Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy męża?

10.07.09, 13:27
Witam sredecznie,

proszę o radę i jakąś (męską?) wskazówkę, jak reagować na
uzasadnione poczucie winy męża. Pytam, bo .. nie wiem, a nie chcę
nic popsuć.

Krótko napiszę o co chodzi:

Krótko po ślubie mąż przez ok 2 lata prowadził intensywne "drugie
zycie" internetowe nawiązując znajomości z kobietami na czatach.
Kilka z nich przekroczyło granice lojalnosci malżeńskiej. Dodatkowo
po urodzeniu se naszej córki mąż oddalił się ode mnie bardzo -
wchodząc w realną już całkiem znajomość z koleżanką z pracy. Kryzys
między nami trawł ok 1,5 roku, mąż na moje żądanie wyprowadził się
na kilka miesięcy, ja przeszłam terapię. Po niecałych dwóch latach
od urodzenia córki - udało nam się pokonać kryzys, i poukładać zycie
między sobą. Nasza relacja bardzo dojrzała, mija rok od zakończenia
tamtego bardzo trudnego okresu i jest bardzo dobrze.

Niestety - nasza coreczka nie rozwija się dobrze. Zdiagnozowano u
niej psychogenne zaburzenia rozwoju. Nie chcę wnikać w szczegóły,
ale nietrudno wysnuć wniosek, że wychowawczo zawiedliśmy oboje w
najważniejszych pierwszych latach jej zycia.

Mąż ma z tego powodu spore poczucie winy. Z jednej strony myslę, że
to ok, że bierze za to, co się wtdy stało odpowiedzialność, nie
zrzuca całej winy na mnie. Ale to jego uczucie jest takie ..
destruktywne, depresyjne. Nie ma w tym spojrzenia w przyszłość: ok,
stało się, niech nas to czegoś nauczy. Raczej na zasadzie:
zawiniłem, nie nadaję się, jestem złym ojcem, to przeze mnie mała
tak cierpi teraz.


Jak na to reagować? Jak dac mu wsparcie, jakimi argumentami? Dla
mnie to bardzo trudne, bo gdzies w głębi noszę w sobie te trudne
uczucia - gniew, złość, poczucie krzywdy, nie chcę bagatelizować
tego, co stało się między nami pocieszając go: "No trudno, kochanie,
stało się, nic juz teraz nie poradzimy". Ale zdrugiej strony, zycie
idzie dalej, wygraliśmy bycie razem, wygralismy rodzinę, że tak się
wyrażę, to, co się wydarzyło może być lekcją, na której coś
zbudujemy. No tak, tylko, że ja to wiem i tak czuję - mąż - raczej
się dołuje. Jak mu pomóc?

Przepraszam, że się tak rozpisałam, dziękuję za pomoc.

    • shachar Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 10.07.09, 14:03
      moze urodz mu drugie dziecko?
    • gadagad Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 10.07.09, 14:31
      Obawiam się ,że twój mąż nie ma żadnego poczucia winy, tylko ogromnego doła z
      tej całej sytuacji.Powiedział sobie, że będzie tkwił w takim życiu, robił co
      MUSI, ale ale ten model życia nie daje mu satysfakcji, ma wszystkiego dość, i w
      którymś momencie jego frustracja wybuchnie i zrobi w spięciu jakiś gigantyczny
      numer.
      • mama.hanki Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 10.07.09, 14:39
        Well .. takie życie. Jest wolnym czlowiekiem, może zrobić numer,
        może go nie zrobić, może stanąć na głowie, a może się pozbierał i
        poukładał co trzeba i z czasem wszystko wyprowadzi na prosta jeśli
        będzie chciał. Ja go nie zmuszę, ale chcę go mądrze wesprzeć, a jako
        człowiek bezpośrednio uwikłany trochę tracę dystans. Stąd post.

        Swoją drogą - radykalnie oceniasz uczucia mojego męża, oraz to, co
        sobie powiedział i co ma - jak na jeden 3 akapitowy wpis. Mama z
        tatą nie uczyli, że to co się wydaje, nie równa się "tak jest"?
        Zwłaszcza gdy myślisz o czyims wnetrzu?
        • gadagad Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 10.07.09, 15:03
          Tak jak i post, tak i odpowiedzi są pewnym koncentratem tego, co by można było
          pisać jak książkę - a może, a może, a może.Oceniam postawę, nie męża, którego na
          oczy nie widziałam.JA myślę, żę to nie poczucie winy.Człowiek się swoich
          przyzwyczajeń i pragnień nie pozbywa, w psychice, z dnia na dzień.W momencie
          uwolnienia się od nich, na ogół przychodzi stan euforii, jest się cały zapalonym
          do nowych zadań i innego funkcjonowania.Jeśli twój mąż traktuje to z
          przygnębieniem, to się do tego zmusza w imię wyższych celów, ale go to dołuje,
          że tak musi.Najlepiej stawiać przed nim małe, szybkie zadania, z których
          wykonania będzie miał satysfakcję,no i wspólny podziw, że mu się udało.
    • coco-flanell Psychogenne zaburzenia, czyli co? Nerwica? 10.07.09, 16:06
      Najwazniejsza osoba dla malego dziecka w okresie niemowlecym jest -
      matka. To od matki dostaje poczucie bezpieczenstwa i milosci.
      Jezeli matka ma problemy ze soba i nie radzi sobie z nerwami i
      psychika, to te problemy przehodza na dziecko. Male dziecko jest
      jak gabka, wchlamnia sytuacje zwiazana z emocjami matki.

      Ty tutaj piszesz bardzo duzo na temat twojego fagasa, ktory ci
      zmajstrowal dziecko, jego humorkow, a bardzo malo co zrobilas dla
      dziecka. Czy masz kontakt z psychologiem i psychiatra dzieciecym,
      aby zajac sie dzieckiem jak nalezy? Co ty jako matka zrobilas na
      rzecz swojego dziecka?
      Musisz z tego sentymentalizmu i nudnego zauroczenia relacjami z
      chlopcami wyrosnac jak najszybciej.
      Rodzina to przynajmniej jeden odpowiedzialny czlowiek, a nie dwoje
      emcjonalnych nastolatkow, ktorzy zmajstrowali sobie dziecko i tylko
      jedynie swoja nedzna uczuciowoscia sa zajeci, a nie dobrem dziecka.

      Wiedz jedno, ze prawo w Polsce sie zmienilo, wiecej wagi przyklada
      sie do rozwoju dzieci. I jezeli twoje dziecko przejawia braki, to te
      braki wyjda w szkole; i szkola prawdopodobnie odpowiednio was
      podsumuje jako rodzicow, a szczegolnie ty jako matka najwiecej po
      lbie dostaniesz. Twoj Masturbator, ktorego mezem nazywasz, nie wiele
      na tym ucierpi, o ile jeszcze wtedy z wami bedzie.
      Ja ci radze wiecej czasu poswiecic dziecku, sobie, a Masturbatora
      zostawic jego wlasnym kwasom niech sam z nimi upora, bo to jego
      problem, a nie twoj i dziecka.
      • majaa Re: Psychogenne zaburzenia, czyli co? Nerwica? 10.07.09, 16:50
        Coco może ujęła to nieco brutalnie, ale generalnie się z nią
        zgadzam. Teraz najważniejsze jest dziecko i to głównie jemu musisz
        poświęcać swój czas i energię. Mąż dostał już wystarczająco dużo od
        Ciebie. Powinien wreszcie stanąć na wysokości zadania i wspierać Cię
        we wspólnej trosce o dziecko. A wygląda niestety na to, że masz w
        domu dwoje dzieci i żadnej pomocy...
      • kaa.lka Re: Psychogenne zaburzenia, czyli co? Nerwica? 10.07.09, 16:51
        coco,
        a nie moglabys troszke.... w jezyku?
        w koncu kojarzysz sie, nie bez kozery, w pierwszym czlonie swego
        miana z pewnym klasycznym umiarkowaniem, tak w stroju jak i
        zachowaniu, prawda?:) ale to zdaje sie wplyw konfrontacji z
        floodveinem zostawil osady zlosci..
        bardzo grzecznie prosze, z gory przepraszajac za wtret,ale "mama
        Hani" nie bardzo zasluguje na takie folgowaniese w manierach:)

        pozdrawiam
    • leda16 Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 10.07.09, 21:35
      Niestety - nasza coreczka nie rozwija się dobrze. Zdiagnozowano u
      > niej psychogenne zaburzenia rozwoju.

      W ICD-10 nie ma takiego rozpoznania.

      Nie chcę wnikać w szczegóły,
      > ale nietrudno wysnuć wniosek, że wychowawczo zawiedliśmy oboje w
      > najważniejszych pierwszych latach jej zycia.


      A szkoda, bo Twoje wnioski najprawdopodobniej są błędne. W pierwszych latach życia, psychomotoryczny rozwój dziecka w dużej mierze zależy również od wrodzonego potencjału. Ale rozumiem, że na ten problem masz już poglądy wyrobione i kwestia jak pomóc dziecku, wyrównać jego deficyty rozwojowe - mało Cię obchodzi. Bardziej jak przygłaskać relacje z mężem, którego swoją zaborczością i zazdrościa o zabawę przy komputerze wpędziłaś w frustrację.


      zawiniłem, nie nadaję się, jestem złym ojcem, to przeze mnie mała
      > tak cierpi teraz.


      To smutne, że Ty nie masz sobie nic do zarzucenia, choćby odnośnie koncentracji na rehabilitacji opóźnionej w rozwoju córki. Bo gdy pada taka diagnoza, każda dobra matka zamienia się w woła roboczego, pracującego przez 12 godz. na dobę nad stymulacją rozwoju dziecka i niwelowaniem deficytów. Ty natomiast najpierw wykopałaś męża z domu, beztrosko pozbawiając córkę kontaktu z ojcem, a potem pognałaś do świrologa na "terapię" bo potrzebowałaś przede wszystkim mielić ozorem o SOBIE do kogoś, kto chciał słuchać. Żywa zabaweczka poszła w kąt.


      w głębi noszę w sobie te trudne
      > uczucia - gniew, złość, poczucie krzywdy,


      O kurczę, większej "krzywdy" świat nie widział egocentryczny infantylu :))). Babki z piasku Ci stawiać, zamiast nieudolnie grać rolę żony i matki. Skrzywdzonej zabawą przy komputerze matki-Polki.
      • piesfafik Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 10.07.09, 22:39
        Zajmijcie sie dzieckiem - ale oboje. To chyba najlepsza terapia na poczucie
        winy. Im wiecej Twoj maz bedzie mogl zrobic dobrego dla waszej corki tym
        bardziej bedzie z nia zwiazany. To jest wasza wspolna sprawa.
    • lifeisaparadox Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 11.07.09, 10:34
      Moze uswiadom mu ze zaglebiajac sie w kleske i poglebiajac kryzys robi jeszcze
      gorzej?
      Przeciez corka jest jeszcze mloda, rozwija sie, mozna nadrobic wszystko a
      przynajmniej kolejne etapy jej rozwoju otoczyc miloscia i wychowaniem. Nie ma
      jednego dziecka ktore od poczatku do konca bylo by jakos wedlug ksiazki
      psychologicznej wychowywane wzorowo itd. Niech sie skupi na wyprostowywaniu
      corki a nie na uzalaniu sie nad skrzywieniami. Jak roslina wygina sie w lewo,
      podklada sie patyk przywiazuje i z czasem sie naprostowuje. Nie wiem skad to
      irracjonalne podejscie ze juz nic sie nie da zrobic?
      • mama.hanki Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 11.07.09, 11:40
        Dzięki za wsparcie. Myślę podobnie, ale czasem może trzeba coś usłyszeć z
        zewnątrz, żeby to sobie w głowie poukładać. Fajne porównanie z rośliną, jeszcze
        raz - dziękuję.
    • matbaza Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 05.11.09, 11:13
      Mamo Hanki. Bardzo mi przykro, że na Twoj post odpowiadano agresywnie, oceniająco, niesprawiedliwie. Pisząc tutaj szukasz pomocy i wsparcia, a nie obszczekiwania anonimowców...

      Ze swojej strony mogę dodać, że zawsze tacy ludzi się znajdą i nimi nie należy się przejmować. Na jedną sprawę jest wiele punktów widzenia, zależy od doświadczeń, wieku, poglądów, przekonań.

      Odnosząc się do tego co pisałaś:
      mam sprzeczne uczucia.
      Z moich poglądów wynika, że mężczyzna powinien być wsparciem, tymczasem on się użala, a Ty zostajesz z problemem sama. Zupełnie jakbyś miała dwoje dzieci z problemami.
      Według mnie zadaniem kobiety jest wierzyć w mężczyznę, że poradzi sobie z problemem - kłopotem - wyzwaniem.

      Rozumiem, że o dziecku nie piszesz, bo przedmiotem dyskusji jest tu relacja Twoja z mężem. Po pierwsze podziwiam, że zdecydowałaś się wejść w to ponownie. Nie wiem jak zrobiłabym na Twoim miejscu, być może tak samo, obce to dla mnie doświadczenie.
      Może wystarczy mu powiedzieć, że wierzysz w niego, wierzysz, ze znajdzie jakiś sposób, żeby wrócić do zycia i z energią poswięcić się córce - skoro zdecydował wrócić, to znaczy, że wybrał Was. Przypominaj mu jakieś miłe wspólne chwile. Przytwierdź na widoku jakieś wasze wspólne wesołe zdjęcie z dobrych czasów? Coś co nakieruje jego umysł na pozytywne aspekty związku, rodziny, tej właśnie, jego rodziny. Zdjęcia córeczki kiedy była mała, rozkoszna, uśmiechnięta?
      Może sam zdecyduje się na terapię, a może terapia małżeńska?

      Ja tez mam dziecko i tez dla dobra dziecka próbuję ratować związek. Nie ma zdrad, ale nie ma wspólnych płaszczyn prócz dziecka. Nie mam już siły ja sama brać na barki odpowiedzialności za funkcjonowanie rodziny. Odpuściłam i nasz rodzinny świat podzielił się na ja + dziecko oraz oddzielnie mąż.
      Życie jest jedno, a ja nie zmarnuję go poświęcając się. Nie jestem tak wspaniałomyślna jak Chrystus. Póki co dbam o to, żeby córka miała ode mne bliskość, od niego też.
      Były tuziny rozmów, które wprowadzały zmianę na dwa trzy dni, potem znowu norma, czyli traktowanie się jak powietrza/ Duszę się.
      Takie są moje doświadczenia z ratowaniem związku. TRwa, ale tylko patrzeć kiedy się rozleci.
      Sama widzisz, że ciężko coś mądrego doradzić. A terapię uwazam za bardzo potrzebną, dużo na terapii skorzystałam, dzięki temu nie zanurzam się w otchłani rozpaczy na myśl, że zostanę bez mężczyzny. Nic nie szkodzi, życie i wtedy może przynieść wiele niespodzianek.
      Nie wiem czy zdecydowałabym sie wejsc drugi raz w ten zawiązek, tym bardziej, że piszesz: noszę w sobie gniew, złość, poczucie krzywdy. Przeciez będa Ci one towarzyszyły za każdym razem gdy na niego spojrzysz...
      Cóz, Ty zrobiłaś mądrą rzecz - terapia. Może czas teraz, żeby on podjął decyzję co zamierza z życiem zrobić? Wrócił i płacze nad rozlanym mlekiem, a przecież drugie pół nadal jest w butelce... Prawda? Jest potrzebny, tu i teraz, nie w przeszłości.
      A może to rzeczywiście nie Wasza wina, że tak się stało. Tylko, że przekonani jesteście wręcz, że to przez Was. No cóż, czasu się nie cofnie, ale można przepchnąć życie na właściwe tory, trzeba trochę wysiłku - z obu stron.

      Serdecznie Cie pozdrawiam i trzymam kciuki!
      P.
    • greengrey Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 05.11.09, 11:40

      jedyną stroną w którą warto iść w waszej sytuacji- to zroumieć, że z
      tej sytuacji można czerpać doświadczenie i siłę do dalszego,
      lepszego życia

      co prawda 2 lata życia córki zostały zachwiane, ale stabilny i
      spokojny dom, który - jak sądzę- możecie stworzyć swojej córce- to
      najlepsze, co może jej pomóc wrócić do równowagi

      warto zamknąć za sobą tamten czas, koncentrować się na teraz

      wydaje się że możecie to osiągnąć, więc lepiej skończyć z
      trucicielskim samobiczowaniem męża- bo po prostu nic to nie da, a
      wręcz przedłuża ten czas cierpienia

      stan córki to niekoniecznie TRWAŁE uszkodzenie, jest o co walczyć

      jeśli między wami będzie dobrze- ona n wróci do równowagi

      inna sprawa, że trudno oczekiwać ,że wszystko ułoży się od razu..
      dla męża przydałaby się terapia
    • to.niemozliwe Re: Jak reagować / radzić sobie z poczuciem winy 05.11.09, 12:17
      Nie ma innego sposobu zdjęcia z kogoś poczucia winy, niż szczere i
      autentyczne wzięcie jej znaczącej części na siebie.
Pełna wersja