zdrada wirtualna

    • shayna87 A może potrzebna Wam jest po prostu pomoc...? 14.05.09, 22:21
      Bo sytuacja jest bardzo niezdrowa, nie da się ukryć - ale jednak do rozwodu
      najwyraźniej się nie palicie. Tym bardziej, że macie dziecko i to ono ucierpi
      najbardziej...
    • beata_sta Kopnij go w 14.05.09, 22:37
      de i to szybko.Życie jest zbyt krótkie żeby je spędzać z facetem
      marnującym czas na oglądaniu gołych niewyżytych d..,grzebiąc sobie w
      gaciach i sapiącym w słuchawkę telefonu nie wiadomo do kogo. I nie
      daj mu się wciągnąć w bagno w którym tkwi po uszy jakimiś
      pseudopsychologicznymi tłumaczeniami że facet musi bo to zdobywca,
      poligamista itd itp.Wiele osób radzi Ci tu zrozumieć go,ratować
      związek itd. A czy on rozumie ciebie, robi coś żeby go uratować?Nie
      pozwól postawić się na pozycji winnej całej tej sytuacji.I nie wierz
      w to że to tylko net.Jakby nie myślał o spotkaniach w "realu" to by
      nie szukał kontaktów telefonicznych.Może jeszcze nie dojżał do
      sexrandek w realu,ale to tylko kwestia czasu, póki nie trafi na
      wyjątkowo chętną pindę. Chroń siebie i dziecko, szkoda czasu na
      użeranie się z takim facetem, w końcu są jeszcze tacy, którzy nie
      mają tak napiep...w głowie jak mąż czy niektórzy autorzy postów w
      Twym wątku.
      Swoją drogą, czytając te posty od razu można się domyśleć , kto
      z "doradzających" nigdy nie był w prawdziwym związku czy
      małżeństwie, albo który z panów lubi "te" zabawy przez net;-)
    • madmanu Re: zdrada wirtualna 14.05.09, 22:39
      W mojej opinii nie jest to "coś normalnego" jak niektórzy próbują wmawiać. Dla
      mnie jeśli coś naprawdę krzywdzi drugiego człowieka (a co dopiero partnera), to
      należy przynajmniej zgodzić się na jakiś kompromis. W tym przypadku wygląda to
      raczej na zboczenie bądź nałóg. I tutaj morał- jeśli jesteś w stanie to
      zaakceptować, to zostań z nim. Jeśli nie i on nie realizuje swoich obietnic i
      zawartych kompromisów- uciekaj póki możesz. Przecież nie mówimy tutaj o np.
      niebezpiecznym hobby, tylko o nawiązywaniu bądź co bądź kontaktów seksualnych
      bez zgody partnera.
    • ainahd Re: zdrada wirtualna 14.05.09, 23:12
      Rozwiązanie jest proste, zrób to samo. Skoro to nie zdrada? Nie ma
      innej metody.Przeszłam to. Kłamstwa,smsy,przyrzekania i wszystko na
      nic.Założyłam konto w randkach na o2,siadałam do komputera na
      czat,kupiłam kartę do telefonu aby nie dawać prawdziwego
      numeru,prowadziłam nieskrępowana rozmowy i nic nie mówiłam na temat
      jego działań.Jak myślisz,poskutkowało ?oczywiście,bo facet uważa,że
      on może a ty nie.Im bardziej walczysz o niego lub straszysz,on jest
      spokojny, ale spróbuj dać mu zagrożenie,wtedy może się zmienić.Ja
      wygrałam, sprawdzam go oczywiście - telefon ma być dostępny,komputer
      też przeglądam.Narazie spoko
      • bubblemilk Re: zdrada wirtualna 14.05.09, 23:14
        ainahd napisała:

        > Ja
        > wygrałam, sprawdzam go oczywiście - telefon ma być dostępny,komputer
        > też przeglądam.Narazie spoko

        I co, fajny taki związek oparty na wzajemnych podejrzeniach?
      • cytrynka_ltd Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 17:18
        to jest pewien sposób, aby może coś zrozumiał i udowodnić mu, że kłamie.
        może nie tak dosłownie to samo zrobić, ale wzbudzić jego podejrzenia.
        na pewno boleśnie to odczuje, jako zdradę.
        mężczyźni wmawiają, że "to nie to co myślisz kochanie" i wykorzystują naiwność
        kobiet, ale oni sami odbierają to jak zdradę i ugodzenie w jego męskie i
        malutkie ego.

        jeśli on nie chce tego przyjąć do wiadomości i nie uważa, że musi coś zmienić,
        to nie ma innej możliwości, jak
        z czasem i tak dojdzie do większego rozpadu związku, małżeństwa.
        tym kończy się ta choroba.
        z alkoholikiem jeszcze jakoś można żyć, ale z tak chorym człowiekiem już nie. to
        godzi w najgłębsze uczucia.
        nawet masochistka, czy współuzależniona kobieta tego długo nie zniesie.

        tutaj na forum w necie, wielu jest takich.
        widać to po kompulsywnych i agresywnych komentarzach.
    • jasiom "Ja" czy? Dwa... Trzy... 15.05.09, 07:21
      Trochę dziwny ten twój mąż... ale...

      Droga kasiukasiu0.
      Zapytaj siebie, co jest dla ciebie najważniejsze na świecie?

      1.Ja Sama (i moje...)
      2.My dwoje (ty i mąż)
      3.My troje = rodzina (dziecko bez obojga zgodnych
      rodziców "zdrowe" nie wyrośnie)

      Opcję cztery jako "Ja sama z dzieckiem" kwalifikujemy do "Ja Sama" i
      moje, tylko moje? dziecko... ?!

      i teraz jak już dokonasz swojego (nie takiego trudnego) wyboru
      z 1,2 i 3... to trzymaj się go do śmierci, albo nie do śmierci
      ale na dobre i na złe...(przekrztałcając złe w dobre =patrz opcje
      męża)

      Tylko pamiętaj jedno, że Jak są dwie lub więcej osób (ze swoimi
      często odmiennymi poglądami) to równiez są dwie (trzy) wersje
      wszystkiego, konieczne/nie uniknione będą kompromisy/partnerstwo.
      Przy wychowaniu dziecka ważne zebyscie przynajmniej pozornie (dla
      dziecka) zawsze byli z mężem zgodni.

      Dla męża prawdopodobie kompromisem jest "zdrada wirtualna"
      zamiast "zdrady rzeczywistej" więc trzeba to przyjąc w jego wersji,
      czy chcesz... czy nie, nie jest chory ani ty nie jestes za mało
      atrakcyjna - poprostu jestescie inni z innymi poglądami (ze o
      odmiennej i bardzo rożnej płci nie wspomnę)

      Nie możesz się brzydzić męża (bo to już jest twój osobisty
      problem/wybór) i nie możesz równiez na własne życzenie pozbawiac was
      obojga sexu, który do funkcjonowania związku (szczególnie z
      mężczyzną) jest niezbędny (związek bez sexu = "Ja sama"), czas leczy
      rany można tak napisać, jednak im dłużej bez sexu, tym gorzej dla
      was obojga, nie możesz równiez chciec zawładnąc myślami męża...
      Jezeli chcesz zeby fantazjował tylko i wyłącznie o tobie to A. się
      zastanów chwilę... i Be: musiała byś się bardzo o to postarac
      (prawdopodobnie z koleżanką), a i tak by ci to nie wyszło...

      Mogła byś wręcz spróbować być częscią fantazji męża... nie stracisz
      nic, a zyskać mozesz wiele (rodzinę)... trzeba pamiętać że stety czy
      niestety monogamia to mit!, czy tego chcemy czy nie, czy w to
      wierzymy czy nie... to fakt. Chcesz naprawić związek z męzem? sex
      jest jego słabością... wykrzystaj to... ludzie potrafią byc
      szczęsliwi w związku pomimo prawdziwych zdrad a nie tylko
      wirtualnych, to jedynie kwestia podejscia i poglądów.

      Kilka rad: rozmowy (jak trzeba to na siłę...), akceptacja, rozmowy,
      sex, rozmowy, sex.
      i wszystko będzie git... jeżeli tego rzeczywiscie chcesz... i w to
      uwierzysz.

      droga: 1."Ja sama" też nie jest zła, ale napewno trudniejsza dla
      całej trójki. Jak jestes młoda to nawet całkiem rozsądna opcja... i
      tak trudniejsza, ale nie zła... ważne żebyś ze swoich osobistych
      poglądów nie odcinała dziecka od ojca / buntowała przeciwko ojcu.
      Zawsze można mieszkać osobno... żyć swoim zyciem, ale na tyle blisko
      żeby dziecko miało dostęp do obojga rodziców.

      Mężczyźni uzależnieni od czegokolwiek - też ludzie...
      ...taki morał. Ty masz wybór z czasem i determinacją ty/każdy
      dopnie swego. Tylko czego tak naprawdę chcesz? i "loop" do
      początku...
      • bubblemilk Re: "Ja" czy? Dwa... Trzy... 15.05.09, 10:18
        Wszystko ok, tylko nie można kobiecie powiedzieć "nie możesz się brzydzić
        męża"
        , bo to, czy się kimś brzydzimy na fizycznym poziomie, nie jest kwestią
        świadomej decyzji. Poza tym tutaj facet sam do tego doprowadził swoim plugawym
        zachowaniem.
        • rokokospoko Re: "Ja" czy? Dwa... Trzy... 15.05.09, 14:08
          dziecko bez obojga rodziców nie będzie "zdrowe", a jakie będzie, gdy rodzice ze
          sobą mieszkają, ale siebie nie znoszą, nie akceptują, męczą się razem dla
          "dobra" tego dziecka? Bez przesady.
          Na miejscu autorki wątku rozwiodłabym się z mężem. To nie ma sensu, a tak być
          może jeszcze ułoży sobie z kimś życie i będzie szczęśliwa.
          • cytrynka_ltd Re: "Ja" czy? Dwa... Trzy... 17.05.09, 17:25
            dziecko wychowane w takich warunkach, będzie miało samo w przyszłości problem na
            tym tle.
            dziecko alkoholika będzie DDA, a chłopcy sami będą mieli problem z alkoholem.
            dziecko seksoholika również będzie miało podobny zespół jak DDA i może mieć
            poważne blokady w tej sferze. może mieć problem z założeniem kiedyś swojej rodziny.

            jedynie prawidłowo rozwija się dziecko wśród kochających się i szczerych rodziców.
            on może mówić, że kocha ją. może ją kochać na swój egoistyczny sposób, dopóki
            ona zaspokaja jego potrzeby, gotuje, sprząta i cicho przytakuje na jego wybryki.

            alkoholicy itp. to są po prostu egoiści i wszystko podporządkowują pod swoje
            potrzeby i uzależnienia.
            alkoholik szuka osoby, która zajmie się jego problemami i całym życiem.
            seksoholizm powstaje na bazie niskiego poczucia wartości.

            www.biomedical.pl/nalogi/seksoholizm-uzaleznienie-od-seksu-181.html
    • lejla81 Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 10:27
      Haha, skąd ja to znam :) Najpierw smski - "kochanie, chciałbym ci
      zrobic dzidziusia", a potem płacz, że znów 300 zł rachunek za
      telefon. Jest i GG i strony porno, czaty ostatnio jakby mniej,
      dodam, że oczywiście ze sobą prawie nie sypiamy. Wszelkie moje próby
      dodania pikanterii spełzły na niczym, a nie jestem jakimś ochydnym
      kaszalotem. Byłam u seksuologa (ja, on - odmówił, bo według niego on
      nie ma problemu), jestem pewna, że jest uzależniony od onanizmu, od
      pornografii, od tych właśnie wirtualnych bajdurzeń (bo nie sądzę,
      żeby był w stanie się z jakąś kobietą normalnie przespac). Pisałam o
      tym na wielu forach, prosiłam o radę, wszyscy krzyczeli "rozstań
      się!", a ja dalej w tym tkwie dla tego właśnie, jak ktoś
      napisał, "mitycznego" dobra dziecka. Przestałam się już tym
      przejmowac, wisi mi to, w sumie nawet mnie to bawi, takie to głupie
      jest, te wszystkie panienki podrywane przy kasach sklepowych, w
      barach mlecznych, co w jednym smsie 10 błędów ortograficznych
      zrobią... sama wymieniam ostre smsy z kolegami (jeszcze nie
      zdradzam, ale pewnie to zrobię), oczywiście, jak on by to
      przeczytał, to by była niesamowita awantura, bo co wolno jemu, to
      nie mnie. Jestem pewna, że w końcu się rozstaniemy także z innych
      względów, na razie żyjemy obok siebie, jak brat i siostra, usiłuję
      się z nim zaprzyjaźnic, wspólnie wychowac dziecko... I tyle. Nie
      wiem, co ci poradzic, ja sama nie wiem, co zrobic.
      A dla wszystkich facetów mam propozycję - może ogólnie żyjmy w
      wolnych związkach, czy wy naprawdę sądzicie, że my nie mamy nigdy
      ochoty na seks z innym?
    • axio-mat Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 10:30
      wg mnie jest to swego rodzaju zdrada i pisze to jako mezczyzna. nie wiem, czy
      potrafilbym byc z kobieta, ktora ma facetow wirtualnych, ktorzy kreca ja
      bardziej niz ja. albo jest sie razem, albo nie. dla mnie nie ma nic pomiedzy.
    • kasiakasia0 Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 10:32
      nigdy nie nastawiałam dziecka przeciwko ojcu i tego nie zrobię, nie
      należy dziecka mieszać w sprawy dorosłych. przy dziecku nie
      rozmawiamy o tym i nie kłucimy się.
      jak czytam niektóre posty to mi ręce opadają, ale macie prawo
      wyrazić swoje zdanie.
      jeśli chodzi o mnie to niczego mi nie brakuje, wszystko mam na swoim
      miejscu i cieszę się dość nietypową urodą, ale to przecież nie o to
      chodzi. to ja próbowałam dotrzeć do męża, pierwsza zaczynałam temat
      (bo on nie miał odwagi), chciałam kompromisu itd... a jeśli chodzi o
      seks to raczej ja mam większe libido od męża, a jednak nie
      posunęłabym się do zdrady (jakiejkolwiek). i był to również
      partnerski związek. o swoich fantazjach rozmawialiśmy i spełnialiśmy
      je.
      ktoś napisał o tym, że tylko facet daje a kobieta tylko bierze i o
      zaspokajaniu ogromnych potrzeb faceta i spełnianiu wszystkich
      zachcianek-pewnie nie byłeś w prawdziwym związku, jesteś tak
      egoistyczny że nie masz szans znaleźć normalnej kobiety!!!
      a "oko za oko" nie wchodzi w grę, nie zniżę się do tego poziomu.
      na początku związku ustalaliśmy pewne zasady i rozmawialiśmy o tym
      co dla kogo jest zdradą i co jest niedopuszczalne.
      dodam jeszcze że ja jestem przed trzydziestką a mąż o 10 lat starszy
      i mam wrażenie że szuka coraz młodszych.
      • dorota574 Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 04:13
        Dobrze zauwazyla jedna z uczestniczek dyskusji, ze jest to powazne
        zaburzenie,z ktorym specjalisci niebardzo sobie radza. Wiekszosc
        zalicza to zaburzenie do uzaleznienia takiego jak od alkoholu lub
        narkotykow, ale mimo podobienstw ,tak naprawde to nowe uzaleznienie
        od internetu charakteryzuje sie nieco inaczej i mechanizm
        uzaleznienia jest inny.
        To znaczy, przy uzaleznieniu od alkoholu, pacjent zaczyna zwiekszac
        dawke aby osiagnac oczekiwany skutek az , w pewnym momencie sam
        dostrzega, ze alkohol wyrzadza mu krzywde i probuje utrzymac
        absynencje, ktora poprzedza nastepne picie.
        Przy uzaleznieniu od internetu osoba zazyna niewinnie tak jak
        przygoda z alkoholem,a nastepnie zaczyna wydluzac czas
        przesiadywania w sieci , ale w odroznieniu od alkoholika nie odczuwa
        przykrych skutkow swego postepowania Wrecz przeciwnie wszystko, caly
        proceder oparty jest na przjemnosci i poszukiwaniu coraz wiekszej
        przyjemnosci az wpadnie we wlasna pulapke z ktorej nie bezie mogl
        sam sie wydostac. Nie bedzie mogl pod zadnym pozorem zrezygnowac z
        tej przyjemnosci. Nawet grozb rozwodu czy wyrzucenie z pracy nie
        beda w stanie powstzymc go od tej codziennej procedury.
        Twoje dobre intencje i metody. ktore stosujesz nie dadza pozytywnego
        rezultatu, bo to jest silniejsze od niego, nie ptrafi zrezygnowac z
        przyjemnosci.
        Ale jest na to zaburzenie skuteczna strategia.
        Aby pozbawic kogos apetytu , najlepiej , napluc mu do zupy.
        Zmien, swoje metody.
        Zacznij interesowac sie tym co on robi. Powiedz, ze sama sprobowalas
        tej zabawy i ze bardzo ci si spodobla i ze chetnie razem z nim
        posiedzisz na chacie, zacznij w jego obecnosci wypisywac pikantne
        wypowiedzi w stosunku do innych mezczyzn.
        Takim zachowaniem zepsujesz mu jego zabwe.
        A po tych chatowaniach zacznij wychodzic z domu bardzo elegancka i
        stan sie tajemnicza. Zapominaj o zrobieniu czegos, sapotazuj
        obowiazki.ITD ITD
        Zobaczysz, ze "zupa" stanie sie mniej apetyczna.
    • zielony.raj Daj sobie z nim spokój. Ani z niego mąż ani ojciec 15.05.09, 10:43
      Nie warto tracić czas na tego seksoholika! To nie twoja wina (jak wielu
      sugeruje), ze ona się ucieka do takich rzeczy! 99% pornografii i art.
      erotycznych jest kierowanych do mężczyn, dlatego to oni głównie sie uzależniają.
      Nie wiem co kobiety miałbyby znaleźć w tym interesującego dla siebie??? Nie
      kazda ma aspirację na wyuzdaną lodziarę czy dzi.wkę.
      Pamiętaj, że nie jesteś dziewczynką na usługi, żeby zaspokajać każde jego
      fantazje. Nie jesteś ani dziw.ką, ani aktorką porno! Badź zawsze sąbą i mów nie
      jeśli coś ci nie odpowiada! Masz prawo odmawiać seksu i nie jest to twój zasrany
      obowiązek jako żony (jak niektórzy sugerują).
      A tacy faceci jak twój mąż z reguły nie mają szacunku do kobiet (nawet własnych
      dziewczyn/żon) i traktują je jak dzi.wki, bo tak właśnie są traktowane kobiety w
      pornolach. I niestety...często dobierają się do własnych córek (to tylko kolejna
      ci.pa)!
      Jesli ktoś uważa za zdrowe filmy porno i to co się w nich dzieje, to niech sam
      idzie się leczyć! Już nie raz jeden widziałam i nie mogłam obejrzeć do końca:
      wkładanie gno.ja do gardła, ciągniecie za włosy, brutalny stosunek pochwowy czy
      analny, wyzywanie od su.k... Któraś chce być tak traktowana??? Wątpię! A wy
      "mężczyźni", "znafcy", małpy z drzewa, zamknijcie się, bo nie macie żadnego
      pojęcia o kobietach! My nie chcemy zwierzęcia w domu tylko człowieka -
      kochającego i wrażliwego mężczyznę, który jest w stanie kochać, być wiernym
      małżonkiem i czułym ojcem, a nie psychopatę nienawidzącego kobiet i wyżywającego
      się na oglądaniu pornoli, czy nagabywaniu dzi.wek! Nawet małpy tego nie robią
    • zonaty26 Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 11:00
      Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, co go skłoniło do tego, że
      zainteresował się cybersexem.
      Może to Ty popchnęłaś go w tym kierunku.
      Nie miałaś ochoty na sex z mężem, dzień, drugi … tydzień. Wreszcie z
      łaską się zgodziłaś i tak przez miesiące. Tego nie, tamtego nie i
      wdarła się rutyna. Może czasami na jego dotyk reagowałaś nerwowo,
      potem on nalegał i tylko atmosfera się zagęszczała. Jego frustracja
      rosła i mimo rozmów, że potrzebuje seksu, Ty nadal tylko …...
      leżałaś. On był napalony, nie czuł się chciany, więc poszedł po
      rozum do głowy i postanowił poszukać osób w podobnej sytuacji …
      najlepiej kobiet, które też czują się zaniedbywane, kochane …. ale
      niechciane, głodne kontaktu fizycznego - jakiejkolwiek inicjatywy
      drugiej strony.
      Więc wszedł na czat i znajdzie.
      Załóż seksowną bieliznę i powiedz by się z Tobą kochał. Powiedz mu,
      że bardzo go pragniesz, a gwarantuję, że już do innych nie zadzwoni.
      I nie poprzestawaj na tym jednym razie. Gdyby moja żona wykazywała
      się taką inicjatywą (może być nawet w dresie a nie seksownej
      bieliźnie) choćby raz na tydzień (no niech będzie raz na 3tygodnie),
      niespoglądałbym na inne …. no ale jak się nie ma co się lubi ….. to
      się ma internet :(
      • twojabogini Re: Daj sobie z nim spokój. Ani z niego mąż ani o 22.05.09, 13:43
        zonaty26:

        > Tego nie, tamtego nie i wdarła się rutyna.

        Kobieta to nie aktorka porno. Nie musi się zgadzać na anal, bo panu
        bardziej stanął jak to ogladał.

        > Jego frustracja rosła i mimo rozmów, że potrzebuje seksu,

        Porno to nie seks.

        > Załóż seksowną bieliznę i powiedz by się z Tobą kochał. Powiedz
        mu, że bardzo go pragniesz

        Wogóle odstaw parę scen porno... daruj sobie takie rady. On jest
        wypaczony to i jeszcze ona ma w tym uczestniczyć? Zonie alkoholika
        poradzisz, zeby piła z mężem?

        >Gdyby moja żona wykazywała się taką inicjatywą (może być nawet w
        > dresie a nie seksownej bieliźnie) choćby raz na tydzień (no niech
        > będzie raz na 3tygodnie), niespoglądałbym na inne ….

        Gdybyś ty traktowal żonę jak kobietę, a nie obiekt, co to ma się
        przebierac, obierac, robic to czy tamto, to mielibyście udany seks.

    • kasiakasia0 Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 11:17
      to nie ja zrobiłam coś nie tak. jak się okazało (przyznał się) ma
      tak od zawsze. gdy był z poprzednimi dziewczynami było to samo-
      jednak one o tym chyba nie wiedziały-to były krótkie związki. no i
      jak się też dowiedziałam, mąż to robi od początku naszego związku.
      mówi, że to trwa właściwie od kilkunastu lat. i nie było kobiety z
      którą był i zaprzestał seksu wirtualnego. proponowałam poradnię, ale
      nie jest przekonany. chce ze mną być, chce to zmienić, ale nie uważa
      tego za problem. i bądź tu mądry i pisz wiersze!!! nie wiem czy uda
      mi się go przekonać abyśmy poszli razem z tym do seksuologa.
      a jeśli chodzi o kase to mi nie zależy i nie chcę-jak to ktoś
      napisał-wydoić go na kasę-zarabiam równie dobrze jak mąż. a jeśli
      mowa o rozwodzie to też nie chcę z orzekaniem o winie-uważam że
      nietaktowne jest poniżanie drugiej osoby nawet w sądzie
      • apocalyptication Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 13:39
        jeśli chcesz zaciągnąć go do poradni, musisz sprawić żeby sam tego chciał. z
        tego co piszesz problem jest głęboko psychologiczny, i bez pomocy specjalisty
        nie zmienisz tego zachowania. wiesz na czym zależy mężowi, przekonaj go że warto
        spróbować leczenia, że Tobie też na nim zależy. zresztą, najpierw sama pogadaj z
        psychologiem :)
        powodzenia :)
        --------------------------
        ...Mroczni.i.Źli...
        pozdrawiam:)
      • twojabogini Re: zdrada wirtualna 22.05.09, 13:50
        kasiakasia0 napisała:

        > jak się okazało (przyznał się) ma tak od zawsze. gdy był z
        poprzednimi dziewczynami było to samo

        Czyli twój mąż jest rzeczywiście uzalezniony i potrzebuje pomocy.

        > proponowałam poradnię, ale nie jest przekonany.

        Spróbuj pójść najpierw sama. Może on się z czasem przekona.

        > chce ze mną być, chce to zmienić, ale nie uważa tego za problem.

        Jak każda uzależniona osoba.

        > a jeśli chodzi o kase to mi nie zależy i nie chcę-jak to ktoś
        > napisał-wydoić go na kasę-zarabiam równie dobrze jak mąż. a jeśli
        > mowa o rozwodzie to też nie chcę z orzekaniem o winie-uważam że
        > nietaktowne jest poniżanie drugiej osoby nawet w sądzie

        Bardzo podoba mi się twoja postawa. Zanim dojdzie do rozwodu
        postaraj się jednak wyciągnąć męża z uzależnienia. bardzo duzo
        artykułó na ten temat znajdziesz w prasie katolickiej - niektóre są
        pisane w sposób dość infantylny (szatańswto itp.), ale sporo jest
        rzeczowych. Sa tam też relacje ludzi, którzy z takich uzależnień
        wyszli. Jeśli jesteście osobami wierzącymi, a niepraktykującymi -
        powrót na łono kościoła, spowiedź często pozwalaja uwolnić się od
        takich ciężarów. Statystycznie osoby wierzące i praktykujące
        częściej wychodzą z nałgów, bo czerpią siłę ze swojej wiary i maja
        podbudowę moralną - jasny kierunek.
        Powodzenia
    • 0ffka Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 11:22
      Uprawia bezpieczny sex ze zwykłymi wywłokami, tak jakby chodził do domu
      publicznego.
      Która normalna dziewczyna da swoją goła fotę jakiemuś onaniście internetowemu i
      będzie z nim sapać w mikrofon czy słuchawkę?
      • twojabogini Re: zdrada wirtualna 22.05.09, 13:53
        0ffka napisała:


        > Która normalna dziewczyna da swoją goła fotę jakiemuś onaniście
        internetowemu i będzie z nim sapać w mikrofon czy słuchawkę?

        a) lecąca na pieniądze,
        b) transwestyta,
        c) uzależniona od seksu,
        d) zakompleksiona, która fajnie sobie fortkę w fotoszopie obrobiła i
        podbudowuje ego

        nie widzę w tym gronie normalnych kobiet...

    • kasiakasia0 Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 11:27
      a jeśli chodzi o fantazje seksualne to nie były jakieś wyuzdane czy
      upokarzające. a jeśli do czegoś nie możemy się przekonać to tego nie
      robimy- proste? żona to nie to samo co agencja towarzyska. i zarówno
      kobiety jak i mężczyźni mają prawo odmówić wygórowanych oczekiwań-
      nie możemy się zmuszać do czegoś, czego nie mamy ochoty robić
      • 81kochana slowa pocieszenia dla Kasi 15.05.09, 11:57
        Kasiu, powiem Ci, że aż miło Ciebie czytać.
        Dobrze, że nie zatraciłaś jakiegoś elementarnego poczucia własnej wartości i
        godności jak to się dzieje w większości małżeństw.
        Niektóre kobiety, są tak głupie jakby miały za mężów tych co tu piszą w stylu
        `to chłop, ma swoje potrzeby, niech się wyszaleje` a osobnik co ma nick na k coś
        tam to nie powinien schodzić z drzewa moim zdaniem bo chyba tylko taką
        prymitywną maskę prezentuje w necie a w domu pewnie potulny jak baranek...Tak to
        zazwyczaj jest ;) ;p
        Ja też miałam takowy problem ale mój mąż poradził sobie delikatnie mówiąc
        wyrolował mnie ;) I tak się zakończyło nasze małżeństwo(z tego i innych równie
        ważnych powodów).
        Mam 28 lat, nie mam dzieci i zaczynam życie od nowa ale dobrze wiedzieć, że on
        jest skazany na samotność jeżeli wreszcie łaskawie nie zauważy, że ma i to
        ooogromny problem.
        To tyle na temat.
        Jedyne co od siebie mogę poradzić to to, że nie warto się męczyć i targać: on i
        tak nie zauważy tego a musi sam iść na terapię.
        Twój mąż tego nie zrobi więc wniosek jest jeden...
        Nie chcesz chyba, żeby dziecko na to patrzało i brało wzorzec zachowania z
        `tatusia`...
        Buziale.Jak chcesz napisz na priva. Ściskam cieplutko. Ola.
        • cleer13 Re: slowa pocieszenia dla Kasi 15.05.09, 12:30
          Ochłonęłam troche, przeczytałam wszystko co tu napisaliście i myślę
          sobie,że uzaleznienie od czegokolwiek ( w tym od sexczatów,
          pornografii) to nie tylko wynik braku seksu w stałym związku czy
          niespelniania wyszukanych fantazji. To bardziej ogólna sprawa - są
          ludzie, ktorzy gdy czują flustracje, mają problemy zaczynaja z nimi
          walczyć. A są tacy, ktorzy uciekają,uciekają, bo jakoś to będzie,
          chcą po prostu zapomnieć o codzienności i takie siedzenie w
          wirtualnym swiecie, udawanie kogoś innego - zwykle lepszego lub po
          prostu kogos kim chciałoby się być, otumanianie sie pornografią,
          alkoholoem daje wytchnienie, ale potem trzeba więcej, więcej, bo
          działa coraz slabiej. Każdemu potrzeba w zyciu adrenaliny, czegoś
          nowego, tylko jedni realizują sie w pracy, inni mają jakieś hobby,
          pasje, a innych podnieca zdrada - uda się ją ukryć lub wpadka,
          tajemnica, cos zakazanego. Rodzaj zdrady - w realu czy wirtualna
          zależy juz tylko od okoliczności - kasy, mozliwości i stopnia
          ryzyka.
          A swoja droga piszemu tu caly czas o facetach - ale przecież oni
          znajduja chętne kobiety. Kim one są - prostytukami, panienkami
          szukającymi sponsora, czy nieszczęsliwymi samotnymi kobietami, które
          licza na jakis trwały związek, chwile szczęścia. Tego nie rozumiem
          • lejla81 Re: slowa pocieszenia dla Kasi 15.05.09, 13:24
            To ostatnie, Cleer, to ostatnie. Miałam okazję rozmawiac z kilkoma
            panienkami adorowanymi smsowo przez mojego "męża", one zazwyczaj nie
            mają pojęcia, że on ma rodzinę, są zaskoczone, oburzone,
            rozczarowane, złe... Z drugiej strony mogą to byc takie frustratki
            jak ja - w ramach zemsty nawiązywałam takie znajomości z różnymi
            żonatymi przez Internet, ale mi to chyba nie bardzo odpowiada, więc
            dałam sobie spokój. I nie dajce sobie wmówic, że to jest kwestia
            tego, że są w stałych związkach seksualnie niezaspokojeni. Mój też
            robił to za nim zaczęliśmy się spotykac, na początku związku, kiedy
            niby byliśmy sobą tak bardzo zafascynownani (pierwsze rozmowy na gg
            odkryłam po 2 miesiącach znajomości, ale byłam tak bez sensu
            zakochana). To jest rodzaj UZALEŻNIENIA!
            • cleer13 Re: slowa pocieszenia dla Kasi 15.05.09, 13:57
              Tez nie zgadzam się z poglądem, ze brak seksu wszystko usprawiedliwa
              i jest jedynym motorem takiego uzaleznienia. Z moich doświadczen
              wynika, że zaczyna sie bardziej od ogolnej flustracji zyciem i
              klęskami na rónych polach. A potem idzie jak lawina -jedno nakreca
              drugie - siedzi na czatach cały dzień w pracy (chodzi z wlasnym
              laptopem) więc robi wszystko,żeby jak najmniej pracować, bo to go
              odrywa od czatów, więc w pracy jest coraz bardziej lekcewazony,
              wyeliminowany z róznych działań, pomijany przy jakichkolwiek
              awansach. Oczywiście czuje sie skrzywdzony, więc ucieka na czaty.
              Tam go przekonują, że jest taki mądry, dowcipny i oczytany.
              Przychodzi do domu tak "nagadany",że mu sie nie chce juz ust
              otwierac, zreszta na pytanie "co tam w pracy" niewiele ma do
              powiedzenia - więc milczymy. No to znaczy,że w domu go nikt nie
              rozumie, więc trzeba uciec na czaty. Nie ma potrzeby żadnego życia
              towarzyskiego, nie chce mu sie wychodzić z domu. Jakieś wyjazdy,
              wyjście na zakupy to strata czasu - na czatach jest taniej i
              atrakcyjniej. Wieczorami czeka,żebym poszła do sypialni i zasnęła,
              bo mozna wejśc na czaty, najlepiej żebym jak najczęściej wychodziła
              z koleżankami, bo jemu komputer wystarcza.
              Ogólnie wpadłam na to, że coś sie złego dzieje zanim odkryłam jego
              działanośc wirtualną - po prostu się zmienił, zmieniło sie nasze
              życie codzienne. O łóżku nie wspomnę - bo jakąż atrakcją jest
              kobieta , ktorą sie zna od kilkunastu lat, w porównaniu z nową,
              napaloną, młodszą o 20 lat dupcią.
              Tez wiem że robił to prawie od samego początku naszego bycia razem.
              Tylko skala była inna. Jakis wyskok od czasu do czasu mozna znieść,
              jesli jeszcze potem nastepują zapewnienia, ze "tylko Ty" i upojna
              noc. Ale jak zycie sprowadza sie wyłącznie do obsługi faceta w
              codziennych czynnościach i byle jakości we wszystkim. To nie ma
              sensu.
              • 40cztery Re: slowa pocieszenia dla Kasi 15.05.09, 23:17
                cleer13 napisała:
                > Tez nie zgadzam się z poglądem, ze brak seksu wszystko usprawiedliwa
                > i jest jedynym motorem takiego uzaleznienia.

                Gadasz bzdury.
                ja nie wiedziałem co to GG i czat aż poznałem swoją prawdziwą drugą połówkę. I
                nie szukałem jej dlatego, że w łóżku było super, tylko dlatego, że w łóżku nie
                było już tak super jak kiedyś. Ja nie żadałem, żeby żona robiła mi laskę
                codziennie. Wystarczyło raz w miesiącu jak kiedyś a nie tylko na urodziny jak
                teraz. Nie prosiłem o sex analny codziennie. Wystarczyłby mi raz w miesiącu jak
                kiedyś, a nie tylko na okrągłą rocznicę ślubu. Nie prosiłem o sex codziennie.
                Wystarczyłby kilka razy w tygodniu jak kiedyś. Czy na pewno wszystko jest tak
                jak kiedyś? A może praca denerwuje cię bardziej niż wtedy, gdy byłaś na studiach
                i wogóle nie pracowałaś?

                Ktoś powiedział kiedyś bardzo mądre zdanie:
                Kobieta wychodzi za mąż mając nadzieję, że zmieni swojego mężczyznę.
                Mężczyzna się żeni mając nadzieję, że jego kobieta się nie zmieni.

                Dziwne, ale oboje się mylą

                40cztery
                • lejla81 Re: slowa pocieszenia dla Kasi 16.05.09, 12:30
                  Cóż, każdy przypadek jest z pewnością inny. Ale tak jak napisałam ja, cleer i
                  jeszcze ktoś chyba, nasi mężczyźni byli w to wciągnięci na długo przed tym,
                  zanim nas poznali. Ja, jak patrzę na swój związek z perspektywy czasu, uważam,
                  że mój mąż nigdy nie miał specjalnej ochoty na seks w realu, a jego fantazja
                  seksualna jest bardzo niska.
                • twojabogini Re: slowa pocieszenia dla Kasi 22.05.09, 14:04
                  40cztery napisał:

                  >Ja nie żadałem, żeby żona robiła mi laskę codziennie. Wystarczyło
                  raz w miesiącu jak kiedyś a nie tylko na urodziny jak teraz.

                  Łaskawca. Może twoja kobieta tego nie lubi. Moze czuje ze przy tym
                  po prostu realizujesz scenarisze porno?

                  > Nie prosiłem o sex analny codziennie. Wystarczyłby mi raz w
                  > miesiącu jak kiedyś, a nie tylko na okrągłą rocznicę ślubu.

                  Niech tobie ktos tak robi raz w miesiacu, zobaczymy jak długo
                  wytrzymasz... Odbyty macie identyczne...więc i wrazenia będa
                  podobne...

                  > Nie prosiłem o sex codziennie. Wystarczyłby kilka razy w tygodniu
                  jak kiedyś.

                  Przy takim podejściu jak twoje do seksu - tez już dawno bym
                  zrezygnowała. A twoja "druga połówka", to po prostu kochanka jak
                  mniemam. Daj jej koszule do prania, zobacz jak zareaguje. Albo
                  niech ci obiad ugotuje.
                  Jest pewien typ kobiet, które aby się dowartościować i utrzymać przy
                  sobie mężczyznę (lub zarobić trochę kasy, albo wycieczki za granicę,
                  albo zdobyć męża...), włożą sobie nawet choinkę. Nie wiedzą co to
                  orgazm, ale świetnie go udają...wielokrotnie...
            • cleer13 Re: slowa pocieszenia dla Kasi 15.05.09, 17:33
              Powinnam w takim razie właściwie współczuc tym kobietom, ale jakos
              nie moge. Jeśli koresponduje sie z facetem przez dłuższy czas , czy
              to czaty, czy gg,wymienia sie numerami telefonów i ten facet nie
              odbiera telefonu ani nie dzwoni w godzinach popołudniowych i
              wieczornych, odebranie i wysłanie sms to wszystko na co może sobie
              pozwolic, to chyba łatwo sie domyslic, ze nie żyje samotnie.
            • velvetbelly Re: slowa pocieszenia dla Kasi 16.05.09, 11:17
              ja bylam taka 'panienka' - moze nie dokladnie ten sam schemat, ale mniej wiecej... nie szukalam nowej znajomosci, on zaczal ze mna rozmawiac na portalu spolecznosciowym, a ze trafil w bardzo zly moment w moim zyciu, to domyslacie sie jak to sie potoczylo... facet wykazywal duze zainteresowanie, adoracje, a gdy nie ma skarpetek do prania, obiadow do ugotowania, to wszystko wyglada inaczej...
              nie chce pisac jak to sie skonczylo, ale po prostu sa tacy faceci, ktorzy potrzebuja ciagle nowych wyzwan, na chwile, zeby zdobyc, zaliczyc i szukac nastepnej. temten zyje w chyba calkiem udanym zwiazku ze swoja zona, twierdzi ze ja kocha, a to - to sa nieszkodliwe, nic nie znaczace skoki w bok. przeciez dal mi to co chcialam, chwile adoracji i zainteresowania, 'wirtualnego seksu', a sam podbudowal swoje ego, wiec deal jest czysty...
              wiem ze robi to ciagle z innymi dziewczynami, ktore pewnie szukaja tego samego co ja
              tak - to jest uzaleznienie
    • 40cztery Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 14:57
      kasiakasia0 napisała:
      > pewnego momentu- mój mąż uprawia seks przez tel, szuka nowych
      > znajomości, wymienia się z nieznajomymi dziewczynami nagimi fotkami
      > przez sms.

      To cię boli? To jest tylko zwierzęce zaspokojenie popędu. Czy nie bolałby Cię
      bardziej, gdyby sypiał z Tobą a na czacie rozmawiał z inną dziewczyną o WAŻNYCH
      sprawach? Z tobą tylko sex a z inną rozmowy o tym co w życiu ważne a co można
      zaniedbać. Jesteś pewna, że czułabyś się lepiej niż dmuchana lalka z sexshopu?

      40cztery
      • sonic84 Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 15:32
        Skoro tak łatwo zgodził się na rozwód najwidoczniej niespecjalnie zależy mu na
        utrzymaniu związku.Skorzystaj z tego ułatwienia póki jesteś jeszcze względnie
        młoda i poszukaj kolejnego,dojrzalszego faceta.Szkoda marnować resztę swojego
        życia dla durnia podniecającego się sekstelefonem i erotycznymi mms-ami.Poza
        tym jesteście ze sobą JUŻ 9 lat..trochę przydługo jak widać,zwłaszcza dla niego.
    • toykabeauti Oczywiście że to zdrada, ale... 15.05.09, 16:37
      Oczywiście ze to jest zdrada, natomiast uważam że powinnaś spróbować uratować
      ten związek.
    • basialisica Re: zdrada wirtualna 15.05.09, 17:34
      ja tez bym byla obuzona. zapytaj moze meza co one mu daja czego ty
      nie masz.porozmawiajcie szczerze o swerze intymnej waszego zwiazku
      niech nie bedzie zadnych tematow tabu uwierzmi ze to naprawde pomaga
      w moim zwiazku tez zdarzyly sie takie chwile i wyjasnienie kwesti co
      ja lubie a co ty oraz pojscie na kompromis obo stron pomoglo
    • andru500 Re: zdrada wirtualna 16.05.09, 09:02
      Problem w tym że on to ukrywa jeżeli to ukrywa to liczy się dla niego to co
      ukrywa bardziej niż ty. Wirtualna zdrada to taka sama zdrada jak ta prawdziwa
      ponieważ osoba którą kochasz świadomie to robi!!!a skąd wiesz czy nie spotyka
      się z jedną z tych dupodajek!!!!Moja rada jestem w związku 4 lata i wszystko już
      przeżyłem,niech wybierze przy romantycznej kolacji realne życie z rodziną czy
      wirtualne dziecinne nastoletnie niezaspokojone żądze!!!!!!!
    • lejla81 większość z was nie rozumie problemu 16.05.09, 13:14
      Tak przeglądam te posty i dochodzę do wniosku, że większość z was nie rozumie problemu, z pewnością dlatego, że sami tego nie przeżyliście.
      Po pierwsze na początku warto by ustalić, czy mąż autorki wątku czegoś nie dostaje w łóżku, czy jest od tych wirtualnych flirtów uzależniony. Wielu mężczyzn stawia tutaj zarzut, że ten facet nie dostaje czegoś od swojej kobiety w łóżku, a nie musi być to koniecznie prawda. Jeśli jest tak w rzeczywistości, to pół biedy. Wtedy warto rozmawiać, zapytać czego by chciał, spróbować wprowadzić to w życie (o ile oczywiście autorka ma na to ochotę, bo nie każdy może lubić np. zakuwanie w kajdanki i lateks). Jeśli natomiast partner jak ognia unika tego typu rozmów, złości się, twierdzi że wszystko jest w porządku, to wierzcie mi, seksualna sprawność życiowej partnerki nie ma tu nic do rzeczy, w grę wchodzi uzależnienie.
      Druga sprawa: wyrzuty, płacz, mówienie rzeczy w stylu: "boli mnie to", "co mają one, czego ja nie mam" - daje niestety niewiele, oprócz tego, że sama się Kasiu, zdołujesz. Jego to nic nie obchodzi, że kogoś to boli, uważa, że nie robi nic złego, jest przekonany, że jego kobieta panikuje, histeryzuje i marudzi. Drugi zarzut jest równie bez sensu i przede wszystkim nie należy popadać w kompleksy. Otóż -one nie mają nic więcej, niż ma stała partnerka, oprócz tego, że są nowe i wirtualne. Ja kiedyś zrobiłam taką prowokację, że zagadałam mojego niby przez pomyłkę na gg i przez jakiś czas prowadziliśmy taki wirtualny flircik (było to możliwe, bo przez pewien moment nasz związek był na odległość). I wyszło na to, że mój ukochany woli rozmawiać bardziej z tą drugą, niż ze mną. Była z tego masa śmiechu, później prosiłam koleżanki, żeby dzwoniły do niego, jako niby ta druga ja, kiedy my byliśmy razem i z wielką rozkoszą patrzyłam jak w panice rozłącza telefon :) Oczywiście mało się przez to nie rozstaliśmy, nie wiem doprawdy co mi strzeliło do głowy, żeby ten związek kontynuować, jakiś chyba sadomasochizm.
      Ja poznałam część z tych dziewczyn, albo przynajmniej widziałam ich zdjęcia (miałam taki okres, że chciałam zobaczyć, kto jest moim wrogiem). Nie miały w sobie nic szczególnego. Ani nie były to jakieś oszałamiające piękności, ani nie były to doktorantki Oxfordu, ani wielkie artystki, ani managerki w globalnych korporacjach. Ot, jakieś małolatki, fryzjerki, dziewczyny z poczty (z całym szacunkiem dla fryzjerek i dziewczyn z poczty) zagadane nie wiadomo po co i na co (nie wszystkie były poznane na czacie), robiące masę błędów ortograficznych w smsach, prowadzące flirt na poziomie ("dostałam dzisiaj ciotę i boli mnie brzuch" - autentyczne!) Ja po jakimś czasie doszłam do wniosku, że nie mogę traktować tych dziewczyn jako realnego zagrożenia, a przynajmniej nie powinnam z ich powodu popadać w kompleksy. Z czasem przyjęłam taktykę lekkiego wyśmiewania się z męża, okazywania, że traktuję tę jego słabość z pogardą, daję do zrozumienia, że według mnie rozmienia się na drobne.
      Z tym że - dla mnie w sumie nigdy nie był to powód do rozstania, owszem często się "rozstajemy" z mężem, ale przyczyny są zazwyczaj inne, czy raczej jest to nawarstwienie wielu przyczyn, w tym również tej. No ale ja jestem trochę, jak już wspomniałam, inna :)
      Mój mąż jednak nie jest uzależniony do tego stopnia jak partner Cleer, nie marnuje na to każdej wolnej chwili, nigdy nie siedzi na czatach, kiedy jestem w domu albo kiedy śpię. Myślę, że na miejscu Cleer nie zastanawiałabym się nad odejściem.
      Kasiu - masz według mnie trzy drogi:
      1. Odejść
      2. Próbować oswoić "wilka", tak jak ja to usiłuję robić (tzn. nie przejmować się tym, samej troszkę flirtować, mieć swoje tajemnice, traktować męża bardziej jak kumpla, z którym się mieszka, chodzi do kina, wychowuje dziecko, pije wino + czasem trochę poprzytula, niż męża właśnie), ale nie każdy może mieć na to ochotę, to już zależy od Twojego charakteru, światopoglądu itd.
      3. Próbować zaciągnąć męża na terapię, ale to jest baaardzo trudne, mi się nie udało, chociaż usilnie próbowałam i na razie sobie odpuściłam.
      Uff, trochę długi ten post, ale to jest moje całe podejście do sprawy, poparte wieloletnim doświadczeniem ;)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • radababa Re: zdrada wirtualna 16.05.09, 22:10
      brzmi jakby facet wcale cię nie szanował, jak może mówić że cię kocha i
      jednocześnie nie umieć odpuścić sobie czegoś, co cię rani? okropność. Ale na
      pocieszenie powiem Ci, że ponieważ ostatnio stałam się zajadłą forumowiczką i
      dużo czytam takich historii na jakimś wizazu czy naspolke.pl to wiem jedno - nie
      jesteś osamotniona. Wniosek jest jeden - jeśli twój komuniat był klarowny,
      powiedziałaś jak się z tym czujesz i że cię to bardzo boli, a on nadal nie jest
      gotowy z tego zrezygnować, to wysyłaj pozew bez skrupułów. Godząc się na tę
      sytuację będziesz czuła tylko coraz większe obrzydzenie - zarówno do niego jak i
      do siebie.
      gorzkie pozdrowienia
    • tctctc1 Łyżka dziegdziu 17.05.09, 00:12
      witam,
      z zainteresowanie przeczytałem wszystkie posty i sprawa chyba nie
      jest tak banalna, połowa mówi rzuć go, druga połowa, chłop
      niezaspokojony to trudno się dziwić. Być może jest chory i powinien
      się leczyć, a być może po prostu zdradza i już. Tego nie
      roztrzygniemy napewno, i ile osób się wypowie bazując na własnych
      doświadczeniach tyle super porad dostaniesz.

      Ja na twoim miejscu bardziej skupiłbym się na przyczynach niż na
      ocenie sytuacji, przynajmniej na tym etapie. Żyjemy w dość ubogim w
      akceptowalne warianty społeczeństwie, zakładamy tylko, że albo
      kocha i jest wierny, albo jak nie umie być wierny to znaczy, że gnój
      i nie kocha. Pewnie podobne stwierdzenia o kobietach również da się
      stworzyć. Nie dopuszczamy do rozważań, jak skomplikowana jest natura
      ludzka, zarówno po stronie mężczyzny i kobiety, osobowość, potrzeby,
      seksualność. Idealne dopasowanie w tym zakresie, to chyba mit, można
      powiedzieć, że różni ludzie akceptują wyrzeczenia w tym zakresie na
      różnym poziomie, i jeżeli akurat te poziomy się zgadzają, to mamy
      dopasowaną parę i zadowoloną.

      Tak tak, chcę powiedzieć, że naprawdę jesteśmy pod tym względem
      skomplikowani jest to NORMALNE, nie są to wydziwienia i zboczenia.

      Wszystkim światłym, chcącym naprawdę zająć się tematem polecam
      świetną książkę: Inteligencja erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe
      pielesze, Esther Perel.
      Po przeczytaniu dowiecie się, co być może kłębi się w głowie waszego
      partnera i dlaczego to jest normalne. To samo uświadomicie sobie na
      swój własny temat... To jest dobry punkt do rozważań o wspólnym
      punkcie odniesienia i szukania kompromisu.

      naprawdę polecam.
    • erzam Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 09:21
      Kasiu,nie będę mówić o seksie.Chciałabym się skupić na innych
      aspektach Waszego życia rodzinnego.Przede wszystkim,czy Macie
      wspólne pasie,czy lubicie robić coś razem,czy spędzacie razem
      czas.Zastanów się,dlaczego z Nim jesteś,co daje Ci ten związek pod
      każdym względem-nie tylko seksualnym.Uważam,że życie jest za krótkie
      by tracić czas na gierki, ,,zabawy w kotka i myszkę,,
      itd.Napisałaś,że mąż jest starszy o 10lat,zastanów się,gdzie Ty
      chcesz być za 10 lat, co chsiałabyś osiągnąć,na czym ,na kim Ci
      naprawdę zależy i zrób to, nie oglądając się za siebie.Jesteś młoda,
      możesz tyle w życiu zrobić.Związek musi opierać się na
      szczerości,otwartości i w poszanowaniu drugiego Człowieka.Pozdrawiam
      Cię.
      • cytrynka_ltd Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 17:32
        Przede wszystkim na wzajemnym szacunku, który jest podstawą wszystkich relacji
        ludzkich.
        Nie ma co zastanawiać się, bo każda kobieta wie, co to znaczy:)
        A, ci chorzy mężczyźni, którzy podszywają się pod kobiece nicki, nie oszukają ich.
        Normalni mężczyźni wiedzą, co to znaczy i do czego prowadzi.
    • hera.1 Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 18:55
      Mam ten sam problem .. Wprawdzie nie jetesmy małżeństwem , nie mieszkamy razem , ale mysle ,że nawet w takim zwiazku ,ktory opiera sie na emocjach ,uczuciach powinna obowiazywać swoista lojalność .. Smak naszych spotkan, atmosfere psuja moje podejrzenia , sygnal sms doprowadza mnie do szału . wszystko wzieło sie z tego , ze tez mnie oszukuje wciaz rozmawia z kolezankami z netu , ktore posylaly mu całe galerie zdjec . wykryłam tez , że na czacie poznal kobiete i biegal do niej na rozmówki jak twierdził i kolacyjki przy okazji konsumował .. ciekawe co jeszcze konsumował ??? oczywiscie wszystkie moje pretensje uważa za śmieszne i bezpodstawne . Stałam sie okropna zazdrosnica , wpadłam w beznadziejny krag destrukcji !kasiukasiu wiem ,ze to strasznie trudne ,ale nawet gdy on diametralnie sie zmieni i bedzie przykladem lojalnosci , w Tobie uczucie niepewnosci i podejrzeń nie zaniknie ,bedzie Twoim cieniem . My glupie ,zakochane kobiety wciaz sie łudzimy i potrafimy duzo zniesć ,ale w pewnm momencie cos pęknie i wtedy juz nas nic nie wzruszy .. Oni poleca za kazda , ktora jest chetna i wysłucha jaki on biedny i nieszczesliwy . Pozdrawiam i trzymaj sie !
    • beasingiel_44 Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 19:04
      troszeczke za duzo do czytania ale wnioski sa

      poczytaj


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=94326482&a=94796206

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=94326482&a=94796218

      pozdrawiam
      • cleer13 Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 23:39
        Ja sie zdecydowanie rozstaję. I po okresie bólu, ktory pewnie
        jeszcze długo potrwa, mam uczucie,ze pozbyłam sie z życia czegoś
        brudnego i ohydnego. Kłamstwa, oszustwa i zniżenie sie poziomu tych
        ludzi którzy siedzą na tych czatach powoduje,ze nie ma we mnie tego
        o czym wyżej - nie ma szacunku, zaufania. Też przez lata zrzerała
        mnie zazdrośc, podejrzliwośc, szukałam i zawsze znajdowałam ślady
        kłamstw.Samej siebie nie lubiłam za tę podejrzliwośc, a jednocześnie
        nie chciałam dac sie oszukiwac. Jak cie ktoś uderzy, masz prawo sie
        bronic. Jak cie ktos oszukuje tez masz prawo o tym wiedziec.
        A wszystko fajnie jesli obie strony sie godzą na pewne granice
        zdrady. Ale żeby tak mogło byc to trzeba miec tyle odwagi cywilnej
        zeby to po prostu powiedzic. Jeśli facet dwa miesiące wcześniej
        mowmawia mi że zanki jakie znajduję w komp. sa wynikiem mojej chorej
        wyobraźni i podejrzliwosci, ze chce z niego zrobic dupka ktory
        prowadzi podwójne życie, a potem okazuje zie ze wszystkie moje
        podejrzenia sie sprawdzają, to... To on po prostu jest tym dupkiem,
        z którym nie mam zamiaru dłużej marnowac czasu.
      • cleer13 Re: zdrada wirtualna 18.05.09, 11:19
        Faktycznie trochę przydlugie i tak naprawde nie wiem do czego miało
        mnie przekonac. Ze warto uzaleznic sie od czatów, bo jak sie tam
        wystarczająco dlugo i intensywnie działa, to mozna zanleźć wielkie i
        wspaniałe uczucie do cudownego człowieka - trzeba tylko dokładnie
        sprawdzac adres zanim sie wysle wiadomośc!!!
        Daj spokój - ta kobieta po jakims czasie , nawet gdyby ten związek
        doszedł do skutku - zaczęłaby czatować na nowo. Każdy związek z
        czasem traci na temperaturze. I szukanie w necie podniet prowadzi do
        rozpadu.
    • beasingiel_44 Re: zdrada wirtualna 17.05.09, 19:04
      troszeczke za duzo do czytania ale wnioski sa

      poczytaj


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=94326482&a=94796206

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=94326482&a=94796218

      pozdrawiam
    • parafkazla Re: zdrada wirtualna 18.05.09, 12:04
      "dla dobra dziecka"? to chyba najgorszy powod dla ktorego mozna zostac z kims
      kogo sie nie kocha... jak miedzy wami nie bedzie sie dobrze ukladalo to dziecko
      predzej czy pozniej i tak to odczuje, lepiej zeby wychowywalo sie z jednym
      kochajacym rodzicem
      • beasingiel_44 Re: zdrada wirtualna 18.05.09, 16:39
        tysiac osob
        tysiac charakterow
        tysiac ocen sytacji, porad i prawie tysiacowi osob mozna przyznac racje

        dobrym symptomem bylo by gdyby na forach dla szukajacych porady udzielano porad na bazie wlasnych doswiadczen a nie domyslow i wypisywania glupot

        czat to tylko zabawa i nalezy znac jej granice
        nie nalezy przenosic wirtualu na odczucia wewnetrzne, kto tego nie spostrzega w pore wpada w sidla sieci.

        taka jest moja opinia, po nabytych przez lata doswiadczeniach

        pozdrawiam
        • cleer13 Re: zdrada wirtualna 18.05.09, 18:51
          Zabawa? to oznacza ze robię z igły widły? zabawa, ktora trwa po kika
          godzin codziennie i we wszystkich innych możliwych momentach. Zabawa
          która powoduje,że na nic nie ma sie ochoty tylko na siedzenie przy
          komp. Zabawa, która polega też na wyminie telefonów. A czy
          spotkaniach w realu to trudno stwierdzic, nie pilnuję każdego
          popołudnia czy wieczoru. Zabawa jeśli ciągnie sie takie życie latami
          ( co najmniej trzy)Zabawa jeśli pisze sie tym kobietom, te same
          słowa, które mowił do mnie w chwilach największej czułości? Uych
          samych określeń i zdrobień. Moze to śmieszne, ale to boli
          najbardziej. Chyba bardziej niż gdybym wiedziała, że którąś bzyknął.
          • hera.1 Re: zdrada wirtualna 18.05.09, 19:04
            Dokładnie !! zgadzam sie z tym stwierdzeniem !Żadna kobieta nie pogodzi sie z
            tym faktem ,ze jej facet siedzi i gada sobie z innymi na czacie czy g g . w
            końcu takie rozmowy staja sie emocjonalnie niebezpieczne , obnaża sie ze swoich
            problemów , pragnien itd ,aż wchodzi na temat seksu itd. Dlaczego nie moze
            rozmawiac ze swoja kobieta o tym ?? czy nie wie ,ze ja rani ?? Zdrada
            fizyczna zwykle jest szybciej do wybaczenia niz zdrada emocjonalna , bo bywa
            niejednokrotnie pod wpływem impulsu ,alkoholu itd potem przychodzi
            otrzezwienie ,a emocje sa wiazace i wciagaja coraz bardziej . Jesli ktos
            twierdzi ,ze takie rozmowy sa tylko zabawa nie przezył tego na własnej skórze
            i nie ma pojecia jakie to krzywdzace dla zwiazku i dla drugiej strony . To
            tylko podsyca zazdrosć i podejrzenia .
            • cleer13 Re: zdrada wirtualna 18.05.09, 21:40
              Moj sie nie szczypie w chodzenie okrężną drogą. Sidzi na czatach
              erotycznych. I co, tam sie rozmawia o poezji? Pooglądałam tych
              ludzi - częśc ma kamerki. Pokazują twarze albo fiuty. Czekam kiedy
              on zacznie to robic.
              • beasingiel_44 Re: zdrada wirtualna 20.05.09, 17:06
                jak wczesniej pisalam to nadal podtrzymuje swije zdanie i zgadzam sie z opinia cleer13 masz duzo racji tak samo
                i tobie hera.1 przynzam racje ale coz dodac?
                necik to tak jak narkotyk.
                sporobujesz i wciga nim sie opamietasz, wpadasz w sidla sieci i zyjesz w dwoch swiatach , virtualnym i realnym tylko czy kazdy jest na tyle odporny psychicznie i nie zagubi sie w tym wszystkim ? cierpi rodzina, cierpia dzieci , cierpia sami virtualni kochankowie etc.
                w sidlach sieci
                temat jest aktualnie na topie i jest problemem nr 1 na swiecie

                pozdrawiam

Pełna wersja