julitta81
19.12.09, 04:28
Mój synek ma 2,5 roku. Zainspirowana waszymi postami i przekonana logicznymi
argumentami cierpliwie, ku przerażeniu otoczenia, karmię dziecię piersią.
Cierpliwie znosiłam maratony cycowe, nicniejedzenie (siucha bułka i makaron
siuchy). Rodzina przerażona, ja ciut też, robię badania (ok), czytam forum,
karmię dalej. Dzieć idzie do żłobka i okazuje się, że potrafi zjeść zupę

Ale tylko tam, w domu zadowala się "suchym" jedzeniem. Nie ma mowy o kanapce,
jakimkolwiek obiedzie - makaron, ewentualnie placki z jabłkami, owoce, rzadko
marchewka surowa. Powiem szczerze, że MAM DOSYĆ! Młody żąda cyca coraz
częściej, w nocy też, na podwórku i w sklepie (oczywiście mówię, że tylko w
domu, co wywołuje wrzask) i wcale nie zamierza się odstawić. Wszyscy patrzą na
mnie jak na wariatkę. Nie stawiałam żadnych granic, a co teraz. Odstawiać na
siłę, na pieprz, czekać na cud?