Wy mnie dobijacie z tą rodziną

01.01.04, 22:57
w wątku opisującym 31-latka kamfora, yagnieszka, az, w innym wątku triss
stwierdzili, że rodzina wywiera ogromny wpływ na młodego człowieka. Że jego
wrażliwość, wychowanie w ogromnym stopniu wyniesione są z domu. Że tam
kształtuje się cała osobowość, że na niej opiera się całe późniejsze życie.

Co więc gdy rodziny nie było, gdy nie było normalnych relacji między
rodzicami, gdy wszystko czarne stawało się białe i odwrotnie. Wreszcie gdy
dziecko nie czuje do takiej "rodziny" absolutnie nic.

Przegrany jest? Po przyszła ewentualna teściowa będzie zawiedziona, że nei
będzie miała okazji z matką iść na plotki, a teść z ojcem na piwo? Że nie
pójdą razem do teatru? Kto tu żyje w końcu? Miliony ludzi żyje bez rodzin, a
jeszcze częściej z rodzinami nienormalnymi co jest jeszcze gorsze i ludzie
wychodzą z nich, zamykają drzwi za sobą i idą dalej. Dziecko przestaje
patrzeć na rodziców jak w obrazek już w przedszkolu kiedy zamiast mamy jest
pani przedszkolanka. I już wtedy stuprocentowy wpływ na dziecko się kurczy.
A co w wieku 20paru lat?

To o wielkim wpływie rodziny jest z mojego punktu widzenia bzdurą.
    • cossa Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:07
      ano mnie sie wydaje, ze wazne
      rodzina czy ludzie wokol - niekoniecznie rodzice
      "czym skorupka nasiaknie za mlodu.."

      oczywiscie sa wyjatki :)

      no i witajcie
      RR i foremki w Nowym Roku! ;)
      pozdr.cossa
      • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:13
        witaj Cossa ;))
        hepi niu jer

        to ważne, ludzie wokół-niekoniecznie rodzice. Ale to delikwenta się ocenia
        przez pryzmat jego rodziny. Czym skorupka za młodu nasiąknie? A jeśli jest tak
        bardzo nieprzepuszczalna, że nie nasiąknie w rodzinie?
        • cossa Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:33
          nie powinno sie oceniac delikwenta po rodzinie
          niemniej warto miec to na uwadze, gdy np. dopada nas
          nieodparta chec zwiazania sie z czlowiekiem na stale
          i dzielic z nim metry kwadratowe i sprzeta domowe

          ale to na marginesie bylo

          w mare normalna rodzina czy warunki dorastania
          pozwalaja na w miare normalny rozwoj
          wlasciwe wyznaczanie sobie granic
          sobie i innym

          i cos nas ksztaltuje
          jestemy rozni
          wiekszosc z nas jest jednek leniwa
          i jak mnie bozia stworzyla
          i rodzina uksztaltowala
          takim jestem

          zbuntowana bylam
          chcialam wszystko inaczej
          gory przenosic chcialam po odcieciu pepowiny
          gdy opuscilam swoj dom
          z przerazeniem dostrzeglam
          ile we mnie mojego domu

          i rowniez moja w tym glowa,
          by nie bylo powtorki z rozrywki

          mama i tata
          czy opiekun, opiekunka
          to piewsze istoty w zyciu
          ktore obserwujemy
          i ktore chcemy nasladowac
          nasiakamy tym zanim zaczniemy samodzielnie myslec

          dlatego to wazne
          tak mi sie wydaje

          pozdr.cossa


          r.richelieu napisała:

          > to ważne, ludzie wokół-niekoniecznie rodzice. Ale to delikwenta się ocenia
          > przez pryzmat jego rodziny. Czym skorupka za młodu nasiąknie? A jeśli jest tak
          > bardzo nieprzepuszczalna, że nie nasiąknie w rodzinie?
          • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:43
            no właśnie, no właśnie. Bo gdy teść nie zakręcał tubki od pasty do zębów to
            syn też nie będzie. A jeśli syna złościło, że ojciec nie zakręcał tej
            cholernej tubki to będzie przesiąknięty? Będzie, nie zakręcaniem.
            a co do nasiąkania od kołyski, to nasiąka się raczej zapachem matki i
            atmosferą w domu,a nie myślą.

            to o lenistwie było miłe memu uchu, wiem, że Ty dla każdego zawsze tak
            wymyślisz by miło mu się zrobiło

            • cossa Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 00:01
              z ta tubka to roznie bywa ;)
              ale zaskoczylo mnie "odkrycie"
              ze walczymy
              a pozniej mimo wszystko robimy to samo

              mysla nie nasiaka, lecz tym co widzi, co czuje

              skad sie biora kompleksy?

              pozdr.cossa
          • mary_ann Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 23:19
            cossa napisała:

            > zbuntowana bylam
            > chcialam wszystko inaczej
            > gory przenosic chcialam po odcieciu pepowiny
            > gdy opuscilam swoj dom
            > z przerazeniem dostrzeglam
            > ile we mnie mojego domu

            no, właśnie :-) Zawsze to prędzej czy później wyłazi, choć - jak trafnie
            zauważył niżej mały_książę - czasem w bardzo "zaplątany" sposób...
    • kamfora Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:17
      r.richelieu napisała:


      > Co więc gdy rodziny nie było, gdy nie było normalnych relacji między
      > rodzicami, gdy wszystko czarne stawało się białe i odwrotnie. Wreszcie gdy
      > dziecko nie czuje do takiej "rodziny" absolutnie nic.
      >
      > Przegrany jest?

      /.../

      > To o wielkim wpływie rodziny jest z mojego punktu widzenia bzdurą.

      Obawiałam się, że tak właśnie zareagujesz :-(

      Ale...sama powiedz: czy naprawdę nie miała na Ciebie wpływu rodzina?
      Jeśli piszesz, że nie miałaś "normalnych relacji" - to znaczy, że
      teraz niektóre relacje będziesz budować na zasadzie opozycji do tych
      "nienormalnych".
      Najważniejsze jednak - że wiesz, jakie powinny być te normalne,
      jakie chciałabyś, żeby były.
      Chcesz, czy nie chcesz - w rubryce "imię ojca" wpisujesz zawsze to samo imię.
      I to będzie jednocześnie imię dziadka Twojego dziecka.
      Czy chciałabyś się związać z człowiekiem, który postawiłby Ci warunek, żebyś
      udawała, że zostałaś osierocona przez rodziców w wieku 3 lat?
      • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:32
        To, co będę budować nie będzie w opozycji do niczego. Jak już jest tak źle, że
        dziecku po setnym razie wydaje się, że następny będzie na pewno gorszy to nie
        ma czasu na korzystanie z dobrodziejstw doświadczenia życiowego. Skorupka. A
        dziecku przecież wydaje się zawsze, że koniec świata jest w tej chwili.
        Czy wiem jakie powinny być normalne ;))) jest to zabawne bo nie mam pojęcia
        Wszędzie widzę normalność bo wszystko wydaje się tak różne.
        tyle
        imię ojca wpisuję w rubrykach i jest dla mnie imieniem wpisanym w rubrykę

        co do warunku, nie postawiłby takiego warunku bo nie musiałabym udawać. Niemal
        całe ja mam od otoczenia, które nie powiem, czasem mi sprzyjało.
    • Gość: ryb Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.01.04, 23:18
      Nie dobijaj sie. Napisze Ci jak u mnie bylo, niezly cyrk. Jak matka z ojcem
      klocili sie to wolali mnie i...ja musialem rozstrzygnac spor i powiedziec kto
      ma racje. Oczywiscie musialem wytlumaczyc dlaczego. Potem przegrana partia nie
      rozmawiala ze mna przez dwa dni, za to wygrana przymilala sie podwojnie...Po
      dwoch dniach przegrana partia tez zaczela sie przymilac, ale musiala mnie za
      ten moj stres podwojnie wynagrodzic.
      Ach, nawet nie wiesz jak trudno jest sklocic rodzicow...na jakie ja pomysly
      wpadalem zeby tylko byla zawierucha.


      Pozdr.


      ryb
      • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:48
        Nie wiem jak trudno skłócić jest rodziców. Takich rozrywek mi oszczędzono,
        sami wystarczająco dobrze się bawili.
        Ale czyżby Cię te podwójne przymilania bawiły?
        • Gość: ryb Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 02.01.04, 01:41
          Czasami mnie bawilo, czasami nie, ale nauczylo mnie zeby takie sytuacje
          olewac. Duzo mnie to nauczylo, dlatego wlasciwie nie doprowadzam do klotni w
          swoim domu i wszelkie objawy agesywnosci mojej partnerki lagodze. Bo zazwyczaj
          chodzi o jakies bzdury o ktorych nawet nie warto pisac...


          Pozdr.


          ryb
          • Gość: gf Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 01:50
            mądry chłopak jesteś.


            właściwie nie odkryłam Ameryki ;)
    • Gość: gf Kardynałowa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.04, 23:22
      Weź pod uwagę fakt, że mało jest ludzi tak samodzielnych intelektualnie, jak
      Ty :)

      Oni naprawdę są tacy, jak ich w domu ulepili ;)
      Daj spokój...


      :)
      • malvvina Re: Kardynałowa :) 01.01.04, 23:25
        i wez pod uwage ze emocjonalnie jestes przez wlasnie te rodzine ulepiona
        Nie unikniesz nieprzemakalna ty :-)
        zakladamy klub ? :-)))
        • Gość: gf Re: Kardynałowa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.04, 23:28
          tak klub :)
          wręcz Towarzystwo ;)
          moze nawet jest już założone, hihi?

        • r.richelieu Re: Kardynałowa :) 01.01.04, 23:37
          Malwino
          żeby to tak łatwo można było
          w rodzinie jestem nieprzemakalna
          gdzie indziej dla wyrównania ciśnień chłonę jak gąbka
          z braku tego i blablabla
          ot i wychodzą gupoty potem

          a klub? oczywiście
          Ty jako założyciel wymyśl nazwę i ustal wysokość składek członkowskich ;)
          • Gość: gf klub tak! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.04, 23:41
            a na co składki pójdą? ;)
            na rozrywki mam nadzieję ;))))
      • Gość: ryb Re: Kardynałowa :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.01.04, 23:26
        Malo tego, sa jeszcze z tego dumni :) I to bardzo.
      • r.richelieu Re: Kardynałowa :) 01.01.04, 23:49
        pewnie
        IQ ileś tam
        IE zero
    • yagnieszka Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 01.01.04, 23:45
      Richelieu, bez zaproszenia pozwolilam sobie napisac cos do Ciebie prywatnie.
      Zajrzyj do skrzynki. Sorry.
      • Gość: gf miałaś iśc spać, ciociu ? :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.04, 23:48
        • yagnieszka Mialas iśc spać, corciu :o) 01.01.04, 23:51
          Juz czas na Ciebie, bo "wszystkie dzieci, nawet zle, pograzone sa we snie a Ty
          jedna tylko nie!!!!"
          • Gość: gf yesoo, yagnieszko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.04, 23:54
            cofnęłaś się do piosenek przedszkolnych ? :D

            no to dawaj, ciocia, dalej - czego tam jeszcze pani oststnio uczyła? ;)
            • moc_ca Re: yesoo, yagnieszko... 02.01.04, 00:05
              Gość portalu: gf napisał(a):

              > cofnęłaś się do piosenek przedszkolnych ? :D
              >
              > no to dawaj, ciocia, dalej - czego tam jeszcze pani oststnio uczyła? ;)

              Powinnaś napisać: 'no to dawaj, ciociu' , odmieniaj, odmieniaj....,nie pisz
              także w podobnym znaczeniu 'lalka' lecz lalko, rozumiesz czy tego cię także
              nie uczono? Czy można to wytłumaczyć używaniem 'U' miast 'you'?
              • Gość: gf a tuś mi moja satelitO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 00:24
                nie wiesz, że wołacz w języku polskim jest opcjonalny mućkO ?

                mućka, ty lepiej rób dalej za stróża moralności - wesołe to, ale przynajmniej
                jakąśtam stronę reprezentujesz :)

                kiedy bierzesz się za język polski, to po prostu żenada, mućka, żenada...
                • Gość: gf ps. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 00:26
                  chyba chciałaś napisać "nie pisz w podobnej formie" lub "nie pisz analogicznie"
                  bo znaczenie nijak ma się do deklinacji, hihihi ;))))
                  • moc_ca Re: ps. 02.01.04, 01:01
                    Gość portalu: gf napisał(a):

                    > chyba chciałaś napisać "nie pisz w podobnej formie" lub "nie pisz
                    analogicznie"
                    >
                    > bo znaczenie nijak ma się do deklinacji, hihihi ;))))

                    Znowu nie czytasz ze zrozumieniem, zmysł tekstu cię zawodzi.dwukropek,nawias
                    Chciałam napisać co napisałam, 'w podobnym znaczeniu' i jest to poprawne
                    sformułowanie.Czytaj jeszcze raz ze zrozumieniem używając zmysłu tekstu.
                    • moc_ca Re: ps. 02.01.04, 01:03
                      Zapomniałam o podpisie.
                      > Znowu nie czytasz ze zrozumieniem, zmysł tekstu cię zawodzi.dwukropek,nawias
                      > Chciałam napisać co napisałam, 'w podobnym znaczeniu' i jest to poprawne
                      > sformułowanie.Czytaj jeszcze raz ze zrozumieniem używając zmysłu tekstu.
                      Twoja mućka.Satelita
                    • Gość: gf w tym sęk, mućko, że się walnęłaś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 01:35
                      > 'w podobnym znaczeniu' i jest to poprawne
                      > sformułowanie.

                      właśnie nie mućko :)
                      znaczenie jest kompletnie odmienne - forma jest podobna, przypadek
                      deklinacyjny, whatever, ale napewno nie znaczenie :))

                      comprende?
                      wątpię ;)

                      przemyśl problem jeszcze, to nie takie trudne :)
                      • moc_ca Re: w tym sęk, mućko, że się walnęłaś 02.01.04, 01:55
                        Gość portalu: gf napisał(a):

                        > > 'w podobnym znaczeniu' i jest to poprawne
                        > > sformułowanie.
                        >
                        > właśnie nie mućko :)
                        > znaczenie jest kompletnie odmienne - forma jest podobna, przypadek
                        > deklinacyjny, whatever, ale napewno nie znaczenie :))

                        'no to dawaj,ciocia' i 'no to dawaj,lalka'.
                        Napisałam że kiedy użyjesz w rozmowie, zdania w podobnym znaczeniu do tego:
                        'no to dawaj,ciocia','no to leć,ciocia','no to zasuwaj, ciocia' zwracając się
                        do 'lalki' a nie 'cioci' wówczas użyj formy 'lalko'. teraz rozumiesz?
                        Jaśniej nie umiem wytłumaczyc i kończę tę rozmowę, lalka.
                        twoja mućka (nawias i dwukropek czy odwrotnie jakos)
                        Śpij dobrze i śnij słodko o oocohanym.papatki i znowu dwukropek i nawiasy
                        w liczbie ośmiu sztuków.
                        >
                        > comprende?
                        > wątpię ;)
                        >
                        > przemyśl problem jeszcze, to nie takie trudne :)
    • kwieto Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 00:01
      Dlaczego przegrany?
      "Wplyw rodziny", nawet patologicznej, nie musi niesc przeciez owocow w postaci "przegranej"
      dziecka. Jednego pograzy, drugiemu da impuls by sie od patologii odciac i z niej wydobyc.

      Jednak ja bym mowil raczej o srodowisku. Teoretycznie, rodzina srodowiskiem z ktorym dziecko
      jest zwiazane najbardziej, przynajmniej dopoki sie nie zacznie mieszkac osobno. Tyle, ze nie
      sprawdza sie to troche w rodzinach z obojgiem pracujacych rodzicow, gdzie dziecko wiecej spedza
      czasu w przedszkolu/na podworku niz z rodzicami...

      Aczkolwiek to co wczesne, wdrukowuje sie (swiadomie lub nie) najmocniej. Wiec byc moze to
      czego rodzice "nauczyli" dziecko w przeciagu kilku pierwszych lat jego zycia dziala silniej niz to co
      z zewnatrz i pozniejsze. Jest jeszcze kwestia wiezi emocjonalnej - zapewne rodzice maja dla
      dziecka wiekszy autorytet niz np. pani przedszkolanka (acz moge wyobrazic sobie sytuacje
      odwrotna)

      Slowem - uzyskanie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o stopien wplywu rodziny na dziecko
      jest chyba niewykonalne... :(
    • anonim_ka Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 00:26
      r.r pozwolisz ze nie zgodze sie z Toba .Rodzina to moje naturalne korzenie . I
      szanuje to, bo taka jest regula stada.Nawet jesli wbrew sobie bede pielegnowac
      zgrzybialego dziadka, ale jest to moj psi obowiazek. Jako dojrzala
      emocjonalnie jednostka moge probowac niwelowac pewne obciazenia , ale one
      istnieja.
      Noworocznie pozdrawiam:)))
      • Gość: gf Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 00:29
        Anonimko, co ma niepełnosprawny kochany dziadek do pełnosprawnego obojętnego
        emocjonalnie rodzica?
      • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:05
        jako dojrzała itd niwelować pewne obciążenia. łyżeczką rowu nie zasypiesz,
        chyba, że Twoje rowy są półmetrowe
        a zgrzybiały dziadek? co ma do rzeczy? Zgrzybiały dziadek ma być powodem
        kłopotów z rodziną to rzeczywiście, masz ogromne problemy. I jakie to wielkie
        obciążenie niesie z sobą zgrzybiały dziadek, że aż ciąży to jarzmo? Gdy to
        Twój psi obowiązek to oddaj dziadka do domu spokojnej starości, takiej za
        tysiąc na miesiąc, będzie miał opłacony wikt, nawet rozdrobniony, opierunek,
        lekarza, salową nawet miłość będzie miał opłaconą. Aleś z tym dziadkiem
        wyskoczyła. To ci dopiero kłopot
        nie, no uśmiechnę się, bo to zabawne było ;)))

        też pozdrawiam drugostyczniowo ;)
        • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 01:15
          > Aleś z tym dziadkiem wyskoczyła. To ci dopiero kłopot

          Nie uważasz za kłopot dziadka, który sam o siebie nie potrafi już zadbać, nie
          może poradzić sobie z wieloma sprawami?

          > nie, no uśmiechnę się, bo to zabawne było ;)))

          Co mianowicie było zabawne?
          • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:19
            co to za kłopot zajmować się dziadkiem, karmić go ja dziecko gdy połowa ucieka
            mu z ust, ubierać, myć bo sam się nie schyli, pieluchy zmieniać i nawet znosić
            jego narzekania jako cechę, która niektórzy starsi ludziue posiadają. Jest,
            można powiedzieć, kłopot, ale w porównaniu z czym innym to śmiesznie mały kłopt
            • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:21
              ps. zwłaszcza, że dziadka się kocha, a że teraz jest niedołężny to tym większa
              radość, że dożył tak sędziwego wieku
          • moc_ca Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:28
            Gość portalu: az napisał(a):

            > > Aleś z tym dziadkiem wyskoczyła. To ci dopiero kłopot
            >
            > Nie uważasz za kłopot dziadka, który sam o siebie nie potrafi już zadbać, nie
            > może poradzić sobie z wieloma sprawami?
            >
            > > nie, no uśmiechnę się, bo to zabawne było ;)))
            >
            > Co mianowicie było zabawne?

            Różne tu okrucieństwa uprawia się ale takiego jeszcze nie czytałam.
            Czy widzisz, az, jak łatwo pozbyć się 'zgrzybiałego dziadka'? I nawet papkę
            i miłość za marne tysiac złotych mu załatwić?
            Chyba nie zasnę wyobrażając sobie ze ktoś mógłby mojego dziadziusia
            'potraktować' taką radą.Skąd u Ciebie, r.r, taka potworowatość?
            To naprawdę było zabawne dla Ciebie?
            Obyś nigdy nie stała się 'zgrzybiałą babką' której wnuki opłacą miłość
            i załatwią rozdrobnione jedzonko.Szczerze życzę
            • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:34
              przeczytaj mocca co odpisałam azowi

              a miłość lepsza opłacona niż taka kiedy mówi się o niej, że kłopot, bo dziadka
              trzeba obsłużyć
              • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 01:43
                To ja wolę miłość z mówieniem, że to kłopot (raczej nie dziadkowi), niż miłość
                opłaconą.
                Wyobrażam sobie natomiast sytuację, że ktoś wspomaga moją rodzinę w pielęgnacji
                dziadka (za pieniądze). Ale dziadek jest w domu!
                • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:51
                  co więc z pielęgniarkami, które przychodzą opiekować się dziadkiem w czasie
                  nieobecności członków rodziny. opłacone przecież.
                  kłopot za plecami dziadka jest i tak przez niego wyczuwany, przecież widzi
                  zmianę relacji i że stał się ciężarem dla rodziny. czasem może być nawet
                  niechętne spojrzenie czy niecierpliwe podawanie obiadu. dziadek jest stary, co
                  nie znaczy, że już nie widzi nie słyszy i nie czuje atmosfery domowej
                  • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:03
                    Co ma być z opłaconymi pielęgniarkami? Nie rozumiem.
                    Jeśli dziadek jest niedołężny, a rodzina nie może zapewnić mu opieki 24h/dobę,
                    to się je najmuje do pomocy.

                    W miarę świadomy niedołężny człowiek wie (czuje), że sprawia kłopot. Przeważnie
                    ludzie starzy ględzą o tym na okrągło (że są kłopotem).
                    Sztuką jest tak zadbać, by nie dać odczuć dziadkowi, że jest ciężarem. To o
                    pielęgniarkach. No bo w rodzinie takie nie dawanie odczuwania bierze się z
                    miłości, a nawet jeśli jej braknie, to z poczucia więzi rodzinnych.
                    • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 02:07
                      wiem, że poczucie więzi rodzinnej i takie tam, lecz co gdy nie ma więzi bo nie
                      ma rodziny?

                      a tak w ogóle to o czym my mówimy

                      mi nie chodzi o żadnego dziadka, tylko, że kłopot w rodzinie z powodu opieki
                      nad dziadkiem jest śmiesznie mały w porównaniu z kłopotem z posiadania
                      alkoholików, złodziei, kurwiarzy, prostytutek, sadystów i tym podobnych
                      indywiduuów
                      • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:40
                        > mi nie chodzi o żadnego dziadka, tylko, że kłopot w rodzinie z powodu opieki
                        > nad dziadkiem jest śmiesznie mały w porównaniu z kłopotem z posiadania
                        > alkoholików, złodziei, kurwiarzy, prostytutek, sadystów i tym podobnych
                        > indywiduuów

                        To, że tacy ludzie też są to jasne. Pytanie brzmi: dlaczego tacy są, skąd się
                        biorą?
                        Warto po odpowiedź sięgnąć do źródeł, do stanu rodziny.
                        • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 02:48
                          i co da mi odpowiedź na pytanie o źródło jeśli jutro powiedzą, że syn
                          alkoholika na pewno będzie pił, a córka sadysty będzie rozpijać talerze na
                          głowie męża
                          problem jest z Was, i w Tobie az w doszukiwaniu się powrotu do źródeł.
                          Alkoholizm od kłopotów z rzeczywistością? no ładnie, to chorooba społeczna
                          gdzie kumple z pracy piją razem, choroba rodzinna bo ojciec z synem a matka z
                          córką. Oczywiście można wpaść w nałóg i bez takich "korzeni" co tylko zwiększa
                          zasięg tego przekleństwa.
                          • yagnieszka Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 02:52
                            r.richelieu napisała:

                            > i co da mi odpowiedź na pytanie o źródło jeśli jutro powiedzą, że syn
                            > alkoholika na pewno będzie pił, a córka sadysty będzie rozpijać talerze na
                            > głowie męża
                            > problem jest z Was, i w Tobie az w doszukiwaniu się powrotu do źródeł.
                            > Alkoholizm od kłopotów z rzeczywistością? no ładnie, to chorooba społeczna
                            > gdzie kumple z pracy piją razem, choroba rodzinna bo ojciec z synem a matka
                            z
                            > córką. Oczywiście można wpaść w nałóg i bez takich "korzeni" co tylko
                            zwiększa
                            > zasięg tego przekleństwa.

                            To czy lepiej nie znac statystyk i rachunku prawdopodobienstwa? Nie mow tak -
                            dobrze jest znac zagrozenia, latwiej sie bronic i chronic przed zlem
                            spodziewanym niz tym kompletnie nieznanym.
                          • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:56
                            > i co da mi odpowiedź na pytanie o źródło jeśli jutro powiedzą, że syn
                            > alkoholika na pewno będzie pił, a córka sadysty będzie rozpijać talerze na
                            > głowie męża

                            Jak tak ktoś Ci powie, to uciekaj stamtąd daleko.

                            > problem jest z Was, i w Tobie az w doszukiwaniu się powrotu do źródeł.

                            Tego nie rozumiem.

                            > Alkoholizm od kłopotów z rzeczywistością? no ładnie, to chorooba społeczna
                            > gdzie kumple z pracy piją razem, choroba rodzinna bo ojciec z synem a matka z
                            > córką. Oczywiście można wpaść w nałóg i bez takich "korzeni" co tylko
                            zwiększa
                            > zasięg tego przekleństwa.

                            Dlaczego kumple piją, i ten ojciec, i ta matka?
                            Choroba społeczna? Tratatata. Grunt to zwalić na kogoś (na coś) winę.
                            • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 03:09
                              mogę uciec niewiadomogdzie, przecież nadal będę córką kogoś tam. grunt, żeby
                              otoczenie nie wiedziało, prawda?
                              • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:14
                                Interpretacja niepoprawana.
                                Jeśli przyszli teściowie zarzucą wybrance/kowi, że pewnie będzie taka/i sam/a
                                jak jej/jego rodzice, to należy uciekać od tychże potencjalnych teściów, a nie
                                na księżyc.
                            • yagnieszka Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 03:10
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > Dlaczego kumple piją, i ten ojciec, i ta matka?
                              > Choroba społeczna? Tratatata. Grunt to zwalić na kogoś (na coś) winę.

                              Choroba to choroba. Nie ma mowy o zwalaniu winy - na chorobe sie zapada i
                              pozniej sie choruje a w przpadku alkoholizmu wraz z chorym choruje i cala
                              rodzina. Sa nieliczni, ktorzy potrafia postepy choroby zatrzymac ale wlasciwie
                              nie ma takich, ktorzy byliby w stanie zniwelowac skutki tej akurat choroby -
                              one najczesciej spadaja na co najmniej 2 pokolenia. A ze w jakims sensie
                              cierpi na tym i cale spoleczenstwo - zdrowotnie, moralnie i finansowo - to
                              jest to choroba spoleczna. Nie wysmiewaj sie - to "tratata" jest bardzo nie na
                              miejscu!!!!
                              • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:20
                                Czy moje tratatata było na miejscu czy nie pozostawmy rr, bo to było do niej, w
                                mojej z nią dyskusji.

                                Podtrzymuję swoje zdanie o przyczynach alkoholizmu.
                                Podaj swoje zdanie. Jak na nią się zapada?
                                • yagnieszka Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 03:28
                                  Gość portalu: az napisał(a):

                                  > Podtrzymuję swoje zdanie o przyczynach alkoholizmu.
                                  > Podaj swoje zdanie. Jak na nią się zapada?

                                  Jakie znaczenie ma indywidualny poczatek choroby dla wspolmalzonka i dla
                                  dzieci osoby, ktora na nia choruje? Sposobow jest kilka, skutek jest wciaz ten
                                  sam i o tym tu mowimy. Moi dziadkowie byli alkoholikami, moi rodzice byli
                                  alkoholikami, jakiez znaczenie dla mnie moga miec oryginalne przyczyny tej
                                  choroby? Jakie znaczenie moga miec dla mojego syna? Jedyne, co naprawde ma
                                  znaczenie to swiadomosc bycia "zagrozonym" i tego juz nikt nie jest w stanie
                                  odebrac ani mnie, ani mojemu dziecku, ani zapewne moim wnukom jesli kiedys
                                  jakies bede miec. I to jest ten spadek, to przeklete obciazenie, ktore rodzina
                                  czlowiekowi dala i z ktorym trzeba zyc. Ale zeby zyc - jedynym rozwiazaniem
                                  jest kompletne odciecie sie od tych korzeni i budowanie wbrew nim. A to jest
                                  duzo bardziej skomplikowane i bolesne niz mozna napisac czy opowiedziec.
                                  • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:34
                                    Zakwestionowałaś mój pogląd.
                                    Ponownie proszę o przyczyny.
                                    • yagnieszka Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 03:43
                                      Gość portalu: az napisał(a):

                                      > Zakwestionowałaś mój pogląd.
                                      > Ponownie proszę o przyczyny.

                                      Przyczyny alkoholizmu zawsze sa indywidualne. Problem w tym, ze skutki sa
                                      spoleczne.
                                      • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:53
                                        Skutki są społeczne. OK.
                                        Dziękuję.

                                        Masz jakiś pomysł na te indywidualne przyczyny? Jakie na przykład?
                                        Jak leczyć alkoholizm?

                                        A co z innymi chorobami społecznymi?
                                        Jaka jest ich geneza? Jak je leczyć?
              • moc_ca Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:43
                r.richelieu napisała:

                > przeczytaj mocca co odpisałam azowi
                >
                > a miłość lepsza opłacona niż taka kiedy mówi się o niej, że kłopot, bo
                dziadka
                > trzeba obsłuży
                Byłaś kiedyś w domach starców? Takich ekskluzywnych, za większe pieniądze niz
                owe za tysiąc złotych o których napisałaś?Nie mów o miłości bo tam nie ma po
                niej nawet śladu.Jest tęsknota za własnym łóżkiem, domem, rodziną.
                Nie ma miłości opłaconej jest tylko smutek, żal i są łzy.

                • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 01:56
                  byłam w domach starców nie raz, może nie w jakiś superekstra ekskluzywnych. I
                  wiem, że miłości tam nie ma.
                  Ale
                  jeśli starzec w takim domu dostaje neutralność i święty spokój, a w domu jest
                  wieczny sajgon i w dodatku sam czuje się zawadą, to taki dom starców jest
                  rajem na ziemi.
                  Ci tęsknią, którzy mają do czego tęsknić
                  choć wtedy zwykło się idealizować życie rodzinne, jeśli wraca się do niewiele
                  młodszych ludzi w domu, do żony czy wczesnych dzieci to nie ma strachu, że
                  zaszaleje im głowa. wszyscy jednakowo strzykający i z bólami w korzonkach

                  lecz co, gdy w domu czeka zięć alkoholik?
                  • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:07
                    > lecz co, gdy w domu czeka zięć alkoholik?

                    To znaczy, że był głupi i posłuchał Ciebie w sprawie wpływu rodziców na wybory
                    swoich dzieci.
                    • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 02:09
                      kto wie, który z Twoich krewnych w tej chwili wypija 10. szkalnkę wódki i
                      jeszcze mu mało. Kto wie, gdzie przyjdzie spędzić Ci Twoją starość.
                      Alkoholikiem człowiek się nie rodzi
                      • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:17
                        O mnie racz się póki co nie troszczyć. A o innych obcych też nie za bardzo.
                        Polecam zainteresowanie własną rodziną, zarówno wstecz, jak i w przód.

                        A skąd się bierze alkoholizm?
                        Myślę, że to ucieczka od rzeczywistości. Tym bardziej to smutne, że świadczy o
                        braku podstaw tej rzeczywistości - rodziny.
                        • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 02:20
                          wstecz nie ma się kim interesować, w przód według Was nie potrafię bo niby jak
                          jeśli rodzina to jedyne miejsce otrzymywania wzorców
                        • Gość: gf [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 02:22
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: az Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 00:47
      > To o wielkim wpływie rodziny jest z mojego punktu widzenia bzdurą.

      Mam nadzieję, że Twoje dzieci tak nie powiedzą.
      • r.richelieu Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 02.01.04, 00:56
        ja też mam taką nadzieję
    • maly.ksiaze Czy chcesz, czy nie chcesz... 02.01.04, 02:12
      ...wywiera. Widzę to w sobie i w bliskich mi osobach. Choć czasem zadziwia
      mnie, w jaki zaplątany sposób to może działać.

      Pozdrawiam,

      mk.
    • r.richelieu więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:18
      takich jak nawet nie trzeba eliminować, eliminują się sami

      dziękuję niektórym Państwu

      idę się utopić
      • Gość: gf Re: więc krótko mówiąc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 02:19
        Daj spokój RR ;)

        Daj spokój przygłupom - natura ich wyeliminuje i ludzie Darwinem nagrodzą
        pośmiertnie ;)

        dobrej nocy :)))
        • yagnieszka Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:29
          Nie jestesmy w stanie wymazac przeszlosci ale nawet ta najtragiczniejsza jest
          COS warta. Wbrew wszystkiemu, dobrze miec poczucie korzeni nawet gnijacych.
          Punkt odniesienia wcale nie musi byc jednoznaczny z wzorcem do nasladowania,
          wielokrotnie nie jest ale jego istnienie daje mimo wszystko sile na ciag
          dalszy. Bo sile mozna czerpac zarowno ze wsparcia jak i z buntu przeciwko
          czemus tam. No i marzenie tez jest sila.
      • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:24
        Rób co chcesz. Gdybyś była moją rodziną poleciałbym Cię ratować od głupstwa.

        Nie działaj pochopnie.
        Śpiewaj dalej pieśń o wolności absolutnej. Doradzaj innym, by kichali na
        rodziców, zwłaszcza jak ci rodzice próbuja coś powiedzieć.
        • Gość: gf Re: więc krótko mówiąc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 02:25
          Nie kichać należy na rodziców głupich.
        • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:26
          a co mi rodzice próbują powiedzieć?
          nie doradzam by kichano na rodziców tylko na nienormalnych rodziców
          • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:28
            i jeszcze, pobiegłbyś bo rodzina, a nie bo chcesz. lepszy idiota z rodziny niż
            dobry sąsiad na przykład
            • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:31
              Nie pobiegłbym, bo uznaję prawo ludzi do wolnego wyboru.
              Ty nie dałabyś mi się utopić?

              W rodzinie (z rodziną) jest inaczej.
              • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:37
                wolność wyboru? raz jest, raz jej nie am. Jak wielką wartość musi mieć dla
                Ciebie rodzina, że wtykasz tam wszystkie niewolnictwa. Jak mało znasz się na
                różnych odmianach rodzin nie rodzin.

                Czy utopić. Gdybym Cię wystarczająco dobrze znała, ba, kiedy byłbyś moim
                bliskim kolegą, no i kiedy umiałabym na tyle pływać ;) nie dałabym Ci się
                utopić.
                • yagnieszka Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:43
                  To rodzinne "niewolnictwo" kazdy z nas - doroslych przyjmuje na siebie
                  swiadomie w jakims momencie dorastania. Moze to dotyczyc wylacznie rodziny,
                  ktora sie samemu zaklada ale dla wielu ludzi dotyczy rowniez tej, z ktorej sie
                  wychodzi. Podejrzewam, ze o tym pisze AZ, gdy odnosi sie do szacunku wobec
                  rodzicow itp. Moja wolnosc wyboru konczy sie tam, gdzie zaczyna sie moj
                  obowiazek wobec mojego dziecka i wobec tych, ktorzy sa moja rodzina. Przy czym
                  ten obowiazek przyjelam na siebie z wlasnej, nieprzymuszonej woli - potem to
                  juz jest czysta konsekwencja tego pierwszego wyboru. Inna sprawa, ze mozna tez
                  dokonac bardzo okreslonego wyboru wzgledem odrzucenia jakichkolwiek zobowiazan
                  rodzinnych i potem tez sie zyje z konsekwencjami takiej decyzji. Od dwoch
                  rzeczy nie da sie uciec - od wspomnien i od konsekwencji zdrowotnych. Te nie
                  podlegaja wyborom.
                  • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 03:01
                    To, co piszesz jest oczywiście racją i Twoje tu wejście gdzie jest AZ jest
                    wejściem wszechstronnie obeznanej pomiędzy obeznaną tylko w złym i obeznanym
                    czy marzącym i nie przyjmującym do wiadomości niczego innego tylko dobrym.

                    Jak ma się do szacunku rodzica sytuacja gdzie nie ma mowy o miłości?

                    o tym jutro
                    dobranoc Jago
                • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:46
                  > Jak wielką wartość musi mieć dla Ciebie rodzina, że wtykasz tam wszystkie
                  niewolnictwa.

                  Nie rozumiem. Wydaje mi się, że mówię na odwrót. Rodzina to miłość, szczęście,
                  ale i zobowiązania.

                  > Czy utopić. Gdybym Cię wystarczająco dobrze znała, ba, kiedy byłbyś moim
                  > bliskim kolegą, no i kiedy umiałabym na tyle pływać ;) nie dałabym Ci się
                  > utopić.

                  To ja Ci serdecznie dziękuję za chęci. Ale takie Twoje działanie nazywam
                  ograniczaniem mojej wolności, krótko mówiąc przemocą.
                  • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:54
                    więc członek rodziny ma prawo użyć tej przemocy dla ratowania życia dlatego,
                    że zdarzyło mu się mieć to samo nazwisko?

                    teraz zaczynam poruszać się w kółko, nie mówię o takiej rodzinie gdzie jest
                    miłość i szczęście
                    • yagnieszka Ciekawostka na marginesie 02.01.04, 03:03
                      r.richelieu napisała:

                      > więc członek rodziny ma prawo użyć tej przemocy dla ratowania życia dlatego,
                      > że zdarzyło mu się mieć to samo nazwisko?

                      Organ donations to moj prywatny konik wiec przy okazji tego, co napisalas,
                      taka ciekawostka zupelnie OBOK tematu watku. W Ontario mamy karty
                      ubezpieczeniowe, ktore okazuje sie korzystajac ze sluzby zdrowia - kazdy
                      ubiegajacy sie o taka karte ma mozliwosc podpisania zgody na uzycie jego/jej
                      organow (wszystkich lub wybranych) jako donacji do transplantow w przypadku
                      naglej smierci. Podobna zgode moga podpisac kierowcy (donor card jest
                      dolaczona do prawa jazdy). Ale nawet w przypadku podpisanej zgody, zawsze pyta
                      sie rodzine zmarlego, czy wziecie organow akceptuje i w przypadku, gdy
                      najblizszy czlonek rodziny jest przeciwny donacji, organow sie nie pobiera.
                      Toczy sie nieustajaca dyskusja w kregach medycznych i prawnych na ten temat
                      ale wciaz zwycieza przekonanie, ze ci ktorzy pozostaja i ich "zdrowie
                      psychiczne" jest "paramount" w tak tragicznym momencie jak utrata najblizszej
                      osoby.
                    • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:08
                      > więc członek rodziny ma prawo użyć tej przemocy dla ratowania życia dlatego,
                      > że zdarzyło mu się mieć to samo nazwisko?

                      Na pewno może to zrobić rodzic.
                      I jeszcze złoić skórę ;)
                      Widzę taką możliwość w rodzeństwie.
                      Za wujkiem czy stryjkiem też pewnie poleciałbym.
                      Ale za jakimś Kowalskim? On ma swoje życie, swój świat, swoją rodzinę. Nie mam
                      prawa wkraczać w jego działania bez jego zgody.

                      > teraz zaczynam poruszać się w kółko, nie mówię o takiej rodzinie gdzie jest
                      > miłość i szczęście

                      Pora zacząć o nich mówić. A najlepiej tworzyć. A równolegle przestać wydziwiać,
                      że rodzina to kula u nogi, i że nie ma to jak wolność bez rodziny, a w razie
                      czego na garnuszku państwa (znaczy się innych ludzi, w tym rodzin).
                      • yagnieszka Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 03:19
                        Gość portalu: az napisał(a):

                        > Pora zacząć o nich mówić. A najlepiej tworzyć. A równolegle przestać
                        wydziwiać,
                        >
                        > że rodzina to kula u nogi, i że nie ma to jak wolność bez rodziny, a w razie
                        > czego na garnuszku państwa (znaczy się innych ludzi, w tym rodzin).

                        Nikt tu nie mowi, ze rodzina to kula u nogi. To tylko Ty nie chcesz przyjac do
                        wiadomosci, ze dla bardzo wielu ludzi "rodzinnosc" kojarzy sie z najgorszymi
                        przezyciami i doswiadczeniami. I wtedy jedynym rozwiazaniem jest kompletne
                        odciecie sie od tej oryginalnej rodzinnosci i budowanie wylacznie w oparciu o
                        bunt i marzenia. Tworzenie "z niczego" jest praktycznie niemozliwe dlatego tak
                        bardzo wielu z nas musi sie zadowolic tworzeniem "mimo wszystko" albo "wbrew
                        wszystkiemu". I jedyna nadzieja jaka nam pozostaje to ta, ze dla naszych
                        dzieci rodzina bedzie sie definiowac tak, jak Ty to opisujesz.
                        • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:29
                          > dla bardzo wielu ludzi "rodzinnosc" kojarzy sie z najgorszymi
                          > przezyciami i doswiadczeniami. I wtedy jedynym rozwiazaniem jest kompletne
                          > odciecie sie od tej oryginalnej rodzinnosci i budowanie wylacznie w oparciu o
                          > bunt i marzenia.

                          A czy ja zabraniam odcinać się?
                          Rób co chcesz, twoja wola. Ale odpowiadasz za swój wybór.
                          Ważne jest to, że takim odcięciom sprzyja świadomość społeczna, prawo
                          państwowe. I z powodu choćby grymasu kogokolwiek walą się rodziny. A potem mamy
                          alkoholizm i inne choroby społeczne.
                          • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 03:35
                            jezu, grymasu
                            Ty rzeczywiście masz klapki na oczach

                            grymasem jest to więc ucieczka od chłopa alkoholika, a miłość i szczęście
                            trwanie nadal i dawanie sobie po twarzy dzień w dzień

                            rozkręcasz się Az, do rana wymyślisz złotą myśl narodu polskiego
                            • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:40
                              Ja Ci już teraz podam pewną myśl. Tak na dobranoc.
                              Podobno bywasz na tym forum od 2 lat. Telewizor mam nadzieję czasem widzisz.
                              Jakąś gazetę też. Pewnie gdzieś pracujesz. Masz rodzinę i znajomych.

                              Kto ma klapki na oczach?!
                              Niech Ci się przyśnią wolne związki.
                              • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 03:50
                                na tym forum jestem od września czy od sierpnia, wcześniej bywałam dość długo,
                                ale na tyle sporadycznie, że nawet tego nie pamiętam.
                                tv widzę czasem i gazetę, mam znajomych

                                a klapek na oczach z tej kwestii nie mam,
                                wolnch związków to nie ja broniłam, mnie dużej różnicy nie robi czy mój
                                związek jest sakramentalny czy nie, najwyżej dla ewentualnego dziecka żeby
                                poszło jak wszyscy do komunii i bierzmowania, a potem jak większość stało się
                                wierzącymi niepraktykującymi czylu katolickimi hipokrytami w tym cholernym
                                społeczeństwie
                                dopóki nie zamierzam mieć dziecka ochoty na sakrament raczej nie nabiorę


                                dobranoc, chyba po raz drugi ;)
                                • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:59
                                  Dyć nie mówię, że Ty stoisz w towarzystwie popleczników wolnych związków.
                                  Jednak znajomość świata powinna ostrze Twojej krytyki oddalić ode mnie w innych
                                  kierunkach.

                                  Sakrament nie jest i dla mnie niczym istotnym.
                                  Ważna jest umowa miedzy dwojgiem ludzi płci przeciwnej. Najlepiej zawarta
                                  publicznie.

                                  Dobranoc
                                  Śpij smacznie...
                      • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 03:23
                        za wujkiem, którego raz w życiu na oczy widziałeś poleciałbyś, a za
                        przyjacielem, czy nawet dobrym kolegą już nie? przecież Wasza przyjaźń to
                        większe przyzwolenie niż papier o pokrewieńsatwie rzędu piąta woda po kisielu.


                        ja nie mówię, że rodzina to kula u nogi. Moja własna, mam nadzieję, będzie
                        właśnie miłością i szczęściem. I nie neguję szczęścia w rodzinie, choć jest
                        dla mnie czystą abstrakcją. Na garnuszku jestem swoim, a, że teraz nigdy nic
                        nie wiadomo co będzie za pół roku czy za miasiąc, mam się na łapu capu wżenić
                        w bogatą rodzinę by zapewniła mi utrzymanie gdy nie daj boże będę na
                        bezrobotnym. :))) Więzy rodzinne potrafią zapewnić mi utrzymanie i bez ślubu
                        bo są tacy, którzy dbają tylko o to by na wierzchu ładnie wyglądało. Garnuszek
                        państwa jest potrzebny, krótkookresowo albo w najcięższych przypadkach na
                        przykład... To, co się dzieje dzisiaj z korzystaniem z tej formy "zarobków"
                        przechodzi wszelkie pojęcie normalności i nie dziwi żal o własne rodzinne
                        portfele. Sama większość z wyłudzających nazwałabym darmozjadami, bo odbierają
                        chleb i podatnikom i naprawdę potrzebującym.

                        dobranoc AZ
                        • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 03:47
                          Jak kolega chce się topić, to marny z niego kolega.

                          Co uważasz za szczęście w rodzinie?

                          > mam się na łapu capu wżenić
                          > w bogatą rodzinę by zapewniła mi utrzymanie gdy nie daj boże będę na
                          > bezrobotnym

                          Lepszy chleb ze smalcem.
                          Bądź łaskawa nie zwiększać populacji nieodpowiedzialnych.

                          > Garnuszek państwa [...]

                          Jak pięknie sobie odpowiedziałaś.
                          To co z tym garnuszkiem ma w końcu być? Tylko nie pisz utopii - powinno się,
                          oni powinni...
          • Gość: az Re: więc krótko mówiąc IP: *.magtel.net.pl 02.01.04, 02:35
            Kłopot tu jeszcze taki, że jak zapytasz o normalnych rodziców kogoś z tego
            forum, to się dowiesz, że normalnych nie ma. No, chyba, że tacy co to po 18
            roku życia dziecka mają je w nosie.
            • r.richelieu Re: więc krótko mówiąc 02.01.04, 02:41
              to może przeciętnych i dobrych rodziców
      • kamfora reguła i wyjątki 02.01.04, 07:30
        r.richelieu napisała:

        > takich jak nawet nie trzeba eliminować, eliminują się sami

        Kobieta w ciąży, na pytanie, czy woli żeby się urodziło chłopcem czy dziewczynką
        mówi najczęściej: byleby zdrowe było.
        Czy to oznacza, że gdyby urodziło się chore - matka je odrzuci?
        Że dziecko chore jest przegrane?
        A jeśli się okaże, że dziecko (wbrew statystykom )- przezwycięży swoją
        chorobę, że osiągnie więcej, niż inni, nie mający takiego schorzenia -
        czy to oznacza, że zdrowie jest mało istotne?

        Właściwie dopiero, odkąd czytam to forum - wiem, jak wielką rolę w życiu
        człowieka potrafi odegrać zła rodzina. Nie tak dawno uważałam, że to tylko
        takie zwalanie swojej nieudolności na innych. Tym bardziej, że prawie zawsze
        swoją "udolność" ludzie zwykli przypisywać jedynie sobie, a nie rodzinie.

        Jesteś wyjątkowym człowiekiem, RR. Nie znam Cię osobiście, ale czytuję Twoje
        wypowiedzi. Jestem przekonana, że potrafisz stworzyć wspaniałą rodzinę :-).
    • Gość: gf Szanowni Państwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 02:35
      Teza, którą postawiła Triss, a RR zakwestionowała, jest taka - dziecko
      ze "złego" domu bedzie "złe" (w sensie nawyków itd.).

      Wymowa wielu postów w tym wątku jest taka: rodzina wpływa na delikwenta, ale
      jak, to na dwoje babka wróżyła. Niezbyt odkrywczo i nie o to idzie :)

      RR zakwestionowała skreślanie ludzi na podstawie pochodzenia.
      Podpisuję się.

      Kiedy przed laty w moim mieście otwierano pierwsze integracyjne przedszkole
      (m,in. dla dzieci z zespołem Downa) ludzie z mojego środowiska ścigali się,
      zeby dzieci zdrowe tam zapisać. Żeby oswajały się z innością i uczyły
      tolerancji. Ale widziałam taką sondę w TV, której nie zapomnę. Jakaś pańcia
      powiedziała : "z idiotami? jeszcze by moja wnusia min się głupich nauczyła".

      to wszystko :)
      kto może pojąć niech pojmuje

      lubie takie wątki, jak ten - pokazują prawdę o Was :)
      • triss_merigold6 Re: Szanowni Państwo 03.01.04, 19:50
        Ciekawe. Było parę reportaży z wypowiedziami rodziców dzieci z zespołem Downa
        chodzących do integracyjnych przedszkoli lub na integracyjne zajęcia z dziećmi
        zdrowymi i ci rodzice podkreślali jedno: poza klasę/pracownię owa integracja
        nie wychodziła. Dzieci upośledzone nie były zapraszane do domów dzieci zdrowych
        na zabawy, urodziny, wspólne pikniki itd.
        Trudno jednoznacznie określi kto - dzieci zdrowe czy ich rodzice - nie mieli
        najwyraźniej potrzeby utrzymywania kontaktów towarzyskich poza instytucją
        integrującą.
        Hipokryzja? Wrodzone odrzucanie wyraźnej "inności"? Babcia od wnusi była
        przynajmniej szczera...
        • Gość: az Re: Szanowni Państwo IP: *.magtel.net.pl 03.01.04, 20:00
          Nie wiem, ich wolna wola, ich problem.

          Przy okazji: pominęłaś (świadomie?) zdania:
          "RR zakwestionowała skreślanie ludzi na podstawie pochodzenia.
          Podpisuję się."

          Czy ktoś tutaj proponował skreślanie ludzi na podstawie pochodzenia?
          Dlaczego się nie podpisałaś?
          • triss_merigold6 Re: Szanowni Państwo 03.01.04, 20:12
            Bo nie mam instynktu stadnego żeby się pod czymkolwiek podpisywać.
            Śmieszy mnie odwieczny spór: geny vs. wychowanie vs. samodzielne kształtowanie
            własnego charakteru i osobowosci.
            Na jednych dom rodzinny ma większy, na innych mniejszy wpływ. R. twierdzi, że
            na nią akurat żadnego i wierzę jej. Czy pochodzenie = środowisko (w sensie dom,
            podwórko, krewni)? Jeśli tak to są środowiska z którymi nie mam i nie chcę mieć
            kontaktów.
          • Gość: Oleńka Re: Szanowni Państwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 21:31
            > Przy okazji: pominęłaś (świadomie?) zdania:
            > "RR zakwestionowała skreślanie ludzi na podstawie pochodzenia.
            > Podpisuję się."
            >
            > Czy ktoś tutaj proponował skreślanie ludzi na podstawie pochodzenia?

            owszem - Triss - zapodała bowiem wątek o złym towarzystwie.
            podpuszczasz czy serio nie łapiesz? :)
            • triss_merigold6 Re: Szanowni Państwo 03.01.04, 21:37
              Taki drobiazg: mój wątek był pytaniem a nie tezą. Pytaniem z
              gatunku "watpliwości wychowawcze". Czytajcie ze zrozumieniem psychologowie z
              bożej łaski.
              • Gość: Oleńka Re: Szanowni Państwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 21:41
                Tak się składa, że to bez znaczenia :)
                Twoje wątpliwości świadczą o Tobie.
              • Gość: Oleńka Triss kłamczucha :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 21:45
                > Taki drobiazg: mój wątek był pytaniem a nie tezą. Pytaniem z
                > gatunku "watpliwości wychowawcze". Czytajcie ze zrozumieniem psychologowie z
                > bożej łaski.


                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=9901998&a=9913764
                • triss_merigold6 Re: Triss kłamczucha :))) 03.01.04, 22:09
                  Człowiek bez żadnych wątpliwości jest bezmyślnym kretynem.
                  Założenie a priori, że wszyscy ludzie są równi, dobrzy i szlachetni jest niezłe
                  dla nastolatka w fazie "zmienię ten niesprawiedliwy świat".
                  Wyciągając ODPOWIEDZI wyrwane z kontekstu można zdyskredytowac każdego i każde
                  zdanie. Zacytowany fragment jest odpowiedzią na lansowaną z uporem maniaka tezę
                  Richelieu, że rodzina nie miała na nią wpływu. Bzdura. Gdyby nie miała to by
                  ciągle do tego nie nawiązywała.
                  • Gość: Oleńka Triss, nie świruj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 22:25
                    Nic nie wyciągnęłam z kontekstu - najpierw, jak sama mówisz, zadałaś pytanie,
                    czy to ma sens, po czym w drugim poście, który podlinkowałam, napisałaś wprost,
                    ze dresiarskiego dziecka sobie nie życzysz.

                    W poście "Szanowni Państwo" juz raz o tym pisałam - rzecz nie w braku wpływu
                    rodziny, tylko w braku nieodwołalnie negatywnego wpływu i to twierdzi RR oraz
                    moja skromna osoba. Ty natomiast to kwestionujesz.

                    > Człowiek bez żadnych wątpliwości jest bezmyślnym kretynem.
                    > Założenie a priori, że wszyscy ludzie są równi, dobrzy i szlachetni jest
                    niezłe

                    sorry, ale nikt takich tez nie stawia, wiec odpuść sobie...

                    • triss_merigold6 Re: Triss, nie świruj... 03.01.04, 22:37
                      Dresiarskie dziecko może "wyjść" i z w miarę "normalnego" domu. Nie życzę sobie
                      i mam prawo bo dresy to dla mnie patologia do odstrzału. Mam gdzieś to, że być
                      może rodzice się nimi nie interesowali, brat siedzi za dilerkę, taty nie ma a
                      matka pije. Nie moja sprawa. Gdybyś mieszkała na dresiarskim osiedlu
                      wiedziałabyś o czym piszę.
                      Gwoli ścisłości napisałam też, że i biała lilia może zakwitnąć na bagnach więc
                      nie uważam, że zła rodzina ma zawsze i nieodwołalnie zły wpływ.
                      • Gość: Oleńka Re: Triss, nie świruj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 22:42
                        To raczej oczywiste, że zdajesz sobie sprawe z wyjątków :)

                        Sęk w tym, że uznajesz stosunkowo wysokie prawdopodobieństwo takiego złego
                        wpływu rodziny za powód do zamknięcia drzwi takiemu dziecku.

                        Skąd Ty Triss wiesz, gdzie ja mieszkam???
                        • moc_ca Re: klaczo, nie świruj... 03.01.04, 22:51
                          Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                          > Skąd Ty Triss wiesz, gdzie ja mieszkam???

                          taaaaaaaaaaaa, mówi się o dresiarskim osiedlu - upadła gwiazda tam mieszka
                          o dzieciach z zespołem Downa - ma z takimi kontakt
                          studia na sgh - zaliczyła przepisywanie
                          komuś zmarł partner i opowiada o swoim bólu - gwieździe zmarł ktos bliski na
                          rękach..
                          mowa o gramatyce - ma mamę filologa polskiego ( ale nie zna słowa
                          protekcjonalizm, cha cha cha)
                          o mój Boże, jakiś Ty litościwy ze TAKIE "zwierzątka" w Twoim gospodarstwie
                          też się mogą poniewierać!
                          • olt Re: klaczo, nie świruj... 04.01.04, 21:52
                            moc_ca napisała:

                            > taaaaaaaaaaaa, mówi się o dresiarskim osiedlu - upadła gwiazda tam mieszka
                            > o dzieciach z zespołem Downa - ma z takimi kontakt
                            > studia na sgh - zaliczyła przepisywanie
                            > komuś zmarł partner i opowiada o swoim bólu - gwieździe zmarł ktos bliski na
                            > rękach..
                            > mowa o gramatyce - ma mamę filologa polskiego ( ale nie zna słowa
                            > protekcjonalizm, cha cha cha)

                            ;)
                            jeden chyba tylko szczegol "autobiograficzny" wspomagajacy argumentacje jej poki co przez
                            gardlo nie przeszedl - ze za maz wyszla, bo zaszla ;))
                            ale kto wie, moze jeszcze zmieni zdanie :)
                            • moc_ca Re: klaczo, nie świruj... 04.01.04, 22:01
                              olt napisała:

                              > moc_ca napisała:
                              >
                              > > taaaaaaaaaaaa, mówi się o dresiarskim osiedlu - upadła gwiazda tam mieszka
                              > > o dzieciach z zespołem Downa - ma z takimi kontakt
                              > > studia na sgh - zaliczyła przepisywanie
                              > > komuś zmarł partner i opowiada o swoim bólu - gwieździe zmarł ktos bliski
                              > na
                              > > rękach..
                              > > mowa o gramatyce - ma mamę filologa polskiego ( ale nie zna słowa
                              > > protekcjonalizm, cha cha cha)
                              >
                              > ;)
                              > jeden chyba tylko szczegol "autobiograficzny" wspomagajacy argumentacje jej
                              pok
                              > i co przez
                              > gardlo nie przeszedl - ze za maz wyszla, bo zaszla ;))
                              > ale kto wie, moze jeszcze zmieni zdanie :)

                              Cóż za obfity w wiadomości dzień!
                              Brat anastezjolog i przypuszczenie że jej małżeństwo (sic!) wymuszone było
                              ciążą,dla mnie 'biografa wbrew jej woli' to prawdziwa zdobycz.
                              Spreparujmy wątek o kosmitach byc może ujawni swe nieziemskie pochodzenie
                              i pokrewieństwo z zielonym ufo.
                        • Gość: az Re: Triss, nie świruj... IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 00:09
                          > Sęk w tym, że uznajesz stosunkowo wysokie prawdopodobieństwo takiego złego
                          > wpływu rodziny za powód do zamknięcia drzwi takiemu dziecku.

                          Nie Twoja rzecz jak TM posługuje się swoimi drzwiami.
                          • Gość: Oleńka Re: Triss, nie świruj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 00:24
                            nie twoja rzecz, co ja piszę do Triss
                            • moc_ca Re: Triss, nie świruj... 04.01.04, 00:29
                              Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                              > nie twoja rzecz, co ja piszę do Triss

                              ale twoja co kto do kogo pisze!Ty tu dyktujesz warunki, szkoda że cię Admin tak
                              często wycina bo wkrótce byłabyś sama (pod róznymi nickami) na forum.
                              Ech, wykończyłaś tę psychologię
                  • Gość: Richelieu* Re: Triss kłamczucha :))) IP: *.localdomain / 213.77.25.* 03.01.04, 22:26
                    Owszem, miała wpływ na tyle, że zupełnie się na nią zamknęłam. Gdyby nie ona
                    do zamknięcia by nie doszło.

                    Chodzi mi raczej o co innego.
                    Że ludzie, podobni Tobie, stoją mi na przeszkodzie. Mam takie same warunki w
                    każdym wymiarze tylko zdobyte tysiąckrotnie większymi siłami niż Wy, a jeszcze
                    stoję nadal w przedsionku, bo chama na salony się nie wpuszcza. Nie wpuszczą
                    mnie dopóki instynktownie niemal będą nienawidzieć żałosnych prostaków, dobrze
                    we własnym sosie to trzymajmy się razem. Wyrażenie "z uporem maniaka"
                    zabolało mnei, bo ja o Twoim uporze maniaka o segregacji dzieci nie
                    powiedziałam tak dosadnie.
                    • triss_merigold6 Re: Triss kłamczucha :))) 03.01.04, 22:32
                      Ciagle wracasz do jednego tematu. Przy każdej okazji, czy chodzi o wychowanie,
                      czy problemy z facetem alkoholikiem czy mezalianse. Odbierasz bardzo osobiście
                      cudze poglądy będące chcąc nie chcąć pewnymi uogólnieniami.
                      Ja nie decyduję o tym czy kogoś wpuszczać na salony czy nie ponieważ ani takich
                      nie posiadam ani nie bywam. Kryterium na podstawie jakiego dobieram sobie
                      towarzystwo to pewna wspólnota poglądów i zachowań + poczucie humoru. Relacje
                      rodzinne ok. 30-letnich znajomych ludzi są mi głęboko obojętne. Ewentualny
                      partner jest oceniany inaczej bo inna relacja zachodzi, to samo bedzie dotyczyć
                      w przyszłości dziecka.
                      • Gość: Oleńka innymi słowy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 22:36
                        swojemu dziecku z małą RR nie pozwoliłabyś się bawić...
                        • triss_merigold6 Re: innymi słowy... 03.01.04, 22:41
                          Tego nie jestem w stanie w chwili obecnej przewidzieć. Nie ma dziecka jak będę
                          miała to będę mogła wypowiadać się nie tylko teoretycznie.
                          • Gość: Oleńka Re: innymi słowy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 22:45
                            Jest rzecza oczywistą, że tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono :)

                            Mnie interesowałaby Twoja odpowiedź teraz, czyli z zastrzeżeniem, że
                            teoretyzujemy.
                    • Gość: az Re: Triss kłamczucha :))) IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 00:15
                      > Chodzi mi raczej o co innego.
                      > Że ludzie, podobni Tobie, stoją mi na przeszkodzie.

                      Ooo.
                      TM stoi Ci na przeszkodzie?
                      Na układy społeczno-gospodarcze, na swój los, to sobie możesz ponarzekać.
                      Stawianie zarzutów TM dziwi mnie.

                      A może nie pomaga? Nie robi czegoś dla Ciebie, za Ciebie?
                      • Gość: Oleńka Re: Triss kłamczucha :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 00:27
                        > > Chodzi mi raczej o co innego.
                        > > Że ludzie, podobni Tobie, stoją mi na przeszkodzie.
                        >
                        > Ooo.
                        > TM stoi Ci na przeszkodzie?
                        > Na układy społeczno-gospodarcze, na swój los, to sobie możesz ponarzekać.
                        > Stawianie zarzutów TM dziwi mnie.
                        >
                        > A może nie pomaga? Nie robi czegoś dla Ciebie, za Ciebie?

                        patrzy na nia przez pryzmat jej rodziny, chociaż RR na to nie zasługuje, bo nie
                        jest swoim własnym ojcem, pacanie - skąd ty bierzesz taki brak wrażliwości?
                        jak to sie robi? jakie trzeba czytać książki i wśród jakich ludzi się obracać
                        az żeby być do tego stopnia pozbawionym elementarnej wrażliwości???
                        • moc_ca Re: Triss kłamczucha :))) 04.01.04, 00:34
                          Gość portalu: Oleńka napisał(a):
                          pacanie - skąd ty bierzesz taki brak wrażliwości?

                          uuuuaaaaaaaaa! pacanie! tego jeszcze nie grałaś, były
                          matoły,goopki,świry,baranki,lalka,krowa,kopyta,obora i inne wulgarne klątwy
                          których powtórzyć nie można, no i jest 'pacan' do kolekcji.
                          Oj dostaniesz ty za swoje, dostaniesz. I dobrze!
                      • Gość: Richelieu* aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 00:33
                        TM pośrednio, bo jeśli uczy się dziecko od przedszkola, że ten jest dobry bo
                        ma rodzica porządnego, a tamten zły bo ma rodzica nieporządnego, to dziecku
                        tak dalece się to zakoduje, że jako dorosły będzie miał uprzedzenia bez
                        wdawania się w wyjątki. Że zaś życie opiera się głównie na stereotypach, to
                        nie ma szans na normalne życie.
                        O swoim dziecku zręcznie ominęła problem nei chcąc mi prosto w oczy
                        powiedzieć, że nie pozwoliłaby. Co z tą dziewczyną z wątku o 31-latku. Temat
                        bardzo mi bliski. Gdyby Triss była matką mojego chłopaka podejrzewam, że
                        miałaby takie same obiekcje jak do dziecka w wieku przedszkolnym.
                        • Gość: Oleńka Re: aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 00:39
                          Kocham takie wątki :)

                          Rzadko się to zdarza, ale czasem sie zdarza, ze dotykamy jakichś ważnych rzeczy
                          i maski spadają :)
                          Można się przekonać, kto naprawdę stanowi "złe towarzystwo" hihi ;)
                          • Gość: Richelieu* Re: aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 00:56
                            a ja dziękuję za słowo "pańcia" choć właściwie wolę "paniusia" ;)
                            • Gość: Oleńka Re: aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 00:58
                              prosiem bardzo ;))))))

                              dobranoc RR
                              niech Ci się przyśnią jacyś mądrzy ludzie - płci właściwej ;)
                        • Gość: az Re: aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 00:58
                          > TM pośrednio, bo jeśli uczy się dziecko od przedszkola, że ten jest dobry bo
                          > ma rodzica porządnego, a tamten zły bo ma rodzica nieporządnego, to dziecku
                          > tak dalece się to zakoduje, że jako dorosły będzie miał uprzedzenia bez
                          > wdawania się w wyjątki. Że zaś życie opiera się głównie na stereotypach, to
                          > nie ma szans na normalne życie.

                          Chyba trochę nadinterpretujesz.
                          Rodzic "zarządza" kontaktami dziecka. Taki jest jego obowiązek. Nie wydaje mi
                          się jednak, by to zarządzanie wyglądało tak: - z tym dzieckiem możesz się
                          pobawić bo jest dobre, a z tym nie, bo jest złe. Małym dzieciom takich spraw
                          się nie wykłada. Większym i owszem, ale mówi się różnie - nie bo nie, - bo jest
                          zły (dobry), - nie garb się, - kocham cię.
                          Już to komuś pisałem - jaki masz w tym interes, by krytykować sposób wychowania
                          włąsnych dzieci przez TM? Zajmij się swoim życiem i wychowaniem (jakim chcesz)
                          swoich pociech.
                          • Gość: Oleńka Re: aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 01:03
                            Ciebie az chyba pokopało - rozmawiamy tu o różnych postawach życiowych nie o
                            Triss jako Triss, której nawet nie znamy realnie. Na tym polega idea forum. RR
                            i ja odrzucamy postawę Triss polegającą na uczeniu dziecka że innych ludzi
                            należy oceniać przez pryzmat ich rodziców, ponieważ uważamy to za kołtunerię.
                            Tyle.

                            Mamy, cholera, interes - taki, ze nie podobają nam się uprzedzenia czyli
                            krzywdzenie innych ludzi.
                            • Gość: az Re: aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 01:10
                              > RR
                              > i ja odrzucamy postawę Triss polegającą na uczeniu dziecka że innych ludzi
                              > należy oceniać przez pryzmat ich rodziców, ponieważ uważamy to za kołtunerię.

                              Wracamy do punktu wyjścia. Chyba nie znajdziesz tu opinii, że "ludzi
                              należy oceniać przez pryzmat ich rodziców".
                              Gdyby jednak, to i ja na zaś podpisuję się pod petycją odrzucającą taką postawę.
                              • Gość: Oleńka Re: aż net nie chciał na to patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 01:12
                                Triss wyrażnie napisała, ze dziecku blokersów nie pozwoliłaby się ze swoim
                                bawić. Co jest niejasne?
                                • triss_merigold6 Re: aż net nie chciał na to patrzeć 04.01.04, 01:27
                                  Aż mnie ściągnęliście od filmu. Nie chodzi o dziecko z bloków tylko "dziecko,
                                  nastolatka - blokersa". Blokers to taki małolat, który nie ma innego zajęcia
                                  poza spędzaniem czasu na podwórku. Kiedyś mówiło się chuligan. Czasem - dziecko
                                  zaniedbane wychowawczo. Kogoś takiego za próg bym nie wpuściła uważając, że
                                  moje dziecko nauczy się od niego/niej wyłącznie złych rzeczy.
                                  Kiedyś powszechne było określenie "porządny" dom. Niekoniecznie bogaty,
                                  niekoniecznie z wykształconymi i wykonującymi pracę umysłową rodzicami.
                                  Porządny - taki w którym ludzie się szanują, przynajmniej lubią, wpajają
                                  dziecku określony pozytywny system wartości (nie krzywdź, nie kradnij, ucz
                                  się). Z takich domów często wychodzili przyzwoici, normalni, porządni ludzie
                                  potrafiący zgodnie funkcjonować w społeczeństwie. Chciałabym, żeby w
                                  przyszłości moje dziecko/dzieci z takimi miały kontakt.
                                  Nie mam misji naprawiania świata. Być może jestem kołtunką. Wartościuję. Nie
                                  oceniam RR przez pryzmat jej rodziców, nie znam ani jej ani ich i są mi równo
                                  obojętni.
                                  • Gość: Oleńka 30.12 23:32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 01:33
                                    "Nie oburzaj się bo wyraźnie podkreślałam, że chodzi mi o małe dzieci - takie,
                                    kiedy towarzystwo z jakim przebywają można doskonale kontrolować.
                                    Getta i klasy społeczne istniały zawsze (przynajmniej odkąd powstał twór zwany
                                    społeczeństwem). Sama nie mam zamiaru tego zmieniać.
                                    Patrzę zdroworozsądkowo i podkreślałam, że chodzi o dzieci nie nastolatków. "

                                    autor - Triss :)



                                    dobranoc TM
                                    niech Ci się przyśni "porządne towarzystwo" :)
                                    • triss_merigold6 Re: 30.12 23:32 04.01.04, 01:42
                                      Mam prawo kontrolowania tego kto wchodzi do mojego domu. W szkole i na tzw.
                                      podwórku takiej kontroli nie bedę miała i zdaję sobie sprawę z faktu, że
                                      prawdopodobnie o połowie zachowań nastolatka w przyszłości nie będę mieć
                                      pojęcia. Tak długo jak to będzie możliwe i normalne (nie nadopiekuncze) będę
                                      chciała dziecku oszczędzić wizji tej gorszej strony życia.
                                      Irytuje Cię określenie porządny dom/porządne towarzystwo? Mnie jakoś nie.
                                      • Gość: Oleńka Re: 30.12 23:32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 17:04
                                        > Irytuje Cię określenie porządny dom/porządne towarzystwo? Mnie jakoś nie.

                                        Irytuje mnie, ze zamierzasz skrzywdzić swoje dziecko.
                                        • triss_merigold6 Re: 30.12 23:32 04.01.04, 17:32
                                          Skrzywdzić dziecko? Nie bądź śmieszna. Pokazywanie dziecku dobrych wzorców i
                                          ochrona przed złymi to nie krzywda tylko dobrze pojęta troska. Tylko rodzice,
                                          którzy dziecko i jego sprawy mają generalnie gdzieś nie interesują się tym z
                                          kim ono przebywa, spędza czas, kogo zaprasza. Dzieci puszczone zupełnie samopas
                                          wyrastają najczęściej na podwórkowych chuliganów vel blokersów.
                                          O cudze dzieci się nie powinnaś martwić tym bardziej, że problem nie będzie Cię
                                          dotyczył, bo jak pisałaś, własnych nigdy mieć nie zamierzasz.
                                          To moja sprawa przed kim będę zamykać drzwi własnego domu. W moim środkisku
                                          taka postawa jest normalna, akceptowana i uważana za zdroworozsądkową. Sprawę
                                          przedyskutowałam z przyszłym mężem i zdania na ten temat mamy identyczne.
                                          • Gość: Oleńka Re: 30.12 23:32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:14
                                            odpowiedziałam osobnym wątkiem
                                    • Gość: az Re: 30.12 23:32 IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 01:42
                                      > "Nie oburzaj się bo wyraźnie podkreślałam, że chodzi mi o małe dzieci -
                                      takie,
                                      > kiedy towarzystwo z jakim przebywają można doskonale kontrolować.
                                      > Getta i klasy społeczne istniały zawsze (przynajmniej odkąd powstał twór
                                      zwany
                                      > społeczeństwem). Sama nie mam zamiaru tego zmieniać.
                                      > Patrzę zdroworozsądkowo i podkreślałam, że chodzi o dzieci nie nastolatków. "
                                      >
                                      > autor - Triss :)

                                      Podjęta i zakończona nie tak dawno próba komunizmu nie powiodła się. Ale
                                      zamiary są nadal. Kłopot tylko, że TM, az (i pewnie jacyś jeszcze inni) nie
                                      chcą dobrowolnie zrezygnować z własnej przyrodzonej wolności, ani z wolności we
                                      własnych rodzinach.
                                      • triss_merigold6 Re: 30.12 23:32 04.01.04, 01:52
                                        Dokładnie. Nie będę w imię poprawności politycznej oszukiwać. Mam prawo we
                                        własnym domu domagania się przestrzegania własnych reguł i praw. I decydowania
                                        kto i kiedy próg tego domu przestąpi. Urawniłowka się skończyła drodzy państwo.
                                        • Gość: az Re: 30.12 23:32 IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 01:58
                                          Ale niech będzie wolno innym myśleć jaki cudny (równy) byłby świat, gdybyśmy
                                          tylko wszyscy wymontowali drzwi z mieszkań i wszyscy zajęli się wychowywaniem
                                          Twoich dzieci (znaczy się puścili je samopas, niech się uczy życia).
                                          • Gość: Richelieu* Re: 30.12 23:32 IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 02:08
                                            Nie, Ty AZ pozwoliłbyś na samodzielne wychowanie nawet gdyby zamiast takiej
                                            Triss była alkoholiczka katująca własne dzieci.
                                            • Gość: az Re: 30.12 23:32 IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 02:16
                                              Chyba tak, ale pewności mi brak.
                                              Z pewnością Ty wiesz lepiej jak świat urządzić.
                                              • Gość: Oleńka Re: 30.12 23:32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 17:09
                                                > Chyba tak, ale pewności mi brak.

                                                jesteś potworem
                                                • triss_merigold6 Re: 30.12 23:32 04.01.04, 17:41
                                                  O mocne słowa. Wychowanie dzieci to na szczęście sprawa rodziców a państwo może
                                                  ingerować tylko w wyjątkowych przypadkach (katowanie do takich należy). Sferę
                                                  poglądów i wartości najpierw kształtują rodzice, potem inne czynniki: szkoła,
                                                  kościół, podwórko, media, rówieśnicy itd.
                                                  Nakłanianie wszystkich do jednego modelu wychowawczego już było i nie zdało
                                                  egzaminu bo ludzie co innego mówili na pokaz a czego innego - jako rodzice -
                                                  uczyli w domu. Domyśl się kto miał większą siłę wpływu...
                                                  • Gość: Oleńka sorry, ale kto nakłania do 1 modelu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:12
                                                    > O mocne słowa. Wychowanie dzieci to na szczęście sprawa rodziców a państwo
                                                    może
                                                    >
                                                    > ingerować tylko w wyjątkowych przypadkach (katowanie do takich należy).

                                                    Mówimy o katowaniu stąd i mocne słowa.
                                                  • triss_merigold6 Ty widzisz tylko jeden prawidłowy model wych 04.01.04, 21:30
                                                    Preferujesz (jeśli się mylę to sprostuj) model wychowania liberalnego z
                                                    dawaniem ogromnej swobody dziecku i traktowaniem go jak dorosłego. Ja będę
                                                    wdrażać model zupełnie inny (z kontrolą, ograniczonym zaufaniem i
                                                    organizowaniem czasu), choć nie represyjny. Ty uznałaś taki model
                                                    za "treserski" i krytykujesz namiętnie pomysł selekcji rowieśników dziecka.
                                                  • Gość: Oleńka hihihi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:45
                                                    w tym sensie ty tez widzisz 1 prawidłowy model - przecież nie wybrałabys go
                                                    inaczej?


                                                    nie rozśmieszaj mnie - mam prawo do oceny twojej postawy, tak samo jak ty do
                                                    oceny mojej. także do wyraźnej oceny.

                                                    bedziesz wychowywać dziecko, jak zechcesz, chyba że zaczniesz np. je bić lub
                                                    robić inne podobne rzeczy, ścigane przez państwo.
                                                • Gość: az Re: 30.12 23:32 IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 18:01
                                                  Też pewności mi brak.

                                                  Rodzina to dla mnie państwo w państwie. Nie mam do końca sprecyzowanego poglądu
                                                  na zakres ingerencji obcych w jej życie.

                                                  Kim jest człowiek uzurpujący sobie prawo do wskazywania innym "właściwej"
                                                  drogi, a w przypadku nieposłuszeństwa jest gotów sięgnąć po środki typu nagana,
                                                  więzienie.
                                                  • Gość: Oleńka Re: 30.12 23:32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:13
                                                    Mówimy o katowaniu dzieci. Nie masz poewności, czy byś zareagował ergo jesteś
                                                    potworem. Sorry, zdania nie zmienię.
                                                  • Gość: Richelieu* az IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 21:20
                                                    GF, AZ to nie tyle potwór co bachor, choć myślałam, że to ja tu bachorem
                                                    jestem. Mówi wyłącznie o przypadkach idealnych, których nie ma na co z
                                                    rozbrajającą szczerością mówi, że dążyć trzeba, dążyć i na nic innego nie
                                                    patrzeć.

                                                    AZ myśli, że rodzina sam sobie pomoże gdy trzyma się w kupie. Co gdy połowa
                                                    rodziny to alkoholicy. Tego pod uwagę nie weźmie.
                                                  • Gość: Oleńka nie zgadzam się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:47
                                                    ten, kto waha się, czy interweniować, kiedy za ścianą katowane jest dziecko,
                                                    jest potworem.
                                                  • Gość: Richelieu* Re: nie zgadzam się IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 21:51
                                                    no, ba
                                                  • Gość: az Re: az IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 00:03
                                                    Tańcz, głupia, tańcz

                                                    I raz dokoła

                                                    Szalala, zabawa trwa

                                                    Jakiś fałsz w orkiestrze?
                                                    Wymienić basistę!

                                                    I jeszcze jedno kółko, i jeszcze...
                                                    Do zawirowania.
                                                    Prędzej, prędzej!, bo się myśl odzywa...
                                                    Orkiestra głośniej!
                                                    Nooooooooo...
                                                  • Gość: Richelieu* Re: az IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 00:25
                                                    dzięki ci bardzo, przez takich jak ty ilość samobójców jest 2 razy większa
                                                  • Gość: az Re: az IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 00:33
                                                    O, a z jakiego mianowicie to powodu?
                                                  • Gość: Richelieu* Re: az IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 00:48
                                                    z takiego, że człowiek chcący wyrwać się ze swego środowiska, czujący jeszcze
                                                    większe kłody niż miał je gdy trwał w środowisku z którego pochodzi jest
                                                    czasem już tak wyczerpany i kłodami i niemożnością dojścia, że byle jaki objaw
                                                    dodatkowej niechęci może zaprowadzić go do piekieł. To jak z lawirowaniem z
                                                    zapalonym papierosem na prochu.
                                                    dziecko śpi na korytarzu wielkiego wieżowca, część wieczorem wynosi śmieci,
                                                    część wraca z drugeij zmiany, żaden AZ palca nie umoczy bo zadrzwie to osobne
                                                    pańtswo
                                                  • Gość: az Re: az IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 00:58
                                                    Domyślam się, że dojrzałaś w moich postach kierowanych do Ciebie "objawy
                                                    dodatkowej niechęci"?
                                                    Możesz mi to wyjaśnić? Jakie, gdzie?

                                                    Myślisz, że problem z dzieckiem w wieżowcu wynika z zadrzwi AZ-ów?
                                                  • Gość: Richelieu* Re: az IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 01:50
                                                    objawy dodatkowej niechęci może czuć dziecko na korytarzu, gdy ścigane są
                                                    nienawistnym wzrokiem, że przez takie rodziny jak rodzina tego włóczęgi ten
                                                    wieżowiec nie jest wieżowcem porządnym.
                                                    po prostu, chcę by było porządnie, ale palcem do tego się nie dotknę. Tak jak
                                                    kamfora pisała o skinheadach. Chcę by przestali dręczyć chłopaka, ale dupy nie
                                                    ruszę. Czasem wysraczy jeden dobry gest
                                                  • Gość: az Re: az IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 02:07
                                                    Hm, chyba nie dostałem jasnej odpowiedzi.
                                                    Może jej nie dostrzegam.
                                                    Czasem ludzie nie dostrzegają. Także dobrych gestów.
                                                  • triss_merigold6 Re: az 05.01.04, 00:44
                                                    Nie bądź śmieszna. Liczba, nie ilość, liczba samobójców nie zwiększa się w
                                                    zależności od tego kto i co pisze na forum. Twoje odbieranie wszystkiego
                                                    osobiście zaczyna przekraczać granice zdrowego rozsądku. Nic do Ciebie nie mam
                                                    ale chcąc być dorosła zachowuj się jak dorosła.
                                                    Nie biorę odpowiedzialności za to jak ktoś reaguje na moje posty. Jeśli jakiś
                                                    czub napisze "zaraz skoczę z balkonu" i odpowiem "skacz, nie zawracaj głowy" a
                                                    tedy on rzeczywiście skoczy to nie będę miała wyrzutów sumienia.
                                                    Dla mnie tutaj jesteście literkami. Mniej lub bardziej określonymi ale
                                                    literkami.
                                                  • Gość: Richelieu* Re: az IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 00:55
                                                    nie mów psorko wyrażeń kłujących. Gdybym któremuś studentowi powiedziała nie
                                                    bądź śmieszny zrobiłabym głupka z siebie samej.
                                                    Nie odpowiadam Tobie tylko azowi, nie interesujesz mnie Ty jako osoba, tylko
                                                    problem powszechny, który Ty reprezentujesz, Az też. Jeśli adwokatem tego
                                                    problemu jesteś Ty to z kim mam dyskutować. Zresztą ja nawet nie dyskutuję,
                                                    trochę trudno mi na ten temat dyskutować.

                                                    Co do traktowania literkowego. Ja widzę ludzi za literkami, tak jak w
                                                    rzeczywistości widzę ludzi za mundurkiem i ładną buzią.
                                                  • triss_merigold6 Re: az 05.01.04, 01:11
                                                    Przepraszam za zjadliwość. Ja studentowi potrafię powiedzieć "Chyba Pan/Pani
                                                    żartuje?".
                                                    Czy reprezentuję problem powszechny? Raczej zjawisko wartościowania ze względu
                                                    na przynależność grupową/klasową itd. które jest stare jak świat.
                                                    Za literkami nie widzę ludzi. Problem, opinię - tak.
                                                    Ludzie jako jednostki interesuję mnie o tyle o ile wchodzę z nimi w osobiste
                                                    interakcje. W innym przypadku są mi obojętni.
                                                    RR tacy jak ja Tobie dorosłej w niczym nie przeszkodzą. Dzieciom też nie.
                                                    Chyba, że chciałabyś wejść w rodzinę arystokratyczną, dla której tytuły i
                                                    pochodzenie (arystokratyczne koniecznie) są warunkiem sine qua non. Chyba, że
                                                    interesują Cię "salony". Ja nawet nie wiem kogo można do tych salonów zaliczyć.
                                                    Moje otoczenie towarzyskie było tak zróżnicowane (w dorosłym życiu) jak to
                                                    tylko możliwe: od ludzi z doktoratami po ludzi ze speluny. Tyle tylko, że ja
                                                    nie jestem już dzieckiem i nie przejmę złych wzorców.
                                                  • Gość: Richelieu* Re: az IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 01:44
                                                    A jako dziecko uczona byłaś klasyfikowania ludzi na lepszych i gorszych ze
                                                    względu na ich pochodzenie pijackie czy prostytuckie? Kiedy więc, jeśli byłaś
                                                    tak uczona, zaczęłaś dostrzegać wyjątki, i kiedy zauważyłaś, jeśli zauważyłaś,
                                                    że to wcale nie są wyjątki tylko pokaźna grupa.
                                                    Bo mnei się wydaje, że większość rodziców, zwłaszcza gdy planuje dziecko,
                                                    tworzy ideały wychowania i myśli, że tak właśnie dziecko będzie się
                                                    dostosowywało. Potem przychodzi moment gdy dziecko okazuje się nie być robotem
                                                    gdzie po nasze reakcji A wystąpi jego reakcja B i ideały biorą w łeb. Albo
                                                    stosujemy środki przymusu bezpośredniego by ta reakcja się pojawiła, znaczy
                                                    pas an dupę, albo płaczemy że do grobu wpędza, albo się zniechęcamy, albo
                                                    modyfikujemy nasze ideały na beiżąco aby pasowały do dziecka, a nie do nas.
                                                    Problem jest w tym, że często zapomina się, że dziecko myśli samo.
                                                    Niekoniecznie jego zachowanie wynika z tego co otrzymał z zewnątz, albo od
                                                    matki albo od podwórka. Czasem zobaczy troszkę, resztę sam sobie dopasuje.
                                                    Dziecięca percepcja rzeczywistości jest dziecięca, oczywiste, i dlatego nasze
                                                    wychowanie ma być nakładką na to, co samo sobie zaczyna tworzyć w swoim
                                                    indywidualnym świecie.
                                                    Tak to widzę i tak będę starać się wychowywać własne dziecko ;)
                                                  • Gość: az Re: az IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 01:58
                                                    > Potem przychodzi moment gdy dziecko okazuje się nie być robotem
                                                    > gdzie po nasze reakcji A wystąpi jego reakcja B i ideały biorą w łeb

                                                    Myślisz, że TM tego nie wie?

                                                    > Problem jest w tym, że często zapomina się, że dziecko myśli samo.

                                                    No, często (jak często?) SIĘ zapomina.
                                                    Myślisz, że TM zapomni (nie wie) o tym?
                                                  • Gość: Richelieu* Re: az IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 02:03
                                                    nie wiem czy zapomni. wiem co mówi teraz. głupio jest wymyślać jak wychowałoby
                                                    się 5-latka jeśli nawet nie wiemy jaki to będzie 5-latek. Moje zdanie jest
                                                    takie, aby wychowywać na beiżąco dopasowując siebie do dziecka, a nie dziecka
                                                    do siebie
                                                  • Gość: az Re: az IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 02:14
                                                    > nie wiem czy zapomni. wiem co mówi teraz. głupio jest wymyślać jak
                                                    wychowałoby
                                                    > się 5-latka jeśli nawet nie wiemy jaki to będzie 5-latek. Moje zdanie jest
                                                    > takie, aby wychowywać na beiżąco dopasowując siebie do dziecka, a nie dziecka
                                                    > do siebie

                                                    Teraz TM mówi, że dziecko samo nie myśli?

                                                    Jestem za tym, by na bieżąco dopasowywać obustronnie.
                                                  • Gość: Oleńka nie Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:51
                                                    > Dla mnie tutaj jesteście literkami. Mniej lub bardziej określonymi ale
                                                    > literkami.

                                                    to są żywi ludzie
                                                    niektórzy fajni
                                        • Gość: Oleńka o czym ty Triss gadasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 17:08
                                          rozmawiamy o tym, ze chcesz dziecku zabronić kontaktów z innymi, wywodzącymi
                                          się ze srodowisk, których nie akceptujesz, dziećmi a nie o wpuszczaniu kogoś do
                                          domu!

                                          co ma do tego poprawność polityczna????
                                          • triss_merigold6 Re: o czym ty Triss gadasz? 04.01.04, 17:44
                                            Zabronić i kontrolować mogę tylko na poziomie domu. Właśnie owego wpuszczania
                                            róznych kolegów i koleżanek. Na poziomie szkoły/podwórka już nie. Moge posłać
                                            dziecko do "lepszego", nie blokowiskowego przedszkola, do prywatnej szkoły ale
                                            nadal zostanie spora sfera kontaktów na którą nie będę miała wpływu. Mogę tylko
                                            pokazywać i tłumaczyć bez końca.
                                            • Gość: Oleńka Re: o czym ty Triss gadasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:16
                                              Na tym właśnie polega dowcip. Twoje dziecko będzie osobnym człowiekiem i Ty
                                              masz je wyposażyć w umiejętność oceny sytuacji i we wrażliwość.
                                      • Gość: Oleńka Re: 30.12 23:32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 17:06
                                        Nie chce mi się az z tobą gadać o komunizmie, bo nie masz o nim pojęcia :)
                    • yagnieszka Re: Triss kłamczucha :))) 04.01.04, 02:28
                      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                      > Owszem, miała wpływ na tyle, że zupełnie się na nią zamknęłam. Gdyby nie ona
                      > do zamknięcia by nie doszło.
                      >
                      > Chodzi mi raczej o co innego.
                      > Że ludzie, podobni Tobie, stoją mi na przeszkodzie. Mam takie same warunki w
                      > każdym wymiarze tylko zdobyte tysiąckrotnie większymi siłami niż Wy, a
                      jeszcze
                      > stoję nadal w przedsionku, bo chama na salony się nie wpuszcza. Nie wpuszczą
                      > mnie dopóki instynktownie niemal będą nienawidzieć żałosnych prostaków,
                      dobrze
                      > we własnym sosie to trzymajmy się razem. Wyrażenie "z uporem maniaka"
                      > zabolało mnei, bo ja o Twoim uporze maniaka o segregacji dzieci nie
                      > powiedziałam tak dosadnie.

                      Mysle, ze przesadzasz, Richelieu. Zawsze beda jakies progi, poza ktore ktos
                      nas nie wpusci jezeli czegos tam nie udowodnimy (finansowo, socjalnie,
                      naukowo, rodzinnie itd.). I w jakims sensie to jest pozytywne zjawisko - daje
                      powod do samodoskonalenia sie. Jak zapewne wiesz, atrakcja dziala w obie
                      strony - dzieci z marginesu pragna "lepszego zycia", dzieci milionerow
                      poszukuja "prawdziwego zycia" - w jakims sensie, dopoki nie dorosniemy,
                      jestesmy skazani na marzenie o tym, co za szyba. Dopiero jako dorosly czlowiek
                      nabiera sie swiadomosci "skad przychodzimy, kim jestesmy, dokad zmierzamy".
                      Ja bym nie obwiniala ludzi chroniacych swoje dzieci przed "zlym towarzystwem" -
                      to jest jak najbardziej naturalne postepowanie w kategoriach jednostkowych. Ja
                      mam natomiast problem z kiepsko funkcjonujacymi systemami edukacyjnymi, pomocy
                      spolecznej, policji, opieki socjalnej, ktore te roznice (margines vs. high
                      society) powinny minimalizowac lub wrecz niwelowac. A tak sie dzieje tylko w
                      nielicznych spoleczenstwach. I to jest, wedlug mnie, zle.
                      • Gość: az Re: Triss kłamczucha :))) IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 02:33
                        Ja
                        > mam natomiast problem z kiepsko funkcjonujacymi systemami edukacyjnymi,
                        pomocy
                        > spolecznej, policji, opieki socjalnej, ktore te roznice (margines vs. high
                        > society) powinny minimalizowac lub wrecz niwelowac. A tak sie dzieje tylko w
                        > nielicznych spoleczenstwach. I to jest, wedlug mnie, zle.

                        A gdzie to sobie tak dobrze radzą?
                        Dlaczego nie wszędzie?
                        • yagnieszka Re: Triss kłamczucha :))) 04.01.04, 02:49
                          Gość portalu: az napisał(a):


                          > A gdzie to sobie tak dobrze radzą?
                          > Dlaczego nie wszędzie?

                          Bo pieniadz rzadzi swiatem. Zadna to tajemnica. A jeszcze na dodatek
                          pieniedzmi tez mozna sie rzadzic madrze lub glupio, ot i cala odpowiedz.
                          • Gość: az Re: Triss kłamczucha :))) IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 03:16
                            A możesz podać jakieś wskazówki odnośnie pieniądza?
                            Kiedy i w jakiej ilości należy się go spodziewać np. w Polsce?
                            Kiedy będzie nim rządzone dobrze?
                            • yagnieszka Re: Triss kłamczucha :))) 04.01.04, 03:38
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > A możesz podać jakieś wskazówki odnośnie pieniądza?
                              > Kiedy i w jakiej ilości należy się go spodziewać np. w Polsce?
                              > Kiedy będzie nim rządzone dobrze?


                              :o)
                              Moja krysztalowa kula kiepsko dziala zza oceanu - widocznie kupilam za
                              tania ;o)
                              Ale nieustajaco trzymam za Polske kciuki, az mnie czasem skora na palcach boli.
                              • Gość: az Re: Triss kłamczucha :))) IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 04:09
                                > :o)
                                > Moja krysztalowa kula kiepsko dziala zza oceanu - widocznie kupilam za
                                > tania ;o)
                                > Ale nieustajaco trzymam za Polske kciuki, az mnie czasem skora na palcach
                                boli.

                                Świetnie. Wszystko jasne.
                                Trzymaj mocno.
                                No, teraz to już mamy z górki.
                                I RR może dojrzy w Twych kciukach nadzieję.
            • Gość: az Re: Szanowni Państwo IP: *.magtel.net.pl 03.01.04, 23:59
              Nie łapałem, bo i tamtej (podlinkowanej teraz przez Ciebie) dyskusji nie
              znałem. Szkoda, bo to temat z zakresu, w którem obracam się tu od kilku(nastu)
              dni.
              Dziękuję za link.
            • Gość: az Re: Szanowni Państwo IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 00:06
              Pomiędzy zapodaniem wątku o złym towarzystwie, a skreślaniem ludzi na podstawie
              pochodzenia jest wieeelka różnica. Myślę, że TM została pomówiona przez Ciebie.
              Może nie mam racji, bo może mamy tutaj inne rozumienie słowa "skreślać".
              • Gość: gf Re: Szanowni Państwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 00:08
                owszem, nie masz racji.
        • Gość: gf [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 21:18
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • moc_ca [...] 03.01.04, 22:37
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: az Re: Szanowni Państwo IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 00:19
            > Utrzymywanie z kimś kontaktów towarzyskich nijak ma się do sprawy tolerancji.
            > Dzieci posyła się do takiego przedszkola, żeby oswoiły się z innością i
            > zauważyły inności zalety i ewentualne przewagi nad sobą. Żeby nauczyły sie
            żyć
            > razem. To czy sie dzieci blizej zakumplują jest dalszym krokiem zależnym od
            > innych czynników - ty też nie zapraszałaś do domu każdej szkolnej koleżanki.

            Ciekawe jak ma się do tolerancji Twoje stanowisko odnośnie zamierzeń
            wychowywania własnych dzieci przez TM?
            Wychodzisz dużo dalej poza niezgodę z nią.
            • Gość: Oleńka Re: Szanowni Państwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 00:28
              > Wychodzisz dużo dalej poza niezgodę z nią.

              owszem - oceniam ją przez pryzmat jej słów, jak każdego.
    • kvinna jeśli wolno mi Cię pocieszyć 02.01.04, 12:46
      Odszukaj z "Biegnącej z wilkami" opowieść C.P. Estes o "Zamienionej zygocie".
      Interesujące.

      *--X-

      :)
    • anonim_ka Re: Wy mnie dobijacie z tą rodziną 03.01.04, 19:30
      RR:)) smutno mi ze mialas przykre doswiadczenia rodzinne ktore, zaowocowaly
      rozgoryczeniem . Nie bede sie licytowac swoimi . Uwierz mi ze wielu ludzi
      takowe ma na swoim zyciowym koncie i czasem trudno z tym zyc.Staram sie nie
      oceniac nikogo przez pryzmat pochodzenia - ale: co mysli i czego chce od zycia
      oraz co daje innym.
      Pozdrawiam:)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja