akaef
23.11.09, 10:48
Dziewczyny, poradźcie. Albo chociaż pocieszcie.
Franek bez przerwy wszystko ładuje do paszczy. Oblizuje, obsysa,
podgryza. Własne łapy, ubranie, zabawki, nas, no po prostu wszystko.
Czasem mam wrażenie, że go dziąsła świerzbią, zagryza na czymś
szczęki z taką siłą, że aż drży, potrafi np. zębami podnieść dużą
poduszkę, albo powiesić się (zębami oczywiście) na kołdrze, którą
właśnie mu zabieram z paszczy. Ma rozłożoną matę piankową (puzzle),
musiałam powyrzucać większość małych elementów, bo je zgryzł,
twierdząc radośnie, że to guma. Odkąd zaczął raczkować traktuje
paszczę jak trzecią rękę... Inna sprawa, że odporność ma powalającą,
jeszcze mu się nie przydarzyło żadne świństwo w tej paszczy (tfu,
tfu!)
Co ja mam zrobić? Czekać, aż wyrośnie? A w ogóle wyrośnie? Kupić
kaganiec (chyba dla pekińczyka

)?
Ludzi nie gryzie (co najwyżej oblizuje

). Pierś od wakacji ssie
rano i wieczorem, i raczej zjada i spada (nie memła).
Ratuuunkuuu!!!