laureion
12.08.09, 22:41
Witam,
Mam nastepujacy problem, z ktorym sama nie wiem, jak mam sobie
poradzic, moze ktos przypadkiem rzuci jakas konstruktywna uwage.
Moja mlodsza siostra ma obecnie 25 lat, ale niestety jej dojrzalosc,
sadzac po zachowaniu, niestety mozna ocenic na najwyzej 17. Byc moze
jest to wynikiem trudnych przejsc we wczesnym dziecinstwie, nie
wiem, w kazdym razie nie jest to tylko moja ocena, wiec mozna uznac
ja za obiektywna. Do rzeczy:
Jakis czas temu poznala faceta - wg. mnie jest chyba lekko
uposledzony, w kazdym razie porozumiewa sie monosylabami, jakby
troche nie kontaktuje, ogolnie wyglada na takiego wysiadywacza w
parku z piwkiem. Na dodatek ze slyszenia wiem, ze jego rodzina nie
nalezy do takich, o ktorych mowi sie szanowane- z tego co wiem,
pija, zdarzaja sie drobne kradzieze itp, ogolnie- patologia. Facet
ma okolo 30stki, jak dotad mial zajecia wylacznie dorywcze, obecnie
pracuje ponoc w jakiejs knajpie, wole nie pytac w jakiej...
Problem polega na tym, ze moja siostra twiedzi, ze go kocha, planuje
z nim slub i wspolne zamieszkanie, twierdzi ze to ze gosc prawie nie
zarabia i jest lekko uposledzony , jej nie przeszkadza, i byloby
moze ok, ale - ona sama tez wlasciwie nie ma konkretnego
wyksztalcenia, pracuje raz tu raz tam, jak sie trafi, wiecznie
pozycza kase, gdzie sie da, najchetniej spedza czas przed TV. Na
pytania o realna przyszlosc odpowiada infantylnie - pieniadze? Mowi
ze najwazniejsza jest milosc a nie kasa i jakos to bedzie. Ze facet
zulowaty? Tak, moze pil, ale dzieki niej z tego wyszedl, jak
twierdzi. Ze rodzina to element? Tak, to prawda, ale on jest
wyjatkiem. I tak dalej. Zadne racjonalne argumenty nie przemawiaja
do niej, jesli widzi, ze w rozmowie ewidentnie nie ma racji, wpada
we wscieklosc, albo wogole odmawia rozmow na ten temat.
Tymczasem my sie powaznie martwimy, boje sie, ze to faktycznie jakis
nienormalny alkoholik ktory ja unieszczesliwi, bedzie bil, przepijal
kase, wciagnie w dlugi albo w jakis zlodziejski proceder, a ona jest
tak naiwna, ze da sie we wszystko wrobic, a odpowiadac za to bedzie
jak dorosla. Ogolnie martwie sie, ze skonczy sie to kolejnym
patologicznym zwiazkiem. Na prawde nie wyobrazam sobie, zeby nasza
dalsza, ze srednio/wyzszej polki rodzina zaakceptowala takiego
osobnika, wiec siostra zostanie sila rzeczy poza nawiasem. Boje sie,
ze ten czlowiek zniszczy jej szanse na w miare normalne zycie. I nie
umiem sobie wyobrazic, co ja wogole sklania do zwiazku z taka osoba,
nikt w naszej rodzinie nigdy nie mial nic wspolnego z takim
srodowiskiem, czy ona nie widzi, ze ten czlowiek jest kompletnie z
innego poziomu? Nie wiem, czy w razie czego liczy, ze po raz kolejny
wyciagniemy ja z biedy i klopotow, jako najblizsza rodzina?
Moze komus z Was przyjdzie do glowy, gdzie powinnam si zwrocic o
porade. Przepraszam za dluzyzne. Pozdrawiam