Dodaj do ulubionych

Dlaczego (nie) wierzycie w Boga?

13.05.09, 18:41
Jak było w Waszym przypadku?

Nie pytam się o to, czy Bóg istnieje, o to, kto co musi udowadniać (z dziwnych
powodów takie dyskusje często zamieniają się we flejmy, tak tutaj, jak na
każdym innym forum ). Chciałbym poznać Wasze zdanie na temat - dlaczego jestem
ateistą/wierzącym? Co to spowodowało? Nie tyle chodzi o argumenty racjonalne,
ale o to, jakie doświadczenia, jakie powody światopoglądowe skłoniły Was do
zmiany zdania? A może odziedziczyliście pogląd po rodzicach i dotąd go nie
kwestionwaliście?

Powtarzam, nie chodzi mi o powody racjonalne, bo tych poznałem już nadto,
Dawkins i Jan Paweł II też raczej nie doszli do niewiary/wiary przez logiczną
argumentację, tylko intuicyjnie.

Skąd wiecie, że macie rację?
Obserwuj wątek
    • smuga7 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 13.05.09, 18:52
      Ja to po prostu czuje/wiem. Roznorakie doswiadczenia potwierdzajace
      na przestrzeni wielu lat. Nie jest to 'wiara' odziedziczona, raczej
      podwiadomie chyba, poszukiwana, obserwacje, lektury, z kulminacja
      kilka lat temu, w odkryciu ;) nauk Chrystusa.
      • tetlian Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wiele 24.05.09, 19:26
        Szczerze mówiąc, to nie lubię określenia "Bóg", ponieważ każdy człowiek mówiąc
        "Bóg" ma zupełnie coś innego na myśli. Przez co trudno jest rozmawiać o tym czy
        ja w to wierzę, czy nie. Ja wolę określenie "Stwórca Wszechświata", ponieważ ono
        mówi nam jedynie tyle, że chodzi o coś/kogoś, kto stworzył Wszechświat i nic
        więcej. Nie ma tu żadnych dodatkowych nieprawdopodobnych historii, jak te w
        Biblii, Koranie, Torze czy innych księgach.

        Na pytanie "Czy istnieje jakiś stwórca Wszechświata" odpowiadam "Nie wiem". Ale
        uważam, że gdyby istniał, to nie miałby on nic wspólnego z Bogiem jakiejkolwiek
        religii powstałej na Ziemi. Uważam, że coś co mogłoby stworzyć Wszechświat
        byłoby tak potężne, że żaden człowiek nie byłby w stanie tego pojąć i zrozumieć.
        Natomiast ludzie zachowują się tak jakby znali tą istotę osobiście i mówią na
        przykład: "Ta istota chce byśmy nie jedli mięsa w piątek". Uważam to za absurd.
        To tak jakby bakteria się wypowiadała na temat tego co myśli człowiek. A
        przecież bakteria z naszego punktu widzenia nie ma nawet mózgu, więc jak może
        się wypowiadać? A i tak jest jej o wiele bliżej do nas niż nam do teoretycznego
        Stwórcy. Bo bakteria jest tym samym typem życia co my (ma też DNA). My dla
        Stwórcy bylibyśmy czymś o wiele bardziej prymitywnym. I dlatego wydaje mi się
        bardzo dziwne, by taki stwórca w ogóle miał się przejmować losem każdego
        pojedynczego człowieka - jednego z 6.77 miliardów zamieszkujących jedną z
        dziewięciu planet krążących wokół jednej z 200 miliardów gwiazd galaktyki, która
        jest jedną z miliardów miliardów galaktyk Wszechświata. Dla takiej istoty
        zniszczenie całej galaktyki (a razem z nią wszystkich istot żywych
        zamieszkujących jej planety) byłoby nic nie znaczącym wydarzeniem. Bo czymże
        jest jedna galaktyka wobec całego Wszechświata? Niczym. Dlatego myślę, że być
        może i coś tam ponad Wszechświatem istnieje, ale czym to jest, tego nikt nie wie
        i nie ma prawa wiedzieć. Jesteśmy jeszcze zbyt młodą i prymitywną cywilizacją,
        by to ogarnąć.

        Być może jest jakiś Stwórca, ale na pewno nie jest on czymś najpotężniejszym.
        Bo skoro jest on bardziej złożonym bytem od nas, to musiał powstać w procesie
        jeszcze bardziej skomplikowanym niż ten w którym my powstaliśmy. Być może taki
        Stwórca żyje w jakimś wyższym wszechświecie w wielkiej społeczności takich
        samych istot jak on. Każda istota stworzyła swój wszechświat (jednym z nich jest
        nasz), ale i one same zastanawiają się czym jest ich Wszechświat i czy ktoś go
        stworzył. I być może jest Stwórca potężniejszy od nich, który z kolei żyje w
        jeszcze większym wszechświecie w społeczności takich samych istot jak on. I tak
        można by iść w nieskończoność.

        A być może nie ma żadnego Stwórcy. Może Wszechświat istnieje wiecznie w cyklu
        Wielkich Wybuchów i Wielkich Wbuchów (Zapaści). Najpierw eksploduje, zaczyna się
        rozszerzać, a po setkach miliardów lat, zaczyna się kurczyć, aż w końcu tworzy
        nową osobliwość, która eksploduje i tworzy nowy Wszechświat. Może to taki cykl
        bez początku i końca. A teraz wyobraźmy sobie następującą rzecz. Przyspieszmy
        czas do tego stopnia, że odstęp między Wielkim Wybuchem, a Wielką Zapaścią trwa
        ułamek sekundy. Pomniejszmy też wszechświat do tego stopnia, że wygląda dla nas
        jak mała mrugająca kulka. Być może nasz wszechświat jest jakąś cząstką
        elementarną większego wszechświata. Być może jest na przykład elektronem,
        krążącym wokół atomu. W tym wszechświecie jeden cykl WW-WZ jest tylko ułamkiem
        sekundy. A być może ten większy wszechświat tak samo jest cząstką elementarną
        jeszcze większego wszechświata, i tak w nieskończoność? Teraz patrząc z drugiej
        strony, być może cząstki elementarne, z których my się składamy to także
        wszechświaty? W ciągu jednej sekundy w każdym atomie rodzi się i umiera miliardy
        cywilizacji w istniejących tam wszechświatach. Oczywiście z ich perspektywy ich
        czas istnienia jest tak samo długi jak nasz. I być może możemy w nieskończoność
        zagłębiać się w coraz mniejsze wszechświaty - cząstki elementarne - i nigdy nie
        znajdziemy tej najmniejszej.

        A być może cały nasz wszechświat jest jakąś jedną wielką symulacją w jakimś
        super komputerze? Być może z perspektywy wszechświata, w którym istnieje ten
        komputer, jesteśmy tylko programami? Kto to wie.

        Takich teorii mógłbym jeszcze setki opisać. Jednak ponieważ jest ich tak wiele,
        to nie wybieram sobie jednej, by w nią wierzyć. Być może, któraś z nich jest
        prawdziwa, a może żadna. Może prawda jest jeszcze bardziej zaskakująca. Dlatego
        właśnie nie wierzę w żadnego boga, który został opisany przez religie powstałe
        na Ziemi (a było tych bogów tysiące). To wszystko może być wyjaśnione na
        nieskończoną liczbę sposobów. Dlatego nie chcę wybierać jednego wyjaśnienia (np.
        Bóg) i w nie wierzyć. Wolę szukać odpowiedzi w nauce, która z biegiem czasu
        podaje ich coraz więcej, stwarzając rzecz jasna jeszcze więcej pytań.
        • krawiec6661 Re: Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wie 24.05.09, 20:00
          Masz bujną wyobraźnię, ale całkiem możliwe, że jestes bliżej prawdy o Bogu niż
          wyznawcy róznych popularnych religii. Mam podobne do Twoich poglądy na sprawy
          wiary. Mozliwe że te wiekszośc religii to jakaś "emanacja" prawdy o Bogu, która
          dociera do nas w formie bardzo ogólnej, a którą ludzie dodatkowo zmodyfikowali
          ze względu na swoja kulturę, obyczaje lub interesy. Ogólne założenia wszystkich
          głównych religii są w sumie podobne. Możliwe tez, że nasza wiara to "intuicja",
          która jest dodatkowo kumulowana przez tysiące lat. Wtedy działało by to podobnie
          jak dobór naturalny i ewolucja. W takim wypadku oznaczałoby to, że Stwórca
          zaprojektował wszechświat tak, aby sam się budował i z czasem nabierał
          odpowiedniego, wcześniej zaplanowanego kształtu, jednocześnie odsłaniając powoli
          prawdziwy wizerunek Boga. Moim zdaniem to by było bardzo eleganckie rozwiązanie.
          • krawiec6661 Re: Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wie 24.05.09, 20:05
            Pisząc "intuicja" miałem na mysli używanie przez mózg informacji, które mamy w
            mózgu zgromadzone, ale do których nie mamy bezpośredniego dostepu, bo są to dane
            wymieszane, nie skategoryzowane itd. Jeśli potraktować wiarę jako taką intuicję,
            może to być dla niektórych dowodem na istnienie siły wyższej (podświadomie
            wiemy, że Bóg istnieje).
            • husyta Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawił 25.05.09, 11:27
              Nie mam żadnych wątpliwości odnośnie tego, że Bóg istnieje.
              Otaczająca przyroda jest zbyt piękna i zbyt skomplikowana genetycznie, aby mogła
              powstać przez przypadek. Po prostu musiała mieć swego Stwórcę - Arcyartystę.
              Odkryłem to siedząc kiedyś na szczycie Świnicy i podziwiając panoramę Tatr. Od
              tamtego momentu nigdy nie wątpiłem w istnienie Boga.

              Jaki jest Bóg? To poznałem poprzez czytanie Pisma Świętego.
              Uwierzyłem, że to, co ono mówi o Jezusie jako odkupicielu człowieka, jest prawdą.


              Trójjedyny
              Bóg, miliardyjedyny człowiek
              • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 11:40

                przyroda jest na pozor piekna, jak sie patrzy z wysokich gor i z
                oddali - z bliska jest przede wszystkim walka i jest okrutna...

                husyta napisał:

                > Nie mam żadnych wątpliwości odnośnie tego, że Bóg istnieje.
                > Otaczająca przyroda jest zbyt piękna i zbyt skomplikowana
                genetycznie, aby mogł
                > a
                > powstać przez przypadek. Po prostu musiała mieć swego Stwórcę -
                Arcyartystę.
                > Odkryłem to siedząc kiedyś na szczycie Świnicy i podziwiając
                panoramę Tatr. Od
                > tamtego momentu nigdy nie wątpiłem w istnienie Boga.
                >
                > Jaki jest Bóg? To poznałem poprzez czytanie Pisma Świętego.
                > Uwierzyłem, że to, co ono mówi o Jezusie jako odkupicielu
                człowieka, jest prawd
                > ą.
                >
                >
                > Trójjedyny
                > Bóg, miliardyjedyny człowiek
              • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 12:07
                No ba, tez miewałem takie odczucia :)) Dlaczego świat jest tak piękny, skoro
                mógłby być szary, nie uporządkowany, bezmyślnie zaprojektowany. Jako grafik
                mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że rzeczywistośc wokoło nas nosi znamiona
                "działa". Chodzi np. o występowanie w wiekszości kształtów organicznych (w tym w
                budowie naszego ciała, kości rąk, innych proporcji anatomicznych) tego samego
                wzoru (złoty podział / golden section). "Spójność" to cecha dzieł najlepszych
                artystów i twórców.
                • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 12:15

                  nie chodzi o szarosc albo inne estetycznopodobne odczucia - przyroda
                  to walka o zycie, zjadanie sie miedzy soba, rozmnazanie i umieranie -
                  czasem w piekny i artystyczny sposob krew sie moze rozbryzgiwac na
                  pieknych jesiennych lisciach tworzac jakis misterny wzor, ktory oko
                  artysty dostrzeze itd. co nie zmienia faktu, ze przyroda jest walka -
                  okrutna i dzika

                  krawiec6661 napisał:

                  > No ba, tez miewałem takie odczucia :)) Dlaczego świat jest tak
                  piękny, skoro
                  > mógłby być szary, nie uporządkowany, bezmyślnie zaprojektowany.
                  Jako grafik
                  > mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że rzeczywistośc wokoło nas
                  nosi znamiona
                  > "działa". Chodzi np. o występowanie w wiekszości kształtów
                  organicznych (w tym
                  > w
                  > budowie naszego ciała, kości rąk, innych proporcji anatomicznych)
                  tego samego
                  > wzoru (złoty podział / golden section). "Spójność" to cecha dzieł
                  najlepszych
                  > artystów i twórców.
                  • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 13:01
                    Ty mówisz o bezwzględności i brutalności natury, mi chodzi o cos innego.
                    Przykłady: świat mógłby być monochromatyczny, jak na obrazach Beksińskiego, a
                    posiada bardzo szeroką gamę barw, z których każda ma konkretne znaczenie i
                    skojarzenia. Natura jest minimalistką, bo zawsze używa najmniejszej możliwej
                    ilości materiału potrzebnego do wykonania danej struktury albo budowli w
                    przypadku zwierząt. W budowie człowieka i przyrody zawarto jedną i tą sama
                    matematyczną prawidłowość o której pisałem wcześniej (Leonardo Da Vinci sie
                    kłania) itd. Każdy płatek śniegu jest inny, a kryształy zmieniają swoją fizyczną
                    strukturę w zależności od słów które do nich wypowiadamy. Słowo "dziękuję"
                    sprawia, że cząsteczki kryształu układają się w harmonijną strukturę, słowo
                    "zabij" sprawi że będzie chaos. Mogłbym długo wymieniać różne tego typu
                    "smaczki" i coś nie chce mi się wierzyć, że to wszystko istniało od zawsze -
                    tworząc się samo i niszcząc w nieustającym cyklu - bez czyjejkolwiek ingerencji.
                    • kle_kotka Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 13:12
                      to co widzimy moglo powstac przez przypadek i moze byc dzielem
                      ewolucji natury.

                      Na swiecie nic nie jest pewne poza chorobami, śmiercią..... cala
                      reszta to ułuda. Był piękny zakatek i juz go nie ma bo tsunami albo
                      inny kataklizm. Swiat zdecydowanie nie jest dosokałym dzielem.
                      • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 13:28
                        > to co widzimy moglo powstac przez przypadek i moze byc dzielem
                        > ewolucji natury.

                        Tak twierdzi Dawkins. Facet jest świetnym showmanem i mądrym człowiekiem.
                        Ciekawie tłumaczy sam mechanizm działania ewolucji, ale nigdy nie zastanawiał
                        się nad sprawami mniej namacalnymi np. dlaczego ewolucja w ogóle istnieje, skąd
                        czerpie wzorce, itd.

                        Jeśli potwierdzi się kiedyś jedna z hipotez naukowych w rodzaju "pola
                        morfogenetycznego", które mogłoby być częścią ewolucji na płaszczyźnie naszej
                        zbiorowej wiedzy lub nawet 'świadomości', to myślę, że nawet Dawkins rozdziawi
                        gębę :)
                        • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 20:34
                          krawiec6661 napisał:

                          >
                          > Tak twierdzi Dawkins.


                          nie tylko on, wielu naukowcow tak twierdzi - ale tutaj zdecydowanie
                          schodzimy z tematu i zaczynamy spor o istnienie albo nieistnienie
                          Boga (jakiegos) a w to autor watku nie chcial wchodzic
                        • tetlian Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 21:38
                          > np. dlaczego ewolucja w ogóle istnieje, skąd
                          > czerpie wzorce, itd.

                          Znikąd. Ewolucja to po prostu zasada: bardziej przystosowany ma większe
                          prawdopodobieństwo przeżycia niż mniej przystosowany. Zatem pytanie raczej
                          powinno brzmieć: "Dlaczego silniejszy częściej wygrywa?" A to już jest przecież
                          oczywiste. Ewolucja nie potrzebuje żadnego twórcy. Twórca mógł stworzyć tylko
                          Wszechświat, i pozwolić się toczyć sprawom po swojemu.

                          Co do argumentu wielu różnych barw, który przytoczyłeś. To po prostu
                          nasze mózgi tak wyewoluowały, że różne długości fali postrzegają jako różne
                          barwy. Ale wcale tak nie musiało być. Przykładem są inne zwierzęta, które widzą
                          mniej barw niż my lub zupełnie inny zakres barw, których my z kolei nie widzimy.
                          W ten sposób takie zwierzę, które widzi czarno-biały świat mogłoby stwierdzić,
                          że są tylko te dwie barwy. A tak naprawdę po prostu jego oczy i mózg w inny
                          sposób interpretują falę świetlną.

                          Argument typu, że jeśli coś jest złożone, to wymagało projektanta do mnie nie
                          trafia. Dlatego, że w ten sam sposób możemy się spytać o projektanta stwórcy,
                          który byłby jeszcze bardziej złożonym tworem. O wiele prostszym i
                          samowystarczalnym wytłumaczeniem jest ewolucja. Wystarczą prawa fizyki by ona
                          działała. Hmmm, zapytasz pewnie czy ktoś te prawa fizyki zaprojektował? Możliwe.
                          Ale wtedy kto zaprojektował prawa według których działał projektant? I tak w
                          nieskończoność :)

                          W ogóle jak o tym się myśli, to mózg się lasuje :) Najbardziej dręczącym mnie
                          pytaniem jest "Dlaczego istnieje coś zamiast niczego?" I wszystkie odpowiedzi i
                          rozważania wydają mi się dziwne. No bo jak to mogłoby nie być niczego (niczym w
                          programie wyborczym Kononowicza)? Tak by nic nie było i już? Jakieś to dziwne.
                          No ale z drugiej strony czemu jest to coś. Czemu coś istnieje? Też dziwne :) A
                          najlepsze jest to, że z czegoś można otrzymać nic, a z niczego można otrzymać
                          coś. Nic można rozbić na antymaterię i materię. Na wszechświat i
                          antywszechświat. Po ich połączeniu otrzymalibyśmy nic. Coś jak dodanie liczb -1
                          i 1. Osobno są czymś. Razem dają 0 i są niczym :)
                          • husyta Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 25.05.09, 21:50
                            > > np. dlaczego ewolucja w ogóle istnieje, skąd
                            > > czerpie wzorce, itd.
                            >
                            > Znikąd. Ewolucja to po prostu zasada: bardziej przystosowany ma większe
                            > prawdopodobieństwo przeżycia niż mniej przystosowany.

                            Za dużo w tym nieuzasadnionej filozofii.

                            O jakiej ewolucji mówisz, mikro czy makro?

                            Jest jeden aksjomat, którego możesz być pewien: Boga nikt nie zaprojektował i
                            nikt nie stworzył. On jest wieczny.

                            Wieczny Bóg stworzył czas, przetrzeń, materię i związane z tym prawa, i know how
                            każdej istoty.

                            Istnienie ewolucji wymaga o wiele większej wiary, niż istnienie Stwórcy.

                            Wybrałem łatwiejszą intelektualnie wiarę - wiarę w Stwórcę :-)
                            • tetlian Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 25.05.09, 22:10
                              > O jakiej ewolucji mówisz, mikro czy makro?

                              Zasada "bardziej przystosowany częściej przeżywa" działa w obu.


                              > Jest jeden aksjomat, którego możesz być pewien: Boga nikt nie zaprojektował i
                              > nikt nie stworzył. On jest wieczny.

                              Widzisz, ale dokładnie to samo można powiedzieć o Wszechświecie. "Jego nikt nie
                              zaprojektował. On jest wieczny." Czym by się to różniło? Niczym. Bo zarówno
                              Wszechświat jak i Bóg musiałby być czymś bardzo skomplikowanym. Dziwne się
                              wydaje, że to tak po prostu mogło samo z siebie istnieć. Ale dziwne się też
                              wydaje, że nikt tego nie zaprojektował :)

                              Poza tym zdanie "Tego nikt nie zaprojektował, to jest wieczne.", gdzie pod "To"
                              możemy podstawić zarówno Wszechświat jak i Boga, nie sprawia, że tracę chęć
                              zadawania pytań. Bo pojawia się pytanie "Ale dlaczego właściwie tak jest, że to
                              coś wiecznego istnieje?". Może jednak jakaś istota egzystująca w przestrzeni o
                              większej liczbie wymiarów niż ten obiekt o który pytamy, go zaprojektowała.
                              Zaprojektowała wieczność. Ponieważ jej czas nie ma nic wspólnego z czasem tego
                              obiektu. W jaki sposób jej czas mógłby nie mieć nic wspólnego z czasem tego
                              obiektu? Wyobraźmy sobie, że stwarzamy w jednym momencie nić bez początku i bez
                              końca. Wyobraźmy sobie, że jest ona czasem dla jakichś istot, które ciągle
                              poruszają się po tej nici. Nasz czas nie ma nic wspólnego z czasem płynącym po
                              tej nici, ponieważ my jednocześnie widzimy całą nić. Widzimy zarówno przeszłość
                              jak i przyszłość tej nici. A sami wędrujemy w innym wymiarze czasowym. To samo
                              można by powiedzieć o projektancie naszej wieczności. Chodzi o to, że nasz czas
                              mógłby być wymiarem przestrzennym w przestrzeni o większej liczbie wymiarów, w
                              której wymiarem czasowym byłby ten, którego my nie postrzegamy.

                              A dlaczego my w ogóle mówimy o czasie? Dlaczego zakładamy, że dla innych istot
                              coś takiego musi istnieć? Dlatego, że sami jesteśmy tak skonstruowani, że
                              postrzegamy Wszechświat przez pryzmat czasu? Że nasze "ja" potrafimy być zawsze
                              tylko w jednym punkcie czasowym? To co było tego już nie ma, a co będzie,
                              jeszcze nie nastało. No nic, na razie starczy rozważań :)
                              • husyta Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 25.05.09, 23:28
                                > > O jakiej ewolucji mówisz, mikro czy makro?
                                >
                                > Zasada "bardziej przystosowany częściej przeżywa" działa w obu.

                                To, że ta zasada działa, nie znaczy, że ewolucja w skali mikro czy makro miała
                                miejsce.

                                > > Jest jeden aksjomat, którego możesz być pewien: Boga nikt nie zaprojektował
                                i nikt nie stworzył. On jest wieczny.
                                >
                                > Widzisz, ale dokładnie to samo można powiedzieć o Wszechświecie. "Jego nikt
                                nie zaprojektował. On jest wieczny." Czym by się to różniło? Niczym.

                                Naukowcy ci powiedzą, że Wszechświat nie jest wieczny, że miał swój początek,
                                zatem nie możesz podanego aksjomatu przerobić tak, że w miejsce Inteligentnego
                                Boga Stwórcy włożysz martwa i bezinteligentną materię z przypadkowymi zdarzeniami.
                                • tetlian Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 25.05.09, 23:49
                                  > To, że ta zasada działa, nie znaczy, że ewolucja w skali mikro czy makro miała
                                  > miejsce.

                                  Na to, że miała miejsce jest tysiące dowodów. Wystarczy trochę się tym
                                  zainteresować.


                                  > Naukowcy ci powiedzą, że Wszechświat nie jest wieczny, że miał swój początek

                                  Powiedzą jedynie, że był Wielki Wybuch i nic poza tym. Reszta to teoretyczne
                                  rozważania. Jak na przykład to, że w Wyższym Wszechświecie zachodzą wiecznie
                                  Wielkie Wybuchy tworząc nowe wszechświaty o nowych prawach fizyki. Teorii jest
                                  mnóstwo. Nie wybieram żadnej, do póki nie będzie dowodów na którąś z nich.


                                  > zatem nie możesz podanego aksjomatu przerobić tak, że w miejsce Inteligentnego
                                  > Boga Stwórcy włożysz martwa i bezinteligentną materię z przypadkowymi zdarzeni
                                  > ami.

                                  Mogę wszystko. Dlaczego by nie? Co stoi na przeszkodzie? A co to jest
                                  "przypadkowe zdarzenie"? Dlaczego proces myślenia miałby już nie być
                                  przypadkowy, a proces zderzenia się dwóch planet, tak? A czym to się miałoby
                                  różnić? Tu działałyby prawa fizyki i tam. Zarówno jedno i drugie zdarzenie
                                  logicznie wynikałoby z poprzedzających je wydarzeń.
                                • krawiec6661 Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 16:35
                                  Jeśli to naukowe podejście okazało by się prawdziwe, to będzie to oznaczało, że
                                  to my jesteśmy największym cudem tego wszechświata (a w przyszłości może i
                                  bogami). Tacy mali i nic nie znaczący nawet w skali planety a zarazem wielcy? To
                                  by było trochę dziwne. Czytałem kiedyś teorię przedstawiającą Boga jako wielki
                                  zbiór dusz różnych stworzeń, które umarły. Może to była fantastyka naukowa...
                                  • tetlian Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 16:55
                                    > to my jesteśmy największym cudem tego wszechświata

                                    Dla mnie to jest coś cudownego. Coś niesamowitego. Niesamowite było przejście od
                                    atomów do DNA i jednokomórkowych istot. Następnie od jednokomórkowych istot do
                                    człowieka. W przyszłości być może od ludzkości do galaktycznego umysłu. Od
                                    galaktycznego umysłu, do umysłu wypełniającego cały Wszechświat zdolnego
                                    modyfikować jego każdy fragment. I pomyśleć, że wszystko to miało początek w
                                    przypadkowej reakcji chemicznej, która utworzyła życie. Coś niesamowitego.


                                    > a w przyszłości może i bogami

                                    Z pewnością już teraz moglibyśmy być uznani za bogów. Z resztą już byliśmy. Gdy
                                    pierwszy raz Europejczycy przypłynęli do Ameryki, to zostali przez Indian wzięci
                                    za bogów. Zapewne gdybyśmy odwiedzili planetę, której cywilizacja byłaby na
                                    poziomie naszego średniowiecza, to wzięłaby nas za bogów. Nasza technologia dla
                                    nas logicznie wytłumaczalna, dla nich byłaby magią, czymś nadprzyrodzonym.

                                    Chodzi o to, że zawsze wyżej rozwinięta cywilizacja może sprawiać wrażenie
                                    boskiej dla tej niżej rozwiniętej. A zarazem ta wyżej rozwinięta cywilizacja nic
                                    boskiego w sobie by nie widziała.
                                    • jestemsobiemalymis Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 17:03
                                      Dobrze ujęte!
                                      A największy paradoks, że im wiecej dowodów na niezwykłość
                                      człowieka w postaci rozwoju technkii tym bardziej podkreślamy
                                      przyrodniczą 'naturalność' uznając że nie było warto i ,że to
                                      wszystko tak samo z siebie jakby z nieba spadło! Czyli CUD! :)
                                    • krawiec6661 Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 17:18
                                      Chyba widze błąd logiczny w tym co piszesz. Zakładasz, że sami możemy ewoluować
                                      w jakiś "galaktyczny zbiorowy umysł" lub inną mega-istotę wykraczającą poza
                                      nasze rozumienie, a jednocześnie pozostajesz całkowicie sceptyczny co do
                                      istnienia Boga (jako twórcy wszechświata czy tez jedynie obserwatora) :)) Chyba
                                      że takiego międzywiamiarowego jegomościa potrafiącego kontrolować czas i tworzyc
                                      wszechświaty nazwiemy po prostu wyewoluowanym mocno alienem :)
                                      • tetlian Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 17:28
                                        > a jednocześnie pozostajesz całkowicie sceptyczny co do
                                        > istnienia Boga (jako twórcy wszechświata czy tez jedynie obserwatora) :))

                                        Nie prawda. Nie wierzę jedynie w to, że coś mogłoby być niewytłumaczalne. Jeśli
                                        istniałby Stwórca, to uważam, że byłby jak najbardziej logiczny i wytłumaczalny
                                        naukowo. Może nie na dzisiejszą wiedzę, ale na przyszłą tak. No i jeśli czytałeś
                                        moje poprzednie posty, to wiesz, że nigdzie nie napisałem że Stwórca nie
                                        istnieje. Napisałem, że nie wiem czy istnieje i że nie wiem czym mógłby być.

                                        Mógłby być na przykład jak napisałeś:

                                        > po prostu wyewoluowanym mocno alienem :)

                                        Ale mógłby być też czymś zupełnie innym.
                              • krawiec6661 Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 16:24
                                Nie wiem jak z innymi rzeczami, ale to co napisałeś o czasie i jego względności
                                w różnych wymiarach - światach jest na pewno mozliwe, da się nawet zrobić w
                                prosty sposób symulację. W niektórych grach komputerowych RPG można przy pomocy
                                prostej komendy na konsoli przyspieszyć lub zwolnić parametr "czas". Wpisuje
                                sobie Settimescale 10000 i cały świat zapiernicza 100 razy szybciej, ludzie
                                wstają i po chwili od razu kładą się spać, a dla mnie jako obserwatora tego
                                wirtualnego świata minęło zaledwie kilka chwil. Pachnie trochę matrixem ale co
                                tam :)
                                • tetlian Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 16:41
                                  No trochę nie o to mi chodziło :) Bo w przykładzie, który podałeś poruszasz się
                                  w tej samej linii czasowej co żyjątka w grze, tyle że z inną prędkością. Jednak
                                  nadal nie możesz widzieć wszystkich wydarzeń jednocześnie. Nadal widzisz
                                  pojedyncze punkty czasu, tyle że wszystko porusza się szybciej.

                                  Natomiast mi chodziło o widzenie linii czasu jako całości. Na takiej samej
                                  zasadzie jak oglądanie obrazu powieszonego na ścianie. Widzisz równocześnie
                                  wszystkie jego elementy. Gdyby ten obraz byłby dla Ciebie czasem, to mógłbyś
                                  zawsze postrzegać tylko jeden jego punkt/pixel/kropkę.

                                  Chodziło mi o czas będący innym wymiarem. Linia tego czasu byłaby prostopadła do
                                  linii naszego czasu, na tej samej zasadzie jak linia szerokości jest prostopadła
                                  do linii długości, czy wysokości.
                                  • krawiec6661 Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 16:54
                                    aa teraz kumam. Przypomniales mi film Flatworld:
                                    www.youtube.com/watch?v=C8oiwnNlyE4
                                    • tetlian Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 17:01
                                      Hej, dzięki wielkie za linka. Nie wiedziałem, że taki film powstał. Będę musiał
                                      go obejrzeć :)

                                      Natomiast Tobie polecam obejrzeć filmiki o podobnej tematyce (dr Quantum):

                                      www.youtube.com/watch?v=fQC6Ehpd3Cc

                                      www.youtube.com/watch?v=1FNA6i_V1Kw

                                      Świat jest dziwny i zaskakujący :) Pozdro.
                                  • kaa.lka Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 26.05.09, 23:36
                                    o to to,
                                    i powiedzmy jeszcze ze czas jest jak
                                    obrazy na scianie. cienie. takie jak przy robieniu wilka zlego np.
                                    w zaleznosci od odleglosci od zrodla swiatla wilk jest na bialej
                                    scianie jak swiat caly lub jak tylko podana dlon:)
                                    skucharz zrozumial juz co na mysli mialam.nadzieje:)

                                    misjo,
                                    otoz w sierpniu77 nie wiem co bylo tylko na Patriarszych Prudach.
                                    pozdrawiam bardzo bardzo
                                    ka
                                    • szalony_kucharz Gosia? 27.05.09, 00:25

                                      • k-57 Re: Gosia? 27.05.09, 00:37
                                        szalony_kucharz napisał:

                                        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                        facet...lubie Cie....ale kurde...nie mow mi Gosia

                                        z szcunkiem
                                        • szalony_kucharz Re: Gosia? 27.05.09, 01:12
                                          Okej. To może chociaż Skip? Albo Jeff?

                                          Wiesz, że uruchomiłaś mi strumień wspomnień tymi aluzjami do Berlioza? Mokra
                                          ławka przed blokiem koleżanki na warszawskich Jelonkach, lipiec 2003, albo 2004.
                                          Przez chwilę poczułem się sobą. Ale już spoko, przeszło. ;o)
                                          • k-57 Re: Gosia? 27.05.09, 01:40
                                            szalony_kucharz napisał:
                                            > Wiesz, że uruchomiłaś mi strumień wspomnień tymi aluzjami do
                                            Berlioza? Mokra
                                            > ławka przed blokiem koleżanki na warszawskich Jelonkach, lipiec
                                            2003, albo 2004
                                            > .
                                            > Przez chwilę poczułem się sobą. Ale już spoko, przeszło. ;o)
                                            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                                            ach...te czasy...wszystko mokre bylo........tez lubisz jak jest
                                            mokro?
                                      • kaa.lka Re: Gosia? 27.05.09, 12:04
                                        margerith:)
                                        nie, choc chrzestnie mi na drugie, tak.
                                        mialam nadzieje na przypomnienie.z tak istotnych powodow dla ktorych
                                        kierownica pojawila sie w Moskwie goraca wiosna... jak z istotnych
                                        serial biblijny trwa.
                                        gadacz zdaje sie zszatanila kobieco;)
                                        tak sie wlasnie zastanawiam co byloby gdyby Bog byla kobieta:)
                                        jak Kopernik i np Curie-Sklodowski.
                                        wierzyc byloby inaczej?

                                        • szalony_kucharz Re: Gosia? 27.05.09, 14:15
                                          > tak sie wlasnie zastanawiam co byloby gdyby Bog byla kobieta:)
                                          > jak Kopernik i np Curie-Sklodowski.

                                          Niezbyt taktownie przypisywać role społeczne. ;o)
                                          • kaa.lka Re: Gosia? 27.05.09, 16:16
                                            cobitom?
                                            alez to tylko lupsus.
                                            i czemuz kucharz doprawia mi takty,jak wasy.wszak nie z roli ino z
                                            tego co Ja boli, ta Boga:)

                            • szalony_kucharz Re: Łatwiej wierzyć w Stwórcę niż w ewolucję 25.05.09, 23:44
                              > Wybrałem łatwiejszą intelektualnie wiarę - wiarę w Stwórcę :-)
                              >

                              Happy days!
                              • aegis_of_heart Prawda? :) 26.05.09, 12:45
                                Ale przynajmniej człowiek zdobył się tutaj na szczerość przed samym sobą.

                                Ciekawe kiedy zrozumie o czym to zdanie świadczy.
                                • kaa.lka Re: Prawda? :) 26.05.09, 13:42
                                  [i[/i]

                                  powiedzmy zatem ze czlowiek zdobywa sie na myslenie,a Ty w jEgo
                                  imieniu na odpowiedz.
                                  rowny podzial?:)
                          • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 26.05.09, 16:12
                            Ciekawe masz argumenty, a nad tym co napisałeś na końcu to będę musiał podumać
                            troche :))
                        • szalony_kucharz Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 23:42
                          > Tak twierdzi Dawkins. Facet jest świetnym showmanem i mądrym człowiekiem.
                          > Ciekawie tłumaczy sam mechanizm działania ewolucji, ale nigdy nie zastanawiał
                          > się nad sprawami mniej namacalnymi np. dlaczego ewolucja w ogóle istnieje, skąd
                          > czerpie wzorce, itd.

                          Tylko problem ma nie Dawkins, a Ty. Zadajesz za dużo niepotrzebnych pytań. A
                          jednocześnie ufasz w minimalizm natury. Dziwne.

                          Świat jest. Po prostu. I jest taki, jaki jest. Rodzisz się w ten świat
                          bezmyślny. Aby w nim jako tako funkcjonować, musisz mieć jakieś modus operandi.
                          Jakiś system. Wyposażony w dość chłonny mózg, zaczynasz go w tym świecie używać,
                          aby się w tym wszystkim jakoś ogarnąć. Podobnie używasz chwytnych rąk i bystrego
                          wzroku. Dostrzegasz i wyczuwasz kształty. Porównujesz. Zauważasz podobieństwa. I
                          różnice. I zdarzenia. I ich kolejność. I zależności. Za pomocą dźwięków
                          wydobywanych z gardzieli zaczynasz je nazywać. Najpierw, ku uciesze rodziców
                          "byp i burp, iaaa!", a potem "chleb z masłem". Potem idziesz do szkoły. Czasem
                          też uczęszczasz do kościoła. Tam dowiadujesz się wpierw rzeczy prostych i
                          praktycznych, na przykład, co zrobić kiedy chce się siusiu i jak zawiązać
                          bucika; a w miarę upływu czasu, coraz bardziej złożonych i oderwanych od swojej
                          bezpośredniości. Większości rzeczy nie wiesz. I nigdy się nie dowiesz. Mimo
                          chłonnego umysłu jego pamięć jest ulotna, zdolności pojmowania organiczone. A
                          czas upływa na Twoją niekorzyść. Jednak głód rozumienia jest tak przemożny, że
                          umysł Twój potrafi myśleć rzeczy, które nie są prostym odbiciem zarejestrowanych
                          zdarzeń, a czymś innym. Śnisz, fantazjujesz, teoretyzujesz. Co ciekawe granica
                          pomiędzy czystą percepcją, a jej przetrawionymi obrazami zaciera się. Nie wiesz
                          dokładnie, co się dzieje naprawdę, a co tylko myślisz, że się dzieje. Co jak co,
                          ale ani Ty ani ja ani nikt inny nie lubi mieć w głowie niepoukładane. Tak więc
                          to czego się, nie wie, stara się dowiedzieć, wyjaśnić, nazwać, lub choćby
                          stwierdzić, że się nie wie. Podobnie z obsesją sprawstwa. W pale się ludzkiej
                          nie mieści, że nic ani nikt nie mógłby się za dowolnym zdarzeniem kryć. Że nie
                          ma już żadnej następnej warstwy, że jest tylko brudny, rozlewający się
                          wszechobec chaos w całej swej mięsnej, niemej oczywistości. Od tego się
                          szaleje. I przestaje funkcjonować. Trzeba więc myśleć w katgegoriach
                          nieskończoności zależności. Kredka nie jest sobie zwykłą kredką. Została
                          zbudowana z drewnianego patyka i wprasowanego w jego długość rysika. Kredka nie
                          jest tak sobie. Kredka do czegoś służy. Kredka nie jest niczyja. Kredka nie jest
                          w tym właśnie miejscu i czasie tak bez przypadku. Podobny demiurgizm zaczyna
                          przepajać myślenie o wszystkim bez mała, nawet o sobie. Nie jestem ot tak,
                          zwykły. Zbudowany jestem z ciała i tchnionej weń duszy. Nie jestem tak sobie.
                          Moje istnienie ma cel. Nie jestem w tym właśnie miejscu i czasie tak bez przypadku.

                          A potem umierasz. I tyle z tego myślenia.
                          • tetlian Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 23:53
                            Piękny post. Bardzo ciekawie to opisałeś.
                          • husyta A ta kredka z rysikiem w środku zrobiła się sama. 26.05.09, 07:24
                            Czy ta kredka z rysikiem w środku zrobiła się sama?

                            Czy też ktoś ją wymyślił i zrobił?
                            • szalony_kucharz Re: A ta kredka z rysikiem w środku zrobiła się s 26.05.09, 10:12
                              To jest właśnie demiurgizm, skądinąd rzecz dla protestantów charakterystyczna:
                              skoro istnieje człowieczy rzemieślnik parający się wyrobem kredek, to istnieć
                              musi rzemieślnik boski, parający się wyrobem całego świata. No bo przecież nie
                              mogło się to wszystko tak samo po prostu być. Po prostu nie mogło. Sens i cel
                              być musi.

                              I działalność wyrobnicza staje się źródłem i podporą niektórych odmian wiary.
                              • krawiec6661 Re: A ta kredka z rysikiem w środku zrobiła się s 26.05.09, 18:30
                                nie było nic, a z czasem powstał komputer... Trochę przyczynił się do tego
                                człowiek, który powstał z piany :)
                          • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 26.05.09, 18:27
                            No to pojechałeś :) Rozebrałeś nasze człowieczeństwo na czynniki pierwsze,
                            zmierzyłeś linijką i powkładałeś do szufladek. Można dodać jeszcze, że niektóre,
                            co słabsze albo nadwrażliwe osobniki zdobywają barwnik, który potem
                            rozprowadzają po płaskiej powierzchni tworząc kalkę otoczenia lub wizualizują
                            defekty swojego mózgu ku uciesze innych osobników.

                            A wiesz może dlaczego sie śmiejemy, bo to w sumie dalej pozostaje tajemnicą :)
                      • husyta Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 17:25
                        kle_kotka napisała:

                        > to co widzimy moglo powstac przez przypadek i moze byc dzielem
                        > ewolucji natury.
                        >
                        > Na swiecie nic nie jest pewne poza chorobami, śmiercią..... cala
                        > reszta to ułuda. Był piękny zakatek i juz go nie ma bo tsunami albo
                        > inny kataklizm. Swiat zdecydowanie nie jest dosokałym dzielem.

                        Według tego, co napisałaś, to co napisałaś tez jest ułudą, przy czym nie można
                        być tego pewnym.

                        Masz problem z logicznym myśleniem, kle-kotko.
                        Tworzysz zdania, gdzie przeczysz sama sobie.
                    • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 20:19

                      zgadza sie - mowie o bezwzglednosci natury i o tym, ze ktos, kto
                      mowi o barwach czy zestawieniach barw tej brutalnosci nie zmienia
                      ani na jote

                      krawiec6661 napisał:

                      > Ty mówisz o bezwzględności i brutalności natury, mi chodzi o cos
                      innego.
                      > Przykłady: świat mógłby być monochromatyczny, jak na obrazach
                      Beksińskiego, a
                      > posiada bardzo szeroką gamę barw, z których każda ma konkretne
                      znaczenie i
                      > skojarzenia. Natura jest minimalistką, bo zawsze używa
                      najmniejszej możliwej
                      > ilości materiału potrzebnego do wykonania danej struktury albo
                      budowli w
                      > przypadku zwierząt. W budowie człowieka i przyrody zawarto jedną i
                      tą sama
                      > matematyczną prawidłowość o której pisałem wcześniej (Leonardo Da
                      Vinci sie
                      > kłania) itd. Każdy płatek śniegu jest inny, a kryształy zmieniają
                      swoją fizyczn
                      > ą
                      > strukturę w zależności od słów które do nich wypowiadamy.
                      Słowo "dziękuję"
                      > sprawia, że cząsteczki kryształu układają się w harmonijną
                      strukturę, słowo
                      > "zabij" sprawi że będzie chaos. Mogłbym długo wymieniać różne tego
                      typu
                      > "smaczki" i coś nie chce mi się wierzyć, że to wszystko istniało
                      od zawsze -
                      > tworząc się samo i niszcząc w nieustającym cyklu - bez
                      czyjejkolwiek ingerencji
                      > .
                      • dritte_dame Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 26.05.09, 05:06
                        focus35 napisała:

                        > mowie o bezwzglednosci natury i o tym, ze ktos, kto
                        > mowi o barwach czy zestawieniach barw tej brutalnosci nie zmienia
                        > ani na jote

                        Natura nie jest ani "bezwzględna" ani "brutalna".

                        Gdyby była osobą, można by było powiedzieć że jest doskonale
                        beznamiętna.
                        Ale "ona" osobą w żadnym sensie nie jest ;)
                        • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 28.05.09, 13:10

                          tak - natura czy tez Bog jest beznamietna/y - moj post o
                          okrucienstwie natury byl odpowiedzia na post husyty o pieknie
                          natury, ktore to piekno sklania go do mysli o Bogu - oczywiscie, ze
                          komentuje i owo piekno i brutalnosc z naszej, osobowej perspektywy
                          (co tez nie wyklucza obiektywnosci cierpienia w tejze naturze, bo
                          nie tylko osoby je czyli ciepienie odczuwaja)

                          dritte_dame napisała:

                          > focus35 napisała:
                          >
                          > > mowie o bezwzglednosci natury i o tym, ze ktos, kto
                          > > mowi o barwach czy zestawieniach barw tej brutalnosci nie
                          zmienia
                          > > ani na jote
                          >
                          > Natura nie jest ani "bezwzględna" ani "brutalna".
                          >
                          > Gdyby była osobą, można by było powiedzieć że jest doskonale
                          > beznamiętna.
                          > Ale "ona" osobą w żadnym sensie nie jest ;)
                          >
                          >
                          >
                    • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 20:31


                      to wysokie zorganizowanie, ze tak enogamtycznie i laicko to nazwe
                      rzeczywistosci, ktora nas otacza budzi niesamowite uczucia - jesli o
                      to chodzi, pelna zgoda - o wrazenie wielkosci, wspanialosci,
                      roznorodnosci, ba nawet zachwytu nad istnieniem w kazdej jego
                      postaci (no, prawie w kazdej;) to zgadzam sie - tyle, ze nie musi
                      owo uczucie/doznanie prowadzic do wiary w np. Boga osobowego

                      krawiec6661 napisał:

                      > Ty mówisz o bezwzględności i brutalności natury, mi chodzi o cos
                      innego.
                      > Przykłady: świat mógłby być monochromatyczny, jak na obrazach
                      Beksińskiego, a
                      > posiada bardzo szeroką gamę barw, z których każda ma konkretne
                      znaczenie i
                      > skojarzenia. Natura jest minimalistką, bo zawsze używa
                      najmniejszej możliwej
                      > ilości materiału potrzebnego do wykonania danej struktury albo
                      budowli w
                      > przypadku zwierząt. W budowie człowieka i przyrody zawarto jedną i
                      tą sama
                      > matematyczną prawidłowość o której pisałem wcześniej (Leonardo Da
                      Vinci sie
                      > kłania) itd. Każdy płatek śniegu jest inny, a kryształy zmieniają
                      swoją fizyczn
                      > ą
                      > strukturę w zależności od słów które do nich wypowiadamy.
                      Słowo "dziękuję"
                      > sprawia, że cząsteczki kryształu układają się w harmonijną
                      strukturę, słowo
                      > "zabij" sprawi że będzie chaos. Mogłbym długo wymieniać różne tego
                      typu
                      > "smaczki" i coś nie chce mi się wierzyć, że to wszystko istniało
                      od zawsze -
                      > tworząc się samo i niszcząc w nieustającym cyklu - bez
                      czyjejkolwiek ingerencji
                      > .
                      • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 20:39
                        sorry za literowke - powinno byc - enigmatycznie

                        focus35 napisała:

                        >
                        >
                        > to wysokie zorganizowanie, ze tak enogamtycznie i laicko to nazwe
                        > rzeczywistosci
                    • szalony_kucharz Następny krawiec 25.05.09, 23:17
                      Co pod swoją rękę rękawki przycina.

                      > Przykłady: świat mógłby być monochromatyczny, jak na obrazach Beksińskiego, a
                      > posiada bardzo szeroką gamę barw, z których każda ma konkretne znaczenie i
                      > skojarzenia.

                      Świat posiada szeroką gamę barw? Przecież barwy dostrzega Twoje oko. Świat
                      ślimaka trochę się inaczej rysuje. Albo tak postrzegany przeze mnie aparat
                      wzrokowy ślimaka każe mi WIERZYĆ.

                      > Natura jest minimalistką, bo zawsze używa najmniejszej możliwej
                      > ilości materiału potrzebnego do wykonania danej struktury albo budowli w
                      > przypadku zwierząt.

                      Błąd w myśleniu, że skoro coś takie jest, to najwyraźniej takie miało być.
                      Zapoznaj się z gatunkami rajkich ptaków, a potem wróć do swojej tezy o naturze
                      minimalistce.

                      Gdyby natura była minimalistką, to świat by nie istniał. Bo i po co?

                      > W budowie człowieka i przyrody zawarto jedną i tą sama
                      > matematyczną prawidłowość o której pisałem wcześniej (Leonardo Da Vinci sie
                      > kłania) itd.

                      Hehehehe... Mam rozumieć, że to Leonardo zawarł tę matematyczną prawidłowość, bo
                      sobie rysuneczki ładniutkie sporządzał i wyidealizowanych człowieczków w
                      kółeczka wrysowywał? Ciekawe, czy w tę samą figurę udałoby mu się wpisać żyrafę?
                      W sumie, jakby jej kark trochę nagiąć, kopyta pourzynać...

                      > Słowo "dziękuję"
                      > sprawia, że cząsteczki kryształu układają się w harmonijną strukturę, słowo
                      > "zabij" sprawi że będzie chaos.

                      Eeeee, ok...
                      • krawiec6661 Re: Następny krawiec 26.05.09, 17:10
                        > Świat posiada szeroką gamę barw? Przecież barwy dostrzega Twoje oko.

                        Nie zmienia to faktu, że świat umożliwia widzenie siebie na wiele efektownych
                        sposobów. Mógłby wyglądac marnie, a wygląda pięknie.

                        > Błąd w myśleniu, że skoro coś takie jest, to najwyraźniej takie miało być.

                        Nie żaden błąd, tylko sobie filozofuje. Wygłaszasz swoją teorię i nazywasz moją
                        błędem, bez sensu. Ja ten minimalizm w budowaniu różnych struktur widzę,
                        umiejętność tworzenia sztuki minimalistycznej to właśnie cecha dobrego kreatora.
                        Tylko tyle.

                        > Gdyby natura była minimalistką, to świat by nie istniał. Bo i po co?

                        Minimalizm to nie jest lenistwo ani jakaś niechęć do tworzenia, tylo umiejętność
                        robienia rzeczy prostych, ale tak samo lub bardziej wartościowych niż te złożone.

                        > Hehehehe... Mam rozumieć, że to Leonardo zawarł tę matematyczną prawidłowość, b
                        > o
                        > sobie rysuneczki ładniutkie sporządzał i wyidealizowanych człowieczków w

                        Kurde, przeczytaj sobie o "złotym podziale" i nie pisz pierdół. Jak dasz
                        dziewczynie różę, to przyglądnij się przy okazji swojej łapie, a konkretnie
                        długościom palców, potem budowie kwiatu. I jedno i drugie zawiera w sobie zasadę
                        złotego podziału.

                        > Eeeee, ok...

                        No przynajmniej tak wyczytałem z kilku źródeł, gdzie opisywano eksperymenty z
                        kryształami pewnego Japończyka. Są dziwne rzeczy nie wytłumaczalne na tym
                        świecie niestety (dla sceptyków), np. osławione piramidki do ostrzenia żyletek,
                        które działają, a nikt nie wie dlaczego i się nad tym specjalnie nie zastanawia :)
                        • szalony_kucharz Re: Następny krawiec 26.05.09, 17:36
                          > Mógłby wyglądac marnie, a wygląda pięknie.

                          To jest Twoja opinia. Ja uważam, że jest naturalnie nijaki. Osoba cierpiąca na
                          głęboką depresję uważa, że jest beznadziejnie paskudny.

                          Kto ma rację?

                          > Nie żaden błąd, tylko sobie filozofuje. Wygłaszasz swoją teorię i nazywasz moją
                          > błędem, bez sensu. Ja ten minimalizm w budowaniu różnych struktur widzę,

                          I tu się złapałeś we własne sidła. Ty ten minimalizm widzisz. Ty. I jeszcze do
                          tego "różnych struktur". Umyślna wybiórczość?

                          A tak przy okazji. Zapoznałeś się już z minimalistycznymi gatunkami rajskich ptaków?

                          > umiejętność tworzenia sztuki minimalistycznej to właśnie cecha dobrego kreatora
                          > .

                          Says who? You again?

                          > Minimalizm to nie jest lenistwo ani jakaś niechęć do tworzenia, tylo umiejętność
                          > robienia rzeczy prostych, ale tak samo lub bardziej wartościowych niż te złożon
                          > e.

                          Zapytam inaczej. Gdzie jest kryterium prostoty, które nie pozwala ocenić świata
                          zredukowanego do niebytu jako rzeczy doskonale udanej?

                          > Kurde, przeczytaj sobie o "złotym podziale" i nie pisz pierdół.

                          Uważaj teraz i nie drażnij lwa. Zasadę złotego podziału stosowali starożytni
                          Grecy, gdyż tak, a nie inaczej pojmowali proporcje. Jesteś albo szalony, albo
                          masz problemy ze wzrokiem, jeśli dostrzegasz w palcu podział odcinka na dwie
                          części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak
                          całego odcinka do części dłuższej. A propos, wiesz, że mojej byłej dziewczynie
                          brakowało ostatnich paliczków na małych palcach obu dłoni? Nieboskie z niej
                          stworzenie, co? Pozostając dalej w temacie palców, proponuję się przyjrzeć temu
                          stworzonku:

                          en.wikipedia.org/wiki/File:Ayeaye,_Daubentonia_madagascariensis,_Joseph_Wolf.jpg

                          i powiedzieć mi, który z jego palców odpowiada zasadzie złotego podziału.

                          > No przynajmniej tak wyczytałem z kilku źródeł, gdzie opisywano eksperymenty z
                          > kryształami pewnego Japończyka.

                          A moja mama kiedyś przeczytała, że na Marsie są dinozaury. No i wierz tu ludziom.

                          Dobra rada: zdania zawierające wyrażenie "pewien Japończyk", "pewnia pani",
                          "gdzieś tam", "dawno temu" należy traktować odpowiednią szczyptą soli.
                          • krawiec6661 przyklady 26.05.09, 18:16
                            goldennumber.net/hand.htm - tutaj jest złoty podział pokazany na kościach
                            palca, są też inne przykłady :)

                            A Japończyk zwie się Maseru Emoto i było o nim dośc głośno raczej. Nie jest to w
                            każdym razie temat al'a znaleziony szkielet syreny.

                            Co do minimalizmu to raczej się nie dogadamy. Może nie umiem wyjaśnić o co
                            dokładnie chodzi. Rajskie ptaki owszem są bardzo bogate w upierzeniu, ale nie
                            wiem czy to neguje to o czym pisalem. To, że natura stara się używać minimalnej
                            ilości "budulca" a jednocześnie często buduje kształty "optymalne" nie jest
                            przecież żadną tajemnicą ani wielkim odkryciem, więc o co właściwie się spieramy?
                            • szalony_kucharz Re: przyklady 26.05.09, 19:54
                              Proszę zgłębić znaczenie terminu "przykład", zapoznać się z zasadami poprawnego
                              wnioskowania, a potem zastanowić, dlaczego materiał na naukowca z Ciebie lichy.

                              Nie ja twierdzę, że zasady złotego podziału nie da się przyłożyć do tej czy
                              innej rzeczy, którą zgrabnie (i zarazem zgubnie) nazwałeś przykładem. To Ty
                              twierdzisz, że zasada złotego podziału przenika Wszechświat. Podejmujesz się
                              naprawdę karkołomnej próby obrony tezy do wykazania praktycznie niemożliwej, a
                              to ze względu już to na rozległość tematyczną, już to ze względu na
                              ograniczoność własnego aparatu poznawczo-rozumowego. Jeden przykładzik nie
                              wystarcza. Dwa też nie. Ani trzy, ni cztery. Musisz dostarczyć przykładów
                              WSZYSTKICH, skoro taki z Ciebie zachłanny uogólniacz.

                              The joke's on you, pal. Mi wystarczy jeden kontrprzykład, żeby Twoja teoria
                              legła w gruzach. Jeden. Na przykład jak się zasada złotego podziału ma do
                              kształtu pomarańczy. :o) Przy rajskich ptaszkach już się zacząłeś jąkać, już nie
                              wiedzieć. Jak na osobę niepewną swej wiedzy dość pewny swoich sądów jesteś i
                              właściwie to nie wiesz, o co się spieramy. Próbujesz się w naiwny sposób odwołać
                              do zasad zdrowego rozsądku, że przecież to takie oczywiste, że natura stara się
                              zużywać minimalnej ilości budulca, że kształty optymalne (bo przecież naturalne,
                              hm?) itp., itd. Odrzuć oczywistość! Pierwsza zasada nauki: zwątpienie.

                              > A Japończyk zwie się Maseru Emoto i było o nim dośc głośno raczej. Nie jest to
                              > w
                              > każdym razie temat al'a znaleziony szkielet syreny.

                              Dość głośno raczej? Nie słyszałem. Nie temat a'la znaleziony szkielet syreny? To
                              przybliż, proszę, wyczerpująco i słowami zrozumiałymi dla wszystkich. Pokaż
                              drogę. Zasada druga nauki: intersubiektywna komunikowalność i sprawdzalność.

                              > Co do minimalizmu to raczej się nie dogadamy. Może nie umiem wyjaśnić o co
                              > dokładnie chodzi.

                              O co chodzi Tobie, czy o co chodzi światu? Uważaj, bo zaczynasz w niebezpiecznie
                              ocierać się o doktrynerstwo, czyli postrzeganie świata według własnych o nim
                              przekonań. Tu się dogładzi, tam się zamaluje, a to się wytnie. I proszę bardzo!
                              Jaki świat jest regularny, minimalistyczny - słowem - optymalny.
                              • k-57 Re: przyklady....do Kuchty.... 26.05.09, 20:06
                                szalony_kucharz napisał:
                                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                                Yeah....Jestes bardzo inteligentny. Cechuje Cie ogromne
                                czlowieczenstwo.....humanizm. Nie pasujesz tutaj do tego chlamu i
                                badziewia. Pozdrawiam.
                                Komandos
                              • krawiec6661 Re: przyklady 27.05.09, 02:47
                                Ale idziesz w zaparte bracie... Przykładzik nie był jeden tylko wiele, poza tym
                                takich stron o golden section są tysiące. Nie będę przeciez pisał specjalnie dla
                                ciebie referatu. Co do pomarańczy, pewnie też posiada złoty podział, ale nawet
                                jak sprawdzę i wyjdzie, że tak, to zaatakujesz arbuzem albo gruszką :) Dyskusja
                                jest mocno filozoficzna, więc nie wymagaj zbyt wiele.
                                • tetlian Re: przyklady 27.05.09, 12:19
                                  @Krawiec, dyskusja o złotym podziale przypomniała mi ludzi doszukujących się w
                                  budowie piramid jakichś stałych matematycznych, czy ludzi szukających w dacie
                                  śmierci JP2 liczby 13. Prawda jest taka, że na upartego w dowolnej rzeczy coś
                                  znajdziesz. Wystarczy tylko trochę pokombinować. Kiedyś czytałem tekst na temat
                                  ukrytych zależności w proporcjach boków paszportów czy dowodów osobistych. Była
                                  to świetna parodia.

                                  Podaj mi datę swoich urodzin, a powyliczam Ci z niej cuda. Jeśli chcesz, to
                                  znajdziesz coś zaskakującego w każdej dowolnej rzeczy. Ale jaki jest sens
                                  szukania tego? To do niczego nie prowadzi.
                                  • 3_po_3 Re: przyklady 27.05.09, 13:43
                                    Przepraszam ze wcinam się w dyskusję, ale wydała mi się ciekawa a
                                    dyskutanci takoz ciekawi. Ponizej wklejam fragment z podobnej
                                    dyskusji w podobnym temacie, argumentacja co do rozumowego pojecia
                                    Boga jest wyjątkowo trudna do obalenia przynajmniej dal mnie za
                                    chuda w uszach jestem..... Ale wydaje się godna uwagi, dyskusja
                                    ofcors nie ja....

                                    "...Co do rozumu, jako bytu skończonego. To, że coś jest skończone
                                    nie oznacza, że się nie zmienia na przestrzeni czasu. To oznacza
                                    tylko, że w danej chwili znajduje się w określonych ramach, ma
                                    określony kształt, określone możliwości.

                                    Postęp rozumu. Narysujmy oś X, która będzie nam go symbolizowała.
                                    Oznaczając postęp rozumu w poznaniu rzeczywistości, poczynając od
                                    zera będziemy zaznaczali kolejne liczby posuwając się w stronę
                                    nieskończoności. 1, 10, 200, 50000 itd. Szybko odkryjemy, że gdzie
                                    byśmy nie doszli to nasza odległość od nieskończoności nie zmieni
                                    się nawet o jotę. Czy to będzie 50 mln. czy 900 tryliardów to do
                                    nieskończoności zawsze będzie tak samo daleko i nigdy się nawet do
                                    niej nie zbliżymy. Dlatego nie można przeceniać rozumu. Bo nie
                                    pojmie on nigdy wszystkiego a to co pojmie jest śmiesznym pyłkiem w
                                    porównaniu do nieskończoności. Dlatego też w błędzie są ci, którzy
                                    myślą, że są mądrzy i na zasadzie dychotomicznego podziału odrzucają
                                    argument, że nieistnienie Boga też trzeba udowodnić.

                                    Przy okazji, gdyby chcieć doskonałość umieścić na takiej osi, także
                                    zauważymy, że nie możemy jej umiejscowić nigdzie, bo nie byłaby
                                    doskonałością. Jej miejsce jest w nieskończoności.

                                    Bóg wymyka się ludzkiemu poznaniu, bo takie ma
                                    upodobanie. "Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś
                                    te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom."

                                    Jeżeli więc kto chce poznać Boga, niech Go nie szuka rozumem, tylko
                                    niech Go zwyczajnie zapyta czy istnieje i niech Go prosi aby mu swe
                                    istnienie objawił. Powaga. ...." KOniec cytatu.


                                    PYTAŁAM. POWAGA. BEZ ODZEWU Z TAMTEJ STRONY :o((((((((

                                    • 3_po_3 Re: wiem ze nic nie wiem 27.05.09, 13:50
                                      Zwłaszcza to zdanie jest pyszne.

                                      "Przy okazji, gdyby chcieć doskonałość umieścić na takiej osi, także
                                      zauważymy, że nie możemy jej umiejscowić nigdzie, bo nie byłaby
                                      doskonałością. Jej miejsce jest w nieskończoności."
                                      • tetlian Re: wiem ze nic nie wiem 27.05.09, 14:47
                                        To rozumowanie o nieskończoności jest sprzeczne samo w sobie. Dlaczego? Bo
                                        najpierw jest w nim mowa o tym, że nic nie może być nieskończone i nic nie może
                                        pojąć wszystkiego. I to jest jak najbardziej słuszne. Ale zaraz potem
                                        umiejscawia w tej nieskończoności Boga i twierdzi, że on już ma tą możliwość
                                        ogarnięcia wszystkiego. Sprzeczność.

                                        Żadna istota nie mogłaby nigdy objąć nieskończoności. Mogłaby być od nas
                                        tryliardy razy potężniejsza i inteligentniejsza, mogłaby wydawać nam się bogiem,
                                        ale nim by nie była. Bo zawsze mogłaby istnieć istota jeszcze bardziej potężna
                                        od niej.
                                        • 3_po_3 Re: wiem ze nic nie wiem 28.05.09, 11:01
                                          Oczywiscie os X nie jest dobrym narzędziem do
                                          opisania/umiejscowienia Boga. Ten zacytowany fragment dyskusji
                                          pozwolił mi pojąć ze coś moze być niepojęte naszymi zmysłami (nie da
                                          się tego dogonić, nie da się dojrzeć, nie da się objąć umysłem, bo
                                          zawsze będzie nam uciekać w tą cholerną nieskończoność). Jeśli w
                                          ogóle Bóg istnieje to moze tak być że nigdy go nie pojmiemy, bo
                                          wymyka się naszym zmysłom tak jak nieskończoność. I to mnie wkurza.
                                          Nigdy nie będziemy wiedzieć możemy co najwyżej wierzyć bądź nie.




                                          • tetlian Re: wiem ze nic nie wiem 28.05.09, 12:34
                                            Nigdy nie będziemy wiedzieć wszystkiego. Ale ponieważ hipotetyczny Stwórca też
                                            nie może wiedzieć wszystkiego i nie może być umiejscowiony w nieskończoności,
                                            oznacza to że prędzej czy później osiągniemy ten poziom wiedzy, na którym on się
                                            znajduje. Następnie będziemy się zastanawiać nad tym co znajduje się na jeszcze
                                            wyższym poziomie. I go też kiedyś osiągniemy, bo nic nie może leżeć na "końcu
                                            nieskończoności" (co już samo w sobie jest sprzeczne).

                                            Podsumowując, możemy dowiedzieć się o każdej dowolnej rzeczy, ale zawsze będą
                                            kolejne rzeczy do poznania. Jednak i je możemy poznać. Po prostu poznawanie
                                            będzie trwało nieskończoną ilość czasu. Będziemy poznawać w nieskończoność nowe
                                            rzeczy. Uważam to za lepsze, niż sytuacja, w której już wszystko wiemy i nie ma
                                            nic ponadto.
                                            • krawiec6661 Re: wiem ze nic nie wiem 28.05.09, 14:00
                                              Pytanie tylko czy musimy cały czas rozmawiać o Bogu jako istocie absolutnej we
                                              wszystkich dziedzinach. Wszystko wie, wszystko może, wszystko przewidział zanim
                                              się stało itp. A co z tymi mniej wszechmocnymi bogami? Tetlian nazwie taki byt
                                              wyewoluowanym alienem, a ja sam nie wiem. Jeśli uznamy pogląd, że człowiek to
                                              też zwierze, wtedy takiego aliena-boga tez trzeba by wrzucić do tej samej
                                              szufladki, a wtedy robi sie zabawnie, bo właściwie zrównujemy się z tym
                                              wyprzedzającym nas o eony w rozwoju, wszech-bytem :)
                                            • 3_po_3 Re: wiem ze nic nie wiem 28.05.09, 14:27
                                              Jeśli nasz świat jest skończony (wg obecnego stanu wiedzy a wydaje
                                              się, ze tak własnie jest) to rozważania o nieskończoności są
                                              skańczalne - ich koniec nastapi wraz z końcem ziemi, wszechświata.

                                              A Boga trzeba chyba umiejscowić poza tym naszym skańczalnym światem.

                                            • 3_po_3 Re: wiem ze nic nie wiem 28.05.09, 14:28
                                              poza tą naszą skańczalną nieskończonością - o tak chyba jest lepiej
                                              • tetlian Re: wiem ze nic nie wiem 28.05.09, 16:40
                                                No ale jeśli można coś umieścić poza naszym wszechświatem, to znaczy że nasz
                                                wszechświat nie jest czymś ostatecznym. Bo jest coś ponad nim i to też można
                                                zrozumieć, poznać. I podejrzewam, że można tak w nieskończoność wychodzić ponad
                                                to co się zna.
                                  • krawiec6661 Re: przyklady 28.05.09, 13:44
                                    Zgoda, że wiele z tych teorii to czysta fantastyka albo głupota, ponoć z Moby
                                    dicka można wyczytać przy pomocy "kodu" podobne rzeczy jak w Biblii. Mam cały
                                    czas nadzieję, że uda się jeszcze w tym życiu znaleźć coś ciekawego w tej masie
                                    rożnych niezwykłości. Poza tym złoty podział czy figury platońskie to są rzeczy
                                    trochę innej wagi niż jakaś dziecinna numerologia czy dowcipy. Jest w tym oprócz
                                    części "ezoterycznej" silny pierwiastek filozoficzny, więc w najgorszym wypadku
                                    można dojść do kilku interesujących teorii.
                                    • k-57 Re: przyklady 28.05.09, 14:01
                                      krawiec6661 napisał:

                                      , ponoć z Moby
                                      > dicka można wyczytać
                                      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                      ooo, tak... z tego kodu..wlasnie z tegoz wyczytalem zes sam jest
                                      dick
                                      • krawiec6661 Re: przyklady 28.05.09, 14:18
                                        Dzięki za komplement, faktycznie to co mam w spodniach jest wielkie i białe.
                                • szalony_kucharz The joke is still on you! 27.05.09, 14:26
                                  > Ale idziesz w zaparte bracie...

                                  Bez projekcji, proszę. Mnie tu nawet na dobrą sprawę nie ma. Jesteś tylko Ty i
                                  Twoje zmyślone tysiące stron o golden section. Jak już dojdziesz do miliona, to
                                  sobie zrób przerwę na kawkę i szukaj dalej, następnych milionów stron o golden
                                  section. A potem cyrkiel, linijka i sprawdzać, czy nie ściemniali. Ci z polskiej
                                  Wikipedii potrafią być bardzo złośliwymi bałwanami. Tak przynajmniej słyszałem w
                                  maglu.

                                  > Nie będę przeciez pisał specjalnie dl
                                  > a
                                  > ciebie referatu.

                                  Dla mnie nie musisz. Swojej łepetynie zrób przysługę i rozruszaj ją trochę.
                                  Zaśniedziało jej się trochę.

                                  > Co do pomarańczy, pewnie też posiada złoty podział, ale nawet
                                  > jak sprawdzę i wyjdzie, że tak, to zaatakujesz arbuzem albo
                                  > gruszką :)

                                  Pewnie "pewnie"? Czy "tak sobie mniemam w naiwności swojej"? Jak sprawdzisz? Na
                                  jednej z tysiąca stron o golden section? Granice śmieszności zostały
                                  przekroczone. Arbuz i gruszka zbędne.

                                  > Dyskusja
                                  > jest mocno filozoficzna, więc nie wymagaj zbyt wiele.

                                  Sugerujesz, że po filozofii nie ma się co spodziewać, czy może po Twoim
                                  umysłowym lenistwie?
                                  • krawiec6661 Re: The joke is still on you! 28.05.09, 14:15
                                    Darujmy sobie pojedynki na dowcipne riposty i dosrywki :). Akurat też mam
                                    wprawę, więc lepiej niech nikt nie prowokuje.

                                    > Pewnie "pewnie"? Czy "tak sobie mniemam w naiwności swojej"?

                                    Dedukcja drogi Watsonie. Skoro nie wystarczy ci, że złoty podział jest obecny w
                                    wielu obiektach i szukasz wyjątków, to ta głupia pomarańcza nie wiele zmieni.

                                    > Sugerujesz, że po filozofii nie ma się co spodziewać, czy może po Twoim
                                    > umysłowym lenistwie?

                                    Nie spodziewaj się samych twardych faktów i racjonalnego spojrzenia. Popuść
                                    trochę wodze fantazji mon! :)

                                    • szalony_kucharz Wciąż nie jarzysz, co? 28.05.09, 14:38
                                      > Darujmy sobie pojedynki na dowcipne riposty i dosrywki :). Akurat
                                      też mam
                                      > wprawę, więc lepiej niech nikt nie prowokuje.

                                      Widać jeszcze na mnie nie trafiłeś. Pod żadnym z najczęściej
                                      używanych nicków.

                                      > Dedukcja drogi Watsonie. Skoro nie wystarczy ci, że złoty podział
                                      jest obecny w
                                      > wielu obiektach i szukasz wyjątków, to ta głupia pomarańcza nie
                                      wiele zmieni.

                                      Może nie popuszczaj aż tak wodzów fantazji, mon, bo o dedukcji nie
                                      wiesz nic, skoro mylisz ją z indukcją, niczym student pierwszego
                                      roku filozofii.

                                      Jeszcze raz: nie chodzi o to, że nie wystarczy mi - nie wystarczy
                                      Tobie, aby pchać się z takimi wypowiedziami:

                                      "Chodzi np. o występowanie w wiekszości kształtów organicznych (w
                                      tym w
                                      budowie naszego ciała, kości rąk, innych proporcji anatomicznych)
                                      tego samego
                                      wzoru (złoty podział / golden section)."

                                      Zrozum, to nie jest wycieczka osobista. To jest, jakby to
                                      powiedzieć, obrażanie inteligencji w ogólności.

                                      Okrągła jak π, a nie prostokątna jak φ pomarańcza ciągle na Ciebie
                                      czeka, Sherlocku miły.
                                      • krawiec6661 Re: Wciąż nie jarzysz, co? 28.05.09, 15:07
                                        > Widać jeszcze na mnie nie trafiłeś. Pod żadnym z najczęściej
                                        > używanych nicków.

                                        Hmmm... Ciężko powiedzieć, nie wykluczam nawet, że się znamy w realu.
                                        Cóż, wygląda na to, że wiesz więcej ode mnie w temacie liczb Fibonacciego,
                                        golden section i innych sacred geometry. W sumie to posługuję sie raczej
                                        wyrywkową wiedzą i co najwyżej mogę zachwycić się budową kalafiora [szloch] :((((
                                        • szalony_kucharz Re: Wciąż nie jarzysz, co? 28.05.09, 15:16
                                          Hmm. Matematyk zatem? To by wyjaśniało nienaukowość wywodów. ;o)

                                          Jeśli chcesz się bawić w naukę i naukowe rozważania to wykreśl ze
                                          słownika słowo "sacred". Nie ma nic bardziej sekularnego od nauki.
                                          Nawet sama dla siebie nie jest świętością.

                                          No i geometria to żadna nauka w empirycznym sensie. Zaledwie język
                                          opisu przestrzennych zależności.
                                          • krawiec6661 Re: Wciąż nie jarzysz, co? 28.05.09, 15:36
                                            > Hmm. Matematyk zatem? To by wyjaśniało nienaukowość wywodów. ;o)

                                            W sumie nie mam żadnego wykształcenia, tylko stawiam pixele obok siebie w taki
                                            sposób, że się tworzą różne dziwy :)

                                            Co do sacred geometry, zobacz proszę kilka podstron z wynikami googla po
                                            wpisniu tych słów:

                                            images.google.pl/images?hl=pl&q=sacred+geometry&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w&gbv=2&aq=f&oq=
                                            Czy takie przenikanie się geometrii i mistyki to definitywnie jest Twoim zdaniem
                                            bzdura?
                                            • japico Re: Wciąż nie jarzysz, co? 28.05.09, 21:36
                                              Oj krawiec6661, krawiec6661 - ty się lepiej zacznij uczyć, bo w szkole to chyba
                                              jeno na wagary chodziłeś.
                                              • krawiec6661 Re: Wciąż nie jarzysz, co? 29.05.09, 04:34
                                                Ale o co chodzi właściwie? Ortografa gdzieś poczyniłem czy po prostu
                                                przedstawiasz taki argument w stylu "jesteś głupi" ?
                  • echtom Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 13:25
                    co nie zmienia faktu, ze przyroda jest walka -
                    > okrutna i dzika

                    Tylko przyroda, w przeciwieństwie do człowieka, nie ma z tym problemu. Przyroda
                    po prostu jest - żyje, umiera i stale się odnawia.
                    • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 20:42

                      moze i nie ma, w aspekcie etycznym pewnie nie ale zapewniam cie, ze
                      ta przyroda (w kazdym razie istoty majace system nerwowy) rowniez
                      cierpi i odczuwa radosc...

                      echtom napisała:

                      > co nie zmienia faktu, ze przyroda jest walka -
                      > > okrutna i dzika
                      >
                      > Tylko przyroda, w przeciwieństwie do człowieka, nie ma z tym
                      problemu. Przyroda
                      > po prostu jest - żyje, umiera i stale się odnawia.
                      >
                • husyta1 Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawił 25.05.09, 12:51
                  krawiec6661 napisał:

                  > No ba, tez miewałem takie odczucia :)) Dlaczego świat jest tak piękny, skoro
                  > mógłby być szary, nie uporządkowany, bezmyślnie zaprojektowany. Jako grafik
                  > mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że rzeczywistośc wokoło nas nosi znamiona
                  > "działa". Chodzi np. o występowanie w wiekszości kształtów organicznych (w tym w
                  > budowie naszego ciała, kości rąk, innych proporcji anatomicznych) tego samego
                  > wzoru (złoty podział / golden section). "Spójność" to cecha dzieł najlepszych
                  > artystów i twórców.


                  Czasem w galerii ludzie stoją przed jakimś pejzażem podziwiając obraz i artystę,
                  który go namalował;
                  A kiedy są w przyrodzie i zachwycają się scenerią, nie potrafią podnieść oczu
                  ku górze aby oddać chwałę temu, który ten pejzaż stworzył.


                  Trójjedyny
                  Bóg, miliardyjedyny człowiek


                  • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objaw 25.05.09, 13:02
                    Masz racje :) Myślą, że się samo namalowało, więc nie ma komu gratulować :)
                    • kle_kotka Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objaw 25.05.09, 13:32
                      sądzisz ze Bog potrzebuje takich dowodow podziwu, wdziecznosci....
                      ja wrecz przeciwnie. Razi mnie w wierze postawa uniżoności,
                      poddaństwa, podziwu, sluzalczosci. Jesli bog jest stworcą jest
                      wielki, madry .... to taki jest nie mam potrzeby tego wychwalac
                      podziwiac lub podkreslac mojej malosci. Nie mam potrzeby wiecznej
                      wdziecznosci za to ze stworzyl swiat mnie... Jesli to zrobil to byla
                      to jego wola ja sie o to nie prosilam, gdyby mnie nadal nie bylo bo
                      on by mnie nie stworzyl nie byloby problemu, nie mailabym mu tego za
                      zle.
                      • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objaw 25.05.09, 13:45
                        Nikt nie lubi lizusów. Ale to normalne, że jak ktos zrobi piękne zdjęcie czy
                        namaluje obraz to się ocenia nie? :) BTW: przedwczoraj na TVP2 puszczali Sens
                        Życia Monty Pythona. Niezła jest scena z wychwalaniem Boga przez katolików. Coś
                        jest na rzeczy.
                        • focus35 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objaw 25.05.09, 20:17

                          alez nie mam nic przeciwko dostrzeganiu piekna - zauwazam tylko, ze
                          poza pieknem istnieja obiektywne zjawiska w przyrodzie, za ktore nie
                          ma co dziekowac - chyba, ze jest sie masochista


                          krawiec6661 napisał:

                          > Nikt nie lubi lizusów. Ale to normalne, że jak ktos zrobi piękne
                          zdjęcie czy
                          > namaluje obraz to się ocenia nie? :) BTW: przedwczoraj na TVP2
                          puszczali Sens
                          > Życia Monty Pythona. Niezła jest scena z wychwalaniem Boga przez
                          katolików. Coś
                          > jest na rzeczy.
                      • husyta Powody, aby chwalić Boga 25.05.09, 16:55
                        kle_kotka napisała:

                        > sądzisz ze Bog potrzebuje takich dowodow podziwu, wdziecznosci....
                        > ja wrecz przeciwnie. Razi mnie w wierze postawa uniżoności,
                        > poddaństwa, podziwu, sluzalczosci. Jesli bog jest stworcą jest
                        > wielki, madry .... to taki jest nie mam potrzeby tego wychwalac
                        > podziwiac lub podkreslac mojej malosci. Nie mam potrzeby wiecznej
                        > wdziecznosci za to ze stworzyl swiat mnie... Jesli to zrobil to byla to jego
                        wola ja sie o to nie prosilam, gdyby mnie nadal nie bylo bo on by mnie nie
                        stworzyl nie byloby problemu, nie mailabym mu tego za zle.


                        Nie wiem, czy byłaś kiedy zakochana i czy lubiłaś wyznawac miłość temu, kogo
                        kochałaś, i czy lubiłaś, aby ten którego kochałaś / kochasz wyznawał ci miłość.

                        Czy wyznawanie miłości jest przejawem uniżoności, poddaństwa i slużalczości? Nie
                        sądzę.

                        Chyba że uważasz, że powiedziałaś mężowi 30 lat temu, że go kochasz i na razie
                        tego nie odwołałaś. Gdybyś wyznała miłość kolejny raz, to byłoby to już
                        przejawem uniżoności. Czy twój mąż ma jakieś cechy, za które warto byłoby go
                        pochwalić?
                        Cz gdybyś go pochwaliła, to byłoby przejawem poddaństwa?

                        Ten, kto kocha Boga i poznaje go na co dzień, stale znajduje powody, aby
                        wyznawać mu miłość i chwalić go za to, kim jest i co uczynił.
                        • kle_kotka Re: Powody, aby chwalić Boga 27.05.09, 11:15
                          husyta napisał:
                          > Ten, kto kocha Boga i poznaje go na co dzień, stale znajduje
                          powody, aby
                          > wyznawać mu miłość i chwalić go za to, kim jest i co uczynił.
                          >
                          masz szczęście skoro poznajesz Boga co dzień.... niewielu ludzi ma
                          takie możliwości. Nawet trudno mi w to uwierzyć. Mysle ze po prostu
                          wyobrazasz sobie cos i tyle. I dorabiasz do tego swoją filozofię.

                          A pisząc o poddaństwie i unizonosci miałam na mysli praktyki
                          religijne (....całowanie krzyza, klekanie, słowa piśni religijnych
                          (... a ja tylko marny puch itd...).

                          Kiedy bywam zakochana wyznaję miłosć ale to sa realne relacje. I z
                          drugiej strony oczekuje tego samego. Jakos wyrazy miłości wysyłane w
                          prożnie mnie znudziły. Całe dziecinstwo chodziłąm do koscioła
                          śpiewałam pochwalne pisni, odmawiała paciorki a z drugiej strony
                          NIC. PUSTKA> CISZA? Nawet nie wiem czy mozna uzyc tego okreslenia
                          cisza????? Najwyrazniej w relacjacjh z Bogiem przestało mi
                          wystarczac to co kiedys powiedział (a nam przypomina o tym KK czy
                          pismo sw)
                • puzdrum Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 21:17
                  A dlaczego coś nam się wydaje piękne?
                  Doznania estetyczne nie mają w sobie nic z intelektualizmu, jest to czysto
                  fizyczna/intuicyjna percepcja. Podoba nam się to co do nas 'trafia', z czym mamy
                  jaką część wspólną (mówi się, że patrzenie na szeroko rozumianą 'sztukę' to tak
                  naprawdę patrzenie na samego siebie i jestem skłonny się z tym zgodzić).
                  A skoro jesteśmy częścią przyrody (być może bardziej niż czegokolwiek innego),
                  wywodzimy się z niej i do niej należymy, to ona nam się po prostu podoba. Gdyby
                  była szara, bezbarwna to... też by nam się podobała, bo cały czas byłaby czymś,
                  od czego pochodzimy. Ot i cała tajemnica.
                  • tetlian Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 21:54
                    Dokładnie. Polecam obejrzeć ten krótki filmik, w którym jest wyjaśnione dlaczego
                    coś uważamy za piękne:

                    www.youtube.com/watch?v=cfWLBgtDfTE
                • szalony_kucharz Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 25.05.09, 23:06
                  > No ba, tez miewałem takie odczucia :)) Dlaczego świat jest tak piękny, skoro
                  > mógłby być szary, nie uporządkowany, bezmyślnie zaprojektowany. Jako grafik
                  > mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że rzeczywistośc wokoło nas nosi znamiona
                  > "działa". Chodzi np. o występowanie w wiekszości kształtów organicznych (w tym
                  > w
                  > budowie naszego ciała, kości rąk, innych proporcji anatomicznych) tego samego
                  > wzoru (złoty podział / golden section). "Spójność" to cecha dzieł najlepszych
                  > artystów i twórców.

                  Złoty podział w przyrodzie? Ktoś chyba przycina przyrodę pod swoje poczucie
                  estetyki. A przyroda to nie park z wygrabionymi, regularnymi ścieżkami.
                  • krawiec6661 Re: Wiem, że Bóg istnieje, wierzę, że się objawi 28.05.09, 15:50
                    Widzisz kucharzu, w swym szaleństwie nawet nie wiesz jakie cudowności wrzucasz
                    do garka!

                    farm1.static.flickr.com/58/184343329_3cb642233b.jpg
                    www.keelynet.com/fermatspiral.jpg
                    www.bookmakingwithkids.com/wp-content/uploads/2009/04/fib-plants.jpg


        • nunez74 Do Tetlian'a 24.05.09, 22:34
          Pięknie to opisałeś. Przy tej wypowiedzi czuję się płytki jak nocnik mojej
          córki. Przed przeczytaniem twojej myśli obrociłem z teściem literka i
          zastanawiam się czy jesteś geniuszem/filozofem czy masz dobrego dealera z super
          towarem do jarania! Nie zwarzając na nic - wyrazy uznania!
          • tetlian Re: Do Tetlian'a 24.05.09, 22:57
            Ależ dziękuję :) Nibym filozof, ale filozofii nie studiowałem. Takie myśli w mej
            głowie lęgną się bez jarania. A co by było po zajaraniu? Hmmm. Nie próbowałem :)
            Pozdro.
            • jestemsobiemalymis Re: Do Tetlian'a 24.05.09, 23:31
              Ta teoria wszechświatów we wszechświatach gdzieś już jest opisana,
              ale bracie fajnie to opisałeś. Sam miałem takie skojarzenia w szkole
              (atomy, neutrony etc jako kopia układów wokół gwiezdnych)
            • krawiec6661 Re: Do Tetlian'a 25.05.09, 00:24
              Po zajaraniu PONOĆ ma się większą tendencję do filozofowania na tematy
              egzystencjonalne, choć nie każdego to dotyka :) Też uważam, że fajnego posta
              napisales.
        • krawiec6661 Re: Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wie 25.05.09, 13:56
          Ta teoria jest zajebista :) Może nasz wszechświat to zaledwie nauron w umyśle Boga.
          • kle_kotka Re: Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wie 25.05.09, 14:05
            a bog z naszym wszechswiatem w swoim umysle to neuron w umysle
            innego boga ;o))))))))))))))
            • krawiec6661 Re: Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wie 25.05.09, 14:15
              Można to zilustrować domalowując oko w każdym trójkącie we fraktalu Sierpińskiego :)

              upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b7/SierpinskiTriangle.PNG/350px-SierpinskiTriangle.PNG
              • tetlian Re: Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wie 25.05.09, 21:17
                Fraktale to coś co uwielbiam :) Choć ten co podałeś należy do jednych z
                prostszych. Kiedyś pisałem programy generujące ciekawe dość złożone fraktale. A
                i na youtube sporo znajdzie się pięknych animacji, w których fraktal powiększany
                jest w nieskończoność i ciągle pojawiają się nowe szczegóły.
                • krawiec6661 Re: Dlatego, że możliwości jest nieskończenie wie 26.05.09, 16:47
                  No proszę :)Dzisiaj nie musiałbyś już pisać wszystkiego od zera, bo są różne
                  zaawansowane aplikacje do fraktali np. Ultra Fractal, który pozwala nawet robić
                  animowane. Też uwielbiam fraktale, pokazują piękno matematyki.
    • gadagad Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 13.05.09, 19:07
      Wierzę, czy nie wierzę jest pytaniem zupełnie nie istotnym.Argumentację obu
      przedstawicieli nie mogą się zejść.Jeżeli już, istnieje odpowiedź na :po co
      wierzę, lub dlaczego wiara mi nie jest potrzebna.
      • renebenay Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 13.05.09, 19:54
        Wiara w Boga jest od moich dzieciecych lat pozbawiona wszelkiej
        logiki,oczywiscie przemoca chciano mi stworzyc Boga i niestety wszelkie
        odpowiedzi-prymitywne klamstwa na moje pytania tylko umocnily osobisty swiatopoglad.
        • mrarm Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 12:04
          Witaj w klubie:) PAskudna bezrefleksyjność, i przekonanie o swojej racji (?), i całkowita ignorancja w wielu dziedzinach Poznania :)
        • inkwizytorstarszy Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 26.05.09, 02:36
          renebenay napisał:

          > Wiara w Boga jest od moich dzieciecych lat pozbawiona wszelkiej
          > logiki,oczywiscie przemoca chciano mi stworzyc Boga i niestety
          wszelkie
          > odpowiedzi-prymitywne klamstwa na moje pytania tylko umocnily
          osobisty swiatopo
          > glad.
          {{{{-Uf...nareszcie coś logicznie powiedziane na temat czegoś czego
          nie ma. (tzn.boga,-a niby dlaczego z dużej litery?...ze strachu?..)
        • de_la_hoya Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 26.05.09, 09:00
          renebenay napisał:

          > Wiara w Boga jest od moich dzieciecych lat pozbawiona wszelkiej
          > logiki,oczywiscie przemoca chciano mi stworzyc Boga i niestety wszelkie
          > odpowiedzi-prymitywne klamstwa na moje pytania tylko umocnily osobisty swiatopo
          > glad.

          witam w klubie
          mnie też od urodzenia wciskano kit
          opowiadano na religii niesamowite historie
          ciężko było w to wierzyć i zawsze mi się do upiększaniem wydawało
          jak miałam 9 lat zdarzyło się coś co pozwoliło mi skonfrontować informacje
          jakimi mnie karmiono z rzeczywistością
          okazało się że nic z gadania batmanów prawdą nie było i dostałam dowód na to, że
          żadnego boga nie ma a wszystkie te opowieści dziwnej treści mają taką samą
          wartość jak bajka o czerwonym kapturku
          i tak jako 9 letnia dziewczynka zostałam ateistką
          w końcu David Copperfield też robi sztuczki i nikt go bogiem nie nazywa
      • tomasz_szymacha Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 21:55
        Psiakość! Od lat forsuję tezę, że takie postawienie pytania świadczy
        o człowieku myślącym, inteligentnym. I znikąd zrozumienia. A tu
        nagle bratnia dusza. Miło!

        Tomek
    • zlotyswit Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 13.05.09, 21:07
      Wyszło z potrzeby poznania. Jest to wybiegnięcie potrzebami i wyobraźnią poza
      zastałą rzeczywistość, no i chęć wytłumaczenia jej. tj poznanie jak w mordę
      strzelił:)
      Z tym że poznanie nigdy nie osiągalne ale zaspokajające je jako potrzebę.
    • wichrowe_wzgorza Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 13.05.09, 21:28
      Wiara jest albo jej nie ma. Na pewno rodzi się z pokory ( nie ciela, co dwie
      matki ssie:)) Czy można uzasadnić to, co "nieracjonalne" za pomocą racjonalnych
      słów?
      Doświadczyć Go można na tyle sposobów, ile istnień, można tez na wiele sposobów
      zaprzeczać - na przykład jak Kant Immanuel, który próbując "obalić", niechcący
      udowodnił, że Bóg istnieje :)
      ( reszta - patrz sygnaturka)
      :))
    • jedenon Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 13.05.09, 22:14
      pierwszy krok to oczywiście od rodziców ale teraz... bo widzę jak działa w moim
      życiu tak wiem większość osób może powiedzieć że to przypadki ale ja czuję że to
      nie są "przypadkowe" przypadki.
      Czasem wystarczy zwolnić , wyciszyć się a zobaczysz i usłyszysz to czego na co
      dzień nie widać i nie słychać.
    • gadagad Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 13.05.09, 23:28
      Wiara nie jest zła. 80% ludzi w sytuacjach ekstremalnych popada w apatię.Z
      reszty mniejsza część zachowuje się panikarsko, a większa stara znaleźć
      racjonalny sposób poradzić sobie z sytuacją,są między nimi szczero wierzący.
    • solaris_38 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 14.05.09, 00:11
      nie mając żadnego pojęcia czym jest Bóg
      trudno nawet wierzyć
      bo w CO się wierzy?

      każdy ma w sercu inne wyobrażenie o Bogu
      i stąd wierzy ze on jest
      bądź go nie ma

      ja wierzę w to że reprezentuję kierunek dążenia do konstrukcji 9dobra) i to
      jest jakiś mój Bóg
      i jest Dobry

      "nie potrzebuje pośredników
      ani piekła
      a kochać go
      to mnożyć szczęście"

      lecz wierzę też
      że jak w biblijnym ogrodzie
      Bóg z Diabłem idą na przechadzkę
      zakładając się
      o ludzki Los...

      :)



      podczas szukana dobra
      serce jest kompasem
      śledzę jego mruczenia drgnienia
      szepty i krzyki
      i wymowną ciszę

      ;)
      • mrarm Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 12:08
        Skąd to poczucie, że jesteś dobry? Zjadasz niewinne istoty, które nikomu nie zawiniły (chyba, że jesteś wegetarianinem, ale rośliny też żyją).
        • solaris_38 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 22:54
          sadzisz że dobro to niezjadanie żywych organizmów
          jeno fotosythesis dobra?
          :)
          lew złoczynnik ?

          nie zjada się za winę i za karę
          a drapieżnik ma ważną funkcję niedostępną ani autotrofom ani roslinożrercą
    • zielony.raj Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 10:53
      Po prostu nie wierzę w rzeczy których nikt nigdy nie widział.
      Gdybym ci powiedziała, że widziałam różowego latającego słonia, to bys mi uwierzyła?
      Religia (jakakolwiek by nie była) służy do podporządkowania sobie ludzi poprzez
      pranie mózgu i trzaskaniu na nich dużej kasy.
      • misad36 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 18:55
        pytanie dotyczy wiary nie religii.
      • a_warszawianka Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 25.05.09, 09:20
        Idąc Twoim tokiem myślenia - pokaż mi rozum, a uwierzę, że go masz.
    • zielony.raj Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 10:57
      Zauważ, ze do wiary jesteśmy wszyscy zmuszani od urodzenia. Nikt nie staje się
      chrześcijaninem z wyboru. Nawet tzw. ateisci chrzczą dzieci dla świętego spokoju
      i żeby ludzie nic nie gadali... Daltego tez w Polsce ciągle (przynajmniej
      teoretycznie) jest 90% katolików. Smutne, bo życie w kłamstwie to podobno grzech
    • xuxem Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 11:04


      Mialem przyjemnosc poznac Go osobiscie, a wiec sprawa oczywista.
      • rdabr Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 24.05.09, 21:31
        Poważnie? Możesz napisać coś więcej na ten temat?
      • inkwizytorstarszy Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 26.05.09, 02:53
        xuxem napisał:

        >
        >
        > Mialem przyjemnosc poznac Go osobiscie, a wiec sprawa oczywista.
        ????
        A kiedy wybierasz się w odwiedziny,czyżby wkrótce?
    • paco_lopez Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 11:46
      ja mam panteon bogów więc, odpadam z dyskusji o racjonalizatorstwie
      wielkiej religii monoteistycznej. jest taki jeden bóg który wygląda
      jak mój cień, jak cień mojego ojca, mojego syna. podobny do jezusa z
      wielu rysunków. mam tez mnóstwo demonów. jakbym zaczął to tłumaczyc,
      to bym sie zapęlił tak samo jak obrońcy biblii. ale nie tak mi się
      nagina po prostu wyobraźnia.
    • k-39 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 12:46
      bo nie lubię z siebie robić idioty a pazerność i hipokryzja klechów, jako
      pośredników do boga, mnie przeraża.
      • xuxem Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 12:51


        Mnie tez, ale nie mowimy tu o wierze w KK tylko w samego Boga.

        (bez watpliwych posrednikow)

        • k-39 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 12:59
          xuxem napisał:

          >
          >
          > Mnie tez, ale nie mowimy tu o wierze w KK tylko w samego Boga.
          >
          > (bez watpliwych posrednikow)
          >
          >

          no jak tak, to wierzę tylko w siebie. :))
      • z-e-u-s Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 17:12
        Nie wierzę w istnienie Boga, bo na podstawie obserwacji otaczającej mnie
        rzeczywistości i logicznego stąd wnioskowania, istnienie istoty o atrybutach
        przypisywanych któremukolwiek ze znanych mi bóstw jest bardzo mało prawdopodobne.
        • kaa.lka Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 17:25
          o to bardzo ciekawe.
          Zeus z atrybutow zna chocby Lede,ale moze rzeczywiscie nie
          przytaczac;logicznie czy tez nie, nie warte piora. Jej bohu
          arcydziela godna jednak zrodzona z piany.
          da Dzeus jakie szczegoliki?
    • kotekali Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 12:55
      Ale o ktorego boga Tobie chodzi, na swiecie sa ich setki, a moze
      nawet miliony :).W Indiach naprzyklad wiekszosc wiosek ma swojego
      boga, a powiedz im , ze to falszywy bog hahaha
      Polska to taka wiocha w ktorej pewna organizacja z watykanu wmawia
      swojego boga .Kazdy czarny mowi bog a mysli jedynie o sobie.
      • xuxem Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 13:06


        Jak mialbym wierzyc w jakiegos INSTYTUCJONALNEGO Boga,

        to predzej w swojskiego, np. Swiatowida niz jakiegos z importu.

    • apocalyptication Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 14:05
      właściwie to o co pytasz?:)) dlaczego nie/wierzymy w Boga, czy skad wiemy ze
      mamy racje a propos tego ze nie/wierzymy? :)

      do tego ateista poda Ci powody racjonalne. jakie inne byś sugerował?:))
      troszkę to zamieszane, ale temat ciekawy:)
      ---------------------------------
      ...Mroczni.i.Źli...
      pozdrawiam:)
    • mona.blue Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 15:33
      Wierzymy w Niego, bo jest, bo nas kocha, otacza nas swoją
      życzliwością.
      • kotekali Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 15:43
        tak tak otacza nas...swoja obojetnoscia...reszta to urojenia..za
        przeproszeniem :) Idz na dowolny oddzial onkologii i zobaczysz jak
        otacza hahahaa
        • mona.blue Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 16:19
          kotekali napisał:

          > tak tak otacza nas...swoja obojetnoscia...reszta to urojenia..za
          > przeproszeniem :) Idz na dowolny oddzial onkologii i zobaczysz jak
          > otacza hahahaa

          Chodziłam w zeszłym roku, mniej więcej o tej porze - umierała na
          raka moja koleżanka ze wspólnoty. Cała wspólnota odwiedzała ją,
          prawie cały czas ktoś przy niej był, odchodziła bardzo spokojnie,
          pojednana z losem, towarzyszył jej też wolontariusz,który w tych
          ostatnich dniach zaprzyjaźnił się z nią.
          • kotekali Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 18:25
            tak wiec wy a nie ten bog otaczaliscie ...Tn bog wszechmogacy jedyne
            co mogl zrobic to zeslac raka ...tak to wyglada.
            • mona.blue Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 18:44
              kotekali napisał:

              > tak wiec wy a nie ten bog otaczaliscie ...Tn bog wszechmogacy
              jedyne
              > co mogl zrobic to zeslac raka ...tak to wyglada.

              Po śmierci czeka nas niebo (no wcześniej pewnie czyściec), miejsce
              wiecznej szczęsliwości, więc patrząc z tej perspektywy Jej już jest
              lepiej teraz, jest Bogiem, w raju.
              • factory2 Re: Dlaczego (nie) wierzycie w Boga? 15.05.09, 21:27
                To dlaczego się nie zabijesz natychmiast, aby już byc w tym raju?