Gość: iwonka
IP: 212.160.235.*
15.12.03, 08:49
jestem z moim mężem 3 lata. Od początku to on podejmował za nas dwoje
decyzje, ale wtedy ja, ślepo zakochana brałam to za opiekuńczość. Po roku
wzięliśmy ślub. Potem zmieniła się intonacja i sposób uzasadniania przez
niego decyzji, coraz częściej pojawiało się "bo ja tak chcę". I wtedy
powiedziałabym,że mój mąż stał się apodyktyczny. Dopiero po 3 latach mogę z
całą stanowczościa powiedzieć, że to tyran. Wciaż go kocham i wierzę, że on
naprawdę kocha mnie, ale już całkowicie nie liczy sie z moi zdaniem. Watro
zauważyć, że jest miedzy nami pewna różnica wieku, ale to raczej nie powinno
go usprawiedliwiać, tym bardziej, że ja "wydojrzałam"... Może to jego
paniczny strach przed tym, że im jestem starsza, tym więcej potrzebuję
niezależności??? Jest też chorobliwie podejrzliwy... A moze fakt, że zarabia
sporo wiecej daje mu "słuszne" w jego mniemaniu prawo do decydowania o
wszystkim (dopiero skończyłam studia i zaczęłam pierwszą pracę). Jak go
zreformawać?