foremkaania
25.03.10, 19:50
Moja córka ma 17 miesięcy. Jest wcześniakiem -36 tydzień. Waży około
11 kg. Ubranka rozmiar 80. Nigdy nie była chora. Zaczęła chodzić
jakiś miesiąc temu. Krytykowana byłam jak mała skończyła rok, a ja
nie miałam zamiaru jej odstawiać. Na co dzień małą opiekuje się mama
i tata. Córcia je śniadanko – kaszka manna, ryżowa, kluseczki lana
lub kanapki. Obiad warzywa z mięsem około 250 ml i kolacja- kanapka,
owoc, jajko (uwielbia). Wg babci mała to niejadek. Pierś ssie 4-6
razy. Właściwie na żądanie. W ciągu dnia je serek lub jogurt oraz
owoce. Raczej nie słodyczy, pije około 150 ml płynów. Matka suszy mi
głowę coraz częściej, że mam jej dać „normalne” mleko choć trzy razy
dziennie. Autorytetem jest starsza siostra, która opiekuje się
dwoma wnukami w drugim roku życia. Jeden wnuk na sztucznym od 8 mc
życia, drugi od 20 miesiąca życia . Babcia twierdzi, że jak dostała
sztuczne to dopiero zaczął rosnąć. Starszy brakiem białka i wapnia,
lamentuje, że Zosia jest mała, że potrzebuje mleka, że to podstawa.
Żadne argumenty nie docierają. Najlepszy argument, że powinnam
słuchać się starszych i nie być przemądrzałą. Ojciec twierdzi, że
mama wychowała 4 dzieci – żadnego nie karmiła dłużej niż 2 miesiące,
bo nie miała mleka, bo miękkie cycki itd. Dostawaliśmy normalne
mleko krowie. Mama każe kupić butelkę ze smoczkiem i karton mleka.
Śmiać się mi chce i płakać. Dalej lekceważyć ich głupie gadki, choć
brakuje mi już argumentów. Wcześniej skutkowało krótkie zdania „nie
karmiłaś, to się nie udzielaj” ostre, ale skutkowało. A może mają
trochę racji? Może ja coś robię nie tak?