudowany wierszyk.

            oczywiscie, ze trudno taka relacje nazwac od razu miloscia, raczej
            zauroczeniem.i dobrze.dzieki bogu.gdyby w roli chlopca byla dziewczyna, a
            naczycielki nauczyciel, ok, ta sama reakcja.jezeli nikt jej nie zmusza.
            posylam syna do szkoly, i ten uwodzi nauczycielke, i regularnie uprawia z nia
            seks.co robie? hmmm zapraszam syna na cygaro, poklepuje go po ramieniu, i
            mowie..."moja krew". a tak serio, pogadalbym z nim o tym, i podziekowal
            nauczycielce, ze przekazuje synkowi prawdziwa wiedze, a nie jakies pierdoly.
            z corka pogadalbym dluzej.ewentualnie wyslalbym do niej jej matke.lepiej sie
            rozumieja.
            • cossa Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 19:59
              co masz na mysli piszac "jakies pierdoly"?? ;))))

              pozdr.cossa

              ha-jo napisał:

              .. pogadalbym z nim o tym, i podziekowal
              > nauczycielce, ze przekazuje synkowi prawdziwa wiedze, a nie jakies pierdoly.
              • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 20:10
                cossa napisała:

                > co masz na mysli piszac "jakies pierdoly"?? ;))))
                >
                > pozdr.cossa
                >
                jakto co, historie,biologie i inne duperele.tzn. jasne, ze jakas podstawowa
                wiedza jest wazna, ale mnostwo materialu jest do dupy, zupelnie
                bezuzyteczna.zreszta sama wi3esz, jak juz duzo z LO zapomnialas, no nie?wiec
                po co sie tego uczylas?

                calusy
                • cossa Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 21:16
                  nie zmianiaj tematu ;)
                  ciekawi mnie co w seksowaniu
                  jest pierdola a co nie wg Ciebie ;))

                  pozdr.cossa

                  ha-jo napisał:

                  > jakto co, historie,biologie i inne duperele.tzn. jasne, ze jakas podstawowa
                  > wiedza jest wazna, ale mnostwo materialu jest do dupy, zupelnie
                  > bezuzyteczna.zreszta sama wi3esz, jak juz duzo z LO zapomnialas, no nie?wiec
                  > po co sie tego uczylas?
                  >
                  > calusy
                  • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 03.12.03, 16:41
                    cossa napisała:

                    > nie zmianiaj tematu ;)
                    > ciekawi mnie co w seksowaniu
                    > jest pierdola a co nie wg Ciebie ;))
                    >

                    co?chodilo mi o to, ze fakt, ze ktos wie, co jest stolica rpa, raczej nie
                    bardzo czyni go spelnionym, szczesliwym czlowiekiem.a podobynch informacji z
                    wileu innych dziedzin wlasnie uczymy sie w szkole.natomiast taki seksik z
                    nauczycielka, jesli ta dobrze sie mlodzianem zaopiekowala, moze mlodemu
                    poszerzyc choryyzonty w sferze duchowej, zbierze troche madrosci zyciowej.a to
                    cos!
                    • cossa Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 03.12.03, 23:00
                      no wiem wiem .. :)
                      a skad wiesz, ze to cos wielkiego - seks z dojrzala dlugonoga nauczycielka?
                      no dobra - nauczy Cie i co dalej? co Ci po tej wiedzy? po tym doswiadczeniu?
                      przepraszam, ze tak pytam, pytania moze wydaja Ci sie glupie, ale ja naprawde
                      tego nie rozumiem ;) A chcialabym choc kapke pojac ;)

                      i jeszcze jedno - jest w tym wszystkim miejsce dla dziewczyny, ktora Cie pokocha
                      i Ty ja no i oczywiscie - ktora to oczywiscie musi to byc dziewica? ;)))

                      pozdr.cossa
    • cossa Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 19:55
      ha-jo,
      a moze Ty po prostu zalujesz,
      ze pani od rosyjskiego
      nie odwazyla sie? ;)

      bo pewnie jesli by sie odwazyla
      nawet jesli nie z Toba
      to namiastke pewnie bys mial
      szczesciarz nie utrzymalby zapewne jezyka za zebami ;)

      mysle sie? ;)
      pozdr.cossa
      • ha-jo Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 20:07
        cossa napisała:

        > ha-jo,
        > a moze Ty po prostu zalujesz,
        > ze pani od rosyjskiego
        > nie odwazyla sie? ;)
        >
        > bo pewnie jesli by sie odwazyla
        > nawet jesli nie z Toba
        > to namiastke pewnie bys mial
        > szczesciarz nie utrzymalby zapewne jezyka za zebami ;)
        >
        > mysle sie? ;)
        > pozdr.cossa



        jesli mialbym czegos zalowal, to tego, ze ja sie nie odwazylem.kiedys
        pojechalismy na biwak w 8 klasie.prysznice w naszym osrodku byly publiczne, i
        tylko dwa.ja wchodze, patrze, a tam na wieszaczku jej majteczki wisza.ona
        bierze prysznic w jednym, ja wchodze pod drugi.moglem wtedy wlezc do niej, ale
        nie staczylo mi odwagi.najwyzej dostalbym po mordzie, ale i tak warto by
        bylo.bo wiesz, ona miala duzo starszego meza.kiedy jakies 11 lat pozniej znowu
        ja spotkalem w naszym miescie, wow, wciaz jest extra, a jej maz to juz kurcze
        dziadek.na pewno jej tego brakuje.juz wtedy jej brakowalo.a jezyk trzymalbym
        za zebami.nie znasz mnie:-)zreszta czy chwalilem sie tu na forum, po tym jak
        spedzilismy tamtejsza kwietniowa noc ze soba, w w-wie?cossa, daj spokoj,
        mysle, ze jestes po prostu zazdrosna.

        aaa, jeszce musze dodac, ze z ta nauczycielka mialem tez korepetycje w jej
        mieszkaniu.i ona czesto zakladala mini.mysle, ze w ten spoosb brala mnie tez
        na kase, bo jak nie rosyjski, to jej nogi sprawia, ze przyjde jeszcze raz.ale
        czasem myslalem, ze jej sie podobam.tak czy siak, reke mozna bylo
        polozyc.dostac po mordzie, mysle, ze i tak bylby to dobry interes.a ile bylo
        do wygrania.
        • yagnieszka Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 20:51
          To ja to wszystko widze jako uklad pomiedzy dwojgiem ludzi, z ktorych jeden
          jest zalezny od drugiego. Wplatywanie uczuc w uklady, ktore juz w zalozeniu
          oparte sa na tym kto kim "rzadzi" jest niewskazane. O tym winna wiedziec pani
          nauczycielka, tak samo zreszta jak szef sniacy o sekretarce czy ksiadz o
          parafiance. W sumie to nie ma znaczenia, czy student ma 14 lat czy 24 - jest
          zalezny od swojego nauczyciela a stad latwa droga do roznych form
          wykorzystania. I dlatego zachowania takie jak nauczycielki ze Stanow sa karane
          w miejscu pracy. Bo z daleka "pachna nieswiezo".
          W Ontario tzw. consensual sex, czyli seks za zgoda obu stron, jest legalny dla
          osob powyzej 14 roku zycia. Tak wiec gdyby ten sam uczen lat 14 mial romans ze
          swoja 40 letnia sasiadka sprzedajaca kawe w coffee shop, legalnie nikt by tej
          pani nic nie mogl zrobic. Ale gdyby ten sam uczen pracowal w tym coffee shop a
          ona byla jego bezposrednia przelozona, mozna by ja oskarzyc o wykorzystanie
          stanowiska. I tu juz by nie mialo znaczenia, czy on ma lat 14 czy tez 40 jak
          jego szefowa. Tak wiec tu nie o chodzi o seks w szkole w sensie karania
          romansujacej starszej kobiety z nieletnim - chodzi o uklad zaleznosci jaki
          istnieje miedzy nimi i moze powodowac manipulacje, wykorzystywanie itd.
        • cossa Re: glupota ludzka nie zna granic...seks w szkole 02.12.03, 21:15
          brzydal!! ;)))

          pozdr.cossa

          ha-jo napisał:

          zreszta czy chwalilem sie tu na forum, po tym jak
          > spedzilismy tamtejsza kwietniowa noc ze soba, w w-wie?cossa, daj spokoj,
          > mysle, ze jestes po prostu zazdrosna.
Pełna wersja