agasobczak
15.03.10, 14:51
Chora jestem od tygodnia

wrrrr... poszło na zatoki i już naprawdę zbolała
poszłam do doktora. Dostałam antybiotyk który pan doktor zamienił na taki
który jest bezpieczniejszy choć mój Jasinek ma już 1,5 roku i ani słowa nie
usłyszałam krytyki. Ale zapisał mi jeszcze dodatkowe rzeczy mi nie potrzebne a
drogie iiii....
wykupując leki chciałam się dowiedzieć CO TO ZA LEKI!!! Choroba jasna! Zawsze
sama sobie poczytam ale dziecko w domu zostało a ja chciałam szybko sprawę
załatwić. No i okazało się że karmię...
Matko co ja usłyszałam. Że mleko niedobre że lepsze takie bez leku niż lekiem
i w ogóle. ŻE NIE WOLNO ŻADNYCH LEKÓW I MÓJ LEKARZ BIERZE ZA TO
OPDOWIEDZIALNOŚĆ ... i każdy lek przenika do mleka...
Mąż mój stał osłupiały ja wnerwiona i obolała (boli mnie głowa na maksa) - i
normalnie nawet nie chciało mi się dyskutować z gościem ale mnie żal tak
ściskał że facet który tyle lat się uczy naprawdę nie wiele wie o laktacji i
przenikaniu leków do mleka matki i o możliwościach podania innych leków.
Wrrr.... no to się wygadałam.
Ale najfajniejsze to było stwierdzenie - Mleko z antybiotykiem jest dużo
gorsze i niewartościowe niż bez
Amotkas biorę

czyli "w niewielkich ilościach przenika do mleka matki"
dobrze że od razu Bebiko mi nie zasugerował