Gość: Oleńka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.01.04, 17:55
Triss napisała:
"Skrzywdzić dziecko? Nie bądź śmieszna. Pokazywanie dziecku dobrych wzorców i
ochrona przed złymi to nie krzywda tylko dobrze pojęta troska. Tylko rodzice,
którzy dziecko i jego sprawy mają generalnie gdzieś nie interesują się tym z
kim ono przebywa, spędza czas, kogo zaprasza. Dzieci puszczone zupełnie
samopas
wyrastają najczęściej na podwórkowych chuliganów vel blokersów.
O cudze dzieci się nie powinnaś martwić tym bardziej, że problem nie będzie
Cię
dotyczył, bo jak pisałaś, własnych nigdy mieć nie zamierzasz.
To moja sprawa przed kim będę zamykać drzwi własnego domu. W moim środkisku
taka postawa jest normalna, akceptowana i uważana za zdroworozsądkową. Sprawę
przedyskutowałam z przyszłym mężem i zdania na ten temat mamy identyczne."
____________________________________________
Przenoszę to tu, bo wydaje mi się ważne.
Triss reprezentuje treserskie podejście do dziecka. Treserskie podejście
zakłada, ze dziecko nie myśli i nie czuję i ze da mu się "wpoić". Triss tego
słowa na szczęście nie użyła, ale jest charakterystyczne dla takiej postawy.
Zauważyłam, ze najlepsze efekty wychowawcze osiągają zawsze ci, którzy
dziecko traktują jak dorosłego - szanują jego godność, nie biją, nie szydzą,
nie traktują jak mniej inteligentnego, traktują poważnie i okazują zaufanie.
Na tym moim zdaniem polega miłość. Przywoływane przez triss "nie
interesowanie się" nie zasługuje na komentarz.
Triss się wydaję, ze jak jej dziecko spotka na podwórku inne dziecko, które
klnie, to jej dziecko też zacznie, bo nie bedzie umiało ocenić sytuacji.
Kochane i szanowane będzie umiało. A kiedy zbłądzi, zostanie mu pokazana
droga a nie wymierzona kara.
Jakiś czas temu postawiłam tu pytanie, co zrobilibyście, gdyby sąsiedzkie
dziecko poprosiłoby Was, zebyście nauczyli je kląc w języku kraju, z którego
przyjechalibyście. Istnieje tylko jedna dorosła odpowiedź - okazać zaufanie
prośbie dziecka. Zabrać je na spacer, wytłumaczyć, co to są "brzydkie wyrazy"
i po co ludzie (i gdzie) ich używają i zapytać, co chce wiedzieć.
Postawa Triss kojarzy mi się z mamami moich podstawówkowych kolegów, które
kazały się swoim dzieciom najniżej kłaniać dyrektorce, a woźnej, o której
mówiło się, ze kiedys była córą Koryntu ;) brońbóg "dzieńdobry" nie mówić
nigdy.
Ja wyniosłam z domu przekonanie, ze im niżej ktoś się znajduje w
tzw.społecznej hierarchii, tym większy mu się należy szacunek.
Uważam, ze odwrotne przekonanie bierze się z kompleksów.
na razie dość :)