karmienie a apetyt na słodycze

20.02.10, 16:56
Drogie Mamy, towarzyszki doli i niedoli...
zawsze lubilam slodkie, ale podczas karmienia apetyt na czekolade i wszystko
co pyszne ma nade mna wladze absolutna. Po ciazy zostalo mi jakies 4 kg, a
dwoch kolejnych dorobilam sie wlasnie dzieki podjadaniu slodyczy. Calemu
procederowi sprzyja fakt, ze siedze z mala w domu i mam w poblizu zapasy.
Trudy dnia wynagradzam sobie najczesciej sieganiem po cos dobrego, najczesciej
podczas picia porannej (a raczej poludniowej) kawy.
Nie wiem, na ile karmienie sprzyja temu apetytowi. Czy moge sie tym
wewnetrznie usprawiedliwiac??? Jak to jest u Was?
A moze macie jakies sposoby na walke z podjadaniem???
    • nurfe Re: karmienie a apetyt na słodycze 20.02.10, 17:45
      U mnie apetyt na slodkie zostal potraktowany brutalnie. Mloda sie uczulila na
      jajka, pozniej na czekolade. I zegnaj Guciu. Teraz jaja jemy az milo, ale ja to
      czasem sernika albo inne ciacho.
      Sposob jest prosty - po prostu nie mam zapasow w domu.
      Moze, jesli to czekolada, potrzebujesz magnezu?
    • budzik11 Re: karmienie a apetyt na słodycze 20.02.10, 18:06
      JA uwielbiam słodycze i też przytyłam "siedząc w domu z dziećmi". Ale nie winię
      za to karmienia, tylko zajadanie stresów i nudy. I zwykłe łakomstwo, nazwijmy
      rzeczy po imieniu - mam czas, to piekę ciasta, mufinki, kokosanki, bułeczki itp.
      No i do kawy czy "dla gości" też coś musi być. Metoda jest prosta - nie jeść. Ja
      od niedawna stosuję dietę Montignac, w której w ogóle nie mozna jeść słodyczy.
      Daję radę, nawet mnie nie ciągnie - kwestia unormowania poziomu cukru we krwi i
      odpowiedniej motywacji.
      • abcde-25 Re: karmienie a apetyt na słodycze 20.02.10, 18:19
        Nie obraźcie sie, ale to kwestia psychiki. Siedzę w domu, armie 20
        mies. Też zawsze baton, czekolada, ciacho do kawy 2 x dziennie. Od
        5tyg. zero słodyczy, zero zapasów, zero cukru do herbaty - w to
        miejsce jogurty, owoce. W 5tyg schudłam 4.5kg. Piję dużo wody z
        cytryną. lepiej się czuję, bo wiosna idzie wink
        • merolik Re: karmienie a apetyt na słodycze 20.02.10, 19:49
          Jem słodycze... Zawsze lubiłam, miałam okresy w życiu, kiedy nie
          ciągnęło mnie do nich albo wystarczała mi kostka czekolady dziennie
          (nie słodzę kawy ani herbaty). Ale teraz jem więcej, np. dwa wafelki
          Grześki dziennie (moje ukochane) plus coś tam innego, np. pączek jak
          się trafi smile Wagi pilnować nie muszę, przeciwnie, wciąż ważę trochę
          za mało, z zębami też nic się nie dzieje złego, ale... wiem, że to
          nie najzdrowsze. Mimo to na razie sobie nie odmawiam smile
    • misanka Re: karmienie a apetyt na słodycze 20.02.10, 21:59
      Ja mam problem wrecz przeciwny, bo wciąż chudnę karmiąc piersią.
      Gdybym regularnie nie podjadala słodyczy, nie jadła dużo pieczywa i
      o zgrozo!!! (chodzi o zalecenia dla matek karmiących, żeby unikac
      tłuszczy zwierzecych) nie jadła tłustych mięs i smalcu, to pewnie
      padłabym z głodu wink
      Poza słodyczami oczywiście jem ogromne ilosci normalnego
      zdrowego jedzenia (tłuszczy roślinnych też sporo). No, ale może to
      wina tego, ze z powodu skazy białkowej mojego dziecka nie jem wcale
      nabiału, ani mlecznego, ani jajecznego + pochodnych. Przed ciążą
      mialam na odwrót, raczej skłonnośc do tycia. Aż się boję, ze jak
      skończe karmienie, to od razu sporo przytyje.
    • asjula1 Re: karmienie a apetyt na słodycze 20.02.10, 23:31
      A ja własnie przeczytałam, że depresja powoduje apetyt na słodycze. U mnie, 100%
      prawdywink
      Kiedyś słodka bułka albo batonik dziennie, teraz mogę zjeśc dwie czekolady na raz
      • asjula1 Re: karmienie a apetyt na słodycze 20.02.10, 23:32
        www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,7566326,Twoje_dziecko_uwielbia_slodycze__To_moze_byc_depresja.html
        O, tu.
    • 987ania Re: karmienie a apetyt na słodycze 21.02.10, 08:57
      Ja dopóki karmiłam intensywnie, to miałam straszny głód na słodycze. Teraz
      karmię 3 razy na dobę i apetyt mi minął a poza tym poszłam do pracy, a ponieważ
      za każdym razem jak chcę wyjść z mojego oddziału muszę się przebierać, więc nie
      chodzę i nie kupuję nic w pracy. Poza tym w domu też nie mam słodyczy, nie piekę
      ciast. A jak nie ma w domu to nie jem.
    • kaeira Re: karmienie a apetyt na słodycze 21.02.10, 10:38
      Apetyt na słodkości to standard.
      Polecam wątki z forum KP:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=70055353&a=70055353
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=76931847&a=76931847

      Ja miałam wielki apetyt na słodkie, i sobie nie odmawiałam. Przeszło (o ile
      pamiętam) wtedy, kiedy mała zaczęła jesć więcej nowości (8-10m).
      • desse_o Re: karmienie a apetyt na słodycze 21.02.10, 14:29
        Mnie jeszcze nie przeszło. Wlasnie pochłaniam 4 czekoladkę i tak
        codziennie bo dzień bez czekoladki, pączka lub kawałka ciasta to dzień
        stracony. Na szczęście nie mam takichwink
    • edyta_32 potwierdzam 23.02.10, 18:28
      Mysle,że coś w tym jest prawdy. Przed ciążą nie jadłam słodyczy bo
      nie czulam specjalnej potrzeby. A pozatym chodziłam 4 x w tygodniu
      na fitness to szkoda było mi nadrabiać kilogramy pustymi kaloriami.
      W ciąży przytyłam 14 kg - te 14 kg zrzuciłam w 2 tygodnie po
      porodzie. Mysle, że dużą zasługą bylo właśnie karmienie piersią i
      mus odpowiedniej diety. Ale tyle ile teraz po porodzie jem słodyczy
      to przez całe swoje dotychczasowe 32 letnie życie nie zjadłam. Mysle
      że to po troszę łakomstwo, ale też w dużym stopniu duża potrzeba na
      dużo energii dla organizmu. Ja aby zniwelować skutki tych słodyczy,
      chodzę już od 3 miesięcy ( córcia ma 6 m-cy ) 2 x w tyg na aerobic.
      A teraz w okresie wielkiego postu obiecałam sobie,że nie zjem ani
      czekoladek, ani cukierków , ani batoników itp. ( mam nadzieje ze
      wytrzymam) Niestety mój mąż kocha słodycze ( co po nim widać smile i w
      domu non stop mam jakieś pokusy.
    • dimma Re: karmienie a apetyt na słodycze 24.02.10, 08:30
      hej,
      Ja jestem z tych szczęśliwców, co karmienie ich odchudza, niezaleznie
      od tego ile bym jadla. Przed pierwsza ciaza wazylam 52. W ciazy
      utylam do 78, choc wcale nie szalalam z jedzeniem. Potem waga w 6mcy
      zleciala mi do 52( choc troche diety bylo z racji wysypek), a potem
      do 47. po tym dołku znow dobilam spokojnie do 52 w ciagu kilku
      miesiecy. Teraz druga ciaza, karmiłam jeszcze 3 tyg temu, a juz 18kg
      in plus na liczniku. Do porodu pewnie 5 jeszcze dojdzie. Jem sporo,
      ale nie az tak, jak wskazuje waga. Slodyczy nie wiecej niz normalnie,
      ogolnie zdrowo..a lekarka sie za glowe lapie jak mnie wazy.
      Ale skoro poprzednio tak samo ładnie zlecialo, to moze i tym razem
      nie bedzie problemu..
    • kasia_750 Re: karmienie a apetyt na słodycze 24.02.10, 08:53
      A mnie po urodzeniu córki całkowicie odrzuciło od słodyczy.
      Nawet herbatę piłam gorzką (a wcześniej - dzień bez czekoladki to
      dzień straconywink). Schudłam bardzo szybko.
      Ale po 1- 1,5 roku apetyt na słodycze powrócił (niestety). I to co
      schudłam zdążyłam częściowo "odrobić".

      Nie wiem czy miało to związek z karmieniem piersią.
      Jeżeli miało - to im częściej karmiłam piersią tym mniejszą ochotę
      miałam na słodycze.

      Teraz, w kolejnej ciąży, uwielbiam słodycze i nie mogę się opanować
      przed zjedzeniem czegoś słodkiego. Mam nadzieję, że nie przytyję za
      bardzosad
    • froobek Re: karmienie a apetyt na słodycze 01.03.10, 20:08
      Na pewno mam ogromny apetyt na węglowodany, ale chyba już jestem tak przyzwyczajona, że zaspokajam go kaszami, ciemnym chlebem...
      Karmienie daje mi wielkie poczucie bezpieczeństwa w tej sprawie - w sumie uważam, że nie utyję, czego bym nie zjadła. A boję się momentu jak przestanę.
      No i ja latawica jestem. W domu z dzieckiem złapałabym deprechę. Ja z dzieckiem codziennie jestem 4-5 godzin poza domem (to zimą, latem było więcej smile), a grafik mam pełny na dwa tygodnie do przodu.
Pełna wersja