toksyczna matka - help!

05.05.09, 18:15
Mam zniszczone zycie:( i uwierzcie mi mam ogromne wyrzuty sumienia
ze tu pisze na mame, ale mam dosyc zycia nadzieja ze cos sie
poprawi. Niszczy mnie zachowanie mamy! Jest tak od wielu wielu lat,
odkad pamietam. Mam jest despotka, i choleryczka. Nie zdaje chyba
sobie z tego sprawy, wiele razy probowalam jej to wytlumaczyc jednak
nie chce sluchac. Ze wszystkim jest problem, jestem dorosla osoba, a
ciagle mnie kontroluje. Gdy cos jej sie nie spodoba zaczyna zaraz
trzaskac drzwiami, rzucac talerzami, i przeklinac i mnie wyzywac. W
przeszlosci zdarzalo sie dosyc czesto ze mnie bila, jednak przestala
gdy raz nie wytrzymalam i jej oddalam. Piszac to teraz splywaja mi
lzy po policzkach poniewaz przypominam sobie o tych wszystkich
sytuacjach. Doswiadczalam tego od malenkosci. Przez to wszystko
wyroslam na osobe niedojrzala emocjonalnie, zamknieta w sobie,
niesmiala, mam ogromne problemy w kontakcie z ludzmi, bo zawsze
musialam tyle ukrywac! Nie raz mi powiedziano ze jestem tajemnicza,
ja sobie zdaje z tego sprawe po prostu nie umiem sie otworzyc!
Najgorsze ze z mama taka sytuacja jest do dzis, nic sie nei zmienia,
narasta we mnei lek i niepewnosc. A najgorsze ze mam taki
efekt "zbitego psa" im bardziej mnie mama wyzwie, i szantazuje tym
bardziej sie jej trzymam! to jest chore!ja wyznaje ze mama jest
jedna i ja szanuje ale z drugiej strony nie wytrzymuje! Np teraz
weszla i zpaytala sie czy chce zupe, odpowiedzilam grzecznie ze nie
dziekuje bo nie jestem glodna, to trzasnela drzwiami tak ze je
rozwalila. Jest mnostwo takich sytuacji, nie wiem co mam
robic,podniescie mnie chociaz na duchu:(
    • elzbieta007 Re: toksyczna matka - help! 05.05.09, 19:20
      Masz problem. Ze sobą. Doradzam psychoterapię.
      • powiew_lata_86 Re: toksyczna matka - help! 05.05.09, 19:43
        A mozesz rozwinac co mialas na mysli?
        • elzbieta007 Re: toksyczna matka - help! 05.05.09, 20:04
          Mogę, choć marzeka1 już to wyjaśniła: jesteś w relacji współuzależnienia. Czy
          się z niej uwolnisz czy nie - zależy od Ciebie.

          Tobie nie odpowiada ta sytuacja, Ty się męczysz, Ty chciałabyś coś zmienić (ale
          nie umiesz), więc to jest TWÓJ problem.

          Założenie, że jeśli mi coś nie pasuje w drugim człowieku, to mam prawo oczekiwać
          i żądać, że to on się zmieni, żeby zaspokoić moje potrzeby i oczekiwania, jest
          błędem.

          Z tego wynika już wprost - to JA muszę się zmienić albo muszę zmienić
          okoliczności. Czyli - wszystko zależy ode mnie i to jest MÓJ problem.

          Psychoterapia.

    • marzeka1 Re: toksyczna matka - help! 05.05.09, 19:26
      Jakaś sensowna psychoterapia by ci się przydała i na pewno wyprowadzka z domu.
      Matka się nie zmieni, ty za to możesz to zrobić, tylko musisz sama tego
      baaaardzo chcieć.
      "jestem dorosla osoba, a
      ciagle mnie kontroluje. "- bo pozwalasz, bicie ukróciłaś w dość drastyczny
      sposób, oddałaś, olej w końcu tę kontrolę w podobny sposób. Inaczej zawsze
      będziesz stłamszona przez matkę.
    • moon_witch Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 19:35
      Jezeli jestes dorosla to postaraj sie o wlasny kat. Wynajmij
      cokolwiek z dala od matki i sie usamodzielnij.

      tego typu relacje nazywaja sie relacjami uzalezniajcymi.
      I tu nie chodzi o dume, czy cokolwiek innego. Uzaleznienia maja
      chrakter i przbieg podobny jak uzalenienie od alkoholu, czy
      narkotyku.
      Mozg potrzebuje po jakims czasie substancji jakie wytwarza podczas
      takich ostrych jazd i klotni z matka.
      Powinnas poszukac pomocy profesjonalnej i wybic sobie z glowy, ze
      matke wychowasz. Nie, nie wychowasz jej mozesz jedynie ratowac
      siebie sama.
      Na matke mozesz zrobic meldunek na policji za znecanie sie w domu,
      bo zarowno to bicie jak i klotnie, ktore wywoluje to wedlug prawa
      przestepstwo znecania sie nad czlonkiem rodziny i podlega karze.

      W twoim wypadku dobrze by bylo abys skonsultowala sie z kuratorem i
      ta droga szukala rzczowej pomocy, w koncu zrob cos dla siebie.
      • powiew_lata_86 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 19:42
        Psychoterapia jak najbardziej by mi sie przydala, tylko tu tez nie
        mam odwagi by pojsc i zasiegnac opini, wstydze sie! Prywatnie to
        duzo kosztuje, a poza tym nie wiem gdzie szukac, by natrafic na
        kogos sensownego! Zglaszanie na policje nie tedy droga! dziekuje za
        rade ale to by bylby cios ponizej pasa, zreszta to moja mama. Nie
        mialam na mysli az takich awantur, zle zrozumialas, chodzi o terror
        psychiczny. Mysle ze matce rowniez potrzebna pomoc psychologiczna
        ale jak ja zmusic i jak pomoc?
        • moon_witch Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 19:50
          twoj sposob myslenia to sposb myslenia osby uzaleznionej.
          W tej branzy bywaja ludzie z wiedza, i nie ma sie czego wstydzic
          idac po porade do specjalisty.
        • marzeka1 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 19:51
          NIGDY nie zmienisz kogoś, kto tej zmiany nie chce, nie ma takiej możliwości.
          Poza tym, matka jest despotyczna, jest silną osobowością, ty- stłamszona i
          słaba. JAK chcesz ją niby zmusić? Zabije cię śmiechem. Możesz za to spróbować
          zmienić siebie, tłumaczenie wszystkiego: bo to moja matka, sprawi, że nigdy się
          od niej nie uwolnisz i zwyczajnie zmarnujesz sobie przy niej życie.
          • powiew_lata_86 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 20:05
            Niestety zycie juz jest zmarnowane, i zaczynam sie bac ze nie mam
            sily juz walczyc o siebie
            • skarpetka_szara Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 20:38
              Nie chce byc niemila, ale musisz sie obudzic i wyjsc z tego kokonu
              w ktorym ugrzezlas i wyjsc na swiat.
              Ja ciebie rozumiem, tez mam toksycznych rodzicow (aczkolwiek tylko
              psychidznie ale bez obelg), i moja metoda bylo wyprowadzenie sie.
              Nigdy sie tak nie kochalam z rodzicami jak teraz, gdy tylko ich
              odwiedzam raz na pare tygodni. Wprost nie moga sie mnie doczekac.
              Jednakrze wiem, ze gdybym ich odwiedzala zbyt czesto -
              oddzialowywaliby na mnie negatywnie.

              Powiem ci tak: bedziesz zalowala ze jestes osoba zamknieta, ze nie
              mozesz sie otworzyc. Nie bedziesz w pszylosci miala wielu
              przyjaciol, bedziesz sie czula niezrozumiana i samotna,
              opuszczona.

              Ty sama jedyna mozesz cos zmienic - zmienic siebie. Mozesz zmienic
              sposob w jaki odbierasz matke. Mozesz wybudowac sciane wokol jej
              osoby, aby ci nie mogla dokuczyc.

              Twoja matka ma problem, ale to jej sprawa. Ty mozesz tylko nauczyc
              sie reagowac na to inaczej.
              Zreszta, moze czas sie usamodzielnic?
            • marzeka1 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 21:23
              "Niestety zycie juz jest zmarnowane"- powiem dosadnie- pieprzysz i tyle. Jeśli
              86 oznacza datę urodzin, to masz 23 lata, całe życie przed tobą, jego jakość
              MOŻE zależeć od ciebie. Owszem, możesz to ponarzekać i dalej marnować życie,
              tłumacząc, że matką ma do tłamszenia prawo, bo cię wydała na świat. MOŻESZ, ale
              NIE MUSISZ.
              • elzbieta007 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 21:36
                Marzeka1, zgadzam się z Tobą w 100%. Nigdy nie jest za późno. Ale myślisz, że to
                tak łatwo zrozumieć? Ja czekałam długo, za długo. Ale w końcu zrozumiałam. I -
                warto było:)
                Pozdrawiam.
                • marzeka1 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 21:41
                  Dlatego wkurza mnie takie tłumaczenie własnej bezsilności i tłumaczenie się,że
                  to przecież matka. Co z tego? Mam nadzieję, że mając 2 synów, uda mi się ich w
                  miarę bezboleśnie wyprawić w życie, bo NORMALNY rodzic, chce mieć dziecko, które
                  w dorosłości sobie poradzi. A z drugiej strony dziewczyna śni na jawie, bo pyta,
                  jak zmienić matkę i zmusić do leczenia- nie zmieni, nie zmusi. Może za to
                  zmienić własne życie, umiała kiedyś postawić się matce, gdy ją biła, wierzę,że
                  może teraz odciąć się od niej i powiedzieć DLACZEGO to robi, co z tą wiedzą
                  zrobi matka, to jej sprawa, ale pierwszy (trudny!!!!) krok do zmiany, musi
                  dziewczyna wykonać sama. Czasem matki są zwykłymi sukami, wydalenie dziecka na
                  świat nie czyni jeszcze matki.
                  • elzbieta007 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 21:55
                    Ten pierwszy, najtrudniejszy, krok do zmiany, to zrozumienie, że JA jestem
                    odrębną od moich rodziców istotą. Że moje życie zależy tylko ode mnie. To
                    trudne. Tym trudniejsze, im bardziej apodyktyczni i dominujący byli (i są)
                    rodzice (lub jedno z nich). Ale nie ma innego wyjścia i trzeba w którymś
                    momencie powiedzieć: STOP!!!

                    Sądzę, że samodzielne wykonanie tego kroku jest trudne. Sądzę, że potrzebny jest
                    ktoś, kto będzie wspierał. Przyjaciel lub terapeuta.

                    Marzeka1, w jakim wieku są Twoje dzieci? Chętnie pogadam na temat wpływu
                    porąbanych rodziców (ja) na psychikę dzieci. Może być na privie:
                    elzbieta007@gazeta.pl.
                    • marzeka1 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 22:06
                      11 i 15 lat- są tak różni,jak tylko różni mogą być ludzie. Sama mam dosyć
                      apodyktyczny i silny charakter, ale czytam i WIEM, że skrzywdziłabym dzieci,
                      gdybym chciała, aby wszystko było tak, jak chcę. Chcę za to, by poradziły sobie
                      w dorosłym życiu. Może wpływ na to ma to, że wcześnie straciłam ojca, jako młoda
                      kobieta- matkę i wiem, że nie jest łatwo samemu sobie poradzić, ale MOŻNA.
                      • elzbieta007 Re: Kochanie, ile masz lat? 05.05.09, 22:15
                        Mój szacun.

                        Myślisz, że Twoje doświadczenia, Twoje zaburzenia, nie miały wpływu na osobowość
                        Twoich dzieci? To nie prowokacja, tylko pytanie. Moja córka jest znacznie
                        starsza, ma niemal 30 lat, i widzę, jak moje uzależnienie od rodziców, zresztą
                        nie tylko to, moja nerwica, odbiły się na jej osobowości i problemach, jakie ma
                        teraz.

                        Myślisz, że moja (Twoja) osobowość (i jej zaburzenia) nie ma wpływu na nasze dzieci?
    • powiew_lata_86 Re: toksyczna matka - help! 06.05.09, 18:25
      Dziekuje za komentarze. Wiem ze musze cos zrobic, problem w tym ze
      nie wiem lat. Caly czas walcze z tym aby moc jakos normalnie
      funkcjonowac, ale sama nie daje rady:/
      • horpyna4 Re: toksyczna matka - help! 06.05.09, 18:36
        Nie zrobisz NIC, dopóki się nie wyprowadzisz. Jeżeli zamieszkasz
        sama, a nie na garnuszku matki, to matka zacznie Cię szanować i
        zmieni swój stosunek do Ciebie. Będzie jej zależeć na kontaktach z
        Tobą i Twoich wizytach, więc będzie nawet miła.
        Wierz mi, mam trochę doświadczenia w tych sprawach.
    • powiew_lata_86 Re: toksyczna matka - help! 08.05.09, 16:43
      Przepraszam musze znow napisac, moze chociaz wyzalenie sie tu mi
      pomoze, dzis mam masakre od rana, matka najezdza na mnie caly czas,
      a gdy nie wytrzymalam i jej odpowiedzialam to zrobila mi taka haje
      ze cala okolica chyba slyszala, tyle zrobila tak ze zaczela plakac
      lametnowac itd tak ze naprawde zaczelam miec wyrzuty sumienia ze
      moze niepotrzebnie cos mowilam, ona moze mi mowic czuje sie
      bezkrarna, to dlaczego ja mam takie wyrzuty gdy proboje byc
      asertywan i sie obronic?
      • marzeka1 Re: toksyczna matka - help! 08.05.09, 17:35
        "tak ze naprawde zaczelam miec wyrzuty sumienia ze
        moze niepotrzebnie cos mowilam"- puknij się w głowę i to mocno. DLACZEGO nie
        spróbujesz się wyprowadzić? Nie masz kasy, to może jakiś ośrodek prowadzony
        przez zakonnice, bylebyś miała gdzie na początek się zaczepić i rozpocząć życie
        bez toksycznej mamuśki. Albo poszukaj na stronach feministycznych, też pewnie
        jakieś namiary znajdziesz. Kopnij w dupę mamuśkę, która jest psychiczna (piszę
        to, chociaż sama jestem matkę!)i spadaj z domu. 23 lata to dobry czas,by zacząć
        się usamodzielniać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja