Dodaj do ulubionych

Znów spieprzyłam sobie życie

06.07.09, 12:53
Znów zaufałam podłej kanalii, która tylko chciała się dobrze i
"niezobowiązująco" zabawić. Zabrała miesiąc życia i ostatnie okruszki nadziei,
zrujnowała plany na wakacje i namiastkę szczęścia.
Wracają samotne, niekończące się weekendy, takie same wieczory i poranki.
"Samotność , to taka straszna trwoga"

P.S. Nie oczekuję porad.
Obserwuj wątek
        • funstein Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:19
          a ja jestem ksiądz :)

          nikt, kto rzuca nie szuka współczucia tylko z zapasem
          samoakceptacji poluje dalej na swoje szczęście.

          przestań się samookłamywać i zacznij myśleć krytycznie
          o swoim charakterze, który musi być bardzo biedny.
          • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:25
            Guzik wiesz o moim charakterze, więc jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia,
            zamilcz.
            Guzik wiesz też o kobietach, bo wylewasz tu tylko swoją nienawiść do nich, nie
            mając pojęciach o duszy kobiety, której potrzeby przerastają twoją mizerną
            wyobraźnię.
            • funstein Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:31
              nawet nie wiesz ile informacji niesie o człowieku dobór słów.

              wiem o tobie na tyle dużo, żeby wiedzieć, że facet pogonił cię
              i szukasz teraz na forum wsparcia wśród podobnych tobie
              samozakłamanych samic.

              Nie ma nic łatwiejszego i przyjemniejszego niż usłyszeć potwierdzenie własnych
              kłamstw. Stąd szukasz kogoś, kto
              ci powie, że jesteś cudowna a jakiś doopek znowu nie
              spełnił twoich wymagań.

              głupota nie boli, więc nie szuka rozumu.
                • leda16 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 23:29
                  Ale nazywanie kanalią kogoś, kto chciał się "tylko dobrze i niezobowiązująco zabawić" (niby dlaczego miał nie chcieć?)dowodzi Twojej pretensjonalnej i roszczeniowej postawy wobec ludzi. Ja też lubię się dobrze i niezobowiązująco zabawić, większość ludzi to lubi, gdyż dobra zabawa jest sednem istnienia życia towarzyskiego. Dobra zabawa i zaufanie zazwyczaj mają się jak pięść do nosa, więc raczej trudno pojąć przyczyny Twojego nabzdyczenia i histerii. A w przyszłości szukaj towarzystwa w Domu Starców. Ci na pewno wolą się modlić niż bawić.
    • brand.new.life Re: Rlena 06.07.09, 13:49
      rlena napisała:

      > Jesli szukasz pomocy, to nie jest z toba tak zle. Takie zachowanie
      > nie bierze sie z powietrza. Ktos kiedys naduzyl twojego zaufania,
      > zranil cie i dlatego tak postepujesz. problem w tym,ze to bron
      > obosieczna - ranisz innych i siebie. Nie wiem,czy jestes
      > psychopatka, moze masz pewne rysy tej osobowosci (kazdy ma w
      > mniejszym lub wiekszym stopniu). Jesli nie jestes na etapie otwarcia
      > sie przed druga osoba - pisz dziennik. To naprawde pomaga. Bedziesz
      > bardziej swiadoma swoich uczuc, i nauczysz sie radzic sobie z nimi
      > (dopuscisz je do glosu, nauczysz sie je akceptowac itp.).
      >
      > Powodzenia.

      Dzięki, ale nie będę tworzyć dokumentacji własnej katastrofy. Nie czuję takiej
      potrzeby.
      Trzy lata czekałam, aby zdobyć się na zaufanie wobec mężczyzny.
      Wiele przeszłam w tym czasie i od dawna byłam przekonana, że moje serce skamieniało.
      Tym razem to był dawny kolega ze szkoły; cierpliwie i wytrwale zdobywał moje
      zaufanie. Dałam się omamić i ocknęłam się dopiero jak usłyszałam, że
      "zaciągnęłam go do łóżka", ale jednocześnie "on chętnie by ze mną zamieszkał".
      Klarownie podałam mu powody, dla których to nie będzie możliwe i wtedy nastąpił
      odwrót z jego strony; zero zainteresowania, zero inwencji, objawy zniechęcenia,
      znudzenia.
      Uciekłam z pułapki, dzięki swojej szczerości, ale wcale nie jestem szczęśliwa z
      tego powodu.
      Odwołałam wyjazd w góry z kolegą , bo uważałam , że to niestosowane w sytuacji,
      gdy mam obok faceta. Musiałam odesłać mu zaliczkę. Straciłam pieniądze i szansę
      na wyjazd wakacyjny, ale bardziej żal mi straconych nadziei.
      • funstein Re: Rlena 06.07.09, 14:00
        ojojojojojoj

        ile to racjonalizacji potrafi wygenerować macica.

        żal ściska w gardle jak się czyta o tych straconych możliwościach
        pojechania z kolegą o się ma faceta.

        Pomogę ci i dopiszę, że nic nie czujesz ani do kolegi ani faceta,
        tylko macica rozważa, który lepszy do rozpłodu i jak się okazało,
        że jeden olał a drugi pojechał to macica boli.

        Współczuję każdemu jeleniowi, który się zdecyduje na życie z
        takim samozakłamanym zwierzęciem.
        A dzieci z tego układu to dopiero będą prostolinijne. Żal.
        • brand.new.life Re: Funstein 06.07.09, 14:03
          Jestem pewna, że pobliżu masz jakąś poradnię zdrowia psychicznego. Myślę, że
          Twoim, drastycznym przypadku przyjmą cię bez kolejki, pomimo sezonu urlopowego.
          Spadaj.
          • funstein Re: Funstein 06.07.09, 14:07
            :)

            ależ się bronisz przed prawdą. Macica by zabolała jakbyś
            przyznała się przed sobą, że jesteś egocentryczną i niezdolną
            do współżycia z ludźmi samicą a nie człowiekiem ?

            powarcz jeszcze trochę - będę miał większy ubaw.

            a jak skończysz warczeć to pokombinuj, dlaczego łagodne
            i myślące kobiety mają zdrowe i szczęśliwe związki i zdrowe
            i szczęśliwe dzieci.

            To takie trudne dla macicy pomyśleć.
      • leda16 Re: Rlena 07.07.09, 23:48
        Trzy lata czekałam, aby zdobyć się na zaufanie wobec mężczyzny.


        Więc na przyszłość ufaj tylko Bogu a ludziom pilnie patrZ na ręce. Te ręce, które sięgają po cokolwiek, co należy tylko do Ciebie.


        dawny kolega ze szkoły; cierpliwie i wytrwale zdobywał moje
        > zaufanie.


        E tam frajerko, on zdobywał tylko Twoją vaginę. Na Twoim zaufaniu zależało mu jak na zeszłorocznym śniegu, bo zzaufania odrobiny przyjemnosci seksualnej wycisnąć się nie da. Co więcej, może być dla faceta b. kłopotliwe, gdy sprowadza się do rojeń o białym welonie i obrączce.


        Uciekłam z pułapki, dzięki swojej szczerości, ale wcale nie jestem szczęśliwa z
        > tego powodu.


        Oj, chyba to Ty usiłowałaś zastawić na niego pułapkę kontraktu małżeńskiego, z której umknął w mniej zobowiązujące rewiry. Wiec oczywiście - kanalia!
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 14:49
        Właśnie takich "rad" nie chciałam czytać, prosząc , aby mi ich nie udzielano.
        To co dla Ciebie jest "miesięcznym nieporozumieniem" dla mnie było ogromnym
        wysiłkiem zbudowanym na latach cierpień.
        Zaufania nie da się mierzyć czasem, a eufemizowanie straconych nadziei wcale nie
        umniejsza bólu straty.
          • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 16:53
            Pocieszanki , cacanki są dobre dla dzieci.
            Nie jesteśmy z innej gliny, tylko mamy inne doświadczenia, inny rejestr
            życiowych zysków i strat, inne priorytety , być może też.
            Znam "dobre strony bycia samej" do bólu.
            Dziękuję za dobre chęci.
            • ir1.easy Re: Znów spieprzyłam sobie życie 21.07.09, 21:23
              coś Ci powiem, byłam kiedy z facetem, czysto platonicznie, tak jakoś wyszło.
              Zakochana byłam bardzo. Rzucił mnie (za pomocą kartki papieru przesłanej przez
              przyjaciela), wybrał swoją poprzednią dziewczynę. Jakoś czułam, że to jest nie
              odwołane i nie walczyłam, tylko "złośliwie" (jak sam opowiadał kumplom) zaczęłam
              wyglądać "zjawiskowo jako nigdy". Minęło parę lat. Odnalazł mnie. Był już mężem
              tej dziewczyny, mieli autystyczne dziecko. Poza tym nic się w jego życiu nie
              zmieniło. Odnalazł i zaproponował wspólne życie, że się do mnie wprowadzi, że
              zacznie nagrywać płytę (czy coś w tym guście), plany ogólnie miał wielkie.
              Pogoniłam w diabły. I ani przez chwilę nie żałowałam. Tym posunięciem pozbawił
              mnie nawet miłych wspomnień z tego co wcześniej. Dlatego nie rozumiem Cię. Nie
              wiem o co chodzi. Oczywiście każdy z nas jest inny, ale skoro świadomie
              zidentyfikowałaś pasożyta i pozbyłaś się go to w czym problem?! Ulga być powinna.
    • brzydula_betty Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 21:29
      brand.new.life napisała:

      > Znów zaufałam podłej kanalii, która tylko chciała się dobrze i
      > "niezobowiązująco" zabawić. Zabrała miesiąc życia i ostatnie okruszki nadziei,
      > zrujnowała plany na wakacje i namiastkę szczęścia.
      Jak to ostatnie okruszki nadziei? na co? na związek z nieodpowiednim człowiekiem?
      > Wracają samotne, niekończące się weekendy, takie same wieczory i poranki.
      Lepsze samotne poranki niż poranki z kimś kto nie zasługuje nawet na wieczory:)
      Nie pasowaliście i tyle
      >
      > P.S. Nie oczekuję porad.
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 22:08
      Kiedyś , jakiś młody człowiek założył forum ŻYCIE STRACIŁO SENS I KOLORY, pisząc
      nieustannie do swojej straconej miłości.
      Przeżyłam kiedyś taką destrukcyjną , wyjaławiającą miłość.
      Ale tym razem też zniknęły kolory, smaki, radość.
      Zawsze znikają.
      • kaa.lka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 18:43
        nie chce Ci przerywac czytania bajek,
        ale moglabys ta ostatnia zapalka jakos zarejestrowac, sfilmowac i
        np wrzucic nam tu_tu na stos.
        bylibysmy razem z Toba w bolu sledzac pozy, apoteozy mokrej kanalii.
        z wdziecznoscia


        peesy
        rownie zajmujaca lektura jest Dzika kobieta, zdaje sie pani Aliti.
        nie pomne dokladnie, niech mi wybaczy..
        autorka odgrzebuje archetypy kobiece i czyni to z nie mniejszym
        poswieceniem nizli kolega funtfein.
        polecajac goraco, odpozdrawiam
        nie doradzajac
        • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 19:18
          Stos? Dobry pomysł. Tu rezydują same świry; nawiedzony Funstein od macic,
          obłąkany Polubek od głodomorów, dogorywające K-57 od papuci itede, itepe Niech
          się towarzystwo zabawi moją ostatnią zapałką popierdzielonej kanalii, ostatniej
          kanalii mojego życia.
          • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 19:30
            Dlaczego ty nie jesteś sensem swojego życia? Dlaczego ktoś, i to jakiś
            facet,który sobie żyje, bo sam siebie ma, ma być twoim stwórcą.Jeśli tak jest to
            giń, materiale, któremu żaden facet nie chce stworzyć podstaw istnienia.
            • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 19:49
              Gadzi móżdżek jest malutki i nie pojmuje , że ja nie szukałam żadnego sensu w
              tym bezsensie?
              Chciałam coś tworzyć, kreować, podziwiać , zachwycać się razem.
              Ale to były tylko zapałki. Właśnie ostatnia poparzyła mi paluszki więc ją rzucam
              uprzejmie na wasz psychodeliczny stosik poszukujących sensu-nonsensu.
              • funstein Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 11:18
                sensem kobiety jest należenie do mężczyzny.
                Ta prosta prawda jest zbyt bolesna dla wielu
                samic, które stają się gorzkie i pomarszczone,
                zamiast kwitnąć i wypinać swe wdzięki do życia.

                kompleks falliczny bardzo boli, szczególnie dziś,
                kiedy kobieta chce być wszystkim, będąc niczym.

                ślepe kury dziobią własne kurczęta, bo ogłupiałe
                zazdrością nie rozumieją swojego sensu.

                strać dziewictwo i stań się czyjąś własnością a
                stracisz też poczucie skrzywdzenia i bezsensu.
                  • funstein Re: Funstein 08.07.09, 11:28
                    sama widzisz jak daleko samicy do rozumu i szczęścia.

                    nie ma innej drogi do szczęścia dla kobiety jak bycie czyjąś
                    i zależną od kogoś.

                    Póki tego nie zrozumiesz, będziesz nieszczęśliwą, agresywną,
                    zgorzkniałą, ślepą i bezsensowną kurą a nie kobietą.

                    poszczekaj sobie jeszcze kilka lat i powypieraj ze świadomości
                    prawdę a obudzisz się do życia w menopauzie i macica zacznie
                    dopiero szaleć.

                    No ale przecież samica wie wszystko najlepiej.
                    Tak najlepiej, że w swoim bezsensie zostaje albo
                    sama albo wychowuje sama bezsensowne kopie swojej
                    głupoty.
                    • brand.new.life Re: Funstein 08.07.09, 13:54
                      Myślę, że sprawdziłbyś się jako psycho-zoolog.Rozmawiałabyś sobie z samicami o
                      ich wewnętrznych rozterkach typu "rozdziobać czy nie rozdziobać ?" Kury, kaczki
                      i inne surykatki stały by w kolejce przed drzwiami twojego gabinetu, a "kopie
                      ich głupoty" były by ci wdzięczne za ocalenie.
                      Spadaj do zoo Funstein, albo na drzewo, albo gdzie bądź.
                      • funstein Re: Funstein 08.07.09, 14:02
                        jak zobaczysz, że poziomem świadomości nie różnisz się niczym
                        od kury czy kaczki-dziwaczki to przestaniesz tak strasznie cierpieć
                        i oddasz się w niewolę człowiekowi.

                        nie wcześniej :)
                        • brand.new.life Re: Funstein 08.07.09, 14:06
                          Komu, do licha , mam się oddać? Tobie?! Dziękuję, psycholi przerobiłam na dwa
                          życia do przodu, a słowo "niewola" budzi we mnie dreszcz zgrozy, brrrrrrrrr
      • malena_79 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 22:29
        "Poderwać, pobzykać, po cichu uciekać." Hahaha...dawno się tak nie
        uśmiałam :) Też mi się tak wydaje z tymi facetami, że tak właśnie
        jest. Poderwać, pogadać, bo mocni w gębie to są, ale tylko w gębie,
        pobzykać potem i po cichu uciec jak tchórz. To chyba standard.
      • saturday_morning Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 00:19
        brand.new.life napisała:

        > Bez sensu, bez ducha, to szkielety facetów! Każdy z nich potrzebuje latarnianej
        > podpórki, a nie kobiety z krwi i kości.
        > Poderwać, pobzykać, po cichu uciekać. Chodzący debilizm z dyplomem w kieszeni i
        > sieczką we łbie.

        Otóż wyobraź sobie, ze nie każdy facet chce tylko pobzykać i po cichu uciekać.
        Ktoś wcześniej napisał, że wartościowych kobiet się tak po prostu nie bzyka i
        nie zostawia, może Twój były luby uznał Cię za mało wartościową? a poza tym
        wartościowe kobiety nie pozwalają być tylko przyrządem do bzykania w związku z
        czym nie mają potem takiego moralnego kaca, że dały się jakiejś "kanalii"
        wykorzystać. Zastanów się nad prawdziwym powodem odejścia a nie ściemniaj sama
        przed sobą, że odszedł bo nie pozwoliłaś mu się wprowadzić, co on jakiś bezdomny
        był, że tak mu zależało na zamieszkaniu? i nie bądź taka agresywna w swoich
        postach bo zaczynam się domyślać dlaczego facet zwiał...
        • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 11:08
          saturday_morning napisał: a poza tym
          > wartościowe kobiety nie pozwalają być tylko przyrządem do bzykania w związku z
          > czym nie mają potem takiego moralnego kaca, że dały się jakiejś "kanalii"

          Jeśli pokusiłeś się na przeczytanie wszystkich moich postów, nie wiem, skąd
          pomysł "moralnego kaca"? Jak słusznie zauważyłeś "wartościowe kobiety nie
          pozwalają być przyrządem do bzykania" i właśnie dlatego POGONIŁAM TEGO TYPA.
          Nie pozwoliłam, więc zostałam skreślona z listy.
          Ty czułbyś się świetnie , gdyby kobieta potraktowała cię wyłącznie jak ciacho do
          schrupania, wpadając do ciebie wyłącznie wtedy, kiedy ONA miała by na chrupanie
          ochotę, nie licząc się kompletnie z twoimi potrzebami? A alternatywą było by
          udostępnienie jej twojego mieszkania. Ciekawe, czy , czy w takiej sytuacji
          powiedziałbyś "proszę bardzo, kochanie, wprowadź się, będziesz miała bliżej, jak
          cie najdzie ochota. A jak nie będziesz jej miała, to ja sobie cichutko pooglądam TV"
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 20:37
      I znów , jak bumerang wraca to samo pytanie "gdzie popełniłam błąd?!"
      Może nie trzeba było mu tak kategorycznie odmawiać przeprowadzki? Może trzeba
      było "dyplomatycznie" czytaj kłamliwie obiecać, że "może po powrocie z wakacji"
      albo "może na zimę się przeprowadzisz , kotku"?
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 23:58
      No bardzo Ci wszyscy współczujemy. Ja co prawda dostaję lekiego szczękościsku,
      jak czytam takie posty ("o jaka ja biedna, o jaki to kanalia, odpie...ie się
      ode mnie z radami i dobrym słowem, WRRRR!!!, o ja biedna nieszczęśliwa,
      zraniona, biedna-malutka"), ale co mi tam. Współczujemy.


      Napisz, jak ochłoniesz, bo na razie wyłącznie pyskujesz. Wszystkim. I nie
      odróżniasz życzliwości od litości. Sama bym zwiała od takiej atmosfery, jaka
      tworzysz.
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 11:20
        A ty dziecino, w ogóle mało wiesz o życiu i psychice kobiety, skoro stać cię na
        takie teksty , jak powyższy.
        Co ty wiesz o atmosferze w jakiej żyliśmy przez ostatni miesiąc?
        Było między nami bardzo dobrze, spokojnie, stabilnie, a chwilami bardzo ciepło,
        chociaż bez fajerwerków.
        Zarzucasz mi złość i "pyskowanie" , a powinnaś wiedzieć , że poraniona kobieta
        będzie warczeć i tupać nogami, bo to zdrowsze od destrukcyjnej depresji i
        duszenia nie wyrażonej złości na ludzką nieuczciwość i podłość.
          • brand.new.life Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 21:45
            Primo; Ja już nie mam gdzie iść.
            Secundo; Nie chce mi się już nigdzie chodzić.
            Tertio; Ten facet był moim przeznaczeniem już -dzieści lat temu, ale się
            rozminęliśmy w szkole ( to głos mojej najgłębszej intuicji;)
            Quatro; Moje przeznaczenie właśnie poszło się paść, bo on dalej milczy:(
            Quinto; Możecie się przestać modlić.

            I tym optymistycznym akcentem....a ja sie chyba pójdę utopić:(
                • gadagad Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 22:14
                  no miej litość dla funsteina, biedactwo, może jednak nikogo w piwnicy miłości do
                  pana stworzenia nie uczy.A ty, trzeba było brać nie dawać.Ten twój przeznaczony,
                  to jakiś truteń, po prostu zobaczył, że to mu się nie opłaca.
                  • brand.new.life Re: P.S. 08.07.09, 22:19
                    Dzięki Gadzie za słowa zdrowego rozsądku.
                    Resztkami swojego poczucia humoru staram się trzymać w ryzach, chociaż znów nie
                    wiem, jak przetrwać noc.
                    Wiem też, że olewające milczenie od chwili przekroczenia progu mojego domu ,
                    dowodzi równie olewającego stosunku do mnie przez całą znajomość.
                    Napisałam mu dziś na gg , że czas już zwrócić sobie książki i inne rzeczy.
                    Chciałam się z nim rozstać , jak z człowiekiem....też olał to.
                    Nic dodać, nic ująć:(
                    • gadagad Re: P.S. 08.07.09, 22:27
                      Facetów w Polsce wychowuje się na samodzielne jednostki, w przeciwieństwie do
                      dziewczynek, którym od zarania się wciska, zachowuj się tak, wbrew sobie, bo
                      inaczej jesteś na odpad.Tak, że on robi to co lubi, a ty masz poczucie winy i
                      chcesz koniecznie by jego akceptacja twoje zachowanie dowartościowała.Olej facia
                      i tyle.Zwrot rzeczy wymagaj, albo też sobie powiedz, że ich wartość jest
                      mniejsza niż nieprzyjemność spotkania z nim.
                      • brand.new.life Re: P.S. 08.07.09, 22:31
                        Nie zamierzałam się z nim spotykać. Nienawidzę takich pogrzebów.
                        Chciałam tylko ustalić na gg sposób przekazania książek, płyt i jego narzędzi,
                        które u mnie zostawił.
                        Jedna z moich książek jest dla mnie bardzo cenna, kupiona we Włoszech, ech.....
                        • gadagad Re: P.S. 08.07.09, 22:47
                          A czego się boisz? Nie chcesz go widzieć, napisz sms ,że tu a tu ma te rzeczy
                          zostawić.Jeśli tego nie zrobi, to niestety trzeba odżałować.
                          • brand.new.life Re: P.S. 09.07.09, 09:29
                            Udało mi się sprowokować go do krótkiej wymiany zdań na temat artefaktów. Chciał
                            mi je przynieść do domu. Nie zgodziłam się.
                            Dziś rano zaniosłam je do znajomej kioskarki niedaleko jego domu.On obiecał
                            odesłać moje książki pocztą.
                            Koniec. Kropka.:(
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 09.07.09, 17:36
      Zacytował Budkę Suflera "nie wiem, dlaczego zaczęło się tak, czemu zgasło też
      nie wie nikt"
      Gdy miałam 20 lat , też mogłam cytować takie teksty. Ale mężczyzna, lat 46 ?!
      Przyznaję, że ten tekst mnie powalił, zabrał chyba ostatnią iskierkę nadziei na
      jego opamiętanie, czyli odbudowę związku w nowym kształcie.
      Przecież z każdej pożogi można wyjść , jeśli się tylko ma wolę przetrwania.
      Zabrakło mu tej odrobiny woli.
      A ja nie wiem jak dalej żyć.
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 05:42
      Jak to możliwe, że mężczyzna, z dnia na dzień staje się zimny i kompletnie
      obojętny wobec kobiety, którą jeszcze dzień wcześniej adorował?
      Co złego trzeba zrobić mężczyźnie, aby w ciągu 24-rech godzin zmienił się w górę
      lodową?
      Zapytałam, czy chodzi o inną kobietę. Nie doczekałam się odpowiedzi.
      • leda16 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 07:14
        brand.new.life napisała:

        > Jak to możliwe, że mężczyzna, z dnia na dzień staje się zimny i kompletnie
        > obojętny wobec kobiety, którą jeszcze dzień wcześniej adorował?


        Poleciał adorować inną. Adoracja Ciebie już mu sie znudziła. To tak trudno zrozumieć?



        > Zapytałam, czy chodzi o inną kobietę. Nie doczekałam się odpowiedzi.


        Milczenie też jest odpowiedzią, zazwyczaj zrozumiałą dla myślącej kobiety. Jego milczenie mówi - "jesteś dla mnie takim zerem, że nawet do wyjaśnień i usprawiedliwień zniżać się nie będę". Rzeczywiście, jeśli korzystanie przez faceta z kobiecej vaginy uważasz za miłość, bajeczki za miłość, szkoda czasu na wyjaśnienia...
        • brand.new.life Re: leda 10.07.09, 08:01
          Lepiej się czujesz , kiedy skopiesz kogoś, kto i tak ledwie idzie na nogach?
          Czerpanie sadystycznej satysfakcji z cudzego nieszczęścia dowodzi głębokiej
          psychozy. Czy ty się leczysz profesjonalnie , czy tylko na forum?
          Wiesz,nie uważam siebie za zbytnio szczęśliwą kobietę, ani w tym konkretnym
          momencie mojego życia, ani w jego ogólnym bilansie, ale twoje nieszczęście jest
          o wiele większe od mojego.
          Bardzo ci współczuję.
          • politanczykowianeczka Re: leda 10.07.09, 10:05
            wg mnie Leda napisała obiektywnie. Tylko ty nie umiesz tego przyjąć
            do siebie. Uważasz, że jesteś najmądrzejsza, a każdy facet cię
            zostawia dla innej. Może czas się nad sobą mocniej zastanowić.
              • coco-flanell Re: leda 11.07.09, 11:23
                brand.new.life napisała:

                > A ja uważam, że leda , to chora z nienawiści psychopatka i jej
                zdanie kompletni
                > e
                > mnie nie interesuje.
                > I co? Będziemy się licytować?:)
                __________________________________________
                I masz rację L-16 to chora psychicznie kobieta - z agresji.
                Jej jedyna funkcją na forum jaką sobie obrała już od kilku lat, to
                dokopywanie ludziom w trudnych sytuacjach życiowych.
                Ten sadyzm, którym się pastwi jest jak dawka narkotyku, ktory
                poprawia jej humor.
                W sumie jest jak młot, który dowali każdemu, aby ten ktoś poczuł się
                psychicznie tak zle jak ona sama się czuje.
                Koniec jej to zakład psychiatryczny z oddziałem zamkniętym.

                W jej wypowiedziach nie ma nic mądrego, kreatywnego, wnoszącego
                nowe spojrzenie na sprawę. Jest jak wyuczona małpa, powtarza ciągle
                te same kombinacje, rok po roku.
      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 19:16
        Gdyby tak można było wraz z likwidacją nicka, zresetować pamięć.
        Przede mną kolejny sprawdzian. Pierwszy samotny, beznadziejny weekend od
        początku czerwca.
        Zero pomysłu, oprócz rutyny.
        Wciąż nie mogę uwierzyć, że intuicja mnie tak strasznie zawiodła.Tyle kobiet
        czuje się równie podle, jak ja. Co dolega facetom, że są tak zimni, wyrachowani
        i skrajnie egocentryczni wobec kobiet?
        • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 19:37
          Nie faceci zawodzą, ale oczekiwania.Weź się kobieto wyluzuj.Idź na fajny spacer,
          siądź na piwo i nie rób wrażenia maksymalnie spiętej, a jak zupełnie nie masz
          pomysłu na życie to jedź do przytułku dla kotów.Nie bierz kota, tylko się
          zapytaj czy czegoś by nie potrzebowali.Zobaczysz ilu facetów lubi koty.
          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:00
            A ty gadzie, dziś chyba obaliłaś kilka piw!? Co ty mi tu o kotach i przytułkach?
            Co mnie obchodzą faceci z kotami? Większość z nich, jak widać ma kota i to
            porządnego, skoro wolą klikać zamiast chodzić z kobietami na spacery, do kina i
            kochać się namiętnie.
            • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:15
              Łoł,chcesz koniecznie mieć swojego lancelota, to gdzieś szukaj.Facet się na
              jakimś twoim warunku zaciął.I koniec, nie ma o czym mówić.W tym leda ma rację,
              żadna namiętna noc niczego nie gwarantuje.Jest tylko namiętną nocą, która może
              okazać się przeszłością, miłym wspomnieniem.To co napisałaś jest fajne, ale
              tylko jak się wie co po tym.W tym się nie zeszliście, a widocznie dla niego to
              było na tyle ważne, że zresetowało wszystko co was przed tym łączyło.
              • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:39
                Oj znowu bredzisz . Pouczasz mnie, jak 16-tkę. Same truizmy z jednym
                zastrzeżeniem. Nie masz żadnego pojęcia jak było między mną , a nim.
                Czytałam w nim, jak w otwartej książce. On miał wszystko wypisane na twarzy.
                Znałam go i nawet przez gg wiedziałam, co czuje , kiedy pisze takie lub inne
                słowa.Przez ostatni miesiąc byliśmy ze sobą niemal non stop. Po pierwszej
                wspólnej nocy pobiegł po bukiet róż i rafaello.
                Na spacerze w parku chciał skakać do sadzawki po nenufary.
                Co po tym? Nic po tym. Kto kiedykolwiek wie, co będzie po tym?
    • wentyl77 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 10:51

      > Przede mną kolejny sprawdzian. Pierwszy samotny, beznadziejny
      > weekend od początku czerwca.
      > Zero pomysłu, oprócz rutyny.

      A nie masz kobieto jakiegoś hobby, zajęcia które cię rozwija i
      pozwala zapomnieć o bożym świecie gdy za oknem jesień? To co - bez
      faceta obok już znika inwencja i pomysł na życie? Gdy jest para
      portek czuję się ważna, sensowna a gdy nie ma pary portek jestem
      pusta, wyjałowiona i bez sensu?

      Przeczytałem prawie cały wątek i jedno, co mogę napisać to że nudzą
      się tylko ludzie nudni. To, jak postrzegają i traktują cię faceci
      jest lustrzanym odbiciem tego, jak postrzegasz siebie. Jesteś
      nieświadomą neurotyczką, ze sposobem myślenia z głębokiego
      patriarchatu - najlepiej widać to właśnie po tym, że traktujesz się
      przedmiotowo, wymagając (bezpodstawnie!) od facetów, by traktowali
      cię podmiotowo.

      > Wciąż nie mogę uwierzyć, że intuicja mnie tak strasznie
      > zawiodła.Tyle kobiet czuje się równie podle, jak ja.

      Intuicja jest eufemizmem na słowo "głupota", stosowanym w przypadku
      nieumiejętności myślenia. Gdy zaczniesz naprawdę myśleć, staniesz
      się prawdziwie wartościowym człowiekiem, a nie samiczką, której
      całym bogactwem jest schowek między nogami.
    • coco-flanell Zycie to dluga sciezka... 11.07.09, 11:33
      Kazdy ma cos, co mu te sciezke, co jakis czas pokreci, ale tez i
      mozliwosc, ze kiedys ktos, a moze sam sobie te sciezke odkreci.

      Nie z jednego Bolka swiat sie sklada.

      Nawinoscia mezczyzn jest to, ze uwazaja, ze za rogiem ksiezniczka
      czeka, ganiaja z kwiatka na kwiatek, w koncu kogos tam lapia i mysla
      ze princessa. Niestey zycie lubi platac figla i z ksieznczki ropucha
      wyrasta.

      Moze kiedys po latach dojrzejesz i docenisz fakt, ze latwiec cie
      zostawil, zrobil w ten sposob miejsce dla kogos bardziej
      wartosciowego.
      Kogo bedac z nim nigdy bys nie poznala.
      Milosc zaczyna dojrzewac powoli i zabiera duzo czasu.

      Milosc widac czesto po ludziach w ciezkich zyciowych sytuacjach,
      gdzie oboje umieja sie wesprzec np. w chorobie, dac wsparcie w
      ciezkich sytacjach zyciowych, pomoc wzajemnie w sukcesach.
      Tam gdzie ktos potrafi zajac sie obloznie chorym partnerem, byc przy
      nim na jego zyciowym zkrecie - tam jest milosc. Wszystko inne to
      motylki w brzuchu.Byly i wyleca.
      • no-m-ore Re: Moja się właśnie skończyła 11.07.09, 12:24
        Podobnie jak Ty Coco, pojmuję miłość. Ale prawda jest taka, że nigdy jej nie
        doświadczyłam. Jestem po 40-tce i moje życie emocjonalne zakończyło się na tym
        niewydarzonym przypadku, ponieważ już kilka lat temu przestałam szukać ,
        zniechęcona kilkoma dramatycznymi finałami.
        Ten typ sam się znalazł , więc postanowiłam dać mu szansę. Sobie też.
        Ale jak widać, popełniłam tylko kolejny błąd.
        Nie mam już sił , ani chęci błądzić, upadać i gonić króliczki, bo to bez sensu.
        Każdy z nich potrzebuje się tylko chwilę zabawić i nawet znajomość ze szkoły
        musiała się sprowadzić wyłącznie do konsumpcji.
        Jestem zmęczona, Coco, znudzona ich kłamstwami, krętactwem i instrumentalnym
        traktowaniem. Passsssssssss

        P.S. Wybacz Wentylu, że pomijam Twoje 3 grosze, ale piszesz w stylu Funsteina o
        samicach i macicach, o braku hobby, łapaniu chłopów itp A to wszystko ma się
        nijak do mnie samej. Tak więc skup się lepiej na innym wątku.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka