o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 17:55
Triss napisała:

"Skrzywdzić dziecko? Nie bądź śmieszna. Pokazywanie dziecku dobrych wzorców i
ochrona przed złymi to nie krzywda tylko dobrze pojęta troska. Tylko rodzice,
którzy dziecko i jego sprawy mają generalnie gdzieś nie interesują się tym z
kim ono przebywa, spędza czas, kogo zaprasza. Dzieci puszczone zupełnie
samopas
wyrastają najczęściej na podwórkowych chuliganów vel blokersów.
O cudze dzieci się nie powinnaś martwić tym bardziej, że problem nie będzie
Cię
dotyczył, bo jak pisałaś, własnych nigdy mieć nie zamierzasz.
To moja sprawa przed kim będę zamykać drzwi własnego domu. W moim środkisku
taka postawa jest normalna, akceptowana i uważana za zdroworozsądkową. Sprawę
przedyskutowałam z przyszłym mężem i zdania na ten temat mamy identyczne."

____________________________________________

Przenoszę to tu, bo wydaje mi się ważne.
Triss reprezentuje treserskie podejście do dziecka. Treserskie podejście
zakłada, ze dziecko nie myśli i nie czuję i ze da mu się "wpoić". Triss tego
słowa na szczęście nie użyła, ale jest charakterystyczne dla takiej postawy.

Zauważyłam, ze najlepsze efekty wychowawcze osiągają zawsze ci, którzy
dziecko traktują jak dorosłego - szanują jego godność, nie biją, nie szydzą,
nie traktują jak mniej inteligentnego, traktują poważnie i okazują zaufanie.
Na tym moim zdaniem polega miłość. Przywoływane przez triss "nie
interesowanie się" nie zasługuje na komentarz.

Triss się wydaję, ze jak jej dziecko spotka na podwórku inne dziecko, które
klnie, to jej dziecko też zacznie, bo nie bedzie umiało ocenić sytuacji.
Kochane i szanowane będzie umiało. A kiedy zbłądzi, zostanie mu pokazana
droga a nie wymierzona kara.

Jakiś czas temu postawiłam tu pytanie, co zrobilibyście, gdyby sąsiedzkie
dziecko poprosiłoby Was, zebyście nauczyli je kląc w języku kraju, z którego
przyjechalibyście. Istnieje tylko jedna dorosła odpowiedź - okazać zaufanie
prośbie dziecka. Zabrać je na spacer, wytłumaczyć, co to są "brzydkie wyrazy"
i po co ludzie (i gdzie) ich używają i zapytać, co chce wiedzieć.

Postawa Triss kojarzy mi się z mamami moich podstawówkowych kolegów, które
kazały się swoim dzieciom najniżej kłaniać dyrektorce, a woźnej, o której
mówiło się, ze kiedys była córą Koryntu ;) brońbóg "dzieńdobry" nie mówić
nigdy.

Ja wyniosłam z domu przekonanie, ze im niżej ktoś się znajduje w
tzw.społecznej hierarchii, tym większy mu się należy szacunek.
Uważam, ze odwrotne przekonanie bierze się z kompleksów.

na razie dość :)
    • Gość: az Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 18:19
      > Triss się wydaję [...]

      Oj, chyba Tobie coś się wydaje, że jej sie wydaje.

      > Postawa Triss kojarzy mi się z mamami moich podstawówkowych kolegów, które
      > kazały się swoim dzieciom najniżej kłaniać dyrektorce, a woźnej, o której
      > mówiło się, ze kiedys była córą Koryntu ;) brońbóg "dzieńdobry" nie mówić
      > nigdy.

      Znów coś sobie dopowiadasz.

      > Ja wyniosłam z domu przekonanie, ze im niżej ktoś się znajduje w
      > tzw.społecznej hierarchii, tym większy mu się należy szacunek.

      To chyba nienajlepsze rozwiązanie, taki sposób wartościowania szacunku dla
      innych.
      • Gość: Oleńka Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:25
        Przyjmuję do wiadomości twoje stanowisko i pozostaję przy swoim.
    • Gość: Sisis Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:22
      > Ja wyniosłam z domu przekonanie, ze im niżej ktoś się znajduje w
      > tzw.społecznej hierarchii, tym większy mu się należy szacunek.
      > Uważam, ze odwrotne przekonanie bierze się z kompleksów.

      Szacunek należy się, nie za to kto gdzie kto jest w hierarchii, ale jakim kto
      jest człowiekiem. Co ma do rzeczy, czy ktoś jest niżej czy wyżej. Twoja zasada
      jest tak samo sztuczna, jak to co każe się kłaniać tylko "panom dyrektorom".
      Bardzo, moim zdaniem, nadinterpretujesz słowa Triss. Ja nie zauważam
      treserskiego podejścia, ma sporo racji pisząć aby zwracać uwagę na to z kim
      dziecko spędza czas. Potem pokazują w tv zdziwone mamusie, które "nie
      zauważyły" jak synek przynosi do domu magnetofon, a córkę nie wiadomo za co
      stać na dobre kosmetyki.
      Oczywiście, że ideałem jest wpoić takie wartości dziecku w domu, aby samo było
      zaimpregnowane na "zło" tego świata. Ale ile jest takich idealnych domów?
      Widzisz, cała sztuka polega na nie wpadaniu w skrajności w skrajność. Zarówno
      całkowita kontrola, jak i całkowita swoboda nie jest korzystna.
      • Gość: Oleńka Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:28
        Myślę - z całym szacunkiem - ze nie rozumiesz, co napisałam.
        Nie szkodzi :)

        pozdrawiam :)
        • Gość: Sisi Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:32
          To też można nazwać odpowiedzią. Ale rozumiem twój wybieg, jak mój facet się
          ze mną nie zgadza, też często mu mówię, że mnie nie rozumie.
          • Gość: Oleńka Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:39
            To nie wybieg - mój sąd opieram na lekturze Twojego posta.
            Sissi, nie gniewaj się, ale nie chce mi się tłumaczyć :)

            bądź zdrowa :)
    • Gość: Oleńka just in case :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:30
      > Ja wyniosłam z domu przekonanie, ze im niżej ktoś się znajduje w
      > tzw.społecznej hierarchii, tym większy mu się należy szacunek.
      > Uważam, ze odwrotne przekonanie bierze się z kompleksów.

      Chyba nie dość precyzyjnie się wyraziłam.
      Nie tyle chodzi o szacunek, co o staranność w jego okazywaniu.
      • Gość: az Re: just in case :) IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 18:33
        > Myślę - z całym szacunkiem - ze nie rozumiesz, co napisałam.
        > Nie szkodzi :)

        > Chyba nie dość precyzyjnie się wyraziłam.
        > Nie tyle chodzi o szacunek, co o staranność w jego okazywaniu.

        Bingo ;-)
        • Gość: Oleńka Re: just in case :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 03:19
          Ty się z tym moze zgadzasz przypadkiem?
          • Gość: az Re: just in case :) IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 03:23
            Z czym?
            • Gość: Oleńka Re: just in case :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 03:25
              z tym, pod czym "bingo" napisałeś
              • Gość: az Re: just in case :) IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 03:32
                A co nad "bingiem" zostało wyrażone? Jakieś pytanie, czy teza?
                • Gość: Oleńka pliz... n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 03:35
                  • Gość: az ??? n/t IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 03:37
    • kwieto Swiat nie jest czarno-bialy 04.01.04, 18:31
      Zacznij rozumiec co czytasz, proooooosze
      • Gość: Oleńka wiekopomna teza ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:36
        Zostałeś kwieto nominowany do nagrody "Banał Tygodnia" za tezę, że świat nie
        jest czarnobiały :D

        mam cichą nadzieję, że zgadzasz się mimo powyższej tezy, na fakt, ze istnieje
        dobro i zło

        mam też cichą nadzieję, ze kiedyś coś przeczytasz nie przez pryzmat osoby
        autora, ale pewnie trzeba by czekać kilka lat ;)

        tym postem kończę wyzłośliwianie się i proponuję przeniesienie go do innego
        wątka, jeśli masz taką potrzebę, poniewaz ten temat wydaje mi się za serio na
        nasze zabawy :)
        • kwieto Re: wiekopomna teza ;) 04.01.04, 18:41
          > Zostałeś kwieto nominowany do nagrody "Banał Tygodnia" za tezę, że świat nie
          > jest czarnobiały :D

          Dziekuje, dziekuje :")
          Wreczysz ja osobiscie? Kiedy?

          > mam też cichą nadzieję, ze kiedyś coś przeczytasz nie przez pryzmat osoby
          > autora, ale pewnie trzeba by czekać kilka lat ;)

          Niechze osoba autora zaprezentuje wreszcie cos innego niz wciskanie kitu, jaki horyzont czasowy
          na to przewidujesz?

          > tym postem kończę wyzłośliwianie się i proponuję przeniesienie go do innego
          > wątka, jeśli masz taką potrzebę, poniewaz ten temat wydaje mi się za serio na
          > nasze zabawy :)

          Dlaczego??
          A jeszcze niedawno zachecalas do dowolnej tworczosci w Twych watkach, cos sie zmienilo?
          • Gość: Oleńka Re: wiekopomna teza ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:51
            nic już z ciebie nie będzie :(
            • kwieto eeeej! 04.01.04, 19:25
              To jak z ta nagroda? Kiedy mam przyjechac po odbior?
              Bedzie chor dziewczat w regionalnych strojach na powitanie?
    • Gość: Richelieu* Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 18:38
      mnie zaś rozbawiło określenie o dobrych szkołach, bo dbających o rozwój
      dzieci, co przy przeważającej większości półanalfabetów spycha dzieci
      czytające do poziomu klasy, w odniesieniu do zachowań nieszkolnych. Zamiast
      poazywać możliwości, zamaist uczyć się oceny, zamaist starć się wywołać w
      dziecku refleksję, tym większą czym dziecko jest starsze, każe się mu
      dostosować do odgórnie przyjętych schematów, a tym samym robi się z dziecka
      robocika reagującego jedynym typem zachowania na konkretną sytuację. To jakby
      nauczyło się dziecko, że na przejściu dla pieszych na świetle zielonym może na
      pewno przejść na drugą stronę, a tymczasem przejedzie je pirat drogowy.
      Dziecko zaś było przekonane, że zawsze na zielonym przejść może.
      Kaleki się robi z dzieci, bo znacznie łatwiej wpoić schemat niż całą plejadę
      rozumianych przez dziecko zachowań.
      • kwieto Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss 04.01.04, 18:46
        A gdzie to bylo i co to bylo, bo ciekawe?
        • Gość: Richelieu* Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 19:05
          noo, ostatnio, gdzieś tu, niech no ja to znajdę
          • kwieto Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss 04.01.04, 19:34
            :")))

            Sciagnij plik ktory Ci podlinkowalem, ufam ze sie spodoba :")
            • Gość: Richelieu* Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 19:44
              noo, święty Franciszek musiał to napisać ;)))
      • yagnieszka Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss 04.01.04, 18:53
        Z calym szacunkiem dla chcacych dobrze - teoretyzowanie na temat wychowywania
        dzieci jest calkiem fajnym i zapewne pozytecznym zajeciem ale TO
        (wychowywanie) naprawde wyglada troche inaczej w praniu. A juz czepianie sie
        potencjalnej matki na temat Jej wypowiedzi w kwestii jeszcze nawet nie
        poczetych potencjalnych dzieci jest doprawdy czysta science-fiction.
        Krzywda spotyka dzieci na calym swiecie - kazdy dorosly czlowiek ma mozliwosc
        zapobiegania temu na mniejsza lub wieksza skale - zamiast teoretyzowac, co
        moze byc jesli w ogole bedzie, moze sobie wymienimy poglady na temat
        mozliwosci pomocy dzieciom, ktore juz sa i tej pomocy potrzebuja?
        Wciaz czytam o polskich PGRach, w ktorych dzieci sa glodne; wciaz mam do
        czynienia z dziecmi Natives, ktore sa ofiarami FAS i ogolnego zaniedbania;
        wciaz prasa donosi o chorobach, kleskach itd. Na mala skale kazdego z nas,
        mozna cos tam zrobic choc ociupinke. A Wy tu sie zoladkujecie kogo Triss
        wpusci a kogo nie wpusci do domu jak juz Jej dzieci, ktore jeszcze nawet nie
        sa zaplanowane, osiagna wiek podworka. Nie glupio Wam? Nam?
        • Gość: Richelieu* Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 19:00
          żebyś wiedziała jak głupio mi
          znowu wyszło, że głupia bylajaka się ciskała, a mądra stateczna wie, że jej
          pozycji nic nie zagrozi. Pewnie, że głupsza jestem o chyba 5 lat i, że moje
          bunty nawet są dopuszczalne. Bo gdy rozplanowano życie na wieki odpowiednie,
          społeczeństwa na grupy właściwe, sposoby zachowań na zachowania normalne, to
          jeszcze się mieszczę w granicach. Uff, jaka ulga
          • yagnieszka Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss 04.01.04, 19:07
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > żebyś wiedziała jak głupio mi
            > znowu wyszło, że głupia bylajaka się ciskała, a mądra stateczna wie, że jej
            > pozycji nic nie zagrozi. Pewnie, że głupsza jestem o chyba 5 lat i, że moje
            > bunty nawet są dopuszczalne. Bo gdy rozplanowano życie na wieki odpowiednie,
            > społeczeństwa na grupy właściwe, sposoby zachowań na zachowania normalne, to
            > jeszcze się mieszczę w granicach. Uff, jaka ulga


            :o)
            Eh, Cie lubie - czy moge zostac satelita?
            ;o)
            • Gość: Richelieu* Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 19:38
              dżizus krajst, Jaga i satelita, świat się wali ;)
        • Gość: Oleńka buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:16
          czy konie-cznie musze byc koniem, zeby interesowac się hippiką?

          idąc dalej tropem twojego rozumowania, ten co ma 20 dzieci 5 x wiecej wie od
          tego, co ma czworo...
          to nawet nie jest warte komentarza szczerze mówiąc...

          re krzywda dzieci: nie mam zwyczaju deliberować nad sprawami, które sa jasne.
          wiadomo, co należy zrobić - wyjąć kartę kredytową, a nie strzępić klawiaturę.
          • triss_merigold6 Re: buahahaha.... 04.01.04, 22:24
            Oczywiście, że nie musisz byc koniem, żeby interesować się hippiką ale
            pouczanie zawodnika przez osobę, która konie widziała na westernie jest hm..
            żenujące.
            Osoba, która ma więcej dzieci niż jedno może więcej z autopsji powiedzieć na
            temat relacji np. między rodzeństwem i problemów organizacyjno-czasowo-
            wychowawczych.
            Mnie możesz próbować pouczać, choć dziwi mnie zapał z jakim to robisz. Dzieci
            jeszcze nie mam ale chcę mieć. Pouczanie i negowanie doświadczeń rodziców np.
            yagnieszki, jest gadaniem ślepego o kolorach.
            Ja modelu liberalnego nie popieram, Ty tak, gdzie tu krzywda dziecka? Z
            obserwacji widzę, że dzieci wychowywane bezstresowo wyrastają na rozwydrzonych
            małolatów.
            • Gość: Oleńka sorry Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:41
              ale kto kogo poucza???

              Ty jesteś tym zawodnikiem???
              to ile masz tych dzieci? :)

              Nie wciskaj mi dziecka w brzuch - jestem absolutnie przeciwna tzw.bezstresowemu
              wychowaniu rozumianemu jako pozwalanie na wszystko i - de facto -
              nieinteresowanie się dzieckiem. Myślę, że o tym doskonale wiesz.

              Co myslisz o biciu dzieci?
              • triss_merigold6 Re: sorry Triss 05.01.04, 01:17
                Co myślę o biciu dzieci? Jestem przeciw. Nie byłam bita. Kilkukrotnych klapsów
                w pupę jakie podobno (moja mama tak twierdzi, ja nie pamiętam) dostałam w
                dzieciństwie nie uważam za bicie.
                • Gość: Oleńka Re: sorry Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:26
                  dobre i to :)
          • yagnieszka Re: buahahaha.... 04.01.04, 22:36
            Gość portalu: Oleńka napisał(a):

            > re krzywda dzieci: nie mam zwyczaju deliberować nad sprawami, które sa jasne.
            > wiadomo, co należy zrobić - wyjąć kartę kredytową, a nie strzępić klawiaturę.

            No widzisz - czesto sama nie wiesz, czego nie wiesz. Jak wykazuja przyklady
            wiekszosci zamoznych krajow pelnych ludzi dobrej woli, problem nie sprowadza sie
            do pieniedzy.
            • Gość: Oleńka Re: buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:43
              W Polsce sprowadza się, tym bardziej w zakresie problemów, które przywołałaś.
              Kanadyjskie dzieci ty bedziesz musiała nakarmić.
              • yagnieszka Re: buahahaha.... 05.01.04, 01:14
                Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                > W Polsce sprowadza się, tym bardziej w zakresie problemów, które
                przywołałaś.
                > Kanadyjskie dzieci ty bedziesz musiała nakarmić.


                Kiedy widzisz to wcale nie jest takie proste. Zwlaszcza w krajach takich jak
                Polska gdzie poziom korupcji na wszystkich mozliwych szczeblach biurokracji
                utrudnia jakiekolwiek dzialania. Docieranie bezposrednio do potrzebujacych
                jest dla wiekszosci dawcow fizycznie niemozliwe, pozostaje wiec poleganie na
                roznych organizacjach i inicjatywach oddolnych. No a gdy sie czlowiek predzej
                czy pozniej sparzy, przestaje najczesciej pomagac w ogole, bo ma poczucie
                bycia nabijanym w butelke. Roznego typu oszustwa charytatywne zdarzaja sie
                wszedzie na swiecie, ale sa takie kraje jak Polska, Rumunia, Ukraina, cala
                Ameryka Lacinska, Afryka, gdzie pomoc jest potrzebna w kazdej postaci ale nie
                bardzo wiadomo jak jej udzielac bez poczucia bycia wykorzystywanym przez
                sprytniejszych zerujacych na biedzie swoich wspolplemiencow.
                To jest zreszta jeden z problemow dzisiejszego swiata - jak dzielic
                sprawiedliwie.
                Druga kwestia, zupelnie inna od powyzszej to np. sprawa "wtracania sie". Co
                jakis czas pojawiaja sie historie o dzieciach bitych, glodzonych,
                krzywdzonych, ktorych smierc wstrzasa sasiadami, ktorzy cos podejrzewali ale
                nigdy nie mieli 100% podstaw do oficjalnych skarg czy dzialan. Kazdy uczciwy
                czlowiek zadaje sobie pytanie - kiedy sie wtracic? W jakiej formie?
                Nie chcesz o tym dyskutowac, Twoja sprawa ale zapewniam Cie jeszcze raz -
                pieniadze sa najczesciej tylko jednym z elementow w calej dobrej woli pomocy
                dzieciom, ktore cierpia.
                PS. A tak poza tym - wiesz cos o biedzie kanadyjskich dzieci? Zwlaszcza w
                niektorych czesciach Maritime provinces czy przede wszystkim w rezerwatach w
                calym kraju? Mam wrazenie, ze pokpiwasz sobie lekko a tu sie naprawde nie ma z
                czego smiac.
                • Gość: az Re: buahahaha.... IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 01:33
                  > To jest zreszta jeden z problemow dzisiejszego swiata - jak dzielic
                  > sprawiedliwie.

                  Myślę, że równie ważnym problemem jest - co dzielić, skąd to do dzielenia brać?
                  • Gość: Oleńka Re: buahahaha.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:47
                    > > To jest zreszta jeden z problemow dzisiejszego swiata - jak dzielic
                    > > sprawiedliwie.
                    >
                    > Myślę, że równie ważnym problemem jest - co dzielić, skąd to do dzielenia
                    brać?


                    Kto o czym, a pop o Kaśce ;)
                    • Gość: az Re: buahahaha.... IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 02:38
                      A nie idzie tu czasem o Kaśkę?
                      Czy tylko mamy sobie o niej pogadać? Bez jej udziału.
    • triss_merigold6 Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss 04.01.04, 20:36
      Nie reprezentuję treserskiej postawy, imputowanie mi takowej świadczy albo o
      Twojej złej woli albo nierozumieniu prostego i dość jasnego tekstu.
      Dziecku wpaja się mnóstwo rzeczy: począwszy od nawyku mycia rąk przed
      jedzeniem, niemazania po ścianach, robienia siku do sedesu a skończywszy na
      systemie wartości. To nie tresura tylko WYCHOWANIE i SOCJALIZACJA. Co z tym
      zrobi w trakcie konfrontacji ze światem poza domem to inna sprawa. Tu można
      liczyć się z porażką wychowawczą albo sukcesem.
      Dziecka - przy całym szacunku dla jego osoby i miłości - nie można traktować
      jak dorosłego bo dorosłe nie jest. Nie ma doświadczenia i wiedzy ludzi
      dorosłych, ich umiejętności oceny sytuacji, bywa bezbronne i bezkrytyczne, nie
      jest też samodzielne tylko w ogromnym stopniu zależne od rodziców.

      Moja postawa źle Ci się kojarzy. Nadinterpretujesz. Szacunek nie zależy od
      miejsca w hierarchii społecznej tylko od tego jaki człowiek jest. W skrócie -
      jakie wartości wyznaje na co dzień. Pozycjonowanie dyrektorka vs woźna jest
      absurdalne. Obie zasługują na szacunek jeśli są uczciwe i dobrze wykonują swoją
      pracę.
      Niska pozycja w hierarchii sama w sobie do żadnego szacunku nie uprawnia,
      wysoka zresztą też nie.
      Powtarzam, Twoje zainteresowanie kwestią wychowania dzieci jest co najmniej nie
      na miejscu biorąc pod uwagę, że nie masz zamiaru ich mieć. Ja chcę miec dzieci,
      planujemy niedługo zacząć się starać, więc dla mnie problem jest jak
      najbardziej aktualny.
      • Gość: Oleńka Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:22
        > Dziecku wpaja się mnóstwo rzeczy: począwszy od nawyku mycia rąk przed
        > jedzeniem, niemazania po ścianach, robienia siku do sedesu a skończywszy na
        > systemie wartości.

        "wpajanie systemu wartości" to właśnie tresura...
        im więcej czytam, tym bardziej mnie odrzuca


        Pozycjonowanie dyrektorka vs woźna jest
        > absurdalne. Obie zasługują na szacunek jeśli są uczciwe i dobrze wykonują
        swoją
        >
        > pracę.
        > Niska pozycja w hierarchii sama w sobie do żadnego szacunku nie uprawnia,
        > wysoka zresztą też nie.

        dalsza dyskusja jest zbędna :)
        wiem już o tobie wszystko :)




        • triss_merigold6 Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss 04.01.04, 22:29
          Sądzisz, że pięciolatek samodzielnie wybierze system wartości? Błagam poprzyj
          to naukowymi dowodami... Nastolatek a później dorosły zweryfikuje przez pryzmat
          swoich doświadczeń i przemysleń system wartości wpojony przez rodziców i
          wówczas rodzice już nic nie będą mieli do gadania.
          Uważasz, że niska pozycja w hierarchii społecznej sama przez się uprawnia do
          czegokolwiek poza ew. pomocą z opieki społecznej? Na szacunek trzeba zapracować
          i dotyczy to wszystkich, także rodziców wracając do tematu wątku.
          Co o mnie wiesz, jestem ciekawa?
          • Gość: Oleńka Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:38
            co masz właściwie na myśli pisząc "pieciolatek wybierze system wartości"?

            Nie, absolutnie na szacunek nie trzeba zapracować - odrzucam tą tezę
            zdecydowanie i w całej rozciągłości. Każdemu należy się szacunek na dzień
            dobry. Ponieważ jest człowiekiem. Do momentu, kiedy zapracuje na jego utratę
            ewentualnie.

            Wyzej wyjaśniłam, że nie chodzi mi stricte o szacunek, który należałby się w
            większej ilosci ludziom zajmującym się prostą pracą, tylko o szczególną
            staranność w o k a z y w a n i u szacunku tym ludziom. Jesli tego nie
            czujesz, nigdy nie bedę w stanie Ci tego wytłumaczyć.

            Mówiąc , ze wiem juz o Tobie wszystko, mam na myśli to, ze czuję juz dobrze
            Twój "profil", jak ładnie z angielska gada Ryb czasem :)

            nie chce tego zamieniać, na jakąś litanię Twoich cech, bo to nie takie proste,
            poza tym do niczego mi nie potrzebne - ufam, ze Tobie również.
            • triss_merigold6 Re: o krzywdzeniu dziecka/ głównie do Triss 05.01.04, 00:15
              Skoro piszesz, że wpajanie dziecku systemu wartości jest tresurą to zadaję
              pytanie: w jaki sposób pięciolatek mógłby samodzielnie wybrać system wartości.
              Ludziom należy się uprzejmość i zachowanie zgodne z dobrymi obyczajami.
              Szacunek to za duże słowo. Szacunek = poważanie, uznanie, a na to trzeba
              zapracować.
              Litanię swoich cech znam na pamięć. Jestem min. nietolerancyjna, zimna, brak mi
              empatii, poza tym inteligentna, rzeczowa i sprawna komunikacyjnie. Na tyle
              sprawna, żeby nie posługiwać się inwektywami. Mniej wiecej tyle wynika z postów
              z czego zdaję sobie sprawę.
              • Gość: Oleńka Nie, zdecydowanie nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:23
                Ludziom należy się szacunek właśnie. Z tego prostego powodu, że są ludźmi.
                Szacunek to nie podziw.

                Co do litanii - nie będę polemizować, co nie oznacza absolutnie, ze się z nią
                zgadzam.

                Pytam Cię po raz drugi, co to znaczy, że "pięciolatek ma wybrać system
                wartości"? Bo brzmi to dość absurdalnie.
    • kamfora człowiek 04.01.04, 23:18
      Gość portalu: Oleńka napisał(a):

      > Zauważyłam, ze najlepsze efekty wychowawcze osiągają zawsze ci, którzy
      > dziecko traktują jak dorosłego - szanują jego godność, nie biją, nie szydzą,
      > nie traktują jak mniej inteligentnego, traktują poważnie i okazują zaufanie.

      Czy zauważyłaś również, że najlepsze efekty w ogóle w życiu
      osiągają osoby, które "traktują innego człowieka z szacunkiem, nie biją, nie
      szydzą, nie traktują jak mniej inteligentnego, po prostu traktują poważnie i
      okazują zaufanie"? Jeśli ktoś nie traktuje w ten sposób
      współmałżonka/brata/siostry/współpracownika/rodzica - doprawdy trudno się
      spodziewać, że inaczej będzie traktować dziecko...I żeby nie wiem jak
      pięknych słów używał - i tak zadziała siła przykładu. Na zasadzie naśladowania
      bądź negacji.

      PS Mam nadzieję, że nie potraktujesz tego postu jako dowód na bycie Twoim
      satelitą ;-)
      • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:30
        Dotad nie zauważayłam, żebys była czyimkolwiek satelitą ;)

        A teraz idź poszukaj skinheada i potraktuj go "z szacunkiem, jak
        inteligentnego, poważnie, okaż zaufanie itd."

        W dorosłym świecie część jednostek jest głęboko zdegenerowana i takie
        zachowanie w stosunku do nich prawdopodobnie nie doprowadzi Cie do niczego
        dobrego. Ale mówię oczywiście o "obcych" jednostkach.
        • Gość: Sisi Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:36
          Czyli jak przyszłe dziecko Triss, będzie "się bawić" na podwórku ze shinheadami
          to Triss ma prawo w to ingerować czy nie?
          • triss_merigold6 Re: człowiek 04.01.04, 23:44
            Mam. Skinheadzi podobnie jak dresy są wg. mnie do odstrzału.
            Tak na marginesie. Skoro wybieram swoich znajomych i jako dorosła osoba mam do
            tego pełne prawo to dlaczego moderowanie czy też kontrolowanie kontaktów
            towarzyskich dziecka (niedorosłego człowieka przecież i niesamodzielnego) budzi
            takie emocje i kontrowersje?
            • Gość: Oleńka mam do Ciebie pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:49
              co zrobisz, jesli twój syn zakocha sie w córce prostytutki?
              • triss_merigold6 Re: mam do Ciebie pytanie 05.01.04, 00:26
                Gdzie miałyby taką spotkać to jest pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa?
                Jeśli byłaby to córka "byłej" prostytutki a dziewczyna nie poszłaby w ślady
                matki to pewnie bym przebolała. Niemniej jednak miałabym duże wątpliwości.
                Jeśli córka miałaby również "agencyjną" czy "przydrożną" przeszłość, to mówię
                nie. Zdecydowanie. Nie akceptuję, nie toleruję, nie uważałabym takiej za
                odpowiednią partnerkę dla syna. Prostytucję uważam za niemoralną.
                • Gość: Oleńka Re: mam do Ciebie pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:30
                  W szkole.
                  Chlopak ma 16 lat i dziewczynka nie ma żadnej przeszłości.

                  A Ty mówisz "przebolałabym"...
                  Dlaczego ją karzesz za coś, czego nie zrobiła?
          • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:46
            Moze przeczytaj tamtą wymiane zdań, to nie będziesz musiała pisać głupot :)

            Triss postawiła tezę, że dobrze jest zabronic swoim dzieciom bawienia sie z
            innymi DZIEĆMI pochodzącymi z niewłaściwych srodowisk.

            Sissi, to jest żenujące, że trzeba takie rzeczy tłumaczyc :(
            Dlaczego nie odniesiesz się do meritum sprawy?

            Albo może daj jakie słowo n/t bicia dzieci?

            :)

            • Gość: Sisi Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:19
              Ja swojej córki nie biję i biciu jestem przeciwna. Powiem ci też, że nie
              wtrącałam się jej nigdy do wyboru znajomych, sama jest na tyle rozsądną
              dziewczyną, że nie musiałam się wtrącać. Choć były sytuacje, w których się
              sparzyła, np. została dwa razy okradziona przez koleżanki. Ważne jest dla mnie
              jakie dzieci do niej przychodzą nie pod kątem rodziców (ich stanowisk,
              zarobków), ile tego co te dzieci mają w głowie, jak się zachowują, jak uczą,
              jak się wysławiają. Ale podejrzewam, że gdyby przyprowadzała do domu
              podchmielonych, klnących młodzieńców, lub zauważyłabym ją w takim
              towarzystwie, na pewno dostałaby reprymendę.
              • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:25
                Amen. Tacy, jak Ty powinni miec dzieci.

                :)
                • Gość: az Re: człowiek IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 00:30
                  > Amen. Tacy, jak Ty powinni miec dzieci.

                  Czy to oznacza, że inni nie powinni mieć dzieci?
                  A jeśli (mimo Twego ewentualnego - nie) je mają, to co wtedy?
                  • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:21
                    Nic wtedy - módlmy się za te dzieci ;)
                    • Gość: silva Re: człowiek IP: *.toya.net.pl 05.01.04, 05:44
                      Wiesz co gf? módlmy się raczej za to,żebyś ty naprawdę nigdy nie miała dzieci.
                      • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:48
                        no patrz - to macie z Melanią odmienne zdania ;)
            • triss_merigold6 Re: człowiek 05.01.04, 00:20
              Nie tyle zabronić ile kontrolować. Zabraniać np. nastolatkowi to ja będę sobie
              mogła. Akurat posłucha. Nie widzę nic złego w tym, że rodzic pyta: kto to? skąd
              go/ją znasz? gdzie mieszka? gdzie chodzi do szkoły? co robią jego/jej rodzice?
              Kilkuleniego dziecka mogę nie wypuszczać na podwórko, z nastolatkiem już się to
              nie uda. Liczę na to, że nastolatek mając wpajane pewne zasady od dziecka sam
              będzie potrafił odpowiednio i po zrobieniu paru głupot wybrać sobie towarzystwo.
              • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:28
                Kurcze Triss...

                Nastolatek bedzie miał w nosie "wpojone". To nie pies. Jeśli uwierzy i przyjmie
                za swoje, dopiero wtedy będzie sie tym kierował.

                Powtarzam pytanie - co zrobisz, jeśli Twój 16-letni syn zacznie się spotykać z
                córką prostytutki?
                • triss_merigold6 Re: człowiek 05.01.04, 01:23
                  Poczekam aż mu przejdzie. Bez histerii i ingerencji. Nastolatkowi wiele rzeczy
                  przechodzi. Mnie np. "przeszła" tzw. nastoletnia miłość do chłopaka z zawodówki
                  kiedy dotarły do mnie nieprzekraczalne różnice poziomów intelektualnych i
                  obyczajowo-towarzyskich.
                  • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:25
                    A jeśli panna jest inteligentna i obyczaje towarzyskie ma właściwe, bo do
                    szkoły chodzi i inne środowiska od domowego poznaje, skutkiem czego nie
                    przejdzie mu?
              • Gość: Sisi Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:15
                Pytać, to nic złego, ale decydować o znajomościach dziecka w zależności od
                zawodów rodziców innych dzieci, to produkowanie kolejnego snoba. Ja od samego
                początku prowadziłam szczere rozmowy z córką, na różne tematy, zawsze
                podkreślając, że jak będzie mówić prawdę, to nie będę się na nią gniewać.
                Widzę po niej, że szczerość, brak obłudy, przekazywanie systemu wartości, ale
                też pozwalanie na błędy i ponoszenie ich konsekwencji przez dziecko daje
                efekty. Niemniej zawsze, starałam się ją pilnować, nie nadmiernie oczywiście,
                ale sytem zakazów i nakazów w moim domu istnieje. Dziecko potrzebuje mądrego
                przewodnika. Powodzenia w przyszłym rodzicielstwie, Triss, to trudna, ale też
                wspaniała droga.
        • kamfora Re: człowiek 04.01.04, 23:43
          Gość portalu: Oleńka napisał(a):

          > A teraz idź poszukaj skinheada i potraktuj go "z szacunkiem, jak
          > inteligentnego, poważnie, okaż zaufanie itd."

          Zdziwisz się :-)
          Właśnie dzisiaj po południu miałam okazję takich dwóch spotkać, wcale bez
          szukania - bo w tramwaju. Weszli i od razu zaczęli "podduszać" siedzącego
          chłopaka, wyrywając mu komórkę i szarpiąc o pieniądze. Siedziałam kilka miejsc
          dalej, przede mną mój syn (postury zdecydowanie Małysza, nie Gołoty).
          No - ktoś musiał im powiedzieć, żeby przestali i oddali tę nieszczęsną komórkę,
          więc tym razem zrobiliśmy to my...Efekt był taki, że komórkę oddali i wysiedli
          na najbliższym przystanku. Być może zadziałało zaskoczenie - że ktoś w ogóle śmiał
          zwrócić uwagę, być może co innego...
          Skinheadzi też byli dziećmi.
          • Gość: Oleńka Re: człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:47
            po ile mieli lat? :)
            • kamfora Re: człowiek 05.01.04, 00:02
              Gość portalu: Oleńka napisał(a):

              > po ile mieli lat? :)

              Nie zapytałam ;-)
              Ale tak na moje oko - 18 - 20.
              Ja tak teraz piszę o tym dosyć lekko, ale prawdę mówiąc, to
              wtedy nie bardzo mi było do śmiechu. Tym bardziej, że nikt z pozostałych
              pasażerów nie zdradzał najmniejszej chęci "wtrącania się".

              No, ale z drugiej strony, jakby co - to dla katolika smierć męczeńska najlepszym
              sposobem wejścia do nieba ;-)Więc jak widzisz - nie było to z mojej strony
              całkiem bezinteresowne ;-)
              • Gość: Oleńka :-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:15
                musisz groźnie wygladać ;D
                • kamfora Re: :-))))) 05.01.04, 07:53
                  Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                  > musisz groźnie wygladać ;D

                  Nie wiem, czy "muszę" ;-).
                  Ale wydaje mi się, że nastąpił niepotrzebny "skręt" na tych skinheadów.
                  No bo ja pisałam o traktowaniu współmałżonka/rodzica/brata-siostrę czy
                  współpracownika w sposób, jaki Ty sugerowałaś za najlepszy wychowawczo
                  w stosunku do dziecka. I w dalszym ciągu twierdzę, że tego nie da się
                  oddzielić. Nie można nagle zacząć traktować dziecko inaczej niż ludzi wkoło.
                  To znaczy - można, ale dziecko natychmiast wyczuje fałsz.
                  A nie zaprzeczysz chyba, że dużo trudniej jest traktować tak bliskie
                  osoby, z którymi przebywasz na codzień, niż przypadkowo spotkanych przechodniów
                  (skinheadzi to jednak margines, mimo wszystko, w dodatku - oceniany na
                  podstawie wyglądu jako masa, a nie indywidualnie)

                  Zapytałaś Triss o jej ewentualną postawę na ewentualne zakochanie jej
                  ewentualnego syna w córce prostytutki (uff ;-)
                  A ja mam pytanie do Ciebie: jak Ty byś zareagowała, gdyby Twoja ewentualna córka
                  (powiedzmy - 15-letnia) zakochała się w chłopcu pochodzącym z bardzo wierzącej
                  rodziny?
                  I gdyby to zakochanie nie mijało, a szesnastolatek, mając "wpojone" pewne
                  zasady - starał się trzymać z daleka ;-) chociaż też byłby zakochany?
                  I Twoja córka zaczęła się zastanawiać nad przyjęciem jego wiary...no,
                  rewolucja jednym słowem;-)?

                  I nie mów, proszę, że nie będzie takiej ewentualnosci - wszak teoretyzujemy :-)
                  • Gość: Oleńka Re: :-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:28
                    Re chłopiec z wierzącej rodziny: mam bliskich przyjaciół głęboko religijnych, o
                    rodzinie nie wspominając. Dziecko ma pełne i wyłączne prawo decydownia o swojej
                    religijności, z całą pewnoscią nie ingerowałabym. Ale Twoja analogia nie jest
                    dobra, bo ja nie pytałam Triss o zwiazek z prostytutką, tylko z dzieckiem
                    prostytutki niemającym takich doświadczeń. Przesadziłaś czyli nieco ;)

                    • kamfora Re: :-))))) 06.01.04, 08:27
                      Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                      > Ale Twoja analogia nie jest
                      > dobra, bo ja nie pytałam Triss o zwiazek z prostytutką, tylko z dzieckiem
                      > prostytutki niemającym takich doświadczeń. Przesadziłaś czyli nieco ;)

                      Masz rację, że to nie jest dobra analogia. Ba - powiem więcej: to w ogóle nie
                      jest analogia, bo nie miała być:-) Twoje pytanie było do Triss. Moje było do
                      Ciebie - i dotyczyło Twojej reakcji na postawę ewentualnej 15-letniej córki,
                      a nie reakcji rodziców chłopca. Co powiedziałabyś córce, gdybyś widziała, że
                      cierpi z powodu odrzucenia?
                      • kamfora aha, zapomniałabym... 06.01.04, 08:43
                        nie dodałam, że chłopiec jest muzułmaninem.
                        • Gość: Oleńka Re: aha, zapomniałabym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 14:32
                          Nie sądzę, zeby moje potencjalne dziecko mogło nie odziedziczyć po mnie
                          instynktu ;)
    • maly.ksiaze Tak zupełnie na marginesie... 05.01.04, 01:20
      Jestem pełen podziwu, że macie (zarówno Oleńka, jak i Triss) tak
      wykrystalizowane poglądy na temat tego, jakie 'podejście', jaki sposób
      wychowywania dzieci jest tym właściwym. Wszystko jest na miejscu: założenia,
      metody, konsekwencje i efekty uboczne. Ja tak nie umiem.

      Pozdrawiam,

      mk. (pełen uznania)
      • jmx Re: Tak zupełnie na marginesie... 05.01.04, 01:27

        Mogę być złośliwa? Takie podejście z reguły dotyczy teoretyków ;-)
      • yagnieszka Re: Tak zupełnie na marginesie... 05.01.04, 01:27
        maly.ksiaze napisał:

        > Jestem pełen podziwu, że macie (zarówno Oleńka, jak i Triss) tak
        > wykrystalizowane poglądy na temat tego, jakie 'podejście', jaki sposób
        > wychowywania dzieci jest tym właściwym. Wszystko jest na miejscu: założenia,
        > metody, konsekwencje i efekty uboczne. Ja tak nie umiem.
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk. (pełen uznania)

        A nie miales tak PRZED urodzeniem dziecka/dzieci, ktore masz? Bo ja zawsze z
        nieslabnaca fascynacja slucham planow wychowawczych przyszlych matek - jesli
        Twoja zona bywa na baby showers to tez pewnie slucha z ciekawoscia. Co zlego w
        tym, ze ludzie marza i wyobrazaja sobie? W koncu i tak kazdego dopada praktyka
        i weryfikuje, co jest do zweryfikowania.
        Macie juz snieg w Toronto czy w okolicy? U mnie juz ogrod lekko przykryty -
        jutro bedzie pieknie. Juz sie martwilam o moje drzewa owocowe - bez sniegu i
        mrozu moglyby je na wiosne zaatakowac robale.
        • Gość: Sisi Re: Tak zupełnie na marginesie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:34
          To prawda, praktyka weryfikuje. Ja, choć już dość długo praktykuję i jak na
          razie narzekać nie mogę, ciągle z pewnym niepokojem podchodzę do efektów, tym
          bardziej, że dziecię mi wchodzi w wiek "nastolatkowy" - co będzie czas pokaże.
        • maly.ksiaze Re: Tak zupełnie na marginesie... 05.01.04, 01:36
          Hmmm... czy ironia była aż tak dobrze zamaskowana, że wcale jej nie widać?

          > Co zlego w tym, ze ludzie marza i wyobrazaja sobie? W koncu i tak
          > kazdego dopada praktyka i weryfikuje, co jest do zweryfikowania.
          Nic, oczywiście. Wprost przeciwnie, jakieś poglądy mieć wypada. Ale i dystans
          do nich też. Z drugiej strony, jak już ktoś deklaruje, że dzieci nigdy,
          przenigdy - to właściwie o co chodzi? Tylko proszę nie pisz, że o pryncypia.

          Nawiasem mówiąc, jako nastolatek należałem do harcerstwa. Drużyna składała się
          w dużej części z podwórkowych łobuzów - takich, że to 'nic dobrego z nich
          wyrosnąć nie może', jak mawiała Pani Babcia Sąsiadka. Co dziwne, w dużej części
          miała rację. A jednak był to (proszę się nie śmiać) dla mnie jeden z
          jaśniejszych punktów tamtego czasu. Tak wspaniałych kolegów nie miałem potem
          już nigdy.

          Pogubić się w tym można. Co dobre, a co złe.

          > Macie juz snieg w Toronto czy w okolicy? U mnie juz ogrod lekko przykryty -
          > jutro bedzie pieknie. Juz sie martwilam o moje drzewa owocowe - bez sniegu i
          > mrozu moglyby je na wiosne zaatakowac robale.
          Nie bardzo. Freaky year! Ale pono ma padać w nocy.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • maly.ksiaze Dopisek... 05.01.04, 01:37
            Aha. Czy ja tak miałem? Nie, nie miałem. Mnie przyszłość zawsze zaskakuje, więc
            staram się z nią nie utrzymywać stosunków.

            Pozdrawiam,

            mk.
          • Gość: Oleńka Aronie widać, tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:40
            póki co lekko zielona :)

            Jest znacznie gorzej niż myslisz - mam nawet pogląd na to, kto najpiękniej gra
            na skrzypcach, mimo że sama na nich nie gram :)))

            Ale, do rzeczy może :)
            Bijasz dzieci?
            • maly.ksiaze Oczywiście... 05.01.04, 02:58
              > Bijasz dzieci?
              Ba, nie tylko dzieci. Również żonę i babcię-staruszkę. Masz jeszcze jakieś
              rzeczowe pytania?

              Gość portalu: Oleńka napisał(a):
              > Jest znacznie gorzej niż myslisz - mam nawet pogląd na to, kto
              > najpiękniej gra na skrzypcach, mimo że sama na nich nie gram :)))
              Poglądy mieć, jak napisałem, należy i wypada. Nie próbuję wcale Cię uciszyć
              argumentem 'co Ty o tym wiesz, skoro dzieci nie ma'. Po prostu zaskakuje mnie
              kategoryczność i systematyczność tego, co pisze Triss i co piszesz Ty.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • Gość: Oleńka Re: Oczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 03:03
                > > Bijasz dzieci?
                > Ba, nie tylko dzieci. Również żonę i babcię-staruszkę. Masz jeszcze jakieś
                > rzeczowe pytania?

                tak, ale jutro, bo dziś ewidentnie wypiłeś juz za dużo :)



                Tak łatwo stawiasz znak równości między czyimś pisarstwem i jego poglądami? ;)
                Jak na dużego chłopca, nieco głupio ;))
                • maly.ksiaze Re: Oczywiście... 05.01.04, 03:09
                  Dlaczego głupio? Zakładam, że moi rozmówcy są uczciwi i inteligentni. Że w
                  miarę sensownie oddają to, co chcą wyrazić i że są to ich poglądy. Nie
                  doszukuję się drugich den, potrójnych masek i poczwórnych osobowości. To
                  wymagałoby czasu.
                  Innymi słowy, dyskutuję z wyrażonym (jak to nazywasz: pisarstwo) poglądem, bo
                  do niczego innego nie mam ochoty docierać.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                  • Gość: Oleńka Re: Oczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 03:15
                    Co ma do tego uczciwość?

                    Analogicznie, można postawić tezę, ze jesteś nieuczciwy z tą swoją aronią...

                    ech, skończmy już to, bo ilekroć z Tobą "rozmawiam", mam wrażenie, ze zawsze
                    zmierzamy w 1 kierunku - a wybitnie mi sie on nie podoba.

                    pozdrawiam i kończę.
                    • maly.ksiaze Re: Oczywiście... 05.01.04, 03:27
                      Uczciwość oznacza, że staramy się wyrazić to, co naprawdę w danej sprawie
                      myślimy, bez zastawiania sieci. Ironia czy sarkazm to jednak rzecz z innej
                      półki. Swoją drogą ciekaw jestem, w jakim kierunku wg. Ciebie 'to zmierza'. Bo
                      jak dla mnie stoi w miejscu. Napisz może coś jeszcze o wychowywaniu dzieci. Ale
                      raczej jutro; albo nigdy. Na dzisiaj wszak skończyłaś.

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                      • Gość: Oleńka Re: Oczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 03:32
                        wybieram "nigdy" i mam nadzieję, ze przyjmiesz to z radością :)

                        dobranoc :)
                        • maly.ksiaze Nie... 05.01.04, 03:38
                          Jestem raczej rozczarowany. Miałem wrażenie, że masz coś do powiedzenia o
                          systematyczności Twoich poglądów na wychowanie i na wartości.

                          Pozdrawiam,

                          mk.

                          PS. Tu Możesz dodrzucić jakiś docinek. O tym, że nie warto ze mną rozmawiać.
                          Albo o tym, że ja nie mam nic do powiedzenia. Ale odradzam, bo to zepsuje
                          efekt...
                          • Gość: Oleńka Re: Nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:31
                            Popełniasz błąd mierzenia własną miarą - ja do efektu wagi nie przykładam :)
          • yagnieszka Re: Tak zupełnie na marginesie... 05.01.04, 01:44
            Chyba zlapalam ironie ale powoli trace humor. Prosze wobec tego o
            wybaczenie ;o)
            Jak sie samemu jest z praskiego pijackiego lumpenproletariatu to co w ogole
            moze czlowiek wiedziec o odpowiednim towarzystwie w dziecintwie? No co?
            Podobno na Dworcu Wilenskim juz i tak by sie nie dalo przekimac nocy, bo tam
            jest jakies nowoczesne biuro czy cos w tym rodzaju - tym sposobem moj swiat i
            tak juz przestal istniec a swiat dzieci Triss i GF jeszcze wciaz daleko w
            przyszlosci jesli w ogole. Czyli na dzis - skupiam sie na pogodzie ;o)
            • maly.ksiaze Faktycznie, na Wileńskim już się nie da. 05.01.04, 03:01
              Cały ze szkła i stali. Bałem się wejść. Ale Wschodni wygląda tak, jak wyglądał.
              Czy pocieszyłem Cię choć trochę?

              Pozdrawiam,

              mk.

              PS. Wciąż nie pada.
              • yagnieszka Re: Faktycznie, na Wileńskim już się nie da. 05.01.04, 03:06
                maly.ksiaze napisał:

                > Cały ze szkła i stali. Bałem się wejść. Ale Wschodni wygląda tak, jak
                wyglądał.
                >
                > Czy pocieszyłem Cię choć trochę?
                >
                > Pozdrawiam,
                >
                > mk.
                >
                > PS. Wciąż nie pada.


                Na Wschodni to mi bylo za daleko, potem rano musialabym miec na tramwaj do
                szkoly a u mnie z pieniedzmi w bogatych gierkowskich czasach bylo krucho - od
                wczesnego dziecinstwa nie umialam sie dostosowywac do ogolnie przyjetych
                wzorcow ;o)
                Jak u Ciebie nie pada, to Ty musisz mieszkac zdecydowanie na zachod ode mnie.
                Daleko masz do Kingston? Moze do rana i do Ciebie doleci bialy puch.
                Fajnie Ci miec tak Babcie-Staruszke do bicia, ja mam tylko dwa psy a i one
                uciekaja w pole jak sie domysla, ze mam zly humor ;o) Okropnie cwane sa ale to
                pewnie dlatego, ze przywiezione jeszcze ze Stanow. W tych Stanach to wszyscy
                cwani i najmadrzejsi na swiecie. Nawet psy ;o)
                • maly.ksiaze Re: Faktycznie, na Wileńskim już się nie da. 05.01.04, 03:14
                  W każdym razie Warszawa zmienia się w stylu 'patchwork', zwłaszcza praska
                  strona.

                  Pozdrawiam,

                  mk.

                  PS. Mieszkam tam, gdzie robi się wino.
    • jastrzebiec To i ja dorzuce swoje trzy grosze 05.01.04, 06:16
      Albo cytat niereprezentatywny, albo Olenka nie zrozumiala triss.

      Wychowanie polega na przekazywaniu wartosci oraz wzorcow postepowania. I
      jeszcze na rozbudzaniu zainteresowan. Wychowuje sie nie tyle poprzez "rozmowy
      wychowawcze", nakazy oraz zakazy ile - poprzez dawanie dziecku przykladu
      wlasnym postepowaniem. W pelnym wymiarze.

      Pokazywanie dziecku co dobre a co zle to nie zadne tresowanie - to jest istota
      wychowania. Pod warunkiem, ze jest sie konsekwentnym. Jezeli zatem mowi sie
      dziecku, np. ze nie nalezy uzywac slow wulgarnych to samemu nalezy nie klnac
      przy byle okazji. Jezli mowi sie dziecku, ze nalezy odnosic sie do innych z
      szacunkiem to i samemu nalezy tego przestrzegac. Rowniez wobec dziecka.

      Nie wiadomo z gory czy dziecko zawsze i napewno bedzie potrafilo wlasciwie
      ocenic dana sytuacje "na podworku". Stad koniecznosc pewnej ostroznosci. Moze
      nie potrafic. "Na poczatku" bowiem czlowiek jest jak "tabula rasa". Bo nie
      przychodzimy na swiat wyposazeni w wiedze co dobre co zle. Moralnie jestesmy
      z "natury" neutralni. Co dobre, co zle, jest nam "wpajane" w procesie
      wychowania. Zdawac sie w tej dziedzinie na wspolprace podworka to nader
      ryzykowna propozycja.

      Na zyczenie dziecka, zeby nauczyc je klnac w jezyku kraju z ktorego
      przyjechalem poprosilbym zapewne wpierw zeby nauczylo mnie klnac w jego wlasnym
      jezyku, po czym poprosilbym o wyjasnienie przydatnosci tej "wiedzy". Przypadek
      takowy jawi mi sie calkowicie hipotetycznym: zadne sasiedzkie dziecko nie
      poprosi akurat mnie o taka nauke, pogada na ten temat z wlasnym rowiesnikiem.
      • Gość: Oleńka Re: To i ja dorzuce swoje trzy grosze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:36
        Nie czytałeś Triss. To jest faktycznie niereprezentatywne, ale to przeniesienie
        dyskusji z innego wątku - dotyczącej tezy Triss, że należy oceniać
        potencjalnych kolegów dziecka po ich domach.

        pozdrawiam :)
        gf

        p.s.historia z dzieckiem i przekleństwami jest autentyczna :)
        • jastrzebiec Re: To i ja dorzuce swoje trzy grosze 06.01.04, 07:43
          Ocenianie kolegow/kolezanek dziecka "po ich domach" nie wydaje mi sie tak
          znowuz calkiem pozbawione sensu. Pod warunkiem, ze nie bedzie to jedyne i
          rozstrzygajace kryterium. No, i wedlug jakich kryteriow dokonujemy tej oceny?


    • aiszka4 o krzywdzeniu dziecka-przemyślenia własne 06.01.04, 10:52
      Moim skromnym zdaniem (bo mam tylko dwoje, a nie 20-cioro dzieci), jest
      różnica w krzywdzeniu dzieci, a popełnianiu błędów wychowawczych.
      Kiedy planowałam powiększenie rodziny, obiecywałam sobie, że nie dam dziecku
      nawet klapsa, nigdy nie krzyknę. Ze wstydem przyznaję, że nie udało mi się:(
      Nie mam pojęcia, jak zareaguję, jeśli mój syn zakocha się w córce prostytutki,
      albo córka znajomych znajdzie wśród blokersów.
      Na razie roszczę sobie prawo do ustalania, jakie programy w telewizji moje
      dzieci mogą oglądać, w co mają się ubrać, idąc do piaskownicy, a w co na
      imieniny u babci.
      Nie lekceważę wpływu otoczenia na moje dzieci. W naszym domu nie używa się
      wulgaryzmów, ale niestety moje pociechy mają już pewien ich zasób i zdarza im
      się czasem używać w praktyce.
      Uważam, że nie mam prawa wtrącać się, jeśli moja sąsiadka wścieka się na swoje
      dzieci i krzyczy na nie tak, że słychać na klatce schodowej. Wierzę jednak, że
      starczy mi cywilnej odwagi, żeby z nią poważnie porozmawiać, a nawet zgłosić
      gdzie trzeba, jeśli jej dzieci zaczęłyby chodzić zaniedbane i z widocznymi
      śladami rękoczynów.
      To takie moje przemyślenia, mam nadzieję, że nie uraziłam żadnego aktualnego,
      ani potencjalnego rodzica:))
      • Gość: Richelieu* jeśli myli się klaps z katowaniem IP: *.localdomain / 213.77.25.* 06.01.04, 14:34
        to potem nie dziwi niechęć do wtrącania się
        Gorzej, że większość z Was nie ma pojęcia o wymiarach katowania i dlatego tak
        uparcie tkwi w swoich przekonaniach. Poczytaliście sobie artykuł dziennikarki,
        która tak samo niewiele wie i myślicie, że teraz jesteście specami. Figa, nie
        specami. Klaps to żadno katowanie, większość z nas w dzieciństwie dostawało
        klapsy, ot, takie wychowanie. Ale co to ma wspólnego z prawdziwą tragedią?
        psychologowie z bożej łaski ;(
        • j_ar Re: jeśli myli się klaps z katowaniem 06.01.04, 15:25
          ale w czym problem, klapsa trzeba czasem dac, do kąta czasem trzeba postawic,
          czasem trzeba krzyknac, czasem zabronic jakiegos zachowania...ot, takie
          maluczkie wplywanie pozytywne na dziecko.... nie ma to przeciez absolutnie nic
          wspolnego z katowaniem dziecka
        • aiszka4 Re: jeśli myli się klaps z katowaniem 06.01.04, 17:13
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > to potem nie dziwi niechęć do wtrącania się
          > Gorzej, że większość z Was nie ma pojęcia o wymiarach katowania i dlatego
          tak
          > uparcie tkwi w swoich przekonaniach.

          Nigdy osobiście nie spotkałam się z fizycznym katowaniem, więc nie miałam
          okazji sprawdzić, czy uparcie tkwię w swoich przekonaniach.
          Kilkakrotnie w tym wątku padło pytanie o bicie dzieci, więc przynałam się, że
          mimo moich postanowień, nie udało mi się nie dać dziecku klapsa. A to też
          bicie.

          Poczytaliście sobie artykuł dziennikarki,
          > która tak samo niewiele wie i myślicie, że teraz jesteście specami. Figa,
          nie
          > specami.

          Nigdy, choćbym przeczytała nie jeden artykuł, tylko wszystko, co o wychowaniu
          dzieci napisano, nie uważałabym siebie za speca.

          >Klaps to żadno katowanie, większość z nas w dzieciństwie dostawało
          > klapsy, ot, takie wychowanie. Ale co to ma wspólnego z prawdziwą tragedią?
          > psychologowie z bożej łaski ;(

          Klaps to też przemoc fizyczna, choć o innej skali, niż katowanie. Umiem
          odróżnić, co nie usprawiedliwia mnie, że daję "tylko" klapsa.

          A o co chodzi z "prawdziwą tragedią", bo wątek zaczął się od problemu
          wybierania towarzystwa dla jeszcze nie narodzonych dzieci? To chyba jeszcze
          nie tragedia?

          • Gość: Richelieu* Re: jeśli myli się klaps z katowaniem IP: *.localdomain / 213.77.25.* 06.01.04, 18:47
            więc właśnie. Jeśli już klaps to przemoc fizyczna to jak można mówić o
            przemocy gdzie śladem nie jest delikatny ślad na pup[ie znikający po 10
            minutach, a trwale uszkodzony kręgosłup, wybite zęby, przypalana skóra nie
            mówiąc już o sktokroć gorszej przemocy psychicznej w postaci szantażów, że
            zabije, że zgwałci, że to i tamto.

            dla mnie klaps to żadna przemoc w porówananiu choć wiem, że rodzi bunt, a nie
            pokorę. Własnego dziecka, teoretycznei, nigdy nie uderzę. Ale, tu w ogóle nie
            ma porównania z nasileniem przemocy.
            • aiszka4 Re: jeśli myli się klaps z katowaniem 06.01.04, 19:09
              Zostawmy już może przemoc fizyczną, bo mamy takie same poglądy. Nie rozumiem
              tylko tego stwierdzenia o nieumiejętności odróżnienia, chyba, że to nie było
              do mnie.

              Nie odbieram nikomu prawa do planowania sposobu, w jaki wychowa swoje przyszłe
              dzieci. I chwała każdemu, kto tych postanowień będzie się trzymał.
              Mnie do końca to się nie udało, ale mimo to nie uważam się za najgorszą mamę
              na świecie. A teraz po prostu nie odpowiadam na pytania, co bym zrobiła, gdyby
              moje dziecko postąpiło tak, czy inaczej, znalazło sobie takie, czy inne
              towarzystwo. Ingeruję w życie moich dzieci na tyle, na ile uważam, że
              powinnam. Mam nadzieję, że kiedyś nie poczytają mi tego za krzywdę.
              Triss ma prawo planować towarzystwo dla swoich przyszłych dzieci, Oleńka ma
              prawo nie planować macierzyństwa (chyba gdzieś padła taka uwaga?) A jak będzie
              w rzeczywistości, to tylko one będa wiedziały (chyba, że opowiedzą o tym na
              forum:))
              • Gość: Oleńka Re: jeśli myli się klaps z katowaniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 19:13
                Nikt nie odmawia Triss takiego prawa.
                My natomiast mamy prawo do oceny takiego wyboru i wyartykułowania jej.
                • aiszka4 ??? 07.01.04, 12:21
                  Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                  > Nikt nie odmawia Triss takiego prawa.
                  > My natomiast mamy prawo do oceny takiego wyboru i wyartykułowania jej.

                  A kto to jest "My" i gdzie wyczytałaś, że "Wam" takiego prawa odmawiam? :)
                  • Gość: Oleńka Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 20:11
                    Nigdzie nie wyczytałam - stwierdzam fakt.
                    My = RR i ja.
                • yagnieszka Re: jeśli myli się klaps z katowaniem 07.01.04, 13:05
                  Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                  > Nikt nie odmawia Triss takiego prawa.
                  > My natomiast mamy prawo do oceny takiego wyboru i wyartykułowania jej.

                  Ale to nawet nie jest WYBOR!!! To jest dopiero pomysl na wybor w przypadku gdyby
                  ewentualnie zaszla w przyszlosci koniecznosc. Kruszenie kopii w takich
                  okolicznosciach jest co najmniej smieszne. Teoria teoria ale chociaz troche
                  reality check bywa zdrowym odruchem.
                  • Gość: Oleńka uff... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 20:13
                    to się nazywa "dyskusja" droga yagnieszko i nikt Cie do niej nie zmusza :))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja