problem z mamą

13.07.09, 16:04
Pomocy mam problem z mamą. mama po śmierci taty(męża rok temu)bardzo
sie od nas oddaliła nie może patrzeć na moja żonę, twierdzi, że żona
jej nienawidzi, a co za tym idzie odbija to się na mnie. Mama
przestała do nas przychodzić. Ten dystans staje sie coraz większy.
tak naprawde zona jest bardzo za mamą ale ona nie daje jej do siebie
sie zbliżyć
    • pawelg59 Re: problem z mamą 13.07.09, 16:09
      pawelg59 napisał:
      pomóżci w jaki sposób przekonać mamę do mojej zony bo taka sytuacja
      nie prowadzi do niczego dobrego ja już nie mam pomysłów
    • athroposs Re: problem z mamą 13.07.09, 22:01
      Moja mama po śmierci taty znienawidziła jego matkę, czyli swoją teściową.
      Do dziś nie mają żadnego kontaktu.
      Nie potrafię tego wytłumaczyć, zamiast szukać oparcia w sobie, stoczyły wojnę.
      Nie wiem, jakie jest podłoże reakcji Twojej mamy na żonę, musiało coś być nie
      tak już wcześniej.
      Może mama podświadomie zazdrości Twojej żonie, tego, że ona ma męża (Ciebie) a
      mama już nie...
      Nie wiem, ale myślę, że powinna z kimś o tym porozmawiać.
      Chodzi mi o pomoc psychologa.
      Znaleźć źródło.
      • pawelg59 Re: problem z mamą 14.07.09, 06:28
        Juz dwa razy odwoływała wizytę u psychologa tak że to rozwiązanie odpada dlatego
        szukam pomocy na forum
        • majaa Re: problem z mamą 14.07.09, 10:16
          Musisz spróbować spokojnie z mamą porozmawiać i koniecznie namówić
          ją, żeby jednak spotkała się z psychologiem. My na forum nie
          jesteśmy przecież w stanie postawić diagnozy, co jest powodem
          takiego zachowania Twojej mamy, a tym bardziej jej pomóc.
          • marguyu Re: problem z mamą 14.07.09, 13:20
            Jest zazdrosna o jedynego mezczyzne ktory jej zostal i ktory,
            wedlug niej, powinien najpierw troszczyc sie o nia.
            Sprobuj z nia porozmawiac i wyjasnic, ze masz prawo do wlasnego
            zycia a ona nie ma zadnego prawa go niszczyc.
            • pawelg59 Re: problem z mamą 14.07.09, 20:49
              Ja nie jestem jedynym jest jeszcze mój brat niestety brat nie mieszka w tej
              samej miejscowości, dlatego wszystkie problemy spadają na mnie.Mama oddala się
              również od swojej rodziny (brata.)
        • leda16 Re: problem z mamą 15.07.09, 07:23
          pawelg59 napisał:
          Juz dwa razy odwoływała wizytę u psychologa tak że to rozwiązanie odpada dlatego szukam pomocy na forum


          No ale czemu Ty leniu do psychologa się nie zarejestrujesz i u niego dla mamy pomocy nie poszukasz, tylko rozsiadłeś się wygodnie przed komputerem, tyłka do specjalisty z lenistwa nie ruszysz, pierdzisz w stołek i wmawiasz nam wszystkim z samym sobą na czele, jak Ci to na rodzicielce zależy?! I to nie mama "oddala się od rodziny", tylko rodzina oddala się od niej, bo widok cierpiącego człowieka dla ludzi miły nie jest, lecz przykry, kłopotliwy, psujący dobry humor i chęć do zabawy. Przykład masz pod własnym nosem, bo nawet Twoja dupa kontraktowa gładko Ci wcisnęła urojoną nienawiść teściowej, byle mieć pretekst do trzymania się od niej z daleka. W rzeczywistości to pewnie gruboskórna żonka jakimś nieprzemyślanym słowem odepchnęła Twoją matkę od Was. Jest oczywiste, że mama po śmierci taty sama źle się czuje w pustym mieszkaniu, gdzie wszystko jej męża przypomina. Jedyna rada, to na czas żałoby czyli na ok. 12 miesięcy wziąć matkę do siebie, dwoić się i troić żeby ukoić traumę żałoby. Nawet, gdy weźmie za kudły Twoją babę, gotować i sprzątać nauczy, zawszeć będzie to dla mamy lepsza rozrywka niż patrzenie na puste kąty. I korzyść ogromna - zyskasz w rodzinie człowieka, zamiast wyfiokowanej, egoistycznej zdziry z pazurami na pół metra, która bździnami o nienawiści teściowej, atmosferę w rodzinie zatruwa.
          • marguyu Re: problem z mamą 15.07.09, 21:14
            leda,
            gratuluje przenikliwosci i wiedzy tajemnej. Ty to wszystko o czym
            piszesz widzialas w szklanej kuli czy we wlasnej niezdrowej
            wyobrazni?
            Co wiesz o zonie autora wpisu i o nim samym? Nic. Fantazjujesz,
            wymyslasz scenariusze.
            Dlugosc trwania zaloby to 12 miesiecy z zegarkiem w reku czy moze
            byc kwadrans dluzej?

            Tyle nienawistnej agresji zupelnie za darmo.
            Chyba masz powazny problem wiec zlap sie za kudly, ak to zyczliwie
            radzisz innym, i zajmij sie soba.
            • pawelg59 Re: problem z mamą 16.07.09, 10:03
              Po przeczytaniu wpisu ledy włos na głowie mi sie zajerzył. Może
              żeczywiście nie układało sie między nimi wcześniej najlepiej ale
              były to normalne stosunki teściowa- synow, teraz mam wrazenie że
              mama nienawidzi całego świata. Problem polega na tym że coś z tą
              nienawiścia trzeba zrobić w jaki sposób temu zaradzić?
              • marguyu Re: problem z mamą 16.07.09, 14:44
                pawel,
                nie zwracaj uwagi na to co ona pisze. To nie jest odpowiedz na twoje
                pytanie, to porachunki z wlasnymi problemami i wyplucie jadu.
                Tak wiec ciebie to nie dotyczy.
                Nie wiem ile twoja mama ma lat, ale byc moze, ze oprocz smierci ojca
                na jej osobowosc dzialaja inne czynniki, np. swiadomosc starzenia
                sie, obawa przed tym, ze nie da sobie sama rady.
                Wiesz, kobieta w tym wieku to bardzo skomplikowany i wrazliwy
                mechanizm.
                • pawelg59 Re: problem z mamą 16.07.09, 14:56
                  marguyu mama ma 55 lat być może masz rację tylko jak jej uswiadomić
                  że cały świat nie jest przeciwko niej a w szczególności moja żona.
                  Cała ta sytuacja bardzo odbija sie na mnie, a co zatym idzie i na
                  mojej rodzinie atmosfera w domu jest napięta gdyz ja stoje między
                  młotem a kowadłem nie chciał bym nikogo skrzywdzić i serce mnie boli
                  jak na tą sytuacje patrzę
                  • ela282 Re: problem z mamą 17.07.09, 09:09
                    Paweł, Twoja mama została sama i nie umie poradzić sobie z tą
                    sytuacją. Moja rada jest taka, abyś z mamą szczerze porozmawiał.
                    Zapewnij ją, że zawsze może na Ciebie liczyć i że martwisz się o
                    nią.Może zaproś ją na obiad w niedzielę. Oboje z żoną przyjmijcie ją
                    serdecznie. Tylko wasza cierpliwość i życzliwość może uratować
                    sytuację. Przytul mamę do siebie, zobaczysz będzie dobrze. Za mało
                    uczuć na co dzień sobie okazujemy i tego nam brakuje. Pozdrawiam
              • leda16 Re: problem z mamą 16.07.09, 21:35
                pawelg59 napisał:

                > Po przeczytaniu wpisu ledy włos na głowie mi sie zajerzył. Może
                > żeczywiście nie układało sie między nimi wcześniej najlepiej


                Nie wątpię, że jesteś przerażony koniecznością wzięcia mamy do siebie i CODZIENNEGO wspierania w cierpieniu, ukojenia jej samotności w pustym domu na łonie kochającej rodziny - synowej, wnuków...Nawet omówić tej kwestii z kochającą żonką się boisz ;).

                ale
                > były to normalne stosunki teściowa- synow,


                Och, oschłe stosunki w najbliższej rodzinie uważasz za normalne?!


                teraz mam wrazenie że
                > mama nienawidzi całego świata. Problem polega na tym że coś z tą
                > nienawiścia trzeba zrobić


                Słusznie napisałeś - WRAŻENIE. Koniecznie zrób coś ze SWOIM WRAŻENIEM.
                • marguyu Re: problem z mamą 16.07.09, 21:59
                  leda,
                  wybacz bezposredniosc pytania, ale czy ty przypadkiem nie zglupialas?
                  Chcesz, zeby mloda jeszcze 55-letnia kobieta zamieszkala z mlodym
                  malzenstwem?
                  I niby co maja z nia robic? Czytac "Misia" czy slodzic kawe i
                  dolewac mleczka?
                  Rozumiem, ze strata meza to bolesna rzecz ale nie daje to nikomu
                  prawa do niszczenia zycia wlasnych dzieci!
                  Co prawda nie mam dzieci ale mam 56 lat skonczine i w zyciu nie
                  pszyszloby mi do glowy, ze ktokolwiek moze mnie potraktowac jak
                  zniedolezniala struszke.
                  Jesli czuje sie samotna niech sama wyjdzie do ludzi. W tym wieku
                  pewnie jeszcze pracuje.

                  Pawel, porozmawiaj z mama powaznie. Zapytaj o co jej chodzi, jakie
                  wrazenie sprawia jej zachowanie i czy interesuje ja szczescie
                  wlasnych dzieci czy moze jej to w jakis sposob przeszkadza i dlatego
                  przyjmuje takie a nie inne postawy.
                  Do cholery, przeciez nie jest jedyna wdowa na tym swiecie.
                  • pawelg59 Re: problem z mamą 17.07.09, 11:46
                    marguyu poruszyłaś następną ważna sprawę mianowici mama już nie
                    pracuje jest na rencie, a tym samym kontakt z ludźmi ma ograniczony
                    do ławki przed blokiem oraz do kilku znajomych co za tym idzie ma
                    dużo czasu na wolne przemyślenia nie do końca logiczne.

                    Dla mnie to forum jest najlepszym miejscem do rozmowy gdyż pisza
                    tutaj osoby nie znające ani mamy ani zony w związku z tym ich
                    wypowiedzi sa obiektywne. i dające dużo do myślenia.
                    • gadagad Re: problem z mamą 17.07.09, 12:14
                      Ciekawe ile razy można powtarzać, że nikogo nie posyła się do psychologa, bo ja
                      sobie z nim nie mogę poradzić.Jeżeli masz problemy w dotarciu do matki, to ty
                      zasuwasz do psychologa, przedstawiasz zachowania matki i psycholog ci poradzi
                      jak do niej dotrzeć, czy jakie postawy przyjąć, by jej zachowania
                      utemperować.Żadnych szczerych spontanicznych rozmów, bo tylko awanturą się
                      kończą i wzajemnym przerzucaniem własnych świętych prawd.Chcesz nawiązać z matką
                      w tym stanie kontakt, pędź z żoną do psychologa, parę wizyt wystarczy, by
                      przyjąć postawę,która was będzie satysfakcjonować.
                      • leda16 Re: problem z mamą 17.07.09, 16:04
                        gadagad napisała:

                        > Ciekawe ile razy można powtarzać, że nikogo nie posyła się do psychologa, bo ja
                        > sobie z nim nie mogę poradzić.Jeżeli masz problemy w dotarciu do matki, to ty
                        > zasuwasz do psychologa, przedstawiasz zachowania matki i psycholog ci poradzi
                        > jak do niej dotrzeć, czy jakie postawy przyjąć, by jej zachowania
                        > utemperować.Żadnych szczerych spontanicznych rozmów, bo tylko awanturą się
                        > kończą i wzajemnym przerzucaniem własnych świętych prawd.Chcesz nawiązać z matk
                        > ą
                        > w tym stanie kontakt, pędź z żoną do psychologa, parę wizyt wystarczy, by
                        > przyjąć postawę,która was będzie satysfakcjonować.


                        Ależ gadagad, jak możesz powielać moje błedy, przecież On napisał: "Po przeczytaniu wpisu ledy włos na głowie mi sie zajerzył.". Pewnie Jego syn to też jerzy... ;).
                    • k-57 Re: problem z mamą 19.07.09, 04:55
                      pawelg59 napisał:
                      > Dla mnie to forum jest najlepszym miejscem do rozmowy gdyż pisza
                      > tutaj osoby nie znające ani mamy ani zony w związku z tym ich
                      > wypowiedzi sa obiektywne. i dające dużo do myślenia.
                      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                      obiektywnie....odnosze wrazenie ze jestes facet piz_da

                  • anbale Re: problem z mamą 17.07.09, 13:25
                    Zgadzam się w pełni, bardzo dobrze piszesz.
                    Z punktu widzenia ledy jedyna terapia jaka może pomóc matce, to "wzięcie za
                    kudły wypindrzonej zdziry-synowej" więc pomysł zamieszkania wspólnie jest jak
                    najbardziej na miejscu...Tak tylko, żeby oficjalnie to się nazywało "tulimy do
                    serca osamotnioną mamusię", ale wiadomo, że pies pogrzebany jest gdzie indziej,
                    no bo przecież, ze wszech miar zrozumiała nienawiść do synowej musi się jakoś w
                    końcu skanalizować...
                    A sprawa pewnie jest dużo bardziej skomplikowana, a matka faktycznie nie jest
                    jakąś zdziecinniałą staruszką, więc też powinna mieć pełne i niezbywalne prawo
                    do brania odpowiedzialności za siebie...
                    • leda16 Re: problem z mamą 17.07.09, 16:11
                      anbale napisała:

                      >
                      > Z punktu widzenia ledy jedyna terapia jaka może pomóc matce, to "wzięcie za
                      > kudły wypindrzonej zdziry-synowej"


                      Oj anbal, zawszeć to jakaś rozrywka, zwłaszcza w sytuacji, gdy oboje nie mają mamie nic lepszego do zaoferowania... Syn śmierć ojca zniósł nadspodziewanie dobrze, za to na propozycję dostarczenia matce mozliwości odreagowania żałoby "włos na głowie Mu się zajerzył" ;).
                    • marguyu Re: problem z mamą 17.07.09, 16:17
                      "marguyu poruszyłaś następną ważna sprawę mianowici mama już nie
                      pracuje jest na rencie, a tym samym kontakt z ludźmi ma ograniczony
                      do ławki przed blokiem oraz do kilku znajomych co za tym idzie ma
                      dużo czasu na wolne przemyślenia nie do końca logiczne."

                      pawel,
                      czy twoja mama ma jakies zainteresowania? Internet, czytanie,
                      rozwiazywanie krzyzowek, haftowanie, szydelkowanie czy co tam
                      jeszcze? Moze uniwersytet III wieku? Ale na to chyba jest za mloda.

                      Z tego co piszesz wnioskuje, ze twoja mama jest ofiara
                      syndromu "zona-matka Polka". Jej cale zycie krecilo sie wokol meza i
                      dzieci. Jakiekolwiek inne zainteresowania nie wchodzily w ich
                      przypadku w gre. A gdy dzieci wyjszly z domu i zabraklo meza wtedy
                      zycie staje sie bezsensowne. Wtedy takie kobiety gorzknieja i maja
                      calemu swiatu za zle to, ze nic je nie interesuje, ze w mlodosci
                      odseparowaly sie od swiata, ktory dzis, gdy znalazly sie same, stal
                      sie obcy i go juz nie rozumieja, bo od lat byly na aucie.
                      Bo, wybacz okreslenie, ale siedzenia na lawce i rabanie tylka
                      sasiadom jeszcze zadnemu zyciu nie nadalo sensu. Twoja mama
                      podswiadomie czuje, ze stracila wartosc, ze nie jest wazna, bo juz
                      nikt jej nie potrzebuje.
                      Dlatego w Polsce kobiety tak szybko staja sie stare, jesli nie
                      fizycznie to mentalnie. I ta presja srodowiska, co powiedza
                      siasiadki z blogu na to ze robie codziennie rano jogging.

                      Nie wiem co tobie poradzic. Moze naucz ja internetu. Niech sobie
                      przeczyta to co tu piszemy :)

                      pozdrawiam
                  • leda16 Re: problem z mamą 17.07.09, 15:59
                    marguyu napisała:

                    > leda,
                    > wybacz bezposredniosc pytania, ale czy ty przypadkiem nie zglupialas?


                    No więc krakowskim targiem widać zawsze głupia byłam, bo znam kilkanaście młodych małżeństw mieszkających nie tylko z rodzicami ale i o zgrozo - z babcią lub dziadkiem w swoich siedzibach rodowych, gdzie herby wiszą nad drzwiami pięknie odrestaurowane od czasu wydarcia socjalistom zagrabionej i zrujnowanej przez nich prywatnej własności. Głupia też zostanę, bo uważam model podtrzymywania rodowych tradycji, rodzinnych spotkań przy stole, codzienny kontakt z wnukami, herbaciane fife of clock w ogrodzie za godny szacunku i naśladowania. Model zakładający dumę ze swoich korzeni, harmonijne współżycie w rodzinie, wspieranie się w żałobie, wspólnotę interesów tzw. "komuna" Ci z mózgu dokładnie wykorzeniła zostawiając tam prostacką egoistyczną sieczkę czyniącą ideał z dwóch sobków skaczących dookoła siebie w ciasnym betonowym slumsie. Do tego stopnia, iż dworską tradycję polskiej szlachty głupotą nazywasz...


                    > Chcesz, zeby mloda jeszcze 55-letnia kobieta zamieszkala z mlodym
                    > malzenstwem?
                    > I niby co maja z nia robic? Czytac "Misia" czy slodzic kawe i
                    > dolewac mleczka?


                    Wszystko, a przede wszystkim ROZMAWIAĆ.


                    > Rozumiem, ze strata meza to bolesna rzecz ale nie daje to nikomu
                    > prawa do niszczenia zycia wlasnych dzieci!


                    A w jaki sposób ona miałaby to życie własnych dzieci zniszczyć? Czyżby Twoim zdaniem nie miała prawa właśnie u najbliższych szukać wsparcia w żałobie? Poza tym autor wątku stracił przecież OJCA. Ale jak widać, oboje z kontraktową dupą mają to gdzieś. Ona w okresie rodzinnej żałoby szczuje męża na teściową insynuując jej ...nienawiść do siebie! Założę się, że w blokowym slumsie wychowana.


                    > Co prawda nie mam dzieci ale mam 56 lat skonczine i w zyciu nie
                    > pszyszloby mi do glowy, ze ktokolwiek moze mnie potraktowac jak
                    > zniedolezniala struszke.

                    A gdzie ja do licha piszę, że kobietę, która straciła osobę najbliższą, należy traktować jak zniedołężniałą staruszkę?!


                    > Jesli czuje sie samotna niech sama wyjdzie do ludzi. W tym wieku
                    > pewnie jeszcze pracuje.


                    Podejrzewam, że nikt bliski Ci nie umarł dlatego, że nigdy z nikim bliskości nie czułaś. Ale może wejdź na forum "żałoba, strata, osierocenie" i wypierdź swoje bździny 50-cio letniej matce, której zmarło jedyne dziecko, 17-to letniej dziwewczynie, która straciła matkę lub kobiecie, której zmarł ukochany mąż. Możesz też pójść na taki pogrzeb i spytać rozpaczającego człowieka po amerykańsku: - "Wszystko w porządku?", keep smilling do cholery.
                    • marguyu Re: problem z mamą 17.07.09, 16:31
                      leda,
                      rozbawilas mnie piszac o szlacheckich tradycjach o ktorych
                      najglosniej dzis krzyczy szlachta chodaczkowa, a szczegolnie te
                      ktorych przodkinie w mitenkach i chodakach w pole chodzily!

                      Dziecko, dzis jest demokracja do ktorej twoj rodzinny kraj doszedl
                      po wiekach cierpien w wiekszosci spowodowanych przez ciemna,
                      ograniczona i sobiepanska szlachte. Wiec, poslugujac sie twoim
                      szlacheckim langage, twoja argumentacja jest do dupy,
                      serdenko! Szczegolnie ta dotyczaca miejsca zamieszkania czyli
                      betonowych slumsow. Piszac to ujawnilas pogarde jaka masz dla ich
                      mieszkancow.Jestes nadeta, zakompleksiona snobka, ktorej sue zdaje,
                      ze jest lepsza od reszty swiata.
                      Zachowaj wiec swoje nasaczone jadem rady dla siebie.
                      Zacznij zyc w realnym swiecie.
                      Lamentable !


                      ps. Powracam do twojego szlacheckiego langage i dobitnie
                      stwierdzam, ze gowno mnie obchodzi co podejrzewasz, co myslisz i czy
                      w ogole istniejesz.
    • by_witch Tajemnice zycia rodzinnego. 17.07.09, 16:37

      Napewno napisales tu wszystko? zapewne opisałeś fasade sprawy, ale
      czy to co dzieje sie za fasada, tez?
    • pawelg59 Re: problem z mamą 17.07.09, 21:17
      A jak myślicie co moja żona powinna powiedzieć mojej mamie żeby przełamać
      pierwsze lody między nimi przepraszam za "zajerzył" stres związany z pisaniem w
      pracy :)
      • k-57 Re: problem z mamą 18.07.09, 12:41
        pawelg59 napisał:

        > A jak myślicie co moja żona powinna powiedzieć mojej mamie żeby
        przełamać
        > pierwsze lody między nimi przepraszam za "zajerzył" stres związany
        z pisaniem w
        > pracy :)
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

        wiesz facet....przykro mi ze...Ojciec ci zmarl...tyle ze nie dasz mi
        szansy by miec odrobine szacunku do ciebie.....jakos tak...cuchniesz
        zgnilizna...wybebeszenie swoje zaczeles od odbytu...
      • horpyna4 Re: problem z mamą 18.07.09, 13:22
        Nie napisałeś (albo coś przeoczyłam), czy mama jest osobą wierzącą.
        Jeżeli tak, to należy poszukać sensownego księdza, porozmawiać z nim
        i poprosić o pomoc. Bo rozmowa z kimś spoza rodziny, a życzliwie
        nastawionym, może spowodować, że mama się emocjonajnie odblokuje.

        Trudniej jest w przypadku osób niewierzących. Nie można mamy ciągnąć
        do psychologa na siłę, ale wy powinniście jak najbardziej z takowym
        porozmawiać. Bo i wam jest on teraz potrzebny.

        Pamiętaj, że mamie teraz zawalił się świat. Znam ten problem, jest
        on szczególnie poważny, jeżeli taka osoba nie pracuje, a jeżeli
        przedtem nawet pracowała, to w małżeństwie była "bluszczem". Brakuje
        jej oparcia.

        Powinieneś ją często odwiedzać, na razie sam. Przeprowadzkę mamy do
        waszego mieszkania uważam za kiepski pomysł, chociaż większości
        ludzi wydaje się on oczywisty. Ale mama jest jeszcze młoda, powinna
        mieć swoje śmieci i swoje gary. Jeżeli ją czasowo wyprowadzić z jej
        mieszkania, to powrót może być wielką traumą.

        Jeżeli masz czas i możliwość, to pomóż mamie uporządkować mieszkamie,
        ewentualne wyremontować. Dobrze jest zmienić nieco wystrój przy
        takiej okazji, żeby nie tkwiła cały czas w takim samym wnętrzu, jak
        przedtem z ojcem. Musisz przejawiać inicjatywę, chociaż na wszystko
        mama musi wyrażać zgodę. Ale taka pewna stanowczość jest dobra, bo
        mama poczuje, że ma w pobliżu "silnego mężczyznę", który może być
        dla niej oparciem.

        Stosunki synowa - teściowa w tej sytuacji są sprawą drugoplanową, na
        razie warto zrobić to, o czym napisałam. Potem dopiero przełamywać
        lody. A jak, to właśnie może podpowiedzieć psycholog, który jest
        potrzebny bardziej wam, a nie mamie.
        • k-57 no prosze 19.07.09, 04:46
          hor napisała:
          Znam ten problem, jest
          > on szczególnie poważny, jeżeli taka osoba nie pracuje, a jeżeli
          > przedtem nawet pracowała, to w małżeństwie była "bluszczem".

          Dobrze jest zmienić nieco wystrój przy
          > takiej okazji Ale taka pewna stanowczość jest dobra, bo
          > mama poczuje, że ma w pobliżu "silnego mężczyznę", który może być
          > dla niej oparciem.
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          woooow...ales nabzdziala.....cos zarla ze tak smrodzisz?
          w dzien siedzisz pod plotem i gledzisz z babami jak pobita,
          wieczorem wchodzisz na net i srasz oralnie...
          kazesz jemu byc stanowczym by jego matka poczula jego
          sile....porypalo cie hor czy jak? on nawet swojego zdania nie
          ma....siedzi jak truten i slucha nakazow i rozkazow
Inne wątki na temat:
Pełna wersja