potrzebuję ......... pocieszenia....

17.10.09, 13:36
witam
mam 19 miesiecznego synka, ktorego karmie piersia
i gdybym mu nie wciskala jedzenia, jadłby tylko piers
jakos nam sie udaje od kilku dni aby cycus byl tylko do spania w
dzien, do zasypiania wieczorem no i w nocy (ok.4-5 razy)
kolezanki synek z podobnym problemem po odstawieniu od piersi
zaczal ladnie jesc
w sumie wszyscy dookola mi to mowia, ze jak malego odstawie to
zacznie jesc - a ja znam przypadki - tu z forum, ze to roznie z tym
bywa
dobrze mi z karmieniem, narazie nie chcialabym przestawac karmic,
czasem mam tylko gorsze dni
chcialabym aby moj synek zaczal jesc normalne jedzonko
i chyba z tego powodu najbardziej mi smutno
kazde karmienie jest zazwyczaj przy zabawie, sam jakby jadl to 2
kesy i koniec
a jesli go nie nakarmie to wola o cyca
bardzo duzo powtarza slowek i nie potrafie mu odmowic wtedy jak
mowi: "mama cicia posie badźo badźo"
    • mama08 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 17.10.09, 16:10
      "mama cicia posie badźo badźo" SŁODKIE smile
      Wnioskuję, że Synek jest 24h/dobę z Tobą? Mój też przy mnie je dużo mniej niż
      np. w żłobku, gdzie nie ma możliwości dopicia mlekiem.
      Moim zdaniem karmienie przy zabawie to nakręcanie sytuacji. Uważam, że dziecko
      powinno jeść przy stole, z rodzicami- ile zje, tyle zje i widocznie mu tyle
      wystarczy- a przy okazji samo uczy się zachowania przy stole, po prostu przez
      naśladownictwo. Owszem, w tym wieku motorek w pupie nakazuje odbiec na chwilę do
      zabawek, wrócić po coś do jedzenia, odbiec znowu itd, ale bieganie za dzieckiem
      z jedzeniem moim zdaniem to błędne koło- ono samo nie uczy się, że głód= idę do
      stołu po jedzenie. Jedynym sposobem w jaki umie świadomie zjadać jest picie mleka.
      Z drugiej strony rozumiem, że jak dziecko "nie je" (bo z tego co piszesz wynika,
      że jednak je i z głodu się nie słania wink a otoczenie ciśnie, to można się
      zdenerwować i napędzić.
      Myślę, że wyrośnie smile
    • basiak36 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 17.10.09, 19:46
      emilia7895 napisała:

      > witam
      > mam 19 miesiecznego synka, ktorego karmie piersia
      > i gdybym mu nie wciskala jedzenia, jadłby tylko piers

      Gdybys mu nie wciskala, tylko pozwolila zeby jadl sam, bez karmienia lyzeczka i
      wciskania - pewnie za jakis czas bys zauwazyla ze dziecko zaczeloby jesc. Woli
      ssac piers, bo tego nikt mu nie wciska i sam decyduje ile je.
      Nie mozna zachecac kogos do czegos i chciec aby to polubil, przez zmuszanie i
      namawianie. Daj mu normalne jedzenie na stol, i nie namawiaj, niech sam zacznie
      jesc.
      ------------------------------------------
    • elowik Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 17.10.09, 20:11
      ja mam ten sam problem, mam 20 miesieczna corke i tez je tylko cyca,
      ale mnie to nawet przy zabawie nie da sie nakarmic, nie i koniec,
      teraz juz odpuscilam i klade na jej stoliku rozne rzeczy i przy
      posilkach siadamy do stolu razem, nie wiem kiedy doczekam sie
      efektow mnie zadawalajacych, ale teraz tak sprobuje, bo inne metody
      zawiodly i nie wiem, czy wlasnie zabawianie nie zakodowalo w niej
      niecheci.
      Niestety nie umiem Cie pocieszyc, choc sam fakt, ze Twoje dziecie
      nie jest jedyne to juz spore pocieszenie.
      Moglabym w sumie ja juz odstawic, ale boje sie wlasnie, ze wtedy to
      juz powietrzem bedzie zyla.
      W dzien to jakos moze by wytrzymala rozstanie z cycem, ale w nocy to
      bylby horror przez pare nocy.
      • gosia_p1979 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 17.10.09, 20:23
        Tu poczytaj, jest wszytsko na ten temat smile mi pomoglo, pozdrawiam

        forum.gazeta.pl/forum/w,21000,95740548,95740548,Karmienie_piersia_a_inne_jedzenie_niejadki_.html
        • emilia7895 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 17.10.09, 21:00
          dzieki dziewczyny
          obawiam sie tylko, ze jak mu dam aby sam jadl, a on nie zje, to
          bedzie caly czas przy piersi siedzial
          • basiak36 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 17.10.09, 23:35
            emilia7895 napisała:

            > dzieki dziewczyny
            > obawiam sie tylko, ze jak mu dam aby sam jadl, a on nie zje, to
            > bedzie caly czas przy piersi siedzial

            Ale nie probowalas? Dluzej niz kilka dni?
            Koniecznie rob te proby kiedy Ty tez jesz, daj jedzenie na stol i nie zwracaj
            uwagi na to co z jedzeniem robi, tylko sama jedz. I niech Cie nie korci
            podsuwanie mu czegokolwiek.
            Jesli teraz musisz mu wciskac aby cokolwiek zjadl, to wiadomo ze jesc w ten
            sposob nie polubi. Tym drugim sposobem raczej niewiele zje na poczatku, ale z
            czasem jest szansa ze zaczniesmile A piersi nie musisz mu oferowac non stop.
            • emilia7895 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 13:22
              probowalam moze z 2-3 dni i nic,
              a jeszcze dodam, ze np. jak jemy przy zabawie - powiedzmy kanapke,
              to on wie, ze je, ma swiadomosc, bo co jakis sie odrywa od zabawy i
              mowi mama bebek (mama chlebek) a jak ma dosyc to poprostu wypluwa
              a z ta piersia to jest tak, ze nie potrafie mu odmowic jak mnie prosi
              • basiak36 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 14:24
                emilia7895 napisała:

                > probowalam moze z 2-3 dni i nic,

                Za krotko. To nie ma byc probowanie tylko zmiana dlugoterminowasmile
              • agus2412 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 19:08
                Emilia postaraj sie nie dawac maluszkowi jesc przy zabawie, to nie jest dobry
                sposob. Tak jak piszą wyżej dziewczyny - sadzaj malucha zawsze w to samo miejsce
                (np krzesełko do karmienia) i niech sam je. Ja zaczełam z moim cycoholikiem jak
                mial okolo 15 miesiecy, dopiero po kilku tygodniach nauczyl sie JEŚĆ.
              • agus2412 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 19:10
                2-3 dni to nic! Czy Ty przyzwyczaisz sie np do wczesnego wstawania jesli
                wstaniesz wczesnie tylko dwa razy?
                • elowik Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 21:33
                  myslisz, ze 21 miesieczny cycoholik ma jeszcze szanse nauczyc
                  siejesc?
                  ja tez sadzam i daje do samodzielnego jedzenia, czasem pozwoli sobie
                  nalozyc na widelczyk, albo zjesc z mojego widelca, ale tojest jeden
                  kes, jedno polizanie i czekam na efekty, nie wiem tylko czy
                  wczesniej nie uschnie?
                  • basiak36 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 21:44
                    czasem pozwoli sobie
                    > nalozyc na widelczyk, albo zjesc z mojego widelca,

                    To znaczy Ty mu nakladasz jedzenie na widelec, nie on sam?
                    • elowik Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 22:01
                      ona naklada sama, ale czasem pozwalasobie pomoc, czasem nawet sie
                      domaga, ale nalozone jedzonko na widelec nie oznacza jeszcze, ze
                      zje, bo czasem rozrzuci, czasem zrzuca, a czasem tylko polize
                      • basiak36 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 20.10.09, 23:26
                        elowik napisała:

                        > ona naklada sama, ale czasem pozwalasobie pomoc, czasem nawet sie
                        > domaga,

                        Nie wiem, ja wyznaje zasade ze do tego jak dziecko je, sie nie wtracamsmile I wiem
                        ze dlatego z drugim dzieckiem nie mam takich problemow jak ze starszym. Jak mala
                        nie daje rady nalozyc czegos na widelec, bierze to do reki i naklada na ten
                        widelecsmile
                        W ogole sie nie wtracam do sposobu jedzenia i tego ile je. Mimo ze duzo czasu
                        uplynelo zanim w ogole zaczela jesc.
                        Poza tym wazne ze on chce probowac, nawet jesli tylko polize.
                        • elowik Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 21.10.09, 09:01
                          ja juz stracilam nadzieje, ze kiedykolwiek moje dziecko sie nauczy
                          jesc, bo nie wiem czy od polizania dziecko urusnie
                          • dimma Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 21.10.09, 09:31
                            Hej Elowik,

                            Moj cycoholiczny niejadek zaczął jesc jak miala 22 miesiace. trwa to
                            juz 3 tygodnie. Poprzedzone to bylo duzym regresem trwajacym
                            kilkanascie dni (odstawniene tych sladowych ilosci co jadła, powrot
                            do karmien w nocy, etc). potem poszło z dnia na dzien... je sporo
                            wiecej (choc pewnie i tak mniej niz przecietny rowiesnik), piersi
                            jest tyle samo co bylo, tylko nie wiem jak z mlekiem, bo w 10tc
                            jestem.

                            I u Ciebie przyjdzie taki dzien. Na razie wyluzuj (na Twoim mleku
                            nie zginie) i pilnuj, by widzial, ze jedzenie jest fajnesmile.

                            Ja osobiscie nie jestem tak restrykcyjna, i uwazam, ze cel uswieca
                            srodkismile. Pozwalam czasem (choc rzadko) na slodycza, frytki, czasem
                            pokarmię w roznych dziwnych nieprzepisowych okolicznosciach - np w
                            wannie ostatnio jadysmy fasolke szparagową, czasem przy bajeczce,
                            pilnuje tylko, by to nie weszło w nawyk. Duzo tez dalo angazowanie
                            dzieciaka do "pomocy" w gotowaniu - dostaje platikowy nozyk i kroi
                            banana, miesza mi make z cukrem na ciasto, ciasto na nalesiki..
                            sprzatania jest, ale "wlasnorecznie" zrobione nalesniki dla calej
                            rodziny smakuja lepiej.

                            Grunt, zeby dzieciak wiedzial, ze jedzenie to fajna rzeczy. A
                            przeciez my dorosli ( ja w kazydm razie) tez jadam czasem slodycze,
                            frytki, tez jem czasem przed telewizorem.

                            Pozdrawiam i wytrwalosci zycze (doskonale wiem, ile jej potrzeba)

                            pozdraiwam,
                            dimma



                            • elowik Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 21.10.09, 12:00
                              co masz na mysli odstawienie sladowych ilosci i karmienie w nocy,
                              moja corcia je w nozy, od polnocy przychodzi do nas do lozka i juz
                              zostaje do rana.
                              napisz jak wygladal plan dnia twojego dziecka jak to sie stalo, ze
                              zaczela jesc, rozumiem, ze nie odstawilas cyca
                              • dimma Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 26.10.09, 13:07
                                hejsmile)

                                cyca nie odstawiłam, ale zaszłam w ciaże. Młoda ssie ile chce,
                                wydaje mi sie, ze mleko jest - ale jak to wygląda dokładniej, np czy
                                sklad czy smak sie zmienil, to nie wiem... na pewno po tym regresie
                                w jedzeniu zaczela lepiej spac w nocy. Idzie spac ok 23.00 (spi po
                                poludniu pozno, 16.00-1900, wiec na dluzej jej starcza energii),
                                budzi sie teraz zazwyczaj po 4, czasem ok 5, no i tylko raz.

                                A plan? w dzien mloda jest z nianią. wiec od 8.00 do 15.30
                                dostawala rozne rzeczy. niania niestety troche niereformowalna, wiec
                                mloda dostawala jedzenie dosc czesto, tzn oprocz sniadanek i
                                obiadkow w stalych porach miala poddtykane rzeczy z tych posilkow w
                                miedzyczasie. na pewno nie dostawala slodyczy. i tak w ciagu dnia
                                zjadala platerek lub dwa wedliny, 30 dag kotlecik, pol malego
                                pomidorka lub kawalek papryki, wafelki pelnoziarniste ryzowe (takie
                                biale kolka), troche gotowanych warzyw (mniej-wiecej garsc). jak
                                zupka - to max 60ml. A, i uwielbialła i uwielbia makaron. Kupuje jej
                                pełnoziarnisty i jak juz nic nie wchodzilo, to makaron wchodzilsmile Po
                                poludniu jak ja juz bylam w domu to nic nie jadla, tylko piers. W
                                weekend- potrafila byc sama piers.

                                A niedawno czary-marysmile a co ciekawe, je tez jak ja jestem w domu i
                                w weekendy. Nie wiem, dlaczego, co sie zmienilo, ale to sie stalo z
                                dnia na dzien. moze rzeczywiscie moja ciaza cos namieszala w mleku i
                                juz jej nie wystarcza, a moze po prostu dorosła... Ssac dalej bardzo
                                lubi i raczej mniej nie ssie.

                                Z mojej drobnej perspektywy czasu - wydaje mi sie, ze grunt to nie
                                zniechecic dziecka i siebie do jedzenia i nie oceniac ilosci
                                jedzenia, ktore przyjmuje dziecko. na poczatku przy wprowadzaniu
                                nowosci troche przegiełam i mysle, ze nam to pokrzyzowalo plany i
                                zniechecilo małą do jedzenia na jakis czas.. no ale same wiecie -
                                wsparcia w otoczeniu nie mamy, raczej kazdy roztacza przed nami
                                perspektywe anemii i smierci glodowej dziecka, i straszy spadkami w
                                siatce centylowej.
                                U nas dziecko zdrowe to tłuste, w jednej rece z kiełbasą a w drugiej
                                z butlą mannysmile). A na deser pączeksmile
                                A ja wolę mojego niejadkasmile
                                pozdrawiam raz jeszcze!



                            • basiak36 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 21.10.09, 14:21
                              Duzo tez dalo angazowanie
                              > dzieciaka do "pomocy" w gotowaniu - dostaje platikowy nozyk i kroi
                              > banana, miesza mi make z cukrem na ciasto, ciasto na nalesiki..

                              Zgadzam sie, to bardzo wazne. I pomaga pokazac ze jedzenie jest fajne. Moja
                              coreczka, tak samo jak synek w jej wieku, lubia pomagac w kuchni, oczywiscie
                              sprzatania potem jest sporosmile)
                              A co do ilosci jedzenia, to naprawde wazne jest wyrobic nawyk w dziecku aby
                              jadlo tyle ile potrzebuje, nie wiecej. Otylosc, rowniez u dzieci, to niestety
                              rosnacy problem. I wielu 'niejadkow', skutecznie zachecanych przez mamy i
                              babcie, z czasem rzeczywiscie zaczyna jesc wiecej niz potrzebuja...

                              Co do jedzenia w roznych miejscach, my czasem robimy piknik rozkladajac koc na
                              podlodzesmile
    • fizula Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 22.10.09, 00:10
      Witaj,
      tak sobie myślałam dzisiaj o Tobie, Emilia, i jeszcze o Elovik.
      Dziewczyny, chcę Wam zaproponować taką zabawę, byście spróbowały na całą tę
      okoliczność jedzenia popatrzeć oczami swoich pociech.
      Napisałaś:

      > chcialabym aby moj synek zaczal jesc normalne jedzonko
      > i chyba z tego powodu najbardziej mi smutno

      Czy Twój synek gdyby umiał nie odpowiedziałby Ci: "Mamusiu, ale mleczko z
      piersi to jest normalne jedzonko
      . Dlaczego przez pierwszy rok czy dłużej to
      było normalne jedzonko, a teraz miałoby przestać nim być? Dla mnie te wszystkie
      marchewki, banany, chlebki, zupki- to dopiero nie jest normalne jedzonko.
      Potrzebuję przede wszystkim czasu, czasu i czasu oraz cierpliwości z Twojej
      strony, by oswoić się z tym nienormalnym jedzonkiem, które ty nazywasz raz
      jabłkiem, raz zupą, a innym razem soczkiem".
      Dziewczyny, mam takie wrażenie, że wpadłyście w pułapkę takiego negatywnego
      myślenia o mleku z piersi, jakie Wam narzuca otoczenie i traktowania go
      "nienormalnie". Zapewniam Was, że jest to na tym etapie normalny sposób
      żywienia, normalne jest też stopniowe zwiększanie się apetytu, a raczej
      początkowe eksperymenty dziecka z jedzeniem.
      Także nie dajcie się wpędzić w takie myślenie, bo to rzeczywiście bardzo
      dołujące: zarzut, że źle się opiekujecie swoimi dziećmi. Oczywiście jest on
      niewłaściwy.
      I można odwrócić kota ogonem i zadać pytanie: A dlaczego tym "wszystkim
      dookoła", którzy psioczą na karmienie piersią tak bardzo zależy, byś nie karmiła
      w zgodzie ze swoim dzieckiem? I nie tyle chodzi o oskarżanie ich, co próbę
      zrozumienia, dlaczego mają taki wypaczony obraz karmienia piersią, co
      przeszkodziło im akceptować tę fazę rozwoju dziecka, na której potrzebuje ono
      najwyraźniej mleka matki?
    • kinga700 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 22.10.09, 22:16
      Pocieszamsmile). Czyz to nie piekne, co Twoj synek mowi? No chyba by
      peklo serce z kamienia, a nie tylko matki, gdyby przyszlo odmowic.
      Och, jak pieknie bylo, gdy moja latorosl w wiekszym stopniu
      zadowolila sie mlekiem z piersi. To bylo takie proste. A teraz?
      Ciagle mysle, co by ona zjadla (18 mies.), co by tu podac, jak
      przyjdzie do kuchni i krzyczy przy nodze, bo koniecznie ma byc cos
      do jedzenia podane. Ja to juz w inny schiz popadam: ze to moje mleko
      to chyba jakos slabe. Dzis rano: piers, potem parowka, potem piers,
      potem troche jajecznicy na drugie sniadanie. W okolicy lunchu
      jeszcze podjadla swemu koledze w szpitalu z miseczki, ktorego
      odwiedzilysmy. Uwierzcie, do 15-16 miesiecy to dziecko prawie nic
      nie jadlo. Tylko piers. Mozecie sobie wyobrazic teksty tesciowej,
      ale na szczescie nie mieszkam z nia w bliskosci (mieszkam w UK) i
      wychowuje dziecko tak jak ja uwazam. Przyznam, ze jestem z siebie i
      coreczki bardzo dumna, bo widze, jak cudownie dziala Baby Led
      Weaning. Trzeba zaufac dziecku i przestac sie stresowac. To czasem
      trudne, wiem. Od kiedy coreczka skonczyla mniej-wiecej 11 mies.
      zaczelismy ja sadzac na wysokim krzesle, zawsze kiedy my jedlismy.
      Ona oczywiscie najczesciej nic nie jadla wtedy, czasem kawalek
      gruszki lub banana, bo to lubila. Czasem zjadla kilka kesow ryby,
      albo pieczonego ziemniaka z tunczykiem i to wszystko. Zero kaszek i
      kleikow. A wlasciwie, to probowalam tego, ale jej nie podchodzily,
      to sobie odpuscilam. Jak miala te 15mies to uwielbiala truskawki -
      oboje napawalismy sie z mezem patrzac jak wcina. Na tym etapie
      pojechalismy do Polski, gdzie babcie probowaly wciskac lyzeczka.
      Moze tam jedna-dwie sie udalo, a potem bylo pac w lyzke i koniec
      piesni. Mialam troche ubaw, bo babcie zapewnialy, ze im sie na pewno
      udasmile). Troche rzeczywiscie zaczela wtedy Weronika jesc wiecej, ale
      moim zdaniem, dzieki wspolnemu jedzeniu. W goscinie zwykle dosc duzo
      sie je i siedzi za stolem, widziala, ze inni jedza, a nie tylko tata
      czy mama. Tak miesiac temu mielismy jakby kryzys, ja sie kompletnie
      poddalam z karmieniem lyzeczka, bo chciala tylko sama, a nie bardzo
      wychodzilo. Ale wkrotce w miare opanowala jedzenie samodzielne
      (najwyzej bierze w lapke i final) i mam wrazenie, ze ja to bardzo
      fascynuje, ze juz potrafi i je po to by sobie pogrzebac w miseczce.
      Czasem dojada juz z poziomu podlogi:chodzi z miseczka i lyzeczka i
      tam sobie przycupnie gdzies i podjada. Czesto dywan i meble do
      mycia. A co tam - a jak ona ma sie nauczyc smodzielnosci? No i skoro
      ja to tak bawi?
      Czy to taka moda, ze dzis wszystkie dzieci sa niejadkami? Ja malo
      kiedy slysze, ze jakas mama jest zadowolona z jedzenia swego malego
      dziecka. a sa to mamy w 90 procentach "butelkowe". Czyli problem
      wszedzie ten sam. A moze to my - matki mamy problem. Czytalam
      ostatnio na jakims portalu "dzieciowym", ze male dzieci (toddlers),
      maja znacznie mniejsze zapotrzebowanie na pozywienie niz dzieci w
      pierwszym roku zycia, ze to drastycznie zwalnia. A moja pielegniarka
      srodowiskowa powiedziala, ze jedzenie dla maluchow to jedyna rzecz,
      ktora moga kontrolowac, wiec tej wladzy czesto uzywaja. Nie wiem,
      moze cos w tym jest. Sorry, ze sie tak rozpisalam, nie wiem, czy
      ktos przez to przebrnie. Pozdrawiam.
    • emilia7895 Re: potrzebuję ......... pocieszenia.... 26.10.09, 12:58
      dzieki dziewczyny
      rzeczywiscie jesli razem przygotowujemy posilki to maly sie cieszy, jest dumy i
      chce jesc (znaczy malutko, ale chetnie)
      sadzam malego razem z nami do jedzenia
      ale czesto jes tak, ze np jak je jabluszko to troszke sam zje, a potem daje mi i
      mowi dawac
      fizula dzieki, wlasnie o to mi chodzilo
Inne wątki na temat:
Pełna wersja