77_misia
16.11.09, 09:59
Zacznę od tego, że nadal karmię mojego 20 miesięcznego synka oraz
pracuję na pół etatu. Synek je: raz w południe, wieczorem, kilka
razy w nocy i bowiązkowo rano. Nie potrafi zasnąć bez
piersi w
buzi ani popołudniu ani wieczorem, ani nie chce zasnąć, jeżeli
po przebudzeniu w nocy nie dostanie "cycusia". Obserwuję, że nie
chodzi o picie mleka (pokarm)- ale o ssanie. Czasami prawie
wymiotuje z przejedzenia, ale nie potrafi zasnąć bez ssania...
Ostatnio moi rodzice wraz z mężem - przedstawili argument, którego
nie potrafię obalić. Takie moje długie karmienie dziecka - zrobiło z
niego więźnia piersi. Nie jest wolny, samodzielny, bo nie może
zasnąć, kiedy tego chce bez mojej piersi. Potrafi (kiedy mnie nie
ma) - przewracać się ze zmęczenia, pokładać, wchodzić do łóżka
próbować zasnąć - ale nic z tego -jest więźniem piersi (jej ssania).
Płacze i czeka z pokorą na mamę, miomo tulenia, czytania bajek,
śpiewania przez kogoś z rodziny, bądź nianię...
Zrobiłam test - nakarmiłam synka wieczorem i powiedziałam, że teraz
już zjadł - to kładziemy się na swoje poduszki i śpimy (bo nadal
przez karmienie piersią śpię z synkiem). Niestety po chwili rzucania
się po poduszce synek płaczem wymusił ssanie piersi.
Więc jednak - synek więźniem piersi? Jak myślicie?
A ja planowałam karmić do czasu, kiedy sam się odstawi