Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty

21.08.09, 17:54
Witam.

Mam taki problem- otóż nie umiem się wstrzymać z komplementowaniem niektórych
znajomych. Gdy tylko się powiedzą coś błyskotliwego, mądrego, albo dowcipnego
(a mówią często, bo są oni błyskotliwi, mądrzy i dowcipni), to automatycznie
wyrywa mi się komentarz wyrażający zachwyt (a po kieliszku wina to cała
litania komentarzy).

Chciałabym jakoś się czasem ugryźć w język (często komentowani biorą moją
wypowiedź za ironię, a osoby stojące blisko się głupio uśmiechają), ale nie
potrafię. Czy ktoś mógłby mi coś doradzić?
    • brzydula_betty Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 21.08.09, 22:06
      chcę być Twoją znajomą.
      • sankanda Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 21.08.09, 22:15
        a ja - niekoniecznie ;)
        podlozem takiego zachowania jest zazdrosc. mozesz zaprzeczac :) jednoczesnie
        gratuluje ci tego, ze chcesz z tym zachowaniem skonczyc, faktem jest ze nie
        blyszczysz nachalnie wazelinujac bliznich, na dodatek stawiasz niektorych w
        klopotliwej sytuacji. komplement i dowartosciowanie rozmowcy moze byc mile
        widziane, pod warunkiem, ze nie staje sie banalem.
        zastanow sie (zazdrosnico ;) dlaczego kadzisz. moze chcesz zeby ci ktos tez
        pokadzil ? oj, nie doczekasz sie. taka juz jest ludzka (i zrownowazona) natura.

    • fraupilz Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 23.08.09, 18:37
      Czy to na pewno trzeba zmieniać? Jesteś szczera, ucz ludzi przyjmować
      komplementy skoro nie umieją :)
      • sankanda Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 24.08.09, 10:57
        tak, najlepiej zorganizuj osobista krucjate wazeliniarska ;)
        osoba, ktora impertynencko kadzi wszystkim dookola zalicza sie do jednostek
        toksycznych, bo wlasnie niezupelnie szczerych (wspomniana przeze mnie
        podswiadoma zazdrosc, ktora wyklucza wszelka autentycznosc komplementu). nie
        chce wydawac sadow a temat autorki tematu, bo nie zacytowala zadnego peanu na
        czesc blyskotliwego kolegi, trudno wiec jednostronnie podejsc do calej sprawy.
        nie rozumiem dlaczego od razu zakladasz , ze znajomi nie potrafia przyjmowac
        komplemetow ? przede wszystkim sa ludzie, ktorzy nie sa ich zadni. tacy ludzie
        moga czuc sie zaklopotani w obecosci osoby, ktora zaczya glosno kadzic,
        zwlaszcza, gdy kadzenie jest ostentacyjne, glosne, spontaniczne i nijak sie ma
        do ogolnej dynamiki spotkania. jesli jest to nagminne, to staje sie upierdliwe,
        nietaktowne, glupie, puste. dziekowac za to ? wybacz.... chociaz, mozna tez
        (agresywnie) bardzo wylewnie i glosno dziekowac, sadze, ze mogloby podzialac jak
        terapia, w kazdym razie po jakims czasie mozna miec spokoj ;) tylko czy to jest
        dobre wyjscie w przypadku, gdy ma sie do cznienia z osoba, ktora sie lubi i ceni
        sie jej obecnosc ?
        autorko tematu, pozytywne spojrzenie a innych jest w grupie bardzo cenne, troche
        slodyczy i uzania jeszcze nikomu nie zaszkodzilo, ale uwazaj, bo jesli twoj
        wklad do grupy ma ciagle polegac na oklaskiwaniu innych, to w grupie miejsca
        sobie nie zagrzejesz chyba, ze potrzebuja nadwornego lizusa. godzisz sie z taka
        rola ? ok., jesli sztuka te role przewiduje ;)


        • fraupilz Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 24.08.09, 12:13
          > osoba, ktora impertynencko kadzi wszystkim dookola zalicza sie do jednostek
          > toksycznych, bo wlasnie niezupelnie szczerych (wspomniana przeze mnie
          > podswiadoma zazdrosc, ktora wyklucza wszelka autentycznosc komplementu).
          Kiedy właśnie autorka tematu napisała, że szczerze komplementuje to co jej się
          podoba. Skąd wiesz co jest w jej podświadomości?

          > nie rozumiem dlaczego od razu zakladasz , ze znajomi nie potrafia przyjmowac
          > komplemetow ? przede wszystkim sa ludzie, ktorzy nie sa ich zadni.
          Trudno mi w to uwierzyć. Moim zdaniem każdy lubi pozytywny feedback, ale
          ponieważ słyszymy go tak rzadko, zaraz kombinujemy co tu było nieszczere albo
          ironiczne...

          Gdyby ludzie wierzyli sobie wzajemnie i nie dopatrywali się podtekstów... Gdyby
          babcia miała wąsy, to by był dziadek.
          • sankanda Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 24.08.09, 12:48
            nie chodzi o dopatrywanie sie podtekstow, ani slowem o tym nie wspomnialam. to,
            ze wedlug komportamentalistow istnieje podswiadoma przyczyna takich zachowan,
            nie powinno inspirowac az tak sceptycznych wnioskow, raczej do lepszego poznania
            siebie.
            autorka wyraznie pisze, ze jest problem. i ja rowniez tak uwazam, poniewaz
            obraz, ktory odsyla innym odbierany jest ironicznie lub wprawia w zaklopotanie.
            byc wynika to z tego, ze jest jeszcze troche dziecinna i spontaniczna, ale
            mozliwe jest rowniez, ze ma powazniejszy problem adaptacyjny. w kazdym razie
            problem jest, sama o tym pisze. nazywa go kompulsywnym, co sprawilo, ze
            poszukalam glebiej (co nie znaczy, ze gleboko, bo zaledwie 1 cm pod powierzchnia ;)
            skoro dziewczyna pisze o tym tak, jak pisze, to zaczy, ze chce cos z tym zrobic.
            nie ma sensu jej tego wybijac z glowy. psychoterapia moze pomoc (psychoanaliza
            konkretnie). jestem pewna, ze w obecnosci dobrego specjalisty seanse beda
            szampanskie.
            rusz sie dziewczyno, bo zycia szkoda na pierdoly.
    • egzostatyczka Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 24.08.09, 15:11
      są ludzie i ludziska.ludzie są różni.jeśli masz mieć z tego powodu
      jakieś nieprzyjemności to niereformuj ich na siłę i poprostu
      zrezygnuj z komplementów.nie przejmuj się nimi i całą filozofią(czy
      warto prawić komplementy,dlaczego warto,dlaczego przekonywać
      środowisko o ich wartości itp.)tylko poprostu zrezygnuj to ułatwisz
      sobie komfort funkcjonowania.
      • sankanda Re: Problem- kompulsywne wyrazy aprobaty 24.08.09, 15:42
        owszem, tylko, ze wcale niekoniecznie ;) wykrzykiwanie zachwytow nad rozmowcami
        trzeba by bylo zastapic jakims innym rodzajem zachowania w grupie. poza tym jak
        ona przestanie zachlystywac sie innymi, to w tej grupie moze zaczac wiac nuda.
        eh, to dopiero kosc do zgryzienia...
Pełna wersja