"Potęga podświadomości" Murhy'ego

14.12.03, 23:00
Alfika przywolała tę książkę, ale bez szerszego uzasadnienia.
Latem ją przeczytałam i przyznam, z bardzo mieszanymi uczuciami.
Jednak ogolne wrażenie zostało mi takie, że dobrze by było wierzyć w bajki, jaka to szkoda, że
człowiek dorasta.

Autor przecież, ni mniej, ni więcej, zaleca usilną wiarę w cuda.
Co wy na to?

Marta

    • alfika Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 14.12.03, 23:16
      A Ty naprawdę nie wierzysz w bajki???
      To na diabła Ci czytano Królową Śniegu?!
      Żebyś nie wiedziała, ze z lodem w sercu nieżyje się za dobrze? I co?
      nieprawda???
      Podobnie z naiwnością Czerwonego Kapturka, co to moze prowadzić do zguby,
      podobnie z Jasiem i Małgosią, co to i łakomstwo nie za szczególne w skutkach, i
      pozostawianie dzieci bez opieki...

      A bardziej poważnie też Ci napiszę, tylko pomyśl nad rzekomym bezsensem bajek.

      I uleczeń raczysk i innych takich "nieuleczalnych".
      I o makrobiotyce, co to żadnym cudem nie jest, a tak bywa nazywana.

      i o afirmowaniu cudów, które się zdarzają.

      I o tym, ze mimo nieszczęść na pęczki większość ludzi - 90 % ponoć, jest
      przekonanych o swoim wyjątkowym (!) szczęściu i łaskawości losu - i to na
      jakiejś podstawie.

      Co to za świat, że w wiara w cuda to podobno głupota, a kupowanie spleśniałego
      sera lub "swieżego" mięsa w supermarkecie - to tylko pech?...
      • empeka Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 14.12.03, 23:26
        W bajki, jak i w mity wierzę na zasadzie odczytania symbolicznego. Nie są bezsensowne, skąd
        takie co do mnie podejrzenie?
        W cuda nie wierzę wcale.
        Uleczenia samoistne się zdarzają,
        jak i szereg zjawisk jeszcze niezbadanych.

        Natomiast kaznodzieja Marhy twierdził, że KAŻDA rzecz się ziści, byle by bardzo mocno w nią
        wierzyć. Granic nie ma.
        Wobec tego wystarczy powiedzieć, że nie dość mocno się uwierzyło i już, po krzyku. A tak mało
        brakowało...

        No i dlaczego tej cholernej choroby (co ją mam) nie mogę się pozbyć mimo, że chcę?
        Poświadomość mam jakąś do kitu... ;-)))))

        Marta
        • Gość: az Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego IP: *.magtel.net.pl 14.12.03, 23:29
          Oczywiście, nie wierz. Nic to Ci nie da. Zbyt dużo negatywnych wibracji
          kreujesz.
          • empeka Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 14.12.03, 23:34
            az - jesteś bardzo konstruktywny/a i pomocny/a. Dzięki.

            Marta
            • Gość: az Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego IP: *.magtel.net.pl 14.12.03, 23:45
              Bardzo proszę. Tak to widzę, bo tak to przedstawiasz.
              W Twoich rękach sznurki...
              Rób (myśl) co zechcesz. Ja prosić nie będę.
              Dodam jedynie, że wielokrotnie sprawdziłem (na własnej skórze i otoczenia)
              prawa podświadomości zawarte m.in. w cytowanej książce. To działa. Nawet jeśli
              nie jesteśmy tego świadomi.
              • Gość: Witold AZ bardzo fajnie to podsumowales IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 15.12.03, 03:51
                pisze o potedze mysli takze na podstawie ksiazek
                Murphy Josepha oraz wlasnych przezyc.
                www.optymista.us/
                Witold
                • alfika Re: Wituś, dziecko drogie :)))) 15.12.03, 07:25
                  ...a w którym momencie Murphy wyzywa ludzi od głupków???

                  Może ja coś jednak przeoczyłam
                  • Gość: Witold alfika masz problem ze swoim ego? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 15.12.03, 22:17
                    dziecinko
                    • Gość: gf Witold IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 23:04
                      Ty już do smierci, bedziesz ciagle te same linki wrzucał, czy wreszcie
                      rozwiniesz tą historię?

                      Moze nam cos opowiesz o sobie? O tym, jak dzieci wychowujesz? O tej relacji
                      żoną np? To ciekawe, skoro tak długo jesteście razem i - jak piszesz - kochacie
                      się. Rozumiem ze nie siedzicie na krzesłach i nie klepiecie mantr tylko
                      wprowadzasz swoją filozofię w czyn. ciekawie byłoby usłyszeć jak.

                      Zamiast nieustannie linkować i kazać nam czytać wciąż i wciąż tych samych kilka
                      zdań, może byś o czymś konkretnym opowiedział? bo nie wierzę, ze sukces
                      sprowadza się wyłącznie do wiary w niego, czyli do trzymania szeroko pojętych
                      kciuków.
                      • procesor girl nie!! 15.12.03, 23:19
                        Gość portalu: gf napisał(a):
                        > Moze nam cos opowiesz o sobie? O tym, jak dzieci wychowujesz? O tej relacji
                        > żoną np? To ciekawe, skoro tak długo jesteście razem i - jak piszesz -
                        > kochacie się. Rozumiem ze nie siedzicie na krzesłach i nie klepiecie mantr
                        > tylko wprowadzasz swoją filozofię w czyn. ciekawie byłoby usłyszeć jak.


                        Nie. Błagam. On tu juz zamieścił opis ochodów rocznicy slubu.. NIeeeeeee!
                        Moze niech ci da na priva.
                        • Gość: gf Re: girl nie!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 23:22
                          Dlaczego? uważam, że był udany :)

                          Cieszy mnie szczęście Witolda, nie rozumiem co Ci przeszkadza? zazdrosna o
                          Witolda jesteś?

                          chciałbym się dowiedzieć, co poza wiarą w sukces, powinnam konkretnie robić,
                          zeby za lat parę móc tak ładnie w ślady Witolda pójść :)

                    • alfika Re: alfika masz problem ze swoim ego? 16.12.03, 09:45
                      oczywiście, że mam - jak każdy, kto nie potrafi przeżywać z całej gamy uczuć
                      jedynie miłości

                      tylko że ja w przeciwieństwie do ciebie mam tego świadomość
                      i nie uważam się za więcej wartą od wszystkich razem wziętych
        • alfika Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 14.12.03, 23:33
          Nie możesz się pozbyć, a parę zdań wcześniej piszesz, ze w cuda nie wierzysz!

          No gdzież tu logika?

          Ja tam bym zaczeła powaznie myśleć nad wiarą w cuda albo możność wpływania na
          to, co dla nas najważniejsze - motywacja!
          nie mamy wpływu na wszystko hurtem, ale na to, co najważniejsze - i w co
          wierzymy, rzecz jasna!

          A przekonanie - uleczenia są "samoistne" - to jakieś dowody czy tylko tak, bo
          łatwiej?
          A jak tu wierzyć - "samouleczeń nie ma, bo mi się nie udaje i nie wierzę"?

          Uwierz, ja Cię bardzo proszę.
          Krzywdy nikomu nie zrobisz, a może wręcz warto.
          • empeka Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 14.12.03, 23:38
            Tak ładnie piszesz, że spróbuję.
            Tylko gdzie podziać mój wrodzony, genetyczny sceptycyzm?
            No cóż, może gdzieś zdeponuję na chwilkę chociaż...

            Marta
            • alfika Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 14.12.03, 23:45
              ależ sprawdzaj, sprawdzaj, ale miejsce na co innego też zrób

              wszak jak słyszeysz, że ktoś Cię kocha, to nie poddajesz w wątpliwość za każdym
              razem, prawda?

              to i w inne cuda wierz też
              spróbuj chociaż
            • Gość: SENIN Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 15.12.03, 06:46
              Empeka, zajrzyjdo zrodel, tych na ktorych opiera sie dr Murphy- Filozofie
              Wschodu, Autobiography of the Yogi,Deepak Chopra itd itp

              Dr Murphyy is third hand - niestety

              Tak samo jak Imagine (czytali te same ksiazki)

              Witold zas jest fourth hand- rozumiesz zatem skad ta zaciekla dyskusja miedzy
              Imagine a Witoldem
              • kwieto Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 08:04
                > Witold zas jest fourth hand- rozumiesz zatem skad ta zaciekla dyskusja miedzy
                > Imagine a Witoldem

                Co ciekawe, Witold najbardziej tutaj wierzy (a przynajmniej pokazuje ze wierzy) w zalecenia rodem
                z Murphy'ego. I ze wszystkich "typow osobowosci" chyba najmniej chcialbym byc wlasnie
                Witoldem... :(

                Z PM i wiara w cuda jest troche tak jak z homeopatia - ludzie ktorzy to glosza nie maja umiaru.
                Czytalem swego czasu takich, co udowadniali ze np. zjawisko bolu jest wyuczone i zupelnie
                czlowiekowi niepotrzebne... (innymi slowy to ze nas boli gdy wsadzimy reke w ogien to tylko
                kwestia nieodpowiedniego wychowania) :")))
                • alfika Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 09:03
                  i wygląda to jak wariactwo, a jednak są ludzie, którzy wkładają rękę w ogień -
                  i nic

                  jeśli uznałbyś, że to Ci jest najniezbędniejsze do życia - to wkładanie ręki w
                  ogień - to też byś pewnie w końcu się nauczył ;)))))

                  a dorabianie teorii potem - e tam, tylko niektórzy potrzebują

                  mi wystarczy jedna osoba, której się udało zaprogramować pozytywne zmiany, by
                  widzieć w wierze i programowaniu prawdziwą wartość
                  nie należy wszak lekceważyć jednostek ;P
                  • kwieto Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 18:35
                    Pokaz mi takiego czlowieka co wlozyl reke w ogien i nic :")
                    Najlepiej przyprowadz go do mnie i zrobimy eksperyment.

                    Rozumiem wiare w pewne zmiany, zdaje sobie sprawe ze to moze pomoc. Jednak nie sprawdza sie
                    to "zawsze i wszedzie". Wiara w to ze potrafisz latac (bez zadnego osprzetu rzecz jasna) nie sprawi
                    ze bedziesz mogla sie rzeczywiscie "sama z siebie" oderwac sie od ziemi.
                    Aczkolwiek zawsze bedzie mozna wykpic sie tekstem, ze po prostu za slabo uwierzylas w latanie:"P
                    • alfika Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 16.12.03, 10:11
                      kwieto napisał:

                      > Pokaz mi takiego czlowieka co wlozyl reke w ogien i nic :")
                      > Najlepiej przyprowadz go do mnie i zrobimy eksperyment.


                      Mietku, jak oboje się dorobimy jako takich majątków i Cię Olt pusci albo
                      zabierze się cuzamen z nami -
                      to możemy sie udać na bardzo daleki wschód -
                      ja tam chętnie bym wschodnich Mistrzów i przy okazji i fakirów jakiś spotkała.

                      Na razie wierz w słowo pisane, nawet jak sam nie widziałeś na własne oczy.
                      Chyba że w istnienie L. Millera, A. Jakubowskiej i innych niewidzianych
                      własnoocznie nie wierzysz - to Cię z tym przekonaniem radośnie zostawię w tym
                      miejscu.


                      >
                      > Rozumiem wiare w pewne zmiany, zdaje sobie sprawe ze to moze pomoc. Jednak
                      nie
                      > sprawdza sie
                      > to "zawsze i wszedzie". Wiara w to ze potrafisz latac (bez zadnego osprzetu
                      rze
                      > cz jasna) nie sprawi
                      > ze bedziesz mogla sie rzeczywiscie "sama z siebie" oderwac sie od ziemi.
                      > Aczkolwiek zawsze bedzie mozna wykpic sie tekstem, ze po prostu za slabo
                      uwierz
                      > ylas w latanie:"P


                      Cóż, typowe podejście młodocianego konserwatysty.
                      Ja tam mając raka albo nawet nie mając nic innego do roboty nie upierałabym się
                      przy odrywaniu od ziemi.


                      kiedyś z Malwiną bawiliście się tak:

                      "matematyka pozwala dodać 3 do 2ch i uzyskać sensowny wynik" -

                      a kwiatuszek na to: "matematyka nie pozwala podliczyć wszystkich niepoznanych
                      ciał niebieskich więc nie da rady dodać 3 do dwóch"
                      ;)))))))
              • Gość: gf za to Ty senin jesteś first hand... n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 23:23
                • Gość: senin Re: za to Ty senin jesteś first hand... n/t IP: 144.134.77.* 16.12.03, 09:09
                  owszem, gf, jak najbardziej, bo mnie te cuda sie po prostu zdarzaja
                  codziennie, tak jak pisze Murphy ( ot paradoks) ale niezupelne tak...

                  no i nie przypisuje zaslugi murphiemu, bo jak wspomnialam, jest to
                  nowa "ameerykanska " filozofia, dziwnym trafem toczka w toczke jak hinduizm
                  i pozniejszy buddyzm.

                  jesli mowie first hand , to mam na mysli, ze wmoim zyciu wszystko sie
                  dokladnie dzieje tak jak pan murphy opisuje, ale jego opisy sa stokrotnym
                  uproszczeniem i nie podparte glebsza refleksja spoza
                  amerykanskiego "wschodoizmu" sa zwyklym mumbo jumbo.

                  Jednym slowem - to co pisze, ze sie dzieje, dzieje sie, ale sposoby na
                  osiagniecie tegoz zalecane przez niego sa bardzo witoldowo naiwne

                  GF, unikam zwrotow typu: poczytaj troche a zrozumiesz... czy: Pogadamy za lat
                  10. Jednakze w tym przypadku cisna mi sie one na usta....

                  Przykro mi ze idee pozytywnego myslenia poznaowalas na forum, a buddyzm
                  przyszlo ci zglebiac za posrednictwem Imagina ( ostatnio sie nawet w
                  problemy "kundalini" zaplatal - gdybys nie wiedziala "kundalini" ti energia
                  milosna, seksualna"). No coz, ja znam go sprzed lat trzech i sledze dosc
                  cierpliwie jego wyklady o "zabiciu ego" jakze egoistyczne...

                  Nie pisze wiele, czesto pod roznymi nickami, bo budowanie nicka to jakby
                  budowanie "ego" a tego chce uniknac.

                  Girlfriend, docenie twa riposte, gdy bedzie oparta naczyms wiecej niz
                  przekazach forumowego guru.

                  Zreszta, Imagine jest OK, przyblizyl w koncu ludziom inny ciekawy
                  swiatopoglad, tylko dlaczego (zupelnie jak Witold, i Chrystus - sic!)
                  nawolywal ... "bo, nie wiedza co czynia" i cala inna mase bzdur, ... za mloda
                  jestes by to pamietac. Ja go pamietam jeszcze z forum "depresja" w b.poznych
                  90-tych.

                  Ty chyba jestes "byk", "Taurus", "the Bull" (o znakach zodiaku mowie)
                  albo...Skorpion????


                  darujsobie zlosliwosci i epitety, ja na prawde niegrozna jestem i gotowa
                  ustapic...

                  poza tym pisze z predkoscia 20 slow na minute- kompromitacja, pozostale
                  komputerowe umiejetnosci na 95procent- juz chyba rozumiesz, ze wypowiadam sie
                  zawsze bardzo lakonicznie, z lenistwa (bynajmniej nie umyslowego) i braku
                  predkosci...

                  nie zawsze jednak, gdy ktos ci nie odpowie GF, lub nie walnie z piachy,
                  znaczy,ze nie potrafi... czasami znaczy to tylko, ze daje ci czas ... do
                  uczenia sie...
                  • procesor senin - girl - skorpionica chyba? :) n/txt 16.12.03, 12:04

                  • Gość: gf głupiaś jak zołnierski but :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 16:48
                    > Przykro mi ze idee pozytywnego myslenia poznaowalas na forum, a buddyzm
                    > przyszlo ci zglebiac za posrednictwem Imagina ( ostatnio sie nawet w
                    > problemy "kundalini" zaplatal - gdybys nie wiedziala "kundalini" ti energia
                    > milosna, seksualna"). No coz, ja znam go sprzed lat trzech i sledze dosc
                    > cierpliwie jego wyklady o "zabiciu ego" jakze egoistyczne...


                    przepraszam skąd ta teza n/t żródeł mojej wiedzy? kompletnie absurdalna i bez
                    związku z rzeczywistością?

                    re Imagine: hehe, przeczytałam prawie wszystko, co tu napisał, specjalistko od
                    historii, profesorze od czubka własnego nosa :) jesteś pozbawiona wrażliwoiści
                    senin, takie jest moje zdanie na Twój temat. nie tylko FD czytałam :)

                    i kto mi walnął? bo na razie jeszcze nie zauważyłam? wskaż łaskawie, jeśli
                    można :)
        • procesor Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 11:45
          empeka napisała:
          > W cuda nie wierzę wcale.
          > Uleczenia samoistne się zdarzają,
          > jak i szereg zjawisk jeszcze niezbadanych.
          (...)
          > No i dlaczego tej cholernej choroby (co ją mam) nie mogę się pozbyć mimo, że
          > chcę? Poświadomość mam jakąś do kitu... ;-)))))

          W pierwszym swoim zdaniu masz wyjasnienie. :))
          Bo ty TYLKO chcesz. Ale nie wierzysz. :)

          A to wiara czyni cuda. I to jest jej zdecydowana przewaga nad nie-wiara. :)
          Bo jeszcze nie słyszałam żeby nie-wiara czyniła cuda..

          Czytaj, nie tylko o poświadomości. Szukaj ludzi którzy już uwierzyli że cuda
          sie zdarzaja.
          Wtedy może i Tobie się uda. :)
          • kwieto Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 18:37
            > Szukaj ludzi którzy już uwierzyli że cuda sie zdarzaja.

            Volny??
            • procesor Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 19:36
              kwieto napisał:
              > > Szukaj ludzi którzy już uwierzyli że cuda sie zdarzaja.
              > Volny??

              WITUŚ?!
              E, nie, on nie wierzy że to forum jeszcze ma jakies szanse, hihi.
              Postawił na nas krzyżyk - czyli w cuda juz nie wierzy - przynajmniej nie we
              wszystkie.
              • kwieto Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 21:58
                Ba kiedy jego niewiara w forum wynika z glebokiej wiary w siebie :")
                Ale zejdzmy z Volnego, powiem gdzie widze niebezpieczenstwo glebokiej wiary w to ze jak sie
                chce to sie moze.

                Oczywiscie, na pewnym poziomie to pomaga. Pomaga sie przelamac, oswoic z czyms, przewalczyc
                pewne strachy czy niedomogi. Tyle ze:
                1. IMHO z samoleczeniem ma to niewiele wspolnego, jesli juz to raczej wspiera pewien proces
                2. Nie sadze by mozna bylo za pomoca samej wiary przeskoczyc pewne ograniczenia, powiedzmy
                "fizyczne"

                AD 1: nastawienie do czegos moze miec kolosalny wplyw na ten proces, jednak dziala to raczej na
                zasadzie stwarzania atmosfery. Wiadomo, ze kiedy jestesmy bardziej zdenerwowani tym trudniej
                sie skupic itd. Podobnie z choroba, spokoj, pewien optymizm reguluje i tonizuje organizm, proces
                leczenia przebiega sprawiniej itd itp. Natomiast IMHO samoleczenie to juz raczej inne procesy niz
                wiara ze sie uda. Bardziej bym wierzyl w specyficzne zdolnosci/predyspozycje danego organizmu.

                AD 2: Tu dochodzimy do pytania czy np. odpowiednio silna wiara mozemy sprawic by czlowiek
                ktory jest cherlakiem zostal sztangista, niezbyt rozgarniety wymyslil cos na miare TW Einsteina itp.
                Do pewnego momentu wiara moze pomagac w procesie dochodzenia do tych efektow, ale
                niezbedny jest trening. I sa momenty, gdy nawet najlepszy trening nic nie da, bo po prostu ktos nie
                ma po temu zwyczajnie "warunkow". Watpie by przyslowiowy "wiejski glupek" mogl zostac
                gigantem umyslu, chocby nie wiem jak sie staral i jak ciezko nad tym pracowal. Po prostu pewne
                rzeczy da sie "przeskoczyc" a pewnych nie.
                • procesor Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 22:54
                  kwieto napisał:
                  > AD 1: nastawienie do czegos moze miec kolosalny wplyw na ten proces, jednak
                  > dziala to raczej na zasadzie stwarzania atmosfery. Wiadomo, ze kiedy jestesmy
                  > bardziej zdenerwowani tym trudniej sie skupic itd. Podobnie z choroba,
                  > pokoj, pewien optymizm reguluje i tonizuje organizm, proces
                  > leczenia przebiega sprawiniej itd itp. Natomiast IMHO samoleczenie to juz
                  > raczej inne procesy niz wiara ze sie uda. Bardziej bym wierzyl w specyficzne
                  > zdolnosci/predyspozycje danego organizmu.

                  Oj niedowiarku. ;P
                  Nastwienie - tak. To podstawowa sprawa. Można nawet umrzec na brak chęci do
                  zycia - zauważ jak często wdowy/wdowcy którzy przezyli kilkadziesiat lat w
                  związku - umieraja szybko po swoim partnerze. Na ogół ci którzy nie znajduja
                  nowego celu w zyciu. Generalnie w ogóle osoby samotne zyja krócej (wg jakichs
                  badań, błagam - nie pytaj, nie znajdę gdzie robionych :), przeczytałam w jakims
                  artykule chyba w GW- w wyciagu z jakiejs zachodniej).

                  Samoleczenie, predyspozycje.. Ech Kwieto - KK uznaje cuda - i stosuje dośc
                  ostre kryteria. Jak tłumaczyć takie wypadki? Bo chyba nie mozna błędami
                  diagnozowania? Bo setki czy tysiące chorych w identycznej sytuacji umiera lub
                  jest nadal kalekami - a niektórzy - niektórym zdarza sie cud. :)



                  > AD 2: Tu dochodzimy do pytania czy np. odpowiednio silna wiara mozemy sprawic
                  > by czlowiek ktory jest cherlakiem zostal sztangista, niezbyt rozgarniety
                  > wymyslil cos na miare TW Einsteina itp. Do pewnego momentu wiara moze pomagac
                  > w procesie dochodzenia do tych efektow, ale niezbedny jest trening. I sa
                  > momenty, gdy nawet najlepszy trening nic nie da, bo po prostu ktos nie
                  > ma po temu zwyczajnie "warunkow". Watpie by przyslowiowy "wiejski glupek"
                  > mogl zostac gigantem umyslu, chocby nie wiem jak sie staral i jak ciezko nad
                  > tym pracowal. Po prostu pewne rzeczy da sie "przeskoczyc" a pewnych nie.

                  Cherlak moze zostac cherlakiem - w sensie nierozbuchanych mieśni - ale sztange
                  podnieść. Mistrzowie wschodnich sztuk walki na ogół wyglądaja na cherlaków, nie
                  uważasz?? :) A co potrafia wyczyniac ze swym ciałem i z siłą swych mięsni.. Ale
                  oni trenuja i ciało i UMYSŁ.
                  "Wiejski głupek" może mieć probelm ze zrozumieniem idei że umysł jest poteznym
                  środekim do osiagania celów.
                  Wychodzi na to że podstawą jest sprawny umysł - ciało może sie poddać jego
                  woli. W druga stronę gorzej działa?? Cóz jak sie popatrzy na muskularnych
                  osiłków z byczym karkiem to że rzeczywiscie wygląda na to że ich ciało
                  podporzadkował sobie ich umysł.. :)


                  A cuda sie zdarzają. :) Z tym że trudno polegac w zyciu TYLKO na wierze w cuda.
                  • kwieto Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 17.12.03, 23:07
                    procesor napisała:

                    > Oj niedowiarku. ;P
                    > Nastwienie - tak. To podstawowa sprawa. Można nawet umrzec na brak chęci do
                    > zycia - zauważ jak często wdowy/wdowcy którzy przezyli kilkadziesiat lat w
                    > związku - umieraja szybko po swoim partnerze. Na ogół ci którzy nie znajduja
                    > nowego celu w zyciu. Generalnie w ogóle osoby samotne zyja krócej (wg jakichs
                    > badań, błagam - nie pytaj, nie znajdę gdzie robionych :), przeczytałam w jakims
                    > artykule chyba w GW- w wyciagu z jakiejs zachodniej).

                    Tez o takich rzeczach czytalem. Ale tutaj to wynika raczej z duzego obciazenia organizmu, stresu,
                    poczucia straty... Zdarza sie to raczej osobom starszym. Zwroc uwage, ze o wiele mniej jest takich
                    przypadkow u ludzi mlodych, przezywajacych np. utrate rodzicow.
                    Natomiast nie wierze, ze ktos mowiac sobie - "chce umrzec" sprawi ze stanie sie to faktycznie.
                    Owszem, moze sie posilkowac pomocami technicznymi (samobojstwo), albo dlugotrwalym
                    katowaniem organizmu (psychicznym rowniez) - doprowadzajacym np. do nieuleczalnej choroby.
                    Sek w tym, ze spece od "potegi podswiadomosci" (nie czytalem akurat Murphy'ego, acz w "okresie
                    bledow i wypaczen" przewinelo mi sie pare ksiazek tego sortu przez lapki) proponuje skutek
                    natychmiastowy i bezwysilkowy - uwierz i wsio bedzie super :")


                    > Samoleczenie, predyspozycje.. Ech Kwieto - KK uznaje cuda - i stosuje dośc
                    > ostre kryteria. Jak tłumaczyć takie wypadki? Bo chyba nie mozna błędami
                    > diagnozowania? Bo setki czy tysiące chorych w identycznej sytuacji umiera lub
                    > jest nadal kalekami - a niektórzy - niektórym zdarza sie cud. :)
                    >

                    KK uznaje cuda gdy musi zaakceptowac cos, czego inaczej zaakceptowac nie potrafi. Zreszta,
                    wiekszosc cudow w KK dotyczy objawien roznego rodzaju, a nie samoleczen itd.


                    > Cherlak moze zostac cherlakiem - w sensie nierozbuchanych mieśni - ale sztange
                    > podnieść. Mistrzowie wschodnich sztuk walki na ogół wyglądaja na cherlaków, nie
                    > uważasz?? :) A co potrafia wyczyniac ze swym ciałem i z siłą swych mięsni.. Ale
                    > oni trenuja i ciało i UMYSŁ.

                    To kwestia rodzaju treningu. W niektorych dyscyplinach najwazniejszy jest nie tyle "przyrost masy
                    miesniowej", ale wyduszenie maksymalnej efektywnosci z tego, czym sie akurat dysponuje.

                    Musze wiec troche Cie rozczarowac. Na przyklad w okresie kiedy nieco intensywniej uprawialem
                    wspinaczke skalkowa bylem w stanie np. trenowac na drazku utrzymujac sie wylacznie na jednym
                    palcu kazdej reki, zreszta bez wiekszego wysilku potrafie to rowniez teraz (moja posture znasz).
                    Nigdy specjalnie nie trenowalem... Znam tez takich ktorzy sa ode mnie znacznie drobniejszi (moj
                    ulubiony, metr piedziesiat wzrostu, chucherko a'la Malysz - tyle ze jest w stanie w skalkach wyczyniac
                    cuda ktore dla wielu "miesniakow" sa niewyobrazalne).
                    Da sie to osiagnac najzwyklejszym treningiem. Ja w kazdym razie wyczynowcem nie jestem
                    Inny przyklad - kiedys bawilem sie w testowanie ile jestem w stanie wytrzymac na bezdechu - w
                    sprzyjajacych okolicznosciach dochodzilem do 3.5 minuty (pono czlowiek bez oddychania nie
                    wytrzyma wiecej jak 3 min). Tez nie przypominam sobie, bym trenowal do tego jakos specjalnie
                    umysl. I znowu - nie jestem tu jakims wyczynowcem...

                    > "Wiejski głupek" może mieć probelm ze zrozumieniem idei że umysł jest poteznym
                    > środekim do osiagania celów.
                    > Wychodzi na to że podstawą jest sprawny umysł - ciało może sie poddać jego
                    > woli. W druga stronę gorzej działa?? Cóz jak sie popatrzy na muskularnych
                    > osiłków z byczym karkiem to że rzeczywiscie wygląda na to że ich ciało
                    > podporzadkował sobie ich umysł.. :)

                    Tak, tylko czy owo cialo podporzadkuje sie w nieograniczonym stopniu?
                    Przywolam tu znowu moja zabawe we wstrzymywanie oddechu - uspokajajac cialo, moglem tu do
                    pewnego stopnia wydluzac czas bez zaczerpniecia powietrza. Umysl mogl nakazac cialu rozluznienie
                    sie, uspokoic nieco bicie serca... Ale sprobuj samym tylko umyslem nakazac sobie wytrzymanie bez
                    oddechu np. pieciu minut. Albo treningiem i umyslem - godziny. Powodzenia! :"))))

                    Wlasnie to mnie drazni we wszystkich ksiazkach traktujacych o "potedze podswiadomosci". Lapia
                    pewna idee, ktora jest do pewnego stopnia sluszna, i usiluja zrobic z niej zasade funkcjonujaca
                    zawsze i wszedzie. Tym samym sprawiaja, ze idea staje sie absurdalna.
                    Wiadomo, ze to co myslimy ma wplyw na efekty tego co robimy. Znana jest koncepcja
                    "samosprawdzajacej sie przepowiedni", wiadomo ze nastawienie wplywa na efektywnosc. Ale rzucanie
                    haslami typu "pomyslalem sobie ze fajnie by bylo znalezc sobie zone, i nastepnego dnia spotkalem
                    idealna wybranke" (autentyk!) traci mi praniem mozgu.
                    A pranie mozgu nie zmienia realiow a tylko sposob ich postrzegania. Znaczy - nie przybywa mi od
                    tego np. madrosci, ale jedynie wydaje mi sie ze jestem genialny. Na dluzsza mete takie podejscie
                    musi sie skonczyc porazka

                    (Jeszcze w kwestii samoleczenia - znane sa przypadki wyleczenia ze smiertelnej choroby, ale czy
                    zdarzylo sie kiedys, ze odrosla komus amputowana konczyna? Czyzby za malo wiary?)
                    • Gość: az Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego IP: *.magtel.net.pl 17.12.03, 23:38
                      > Sek w tym, ze spece od "potegi podswiadomosci" (nie czytalem akurat
                      Murphy'ego,
                      > acz w "okresie
                      > bledow i wypaczen" przewinelo mi sie pare ksiazek tego sortu przez lapki)
                      propo
                      > nuje skutek
                      > natychmiastowy i bezwysilkowy - uwierz i wsio bedzie super :")
                      Ano tak mówią. I słusznie. Idzie ino o to "uwierz".
                      Ale raczej nie przekłada się to na: "uwierz i usiądź wygodnie w fotelu, stało
                      się, nic już nie musisz robić".

                      > To kwestia rodzaju treningu.
                      Masz rację.
                      Myślisz, że do umysłu to się nie odnosi?

                      Ale sprobuj samym tylko umyslem nakazac sobi
                      > e wytrzymanie bez
                      > oddechu np. pieciu minut. Albo treningiem i umyslem - godziny.
                      Powodzenia! :"))
                      > ))
                      To, że Ty tego nie potrafisz, ani ja, nie oznacza, że nie jest możliwe.
                      Powiem więcej. Jest możliwe nawet pomimo tego, że Ty sobie tego nie wyobrażasz.

                      > A pranie mozgu nie zmienia realiow a tylko sposob ich postrzegania. Znaczy -
                      ni
                      > e przybywa mi od
                      > tego np. madrosci, ale jedynie wydaje mi sie ze jestem genialny. Na dluzsza
                      met
                      > e takie podejscie
                      > musi sie skonczyc porazka
                      Może nie o praniu.
                      A skąd Ty wiesz jakie są realia? Masz tylko kilka ułomnych zmysłów.
                      A co to jest mądrość? Kiedy jej przybywa?
                      Jak "musi", to tak się skończy.

                      > (Jeszcze w kwestii samoleczenia - znane sa przypadki wyleczenia ze
                      smiertelnej
                      > choroby, ale czy
                      > zdarzylo sie kiedys, ze odrosla komus amputowana konczyna? Czyzby za malo
                      wiary
                      > ?)
                      Coś kiedyś czytałem o odrośniętych nerwach wzrokowych. Ale potraktuj to jedynie
                      jako ciekawostkę.
                      • kwieto Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 18.12.03, 08:32
                        > Ano tak mówią. I słusznie. Idzie ino o to "uwierz".
                        > Ale raczej nie przekłada się to na: "uwierz i usiądź wygodnie w fotelu, stało
                        > się, nic już nie musisz robić".

                        Ano jednak mam wrazenie, ze podawane jest to wlasnie w taki sposob.
                        Inna rzecz, ze owo "uwierz" zaklada dosc duza bezkrytycznosc. Znowu mam nieodparte
                        skojarzenia z praniem mozgu :((

                        > > To kwestia rodzaju treningu.
                        > Masz rację.
                        > Myślisz, że do umysłu to się nie odnosi?

                        Odnosi, odnosi. Ale tak jak czlowiek nie bedzie sam z siebie potrafil latac, tak i umysl ma pewne
                        ograniczenia ktorych przeskoczyc sie nie da (lub nie jest to oplacalne w stosunku do wysilku).
                        "Potega podswiadomosci" ma sens jesli mowimy o rzeczach ktore sa wykonalne - moj zarzut do
                        autorow poradnikow z tego nurtu jest taki, ze zbyt latwo im przychodzi przekraczanie
                        jakichkolwiek granic realizmu.

                        > To, że Ty tego nie potrafisz, ani ja, nie oznacza, że nie jest możliwe.
                        > Powiem więcej. Jest możliwe nawet pomimo tego, że Ty sobie tego nie wyobrażasz

                        Ja z gatunku niewiernych Tomaszow - nie uwierze jak nie zobacze :")
                        Chodzi mi znowu o hurrraoptymistyczne przekraczanie granic realizmu, ktore zwykle slabo sie
                        konczy...

                        > Może nie o praniu.
                        > A skąd Ty wiesz jakie są realia? Masz tylko kilka ułomnych zmysłów.
                        > A co to jest mądrość? Kiedy jej przybywa?
                        > Jak "musi", to tak się skończy.

                        Wiesz, rownie dobrze moze sie okazac, ze swiat, (w tym rozmowa z Toba) mi sie zwyczajnie sni.
                        Cos takiego proponowali np. Solipsysci :")
                        Poki co, musze jednak przyjac za realia to co mnie otacza
                        Co do "musi" - wlasnie to jest najsprytniejsze w calym pomysle. Jesli ktos sie wylozy na
                        "uwierzeniu" to zawsze mozna powiedziec, ze wierzyl zbyt slabo... Mnie to nie przekonuje.


                        > Coś kiedyś czytałem o odrośniętych nerwach wzrokowych. Ale potraktuj to jedynie
                        > jako ciekawostkę.

                        A gdzie i kiedy? Ciekaw jestem...
                        • Gość: az Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego IP: *.magtel.net.pl 20.12.03, 21:38
                          Zapomniało mi się w czas odpowiedzieć. Przepraszam.

                          > Ano jednak mam wrazenie, ze podawane jest to wlasnie w taki sposob.
                          Mam wrażenie, że mało znasz temat.
                          Wiara i krytycyzm, eee. Chociaż w tym przypadku wystarczy rozejrzeć się wokół.
                          Zobaczyć ludzkie postawy, zaangażowanie, ich cele. Uważasz, że to "z nieba" na
                          ludzi spada bieda lub dostatek? Wielu ludzi na codzień korzysta z praw tu
                          omawianych, choć nawet z tego nie zdają sobie sprawy. Wierzą w siebie, w swoje
                          cele, stosują wizualizacje. Również bieda z tych praw wynika.

                          mo
                          > j zarzut do
                          > autorow poradnikow z tego nurtu jest taki, ze zbyt latwo im przychodzi
                          przekrac
                          > zanie
                          > jakichkolwiek granic realizmu.
                          Na dziś zgodzę się z Tobą w temacie latania. Ale tylko na dziś.
                          Ktoś każe ludziom latać?
                          Gdzie są granice realizmu? Jakie to przekroczenia owi autorzy proponują?

                          > Ja z gatunku niewiernych Tomaszow - nie uwierze jak nie zobacze :")
                          Jw. Zgoda na dziś w temacie latania.

                          > Poki co, musze jednak przyjac za realia to co mnie otacza
                          > Co do "musi" - wlasnie to jest najsprytniejsze w calym pomysle. Jesli ktos
                          sie
                          > wylozy na
                          > "uwierzeniu" to zawsze mozna powiedziec, ze wierzyl zbyt slabo... Mnie to nie
                          p
                          > rzekonuje.
                          Realia to nie tylko kamienie i ciała żywe.
                          Co to znaczy "wyłożyć się na uwierzeniu"? Chwała Bogu, że nie pracowałeś w
                          zespole wynalazcy Edisona.
                          Oczywiście, że nie osiągnięcie celów wynika ze zbyt słabej wiary. Znasz inne
                          powody?

                          > > Coś kiedyś czytałem o odrośniętych nerwach wzrokowych. Ale potraktuj to je
                          > dynie
                          > > jako ciekawostkę.
                          >
                          > A gdzie i kiedy? Ciekaw jestem...
                          Nieistotne na razie.
                          Może tak było, może nie. Ale wierzę w takie możliwości.

                          Aneks:
                          Wiara potrzebuje mocy, pożywki. Kontaktu z pozytywem. Ciężko to czynić w
                          świecie sceptyków. A bardzo ciężko w świecie wiecznych marudów i narzekaczy.
                          Zewsząd jestem bombardowany informacjami, że to wszystko przez kogoś tam, że
                          nie warto się wysilać, że na pewno się nie uda.

                          Jeszcze jedno, ale chyba najważniejsze:
                          Wiara to kreacja.
                          Nie zbudujesz niczego co majaczy niewyraźnie za mgłą. Bardzo ważne są szczegóły
                          kreowanego czegoś tam. Samo też się nie zbuduje. Potrzebna jest energia. Tą
                          energią jest myśl, a także codzienny wysiłek, ale mocno spolaryzowane na
                          tworzonym obiekcie. Często mówi się wręcz o żądzy, i podzielam taki punkt
                          widzenia. Samo: chciałabym, nie wystarczy.
                • Gość: az Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego IP: *.magtel.net.pl 15.12.03, 23:10
                  Masz rację?
                  Nie wygrasz na loterii, nie wysyłając losu. I z tych wysyłających nie każdy
                  wygrywa. Czy to oznacza, że loteria nie działa?
                  W temacie latania i przenoszenia gór mogę wraz z Tobą popowątpiewać. Ale
                  margines niepewności sobie pozostawiam.
                  Nie jesteśmy odizolowani od świata. Wciąż współbrzmimy z jego energią. Możemy
                  dostroić się do mocy pozytywnych lub wręcz przeciwnie.
                  Rób (myśl) co chcesz - "wedle wiary twojej niech ci się stanie".
                  • procesor Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego 15.12.03, 23:16
                    Gość portalu: az napisał(a):
                    > Rób (myśl) co chcesz - "wedle wiary twojej niech ci się stanie".

                    I o to chodzi.
                    I o to chodzi!
                    :))
        • kvinna Marta? 16.12.03, 12:16
          Duże ukłony za fajny post.
          Czytałam też, był taki boom parę lat temu na książki... - śmieci. Nie obrażą
          się, jeśli je tak nazwę. Też uległam.

          Dziś myślę sama :)

          Ciepło wysyłam.
          Dużo :)
          • empeka Re: Marta? 16.12.03, 12:56
            Miło mi, że ktoś wspiera :-)

            W siłę, czyli potęgę (nawet) podświadomości mogę uwierzyć.
            Jednak czasem, w razie choroby, dobrze jest dodać wsparcie farmakologiczne, tak na wszelki
            wypadek.

            Co do samej twróczości Murphy'ego, to mam zasadnicze zastrzeżenia do jej poziomu
            intelektualnego, tj że tak niski jak nasze wyobrażenie o bardzo przeciętnym człowieku. Naprawdę
            prawie przygłup może zrozumieć.

            Na razie myślę pozytywnie, że nie zjecie mnie z kopytami za wypowiedź pod prąd.

            Marta
            • kvinna poziom am. poradnika 16.12.03, 13:42
              niski.
              I już.

              Ja Cię nie zjem.
              :)
            • Gość: az Re: Marta? IP: *.magtel.net.pl 16.12.03, 14:52
              > Co do samej twróczości Murphy'ego, to mam zasadnicze zastrzeżenia do jej
              poziom
              > u
              > intelektualnego, tj że tak niski jak nasze wyobrażenie o bardzo przeciętnym
              czł
              > owieku. Naprawdę
              > prawie przygłup może zrozumieć.
              Przeczytałem kilka jego książek. Coś tam zrozumiałem. Korzystam z tego. Cieszy
              mnie to.
              Czego oczekiwałabyś odnośnie poziomu intelektualnego twórczości Murphy'ego?
              Masz pretensje do niego, że napisał coś dla mnie i dla innych?
              • alfika Re: Marta? 16.12.03, 15:46
                No i trudno mi się tu z azem nie zgodzić, nastąpiła ta wiekopomna chwila.

                W końcu poradniki są dla mało inteligentnych, inteligentnych i bardzo
                inteligentnych - czy dla tych, którzy mają jakiś konkretny problem?

                Poradnik to nie zestaw testów na IQ - wszak ćwierćinteligent odróżnia własną
                potrzebę sprawdzenia swojego poziomu intelektualnego od własnej potrzeby
                poradzenia sobie z własnym problemem ;)))))))))

                Przeintelektualizowane wymagania to jeszcze wciąż brak problemów - tylko
                pozazdrościć :)))))))))))
                • empeka Recenzja? 16.12.03, 17:02
                  Nie będzie prawdziwej recenzji, tylko parę słów.

                  Argumentacja Murphy'ego jest prostacka, obrazowanie prymitywne.
                  Te same treści można powiedzieć prostym językiem na wyższym poziomie.

                  Człowiek prosty docenia i rozumie rzeczy pisane dobrze. Dla przykładu, z innej branży:
                  Shakespeare - każdy znajduje coś dla siebie. Jeden nieco grubiańskie żarty (ale śmieszne), inny
                  rozważania na temat bytu. Są i stopnie pośrednie. Mistrz, to mistrz.

                  Nie widzę powodu, żeby nieporadny poradnik mnie szczególnie zjednywał, co byłoby wskazane,
                  żeby zachęcić do szczerego z niego skorzystania. Ale jak napisałam na
                  samym początku, postaram się odłożyć ad acta moje wymagania i popróbować wiary.
                  Ponoć czyni cuda.

                  Jakoś we mnie nie wierzycie?

                  Marta

                  PS. Nie oczekuję przeintelektualizowania, tylko dobrego poziomu.
                  Dlaczego wyciągasz już po raz drugi skrajne wnioski z tego co piszę?
                  M
                  • alfika Re: Recenzja? 16.12.03, 17:39
                    jak komuś, kto pomaga innym, zarzuca się brak oksfordzkiego akcentu, to ja
                    wtedy dostaję szwungu do bronienia

                    przy Girl tak było
                    przy Murhym
                    i jeszcze wiele, wiele razy

                    no pech, rozróżniajmy po prostu cele różnych ludzi
                    to będzie chyba ok

                    a gdzież wyczytałaś, że ktoś tu w Ciebie nie wierzy?
                    powiesz, mój szwung już szczerzy kły i w Twojej obronie
                    • Gość: az Re: Recenzja? IP: *.magtel.net.pl 16.12.03, 20:11
                      No na dziś nie wierzę.
                      Skoro Murphy nie pomógł. Musi jakaś blokada na drodze.
                      Ale cuda się zdarzają...
                      • alfika Re: Recenzja? 16.12.03, 20:55
                        eee tam, na własne konto nie wierzysz, nie żal Ci?
                        • Gość: az Re: Recenzja? IP: *.magtel.net.pl 16.12.03, 21:27
                          Trochę żal.
                          Ale szczerość też ma swoją wartość. I w tym przypadku wcale nie musi oznaczać
                          szlabanu. Może za to zrobić "ding".
                          A jeśli o mnie chodzi. Cóż, jestem tylko człowiekiem. Jeszcze nie latam. Jak
                          się uniosę w powietrze, to szybciutko zmieniam zdanie w omawianym temacie.
                          • alfika Re: Recenzja? 17.12.03, 23:47
                            a pomyśleć, że niektórym wystarcza pozbycie się raczyska...

                            ech, te wymagania ;)
                            • Gość: az Re: Recenzja? IP: *.magtel.net.pl 18.12.03, 00:07
                              > ech, te wymagania ;)
                              Ano. Szkoda, że przeważnie od innych.
                              • alfika Re: Recenzja? 18.12.03, 00:36
                                no nie mów, że ktoś oczekuje, że będziesz latał?!

                                dawaj łobuza - albo łobuzicę :) - będziem uświadamiać!
                                • Gość: az Re: Recenzja? IP: *.magtel.net.pl 18.12.03, 00:55
                                  > dawaj łobuza - albo łobuzicę :) - będziem uświadamiać!
                                  Ale latanie Ty pokażesz?
                                  I choć bardzo w Ciebie wierzę - zacznij ćwiczyć.
                                  Za zimno na pogrzeb. I nie dawaj argumentów wątpiącym.
                                  • empeka Re: Recenzja? 18.12.03, 11:05
                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                    > I nie dawaj argumentów wątpiącym.

                                    No właśnie. Uważaj co mówisz, bo zwiększę dawkę niewiary ;-)
                                    Poza tym pilnuj swoich okopów. Za dużo antyargumentów i się posypią.

                                    Marta

                                    • Gość: senin empeko,jeszce raz... IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 18.12.03, 13:04
                                      skoro tak uparcie ignorujesz,to co napisalam - Murphy jest WTORNY, nawet w
                                      porownaniu z taka Luiza Hay. I..masz racje ...jest bardzo nieprzekonywujacy,
                                      by nie powiedziec prymitywny.


                                      jest to autor, ktory czlowieka wychowanego w tradycji "mysli euroejskiej" na
                                      lata odstreczy od idei pozytywnego myslenia...

                                      Ale, gdy zacznesz od takiego np. "Punkt Zwrotny" Fritjofa Copry (wydany przez
                                      wiedze Powszechna w POLSCE W latach 80-tych (w serii + - Nieskonczonosc) a
                                      potem przejdziesz do ... Yoganandy, Florece Shinn, Luizy Hey, czy Power of
                                      Afpha Thinking - jesse stern, wtedy pan Murphy zacznie miec sens ... jako
                                      przepisywacz ... bo pan Murphy wg mnie jest dla ludzi z wiara (naiwina raczej-
                                      w co, to nie wazne) - upraszcza bowiem by dotrzec do tzw. mas. Jesli zatem
                                      nie uwazasz sie za mase (mc Donalds itd. ) to murphiego sobie odpusc.

                                      Zacznij czytac cos z sensem, na ten sam temat, wnoski te same, ale nie tak
                                      beznadziejnie uproszczone jak Murphy


                                      moje propozycje:

                                      L. Hey - lekka latwa i przyjemna
                                      Fritjow Capra - popularno naukowo o New Age
                                      Deepak Chopra - ze zrodla czerpiacy lekarz spiritualista... itd..
                                      Jesse Stern (nazwiska nie pewnam, ale tytul ja najbardziej) Powerof ALFA
                                      THINKING
                                      Jeddi Krishnamurti ( nie wiele wspolnego z PM ale wart przeczytania)
                                      Dalaj Lama (Autobiografia)

                                      Aurobiography of a Yogi - Jogananda
                                      Kurs in Miracles

                                      .....Nowy Testament...

                                      I wiele wielw innych


                                      Do diabla, czas chyba zeby ludzie nie czerpali recept na zycie z amerykanskich
                                      przepisywanek


                                      Od kiedy jestem na zachodzie wpada mi w rece "readers Digest" skroty
                                      klasycznych powiesci - taki np. Solzenicyn, Czy Tolsoj na 20 stronach
                                      w "dobrym angielskim" -

                                      - analogia do p. Murphiego ... swoja droga dlaczego przed jego nazwiskiem
                                      tyle tytulow, czyzby to co ma do powiedzenie nie moglo sie obronic bez tych
                                      skrotow przed nazwiskiem???
                                      • alfika Re: tak na marginesie 18.12.03, 16:44
                                        ale proszę mnie nie zagryźć od razu :)))

                                        Autobiografia jogina Joganandy daaaawno została przetłumaczona na polski, nie
                                        ma co się chwalić rozumieniem słowa niecywilizowanego, jak się komu naprawdę
                                        chce pomóc

                                        :)
                                        • Gość: Senin Re: tak na marginesie IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 19.12.03, 02:09
                                          tylko ze jak mieszkalam w Polsce to, niestety, nie wpadla mi w rece, (stad
                                          moja ingorancja w temacie tlumaCZENIA) Czytalam natomiast po angielsku i nie
                                          rozumiem dlaczego uwazasz ze podaje tetytulyby sie czyms tam chwalic???

                                          jedynym sensownym zarzutem byloby to, ze nie sprawdzilam w necie, ktore z
                                          wymienionych pozycji maja polskie tlumaczenie, (ale czasu brak)
                                          • alfika Re: tak na marginesie 19.12.03, 18:02
                                            a jak Ci mogę Senino pomóc w kwestii zrozumienia?

                                            rozebrać ku ogólnej wesołości Twojej swój tok rozumowania???
                                            a na co mi to?
                                            i na co Ci to???

                                            nie da rady, takie rozmówki to poprowadzisz jeno z Kwietkiem
                                      • empeka Re: empeko,jeszce raz... 18.12.03, 17:24
                                        Ależ wcale nie ignoruję tego co napisałaś.
                                        Jestem wdzięczna za uwagę z jaką odnosisz się do spisu stosownych lektur. Wiele z nich jakoś już
                                        wpadło mi w ręce. O inne pomału będę się starać.
                                        New Age to takie pojemne pojęcie. Nie wszystko mi się w nim podoba.

                                        Wolę jednak dochodzenie do (korzyści) z pozytywnego myślenia dzięki argumentom racjonalnym,
                                        ktorych wcale nie brak. Taka np technika wizualizacji jest bardzo pomocna w wychodzeniu z
                                        bardzo ciężkich chorób. Ale też pod warunkiem, że się uwierzy w jej możliwości.

                                        Czyli wierzyć nie równa się wierzyć, mówiąc bez ogródek.
                                        ;-)

                                        Pozdrawiam
                                        Marta
                                      • Gość: az Re: empeko,jeszce raz... IP: *.magtel.net.pl 18.12.03, 17:29
                                        > I..masz racje ...jest bardzo nieprzekonywujacy,
                                        > by nie powiedziec prymitywny.
                                        Mnie przekonał. Być może prymitywizmem. A może prostym wykładem. Co za różnica?

                                        > jest to autor, ktory czlowieka wychowanego w tradycji "mysli euroejskiej" na
                                        > lata odstreczy od idei pozytywnego myslenia...
                                        A skąd ta opinia? Chińczykiem nie jestem. A książki autora chyba lepiej się
                                        sprzedają niż cytowane przez Ciebie pozycje. Jak dla mnie jest zbyt religijny,
                                        ale od czego umiejętność wyboru odpowiednich treści.

                                        W życiu nie byłem w MD, ale z pożytkiem stosuję przepisywanki (niech tak
                                        będzie) Murphy'ego. Szczęśliwie dostrzegłem w nich sens. Może warto w tym
                                        miejscu dodać, że nie tylko z tego źródła korzystałem. I we wszystkich
                                        znalazłem sens.

                                        > Do diabla, czas chyba zeby ludzie nie czerpali recept na zycie z
                                        amerykanskich
                                        > przepisywanek
                                        Rusz piórem. Poproszę z dedykacją.

                                        swoja droga dlaczego przed jego nazwiskiem
                                        > tyle tytulow, czyzby to co ma do powiedzenie nie moglo sie obronic bez tych
                                        > skrotow przed nazwiskiem???
                                        Tego zarzutu nie rozumiem.
                                    • alfika Re: Recenzja? 18.12.03, 16:42
                                      sypcie, kochani :)

                                      wszak w swoje, a nie moje gniazdo robicie
                                    • Gość: az Re: Recenzja? IP: *.magtel.net.pl 18.12.03, 17:06
                                      Jest mi zupełnie obojętne, czy zwiększysz czy zmniejszysz swoją dawkę niewiary.
                                      Choć cieszyłbym się gdyby ilość otwartych oczu wzrosła.

                                      Wiem co mam robić. Mam tak wiele własnych bezpośrednich dowodów, że darmo
                                      martwisz się wpływem antyargumentów na moje przekonania.
                                      I'm sorry, ale to Twoja postawa bardziej przypomina tkwienie w okopach.
                                      Ale nie powiem Ci, że powinnaś je wzmacniać czy też rozsypywać. Niech będzie
                                      wola Twoja.
                                      • empeka Re: Recenzja? 18.12.03, 17:16
                                        Masz mnie gdzieś, hmm...
                                        I nawet ppoczucia humoru nie masz...

                                        M
                                        • Gość: az Re: Recenzja? IP: *.magtel.net.pl 18.12.03, 17:39
                                          > Masz mnie gdzieś, hmm...
                                          Nieprawda. Dlaczego to teraz napisałaś?
                                          Szanuję Cię, i pozostawiam Ci wolny wybór. Przedstawiłem swoją opinię na
                                          omawiany temat. Moje działanie wydaje mi się lepsze od działania senin, która
                                          wyznacza Ci pewne ramy swoimi postami.

                                          > I nawet ppoczucia humoru nie masz...
                                          Mam. Ale nie w przypadkach, gdy ktoś pyta o sens wiary, gdy stoi na rozdrożu.
                                          Spójrz na moje posty do Alfiki. Do niej mogę przymrużyć oko, i to czynię.
                                          • empeka Powodzenie wierzącego 19.12.03, 20:15
                                            Przymróżyć można do każdego. A nuż okaże się inteligentny?

                                            A zdaje mi się, że nie rozmawialiśmy o kryzysie czy sensie wiary w znaczeniu wiary religijnej.
                                            Chodziło nam o wiarę w potęgę podświadomości.

                                            Moja osobista podświadomość jest w sporze ze (świadomym) sceptycyzmem, ale wy wszyscy,
                                            wierzący, powinniście być zdrowi jak konie, solidnie bogaci i niezwykle szczęśliwi.
                                            Możesz mi podać jak się sytuujesz w skali 0 - 10 jeśli chodzi o te trzy parametry?

                                            Marta
                                            • Gość: az Re: Powodzenie wierzącego IP: *.magtel.net.pl 19.12.03, 21:20
                                              Inteligencja rozmówcy też ma swoją rolę w moim przymrużaniu, ale nie jedyną.

                                              Oczywiście, że nie mówię o wierze w sensie religijnym, a o wierze w potęgę
                                              podświadomości.

                                              zdrowie 10 (jeszcze dycham)
                                              bogactwo 10 (bywam głodny tylko z własnego lenistwa)
                                              szczęście 10 (wynika z powyższych)
                                            • Gość: az ps: Powodzenie wierzącego IP: *.magtel.net.pl 19.12.03, 21:25
                                              U mnie też wciąż trwa zmaganie się sceptycznej świadomości i podświadomości.
                                              • empeka Re: ps: Powodzenie wierzącego 19.12.03, 21:29
                                                Czuję się rozbrojona :-)

                                                Marta

                                                PS. Ale to zdrowie.. ile cię trzeba cenić...
                                                • Gość: az Re: ps: Powodzenie wierzącego IP: *.magtel.net.pl 19.12.03, 21:48
                                                  Świetnie. Jestem więc bezpieczny.
                                                  Zdrówko - hm, chciałbym wiedzieć czy w 100% bierze się z głowy, czy też trochę
                                                  mniej. Cenię zdrowie. Wielokrotnie w stanach chorobowych czule wspominałem je i
                                                  postanowiłem czcić chwile kiedy jestem zdrowy. Czasem o tym pamiętam i to
                                                  czynię.
                                                  Sięgnę zaraz do mego bogactwa - bo teraz głoduję. Przez Ciebie ;) i inne gadki
                                                  na forum.
                                                  • alfika Re: a co zrobić z takim, ... 20.12.03, 00:59
                                                    co wierzy w potęgę podświadomości, ale nie załatwia w życiu problemów jak leci
                                                    tylko te, z którymi sobie najgprzej radzi?
                                                    wszak jeden nie daje rady z głodem, a chorobę akceptuje - a inny musi miec
                                                    mieszkania albo dom, niezaleznie od wszystkiego?

                                                    Z tym idealnym życiem (zdrowie, bogacteo itd) to bzdura - to jakby wymagać od
                                                    wierzącego w Boga, ze będzie chodzącym ideałem wg praw wiary.
                                                    Białe - czarne.
                                                    Wszystko albo nic.
                                                    Dość bez sensu.
                                                  • Gość: az Re: a co zrobić z takim, ... IP: *.magtel.net.pl 20.12.03, 01:07
                                                    Jak obcy, to nic. Chyba, że prosi.
                                                    Jak bliski, to trza wspierać myślą, mową i uczynkiem.
                                            • Gość: Senin Re: Powodzenie wierzącego IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 20.12.03, 07:47
                                              Empeko, nie zamierzalam, bynajmniej, podawac Ci "spisu lektur obowiazkowych"
                                              Podalam propozycje, ktore mnie pozwolily zintegrowac przyrodzony katolicyzm,
                                              podgladany z ukradka buddyzm, denerwujacy hinduizm i... idee pozytywnego
                                              myslenia. teraz jestem przekonana, ze maja one ze soba bardzo wiele wspolnego-
                                              rzeklabym sa tym samym - podgladanym z roznych perspektyw. Gdyby do tego
                                              dolaczyc typowy racjonalizm i jak sugeruje New Age, odrzucic zasady
                                              newtonowskiej fizyki(z teoria grawitacji) zastepujac je fizyka kwantowa
                                              (bardzo blade mam o niej pojecie ale popularyzatorskie publikacje daly mi
                                              przekonanie ze stan materii/energii zalezy od obserwatora (przepraszam za to
                                              trywializowanie) to milabys pelny obraz osoby, ktora wierzy bez problemow w
                                              stworcza mysl pozytywnego myslenia (odrzucajac jednak uproszczenia p
                                              Murphy'ego)

                                              Nauczylam sie tez jednej rzeczy , po okresie zauroczenia PM, ze nie da sie
                                              tego narzucic, nie da sie o tym nikogo przekonac, kazdy musi dojsc do tego sam.

                                              Podawanie lektur, moze byc czasem inspirujace.


                                              Moglabym sypnac setka przykladow z mojego zycia na potwierdzenie "validity"
                                              teori PM, ale to za malo dla sceptykow, dobra pozywka dla przesmiewcow, dla
                                              tych, krorzy doswiadczyli podobnych CUDOW - no ..prawie cudow nie ma co pisac,
                                              bo sami wiedza,

                                              dlatego podalam spis lektur - mysle, ze "Power of Alpha thinking" pisana z
                                              pozycji sceptyka (na ile to prawda nie wiem jako 200% sceptyk) moze byc dobrym
                                              poczatkiem

                                              Gdy podeprzec sie filozofia buddyzmu i "wszystko jest zludzeniem"
                                              oraz fenomenologia w wydaniu "tak jest jak nam sie wydaje"

                                              no i doswiadczeniom Oppenheimera (Philadelpha experimnt z 2 elektronami
                                              obserwowanymi w 2 roznych miejscach -spin w lewo, spin w prawo0

                                              Wtedy, Wtedy... wszystko jest mozliwe, bowiem uznajac ze materia jest
                                              szczegolna forma energii mozna dojsc do konkluzji ze mysla (jako forma
                                              energii) mozna wplywac na materii przeksztalcenie... blah...blahh. blah

                                              ot takie sobie dywagacje

                                              skierowane do Kartezjanskiego/zachodniego umyslu...

                                              rozwijac tego nie bede,

                                              PS. Prosze sie nie czepiac, to luzne przemyslenia i ksiazek pisac nie bede,
                                              wiec udupianie moich rozmyslanek to strata energii

                                              Pozdrawiam empeko, zacznij od alpha thinking...
                                              • alfika Re: Senino ;)))))) 20.12.03, 09:54
                                                Podawanie lektur z reguły jest inspirujące - pod warunkiem, że jesteśmy
                                                dojrzałymi ludźmi i nie kierujemy się "zauroczeniami" - na szczęście wielu z
                                                nas ma wewnętrznych sceptyków, którzy każdą Prawdę potrafią najpierw sobie
                                                sprawdzić, a nie dawać się zauroczyć.

                                                A że zasada minimalizacji energii, jedna z podstawowych we współczesnej chemii
                                                nakazuje dwóm elektronom znajdować sie w dwóch różnych miejscach, i jeśli są
                                                akurat na jednym orbitalu czy to molekularnym zhybrydyzowanym, czy atomowym -
                                                to z tego samego powodu mają przeciwne spiny - to zadziwia mnie, jak to się ma
                                                do Murphy'ego :)))

                                                A jeszcze: Philadelphia experiment - czy to też jst trudne do
                                                przetłumaczenia?... ale już nie będę się czepiać :))

                                                Jeszcze jest - to też ze współczesnej fizyki - ciekawa lampa katodowa :)
                                                w kwestii odkrywania natury cząstek - o ile oczywiście toma związek z wiarą, a
                                                nie nauką.

                                                Aha, udupianie rozmyślanek, Senino, czy uściślanie tego, co piszesz?
                                                Nie bądź taka zarozumiała :)))

                                                Nie zdarzyła mi się fascynacja jakąkolwiek filozofią i myślę, że na tym nie
                                                straciłam.
                                                Wszak każdy szanujący się Mistrz powie - sprawdź mnie najpierw.

                                                Czego wszystkim wiernym i niewiernym życzę - poznawania bez ślepej fascynacji :)
                                                • Gość: Senin Re: Senino ;)))))) IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 21.12.03, 04:24
                                                  Afiko, zastanawiam sie, dlaczego nie nazywasz girlfriend "girlfienda"?
                                                  a mnie uparcie senina nazywasz?? - jak huz pisalam kiedys moj nick sie nie
                                                  odmienia - mozesz to przyjac jako oznake zarozumialosci, skoro juz mnie tak
                                                  zaszufladkowalas.

                                                  a poza tym Twoj post - no coz uscisla (choc w dosc uszczypliwy sposob) to co
                                                  napisalam i dzieki ci za to.
                                                  To ze powiazania z p. Murphym nie widzisz, nie dziwota, bo Murphy adresuje
                                                  swoje ksiazki do ludzi, ktorzy chca w nie WIERZYC.

                                                  Trudno jest jednak, wywodzac sie z tradycji zachodniej (religijnosc katolicka
                                                  pomijajac) i majac wyksztalcenie conajmniej srednie , nie podchodzic ze
                                                  sceptyzmem do idei PM - widac to wyraznie na tym forum i taki jest chyba sens
                                                  poczatkwego wpisu empeki.

                                                  Ja pomijam AZ, ktora(y) wierzy w to co napisal Murphy, ( to jedna z mozliwych
                                                  drog) moje skrotowe, bo inaczej sie nie da, posty skierowane sa do sceptycznej
                                                  empeki. )Sceptycyzm w tym wydaniu do niemoznosc pogodzenia idei PM z tym co
                                                  poznalismy wczesniej i przyjelismy jako wytlumaczenie rzeczywistosci).
                                                  Pisalam o tym jak to wyglada z mojej perspektywy, Po pewnych lekturach i
                                                  przemysleniach ulozylo mi sie to w pewne calosciowe rozumienie rzeczywistosci.

                                                  Ten moj oglad rzeczywistosci zaklada wspolistnienie wielu rzeczy pozornir
                                                  sprzecznych, jako kobieta jestem w stanie je zasymilowac.

                                                  Murphy i spin elektronu - to dwa bieguny, pomiedzy tym jest hinduizm ze
                                                  swym "wszystko jest zludzeniem", buddyzm jako NAUKA (scislej naukowe
                                                  opisywanie rzeczywistosci) nie filozofia czy religia i stan alfa naszego mozgu
                                                  (w ktorym to fale alfa wplywac moga na rzeczywistosc)

                                                  Nie wiem gdzie znalazlas moja zarozumialosc, alfiko, przeciez pisze ze sa to
                                                  moje "rozmyslanki" - czy w tym ze smialam sie spodziewac odpowiedzi, czy
                                                  komentarza???

                                                  Jak widac odpowiedzialas, wiec moje zalozenie, ze to co napisalam oze kogos
                                                  przynajmniej zaskoczyc, nie bylo chyba zarozumialstwem.

                                                  Poza tym , nie mam ochoty klocic sie z nikim n/t czy moje przemyslenia sa
                                                  spojne, czy tez nie spojne wewnetrznie, ktos moze je uznac za kupe bzdur - to
                                                  zalez od odbiorcy, ja nie chce nikogo przekonywac o mojej racji - to sa
                                                  takie:"wariacje na temat", moze ktos znajdzie w nich cos dla siebie ...


                                                  W koncu, o co chodzi???
                                                  Co do anglicyzmow w moim pisaniu, przepraszam, ale czasami jest mi po prostu
                                                  latwiej po angielsku, bo z cala ta tematyka oswajalam sie wlasnie po
                                                  angielsku,a jako ze nie mam kontaktow z polskim poza forum to niektore
                                                  okreslenia tak sie jakos latwiej po angielsku

                                                  A propos, nie pamietam bys kiedykolwiek wytykala Malwinie jej wstawki
                                                  francuskojezyczne,czy jakies tam hiszpanskie w wykonaniu gf- to moze i mnie
                                                  odpuscisz - niesmialo prosze

                                                  Senin (to piniedzialek w Bahasa Indonesia i po malajsku - wiec sie nie
                                                  odmienia, i basta!!!)
                                                  • alfika Re: Senino ;)))))) 21.12.03, 09:58
                                                    P twoim nicku już było - Seniną jesteś, boś kobieta, i basta

                                                    o nicku Girl już było - ups, powinnam napisać o girlfriend - nawet duza litera
                                                    to przekręcenie, czyż nie? :)))

                                                    o Twojej zarozumiałości - a pamiętasz Ty, jak sobie spokojnie stwierdziłaś, ze
                                                    masz prawo kogoś nie lubić, bo tak Ci się podoba, i darzyć go swoja
                                                    zgryźliwością, bo tak Ci się podoba?
                                                    Chodziło o Girl.

                                                    To jest wlasnie zarozumiałość.

                                                    I widać to też w fakcie, że w temacie Murphego wystarczyło, że poczytałaś parę
                                                    książek w tematyce, którą zna wiele zresztą osób, by musieć, no po prostu
                                                    musieć czuć się mądrzejszą, lepszą i bardziej wyuczoną - zobacz, jak narzucasz
                                                    swój punkt widzenia, jak łączysz to co pisał Murphy z tematami, których on nie
                                                    poruszał, jak jeździsz zawzięcie po jego sposobie pisania!

                                                    Wiesz, ja całej Potęgi podświadomości nawet nie przeczytałam, doszłam do
                                                    połowy - trudno mi więc być zagorzałym maniakiem jego twórczości, o co mnie
                                                    podejrzewasz - ale znam ludzi, którym jego właśnie, nie Twoje - spojrzenie
                                                    pomogło.
                                                    (nie wątpię, ze do niej wrócę ;))

                                                    Mi to wystarczy, by tę książkę czasem komuś polecić, kto wie, może akurat
                                                    pomoże?

                                                    I co z tego, jak widzisz, ze akurat Ty Murphego nie cenisz?
                                                    Albo ze ja cenię?

                                                    Wszak jeśli ktos tego potrzebuje - może warto polecać ksiażki, które pomogą, a
                                                    nie spis lektur na wyrobienie sobie zdania, że Murphy to gniot?

                                                    A swoja drogą, dorobiłaś mu idiotyczną teorię na temat pochodzenia jego
                                                    filozofii :))) New Age? Trzecia woda po czymś tam?

                                                    Senino, senino, troszkę skromności :)))
                                                  • Gość: senin Re: Senino ;)))))) IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 21.12.03, 10:06
                                                    no i tu mnie rence opadly
                                                    Niech tak bedzie

                                                    W koncu tak jest jak nam sie wydaje

                                                    Nie ma sensu juz piasac, bo co mi po ocenie ludzi ktorzy w swej..... (wpisz co
                                                    zechcesz) kresla charakterystyke osoby po kilkunastu wpisach....
                                                    Troche wiecej sie po Tobie spodziewalam, alfiko
                                                  • Gość: az Re: Senino ;)))))) IP: *.magtel.net.pl 21.12.03, 12:42
                                                    > P twoim nicku już było - Seniną jesteś, boś kobieta, i basta
                                                    Podobno najdroższym słowem dla człowieka jest jego imię.
                                                    Nick to nasze imię forumowe.
                                                    Nie godzi się przekręcać lub naśmiewać się z czyjegoś nicka.
                                                  • dor-ota Re: Senino ;)))))) 21.12.03, 16:00
                                                    "Seniną jesteś, boś kobieta, i basta"

                                                    No nie - to nie jest argument.
                                                    mamy takie zjawisko językowe:
                                                    M, kto? - (ta) Senin
                                                    D, kogo? - (tej) Senin
                                                    C, komu? - (tej) Senin
                                                    B, kogo? - (tę) Senin
                                                    N, z kim? - (z tą) Senin
                                                    M, o kim? - (o tej) Senin.

                                                    W - o, Senin!

                                                    Wychodzi na to, że się odmienia, ale nie zmienia formy, czyli wyglądu :-)
                                                  • Gość: az Re: Senino ;)))))) IP: *.magtel.net.pl 21.12.03, 12:37
                                                    Murphy adresuje
                                                    > swoje ksiazki do ludzi, ktorzy chca w nie WIERZYC.
                                                    Nie wydaje mi się, by tak zawężał krąg swoich odbiorców.

                                                    > Trudno jest jednak, wywodzac sie z tradycji zachodniej (religijnosc katolicka
                                                    > pomijajac) i majac wyksztalcenie conajmniej srednie , nie podchodzic ze
                                                    > sceptyzmem do idei PM - widac to wyraznie na tym forum i taki jest chyba sens
                                                    > poczatkwego wpisu empeki.
                                                    Ano trudno jest. Zwłaszcza u nas w kraju, gdzie króluje atmosfera narzekania i
                                                    niemożności. Gdzie większość zajęta jest kombinowaniem i czerpaniem z budżetu
                                                    państwa, a nie tworzeniem własnych budżetów.

                                                    > Ja pomijam AZ, ktora(y) wierzy w to co napisal Murphy, ( to jedna z mozliwych
                                                    > drog)
                                                    W moim przypadku trudno mówić o wierze w to co napisał Murphy. Z zagadnieniem
                                                    potęgi podświadomości spotkałem się i zaakceptowałem taki punkt widzenia
                                                    (uwierzyłem) zanim przeczytałem jego książki. Trudno też mówić o mojej wierze w
                                                    sytuacji, gdy na własnym przykładzie i wokół siebie widzę skutki tej teorii.
                                                  • Gość: Senin az :)))))) IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 21.12.03, 12:50
                                                    Zgadzam sie ze wszystkim, co napisales i wbrew temu, co by sie moglo wydawac,
                                                    zgadzam sie tez z trescia tego co pisze Murphy, tylko ta forma.... i te
                                                    uproszczena...

                                                    A fakt, ze PM dziala, jest dla ludzi, ktorzy praktykuja je powaznie i bez
                                                    watpliwosci niezaprzeczalny

                                                    zas sceptycyzm... jak samo slowo wskazuje do PM stosowany byc nie moze

                                                    (No coz zaczyna mi juz polskich slow brakowac stad ta nieporadnosc w pisaniu,
                                                    chyba lepiej skoncze)

                                                    Pozdrawiam, az
                                                  • Gość: az Re: az :)))))) IP: *.magtel.net.pl 21.12.03, 13:07
                                                    > Zgadzam sie ze wszystkim, co napisales i wbrew temu, co by sie moglo wydawac,
                                                    > zgadzam sie tez z trescia tego co pisze Murphy, tylko ta forma.... i te
                                                    > uproszczena...
                                                    Nie godzisz się z uproszczeniami Murphy'ego. Łaski bez ;)
                                                    Czy uważasz, że w innych dziedzinach można pisać książki z uproszczeniami? Czy
                                                    one też powinny wywodzić się ze źródeł i być napisane na poziomie
                                                    uniwersyteckim?
                                                    Bóg zapłać za Dobre Słowo :)

                                                    Pozdrawiam Cię Senin
                                              • Gość: az Re: Powodzenie wierzącego IP: *.magtel.net.pl 20.12.03, 12:48
                                                Jak widzę te spiny w Twoim poście, to cieszę się, że z Murphy'm spotkałem się
                                                wcześniej. Budowa świata (światów) jest fascynująca (materia/energia). Nie
                                                potrzebuję jednak tego do czerpania z - dla mnie - niewiadomego, nieznanego.
                                                Być może ktoś zechce dzielić włos na czworo przed wzięciem życia w swoje ręce,
                                                ale wydaje mi się, że więcej osób zrazi się do teorii "potęgi podświadomości"
                                                widząc w tym rozważania oderwane od tzw. normalnego zycia.

                                                > PS. Prosze sie nie czepiac, to luzne przemyslenia i ksiazek pisac nie bede,
                                                > wiec udupianie moich rozmyslanek to strata energii
                                                Pisać nie musisz. Pozostaje szacunek dla tych, co książki piszą. A stratą
                                                energii jest udupianie treści tychże książek. Bo, czy uważasz, że książki
                                                Murphy'ego pozostają niezauważone lub czynią krzywdę ludziom?
                                  • alfika Re: Recenzja? 18.12.03, 16:41
                                    no nie żartuj, że to Ty mi wybierzesz przedmiot mojej wiary, troski i
                                    ćwiczeń :))))))))))

                                    umrę ze śmiechu i rodzina mnie za tydzień nie zobaczy :))))))))
                                    • Gość: az Re: Recenzja? IP: *.magtel.net.pl 18.12.03, 21:02
                                      Ajajaj... Rzucam wiarę.
                                      Mianuję się na przedmiot. Chcę zobaczyć Twoje uniesienie ;)
                                      • alfika Re: uhuhu :))))))))))))))) 19.12.03, 14:35
                                        no no, nie za bardzo mogę Ci jednak te uniesienia obiecać, mimo ogólnej wiary

                                        i całkowitej niewiary w Twoją rezygnację z wiary, he he
                                        • Gość: az Re: uhuhu :))))))))))))))) IP: *.magtel.net.pl 19.12.03, 16:31
                                          Przecież to proste. Jak spirala.
                                          Wierzę, że jak rzucę wiarę, to cel mnie dosięgnie ;)
                                          • alfika Re: uhuhu :))))))))))))))) 19.12.03, 18:04
                                            oj, to świetnie, jeśli cel Cię dosięgnie, to jest to dobra droga
                                            byle nie po głowach ;)))
    • Gość: la Re: "Potęga podświadomości" Murhy'ego IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.12.03, 18:37
      znam ciekawy przypadek negtywnego myslenia z terapi , mloda dziecwzyna okolo 15-
      letnia majaca zle stosunki ze swoja mama, chcac ja ukarac (na zlosc mamie
      odmroze sobie uszy)wyobrazala sobie siebie ze jedzi na wozku inwalidzkim i
      wszyscy sie nad nia uzalaja wlacznie z mama,poswiecaja jej swoja uwage i czas.
      matka nie poswiecala jej wiele czasu i sie prawie wcale nia nie
      zajmowala.dziewczyna trafila na terapie gdy zaczely sie jej potworne bole nog,
      nie mogla prawie chodzic i pomimo wielu badan lekarze nie mogli nic
      znalezc.gdyby nie trafila na terapie mogloby sie to skonczyc dokladnie tak jak
      sobie wyobrazala czyli na wozku.
    • Gość: WITOLD ZENUJACE SA WASZE WYPOWIEDZI IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 18.12.03, 18:37
      # Joseph Murphy POTĘGA NIESKOŃCZONEGO BOGACTWA, Wydawnictwo KOS, Katowice
      ISBN 83-86757-86-8, liczba stron 255, wymiary 145 x 210, oprawa miękka
      Cena 28 zł
      Autor w przystępny sposób, w oparciu o psychologię stosowaną, wyjaśnia zasady
      dizałania pozytywnego myślenia. Autor przekazuje proste metody i techniki,
      dzięki którym można osiągnąć akceptację życia i spełnić upragnione marzenia.

      # Joseph Murphy NIESKOŃCZONE ŹRÓDŁO TWOJEJ MOCY, Wydawnictwo KOS, Katowice
      ISBN 83-86757-22-1, liczba stron 285, wymiary 145 x 210, oprawa miękka
      Cena 28 zł
      Po przeczytaniu tej książki, przestaniesz się rujnować lękami i troskami.
      Pozytywne myślenie i świadome, duchowo-umysłowe moce pomogą ci odnaleźć nowy,
      ufny sposób myślenia, który doprowadzi do spełnionego życia.

      # Joseph Murphy KOSMICZNY WYMIAR TWOJEJ MOCY, Wydawnictwo KOS, Katowice
      ISBN 83-86757-92-2, liczba stron 280, wymiary 145 x 210, oprawa miękka
      Cena 31 zł
      Dzięki tej książce możesz zdecydować się na stworzenie budującej, konstruktywnej
      postawy ducha, na wiarę oraz pozytywne myślenie, które doprowadzi do
      urzeczywistnienia się twojej osobowości i do życia w szczęściu i dobrobycie.

      # Joseph Murphy TAJEMNICE PODŚWIADOMOŚCI ODNALEZIONE W BIBLII (Great Bible
      Truths for Human Problems), Świat Książki, Warszawa 2001
      ISBN 83-7311-132-8, liczba stron 224, wymiary 130 x 205 mm, oprawa twarda,
      przekład Marcin Stopa
      Cena 31 zł
      W książce autor przedstawia własną, symboliczną i alegoryczną interpretację
      Biblii, z której wynika, że Pismo Święte sprzyja założeniom głoszonej przez
      autora nauki pozytywnego myślenia. Murphy przytacza liczne cytaty biblijne,
      mające służyć jako argument na rzecz jego teorii. Zasadnicze jej idee brzmią:
      podświadomość jeż tożsama z Bogiem, Zasadą Życia, a przeto wie ona wszystko i
      może wszystko. W przypadku jednostki jednak, co świadomość wpoi podświadomości,
      to potężna siła tej ostatniej urzeczywistni.

      # Joseph Murphy POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI, Świat Książki, Warszawa 1996
      ISBN 83-7311-135-6, liczba stron 256, wymiary 130 x 205 mm, oprawa twarda
      Cena 23 zł
      Dr Murphy odsłania nowe możliwości ludzkiego umysłu. Dowodzi, że procesy
      psychiczne przebiegające poza naszą świadomością i bez jej udziału, mogą być
      przez nas wykorzystywane w sposób celowy - wskazuje drogę do pełniejszego życia,
      zdrowia, a nawet zamożności.
      • alfika wituśku 18.12.03, 18:44
        życzę ci ciepłych, radosnych, pełnych spokoju i prezentów Świąt
        i choć troszkę miłości
        i odrobinkę mniej egocentryzmu
      • Gość: gf krzyż pański masz z nami, prawda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 11:00
        jeszcze trochę i Cie beatyfikują
        lub co najmniej odznaczenie państwowe dostaniesz :)
    • Gość: Witold Potęga podświadomości - Joseph Murphy IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 18.12.03, 22:17
      Światowy bestseller Josepha Murphy'ego. Książka ta jest sztandardowym jego
      dziełem. Dowodzi ona, że procesy psychiczne przebiegające poza naszą
      świadomością i bez jej udziału, będące ważną częścią naszej osobowości, mogą być
      wykorzystane w sposób celowy i po naszej myśli. Służą temu specjalne techniki,
      zbadane, sprawdzone i opisane w tej książce, oparte konkretnymi przykładami.
      Metody te odsłonią przed tobą nowe obszary i nowe możliwości twojego umysłu.
      Dowiesz się nie tylko, że masz w sobie klucz do życia pełniejszego, ale także,
      jak tego klucza używać, aby pomóc sobie i bliskim.
      ---------------------------------------------------------------------------
      Joseph Murphy , doktor trzech nauk - religioznastwa, filozofii i praw -
      "obywatel świata ducha", był prekursorem i krzewicielem myślenia pozytywnego.
      Przedmiotem jego badań było wnętrze człowieka - umysł i duch. Jego odkrycia i
      przemyślenia docierają do milionów ludzi w postaci popularnych publikacji
      wydanych w formie książkowej i nagranych na kasety, a także w postaci kasetowych
      programów ćwiczeń praktycznych. Pomagają tym, którzy czują potrzebę dokonania
      zmian w swoim życiu. Pomagają odkryć w sobie źródło siły, uwolnić się od lęku i
      bólu, osiągnąć to, co w życiu jest najważniejsze. Doktor Joseph Murphy mieszkał
      w Laguna Hills w Kaliforni. Zmarł w 1981 r. Potęga Podświadomości, światowy
      bestseller, jest jego pierwszą książką wydaną w Polsce.
      -------------
      Zenujace jest w polakach to, ze lubia dlowac ludzi !!!!!!
      Joseph Murphy poswiecil swoje cale zycie na przekazywanie wiedzy i informacji
      ktora zastosowana moze przyniec ludziom wiele dobrego, nawet uratowac zycie.
      ale polak musi zawsze znalesc dziure w calym !!!!!
      wtedy czyje sie dobrze !!!
      niech te swieta beda chwila relaksu i przemyslen.

      Witold
      • Gość: gf Re: Potęga podświadomości - Joseph Murphy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 11:03
        > niech te swieta beda chwila relaksu i przemyslen.

        oj, niektórym by się przydało, hihi ;)
        taka autorefleksja Wituś mogłaby Cię wręcz ozdrowić ;)))

        re Polacy są be: teza, którą postawiłeś świadczy o tym, ze od lat w Polsce nie
        byłeś i zachowałeś wspomnienia głównie z PRL. tu sie zmienia, Witek, szkoda że
        tego nie widzisz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja