BLW i teściowa :( (pomocy!)

28.01.10, 22:50
Mam 10-miesięcznego synka, ktory pięknie przybiera na wadze, (ponad
10kg) głownie na cycu. Zainteresowałam się wprowadzaniem jedzenia
sposobem BLW, niestety mam wtręty ze strony teściowej. To co zrobiła
wczoraj mnie zabolało - mały mamlał banana - oczywiście parę razy ten
banan znalazł się na podłodze. Ona podeszła, rozciapciała banana na
talerzyku i zaczęła podawac mu łyżeczką (z tekstem: "pokażemy mamie
jak Cię nakarmić"), mały zjadł co nieco, potem zaczął wypluwać,
myślę, że ogólnie nie był specjalnie głodny. Tak czy owak - ciągle od
niej słyszę, że on jest za mały na to, żeby jeść samodzielnie, że w
ten sposób nic nie je. Trudno też jej zrozumieć dlaczego nie dam mu
domowego rosołku z glutaminianem sodu i solą, dlaczego ogólnie nie
solę jego jedzenia i nie daję mu słodyczy... Nie mam problemów z
asertywnością, ale tu temat mnie niezmiernie drażni. Nie chcę popadać
z nią w konflikt, a z drugiej strony chyba się niepewnie czuję i nie
wiem czy robię dobrze. Czy mały ma wszystko czego potrzebuje skoro
mięsem się głównie bawi? itd itp. Proszę o rady...
    • basiak36 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 28.01.10, 23:10
      Ona podeszła, rozciapciała banana na
      > talerzyku i zaczęła podawac mu łyżeczką (z tekstem: "pokażemy mamie
      > jak Cię nakarmić"), mały zjadł co nieco, potem zaczął wypluwać,
      > myślę, że ogólnie nie był specjalnie głodny.

      Ja w podobnej sytuacji bardzo grzecznie poprosilam tesciowa aby dziecka lyzeczka
      nie karmila.
      Nie musisz popadac w konflikt, powiedz ze dziecko ma sie samo karmic i juzsmile Ja
      mojej wytlumaczylam ze dziecko w ten sposob zdrowiej sie najada. A jesli
      widzialam ze zaczyna krazyc wokolo stolu, grzecznie przypominalam zeby nie
      karmila, mowiac ze wtedy mala sie zatnie, przestanie jesc i bedzie
      niejadkiemsmile)) Wystarczylosmile
    • budzik11 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 29.01.10, 09:33
      Nie wiem, jaki masz układ z teściową i jaki ma ona na ciebie wpływ. Moja po
      prostu wie, że nie ma prawa się wtrącać a jej ewentualne uwagi i tak bym
      zignorowała, wie, że to ja decyduję o moich dzieciach i nawet nie próbuje mi się
      wtrącać. W ogóle jej nic nie tłumaczę, bo nie muszę - nie muszę się nikomu
      tłumaczyć z moich decyzji i wyborów, żadne argumenty nie są potrzebne, bo ona tu
      nie ma nic do gadania. U mnie rozmowa w takiej sytuacji wyglądałaby tak:
      - pokażemy mamie jak cię karmić
      - Mamo, proszę nie karmić dziecka
      - Ale dlaczego?
      - Bo ma jeść sam.
      - Ale on jest za mały, nie naje się tak (itp).
      - Mimo wszystko JA chcę, żeby jadł sam.
      EOD tongue_out
      • mruwa9 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 29.01.10, 09:49
        Bo tu tak naprawde wcale nie chodzi o to nieszczesne jedzenie,
        przeciez jesli dziecko od papek nie umrze ani traumy nie dozna. Tu
        chodzi jedynie o probe sil, czyje na wierzchu , kto postawi na swoim
        (oczywiscie to matka ma zawsze racje tongue_out). IMHO nie ma o co toczyc
        piany , warto sobie nerwy i walke zachowac na naprawde istotne
        sprawy. A pomaga w tym nabranie pewnosci siebie i przekonania samej
        siebie o slusznosci wlasnego postepowania,o wlasnych kompetencjach
        matczynych.
    • edytadk Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 29.01.10, 10:12
      A Twoja teściowa zajmuje się regularnie dzieckiem? Np. pod Twoją nieobecność? Bo jeśli tak, to sytuacja faktycznie delikatna i trudno stawiać sprawę na ostrzu noża. Ale jeśli to sporadycznie - to możesz próbować przedyskutować sprawę (oj wiem, może być jak grochem o ścianę), narzucić swój punkt widzenia (masz do tego pełne prawo, a może nawet obowiązek...), ostatecznie zignorować i starać się np. unikać BLW w obecności teściowej (jeśli poprzednie rozwiązania są nieskuteczne lub zbyt radykalne dla Ciebie).

      Zachowanie teściowej, jakkolwiek irytujące, to niestety klasyka. Moi teściowie, którzy swego czasu wychowali dwóch totalnych niejadków (ciekawe czemu?), mają filozofię, że dziecko głupie jest i zwyczajnie nie wie, kiedy jest głodne... I należy wkładać mu te kolejne łyżeczki po dobroci lub z pewną perswazją, bo inaczej zasuszy się z głodu. Dyskutowałam z nimi niejednokrotnie, ale tylko wszyscy niepotrzebnie się denerwowaliśmy. Przecież oni wychowali tak dwójkę dzieci i tak się właśnie z dziećmi postępuje. A dziecko pozostawione samo sobie w kwestii jedzenia niechybnie padnie z wycieńczenia. Mój syn ma prawie 2.5 roku i jak ma na coś ochotę (a ma ochotę na prawie wszystkowink), zje to samodzielnie, z entuzjazmem i jeszcze wyżre współjedzącym z talerza. Ale moja teściowa i tak lata za nim z łyżeczką, z pokrojonym jabłuszkiem, z banankiem, chociaż chwilę wcześniej zapchała go trzema czekoladkami. Setki razy mówiłam ja, mąż - nie przekonasz. Nasz stosunek do słodyczy świetnie zna, ale zawsze przemyci jakąś czekoladkę czy lizaka. Machnęłam ręką - młody spędza tam ze dwa razy w tygodniu po kilka godzin, wielkiej szkody mu to nie zrobi. Co nie zmienia faktu, że nadal przy każdej okazji próbuję perswadować i tylko mi ciśnienie rośnie:/.

      Skoro czujesz się niepewnie, to może poczytaj pojawiające się regularnie wątki "niejadkowe" - o dzieciach, które mają np. półtora roku i nadal "nie zaskoczyły" z pozamlecznym jedzeniem. I mają się świetnie, chociaż ich mamy nie mogą spać po nocach przez to niejedzeniewink. Twój synek ma dopiero 10 miesięcy, Twój pokarm pod dostatkiem i niepowtarzalną możliwość poznawania jedzenia we własnym tempie. Zapomnij o tych wszystkich tabelkach i schematach rozszerzania diety, ustalających, że 7-miesięczniak powinien zjeść tyle ml zupki, tyle ml kaszki i jeszcze to i tamto. To się ma nijak do BLW i nijak do zdrowia dziecka... Jak dasz swojemu synkowi szansę, z czasem sam zacznie zaspokojać swoje potrzeby sięgając po to, co jego organizmowi jest akurat potrzebne.
      • abcde-25 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 29.01.10, 13:39
        Masz dziecko 10 mies. i waży 10 kg - to super wynik. Moja mała ma
        19.5 mies. i waży niecałe 11 kg, jest szczupła i wysoka, a ma dobry
        apetyt. Ja bym odwaliła teściowej - zajmij się swoimi sprawami,
        tylko pewnie boisz się reakcji syna, czyli męża...

        Moi teściowie też chętnie by dawali słodycze, ale ja mówię
        kategorycznie nie, bo to puste kalorie i to ja będę z cierpiącym
        dzieckiem po dentystach latać i odpuścili...
    • desse_o Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 29.01.10, 15:52
      Jeśli mieszkacie razem, to rzeczywiście kiepska sprawa. Jak ja jeżdżę do rodziców i syn wszystko wywala na podłogę i na siebie to tylko teksty o braku szacunku do jedzenia słyszę i że ubranie (i tak już całe poplamione) się zabrudzi. Za moimi plecami starają się nakarmić łyżeczką.
      Ja zawsze mówię to samo: moje dziecko, moje decyzje i moja odpowiedzialność. Jak popełnię błąd to będę mieć pretensje tylko do siebie. Jeżeli będą mi się narzucać to pretensje będę miała do nich. Pomaga też jak mówię, że to co robię to moja ŚWIADOMA decyzja.
    • wiola_wd Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 30.01.10, 02:56
      Moja córka sama zaczęla stosować BLW mając jakieś 9-10 miesięcy smile
      Zupkę jadała czasami, wtedy karmiłam ją łyżeczką (w wieku 15 m-cy zaczęła jeść
      bez niczyjej pomocy, sama trafiała łyżką tam gdzie trzeba) ale głównie jadamy
      drugie dania więc i córka od początku sama sobie brała kawałeczki z talerza,
      moja pomoc była zbędna (do tego nigdy nie brudziła siebie i otoczenia jedzeniem
      - taki typ mi się trafił smile

      Córka jest alergiczką, apetyt ma super, to co może je ze smakiem, chociaż nie
      wygląda (od długiego czasu walczymy z zaburzeniami wchłaniania, mała jest
      chudziutka i drobna, wygląda jak 2-2,5 latek mimo, że ma prawie cztery (tak tak,
      jeszcze karmię na dobranoc wink )

      A co do teściowej - jakieś 3 miesiące temu ponowiła swoją propozycję podawania
      swojej wnuczce przetartej zupki butelką ze smokiem - żeby się najadła i trochę
      podtuczyła!
      Jak pisałam córka je dużo i chętnie (nie je słodyczy, sztuczności itp, zdrowa
      dieta, dużo warzyw, kasz, ryb itp.)
      Argument teściowej? - BO J. (jej drugi wnuk lat 11) jeszcze do drugiej klasy
      podstawówki dostawał rano butlę z mlekiem i kaszką, żeby "miało go co trzymać"
      wink "i jak wyrósł" (fajny chłopak ale ma nadwagę i nie lubi warzyw, owoców,
      najlepiej tylko żółtko z jajka, kotlet schabowy i ewentualnie brokuł - jak na
      niego patrzę to jest typowym niejadkiem, na imprezach rodzinnych w zasadzie nic
      nie je, pije colę, zje kawałek mięsa i tyle. Cały dzień podjada batoniki, chipsy
      itp więc głodny nie jest - jako maluch był alergikiem, jak nie chciał jeść nic a
      zjadł wafelka to wszyscy zadowoleni, że "coś" zjadł)

      Myślę, że warto walczyć o to, żeby dziecko nauczyło się jeść samo i samo odkryło
      przyjemność jedzenia.
    • verenne Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 30.01.10, 12:28
      Taaak... chyba najbardziej to brakuje ci pewności siebie i swoich
      racji wink Musisz być stanowcza i pewna siebie, ale z drugiej strony
      wydaje mi się, że jak babcia raz na jakiś czas nakarmi dziecko
      łyżeczką, to też tragedii żadnej nie będzie, byle nie wmuszała
      jedzenia na siłę i generalnie nie podważała twoich metod.
      Moi dziadkowie, a raczej dziadkowie mojej Młodej, bardzo ładnie i bez
      większych porblemów zaakceptowali nasze metody smile Pomogło kilkakrotne
      powtórzenie w pewnych sytuacjach "przepraszam, wydawało mi się, że to
      moje dziecko!" wink Zwłaszcza mój tato miał fazę, że dlaczego
      ziemniaczki bez sosu? (sos "dorosły" z przyprawami itp a dziecko 7
      mies. np), czekoladki może jej dać? i takie tam pomysły... Ale się
      uspokoiło smile Na szczęście to, że jedzonko głównie jedzone łapkami nie
      wzbudzało sensacji nigdy, jacyś szybko kapujący dziadkowie mi się
      trafili wink
      • yvonnek2 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 30.01.10, 23:06
        Niestety ja mam takich rodzicow. Twierdzili ze "wydziwiam". Moja zaczela jesc wedlug BWL majac 10-11 miesiecy. Wczesniej bawila sie jedzeniem.
        Musisz byc stanowcza i pewna siebie. Fakt ze wiekszosc osob starszych zna jeden sposob karmienia - lyzeczka, ale to nie znaczy ze jest to jedyny sluszny sposob.
        TAk na marginesie - moja corka ma 1,5 roku i wazy 8 kg.
        • emunah73 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 31.01.10, 17:24
          Dzięki za odpowiedzi!

          No niestety mieszkam z nią i chociaż staram się karmić kiedy jej nie
          ma w pobliżu nie zawsze to jest możliwe. Dodam, że ona w ogóle nie
          powinna zabierać głosu, bo na przykładzie jej syna widać idealnie, że
          jej metody są średnio skuteczne - kiedyś się zwierzyła, że był
          niejadkiem i nie chciał jeść normalnych posiłkow tylko podjadał
          mnóstwo śmieciowego jedzenia między posiłkami (ciekawe skąd je
          brał...lol)

          To fakt, trochę brak mi pewności siebie, bo jestem pod ciągłym
          atakiem ze względu na moje odmienne metody wychowania, gdzie BLW jest
          akurat najmniej kontrowersyjne...

          Mam też inne pytanie - myślicie, że bardzo zakłocę jego uczenie się
          samodzielnego jedzenia jeśli podam mu coś łyżeczką? Podaję mu w ten
          sposob czasem papki z warzyw, głównie po to, żeby uniknąć czepiania
          się teściowej uncertain
          • verenne Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 31.01.10, 21:27
            Powiem ci, że ja generalnie o BLW doczytałam dość późno. Rozszerzanie
            diety zaczęłam więc w miarę klasycznie, tzn od kleiku na wodzie
            podawanego łyżeczką, troszkę też podawałam słoiczkowego jedzenia, ale
            to akurat Młoda szybko odrzuciła, a i ja nie byłam przekonana do
            takiego żarcia.
            Warzywa, owoce właściwie od początku jadła trzymając w łapkach - samo
            tak wyszło, nawet nie wiedziałam, że to ma jakąś nazwę wink łapami je
            też kaszę, makaron itp. Ale cały czas równiez ten kleik łyżeczką. I
            teraz ma prawie 16 mies. i od jakiegoś czasu kleik je właściwie sama
            posługując się w miarę sprawnie łyżeczką - tzn tylko odrobinka ląduje
            na ubranku wink Więc wg mnie nic się nie stanie, jeśli czasem użyjesz
            łyżeczki.
            W ogóle uważam, że najważniejsze to nie wciskać dziecku jedzenia.
            Owszem - jedząc samo dziecko ma nad tym całkowita kontrolę, ale
            podawanie jedzonka łyżeczką też bym nie demonizowała wink Moja np
            lubiła i lubi zupy a jakoś nie wyobrażam sobie, że zostawiam ją samą
            z miseczką cieczy wink No teraz to może ewentualnie, ale kilka mies.
            temu?
          • basiak36 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 31.01.10, 21:46
            > Mam też inne pytanie - myślicie, że bardzo zakłocę jego uczenie się
            > samodzielnego jedzenia jeśli podam mu coś łyżeczką? Podaję mu w ten
            > sposob czasem papki z warzyw, głównie po to, żeby uniknąć czepiania
            > się teściowej uncertain

            Tylko po co? Jak nie jedzenie, to bedzie kolejna rzecz. Wiec moze warto ustalic
            pewne zasady ze tesciowa sie nie wtraca i juz.
          • mamalina Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 31.01.10, 22:20
            łyżeczka nie zaszkodzi, zwłaszcza jeśli będą to dwie łyżeczki – druga dla
            dziecka do łapy, niech się uczy także łyżeczki
            a jak fajnie się chlapie papkami i łyżeczką! nie odmawiaj dziecku tych
            doświadczeń wink

            tak serio, to mądra książka o BLW mówi, że łyżeczka nie zaszkodzi, byle nie
            podawać jej w tradycyjny niejadkowy sposób – żadnego wmuszania, namawiania na
            dojedzenie ostatniej porcji i psucia radosnej a zwyczajnej atmosfery jedzeniowej
            – czyli wiesz, co najważniejsze

            swoją drogą, trudna to sytuacja, gdy mieszkacie razem, a teściowa nie akceptuje
            twoich wyborów, podważa je i przekracza granice
            trzymam kciuki za to, żebyś się z tym wszystkim uporała tak, byś była zadowolona
    • ph78 Re: BLW i teściowa :( (pomocy!) 10.02.10, 20:32
      Ja jeszcze nie mam żadnego doświadczenia z BLW, bo to dopiero przed
      nami. Ale u nas też się bedzie działo! Mam chyba podobny model -
      wiedzący lepiej, bo wychowała 2 synów (z jakim efktem w jakim
      obszarze to juz temat na osobną rozmowęwink). Rozumiem więc, przez co
      przechodzisz. U nas jest to wojna o wpływy / wyższość racji,
      prowadzona pod płaszczykiem dobrych intencji i usłużnej pomocy,
      która niestety więcej szkody wyrządza niz pozytku przynosi. Na
      szczęście mieszkamy osobno big_grin

      Ale to nie chodzi o karmienie w ukryciu przed kimś, albo podawaniu
      łyżeczką, gdy ktoś patrzy... Chowanie się dla swiętego spokoju nie
      rozwiązuje sprawy. To Ty jestes matka i to rodzice wychowuja dzieci,
      a nie dziadkowie. Masz prawo wychowywać swoje dziecko jak chcesz i
      nikt nie ma prawa się do tego mieszac, a komentarze są zbędne i w
      kiepskim stylu. Myślę, że warto wyjasnić sytuację, bo Teściowa
      będzie sie wtrącać do wszystkiego, nie tylko metod karmienia.

      Tylko Ty musisz być wewnetrznie przekonana o słuszności swoich
      decyzji, to podstawa. Powodzenia! smile
Pełna wersja