jastrzebiec
03.01.04, 06:54
> "gf"
> Każdy zabieg lekarski jest ingerencją w ludzkie ciało - to chyba oczywiste,
> ze nie jestem przeciw takiej ingerencji. Chodzi mi o coś innego - chcę
> samostanowić o moim ciele. Nie chcę, zeby ustawodawca mówił mi, co mam z
> nim robić. Ja o tym decyduję i - pośrednio - lekarz. To mam na myśli mówiąc
> o kontroli nad moim ciałem.
j.
Zabieg przerwania ciazy to nie tylko ingerencja w cialo kobiety. To PRZEDE
WSZYSTKIM ingerencja w cialo plodu.
> Zwolennikami zakazu aborcji są najczęciej wyznawcy konserwatywnego
> światopoglądu, czyli i tradycyjnego podziału ról społecznych itd. Korelacja
> jest wyraźna, choć oczywiście istnieją wyjątki. To mam na myśl.
Byc moze, ale nie mozna przesadzac o slusznosci pogladu na podstawie etykiety
konserwatyzmu. Nie wszystkie poglady "konserwatywne" sa falszywe i nie
wszystkie poglady "postepowe" sa sluszne.
> Chcę też powiedzieć, ze uważam antyaborcyjne prawo za upokażające dla
> kobiet, ale pozbawione dla mnie i moich bliskich praktycznego znaczenia -
> ponieważ dziś pełne prawo do aborcji dają pieniądze :)
Ja akurat nie wypowiadalem sie o PRAWIE antyaborcyjnym. Prawo przede
wszystkim powinno byc w zgodzie z etyka. Przerywanie ciazy jest dla mnie w
pierwszej kolejnosci zagadnieniem MORALNYM. Jestem przeciwko przerywaniu
ciazy (w zasadzie, dopuszczam sytuacje wyjatkowe) na gruncie moralnym bo
DZIECKO POCZETE, w moim rozumieniu, to JUZ jest CZLOWIEK nawet jezeli dopiero
w procesie powstawania, a zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia.
> > Za zakazem przerywania ciazy przemawiaja co najmniej dwa argumenty:
> > 1) Zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia - stad - NIE ZABIJAJ!
> > Przerwanie ciazy jest zabiegiem pozbawienia (plodu) zycia.
> 1.Dekalog mnie nie obowiązuje - nie jestem z całą pewnością katoliczką.
Uznanie zycia ludzkiego za wartosc najwyzsza (absolutna) nie wymaga zapisania
sie do kosciola katolickiego. Ani protestanckiego. W ogole nie trzeba byc
osoba religijna.
> 2.Płód nie jest człowiekiem tylko innym rodzajem zycia - second class, co
> zresztą odzwierciedla prawo wyżej sytuując zdrowie kobiety niż życie płodu.
To kiedy sie zaczyna CZLOWIEK?
W tym miejscu stawiam Ci zarzut "WYGODNICTWA". Nie chcesz sie "paprac" z
problemem niepozadanej ciazy (a zwlaszcza jej skutkow) to relegujesz lekka
reka plod do kategorii "zywe inaczej".
Jaka jest jakosciowa roznica pomiedzy noworodkiem w 5 minut po narodzeniu, a
plodem na 5 minut przed opuszczeniem lona matki? Oprocz oczywistej
zmiany "otoczenia" oraz odciecia pepowiny.
> 3.Moje prawo do decydowania o własnym ciele jest ważniejsze niż prawo płodu
> do zycia. Ba! jest ważniejsze niż prawo innych ludzi do życia. Jesli nie
> oddam umierającemu już nie nerki nawet, ale nawet krwi, nikt mnie przecież
> nie pociągnie do odpowiedzialności karnej. Nieprawdaż?
Stawiasz wlasna nietykalnosc cielesna powyzej prawa plodu do zycia.
Tu ryzykujesz popadniecie w hipokryzje, bo w gruncie rzeczy nie tyle chodzi o
te "nietykalnosc" (w dodatku postawiona na glowie) ile o konsekwencje
zwiazane z koniecznoscia pozniej posiadania i wychowania urodzonego dziecka.
Bronisz zatem, albo nadajesz sobie, prawa do NIEODPOWIEDZIALNOSCI.
> Bardzo cenią ks.profesora pisma, ale etyka katolicjka jest mi obca ogólnie
> rzecz biorąc :)
Argument J. Tichnera wywodzi sie z etyki chrzescijanskiej ale ma, moim
zdaniem, wymiar bardziej uniwersalny i nawet kiedy pozbawimy (ten argument)
uzasadnienia religijnego (zycie jako dar bozy) nie straci on na waznosci.
Chodzi bowiem o sama (ogolno) filozoficzna definicje istoty zycia ludzkiego:
centralna kategoria pojeciowa jest tu teza, ze zycie ludzkie zaczyna sie w
momencie poczecia. To jest sedno zagadnienia, cala reszta to konsekwencje
uznania lub odrzucenia tego pogladu (idei, zalozenia).
> > Wymowe tego argumentu pojmie kazdy kto kiedys przechodzil taki dylemat,
> > po czym doczekal tegoz dziecka i ujrzal "co z tego dziecka wyroslo". JEST
> > CZLOWIEK! Tego czlowieka nie byloby gdybym wtedy pozwolil (matka, ojciec)
> > na przerwanie ciazy.
> Tylko co to ma do rzeczy?
> Nie rozmawiamy o morderstwie tego dziecka tylko o usunięciu płodu.
> Równie dobrze mozesz powiedzieć "jak to dobrze, ze nie zgrzeszyłem
> antykoncepcją bo by go nie było".
> Uprawiasz demagogię.
1. Zakladasz, ze plod to nie czlowiek. Wiec, jeszcze raz, kiedy sie zaczyna
czlowiek?
2. Antykoncepcja to zapobiezenie ciazy (poczeciu) a nie przerwanie ciazy. To
zasadnicza roznica.
> > 2) Odpowiedzialnosc za konsekwencje wlasnego postepowania.
> > Ciaza jest naturalnym, choc niekoniecznym, skutkiem stosunku plciowego.
> > Jezeli zatem dwoje ludzi decyduje sie na ten akt to maja obowiazek, albo
> > powinnosc moralna, liczenia sie z mozliwymi tego aktu skutkami.
> > Zwlaszcza, ze jest mnostwo rozmaitych sposobow zapobiezenia temu skutkowi.
> No właśnie. Ciąże zdarzją się POMIMO stosowania antykoncepcji.
> Czyli możemy jedynie minimalizować ryzyko.
> Czyli ciąża może powstać przy zachowaniu "należytej staranności" jakby
> powiedział prawnik.
A no - zdarzaja sie. Wiec?
> > Czym innym, naturalnie, jest przypadek zgwalcenia albo chocby
> > nawet "wyludzenie" seksu (alkohol, 'lubczyk'), tam, gdzie kobieta
> > "poddaje sie" bez wlasnej swiadomosci.
> Acha, czyli życie powstałe z takiego aktu jest mniej wartościowe? Jak to?
> Przecież przy "nie zabijaj" nie stoi żadne "chyba że"???
> Szafujesz prykazaniem, a nie jesteś w stanie ponieść pełnej konsekwencji
> wyznawania dekalogu.
Nie jestem religijnym fundamentalista. Opowiadam sie jedynie po stronie
przyjecia odpowiedzialnosci za konsekwencje WLASNYCH czynow. Ciaza w
rezultacie zgwalcenia nie jest konsekwencja wlasnego czynu. Stad i brak
nakazu ponoszenia odpowiedzialnosci.
>
> > Inny przypadek graniczny to sytuacja zagrozenia zycia kobiety-matki. Tu w
> > gre wchodzi konflikt pomiedzy dwoma ROWNOWAZNYMI wartosciami. I wtedy
> > trzeba dokonac wyboru.
> No no, ciekawe :) Jakiego byś dokonał?
> Strach się bać być Twoją żoną ;)
Masz watpliwosci?
> > Ale wszedzie tam, gdzie ciaza jest rezultatem swiadomie i dobrowolnie
> > dokonanego aktu - pozniejsza aborcja jest niczym innym anizeli skrajnym
> > egoizmem i brakiem odpowiedzialnosci.
> Absolutnie się z tym nie zgadzam.
Przyjmuje do wiadomosci. Pozostaje przy swoim zdaniu.