barasia
03.01.10, 18:00
Dwie noce mam za soba. Zastanawialismy sie, jak to zrobic (zdania byly
podzielone) i zdecydowalam ostatecznie, ze chce przy malej byc i tlumaczyc, ze
cycus spi. Przy mezu mala plakala strasznie, bo nie wiedziala przede wszystki,
czemu mama zniknela.
Pierwszej nocy byly ryki w lozeczku - M nie mogl sobie dac rady, wiec w
koncu, na moja prosbe, przyniosl ja do naszego lozka (kolo polnocy zwykle tam
ladowala) i po blisko dwoch godzinach poplakiwania, domagania sie (mnam, mnam)
zasnela. Budzila sie jeszcze dwukrotnie, ale na krotko - wystarczylo
przytulic, poglaskac. Rano - wedle obietnicy, dostala cycusia.
Drugiej nocy zdazylam jej przypomniec przed snem, ze cycus tez idzie spac i
bez wiekszych histerii sama zasnela (bylam i glaskalam po pleckach). Spala
tak z jedna pobudka do 2:30. Wtedy wzielam ja do lozka. Budzila sie kilka
razy, ale znowu na krotko - odpuszczala i zasypiala. O osmej wytrabila obie
pelne piersi.
Mam nadzieje, ze dzis bedzie tez nie najgorzej.
Dziewczyny jak bylo u Was z nocnym odstawianiem. Napiszcie , czy mniej sie
budza i po jakim czasie mozna oczekiwac wymiernej poprawy (jesli taka
nastapila)...