Mój porywczy facet..

23.07.09, 20:50
Nie jestem pewna czy to na pewno właściwe forum na zamieszczanie
takiego wątku, ale postanowiłam zaryzykować.. Jakiś czas temu, po
nieudanym związku i nieudanych próbach angażowania się w
jakiekolwiek znajomości, w końcu się zakochałam - tak jak
nastolatka, no prawie jak nastolatka;-) Od samego początku
wiedziałam, że mój facet nie jest ideałemi ma conieco na sumieniu -
taki gagatek. Pokochałam go jednak z całego serca mimo jego wszystko
przede wszystkim za to, że jest wspaniałym człowiekiem, o wielkim
dobrym sercu i osobą bardzo pracowitą. Może dziwnie to dla
niektórych brzmi, ale tak właśnie było. POmiędzy nami istnieje
przepaść w wykształceniu, ale to nigdy mi nie przeszkadzało. Jedyną
jego wadą, z którą nie potrafię się oswoić jest jego porywczość.
Wiele w życiu przeszedł i zawsze był zdany sam na siebie. To jak
wiele przeszedł w dzieciństwie odbiło się chyba na jego psychice.
Jest osobą nerwową i taką porywczą. Wiem, że dla mnie starał się to
zmienić, ale nie do końca się udało. Kiedyś w ogóle mi to nie
przeszkadzało, a z biegiem czasu zaczęło drażnić.Ja jestem osobą
bardzo opanowaną, nie cierpię awantur, które czasami między nami
wybuchają, bo on np zdenerwuje się tym, że ja na coś zwrócę mu
uwagę. Awantury są krótkie a później wielkie przeprosiny, ale jednak
wolałabym rozmawiać a nie się awanturować. I zależałoby mi na tym
żeby go tak troszkę wyciszyć-on jest jak duży chłopiec z adhd:-)

Kocham go najbardziej naświecie i wiem, że on mnie też. Poradźcie mi
jak mogę mu pomóc, żeby w nim te wszystkie emocje tak nie...
buzowały (nie wiem czy to dobre określenie). Czy w ogóle dorosłego
faceta da się tak wyciszyć troszkę??

    • ala40.5 Re: Mój porywczy facet.. 23.07.09, 21:04
      kopa w dupe mu daj i wyrzuc jak smiecia niech skamle i blaga!! Jak sie poczuje
      zagrozony to sie sam wyciszy ,z samcem tylko tak bo inaczej sie nie da ,kopa w
      dupe i za drzwi!!
      • blondynka82 Re: Mój porywczy facet.. 23.07.09, 21:07
        no i tu jest problem-bo wiem ze jak dam kopa to go juz wiecej nie
        wpuszcze. nie uznaje technik szantazu w zwiazku...
        • ala40.5 Re: Mój porywczy facet.. 23.07.09, 21:20
          to nie masz wyjscia ,poczekaj az sie zjawi ten stary smierdziel k-57 zablysnie
          madroscia i na pewno cos doradzi!!
    • marzeka1 Re: Mój porywczy facet.. 23.07.09, 21:13
      Wiesz, sformułowanie "porywczy facet" brzmi tak niewinnie, ot, ponosi misia
      czasem. Inaczej- brzmi facet naładowany agresją, bo potem możesz skończyć jak
      pani z plakatu "bo zupa była za słona".

      "POmiędzy nami istnieje
      > przepaść w wykształceniu, ale to nigdy mi nie przeszkadzało"- TERAZ nie
      przeszkadza, ale wybacz, różnice, zasadnicze różnice w poziomie wykształcenia,
      to także różny odbiór kodów kulturowych, których pan bez wykształcenia, nie
      pojmie, a potem będzie nakręcał się, że czytasz, chcesz dyskutować itp. ba, swój
      kompleks w tej sprawie odbije na tobie, ale o tym, już sama się przekonasz, gdy
      klapki ci spadną (bo w końcu spadną).
      Może z tego nie zdajesz sobie sprawy, ale opis facet, który zamieściłaś (a to
      twoje słowa o nim) brzmią tak, że facet nie nadaje się do związku, raczej możesz
      przy nim zmarnować sobie życie.
      Tylko,że pewnie w to nie wierzysz, myślisz, że skoro kochasz, to góry tą
      miłością przeniesiesz. Ale jak zarobisz od agresywnego faceta raz czy drugi, jak
      prostackim słownictwem zostaniesz sprowadzona do pionu, to może coś rozmiesza.
      Na razie jesteś na endorfinowym haju, który nazywasz miłością.
    • k-57 Re: Mój porywczy facet.. 23.07.09, 23:39
      Jestes pani basia yobo?
    • majaa Re: Mój porywczy facet.. 24.07.09, 12:17
      Następna zafascynowana, której się wydaje, że zmieni woźnicę w
      księcia na białym koniu. Jak Ty go chcesz "wyciszać"? To dorosły
      facet, a nie dziecko, nie wychowasz go. I lepiej, żebyś zdała sobie
      z tego sprawę teraz, a nie jak będziesz z nim w ciąży. Jak Ci
      przejdzie "zakochanie", to dopiero się zacznie prawdziwy koszmar.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Mój porywczy facet.. 25.07.09, 01:49
      Tak, da się wyciszyć.

      Twój porywczy facet mający co nieco na sumieniu i adhd, a który kocha Cię
      najbardziej na świecie, ma kłopoty z utrzymaniem granic. Bo się nauczył w
      dzieciństwie, że jak narozrabia, to na początek ma spie...ć poza zasięg
      konsekwencji (znaczy dostania w łeb), a jak rodzice troszkę ochłoną, to przyjść
      i zacząć się przymilać.

      Wierzę, że jest dobry, wierzę, że Cię kocha, uważam, że bierzesz sobie na głowę
      spory kłopot i Twoja wola. Głównie z uwagi na faceta życzę Ci powodzenia.

      Takich porywczych dużych chłopców z adhd można kochac i akceptować bezwarunkowo
      (co w końcu powinno przynieść efekty w postaci wyciszenia), tylko że tacy
      chłopcy mają skłonność do sprawdzania, czy na pewno są kochani. A jak bardzo go
      kochasz? A jak będzie miał cztery inne kochanki, to dalej go kochasz? A jak
      podbije Ci oko, to też? A jak przegra Twoje mieszkanie, to również? Na pewno? Bo
      on miał pod górkę, ale jest dobry.

      Można ich też kochać i stawiać granice, ale to jest trudniejsze od zgody na
      podbijanie oczu. Bo umawiasz się, jakie warunki są dla Ciebie do przyjęcia, a
      dla niego rozwojowe (to WAŻNE!) i nie ustępujesz ani o krok. Podniósł głos w
      Twoim towarzystwie - nocuje u mamusi, zawsze, i wszystko jedno, z jakiego powodu
      podniósł ten głos. Tacy faceci zazwyczaj dobrze znoszą jasne zasady, nawet jeśli
      nie są dla nich fajne.
      Trudność leży w tym, że zazwyczaj kobiety stawiają te warunki dziwaczne i dość
      egoistyczne, w stylu "Misiaczku, mam PMS, więc Ty pozmywaj", "Kochanie, musimy
      pomóc mamusi w wiosennych porządkach" co jest idiotyzmem przy takich facetach.
      Sensowniejszym warunkiem byłoby "Misiaczku, ja pozmywam, a ty do wielkiej
      cholery, zrób maturę. Pomogę Ci się do niej przygotować, masz tu kanapki i
      czekoladę, a z seksu i tak nici, bo mam miesiączkę. I nie chcę, żebyś mówił
      podniesionym tonem, bo mnie diabli biorą. Uszanuj to. I uszanuj te pieprzone
      kanapki".

      I nie widzę opcji, że nie przeszkadza Ci brak wykształcenia Twojego faceta;
      jeśli go kochasz, to w niego inwestujesz. Bo prywatnie nigdy nie znalazłam
      żadnej istotnej różnicy między zwrotem "ja go akceptuję takiego, jaki jest", a
      zwrotem "mam go w nosie, byleby spełniał moje zachcianki"

      Bierzesz sobie na głowę rzecz trudną, ale możliwą. Może poczytaj Kępińskiego "od
      psychiatrii biologicznej, do humanistycznej".

      Mam nadzieję, że się Wam uda.
      • paco_lopez Re: Mój porywczy facet.. 25.07.09, 10:30
        o boszszszse a czy nie lepiej nauczać kobiety żeby ostracyzowały
        wszystkich misiów którzy mają po 25 lat i poziome bruzdy na czole. w
        ten sposób wymrą ci wytrzeszczeni i nakoksowani debile tacy dobrzy i
        sprawiedliwi , tylko że wszyscy się na nich uwzieli .
        • kaa.lka Re: Mój porywczy facet.. 25.07.09, 10:56
          oj na_paco_wales sie dzisiaj negatywnie.
          wszystkie posty wybruzdziles..
          wez wyjdz z butki i rozprostuj nogasy;)
      • blondynka82 Re: Mój porywczy facet.. 28.07.09, 11:54
        dziękuję za te słowa:-)
    • paco_lopez Re: Mój porywczy facet.. 25.07.09, 10:23
      facet się wycisza jak się fizycznie zmacha. daj mu ogródek do
      skopania.
      • by_witch Ludzie różnie się werbalizują. 25.07.09, 11:11
        Są osoby, którym łatwo przychodzi werbalizacja słowna, wtedy gdy np.
        mówią, inni gdy piszą, jeszcze inni wyrażają się poprzez pracę
        twórczą - muzyka, malarstwo, taniec, czy... naprawa samochodu. Nawet
        sprzątanie może być twórczą werbalizacją.
        Ktoś kto nie potrafi się słownie zwerbalizować, a widzi że ma
        tęgiego w języku przeciwnika- gdy chce dojśc swoich racji, często
        będzie dość agresywny i kłótliwy. Aby przeforsować agresją swoją
        stronę i sprawę.
        Tak np. zachowują się małe dzieci, gdy rozwój motoryczny poprzedza
        rozwój werbalny.

        Aby pomiedzy wami mogło być 'ciutke' lepiej powinnaś zwrócic uwagę,
        w jaki sposób do niego mówisz, czy nie jesteś zbyt mocno
        zdecydowana, dominująca w rozmowie, czy nie bierzesz nad nim
        przewagi.
        Komunikuj się z nim tak ze słuchasz tego co on ma do ciebie do
        powiedzenia i bardzo delikatnie zwracaj uwagę. Bez zbędnych emocji.
        najlepiej jeżeli poprosisz kogos, kto was zna aby powiedział, jak
        wygląda wasza komunikacja i dlaczego nie ma w niej balansu, a jest
        walka o kontrolę.
    • grenzoid Re: Mój porywczy facet.. 25.07.09, 17:41
      Może to zwykłe czepialstwo. ;) Mimo wszystko myślę, że nieco sobie zaprzeczasz,
      a może zwyczajnie nie wyraziłaś się dość ściśle. Zaznaczam to, bo z twojego
      posta wynika, że zarazem kochasz go, takiego jakim jest i jednocześnie chcesz go
      zmienić.
    • naprawdetrzezwy To tylko tak ci się wydaje. 25.07.09, 20:06
      blondynka82 napisała:

      > Pokochałam go jednak z całego serca mimo jego wszystko
      > przede wszystkim za to, że jest wspaniałym człowiekiem, o wielkim
      > dobrym sercu(...) POmiędzy nami istnieje
      > przepaść w wykształceniu, ale to nigdy mi nie przeszkadzało.
      > Jedyną
      > jego wadą, z którą nie potrafię się oswoić jest jego porywczość.


      I to się leczyło kiedyś kindersztubą, której nabywało się wraz z
      wyksztalceniem.
      Więc zmień zdanie, że braki w wykształceniu ci nie przeszkadzają...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja