froobek
11.01.10, 11:56
Jeśli było, to odeślijcie mnie proszę do właściwych wątków. Ale nie widzę tak
na pierwsze przejrzenie.
Chciałabym, żebyście odpowiedziały na kilka pytań dotyczących tego, jak w
praktyce wygląda dkp. Może komuś jeszcze się to potem przyda jako ściąga?
1. Zawsze myślałam, że "później to jest już inne karmienie - tylko na dzień
dobry i na dobranoc. Już nie potrzeba ciuchów do karmienia itd." Czy tak jest
faktycznie? Czy mogłybyście podać wiek swojego dziecka (tego "dużego"
oczywiście, jeśli karmicie tandemowo) i "dobowy grafik"? Ile razy karmicie, o
jakich mniej więcej porach? Czy karmienia mają u Was funkcję pełnego posiłku
czy są bardziej "do napicia"? Pewnie za wcześnie przesądzać, bo mój synek jest
jeszcze malutki, ale póki co, to my idziemy właśnie w kierunku coraz większej
liczby karmień dziennych, a na dzień dobry czasem w ogóle nie chce ssać!
2. Czy jak wychodzicie na dłużej z domu - do koleżanki, na zakupy - to
zabieracie wszystkie utensylia do stałego posiłku, czy z "lenistwa" karmicie
na takim wyjściu piersią? Przyznam, że ja prędzej przestawię małemu
jednorazowo plan dnia, dam mu wcześniej obiad czy coś, niż zabiorę ten majdan...
3. Im dalej w las, tym większy "twórczy chaos" w karmieniu? Jak miał 3-4
miesiące, to praktycznie nie wiedziałam, co to znaczy karmić na żądanie.
Oczywiście nigdy nie odmawiałam piersi głodnemu dziecku, ale dziecko w dzień
chodziło jak w zegarku, budziło się w nocy z raz na tydzień. Teraz - mamy ileś
małych karmień dziennie i nawet po dwa w nocy. I to wygląda już tak, że Adaś
potrafi pokazać, że chce possać, więc mam poczucie, że zamiast spodziewanej
przeze mnie zmniejszonej liczby karmień mamy "ekologiczną wolną amerykankę"

I ciekawa jestem, czy to typowe.
3. Czy jesteście w stanie odciągnąć pokarm tak, żeby zostawić dziecku np. do
wypicia z kubka? Czy w ogóle zdarza Wam się wyjechać bez dziecka, np. w
delegację, jeśli pracujecie? Pytam, bo w pierwszych miesiącach pokarm sikał z
piersi i mogłam robić zapasy, a teraz wydaje mi się, że nie byłabym w stanie
odciągnąc pełnej porcji, nie mówiąc o tym, ze nie mam pojęcia, ile wynosi
pełna porcja

A może duże dzieci nie są zainteresowane mlekiem mamy z
kubka? Nie ma mamy - nie ma potrzeby? Można zjeść co innego?
3. Czy w ogóle używacie mleka modyfikowanego? Np. do przygotowania naleśników,
kakao itd? A innego nabiału krowiego/koziego- jogurtów, twarożków? Czy za
zwiększeniem konsumpcji nabiału zwierzakowego idzie zmniejszone
zapotrzebowanie dziecka na pierś?
Będę wdzięczna za doedukowanie.