asjula1
22.02.10, 12:32
Było tak. Wczoraj miałam dużo spraw do załatwienia i długi dystans do
przejechania, musiałam wyjść rano po kilku godzinach snu.
Nakarmiłam małego, jeszcze przez sen i wypiłam kawę dość mocną, żeby nie
zasnąć za kierownica.
No niestety, już po paru kilometrach zajechałam na stację i wzięłam drugą, bo
oczy mi się zamykały.
Jakoś przeżyłam poranek, ale po południu znowu awaria zasilania mi wystąpiła,
no i tym razem kubek coli sobie zaaplikowałam w drodze do domu.
W sumie nie było mnie od ostatniego karmienia 10 godzin. Rekord
Nakarmiłam ssaka po powrocie, obudzony został przez tatę podobno specjalnie
wcześniej, żeby nie łaził wieczorem do północy, no i pozostawało doczekać, aż
padnie - tzn. JA miałam taki kłopot - doczekanie do nocy na stand bay'u, jak
to nazywam, czyli padam ze zmęczenia i spać mi się chce nieprzytomnie, ale
jakoś tam markuję zabawy itd
No, ale niestety - mały poszedł spać o 3 nad ranem!!!
Nie od razu skojarzyłam, ale jestem pewna, że to była kofeina z całej doby,
podana na raz przed wieczorem.
Ja w ogóle nie piłam kawy prawie dwa lata, ale poczytałam, ze pijecie, no to
wróciłam do tego obyczaju, no i proszę, jaki wypadek
To tak, ku przestrodze. Wygląda na to, że jednak kumuluje się kofeina z całego
dnia w pokarmie - nie rozpada, jak sobie radośnie miałam nadzieję

i podana
na raz daje efekt u dziecka jak solidna kawka.
Oj, to była chyba najgorsza nocka w historii moich zmagań z i bez tego trudno
zasypiającym potomkiem. No to tak - ku przestrodze