xuxem
11.05.09, 09:55
Bedac dzieckiem, mialem sen w ktorym... zgubilem Matke.
Po chwili sie znalazla, ale nie byla juz (procz wygladu) - ta sama.
Usmiechala sie jakos dziwnie i zlowrogo, jak czarownica, mowiac :
"Czego chcesz, chlopczyku" ?
Poczulem sie smiertelnie przerazony i wyalienowany.
Od tamtego czasu, najpierw powoli, potem coraz szybciej,
sen ten... staje sie Rzeczywistoscia.
Glebokie ludzkie zwiazki zostaja w niezrozumialy dla mnie sposob - zrywane,
jakakolwiek komunikacja tego co sie dzieje - niemozliwa,
a Swiat staje sie coraz bardziej - zimny, obcy i okrutny.
Siedze w glebokim, waskim i pustym dole o scianach z lodu,
bez mozliwosci jakiejkolwiek komunikacji tego,
co sie (z mego punktu widzenia) dzieje.
Ludzie poruszaja sie (w sensie psychicznym)
po bardzo scisle wyznaczonych trajektoriach.
Tego rodzaju tematyka jest dla nich niemozliwa do strawienia
nawet przez chwile, gdyz czuja widocznie,
ze cala ich precyzyjna REGULACJA by sie im - sypla.
Smutne to, nieludzkie i przerazajace (jak dla mnie).
Znacznie gorzej niz u Snerga.
JA - ROBOT.