Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna

28.05.09, 13:58
Od dwóch lat jestem w związku z pewnym facetem. Od roku mieszkamy
razem w jego kraju. Mamy po 29 lat. On pochodzi z kraju, w którym
jeszcze 15 lat temu trwała wyniszczająca wojna domowa. Sam "był" na
tej wojnie cztery lata, potem jego rodzina wyjechała do innego kraju
i teraz tu żyjemy razem. Tu też się poznaliśmy. Piszę o tej wojnie,
bo wydaje mi się, że to co przeżył w okresie dojrzewania
biologicznego, może być powodem jego obecnych zachowań, że tamte
wydarzenia nie pozwoliły mu dojrzeć. Nie wiem, może się mylę,
dlatego piszę na forum. Może ktoś z was umiałby poradzić.
Ogólnie jest nam razem dobrze, ale mój facet raz na jakiś czas
strzela fochy. Potrafi się przestać odzywać i to na kilka dni. Kiedy
próbuję z nim wyjaśnić o co się wścieka, on odpowiada, że nie bedzie
ze mną rozmawiał. Kiedy go pytam czy sprawia mu satysfakcję widzieć,
że jestem smutna i roztrzęsiona jego zachowaniem, odpowiada, że nie.
Ale czasami mam wrażenie, że celowo sie zachowuje tak, aby mnie
zranić. Psychicznie. Ostatnio też miał takiego focha, zapytałam go
wtedy dlaczego się tak zachowuje, powiedział, że inaczej nie umie.
Kilka miesięcy temu, kiedy mu powiedziałam, że nie widzę jak byśmy
dalej mieli żyć razem z jego fochami, przyprowadził do nas swoją
siostrę, żeby mi potwierdziła, że on zawsze taki był, że zawsze
strzelał fochy. Potem obiecał poprawę i cztery miesiące żyliśmy
zgodnie bez focha.

Poza tym fochowaniem, facet jest naprawdę w porządku i ma wszystkie
te cechy, które u mężczyzn zawsze najwyżej ceniłam. Jest również
idealny jako partner do wspólnego mieszkania. Nie poszukuję porady w
stylu "zostaw go, świat jest pełen fajnych facetów", chociaż wiem,
że to co robi zakrawa na przemoc psychiczną. Bardziej chciałabym
wiedzieć czy niedojrzałość emocjonalna to stan trwały, czy też jest
szansa poprawy, tego, że facet w końcu dojrzeje. Czy jest coś co ja
mogę zrobić, żeby mu w tym pomóc. Oczywiście nie chodzi mi o
podporządkowanie mu ;-), tylko może jakaś terapia, jakieś wspólne
zajęcia, które nam pomogą.
    • funstein Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 14:04
      a może to Ty nieświadomie jeździsz po jego emocjach ?
      Może to Ty jesteś niedojrzała emocjonalnie i nie
      potrafisz się zachowywać tak, żeby można było z Tobą
      bez stresu żyć?

      prawdopodobnie nie jesteś świadoma swojej egocentrycznej
      natury i szukasz 'niedojrzałości' w facecie, który
      po prostu daje Ci sygnały, że jesteś nie do zniesienia.

    • dekadencja1 Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 14:57
      sama.ni.e.wiem napisała:

      > Bardziej chciałabym wiedzieć czy niedojrzałość emocjonalna to
      stan trwały, czy też jest
      > szansa poprawy,

      Szansa jest zawsze. Nikt nie jest skazany na wieczna niedojrzałość.
      Im bardziej człowiek dorosły metryklanie tym bardziej
      prwadopodobne , że uruchomienie procesu dojrzewania będzie wymagało
      specjalistycznego wsparcia. Bardzo prawdopodobna wydaje się Twoja
      hipoteza, że duży wpływ na funkjconowanie Twojego meżczyzny miały
      jego wojenne doświadczenia z wcześniejszych lat. Przeżucanie się
      diagnozami na forum nie ma sensu. Może jakiś przytomny, doświadczony
      terapeuta , mający doświadczenie w pracy z osobami syndromem stersu
      pourazowego byłby dobrym rozwiązaniem. Ale najpierw jedank jakieś
      zdiagnozowanie kwestii. Tutaj to nie jest możliwe.
      • wentyl77 Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 15:19
        Myślę, że tok rozumowania funsteina jest uzasadniony.

        Zakładasz, że to partner jest niedojrzały - a być może problem tkwi
        w tobie?

        Po drugie - okresy milczenia to za mało, by kogoś tak określać.

        Zamiast żywić utajone pretensje, zastanów się, co mogłabyć poprawić
        w sobie. Może to być chęć dominacji/ manipulacji, może być typowe
        dla kobiet domaganie się dowodów miłości w sytuacji, gdy same nie
        wiedzą, jak miałaby wyglądać ta prawdziwa miłość.

        Po trzecie - facet potrzebuje na jakiś czas schować się do swej
        jaskini. Znajduje tam:
        a) wyciszenie
        b) emocjonalną równowagę
        c) spokój od ciebie.

        Jeśli nie będziesz tego rozumiała, nie zrozumiesz też jego, i
        zacznie się wzajemne zatruwanie krwi = początek końca związku.

        --
        debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

        • shangri.la Re: Niedojrzały emocjonalnie Wentylek:) 28.05.09, 16:23
          Za miesiąc skończysz trzydziestkę, a piszesz , jakbyś miał trzy latka;))))
          "Kobiety mają problemy,żywią utajone pretensje, muszą coś poprawić w sobie,mają
          chęć dominacji/manipulacji i domagają się dowodów miłości w sytuacji gdy nie
          wiedzą jak miała by wyglądać ta prawdziwa miłość, a jeśli nie będziesz
          rozumiała ( bo jak każda kobieta, nierozumna jesteś;) to facet zostanie w swojej
          jaskini!"

          Pies jak by to zjadł , cotu wypisujesz Paradetoksie-mizoginie, to wściekł by się
          i zagryzł cię wreszcie, bez straty dla społeczeństwa;)

          My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
          • zlotyswit Re: Niedojrzały emocjonalnie Wentylek:) 28.05.09, 16:38
            shan, kiedy napiszesz coś na temat, bez straty dla społeczeństwa?
            • fanka.online Re: Niedojrzały emocjonalnie Wentylek:) 28.05.09, 16:43
              Pisuję różne mądre rzeczy, ale na innym forum.
              Debilizm, jaki się rozpanoszył na forum psychopatologia wyklucza mądrość, dobro
              i piękno , jednocześnie akceptując brednie
              paradetksów-wentylków-funsteinów-wampirów.
              Bawcie się dalej, trzylatki....;)
              • funstein Re: Niedojrzały emocjonalnie Wentylek:) 28.05.09, 16:46
                zraniona prawdą macica boli ;)
                jak ktoś zrobi z ciebie człowieka to ból macicy ustąpi.
              • zlotyswit Re: Niedojrzały emocjonalnie Wentylek:) 28.05.09, 16:48
                > Pisuję różne mądre rzeczy, ale na innym forum.

                oczywiście ;)
      • radababa Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 31.05.09, 23:18
        moze wyciagnij go na jakis wspolny wyjazd, zeby bylo neutralnie. ja moje
        problemy z facetem rozwiązalam na wspolnym wypadzie rowerowym z naspolke.pl -
        naprawde - warunki rozmowy tez wiele zmieniają
    • bene_gesserit Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 15:32

      A skad pomysl, ze to 'niedojrzalosc'?
      To wartosciujace okreslenie, i wszystko jedno, czy uzywasz go tylko
      w swojej glowie, czy wykrzykujesz podczas klotni. Jakos ono ten
      problem ustawia. 'Niedojrzaly' brzmi paskudnie.

      Imho twoj facet cierpi na zaburzenia emocjonalne, spowodowane
      wojennymi przezyciami. Trauma. Cos widzial, cos przezyl - cos, co
      bylo za duze dla dzieciaka (a pewnie byloby i zbyt trudne dla
      doroslego). Stad te dziwne zachowania i zamkniecia, problem ze
      zloscia, bliskoscia i czym tam.

      Domowo to sie da tylko leczyc to objawowo - cierpliwoscia i
      miloscia oraz rozmowami, ale przeprowadzanymi wtedy, kiedy nie
      bedzie w tym swoim nastroju. Obgadac, jak ty sie czujesz w zwiazku
      z tym jego zachowaniem, jak on i jak macie to obydwoje trakowac.
      Ale gdzies tam w perspektywie, kiedy on bedzie tego chcial, lepiej
      byloby to przewalkowac na terapii u dobrego specjalisty.
    • zlotyswit Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 16:37
      Foch jest oznaką niedojrzałości, a raczej nieumiejętnością prowadzenia dialogu,
      sprowadzaniem go z poziomu argumentów do emocji. Kobieta chce rozwiązać problem
      lecz to on robi z siebie przedstawienie, próbuje skupić uwagę na sobie i
      emocjonalnie szantażować, to po jego stronie jest egoizm, nie po kobiecie która
      chce rozmawiać. Foch może być też objawem bezradności ale przecież mamy chęć
      dialogu więc zakładam że argumentów partnera wysłuchiwałaś.

      Gdyby cię nie znał na tyle dobrze, by próbować wykorzystać twoją naiwność, nie
      próbował by takich sztuczek, został by wyśmiany i olany, a tak żeruje na więzi
      która was łączy, zawisł na niej jak sęp i prowadzi gierki.
      Skrzywdziłaś go więc powinnaś mieć na tyle empatii by wiedzieć o co chodzi,
      jeżeli nie to czeka cię kara. być może dawał ci do zrozumienia na czym mu zależy
      ale ty tego nie uszanowałaś więc teraz się na tobie odgrywa złośliwością bo być
      może myśli że tobą także ona kierowała, więc wytłumacz mu różnicę postrzegania i
      zapewnij o swoich dobrych intencjach.
      • wentyl77 Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 17:13
        zlotyswit napisał:


        > to po jego stronie jest egoizm, nie po kobiecie która
        > chce rozmawiać. Foch może być też objawem bezradności ale przecież
        mamy chęć
        > dialogu więc zakładam że argumentów partnera wysłuchiwałaś.



        Kobieta, po której stronie jest chęć dialogu i zrozumienia, właśnie
        straciła zainteresowanie tematem.

        Powód jest prosty: spodziewała się głosów kobiet solidarujących się
        z jej poglądem na sprawę, a pojawiły się głosy facetów.

        Których, oczywiście, nie chce zauważyć, bo nie idą po linii jej
        rozumowania.

        Skoro kobiecie naprawdę zależy na rozwiązaniu "problemu" (jako facet
        mam prawo zakładać, że coś śmierdzi po obu stronach), to czekam na
        więcej szczegółów, mogących pomóc w postawieniu diagnozy.

        Na razie kończę, bo nie ma o czym pisać.

        --
        debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie
        • shangri.la Re: Wentylek do piaskownicy! Biegiem! n/t 28.05.09, 17:18

          • wentyl77 Re: Wentylek do piaskownicy! Biegiem! n/t 28.05.09, 17:26
            shangri.la napisała:

            > ...

            Shangri, ja już się nabawiłem...
            Poza tym, w piaskownicy panuje niezły fetor, czasem nawet gorszy niż
            tutaj ;)
            Z dwojga złego wybieram forum i twoje - wątpliwie przyjemne -
            towarzystwo ;);)

            --
            debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie
        • sama.ni.e.wiem Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 17:37
          Nie straciłam zainteresowania tematem. Pracuję, nie mam czasu co
          pięć minut sprawdzać forum. A ostatnie co tu przeczytałam, zostało
          równie szybko wywalone, więc czekałam na jakieś inne wypowiedzi.

          A co do Twojej wypowiedzi... Po pierwsze to na jakie jeszcze
          szczegóły czekasz? Zadaj pytania, dostaniesz odpowiedzi.

          Napisałeś:
          Zamiast żywić utajone pretensje, zastanów się, co mogłabyć poprawić
          w sobie. Może to być chęć dominacji/ manipulacji, może być typowe
          dla kobiet domaganie się dowodów miłości w sytuacji, gdy same nie
          wiedzą, jak miałaby wyglądać ta prawdziwa miłość.

          Ależ ja nie żywię żadnych utajonych pretensji. Jeśli mi się coś nie
          podoba, mówię o tym wprost. Nie oceniam człowieka, tylko jego
          zachowanie. Jeśli chodzi o to, że facet musi się zamknąć w swojej
          jaskini? A dlaczego tylko facet? Każdy ma taką potrzebę. Ja też. Ale
          jeśli chcę być sama, po prostu mówię o tym. Nie przestaję się
          odzywać w jednej chwili, bo JA sobie postanowiłam, że potrzebuję
          mieć spokój, a on niech się zastanawia pięć dni dlaczego milczę. A
          jeśli już nawet musi być tak, że ktoś musi tak po prostu i
          natychmiast zacząć milczeć, to może na pytanie dlaczego milczy,
          warto by było chociaż odpowiedzieć: potrzebuję pięciu dni sam, daj
          mi spokój. To naprawdę nie to samo co ignorowanie, nie boli, a wiele
          ułatwia we wspólnym życiu.

          A dlaczego napisałam, ze jest niedojrzały? Bo fochowanie nie jest
          zachowaniem typowym dla osoby, która rozumie swoje emocje i potrafi
          je kontrolować. To zachowanie dobre wśród 6-latków, a nie wśród
          30latków.



          • wentyl77 Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 20:07
            sama.ni.e.wiem napisała:

            > Ależ ja nie żywię żadnych utajonych pretensji. Jeśli mi się coś
            nie
            > podoba, mówię o tym wprost. Nie oceniam człowieka, tylko jego
            > zachowanie.

            Jeśli jest tak naprawdę, to super, bo nic tak nie psuje związku jak
            niedopowiedzenia.
            To, co rzuca się najpierw czytającemu twój opis, to na pewno brak
            zwykłego, ludzkiego dogadania. (Sam fakt szukania pomocy w necie
            wiele mówi). Dziwne, że partner powołał na świadka siostrę - to może
            sygnalizować, że ufa jej bardziej, niż tobie. Ale ona znała go przed
            wojną - i w tym ma przewagę. Pomyśl, co może z tego wynikać.

            Pytasz, jakich szczególów może mi brakować. Po pierwsze zadam
            pytanie, czy twój mężczyzna też mówi o tobie per "facetka"? Dlaczego
            coś, co może wynikać z naprawdę koszmarnych przeżyć, postrzegasz
            jako wadę? Może fakt, że ma traumę, wykorzystujesz do przyjmowania
            pozy wychowawcy, kogoś, kto "wie lepiej"?

            Z mojego, męskiego punktu widzenia, coś nie wyglądasz mi na
            wyrozumiałą, raczej szorstką i wymagającą. Swojego partnera nazywasz
            niedojrzałym ale jakie inne symptomy tej niedojrzałości?
            Czy jest nieodpowiedzialny, niesłowny, zmyśla, fantazjuje?
            Czy jest mało opiekuńczy, samolubny w łóżku (kończy za wcześnie)?
            Czy zbiera zdjęcia z gołymi babami? Ma ataki agresji?

            Sorry, ale to są objawy prawdziwej niedojrzałości.

            Fakt, ignorowanie przez kilka dni z rzędu jest upierdliwe, ale jeśli
            to wynik traumy wojennej, na nic tu nasze rady.

            --
            debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie



            • sama.ni.e.wiem Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 20:39
              wentyl77 napisał:

              > To, co rzuca się najpierw czytającemu twój opis, to na pewno brak
              > zwykłego, ludzkiego dogadania. (Sam fakt szukania pomocy w necie
              > wiele mówi).

              Szukam pomocy w necie, bo chciałabym usłyszeć opinię kogoś innego.
              Bo może zwyczajnie po ludzku przesadzam. Przecież nie będę pytać
              jego o to ;-)

              > Pytasz, jakich szczególów może mi brakować. Po pierwsze zadam
              > pytanie, czy twój mężczyzna też mówi o tobie per "facetka"?

              Biorąc pod uwage fakt, że nie zna polskiego, raczej nie ;-) Zaś
              dlaczego ja mówię o nim facet? Bo chłopak to trochę głupio o kimś
              kto ma 29 lat, a mąż to on dla mnie nie jest. Narzeczony też nie.
              Poza tym chyba facet to najpopularniejsze dzisiaj określenie
              mężczyzny i chyba już nie ma zabarwienia pejoratywnego. A na pewno
              ja tak nie myślałam.


              > Czy jest nieodpowiedzialny, niesłowny, zmyśla, fantazjuje?

              Nie. Absolutnie nie. Napisałam, że poza tym fochowaniem ma inne
              cechy przeważające. To wszystko co wymieniłeś (ale in plus) jest
              własnie wśród nich.

              > wiele mówi). Dziwne, że partner powołał na świadka siostrę - to
              może
              > sygnalizować, że ufa jej bardziej, niż tobie.

              A co w tym dziwnego? Mial mnie przede mną powołać na świadka, że w
              taki a nie inny sposób zachowuje się od 20 lat, więc jeśli oczekuję
              zmiany to raczej nie w 5 minut? Akurat to odebrałam jako dowód jego
              dobrych chęci, że naprawdę chce to zmienić i powołał ją na świadka,
              żeby mi pokazać, że to nie jakieś chwilowe widzimisię, ale jego
              cecha (charakteru).


              > Fakt, ignorowanie przez kilka dni z rzędu jest upierdliwe, ale
              jeśli
              > to wynik traumy wojennej, na nic tu nasze rady.

              Może tak, może nie. Jak się poczyta fora to podobnych historii jst
              dużo, ale zazwyczaj finałem jest porzucenie sfochowanego pana.
              Ponieważ mi o takowy nie chodzi, raczej o wspólne wyjście z
              problemu, napisałam o jego przezyciach, bo może to ma jakiś związek.
              Może nie ma. Może i bez wojny by taki był.
              A do ignorowania dochodzą jeszcze inne apsekty. Przy próbie rozmowy
              w tych dniach potrafi być naprawdę szorstki. Ostatnio się wyniósł do
              drugiego pokoju i kiedy ja poszłam za nim chcąc porozmawiać,
              zatrzasnął mi drzwi przed nosem. Ja mu mówię, że mam dobre intencje
              i że go kocham, a na to słyszę, że on tego już nie jest pewien.
              Osoba dojrzała nie gra czyimiś emocjami. Może nie jest tak, że jest
              całkowicie niedojrzały, ale nie przekonasz mnie, że celowe ranienie
              drugiej osoby nie jest jakimś przejawem niedojrzałości. Przecież to
              już nie pierwszy raz i zawsze jest tak, że on milczy trzy dni, a ja
              trzy dni ryczę. Nie mieszkamy w bunkrze, to słychac.
            • sama.ni.e.wiem Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 20:48
              wentyl77 napisał:
              > To, co rzuca się najpierw czytającemu twój opis, to na pewno brak
              > zwykłego, ludzkiego dogadania.

              Tak ogólnie to nie mamy z tym problemów. Ale nawet kiedy się już
              pogodzimy on nigdy nie chce rozmawiać o tym dlaczego było jak bylo.
              W takich warunkach ciężko się dogadać, nie?

              > Dlaczego
              > coś, co może wynikać z naprawdę koszmarnych przeżyć, postrzegasz
              > jako wadę? Może fakt, że ma traumę, wykorzystujesz do przyjmowania
              > pozy wychowawcy, kogoś, kto "wie lepiej"?

              Napisałam we wcześniejszym poście dlaczego. Bo wielu facetów się tak
              zachowuje (jak wynika z postów na forach, bo sama nie znałam dotąd
              takiego faceta), a nie wszyscy przeżyli wojnę.


              > Z mojego, męskiego punktu widzenia, coś nie wyglądasz mi na
              > wyrozumiałą, raczej szorstką i wymagającą.

              Jest wręcz przeciwnie. Jestem zbyt wyrozumiała. Tak twierdza moje
              koleżanki. A i ja się czasami zastanawiam, że może własnie dlatego,
              że od początku nie reagowałam ostro na jego foszki, tylko się
              rozpłakiwałam, to teraz on korzysta z pełnej swobody wyładowania
              się.



              • funstein Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 29.05.09, 16:19
                płacz to tylko i wyłącznie szantaż emocjonalny.
                Kobieta, która w dyskusji używa płaczu nadaje
                się do przedszkola a nie do związku z mężczyzną.
                • bakejfii Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 29.05.09, 16:27
                  Co to znaczy ze ktos ma zolte papiery.
    • jestemsobiemalymis Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 28.05.09, 21:03
      A jaka jest częstotliwość tych fochów? Czy to jest 5 dni w miesiącu
      czy częściej? Jest coraz częstsze czy ma stałą amplitudę czyli w
      normie?

      Tak to już jest! Równouprwnienie. Wy kobiety też macie swoje
      trudniejsze dni, kiedy macie wachnięcia nastroju i różnie z tym
      bywa :)
      Jedyna rada (jeśli mu się nie pogarsza) to dostosować rytmy i na
      czas wzajemnie chować się do swoich jaskiń. A po kilku dniach wyjść
      i na nowo siebie odkrywać, He,he...
      To tak między nami jaskiniowcami.
      • sama.ni.e.wiem Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 29.05.09, 12:55
        jestemsobiemalymis napisał:

        > A jaka jest częstotliwość tych fochów? Czy to jest 5 dni w
        miesiącu
        > czy częściej? Jest coraz częstsze czy ma stałą amplitudę czyli w
        > normie?

        No teraz jest ich coraz mniej. Ale na początku wspólnego mieszkania
        były częściej, potem raz na miesiąc, a potem była długa
        czteromiesięczna przerwa.

        • jestemsobiemalymis Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 29.05.09, 17:20
          To dziwne, że objawia mu się zwątpieniem w wasz związek
          jednocześnie nie w tej kolejności, której można byłoby się
          spodziewać. Czyli na początku sielanka a póżniej fochy. A tu
          polepszenie?
          Cóż można doradzić. Dobrze że się zamyka. Minimalizuje koszty
          zewnętrzne. Mógłby iść na wódkę i panienki, w ciąg, z kumplami, albo
          lać. Spokojne zwierzę, trochę upierdliwe.
    • moon_witch Facet pochodzi z kraju gdzie byla wojna 28.05.09, 22:49
      15 lat temu, sam byl na tej wojnie. To moze on miec cos co sie
      nazywa PTSS. To jest bardzo uciazliwe, ale ludzie, ktorzy to
      przezyli, a nie leczyli maja hustwaki humorow mm.

      To jest jeden z wielu objawow tej dokuczliwej dolegliwosci.

      tak w sumie ty piszesz i jest trudno nam tutaj odgryzsc zagadke
      waszego zycia i przyczyn tego co kryje sie pod tym co ty
      nzywasz 'fochem'

      Silny stres pouraxowy leczy sie na terapi dosc dlugo. Te spotkania
      z terapeuta sa czeste poza tym wiele czasu uplynie zanim to zniknie.
      To znika. Ja przeszlam przez PTSS, z tego mozna wyjsc.
      Tylko nalezy szukac pomocy.
      Powodzenia.
    • majkaonline Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 29.05.09, 08:27
      To może być uciążliwe, ale z pewnością do opanowania. I rada "zostaw go", nie
      byłaby najlepsza, bo to nie koniec świata i da się z tym rozprawić, w końcu
      jesteśmy plastyczni! A poza tym, to wielu mężczyzn jest niedojrzałych i wcale
      nie byli na wojnie ;)
      • wentyl77 zgoda, niedojrzała dziewczyno. 29.05.09, 10:39
        > Jest wręcz przeciwnie. Jestem zbyt wyrozumiała. Tak twierdza moje
        > koleżanki. A i ja się czasami zastanawiam, że może własnie
        > dlatego, że od początku nie reagowałam ostro na jego foszki, tylko
        > się rozpłakiwałam, to teraz on korzysta z pełnej swobody
        > wyładowania się.

        Powiedz mi jedno, czy sama nie miewasz takich "foszek"? Bo coś mi
        się wydaje, że dobrze się dobraliście, tzn. wprawdzie twój facet ma
        symptomy niedojrzałości, ale jest to odpowiedź na niedojrzałość
        objawiającą się u ciebie.

        Dlaczego o tym piszę?
        Bo tylko niedojrzałe dziewczynki radzą się w sprawach uczuć swego
        mężczyzny "koleżanek". Z całym szacunkiem, ale nie podejrzewam, aby
        koleżanki znały się lepiej na twoim facecie od CIEBIE. Poza tym:
        jaki interes mają w poprawianiu waszych relacji? To ty mieszkasz z
        nim na co dzień, wspólnie spożywacie posiłki i uprawiacie miłość.

        Grzech zaniedbania, o którym piszesz, wyniknął z tego, że masz
        typowo kobiecy sposób widzenia problemu. Potrzeba wyobraźni i
        inteligencji po obu stronach, aby wczuć się w rolę partnera,
        spojrzeć jego oczami. Między wami tego nie ma, brakuje wzajemnego
        porozumienia .

        Nie mówię, że wina jest po twojej stronie - wspólnie dzielicie ten
        grzech zaniedbania.





        • sama.ni.e.wiem Re: zgoda, niedojrzała dziewczyno. 29.05.09, 12:44
          > Dlaczego o tym piszę?
          > Bo tylko niedojrzałe dziewczynki radzą się w sprawach uczuć swego
          > mężczyzny "koleżanek". Z całym szacunkiem, ale nie podejrzewam,
          aby
          > koleżanki znały się lepiej na twoim facecie od CIEBIE. Poza tym:
          > jaki interes mają w poprawianiu waszych relacji?

          Wiesz co, wentyl. Ogólnie to mi się podoba to co piszesz, i chyba
          jesteś nawet na najlepszej drodze do wskazania jakiejś rozsądnej
          metody postępowania (dla mnie). Ale bardzo mi się nie podoba to, że
          w każdym poście mnie oceniasz. Szczególnie, że robisz to błędnie, na
          podstawie jakiejś tam swojej teorii, którą napisałeś od razu na
          samym początku. Mój chłopak jest ok, to na pewno ja go prowokuję do
          kilkudniowych milczeń (prawie zupełnie jak ofiary przemocy domowej
          na pewno sobie zasłużyły na to, żeby je lać), i to ja jestem
          niedojrzała, bo próbuję z nim rozmawiać, a nie na jego milczenie
          reagować identycznym olewaniem jego osoby.

          A teraz ad rem. Dlaczego o tym piszę? Bo nigdzie nie napisałam, że
          się radzę swoich koleżanek w sprawach uczuć mojego mężczyzny. Jestem
          osobą wyrozumiałą z natury. Jest cała masa sytuacji nie związanych z
          emocjami, w których pojawia się osoba chłopaka i na tej podstawie
          kolezanki z pracy mogą ocenić czy jestem wyrozumiała czy nie.
          Czy teraz jest trochę jaśniej? O swoich sprawach uczuciowych nie mam
          zwyczaju rozmawiać z koleżankami (nota bene niespecjalnie mam z
          kim).

          I tak jak napisałam wcześniej. Nie, nie miewam ani foszek, ani
          fochów. Jak mi sie coś nie podoba, mówię o tym. Jak jestem drażliwa,
          bo własnie mi się zaczął okres, mam w zwyczaju ostrzegać o tym
          radosnym wydarzeniu mojego chłopaka, właśnie między innymi po to,
          żebym nie wyszla na humorzasta.
          • shangri.la Re: Słuchaj dziewczyno.... 29.05.09, 12:54
            Osobnik o aktualnych nickach wentyl/funstein/paredtoks nie pisze tutaj niczego ,
            co mogło by Co pomóc rozwiązać Twoje problemy, ponieważ w tym miejscu sam leczy
            swoje traumy.
            Każdy jego post jest adresowany do "wrednej, podłej" ex , która leży mu na
            wątrobie (on serca nie posiada) od lat i każde słowo tu napisane ma na celu
            jedynie wylanie żółci nienawiści rozprzestrzenianej od czasu do czasu na cały
            rodzaj żeńskich "samic, posiadaczek macic"
            Dialog z nim jest równie bezsensowny jak przysłowiowe przelewanie z pustego w
            próżne.
            Pozdrawiam:)
            • wentyl77 Re: Słuchaj dziewczyno.... 29.05.09, 13:32
              > Osobnik o aktualnych nickach wentyl/funstein/paredtoks nie pisze
              tutaj niczego
              > ,
              > co mogło by Co pomóc rozwiązać Twoje problemy, ponieważ w tym
              miejscu sam leczy
              > swoje traumy.

              Hehehe, to już nawet nie jest żałosne. Jestem na tym forum od lat,
              zawsze używając jednego nicku, nie używam innych, a frustrację
              wyładowuję tylko na moim nierozłącznym, szarym misiu.

              Czy zdajesz sobie sprawę, że utożsamiłaś mnie z osobą używającą
              gróźb karalnych, kradnącą cudze dane osobowe?
              Baw się dalej, tylko uważaj, aby cała sprawa nie skończyła się w
              sądzie.
              • shangri.la Re: Słuchaj dziewczyno.... 29.05.09, 13:52
                Czwarty rok straszysz mnie sądem....to już od dawna jest nudne:(
                Na misiu? A psiaczek?

                P.S. Nie doradzaj kobietom, bo dojdą do wniosku, ze wszyscy faceci to pogięte
                smarki, jak ty, albo przynajmniej uprzedzaj je , że zostałeś okrutnie
                potraktowany przez ex i teraz będziesz się na nich wyżywał;)
          • wentyl77 Re: zgoda, niedojrzała dziewczyno. 29.05.09, 14:28
            sama.ni.e.wiem napisała:

            > Wiesz co, wentyl. Ogólnie to mi się podoba to co piszesz, i chyba
            > jesteś nawet na najlepszej drodze do wskazania jakiejś rozsądnej
            > metody postępowania (dla mnie).

            Nie piszę niczego, co wyszłoby poza uniwersalne, oczywiste prawdy o
            człowieku. Kontynuuję wpisy, bo widzę, że w wirze swych problemów
            nie zatraciłaś podstawowego obiektywizmu, patrzysz trzeźwo i jesteś
            otwarta na zmiany. I myślę, że to bardzo dobry punkt wyjścia.

            Od kiedy jestem na forum, tropię dwulicowość, lekkostrawne
            stereotypy i poluję na czające się prawie w każdym łbie, neurotyczne
            kłamstwa (co jak widać, nie wszystkim się podoba), mające w/g
            chorych oczekiwań poprawić własny dobrostan psychiczny.


            > Ale bardzo mi się nie podoba to,
            > że w każdym poście mnie oceniasz. Szczególnie, że robisz to
            > błędnie, na podstawie jakiejś tam swojej teorii, którą napisałeś
            > od razu na samym początku.

            No cóż, umieszczając swój wątek na forum (publicznym) sama
            wystawiłaś się na oceny, również nieprzychylne - co chyba nie
            powinno być niespodzianką? Wystawiłaś się na ocenę, bez której
            przecież niemożliwe jest postawienie jakiejkolwiek diagnozy twego
            problemu, tym bardziej rzetelnej. A moja teoria zasadza się tylko na
            jednym dyskusyjnym założeniu (z innych, jak widać, już dawno się
            wycofałem): że wina jest po obu stronach.

            Dobrym zaleceniem jest zawsze próba spojrzenia oczami partnera,
            wczucie się w jego sytuację. Jak tego dokonać? Myślę, że każdy
            człowiek ma w sobie pierwiastek i kobiecy, i męski. Problem w tym,
            by odnaleźć te cechy w sobie i, uwolniwszy się od lęku
            homoseksualnego, nawiązać z nimi kontakt. Wyjście z neurozy (czyt.:
            z problemów w związku) polega właśnie na korespondencji ze swym
            drugim "ja", odnalezieniu swej uniwersalnej osobowości. Połączenie
            cech kojarzonych z kobiecością (uczuciowość, empatia, zmienność) i
            cech kojarzonych z męskością (myślenie abstrakcyjne, stanowczość
            itp.) daje człowieka lubiącego siebie, z prawidłowo rozwiniętym
            super-ego.

            Wszystko fajnie, jeśli zamiast traumy mamy tu zwykłą, powszednią
            neurozę. W każdym innym przypadku radzę darowanie sobie tego forum.
            • shangri.la Re: Wentylek nadaje.....;) 29.05.09, 14:35
              "Nie piszę niczego, co wyszłoby poza uniwersalne, oczywiste prawdy o
              > człowieku."

              Wieszcz? Koryfeusz? nie....zwykły wentylek;)

              "I myślę,"

              Uwaga.....zaczyna myśleć! Tuż przed 30-tymi urodzinami! To świetny moment;)

              "i poluję na czające się prawie w każdym łbie, neurotyczne
              > kłamstwa (co jak widać, nie wszystkim się podoba), mające w/g
              > chorych oczekiwań poprawić własny dobrostan psychiczny."

              Czytaj , "poluję na kocicę -czarownicę, która mnie tak strasznie zraniła przed
              laty, że mi do dziś wątroba gnije"

              "> Wszystko fajnie, jeśli zamiast traumy mamy tu zwykłą, powszednią
              > neurozę"

              Psychiatrię skończyłeś w Nowej Hucie , czy w Choroszczy?:)
              >
              • wentyl77 Re: Wentylek nadaje.....;) 29.05.09, 16:16
                shangri.la napisała:

                > Czytaj , "poluję na kocicę -czarownicę, która mnie tak strasznie
                zraniła przed
                > laty, że mi do dziś wątroba gnije"

                Wiesz, tym się różnimy, że moje nieudane przeżycia aż tak nie siedzą
                mi na wątrobie, nałogowa wielbicielko trolli;) W przeciwieństwie do
                ciebie, staram się zdystansować, oddzielić dawne frustracje od
                dzisiejszych upierdliwości.
                Mój charakter i moja osobowość wirtualna, moje wpisy z forum i to,
                co wypisuję prywatnie, to zbieżne, jednolite światopoglądowo
                wcielenia. W sumie zwisa mi, co o mnie myślicie, korzystam z
                wolności wypowiedzi. A jeśli ktoś chce to czytać, to już nie moje
                zmartwienie.

                > Psychiatrię skończyłeś w Nowej Hucie , czy w Choroszczy?:)
                > >

                Ani tu, ani tu.
                Żeby udzielać niefachowych rad, nie trzeba mieć dyplomu. Dziewczyna
                ma problem i staram się użyć całej najlepszej wiedzy i chęci, aby
                coś wnieść do jej myślenia, sposobu patrzenia na rzeczy i problemy.
                Czasem rozwiązanie mamy pod ręką, tylko nie możemy (nie chcemy) tego
                dostrzec. W tym przypadku rozwiązanie jest jeszcze bliżej: w nich
                samych (że tak sobie pozwolę na śmiałą tezę).
            • sama.ni.e.wiem Re: zgoda, niedojrzała dziewczyno. 29.05.09, 16:51
              wentyl77 napisał:

              > No cóż, umieszczając swój wątek na forum (publicznym) sama
              > wystawiłaś się na oceny, również nieprzychylne - co chyba nie
              > powinno być niespodzianką?

              To prawda. Nie oczekuję, że mnie wszyscy pogłaszczą po głowie i
              powiedzą, że mam rację. Wtedy bym napisała na innym forum ;-)
              Ale jeśli od razu oceniasz, to ta ocena stanowi punkt wyjścia do
              Twojej rady. Jeśli ocena jest błędna, to sam wiesz co można zrobić z
              taką radą.


              > A moja teoria zasadza się tylko na
              > jednym dyskusyjnym założeniu (z innych, jak widać, już dawno się
              > wycofałem): że wina jest po obu stronach.

              To na pewno też prawda. Ale wszystko sprowadza się do tego, ze ja
              focha, po którym następuje kilka dni ignorowania i wypowiadania
              raniących słów podważających sensowność dalszego trwania w takim
              związku, nie uważam za prawidłową reakcję u 30letniego mężczyzny.
              Ok, to może mogłoby się zdarzyć gdyby w grę wchodziły "grube"
              przewinienia z mojej strony. Rozumiem, ze bym go zdradziła i
              dowiedziałby się o tym ode mnie lub kogoś. Wtedy może i taki foch
              byłby na miejscu - on musi przemyśleć co dalej, a do tego czasu nie
              może na mnie patrzeć, więc zamyka się w drugim pokoju i mówi mi, że
              nie jest pewniem czy mnie jeszcze kocha. Ale w każdym innym wypadku
              to jest reakcja nieadekwatna do winy, a to już jest przejaw
              niedojrzałości. Nie umiem inaczej zareagować, nie umiem mówić o
              swoich uczuciach i oczekiwaniach to najlepiej zamilknę, a ona niech
              za karę się zastanawia co mnie wyprowadziło z równowagi. Dalej
              powstaje pytanie czy rzeczywiście zaistniała sytuacja jest powodem
              do zdenerwowania, czy też tak zareagowac może tylko ktoś kto ma
              problem z opanowaniem swoich emocji (między innymi tego się uczymy w
              procesie dojrzewania).


              • haalszka Re: zgoda, niedojrzała dziewczyno. 31.05.09, 11:05
                Witaj,
                powiem ci ze tez bylam w zwiazku z mezczyzna, ktory rozwiazywal problemy fochami. Bylam, bo niestety ja nie wytrzymalam tego psychicznie.
                Jedni moga powiedziec ze ucieklam od problemu, ja mowie to bylo dla mnie zbyt ciezkie.
                Ja jestem typowym ekstrawertykiem, on byl zamknietym w sobie czlowiekiem, ktory bardzo bal sie okazywac uczucia. Kiedy ja rozpoczynalam rozmowe i mowilam co mi nie pasuje, co mnie boli on zwykle zaczynal sie pakowac... Kilkakrotnie sie wyprowadzal. Kiedy po ktorejs takiej akcji zeszlismy sie znowu postawilam jasne ultimatum ze jeszcze jedna jego ucieczka i koniec. Wyprowadzki sie skonczyly. No i zaczela sie inna gra na mojej psychice... milczenie czasami tydzien czasu. w tym czasie probowalam rozmow, pytan on uwazal ze nie ma nic do powiedzenia. Kiedys w zartach powiedzialam ze znowu jest w swojej jaskini - trafilo to do niego i zaczal sie samiac sam z siebie.
                Nidgy nie udalo mi sie z niego wyciagnac odpowiedzi czemu tak postepuje.... w odpowiedzi mowil mi ze chyba nie pasujemy do siebie, bo oczekuje od niego za duzo. za duzo to byla bliskosc, ktorej miedzy nami bylo duzo na poczatku a z biegiem czasu on sie wycofal. moze przesalo mu zalezec na tym zwiazku, nie wiem....
                niestety rozstalismy sie, mowie niestety bo choc minelo pol roku ja caly czas cierpie. tesknie za nim bo poza tym milczacym dreczeniem mnie byl dobrym czlowiekiem.
                Wiem ze moje proby dotarcia do niego byly nieudolne, wiem ze wina nie lezytylko po jego stronie, ja tez moze zachowywalam sie nieudolnie. Ale niestety od niego tez nie moglam oczekiwac wspolpracy.
                po rozstaniu chodzilam do psychologa, kiedys psycholog mi powiedzial ze jego fochy mogly byc spowodowane wzorcami z dziecinstwa, jego tak mogli traktowac rodzice. to najgorsze co mozna zrobic dziecku zeby sie do niego nie odzywac nawet kilka dni. w przypadku mojego mezczyzny to bylo prawdopodobnie przyczyna.
                dla mnie osobiscie to bylo zbyt bolesne i ja zaczelam pomalu upadac na psychice. brak snu, brak laknienia, zero koncentracji na zyciu codziennym , pracy na moim dziecku.
                nie namawiam cie na zerwanie, ale na odwiedzenie psychologa. Lekarz moze wskzac ci drogi do dotarcia do niego. sama mozesz miec z tym problem, i jeszcze pogarszac sytuacje, tak jak to bylo w moim przypadku.
                dla pocieszenia powiem ci ze moja przyjaciolka miala podobny problem z mezem. kiedsy na takiego focha meza zareagowala "zacieciem sie". postanowila tez sie nie odzywac. trawalo to dwa tygodnie, w koncu jej maz przelamal sie i przyszedl przeprosic. Sytuacja wygladala tak ze maz strzelil focha na jakims wyjezdzie na ktorym jej bardzo zalezalo, foch o jakas pie... w stylu zamowila mu herbate do sniadania nie kawe.... wtedy ona mu powiedziala zeby sie zastanowil czy chce tak marnowac zycie bo nigdy nie wiemy czy dzien jutrzejszy bedzie. Chyba mu to dalo do myslenia bo teraz juz fochy sie nie zdarzaja.

                to chyba tyle. zycze ci powodzenia.
                Pozdrawiam
    • jestemsobiemalymis Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 29.05.09, 12:47
      Czy tu czasem na tym forum nie przesadzamy z tą niedojrzałością
      wydając wyroki na lewo i prawo?
      Foch, fochem, a życie życiem. Nie mieszkamy na księżycu gdzie siła
      ciężkości 6x mniejsza i można radośnie podskakiwać jak wesoły głupek.
      Codziennie ścieramy się w pracy. Słyszymy głupoty w polityce.
      Zgrzytamy zębami na widok czegoś co nam się słusznie nie podoba,
      więc nie oczekujmy głupio samozadowolonej gęby tak ochoczo
      lansowanej przez pop-kulturę z naciskiem że jak niezadowolony to
      twoja wina.
      Niedługo będziemy mieli szopkę zwiazaną z 20 leciem przełomu i znów
      będę widział błogi uśmiech weteranów, kombatantów politycznych,
      samozadowolonych z tego ,żeśmy się nie stali drugą Białorusią albo
      Mołdawią. Co dobrze świadczy o ich oczekiwaniach względem Polaków i
      ambicjach. Nic , żadnej refleksji , ożywczej krytyki, podsumowania
      przewartościowania. Nic. Mdli mnie na samą myśl o szopkach jakie się
      szykują.
      W sumie nie znam nikogo kto by nie miał złych dni, w których pewna
      liczba złych emocji osiąga poziom przełomowy i musi się przesilić.
      Scieramy się, dostosowujemy, codziennie robiąc swoje, zaciskając
      zęby, wyrabiając charaktery, ale i stępiając trochę swoje
      wyobrażenia i projekty. Czasem mając rację, czasem jej nie mając.
      Nie uogólniajmy!
      Ten przypadek jest też indywidualny.
      Ale nie! Jak piszczysz to znaczy ,że ci jest chłopcze żle, coś cię
      boli zformatujemy cię według wzorów, wgramy program operacyjny,
      zrobimy aktualizację sterowników i będzie gites , wepchnięty w
      automatyczne tryby i doskonale konformistyczny.
    • spiritshot Re: Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna 31.05.09, 21:06
      Celowo się zachowuje? Żeby zranić? Psychicznie? Przemoc?
      Jakbyś przyszła do mnie na terapię, to pokazałbym Ci przemoc.

      Powiem tylko tyle. On to robi dla Ciebie.
      Jeśli masz trochę pokory w duszy i oleju w głowie, to do czegoś dojdziesz.
      Pozdro.
Pełna wersja