chciałam się przywitać :D

20.11.09, 15:01
A więc witam wszystkie długo karmiące i mam od razu pytanie smile czy
większość dzieci karmionych piersią jest niejadkami czy to raczej
żadkość??Mój synek(15 miesięcy)bardzo mało je bo się boi,że nie
starczy miejsca na mleczko co zrobić żeby zachęcić go do jedzenia??
Pierś zawsze na żadanie dostaje i w dzień i w nocy .
    • monjan Re: chciałam się przywitać :D 20.11.09, 15:16
      witaj
      napisz ile zjada dziennie i ile wazy?jak sie rozwija?czy jest radosny, bawi sie?
      to bardzo subiektywne-jest niejadkiem
      wiele mam zamartwia sie niepotrzebnie
      • kamilcia23 Re: chciałam się przywitać :D 20.11.09, 20:14
        # razy pierś(tak mniejwiecej czasem ze 2/3 razy wiecej)plaster taki
        około /5 mm wedliny albo sera żółtego,jeden danio ze 3/4
        ziemniaczki z zupki to trochę więcej czasem kotlecik(obiad z jednego
        dania np same ziemniaki albo sam kotlecik itd)ciastka to góra 2
        biszkopty albo herbatnik no i na sen cyc.Czesto zdaża się ,że obiadu
        wcale nie je.Waży całe 10kg mierzy 83cm no i ma 15 miesięcy.Ogólnie
        jest radosny chodz piskliwy ale nie wiem czy to jego natura czy taka
        reakcja na starszego brata uncertain bawic bawi się na spacerach natomiast
        ciągle się przewraca(chodzić zaczął mając 9 miesięcy)jakby dopiero
        zaczynał .
        • frida_a Re: chciałam się przywitać :D 20.11.09, 22:30
          Witamy !
          Bartolino też jest niejadkiem chociaż waży 11200g i mierzy 81 cm .
          Lubi zupy raczej wszystkie, ziemniaczki najlepiej z masłem ew.z duszoną
          marchewką, wędlinkę , parówki, chlebek jest beee,czasem poskubie rogala lub
          drożdżówkę, chrupki, biszkopty , na kaszki się obraził jak miał 12 m-cy, deserki
          słoiczkowe czasem zje a czasem nie.
          Nie zje ani kopytek, ani naleśniczków , racuszkow a ponoć dzieciaczki to lubią uncertain
          Za to mleczko od mamusi jest pyyycha!
          Osobiście uważam że właśnie w karmieniu tkwi problem ,chociaż i to nie jest
          regułą...
          Także kobito nie jesteś sama smile
    • staann Re: chciałam się przywitać :D 21.11.09, 15:12
      Wasze dzieciaczki to super jedzą! Moja córcia 19 m-cy, 10 kg, 83 cm. Śniadanie
      mleczko, a jak nie dam mleczka, bo mnie nie ma to nic.
      II śniadanie 2 gryzy bułki maślanej na spacerze, czasami dam jej jeszcze pół
      kinderjaja
      zupa - potrafi wcale nie ruszyć, zupa max 8 łyżeczek od herbaty
      cycuś do zaśnięcia
      II danie - przeważnie wcale, czasem kilka kawałków mięska, surówki nie ruszy
      wcale, ziemniaka wypluje, naleśników nie jada, racuchy wypluwa, tak samo jak kluski
      deser - hmm tu zjada pół mandarynki lub dwa ząbki grapefruita, czasem jakieś
      ciasteczko, ale staram się ograniczać słodycze do min., chociaż czekoladę to ona
      chętnie by jadała
      kolacja - zdarzy mi się jej ok 50 do max 100ml kaszki wcisnąć, ostatnio zamiast
      tego zjada kromkę chleba, ale tylko z samym masłem.
      i cycuś do zaśnięcia i 2x w nocy
      Ma ograniczone słodycze słodyczy, staram się nie dawać jej nic słodkiego do
      picia, bo to podobno ogranicza apetyt. Był moment, że nie dopuszczałam do
      podjadania między posiłkami, ale przez 2 tyg nic to nie zmieniło i tak nie
      jadła, więc teraz staram się jej coś wcisnąć między posiłkami - jakieś mięsko,
      czy owoc, ale idzie nam to bardzo opornie

      A tak z historii - widzę w niej swoje dzieciństwo i staram się nie wmuszać.
      Widzę, że tak samo jak ja - przetrzymuje jedzenie w buzi, ucieka, je tylko chleb
      z masłem, potrafi sprowokować wymioty. Moja mama z tego powodu ciągle mnie po
      lekarzach woziła, często mnie kluli i faszerowali różnymi specyfikami na poprawę
      apetytu -z marnym skutkiem. Babcia opowiada, że taka sama historia była z moją
      mamą, wiec taka chyba jest nasza uroda.
      Co robię, pilnuję, żeby to co zechce zjeść było rozsądne, nie zapycham
      słodyczami i słodzonymi napojami. Proponuję różne potrawy i nie zniechęcam się,
      to, ze nie chce czegoś teraz, nie znaczy, że nie zje tego za godzinę, tydzień,
      albo miesiąc. A jest bardzo radosnym i dobrze rozwijającym się dzieckiem. I
      oczywiście karmię piersią, bo mleko je z przyjemnością i nie rezygnuję z nocnych
      karmień, bo zawsze w nocy coś tam zje. Wiem, że mama i babcia miały trudniej, bo
      karmiły butlą. Ciągłe przygotowania mleka, a dziecko nie zjadało, to był dla
      nich kłopot.
      Bycie niejadkiem nie zależy w takim razie od tego, czy dziecko jest piersiowe, a
      dodatkowo wydaje mi się, że nam jest z tym łatwiej, bo nie muszę szykować mleka,
      które i tak miałabym wylać, które nie wiedziałabym ile naszykować, bo nie
      wiadomo ile księżniczka zechce zjeść i dodatkowa paranoja "zjadła tylko tyle" Z
      piersi nie wiem ile zjadła, więc liczę, że się najadła, a jak nie to zawsze może
      poprawić mlekiem w nocy.
      ochh ale się rozpisałam, chociaż nie wspomniałam, ze mnie w związku z tym też
      czasem dopada dołek
    • jola_ep Re: chciałam się przywitać :D 21.11.09, 18:55
      A może trochę zaufać dziecku?
      Może to nasze wymagania i wyobrażenia co do tego, ile dzieci mają jeść są przesadzone?

      Jeśli dziecko wyglada na zdrowe, jest radosne, ruchliwe, to może jednak się najada? Może z jakiegoś powodu jego układ pokarmowy dojrzewa dłużej niż innych? A mleko z piersi nadal zaspokaja jego potrzeby? Bo czym różni się takie jedzonko od mamy od kawałka sera popitego herbatką? Tylko tym, że jest bardziej wartościowe smile

      Dzieciaki przechodzą na inny tryb żywienia i to jest proces, który trwa. Kedyś wyczytałam, że jeśli dziecko bywa głodne lub jedzenie pozostawione w jego zasięgu "znika", to jest dobrze smile

      Moje dzieci były tzw. niejadkami. Może zresztą młodszy nadal jest wink (ma 10 lat) Jadły tak mało, że obie babcie załamywały ręce. Młodszy bardzo długo poprzestawał na moim mleko. W okolicy kilkunastu miesięcy zjadał łyżeczkę-dwie obiadu (najlepiej z talerza taty), parę chrupków kukurydzianych i 1/3 słoiczka gdy byłam w pracy. No i oczywiście moje mleko smile

      Nie wciskałam, pozwalałam mu jeść świadomie. Miał dziwne nawyki: wolał zjeść często i odrobinkę. Więc stałe posiłki to były raczej momenty, gdy my całą rodziną zasiadaliśmy do obiadu. Starałam się wtedy tak gotować, aby zawartość naszych talerzy nie była szkodliwa dla mojego synka wink A on raczej skubał, próbował niż jadł.

      Nadal je mało. Mniej więcej połowę tego, co jadają dzieci w jego wieku. Córka jako dorastająca nastolatka regularnie opróżnia nam lodówkę (śmiać mi się chce, gdy wspominam jak teściowa rozpaczała, że je tak mało). Ale gdy kończymy gotować obiad, to zasiada cała rodzina i z wielkim apetytem, w miłej atmosferze błyskawicznie opróżniamy talerze. Moje dzieciaki jadają wszystko, a jeśli nawet nie, to wtedy nakładają sobie czegoś tam mniej. Kiedyś synek oddawał siostrze surówkę w zamian za jej kotleta wink Teraz ona je nawet kotlety, a on delektuje się surówką. Mój młodszy niejadek dzisiaj rano pochwalił mi się, że sam ugotował jajka na twardo (sobie i siostrze), gdy byliśmy z mężem na zakupach. Bardzo jestem z niego dumna big_grin

      I jeszcze jedno. Jeśli dziecko instyktownie je tylko tyle, ile wynoszą jego potrzeby energetyczne, to musim zadbać o wartościowe jedzenie. Danonki, bułki maślane czy słodycze raczej nie są dla nich.
      W drugim roku życia nie dawałam moim dzieciom takich zapychaczy. Potem zaś ustaliłam "dzień słodyczowy"

      Mój synek jest alergikiem, jak zaczął jeść samodzielnie zaczęło go wysypywać po niektórych produktach. Może więc ta jego oszczędność w próbowaniu nowych smaków miała swój głęboki sens? Uchroniła go przed alergią w młodym wieku, a ja ufając w jego instynkt pozwoliłam mu spokojnie dojrzeć do nowych smaków smile

      Pozdrawiam
      Jola
      • fizula Re: chciałam się przywitać :D 22.11.09, 22:52
        Witaj, cieszę się, że zechciałaś się odezwać. Właściwie po tym, co napisała
        Jola_ep, wystarczy mi się podpisać i pokiwać głową.
        Z mojej perspektywy (trójka dzieci sporo powyżej tego wieku opisywanego przez
        Was) te ilości jedzenia wymieniane przez Was wcale nie są małe. One są małe
        dla Was
        wyłącznie. Dla dziecka są wystarczające, by uczyć się trawić,
        przyswajać "trudniejsze" pożywienie niż mleko mamy, by oswajać się z innymi
        smakami. Ważne zwłaszcza, by nie dać sobie wmówić przez babcie, ciocie, nianie,
        że głodzimy dziecko, że problemem jest mleko nasze. Zawsze starajcie się trzymać
        stronę swojego dziecka czyli rozumieć je bardziej niż rozumie je babcia. Babcia
        dobrze rozumieć nie musi, bo pozostanie babcią. Zachęcam do zapoznania się z
        wątkiem zaznaczonym na górze o niejadkach, wprowadzaniu jedzonka.
        Koniecznie też pamiętajcie, że wprowadzając tzw. śmieci żywieniowe (słodycze i
        inne mało wartościowe rzeczy) do diety dziecka zanim zdążyło polubić zwykłe
        smaki wychowujecie go od początku na niejadka. Robicie to też przyklejając mu
        etykietkę "niejadek". Po prostu nie powinno się tak w ogóle mówić o dziecku
        zwłaszcza w tym wieku.
        Zachęcam, byście stopniowo starały się wczuwać w potrzeby swoich dzieci.
        Upływający czas i wyrozumiałość matczyna potrafi wiele zmienić.
Pełna wersja