Nie mam czasu na milosc

10.12.03, 12:04
( nudne zycie wspolczesnej kobiety:)

Wstaje o 6 rano, wyprawiam dzieci do szkoly, przygotowuje obiad, pedze do
pracy. W niej jestem do wieczora- przygotowuje nowy projekt, za ktory jestem
odpowiedzialna, nie ma sily, bym wyszla przez najblizsze tygodnie przed 19),
potem robie rundke po sklepach, by nie zostawic tematu prezenty na ostatni
przedswiateczny tydzien, wracam, licze dzieci:) i siadam do nauki- zaczelam
studia podyplomowe, zasypiam dlugo po polnocy:) Moj Mily jest cierpliwy i
wyrozumialy, nie slysze slowa pretensji, jednak wiem, ze tesknie wypatruje
pierwszej wolnej chwili, by spedzic ja razem. Kradne je do tej pory z nocy,
tylko, ze dwie, trzy noce skurczone do 2, 3 godzin piaskiem w oczach odbijaja
sie w ciagu dnia:) Co robic? Co radzicie? Hm? :)
Tea
    • walentyna Re: Nie mam czasu na milosc 10.12.03, 12:17
      Jesteś mądra Tea - co Ty byś mi poradziła, gdybym to ja napisała takiego posta?

      W.
    • ivek Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie OT 10.12.03, 12:19
      No widzisz, jak by nie patrzec musisz zrezygnowac z pracy. Dzieci, maz, swieta
      sa przeciez u Ciebie wyzej na liscie priorytetow nieprawdaz?

      Albo podejsc do sprawy tak, ze przekonasz swoje cialo, ze wyspisz sie po smierci.
      Ivek
      --
      Wstaję rano, za piętnascie trzecia, latem to już widno. Za piętnaście trzecia
      jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Sniadanie jadam na
      kolację, tylko wstaję i wychodzę.
      -No ubierasz się pan...
      Płaszcz, jak pada. Opłaca mi się rozbierać po sniadaniu? Do PKS mam 5 kilometry.
      O czwartej za piętnascie jest PKS-
      -I zdanżasz pan?
      Nie.Ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek
      idę do mleczarni, to jest godzinka. Potem szybko wioza mnie do Szymanowa. Mleko,
      wisz pan, ma najszybszy transport. Inaczej się zsiada. W Szymanowie znoszę bańki
      i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do stadionu. A potem to już mam z górki.
      Bo tak: w 119, przesiadka w 13 przesiadka w 345 i jestem w domu. Znaczy w
      robocie. I jest za piętnascie siódma. To jeszcze mam kwadrans, to sobie obiad
      jem w bufecie. To po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jesć, tylko prosto
      do domu. I góra 22:50 jestem z powrotem. Golę się, jem sniadanie i idę spać.
      • walentyna Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie OT 10.12.03, 12:50
        Czytałam kiedyś, bardzo dawno temu, opowiadanie o mężczyźnie, który postanowił
        jakoś wykorzystać czas, jaki spędzał codziennie rano w windzie jadąc z 10
        piętra na parter. Zaczął od ćwiczeń - rozebrać się z garnituru, koszuli itd do
        naga i ubrać z powrotem. Jak już nabrał wprawy, wychodził z domu w pidżamie i
        ubierał się w windzie. Potem stopniowo dorzucał sobie kolejne elementy porannej
        toalety - golenie, czesanie, prasowanie koszuli, smażenie jajecznicy, jedzenie
        śniadania. Coraz więcej czynności wciąż w tym samym czasie - jednego zjazdu
        windą na parter. Coraz więcej, coraz więcej codziennych czynności mieściło mu
        się w tej windzie.
        Aż któregoś dnia znaleziono go martwego w windzie. Z dowodu tożsamości
        wynikało, że ma 30 lat. Ale lekarze po zbadaniu go stwierdzili, że to 80letni
        starzec. Tak bardzo wyprzedził czas...

        Pozdrawiam wszystkich spieszących się,
        W.
      • tea_time Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie:) 10.12.03, 12:55
        Ivku, na liscie priorytetow sa dzieci, mezczyzna i studia, a studia pojawily
        sie, kiedy praca przestala byc zrodlem rozwoju i satysfakcji, jednak jest
        wazna, bo pozostaje jedynym zrodlem utrzymania calej naszej rodziny, nie moge
        jej zlekcewazyc, ani odpuscic...A z tym wyspaniem po smierci...przypomniales mi
        slowa mojej Mamy, tak wlasnie mowila, kiedy bylam mala, wowczas nie rozumialam
        dokladnie, co ma na mysli:)
        Pozdrawiam
        Tea

        Ps. Walentyno, dzieki za podpowiedz, komus rzeczywiscie latwiej radzic:), jak
        tylko cos uradze - napisze:) Na razie pocieszam sie, ze wkrotce Swieta i czas
        dla bliskich pelny. Tylko, ze tak jak nie mozna zyc na zapas, tak niektorych
        zaleglosci nie mozna nadrobic, mimo najszczerszych checi; jeszcze nie ma
        pozaru, chucham, by do niego nie doszlo, ot co:)
        • malvvina Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie:) 10.12.03, 13:00
          jedynym zrodlem utrzymania jest twoja praca ?
          maz znaczy nie pracuje ?
          obowiazki domowe i "dzieciowe" naleza do niego
          bez dwoch zdan
          • j_ar Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie:) 10.12.03, 13:06
            hmmm....
            • malvvina Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie:) 10.12.03, 13:07
              natychmiast przestan mnie nasladowac !

              j_ar napisał:

              > hmmm....
              >
              >
              • j_ar Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie:) 10.12.03, 13:11
                hmmm.... nasladowac..... hmmm....ach...chodzi ci o nasladowanie? aaaaa....
                nooo... hmmm... tego.... ze no...
          • ivek bez dwoch zdan 10.12.03, 13:19
            malvvina napisała:
            > jedynym zrodlem utrzymania jest twoja praca ?
            > maz znaczy nie pracuje ?
            > obowiazki domowe i "dzieciowe" naleza do niego
            Nie wiedzialem, ze kiedys cos takiego powiem, ale trudno sie nie zgodzic z
            Malvinna (jak zwykle praktycznie zreszta ;)
            pozdrawiam
            Ivek
            PS. Tea, czy nie lepiej zamiast wysylac literki i bajty tutaj jest wyjsc o 18 z
            pracy i pobawic sie z dziecmi albo miec czas na milosc?
          • tea_time Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie:) 10.12.03, 13:36
            Malvino, nie maz, ale mezczyzna, ktory mieszka daleko stad, patrz watek o
            zwiazku na odleglosc, ktory jak kazdy wymaga pielegnacji, a moze taki nawet
            szczegolnej:) Ostatnie slowa o tez odpowiedz dla Ciebie, Kvinno, nie sex, ale
            milosc:) A jesli chodzi o pisanie na Forum to hm, mozecie zadenuncjowac mnie
            pracodawcy:) Inna sprawa, kiedy ja ostatnio duzo na Forum sie udzielalam?:)
            Tea ( z zagwozdka w dalszym ciagu:)
            • kvinna inna nazwa wątku...potrzebuję odpocząć 10.12.03, 13:54
              Zimowy urlop na początku stycznia?
              Króciutki.
          • tea_time Re: Nie mam czasu na milosc wlasciwie:) 10.12.03, 13:40
            Malvino, ojciec dzieci ( byly maz) jest na Antypodach:), a kiedy wroci to...to
            nadal bedzie tak jakby na tych Antypodach pozostal:)
            Tea
    • kvinna Ti? 10.12.03, 13:24
      Ty nie masz czasu na seks, a nie na miłość. Zmień to, ja Ci każę.
      Będziesz miała więcej siły w ogóle.

      (Mamusiu słodka, co ja piszę)

      Lubię Cię, a chyba nie przepadam za Kosą. I nie mam 19 lat!
      Ja przepraszam, że ja tak Ci tutaj.

      Zazdroszczę Ci, Tea.
      Już teraz możesz myśleć o wieczornym spotkaniu.
      Nie musisz "mieć czasu". Oglądałaś "Męża fryzjerki"?
      • tea_time Kvinno... 10.12.03, 14:43
        ...przypomnialas mi pewna historie. Dawno temu, wlasnie podczas robienia moich
        pierwszych studiow podyplomowych ( plus dzieci plus maz plus praca ) stalam na
        przystanku czekajac na autobus. Spoznial sie, denerwowalam sie, karmilam
        wowczas i nadeszla TA godzina:), katem oka zauwazylam kolege ze studiow, ktory
        zachowywal sie troche dziwnie:) Robil kilka krokow w jedna strone, zawracal,
        znowu szedl kawalek i ponownie zatrzymywal sie i zawracal...Nie wytrzymalam:) i
        podeszlam do niego z pytaniem: co wlasciwie robi?:)
        "Wiesz, mieszkam w akademiku, nie mam wielu znajomych, na studia przyjechalem z
        innego miasta, w zwiazku z czym mam strasznie duzo wolnego czasu, z ktorym nie
        wiem, co robic; chodze w jedna i druga strone nie mogac zdecydowac sie, jak i
        czym wypelnic popoludnie i wieczor. Obejrzalem juz wszystko, co bylo wartego
        zobaczenia w kinach, ile tez mozna czytac ( bez konca moim zdaniem:), w knajpie
        sam nie chce siedziec itd"
        Sluchalam go z otwartymi ustami - to prawda, ze ja nigdy nie mialam problemu z
        nadmiarem wolnego czasu, ale teraz to chyba z jego brakiem przesadzilam:)
        Niemniej rozumiem, ze bywa inaczej i czasem wcale nie ma czego zazdroscic...
        Pozdrawiam Cie serdecznie bardzo:)
        Tea
        • alka_xx tea_time 10.12.03, 15:15
          I Ty twierdzisz, ze prowadzisz nudne zycie kobiety?
          Wogóle nie rozumiem, jak udało Ci sie znalezs czas, by pójsc na porodówke?!!!
          Pozdrawiam
    • walentyna I jeszcze coś... 10.12.03, 13:38
      Ostatnio przypadkiem wpadło mi w ucho - z jakiejś dawnej wypowiedzi papieża:
      Nie dajcie się zwieść pokusie zapewnienia waszym dzieciom dostatniego życia.
      Nie dajcie się zwieśc tej pokusie kosztem waszego czasu i uwagi im poświęconych.

      W.
    • Gość: gf naprawdę musisz codziennie gotować obiad? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 14:29
      • tea_time Re: naprawdę musisz codziennie gotować obiad? n 10.12.03, 14:48
        Nie, nie musze i tego nie robie:), czasem o tej porze dnia sprzatam albo piore,
        tak czy owak czas zajety:) Zeby nie bylo watpliwosci, ja do niczego sie nie
        zmuszam, robie to, co lubie, problem w tym, ze lubie ( robic) duzo rzeczy i
        wiele mnie interesuje:) O tej porze ostatnio wlasnie rozmawiam z Milym, a
        dzieci na obiad jedza pizze i nie sadze, zeby z tego powodu stala im sie jakas
        krzywda:) Niemniej pizza co drugi dzien to nie jest dobry pomysl:)
        Tea
        • Gość: gf Re: naprawdę musisz codziennie gotować obiad? n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 14:55
          Dobra, dobra, nie musi być pizza. Obiad można ugotować na 2 dni co najmniej,
          nic im nie bedzie, jak jutro to samo zjedzą :)

          Doskonale rozumiem poczucie, ze jest więcej ciekawych zajęć niż czasu.
          Do pewnego stopnia jakośtam można organizację życia usprawnić, ale niestety nie
          w nieskończoność. Ty masz chyba problem raczej z hierarchią spraw. Nie wiesz,
          czego byś chciała bardziej. Rezygnować nie umiesz :) Może cześć zajęć domowych
          typu sprzatanie warto komuś zlecić?
          • tea_time Re: naprawdę musisz codziennie gotować obiad? n 10.12.03, 15:15
            Masz racje, trudno mi rezygnowac:), ale czasami to robie- odpuscilam sobie np.
            zajecia z tanca brzucha i krece nim podczas zabaw z dziecmi, nie chodze tez na
            joge, cwicze sama w domu, jak widzisz, Girlfriend, najlatwiej mi rezygnowac z
            siebie...( wiem, wiem, woda na Twoj mlyn, na moj tez, kiedy sie madrze na czyjs
            temat:)
            Tea
            • jmx A tak właściwie.... 10.12.03, 15:22

              ...to o co nas pytasz? ;-)
              Przecież nikt Ci nie powie, a gdyby nawet to trudno wysłuchiwać takich rad -
              np. rzuć studia, albo "urlopuj" faceta (i tak jest daleko). Więc?
              • ivek Re: A tak właściwie.... 10.12.03, 15:28
                jmx napisała:

                > ...to o co nas pytasz?
                Wiesz Jmx takie pytanie to mozna zadac na tym akurat forum bardzo czesto. Nieco
                filozoficzne, przewrotne, ale czasem obnazajace faktyczne pobudki z jakich
                ludzie pisza posty.
                No bo czy Tea naprawde chcialas przeczytac rady? ;)
                Ivek
                • jmx Re: A tak właściwie.... 10.12.03, 15:53

                  Bo z drugiej strony ten wątek możnaby zatytułować "nie mam czasu na życie"...
                  • tea_time Patent na odpowiedzi 10.12.03, 16:46
                    Nie mam:) Dlatego pytam. Czasem spojrzenie z boku rozsuwa zaslony nad pytaniem.
                    To, co dla jednych jest oczywiste nie musi byc takie samo dla drugich. Dlatego
                    pytam. I ciesze sie z kazdej odpowiedzi. W dziesiatke trafila Girlfriend, ktora
                    podrzucila slowo: odpuscic. Tea
                    * Ale na zamiane milosci na zycie sie nie zgadzam:) Ja zyje, przeciez widac:)
                    • alfika Re: Patent na odpowiedzi 10.12.03, 17:10
                      Aha, a jeszcze się zastanawiam, na ile dostosowujemy ilość KONIECZNYCH zajęć do
                      własnego wyobrażenia co do tempa życia.

                      Moja mama: szał w oczach, masa pracy, masa zajęć popołudniowych - basen,
                      niemiecki, masaż, sprawozdania i inne papierzyska z pracy, wiecznie zmęczona,
                      zalatana...
                      Ale...
                      wyjście z domu polega na tym, ze ja stoję w drzwiach jakies 10 minut, a mama
                      zmienia buty, myśli czy założyła to, co powinna, patrzy jak wygląda, poprawia
                      makijaż, idzie do pokoju, staje w drzwiach, zagląda, wraca, idzie jeszcze raz,
                      wraca z połowy drogi, zaczyna szukać kluczyków do auta - zawsze gdzie indziej,
                      znajduje, wychodzimy, wraca do lustra czy makijaż poprawiła, poprawia jakies
                      niewidoczne niepoprawności, sprawdza w kieszeni, czy ma klucze, idzie do
                      drugiego pokoju, zapala światło, zagląda, gasi światło...

                      Ja się nie denerwuję, a mama jest jak najbardziej całkiem do rzeczy, ale -
                      szkoda mi czasu troszkę... przestanego czy przelatanego.

                      Pomyśl, czy wszystkie Twoje niezbędne czynności i zajęcia są niezbędne. Czy
                      masz takie tempo, żeby być w swoich oczach osobą rzutką, energiczną i ambitną.
                      I po co?

                      Kolejne podyplomowe? Świetnie, brzmi ambitnie.
                      Ale żeby być prezydentem kraju nie trzeba miec wcale podyplomowych - a czy
                      Twoja praca jest bardziej odpowiedzialna od prezydentury? I czy w pełni
                      wykorzystujesz pierwsze podyplomowe?
                      :)

                      Może tak naprawdę chodzi o zatkanie czasu - żeby nie mieć chwili wytchnienia,
                      refleksów i innych refleksji?

                      Ale ja się zawsze mogę mylić...
                      • tea_time Re: Patent na odpowiedzi 10.12.03, 17:42
                        Alfiko, co do niepotrzebnego tracenia czasu - masz racje, zauwazam u siebie
                        takie objawy, chociaz nie z rodzaju Twojej Mamy:) Moze dlatego, ze tak bardzo
                        na codzien jestem zajeta - czasem wpadam w skrajnosc i mam wielka ochote na
                        "nicnierobienie", co tez czynie:) A potem znowu gonie w pietke, wiec moze w tym
                        tez tkwi powod mojej bolaczki?:)
                        Jednak jesli chodzi o ambicje to nigdy ich nie realizowalam poprzez studia,
                        pierwszymi zdobylam zawod, ktory ( przez lata byl moja wielka pasja) wykonuje
                        do dzis, na drugich studiuje, bo mnie ciekawi ich temat i nie maja zwiazku z
                        praca, niemniej bywa, ze wiedza na nich zdobywana przydaje sie:) Tea
                        • alfika Re: :))) 10.12.03, 18:10
                          I nie uciekasz przed samą sobą i myślami w nadmierną aktywność?

                          :)
                          • tea_time Re: :))) 10.12.03, 23:15
                            Dla mnie to jest ograniczona aktywnosc, Alfico:)
                            Tea
                            * Ja siebie szukam, dlaczego mialabym przed soba uciekac, nie boje sie wlasnych
                            mysli, chociaz czasem sama sobie i im sie dziwie:)
                        • Gość: gf Re: Patent na odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 19:38
                          Im wiecej piszesz, tym bardziej jestem pewna, że jesteś tzw. najętym brysiem :)
                          Co by sie stało, gdyby dzieci zniknęły na weekend, wszystko było posprzątane i
                          nauczone? Wytrzymałabyś?
                          • tea_time Re: Patent na odpowiedzi 10.12.03, 23:11
                            Nie znam okreslenia " najety brys", zatem znaczenia moge sie tylko z kontekstu
                            domyslec:)
                            > Co by sie stało, gdyby dzieci zniknęły na weekend, wszystko było posprzątane
                            i nauczone?
                            Znikaja latem, w wakacje:), wysypiam sie wowczas, nadrabiam zaleglosci w kinie
                            i lekturze, spotykam czesciej z Przyjaciolmi, znika plik w skrzynce mailowej:
                            odpowiedz itd. A uprzedzajac pytanie Twoje - nie biore pracy na urlop w kazdym
                            tego slowa znaczeniu:)
                            > Wytrzymałabyś?
                            Takie zycie nie wymaga wysilku przeciez, coz mowic o wytrzymywaniu:)
                            Tea
                    • jmx zawartość cukru w cukrze 11.12.03, 01:02

                      Mi chodziło o to samo co Girlfriend, w zasadzie ;-)
                      Samorealizacja (nie lubie tego słowa) to piękna rzecz, odkrywanie nowych
                      horyzontów, nowych, własnych możliwości także ale... tak się zastanawiam - ile
                      w Twoim życiu (bo żyjesz przecież ;-)) naprawdę-życia? Przecież na to co w nim
                      najważniejszego brak Ci czasu - dla bliskich...
    • Gość: bankrut I po co to wszystko ? Dla forsy !?.... IP: *.dialsprint.net 10.12.03, 23:44
      lepiej umierac z dlugami niz bez
      • alfika Re: I po co to wszystko ? Dla forsy !?.... 11.12.03, 00:16
        bo Ty powiesz, bankrucie?

        to pożyczaj ile się da
        daj ludziom szansę umierać z długami

        ;)
      • alfika Re: I po co to wszystko ? Dla forsy !?.... 11.12.03, 00:17
        miało być: CO ty powiesz?, oczywiscie :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja