Niedobrze mi...

02.12.09, 11:33
Piszę przede wszystkim, coby się nieco pożalić, bo ratunku dla mnie raczej nie mawink.

Od conajmniej miesiąca usiłuję radzić sobie z całodobowymi mdłościami. No ok, jak śpię, to nie jest mi niedobrze, za to zaczyna być, jak tylko się obudzę - nawet celem pójścia do toalety, o karmieniu nocnym dwuletniego obywatela nie wspominając. Właśnie zaczęłam 9 tydzień ciąży i generalnie powinnam być przeszczęśliwa, że wszystko idzie pomyślnie (w poprzedniej ciąży były krwawienia i bóle brzucha), ale przy tych atrakcjach "jedzeniowych" mam problem z normalnym funkcjonowaniem, o zwykłym cieszeniu się z czegokolwiek nawet nie wspominając. A pracuję i nie mogę sobie pozwolić na siedzenie w domu w zasięgu toalety... No i jedzenie jest dla mnie katorgą - każdy posiłek/przekąska na zasadzie "zostanie czy wróci"?

Heh, pocieszcie, że to minie. I że minie możliwie szybko... W ciąży z młodym nie miałam aż takiej jazdy...

Na zakończenie - historyjka z cyklu "a mój lekarz na wieść o karmieniu powiedział"wink. Nie zamierzałam się zwierzać mojej ginekolożce z faktu karmienia, ale zapytana wprost, ile karmiłam pierwsze dziecko odparłam, że nadal karmię. Padło stanowcze "to odstawiamy". Ja: "Yyyy? Przecież z ciążą wszystko ok?" Lekarka: "Ale wysoki poziom prolaktyny powoduje poronienia!". Taktownie i dyplomatycznie postarałam się nie buchnąć śmiechem... I oczywiście już się rozpędziłam z odstawianiemsmile.
    • poranna_zorza Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 12:20
      Nie pocieszę calutkie trzy miesiace mnie muliło w trzeciej ciąży starszakowi to
      wcale w jedzeniu nie przeszkadzałosmile no i zamiat przytyć to z rozpędu schudłam
      na poczatku trzy kilo, już myślałam że mi te mdłości nigdy nie miną ale minęły
      całe szczęście le ich miejsce zajęła zgaga. No to chyba cie nie pocieszyłam ale
      trzymaj się dzielnie.smile
      • edytadk Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 13:08

        > No to chyba cie nie pocieszyłam ale
        > trzymaj się dzielnie.smile

        W sumie to pocieszyłaś, bo zakładam, że mówisz o pierwszych trzech miesiącach?
        To zostałby mi jeszcze miesiąc - zawsze to lepiej, niż kilka miesięcy...
        • szczur.w.sosie Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 13:19
          Miniesmile
          Mnie też trochę mdli, ale staram się jeść regularnie, nawet coś
          słodkiego i zaraz potem lepiej się czuję.
          Ale w pierwszej ciąży to można powiedzieć, że I trymestr spędziłam
          raczej w toalecie i chudłam strasznie. Nawet pić nie mogłam i już mi
          lekarka mówiła, że jak tak dłużej pójdzie, to w szpitalu wyląduję.
          Ale po 3 m-cach przeszło.
          W drugiej ciąży - też było mi ciężko, do tego dalekie podróże
          samochodem do pracy, więc poszłam na zwolnienie. Powiedziałam
          lekarzowi, że z wiadrem w samochodzie jeździć nie będęsmile Do tego
          osoba z pokoju piła kawę a mnie zapach tej jej kawy o mdłości
          przyprawiał. Ja też piłam kawę, ale nie taką śmierdzącąsmile
          I też minęło po 3 m-cu.
          A spróbuj imbir - herbatę albo korzeń. Mi nie pomagało, ale ponoć
          pomaga. Ale zawsze mi pomagała cola - o zgrozo...
          • mad_die Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 18:19
            Imbir pomaga - przynajmniej mi pomagal. Dokladnie herbaka imbirowa.
            Ja co prawda mdłosci nie mialam, ale zgagi takie, ze hoho - to juz chyba
            wolalabym rzygac niz czuc to palenie w przelyku...
            Ale mi przeszlo, wlasnie po mniej wiecej 12-13tc.
            I tez pilam hektolitry, ale pepsi - bo cola mężowi nie smakuje wink
            I na sobote mam termin wyznaczony. I nadal karmie corke (22msce) big_grin I bede
            karmic dwojke big_grin
            A polozna dzis delikatnie mi szyjke pomasowala, ale i bez masazu mam rozwarcie
            2cm i miękka szyjka. Wiec trzymajcie kciuki, zebym lada chwila urodzila big_grin
    • kasiale73 Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 16:40
      przytulam wirtualnie, ale nie pocieszę. ja wymiotowałam i mdliło mnie w 1 ciąży calutkie 9m-cy, a w 2 tylko 8m-cy sad
      ratowałam się kroplami vomithuseel (mam nadzieję że nie pokręciłam nazwy), pomagały bardzo. rano zwykle nie zdążyłam ich wypic, ale jak później wypiłam to było całkiem dobrze.
    • kosmosik Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 18:28
      Dla mnie 9 tc jest zawsze przełomowy- najgorszy. w 10 tc jeszcze się
      męczę a od połowy 11 juz jest o wiele lżej. W 12 jestem jak młody
      bóg czego i Tobie życzę smile
    • 987ania Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 19:46
      wg amerykańskich zaleceń spróbuj vit. B6, tylko dawkę musisz poszukać, chyba 3x
      po tabl. takiej 20mg
      • amparito Re: Niedobrze mi... 03.12.09, 08:14
        Ja jestem ogromnie wdzięczna witaminie B6 i jakiejś forumce, która o niej wtedy wspomniała. Brałam rano pół 50-miligramowej tabletki (trochę bałam się więcej) i to wystarczało, żeby mdłości zmniejszyły się do akceptowalnego poziomu.
    • matysia20050521 Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 20:03
      Podobno gorzej jest jak ma się wysoki poziom glukozy, więc unikaj słodyczy, mnie
      mini ulgę przynosiła guma do żucia i w ogóle jedzenie czegokolwiek w mini
      ilościach ale właściwie non stop i ruch. Pracuj wtedy nie możesz skupiać się na
      tym co czujesz. Jest mniej żle. Acha i jeszcze jedno, teraz w 9 t.c. masz szczyt
      mdłośći.
      • pilka87 Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 21:25
        Ja tez ostatnio czytałam,że mdłości są właściwie wynikiem niedoborów witamin z
        grupy B :]
    • gfizyk Re: Niedobrze mi... 02.12.09, 20:50
      Ja Cię pocieszę! Najczęściej po porodzie wszystko ustaje wink
      W wielu przypadkach już po pierwszym trymestrze.

      Pewnie nie pocieszyłem, ale może chociaż się uśmiechnęłaś?

      Na wypowiedź Pani. dr: "Padło stanowcze "to odstawiamy""
      Odpowiedziałbym - w końcu to Pani decyduje. Jak Pani chce to niech Pani
      odstawia. Ja karmię dalej ;D

      Przypomniał mi się kawał, ale nie napiszę, bo adminka mnie zbeszta. Albo
      będziesz musiała gonić do toalety wink
      3-maj się!!!

    • ciociacesia na pewno minie :) 03.12.09, 08:33
      najpóźniej w dwa dni po porodzie tongue_out rozumiem twój ból, bo pamiętam jak sama
      płakałam z bezsilności. gdybym miała jeszcze karmić wtedy chyba bym oszalała.
      schudłam na wstępie prawie 7 kg. w koncu przeszło - musiałam tylko pilnowac zeby
      nie zgłodniec - jak nie jadłam dłuzej niz godzine znów mi sie zaczynało...
      najlepszy jest kisiel, kompot i gruszki - lekko wchodzi, a jesli wróci to tez
      nie ma tragedii tongue_out
    • edytadk Re: Niedobrze mi... 03.12.09, 11:29
      Wiedziałam, że mogę na Was liczyć! smile

      Dzięki serdeczne za odzew, również męskiemu Uczestnikowi dyskusji, skądinąd kojarzonemu przeze mnie z faktem bycia weteranem porodów domowychwink. Heh, marzy mi się takowy poród i w odpowiednim czasie zgłoszę się na odpowiednie forumsmile.

      Nie ukrywam, że staram się wymazać z pamięci zapodane tu historie o 9 miesiącach mdłości - z troski o własne zdrowie psychicznewink. Najbardziej podoba mi się wersja z apogeum w 9 tygodniu i to zamierzam sobie intensywanie wmawiać...

      Imbir (herbatkę i kandyzowany) testowałam, witaminę B6 też. Bez efektusad

      Związku z poziomem glukozy nie zauważyłam - ja w zasadzie nie jadam słodyczy (przyznaję się do gorzkiej czekolady, na którą nie mogę teraz patrzeć), a ewentualnie przegryziony herbatnik sytuacji nie zmienia ani na lepsze, ani na gorsze.

      Zgłodnieć faktycznie nie mogę, bo wtedy to już katastrofa. I to jest właśnie największa ironia losu - jest mi niedobrze, więc nie mogę patrzeć na jedzenie, ale jeść z kolei muszę, bo będzie jeszcze gorzej... Brrrr. W zasadzie i tak nie powinnam tyle marudzić, bo do sytuacji ostatecznych (czyli wiszenia nad kibelkiemwink) dochodzi średnio raz na kilka dni. Tylko to tragiczne samopoczucie praktycznie non stop:/.

      Jak to jest, że w takich sytuacjach ciągnie do coli? Mąż już dziwnie na mnie patrzy, jak po raz kolejny wyrywam mu z ręki szklankę... I jeszcze świetnie wchodzą mi te paskudne, słone i tłuste frytki z Maca, no tragedia normalniewink. Apropos mdłości jedną z hipotez jest przystosowanie ewolucyjne do niezjadania produktów spożywczych potencjalnie toksycznych dla płodu. Z uwagi na mój fastfoodowy pociąg (normalnie omijałam takie żarcie szerokim łukiem), nie mam w takim razie najlepszego zdania o ewolucjiwink.

      Dzięki za namiar na Vomitusheel - zaraz zostanie zakupiony i wypróbowany. Myślałam też o tych akupresurowych plasterkach na chorobę lokomocyjną - pewnie z rozpędu (i desperacji) tego też spróbuję...

      Ufff, to uzbrojona w nowe siły zabieram się do pracy - faktycznie lepsze to, niż wizualizowanie sobie muszli klozetowejwink.

      P.S.: Mad_die - trzymam kciuki za rychłe i pod każdym względem pozytywnie przeżyte rozpakowaniesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja