Nigdy nie znam odpowiedzi...

01.08.09, 17:47
Moim problemem jest to, że kompletnie nie umiem rozmawiać ze swoim
partnerem na tzw. „trudne tematy”. Jest między Nami wiele zadr z
przeszłości, wiele błędów, które wciąż i wciąż wracają ( i które są
moją winą), a każdy „powrót” wiąże się z koniecznością odbycia
poważnej rozmowy. Tylko że ja nie umiem. Za każdym razem kiedy On
zadaje mi trudniejsze pytanie to ja się „zamykam”, nie umiem na nie
odpowiedzieć – bo nie znam odpowiedzi! Nie umiem odpowiadać na
pytania typu „dlaczego TAK zrobiłaś?”, „dlaczego się nie zmieniasz?”
etc. Powtarzam do znudzenia, że nie wiem, aż w końcu On dostaje
szału i rozpętuje się wojna. To rodzi między Nami ogromne napięcia,
On oczekuje zmian i że się w końcu nauczę rozmawiać, a ja kompletnie
nie mam pojęcia jak to zrobić – odpowiedź „nie wiem” obrazuje stan
faktyczny, naprawdę nie potrafię wyjaśnić pewnych rzeczy. Dzieje się
tak podczas KAŻDEJ przykrej rozmowy, ja się zamykam i zaczynam
płakać, On się nakręca... Teraz to już po prostu boję się z Nim
rozmawiać, jemu naprawdę szybko puszczają nerwy i słyszę dużo
przykrych słów, wiem, że gdybym tylko nauczyła się rozmawiać z
Nim... Kolejny problem to moja płaczliwość. Jestem osobą
przewrażliwioną, w sytuacji krytycznej reaguję wybuchem płaczu –
sama mam tego dość, nie mam pojęcia jakim cudem On to wytrzymuje. Co
robić? Jak sobie z tym poradzić?
    • marzeka1 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 01.08.09, 19:01
      A musisz być z kimś, kto wpędza się w takie psychiczne stany? Kogo się boisz,
      przy kim nie czujesz się bezpieczna (a czy nie m.in. tego szukamy u bliskich
      osób?).Cały ten post, to list zastraszonej kobiety.
    • jan_stereo Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 01.08.09, 21:10
      Skoro masz takiego cudownego faceta, czy tez raczej jakims cudem on to wszystko wytrzymuje, to nie masz sie o co martwic, widac dobrze zescie sie dobrali..
    • by_witch A ten lover skad? 01.08.09, 21:26
      Krajowy, czy taki z exportu?
      Skoro ta komunikacja nie funkcjonuje. I co ty takiego mu zrobilas,ze
      musisz sie tlumaczyc. Wyszlas z domu do klubu swingers? Zjadlas
      wszytskie placki ziemniaczane? No co takiego zrobilas,ze potrzeba
      sie w ogole tlumaczyć?
    • horpyna4 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 01.08.09, 22:39
      Zmień partnera.

      Jesteś introwertyczką i nie możesz się zmuszać do mówienia o swoich
      osobistych przeżyciach. Jeżeli facet nie potrafi tego uszanować, to
      nie jest facetem dla Ciebie.
    • celinka66 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 01.08.09, 22:49
      Nic dziwnego, a któż byłby w stanie odpowiadać na takie pytania? Czy on to
      potrafi? On to robi specjalnie aby wytrącić Ciebie z równowagi i zburzyć Ci
      spokój. Tak zachowują osobnicy o skłonnościach narcystycznych.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 02.08.09, 22:21
      Szlag mnie trafia na takie posty, bo przepieprzylam spory kawalek zycia na
      uzeranie sie z takim wrazliwym, ktory nie umial rozmawiac i taki byl biedny i
      malutki, ku... jego mac.

      Czy ty masz dwa latka? piszesz, ze masz problem, bo facet chcialby rozmawiac o
      tym co mu nie pasuje. A ty nie wiesz co to jest i nie wiesz, i nie wiesz, i nie
      wiesz.

      Nie wiesz, dlaczego nie pozmywalas? bo ci sie nie chcialo.
      dlaczego puscilas sie z jego najlepszym przyjacielem? bo cie naszlo.
      dlaczego za malo zarabiasz? bo cie szef nie docenia

      zacznij pisac konkrety, zamiast belkotac ze jestes biedna i malutka, to moze
      ktos ci cos poradzi z sensem.

      I pomieszkaj przez dwa tygodnie z moim ex, wybuchy placzu przejda ci jak reka
      odjal, gdy nikt nie bedzie sie nimi przejmowal ani trzasl nad toba jak nad
      smierdzacym jajkiem.
    • gazetowy.mail Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 03.08.09, 14:12
      Jeszcze "on" piszesz z dużej litery. Z szacunkiem do jaśnie pana i
      władcy. Ale sobie Ciebie wychował
    • mariolala01 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 05.08.09, 10:44
      Odpowiedź znajdziesz na www.sprawdz-swoj-zwiazek.pl/
    • triss_merigold6 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 05.08.09, 18:08
      Zmień partnera. Naprawdę, nawet bardzo trudne, tzw. zasadnicze
      rozmowy, nie muszą odbywać się w takiej atmosferze. Z praniem mózgu
      mi się to kojarzy.
    • fotel_bujany Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 06.08.09, 13:05
      To nie jest kwestia "umiejętności" tylko podejścia. Jego podejścia. Za kogo ten
      pan się uważa, że zadaje takie pytania? Oczywiste jest, że na takie pytanie nie
      ma dobrej odpowiedzi, choćby dlatego, że od razu sugeruje Ci winę i narzuca
      relację "ja - dobry, ty - zła".
      Jak są trudne rozmowy, to się rozmawia u tym, co czujemy w związku z zachowaniem
      drugiej osoby i co chcę, żeby ta osoba zrobiła inaczej. A nie "dlaczego ty
      jesteś taka a nie inna". Jak mu nie pasujesz taka jak jesteś, to niech spada.
      Się nie dziwię że się zamykasz, też mnie mrożą takie "niewinne pytania". I także
      myślałam o sobie, że jestem płaczliwa i nadwrażliwa. Nikt taki nie jest, o ile
      nie ma nad sobą dozorcy, który się znęca z widoczna tutaj satysfakcją.
      Dlaczego jesteś z tym facetem? Czy ten związek załatwia Ci jakiś problem, odsuwa
      od Ciebie coś, czego się boisz? Uważasz, że lepszy wróg znany, niż potencjalny
      przyjaciel, którego nie znasz?
      Daj sobie prawo do bycia taką jaka jesteś, do robienia tego co lubisz i do bycia
      z kimś kto lubi Ciebie. Ten pan Cię nie lubi. Drażni go Twoja obecność, Twój
      widok, gdy "pchasz się w oczy", fakt że istniejesz doprowadza go do szału.
      On oczekuje, tak? Że TY się nauczysz, zmienisz, dostosujesz, a jaśnie pan będzie
      łaskawie czekał. A jak zmiany będą zbyt długo trwały to zostaniesz ukarana? I
      uważasz że to jest normalne?
      Normalne to jest - szacunek, miłość, troska - ja tu tego nie widzę. Jesteś od
      niego słabsza fizycznie więc się znęca, gdyby istniała możliwość, że rzucisz nim
      o ziemię to by się z 10 razy zastanowił, zanim by się odezwał.
      Daj sobie spokój z tym człowiekiem. Masz prawo do szacunku, do bycia taką jaka
      jesteś i do robienia tego co chcesz.
      Niektórzy faceci (nie: mężczyźni) nie rozumieją że kobieta może się nie bać
      życia bez niego. Jak mu się nie podoba to go nie zatrzymuj. A jak chce zostać to
      ma Cię traktować bez obrażania i sadystycznych zagrywek. Zacznij szanować siebie
      i nie rezygnuj z tego.
      Poszukaj książki "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - zrozumiesz dlaczego tak
      się dzieje.
      Twój post jest jedynie wycinkiem z pełnego obrazu sytuacji więc trudno się
      odnieść do całości, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: takie rozmowy nie mają
      prawa wyglądać w taki sposób. Jeżeli jest to problem nie do pokonania, to nie
      sposób życ razem, a o szczęściu i spokoju można od razu zapomnieć.
    • funstein Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 06.08.09, 14:02
      odpowiedz mu prawdę - nie wiesz, bo jesteś kobietą a kobiety
      nie mają zielonego pojęcia o swoich motywatorach i mechanizmach działania. To
      rola faceta zrozumieć kobietę i uwolnić ją
      z niewoli własnych zwierzęcych instynktów.

      Jak sobie chłopak nie daje rady to daj mu do mnie maila
      to mu wyjaśnię jak wychować samicę na człowieka.
    • mariolala01 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 06.08.09, 14:26
      sprawdz-swoj-zwiazek.pl/ to calkiem fajna stronka
    • martuska-5 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 08.08.09, 12:49
      Komunikacja w związku to jeden z częstszych problemów z jakimi borykają się współczesne pary/małżeństwa. Napisałam kiedyś artykuł na podobny temat, może Cię zainteresuje:
      Jak rozmawiać z mężczyzną

      choć opisuję w nim sytuację odwrotną, kiedy to kobieta stara się uzyskać zmianę w zachowaniu mężczyzny.
      To a'propos komunikacji.
      Natomiast z tego co piszesz, problem wydaje się leżeć głębiej.Aby usprawnić komunikację między partnerami wystarczy nauczyć się kilku technik i trzymać się ustalonych zasad. Obawiam się jednak, że w Twojej sytuacji, najpierw należałoby się zastanowić dlaczego zamykasz się w sobie i tak naprawdę uciekasz od rozmowy. To chyba błędne koło, które Twojego partnera wyprowadza z równowagi. Twoja nadmierna jak piszesz płaczliwość też może mieć głębsze przyczyny.
    • egzostatyczka Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 08.08.09, 14:53
      to tak jak ja,też nigdy nie znam odpowiedzi.
      poczytaj typy psychologiczne Junga.pewnie jesteś typem uczuciowo-
      intuicyjnym a oni mają problem z artykułowaniem,z przenoszeniem
      myśli,z określaniem ponieważ są typem intuicyjnym a nie myślowym.

      są jeszcze typy:logiczno-percepcyjne
      logiczno-intuicyjne
      uczuciowo-percepcyjne
      uczuciowo-intuicyjne
      i każdy z tych typów ma pewne braki.ten pierwszy-niedorozwój
      emocji,ten drugi niezdolność do działania,trzeci od góry-niezdolność
      do przemyśleń i ten nasz,końcowy,niezdolność do tego co się chce
      powiedzieć,bo nie myślimy słowami tylko kierujemy się
      intuicją,czujemy emocje.
    • leda16 Re: Nigdy nie znam odpowiedzi... 09.08.09, 10:40
      almost_lover napisała:

      > Tylko że ja nie umiem. Za każdym razem kiedy On
      > zadaje mi trudniejsze pytanie to ja się „zamykam”, nie umiem na nie odpowiedzieć – bo nie znam odpowiedzi! Nie umiem odpowiadać na
      > pytania typu „dlaczego TAK zrobiłaś?”,
      > etc. Powtarzam do znudzenia, że nie wiem,



      Z tego wynika, że podejmujesz same bezmyślne, odruchowe decyzje, których nie umiesz logicznie uzasadnić.


      a
      > On oczekuje zmian i że się w końcu nauczę rozmawiać,


      On oczekuje, że w końcu nauczysz się logicznie myśleć i rozumowo uzasadniać swoje postępowanie, ale to tak, jakby oczekiwał, że Wisła zacznie w górę płynąć... Poszukaj sobie faceta, przy którym będziesz mogła być tym, kim na prawdę jesteś - pozbawioną zdolności racjonalnego myślenia słodką idiotką. Niektórych takie płaksiwe piczki mające smarki na końcu nosa zamiast sprawnie działającego mózgu w czaszce podniecają. Wprawdzie tylko do czasu, ale dla Ciebie - bezmyślnej lalki z czółkiem nie skażonym intelektualną refleksją dobre i to...


    • komandos_seal juz spiesze z pomoca 09.08.09, 15:35
      Odnosze wrazenie ze kopcilas sie na lewo I prawo. Pamietaj, w podswiadomosci faceta zawsze bedzie fakt ze ktos cie posuwal. I tak jakos, postrzegam cie jako pusta, dyszaca kobyle
      Ale tutaj jestes jak poczek w masle. Wiekszosc ma podobne strapienia. Ze niesmialo zapytam, ile klaczo masz lat?
      --


      rozwin sie.....niech cie wybatoze
Pełna wersja