czarny_antoine_roquetin
15.06.09, 02:24
Mdli was czasami na widok ludzi, życia etc tak jak Antoine
Roquetina?
I czy nie były to czasem oznaki zblazowania życiem? Neuroza nudy i
dobrobytu? Czy ten Sartre to czasem nie powinien się urodzić po raz
drugi np w Kambodży za karę zachowując swoja pamięć francuskiego
życia? Po to by zobaczyć co to znaczyło być Francuzem? I wpie...ć
rogaliki i pić kawusię i podrywać studentki?
Lubię książkę "Mdłośći" za intuicyjność i prekursorstwo nie lubię
Sartra za jego dorobek tzw 'kieszonkowego intelektualisty'.
Pomijając same mdłości i modę na egzystencjalizm. Doznajecie tych
uczuć, które stały się poczatkiem wszelkiej filozofii? Miewacie
czasami Chwilowe Doznanie Dziwności Istnienia? Zmienna ogniskowa?
Lęki egzystencjalne. Rodzaj rozkołysania, innego spojrzenia?
Przetrącenia percepcji, przeczucia tajemnicy i ogromności lub
małości świata?
Osobiście doznawałem je w okresie dojrzewania i do 20-24 lat.
Teraz bardzo rzadko, a lubię te chwile kiedy jakby wszystko
spowalnia i...
I zdziwienie swoim istnieniem i co to znaczy być tu i teraz,
dlaczego teraz a nie 100 lat temu, w takim a nie innym ciele,
dokonując takich a nie innych czynności, wyborów. Być może takich
samych na codzień. Ale co znaczyło gdzieś jechać, coś zobaczyć,
przeżyć, zachłysnąć się ,zapracować? Po to by znależć się w takiej
samej sytuacji z uczuciem powrotu do początku, do zwykłych czynności
w pogoni za tym samym co nas inspiruje i nakręca?