"Przyjaźń czy kochanie"?

31.08.09, 14:53
No właśnie.

W temacie przyjaźni damsko- męskiej przeczytałam juz chyba wszystkie
istniejące artykuły, mniej lub bardziej rzetelne pod względem nauki, setki
blogów i jeszcze więcej dyskusji na forach. I co wiem? NIC

Do tej pory byłam zaciekłą wojowniczką forsująca pogląd, że przyjaźń damsko-
męska nie am prawa bytu i prędzej czy później kończy się w łóżku (lub tez
ewentualnie jedna ze stron chce czegoś więcej, druga niekoniecznie) tak czy
siak wychodza z tego nici.

Wiem z własnego doświadczenia- 2 razy miałam bliskiego przyjaciela, takiego
naprawde przez duże 'P' i 2 razy wszystko legło w gruzach przez moja lub jego
'fanaberie' zwana głębszym uczuciem. Jednego przyjaciela odrzuciłam po tym jak
wyznał mi miłość i do tej pory miałam do niego żal że 1. mial czelność się we
mnie zakochac podczas gdy ja tak ceniłam 'przyjaźń' 2. miał czelność mi o tym
powiedzieć i zniszczył wszystko to co nas łączyło. Dodam że wtedy oboje
byłiśmy singlami, a ja nawe nie zastanowiłam się, czy w istocie go nie chcę...
zawładnął mną czysty egoizm. Drugi przypadek- uczucie narodziło se
obustronnie- odrzuciłam tę wizję ze względu na to że oboje byliśmy w stałych
związkach- myśle że t była słuszna moralnie decyzja, aczkolwiek z przyjaźni
nie zostały nawet strzępy.

Teraz jestem zawieszona w dziwnej relacji z facetem- niby to 'przyjaźń', oboje
jestesmy w związkach z innymi osobami mamy 'zasady' i 'granice' i no własnie.
Czy to cos w ogóle da się nazwać przjaźnią? Im bardziej się angażuję, tym
więcej ukrywam, własnie po to by nie naruszyc tych cholernych 'zasad' i 'granic'
Czytałam ostatnio wpis na blogu bardzo rzeze mni znienawidzonego faceta, który
nota bene wg mne ma się za pępek świata i leczy kompleksy na necie, ale pod
jego tekstem o przyjaźni mogłabym sie podpisac obiema dłońmi: 'co to za
przyjaźń gdzie szczerość uwarunkowana jest przez stopień warunkowania'? od
siebie dodam że w stosunku odwrotnie- proporcjonalnym? Czemu ludzie bronia sie
przed uczuciem 'wyższym' chcąc zachowac to co mają, czyli NAMIASTKĘ
prawdziwego uczucia ładnie nazwana przyjaźnią? czy to nie głupota? Tkwię w
czyms takim i umacniam si w przekonaniu że jestesmy idiotami, świadomie
rezygnując z czegoś co mogłoby się pięknie rozwinąć aby kurczowo zatrzymać to
co mamy. Powód: strach przed zmianami? egoizm? wygodnictwo? źle rozumiane
'dobro' osob z ktorymi jestesmy w związkach? Źle rozumiane, bo po co mojemu
męzowi taka zona, która z jednej strony nie chce go skrzywdzic odejsciem, a z
drugiej mysli o innym? Po co dziewczynie facet który robi to samo? czy nie
lepiej dla nich byłoby gdybyśmy podjęli męską decyzje, ryzyko i spróbowali cos
razem zbudować? skomplikowane to zycie...
    • imfallen Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 15:08
      w cytacie miało być 'zaangazowania' zamiast warunkowania- przepaszam za
      przejęzyczenie ale chcialam napisac szybko posta w krótkim czasie...
    • erillzw Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 17:29
      też czytuje Kominka i powiem Ci jako osoba ktora jest zaręczona z
      przyjacielem że on ma racje.

      ogormnie cenie sobie to, że mój partner jest moim przyjecielem i ze
      znamy sie tak dobrze. I nie że znamy swoje fasady.. znamy i wciaz
      poznajemy nasze wnetrza.. a fakt, ze umiemy ze soba o wszystkim
      rozmwiac co rozwinelo sie zanim stalismy sie para jest mega ogromnym
      plusem w zwiazku.
      I kazdy kto odziela przyjazn od milosci jak dla mnie jest idiota. Te
      dwie rzeczy sie powinny uzupelniac.
      • by_witch Tlumaczac z obcego jezyka na polski.... 31.08.09, 18:30
        "Przyjazn jest dojrzala strona milosci, bez niej milosc jest jedynie
        igraszka."

        Nie jest to doslowne tlumaczenie, bo nie da sie wszystkiego
        przetlumaczyc, w jezykach obcych doslownie. Ale cos kolo tego.
        Ja nie kazdego nazywam "PrzyjacielemÄ ale rozrozniam przyjazn od
        zwyklej znajomosci, w ktorej zainteresowanie "igraszkami" istnie,
        moze zaistniec,a czy napewno bedzie, to inna sprawa.
        • imfallen Re: Tlumaczac z obcego jezyka na polski.... 31.08.09, 20:23
          Pozostaje pogratulować :) pogratulowac i pozazdrościć :)

          Chyba takie związki budowane na fundamencie przyjaźni są głębsze i trwalsze niż
          takie 'zwykłe'

          Spotkałam się już nie raz z twierdzeniem, że przyjaciela ma sie po to, by o
          wszyskim rozmawiac, 'bo przeciez z facetem nie da sie rozmawiac o wszystkim' to
          chyba największa głupota, co to za związek skoro nie można o czyms porozmawiać z
          własnym partnerem i szuka się poza związkiem tego, co powinno się znaleźć w związku.

          W przyjaźni między kobietami, tudziez męzczyznami, tudziez w relacji np
          kobieta-gej (ponoc przyjaźń doskonała? niestety nie mialam okazji sprawdzić...)
          wzajemna przyjaźń to najwięcej, ile można sobie dać. Natomiast w relacji damsko-
          męskiej przyjaźń to zawsze 'tylko' przyjaźń.

          Czy wobec tego nadzieja na 'cos wiecej' jest czymś 'złym'? Skoro nie mozna
          liczyc na przyjaźń ze strony swojego faceta/ męża, czy nie warto poszukac tego
          gdzieś indziej? Czy pogłębianie relacji z przyjacielem jest rzeczywiście takie
          niemoralne? Oczywiście zakładam wycofanie się ze związku zanim w 'przyjaźni'
          dojdzie do czegoś...
          • erillzw Re: Tlumaczac z obcego jezyka na polski.... 01.09.09, 00:38
            imfallen napisała:
            > Chyba takie związki budowane na fundamencie przyjaźni są głębsze i
            trwalsze niż
            > takie 'zwykłe'

            Sadzac po swoich poprzednich doswiadczeniach i tym co przezywam
            teraz to dokładndie tak samo mysle :)


            > Spotkałam się już nie raz z twierdzeniem, że przyjaciela ma sie po
            to, by o
            > wszyskim rozmawiac,

            Owszem.. ale tez nie tylko przeciez..
            Przyjazn to tez wspracie, zrozumienie, pomoc, zaufanie..

            > 'bo przeciez z facetem nie da sie rozmawiac o wszystkim'

            Teraz jestem madra i moge sie popukac po głowie i poprosic o podanie
            logicznych argumentów przeciwko szczerosci w zwiazku.

            > to
            > chyba największa głupota, co to za związek skoro nie można o czyms
            porozmawiać
            > z
            > własnym partnerem i szuka się poza związkiem tego, co powinno się
            znaleźć w zwi
            > ązku.

            Niepełny. Pełen obaw, braku pewnosci, lęków, zazdrości.

            > Czy wobec tego nadzieja na 'cos wiecej' jest czymś 'złym'?

            Nie ma. O ile nie niszczy to szczescia przyjaciela, bo moze ten
            przyjaciel jest z kims z kim mu dobrze i nie dzieli Twoich uczuc
            wzgledem niego.
            Jesli to twoj przyjaciel nie zniszczysz jego zwiazku. I jeszcze
            bedziesz popierac w tym co robi - moj przyjaciel tak własnie
            postepowal gdy ja sie zaczelam matac miedzy swoim owczesnym
            partnerem a nim. Nigdy mnie na nic nie namawiał, nie oczerniał
            temtego mimo, ze mógl a tylko popierał moje decyzje i je rozumiał.
            teraz wiem jak mu ciezko było i jak wiele razy sie ze mna zegnal w
            myslach...


            > Skoro nie mozna
            > liczyc na przyjaźń ze strony swojego faceta/ męża, czy nie warto
            poszukac tego
            > gdzieś indziej?

            Sczerze? Mysle, ze warto wtedy poszukac nowego partnera po prostu a
            nie po bokach szukac przyjaciela ktory ma zastapic Ci braki w
            [artnerstwie. Albo popracowac nad relacja ktora juz jest.
            Szukanie czegos poza jest sygnalem schyłku zwiazku..

            >Czy pogłębianie relacji z przyjacielem jest rzeczywiście takie
            > niemoralne?

            W oczach niektórych owszem.

            > Oczywiście zakładam wycofanie się ze związku zanim w 'przyjaźni'
            > dojdzie do czegoś...

            Ano. Byle zgoda była po oby stronach :)
            • imfallen Re: Tlumaczac z obcego jezyka na polski.... 01.09.09, 10:19
              Ja właśnie zaczęłam snuc marzenia o takim związku, o jakim piszesz... 100%
              szczerości, żadnych niedomówień, lęku i niepewności. A taka dojrzała i głęboka
              relacja jest możliwa tylko w przyjaźni. Niestety mojego obecnego związku juz się
              nie da 'przeformować' daaawno temu poszło to, niestety w całkiem inna stronę,
              Dlatego coraz częściej myślę aby się z tego wycofać zanim się nawzajem
              całkowicie poranimy. Fakt że odczuwam rosnącą skłonność do przyjaciela jest
              efektem ubocznym tego, że w moim związku mimo podejmowanych działań coraz gorzej
              się dzieje, a przeciez każdy ma jakies potrzeby, zwłaszcza jeśli chodzi o te
              emocjonalne, które gdzies trzeba zrealizować. Jeśli u partnera nie mozna liczyc
              na pełne zrozumienie, nie wygląda to dobrze. A tymczasem przyjaciel wspiera i
              akceptuje, na przyjaciela mozna liczyc zawsze i wszędzie.

              Heh, ile razy ja juz żegnałam się w myslach z moim przyjacielem, raz nawet
              próbowałam zerwac kontakt widząc niebezpieczeństwo. A przeciez można by było
              poprostu porozmawiać, tylko cholernie cięzko jest zacząć... o tym nigdy nie
              rozmawialiśmy i tak naprawdę mogę sie tylko domyslać jak to wygląda po drugiej
              stronie. Pewnie, najprościej byłoby uciec, bo 'zbyt ciężko' ale to chyba nie
              jest najlepsze rozwiązanie...
    • lofbergs.lila Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 21:00
      ja akurat mam to szczescie doswiadczac rozwijajacej sie ciagle
      przyjazni z mezczyzna, cudownym zreszta
      zanim on sam mnie nie uswiadomil nie mialam wiekszego pojecia
      czym jest 'przyjazn', ktora mylilam nader czesto, z zazylymi nawet,
      ale jednak tylko znajomosciami
      summa summarummm jest to jedyny czlowiek, ktoremu moglabym
      powiedziec wszystko, na 100%
    • aries-sf "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 21:22
      Przesadna wiara w przyjaźń damsko-męską jest mniej więcej tak samo
      nieuczciwa jak wiara w to że nie ma żadnego ryzyka w relacjach
      damsko-męskich terapeuta-pacjent czy wiara w zasadność celibatu.
      • lofbergs.lila Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 21:41
        aries-sf napisał:

        > Przesadna wiara w przyjaźń damsko-męską jest mniej więcej tak samo
        > nieuczciwa jak wiara w to że nie ma żadnego ryzyka w relacjach
        > damsko-męskich terapeuta-pacjent czy wiara w zasadność celibatu

        ups, pomylilam sie, czyli to moj terapeuta ;)))
      • imfallen Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 21:46
        O jakim 'ryzyku' mówisz?

        Chodzi o to że można się 'zakochać'?

        Oczywiście że mozna i historia ma liczne takie przypadki :)

        Mi chodzi o to czy jest sens za wszelka cenę sie przed tym bronić...
        • aries-sf Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 21:50
          imfallen napisała:

          > O jakim 'ryzyku' mówisz?
          >
          > Chodzi o to że można się 'zakochać'?
          >
          > Oczywiście że mozna i historia ma liczne takie przypadki :)
          >
          > Mi chodzi o to czy jest sens za wszelka cenę sie przed tym
          bronić...


          Otóż to trafiłaś w samo sedno ! Nie tylko nie ma sensu się przed tym
          bronić ale wręcz jest to WYNATURZENIE (!)
          • imfallen Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 21:56
            Wydaje mi si, że mimo wszystko w społeczeństwie panuje takie przekonanie, że
            'przesadne' pogłębianie relacji, które z jakis powodów 'powinny' pozostac na
            pewnym poziomie (przykłady przytoczone wyżej)jest niemoralne...

            A przecież miłość sama w sobie jest dobrem... Dlatego dziwi mnie, skąd takie
            przekonanie sie bierze
            • aries-sf Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 31.08.09, 22:00
              imfallen napisała:

              mi si, że mimo wszystko w społeczeństwie panuje takie przekonanie,
              że
              > 'przesadne' pogłębianie relacji, które z jakis powodów 'powinny'
              pozostac na
              > pewnym poziomie (przykłady przytoczone wyżej)jest niemoralne...
              >
              > A przecież miłość sama w sobie jest dobrem... Dlatego dziwi mnie,
              skąd takie
              > przekonanie sie bierze


              Zapewne z wychowania i mentalności przekazywanej z pokolenia na
              pokolenie.
              • gr.een Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 01.09.09, 12:55
                a jak są kłopoty to i przyjaźń i miłość gdzieś znika :)
                • aries-sf Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 01.09.09, 14:40
                  gr.een napisał:

                  > a jak są kłopoty to i przyjaźń i miłość gdzieś znika :)
                  >


                  nie tyle znika co u niektórych robi sie panika...........
                • erillzw Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 01.09.09, 16:39
                  gr.een napisał:

                  > a jak są kłopoty to i przyjaźń i miłość gdzieś znika :)
                  >
                  Nieprawda :)
                  • gr.een Re: "Przyjaźń czy kochanie"? 01.09.09, 16:59

                    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
                    jadłaby dżem..."
                    :) dobre
Pełna wersja