frenkel
17.12.03, 13:20
Przeszkadza mi w życiu seks. Jak tak pomyśle to od samego poczatku kiedy
tylko sie pojawił przynosił problemy. Najczesciej z komunikacja damsko meską,
bo jak tu nie psujac wszystkiego dookoła nawiązac taka neutralna znajomośc z
kobietą. To nie możliwe - szczególnie jeśli nie ma sie zadnych zobowiazań. Na
ścieżce zycia zobowiazania jednak sie pojawiły (kulturowo jakoś tak i z
potrzeby, czy raczej obowiazku opieki nad potomstwem poszukujemy tych stałych
relacji na zawsze) i kwestie seksu przestały na jakis czas istnieć.
Wszystkiego było w sam raz, problemu nie było. Teraz jest inaczej moja druga
wspaniała połowa nie odczuwa zbytnio chęci. Powody są oczywiste:
- zmęczenie
- gorączka małego
- brak apetytu małego
- rosna mu zeby
- ugryzła go pszczoła
- nabił sobie guza
itd. To wszystko powoduje ze ona nie potrafi mysleć o niczym innym. Troche
się zaniedbuje. Zwróciłem na to uwagę. Porozmawialismy spokojnie.
Dowiedziałem sie że skoro zwracam uwage na takie rzeczy to świadczy to o tym,
ze jestem pusty i zachowuje sie jak swiry, wyznawcy kultu ciała, zapatrzeni w
kolorowe czasopisma skad czerpia wzorce dla siebie. Moze i miała rację, moze
sie troszke zapomniałem, skoro ona nie widzi problemu i podoba sie sobie tak
jak jest to faktycznie chyba ze mna jest cos nie tak. Wytłumaczyła ze na
dziś seks jej w zasadzie nie interesuje chociaz ogólnie lubi. Przykro jej,
ale nic na to nie poradzi.
Doszedłem do wniosku:
Rewelacja!!: po co mi seks??!!, dziecko przeciez mam. Swojej brzęczacej nad
uchem potencji regulowac za bardzo nie moge i do okreslonych mozliwosci nie
dostosuje jej za pomoca pokretełka. Najlepiej gdyby tę chęć w ogóle
wyeliminować. Przeszkadza mi.
Co zrobic by zupełnie uciszyc to w sobie. Owszem, ja rozumiem ze w tej j
chwili to okres przejściowy, ale pózniej moze być odwrotnie i ja nie bede
nadążał. Przed tym tez chciałbym sie uchronić, wiec najlepiej byłoby
całkowicie pozbyć sie tej sfery życia. Jak to zrobić??