tatianka1
19.04.09, 13:09
zawsze do wszystkiego tracę po jakims czasie zapał. najpierw jednak
bardzo angażuję się w cos co mnie zafascynuje i działam wtedy na
najwyzszych obrotach. zyję daną fascynacją, wiele jej
podporzadkowuję. i jest tak przez jakis czas dopóki mi sie nie
znudzi. potem, kiedy osiągnę juz wszystko co jest do zdobycia,
poprzekraczam granice, czuję, ze dane zajęcie mnie juz nie kręci.
teraz własnie jestem w takim momencie, chyba tracę tez przez to
faceta, bo twierdzi, ze odczuwa moją obojetność. powoli zanikają
wspólne tematy, bo mnie przestały kręcic różne sprawy. zresztą sama
nie wiem czy mi na nim jeszcze zalezy. chcę z nim być ale jakos tak
luzniej, chcę tez pooddychac własnym powietrzem. nie wiem co z tym
zrobić. on jest jak zawsze pełen energii i naszych wspolnych dawnych
pasji a ja czuję sie jakas wypalona, bez tych wszystkich silnych
emocji. kurcze, nie rozumiem siebie. jak to naprawić?