konto678
31.07.09, 19:18
Mam 17 lat boję się chodzić ulicami mojego miasta (średniej wielkości oko 200
000tyś mieszkańców) nawet w dzień. Nie tak dawno
stałem sobie na przystanku przy dworcu PKP - centrum miasta doszedł do
mnie jakiś menel i zapytał jak się dzwoni za granice - ledwo co go zrozumiałem
w końcu gdy powiedziałem, że nie rozumiem powiedział głośno i stanowczo pokaż
telefon. Odruchowo uciekłem, gdy odwróciłem
się za siebie jakiś inny łysy koleś wytatuowany na oko 25 lat z wściekłą miną
coś się na mnie darł. Od tej pory omijam przystanki przy dworcu PKP. Boję się
też chodzić inną ulicą w centrum, raz jakiś menel wymusił na mnie drobne
stojący obok
tamtejszej biedronki przy hotelu, zaczepianie przez pijaków to już chyba norma
w tym mieście, niestety nie potrafię się do tego dostosować bo po prostu boje
się ich. Raz stojąc na innym przystanku doszło do mnie dwóch podpitych
chłopaków pytając czy nie mam "szlugi" nawet się nie zastanawiałem
powiedziałem, że nie i uciekłem, zapewne gdybym został zaczęli by się do mnie
dowalać.
Najgorsze dla mnie było również chodzenie na Angielski, na ulicy w samym
centrum miasta
lekcje kończyły mi się po 20 a w zimę o tej porze jak wiadomo jest ciemno,
oczywiście wracając zostałem zaczepiony przez grupkę chłopaków i nawyzywany
jak przechodziłem obok bramy i nie zwracając uwagi szedłem dalej na szczęście
na tym się skończyło.
To jest tylko parę przykładów z mojego życia już nie wiem co robić staram się
ubierać przeciętnie aby nie rzucać się w oczy, omijam niebezpieczne wg mnie
miejsca - czasem to jest dla mnie uciążliwe bo muszę iść dalej, wybieram
dalsze ale w bezpieczniejszych miejscach przystanki, wyszukuje sobie połączeń
autobusowych docelowych. to nie jest łatwe ze względu na dużą ilość
korepetycji, jestem skazany na spędzenie większości dnia na mieście. Nie
zamierzam się uczyć bić bo ja się do tego nie nadaje i kompletnie mnie to nie
interesuje, staram się po prostu nie wchodzić nikomu w drogę, zlewać się z
tłumem. najchętniej siedział bym 24 godz na dobę ale szkoła, korki...
Chcę po prostu normalnie żyć.
Dla mnie to jest koszmar, mam wrażenie, że tylko ja tak czuje się w tym mieście.
To wszystko skończy się chyba tylko wtedy jak będę miał prace i jeździł
samochodem, ale to daleka przyszłość... :/:/