almost_lover
01.08.09, 17:47
Moim problemem jest to, że kompletnie nie umiem rozmawiać ze swoim
partnerem na tzw. „trudne tematy”. Jest między Nami wiele zadr z
przeszłości, wiele błędów, które wciąż i wciąż wracają ( i które są
moją winą), a każdy „powrót” wiąże się z koniecznością odbycia
poważnej rozmowy. Tylko że ja nie umiem. Za każdym razem kiedy On
zadaje mi trudniejsze pytanie to ja się „zamykam”, nie umiem na nie
odpowiedzieć – bo nie znam odpowiedzi! Nie umiem odpowiadać na
pytania typu „dlaczego TAK zrobiłaś?”, „dlaczego się nie zmieniasz?”
etc. Powtarzam do znudzenia, że nie wiem, aż w końcu On dostaje
szału i rozpętuje się wojna. To rodzi między Nami ogromne napięcia,
On oczekuje zmian i że się w końcu nauczę rozmawiać, a ja kompletnie
nie mam pojęcia jak to zrobić – odpowiedź „nie wiem” obrazuje stan
faktyczny, naprawdę nie potrafię wyjaśnić pewnych rzeczy. Dzieje się
tak podczas KAŻDEJ przykrej rozmowy, ja się zamykam i zaczynam
płakać, On się nakręca... Teraz to już po prostu boję się z Nim
rozmawiać, jemu naprawdę szybko puszczają nerwy i słyszę dużo
przykrych słów, wiem, że gdybym tylko nauczyła się rozmawiać z
Nim... Kolejny problem to moja płaczliwość. Jestem osobą
przewrażliwioną, w sytuacji krytycznej reaguję wybuchem płaczu –
sama mam tego dość, nie mam pojęcia jakim cudem On to wytrzymuje. Co
robić? Jak sobie z tym poradzić?