tea_time
10.12.03, 12:04
( nudne zycie wspolczesnej kobiety:)
Wstaje o 6 rano, wyprawiam dzieci do szkoly, przygotowuje obiad, pedze do
pracy. W niej jestem do wieczora- przygotowuje nowy projekt, za ktory jestem
odpowiedzialna, nie ma sily, bym wyszla przez najblizsze tygodnie przed 19),
potem robie rundke po sklepach, by nie zostawic tematu prezenty na ostatni
przedswiateczny tydzien, wracam, licze dzieci:) i siadam do nauki- zaczelam
studia podyplomowe, zasypiam dlugo po polnocy:) Moj Mily jest cierpliwy i
wyrozumialy, nie slysze slowa pretensji, jednak wiem, ze tesknie wypatruje
pierwszej wolnej chwili, by spedzic ja razem. Kradne je do tej pory z nocy,
tylko, ze dwie, trzy noce skurczone do 2, 3 godzin piaskiem w oczach odbijaja
sie w ciagu dnia:) Co robic? Co radzicie? Hm? :)
Tea