fizula
11.03.10, 19:39
Porównajcie sobie sytuację matki opiekującej się dzieckiem z matką, która ma
pracą zawodową.
Kobieta się zaharowuje jako business woman: super! realizuje się! robi
karierę! jej wysiłek, harówka przyniosła wymierne efekty!
Matka jest zmęczona, gdy opiekuje się dzieckiem, karmi je piersią:
fatalnie, odstawić! powinna być wypoczęta, nie musi się wysilać, bo szczęśliwa
matka to szczęśliwe dziecko! nic nie warte jest to jej zmęczenie!
Ciekawe, tu się docenia pracę, zmęczenie, nadaje mu sens: samorealizacja,
dobrze zapowiadająca się kariera, sensowna praca.
Tu (matka opiekująca się dzieckiem) odbiera się sens wysiłkowi, zmęczeniu:
matka-frustratka, cierpiętnica, czemu nie pójdziesz już do pracy?
Zwłaszcza w Wielkim Poście czuję potrzebę, by podzielić się z Wami
niesłychanym bogactwem krzyża i tym, że jest on mocą i siłą dla chrześcijan,
bo "moc w słabości się doskonali", choć głupstwem dla niewierzących.
Kilka fajnych myśli z ks. Jana Twardowskiego "Któryś dla nas cierpiał rany":
"Nie bój się stracić- kochając nigdy nie tracisz"
Jak często martwimy się poświęcając swój czas dziecku, że tracimy: składki
ZUS, okazje do realizowania się na płaszczyźnie pracy zawodowej, okazje do
zabaw, wapń, żelazo, inne składniki z organizmu itp. Nie tylko martwimy się,
ale też dajemy się straszyć, że kochając tracimy, że tracimy jędrność piersi,
okazje do zdobywania stopni kariery zawodowej czy lata pracy. Dobrze czasem
wsłuchać się w ten głos Miłości zawsze bezinteresownej, że kochając zawsze
zyskujemy. Choć to jasno się okaże dopiero w niebie.
"Jak mało oddajemy innym i nie potrafimy wyrzec się wszystkiego dla Pana
Boga"
Czasem sobie myślę, że to nasze karmienie piersią to jest nasz maleńki
dar dla dziecka. Jesteśmy chyba w większości dobrze odżywione, nie brakuje nam
na co dzień jedzenia, picia. Czego możemy się nauczyć od matek z Afryki,
Ameryki Południowej, z krajów, gdzie panuje bieda? Chude, same głodne, nie
mające często dobrej wody, ale potrafią się cieszyć, że mogą zadbać choć o
swoje dziecko karmiąc je piersią, przytulić je do niej, że mogą zapewnić mu
najlepszy pokarm na wczesne lata życia. I często nie żałują, nie skracają tego
czasu karmienia, nie żałują skrawka swojego ciała do przytulenia jak my to
robimy w cywilizowanych krajach.
"Niechętny pomruk Cyrenejczyka."
Czy czasem nasze karmienie nie jest właśnie takie?
Skarżymy się na nasze dzieci, że nas tak zmuszają do karmienia, domagają się:
za często, za długo, za natarczywie. W nich też się ukrył cierpiący Zbawiciel.
"Upadek
Trzęsienie Ziemi Świętej jakby przewracał się dom rodzinny."
Bez komentarza.
"Eli, Eli, lema sabachhtani? (Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił?
Wielki głos Jezusa."
Czy tego wielkiego cierpiącego Głosu chcę słuchać? Czy może małych głosów tego
świata, które kuszą: luz, łatwizna i przyjemność to jest to!
Jeśli mam problem z karmieniem piersią czy inny- czy najpierw pytam Jezusa
Chrystusa Pana co On o tym sądzi?
"Upadek ze zmęczenia na Bożej drodze jest zawsze święty"
Skoro sam Jezus upadał, czy tym bardziej nie powinnam sobie wybaczać własnych
upadków, żeby z nich się podnosić? Jako matka też upadam, bo jestem tylko
człowiekiem, czasem nawet cierpi na tym dziecko. Jeśli z trudem, znużeniem
karmię piersią, to czy nie powinnam na tej swojej małej drodze krzyża być z
Jezusem i Jego Matką?
"Obnażenie
Cała droga Jezusa to obnażenie- prawda, że miłość cierpi. Cierpienie poczęte z
miłości jest ratunkiem dla nas."
No i psu na budę nasze karmienie piersią, jeśli nie damy razem z nim miłości.
Ale nie takiej łatwej, wylizanej, ugłaskanej, jak z telewizorka zawsze
uśmiechniętej- ale do bólu prawdziwej, umiejącej rezygnować, tracić,
oddawać siebie.
Nasz papież Jan Paweł II apelował, by mieć wyobraźnię miłosierdzia. Tak sobie
myślę, że często nam jej brakuje przy wychowywaniu naszych dzieci. "Płaczcie z
płaczącymi"- nie chodzi o to, byśmy się zawsze zalewały łzami, gdy nasze
dzieci płaczą, ale byśmy miały wyrozumiałość, zrozumienie dla ich łez, trudów,
dla tego, co jest dla nich istotne.
Dopiero zaczynam czytać, jeśli chcecie, to jeszcze dorzucę parę myśli za jakiś
czas. Ks. Twardowski to mój ukochany poeta- zawsze daje mi do myślenia.