blondynka82
23.07.09, 20:50
Nie jestem pewna czy to na pewno właściwe forum na zamieszczanie
takiego wątku, ale postanowiłam zaryzykować.. Jakiś czas temu, po
nieudanym związku i nieudanych próbach angażowania się w
jakiekolwiek znajomości, w końcu się zakochałam - tak jak
nastolatka, no prawie jak nastolatka;-) Od samego początku
wiedziałam, że mój facet nie jest ideałemi ma conieco na sumieniu -
taki gagatek. Pokochałam go jednak z całego serca mimo jego wszystko
przede wszystkim za to, że jest wspaniałym człowiekiem, o wielkim
dobrym sercu i osobą bardzo pracowitą. Może dziwnie to dla
niektórych brzmi, ale tak właśnie było. POmiędzy nami istnieje
przepaść w wykształceniu, ale to nigdy mi nie przeszkadzało. Jedyną
jego wadą, z którą nie potrafię się oswoić jest jego porywczość.
Wiele w życiu przeszedł i zawsze był zdany sam na siebie. To jak
wiele przeszedł w dzieciństwie odbiło się chyba na jego psychice.
Jest osobą nerwową i taką porywczą. Wiem, że dla mnie starał się to
zmienić, ale nie do końca się udało. Kiedyś w ogóle mi to nie
przeszkadzało, a z biegiem czasu zaczęło drażnić.Ja jestem osobą
bardzo opanowaną, nie cierpię awantur, które czasami między nami
wybuchają, bo on np zdenerwuje się tym, że ja na coś zwrócę mu
uwagę. Awantury są krótkie a później wielkie przeprosiny, ale jednak
wolałabym rozmawiać a nie się awanturować. I zależałoby mi na tym
żeby go tak troszkę wyciszyć-on jest jak duży chłopiec z adhd:-)
Kocham go najbardziej naświecie i wiem, że on mnie też. Poradźcie mi
jak mogę mu pomóc, żeby w nim te wszystkie emocje tak nie...
buzowały (nie wiem czy to dobre określenie). Czy w ogóle dorosłego
faceta da się tak wyciszyć troszkę??