przyczyny łez

04.12.03, 15:37
Powiedzcie, co jest przyczyną uciążliwej czasem wrażliwości, która powoduje
pojawienie się łez w najmniej oczekiwanym momencie. Dla przykładu: komentarz
w wiadomościach, teksty reklamowe itp. Podobno odzywają wtedy jakieś
nieprzereagowane zdarzenia z przeszłości, ale o co konkretnie chodzi, czy to
można opanować?
    • malvvina Re: przyczyny łez 04.12.03, 15:38
      duze przemeczenie nerwowe
      super stres
    • cytrynka4 Re: przyczyny łez 04.12.03, 17:19
      też tak mam, czasem nawet mnie to śmieszy
      ale niewiem skąd się to bierze, też jestem ciekawa
    • ethlin Re: przyczyny łez 04.12.03, 18:46
      "Usiadłem na kamiennym przydrożnym słupku i zapaliłem papierosa. nic nie
      rozumiałem: byłem bliski płaczu.
      Ale ten płacz, ta chęć płaczu była czymś innym, nie była związana ze
      wzruszeniem tym dziwnym po pożegnaniu się z szoferem. Ta chęć płaczu nie
      wynikała z tego wzruszenia. Z tego sobie nagle zdałem sprawę. A tak łatwo można
      było te dwa stany połączyć wspólną serdeczną nicią. Nie wiem, jak mi się udało
      zdać sobie nagle sprawę, że te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego. Ale
      jeśli ta chęć płaczu nie wynikała, nie wypływała z tego wzruszenia dziwnego
      wielkiego po pożegnaniu się z szoferem, to z czego wynikała, z czego wypływała?
      I pomyślało mi się, Boże mój, że może chciałem płakać, może chciałem już teraz
      zacząć płakać za coś, co mnie spotka kiedyś, kiedyś, w przyszłosci; i instynkt
      mój jakiś, instynkt życia chciał, żebym już teraz zaczął płakać powoli i tak
      płakał od czasu do czasu, żeby potem, kiedyś, w przyszłości, nie zalały mnie
      całkiem łzy, żebym w nich nie utonął całkiem, w całej topielczej dosłowności.
      Albo moze ktoś, ktoś, kogo w tej chwili zalewały całkiem łzy, ktoś, kto tonął
      teraz we łzach, w całej topielczej dosłowności, wołał mnie na pomoc, ratunku
      prosił, poruszając bezgłośnie wargami krzyczał do mnie z wiatrem lub pod wiatr:
      zapłacz! zapłacz, to może mnie przestaną płynąć łzy; zapłącz, bo ja tonę we
      łzach, pomóż mi, ratuj, ratuj; i ja chciałem płakać, chciałem komuś pomóc,
      chciałem kogoś ratować, a może siebie chciałem ratować, tego z przyszłości
      niewiadomej tajemniczej, dalekiej lub nie tak dalekiej (...)"

      Edward Stachura
      • megxx tak, może o ratowanie kogoś chodzi 04.12.03, 19:17
        Ale ten płacz, a raczej płynące łzy, nie płacz, który zbiera się od środka, ma
        miejsce nawet wtedy, gdy już jest dobrze. Czy chodzi o to, że to nie ja
        udzielałam pomocy? A co zrobić ze łzami, które są skutkiem takich zdarzeń:
        patrzę na spracowanego człowieka, który je kanapkę, a mnie oczy mętnieją.

        Nie zauważyłam, by słowo pisane wywoływało łzy, zawsze to są obrazy najczęściej
        obraz filmowy( całe szczęście, że rzadko oglądam:). A może to dlatego, że
        jestem taka zdecydowana i nie rozczulam się, gdy w realu udzielam pomocy, czy
        porad lub gdy muszę szybko podejmować decyzje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja