bebcolak
18.08.09, 09:59
Gdyby ktos inny zalozyl taki watek, zadal takie pytanie, pewnie z racji wieku
wykrzesalbym z siebie "madra" odpowiedz.
Ale pytanie zadaje ja i dotyczy bliskiej mi niegdys kobiety, ktora - mowiac
oglednie - mocno mnie skrzywdzila. Teraz, po latach, probuje nawiazac kontakt,
piszac listy, jak gdyby nic zlego sie miedzy nami nie wydarzylo.
Kiedys ja kochalem i jej sie ofiarowalem. Dzis wiem, ze ofiarowanie sie
kobiecie to blad. Nie nalezy jej dawac calego siebie, bo zadna na to nie
zasluguje i zadna tego nie doceni. Mozna siebie dawkowac, umiejetnie i
rozumnie, odcedzac dobre slowo, gest, czyn, usmiech, dotyk.
Nikt nie potrafi byc tak okrutny jak kobieta. O ile ludzie z natury sa zli, to
kobiety maja w sobie tego zla o wiele wiecej, tkwi ono u nich jakby w wiekszym
stezeniu. Spotyka sie w zyciu mezczyzn, o ktorych da sie powiedziec, ze mozna
na nich polegac. Czy spotyka sie takie kobiety? One sa bardziej pragmatyczne i
wyrachowane. Waza co im sie oplaca, w o wiele wiekszym stopniu sa interesowne
i egoistyczne.
Nawet jak czytam to forum, wpisy roznych dziewczyn, ktorym ktos rzekomo zlamal
serce, to z ich wypowiedzi przebija pretensja, ze dany facet nie okazal sie
ich ofiara, ze nie dal sie modliszce pozrec, tylko nie wiadomo czemu, ratowal
swoja skore i uciekl. I one tego nie rozumieja, maja zal do swiata i do losu,
czuja sie oszukane i zagubione. Od razu przy tym widac, ze nie opanowaly
jeszcze sztuki dawania, oczekuja tylko tego by brac, brac i brac, wysysac,
zerowac, pasozytowac. A jak ktos cicho zaprotestuje to czuja sie skrzywdzone
przez tych podlych nieczulych nieempatycznych facetow.
Tak czy owak po latach zaczela sie odzywac, nekac mnie mailami, ktorych sobie
nie zycze. Ale nie chce jej odpowiadac tak jak czuje, w stylu "spie...j".
Wolalbym grzecznie, z godnoscia wyjasnic jej, ze jest tylko zlym wspomnieniem
i niech tak zostanie. Nie chce jej odplacac za dawne krzywdy, rewanzowac sie
za dawne podle slowa. Mimo wszystko jest juz przeszloscia, ktora teraz
nieoczekiwanie odzywa sie swoim echem.
Ona nie znosi odmowy i sprzeciwu. Ona zwykla ludzi traktowac jak przedmioty,
ktore mozna w roznych okolicznosciach uzyc i wykorzystac. Pytam co mam zrobic,
bo jezeli napisze prosto z mostu "odczep sie" to ona tego nie przyjmie do
wiadomosci, dla niej przedmiot nie ma prawa sie przeciwko niej buntowac, nie
ma prawa odmawiac bycia wykorzystanym. Zaleje mnie fala epitetow, napisze cos
w rodzaju "widze, ze wciaz jestes smiesznym, malym, niedorozwinietym
niedorajda". A ja, zamiast skasowac jej kolejny email, z chorej ciekawosci go
przeczytam.
Pytam powaznie co mam zrobic, jak zareagowac, jaki list napisac, by raz na
zawsze zniknela? A moze odprawic egzorcyzmy?