Dodaj do ulubionych

O kobiecości same niepoprawne rzeczy

09.05.10, 01:20
Karmienie piersią jest typowo kobiecą czynnością.
Płeć jest ważną rzeczą, chociaż niektórzy starają się zrównać obie płci, co
mądre nie jest, bo każda ma swoją specyfikę i wyjątkową wartość.
Z Jo Croissant "Kobieta. Kapłaństwo serca."- gorąco polegam do przeczytania
całość. Tu podzielę się paroma fragmentami:
"Kobieta z natury spragniona jest miłości. Ma cudowne wyobrażenia o
małżeństwie, o relacjach międzyludzkich i czuje się kompletnie zbita z tropu,
gdy rzeczywistość nie odpowiada temu, co sobie wyobrażała. Oto dlaczego
powinna odkryć złożone w niej przez Boga bogactwa, w obliczu swego kobiecego
powołania zaakceptować je i odnaleźć powołanie do bycia żoną, fundamentalne
dla jej bytu. (...)
Serce kobiety jest otchłanią, może się wypełniać w nieskończoność; lecz jeśli
jest skoncentrowana na sobie następuje katastrofa."
I jeszcze fragment zaznaczony przez p. Monikę (która mi pożyczyła rzeczoną
książkę):
"wszystko i wszyscy podsycają w niej przekonanie o nieprzydatności poświęcenia
kilku lat swego życia dla szczęścia, płynącego z wydania na świat dziecka i
obudzenia go do życia, z uczynienia go mężczyzną lub kobietą, przez
przekazanie mu tego, co w niej najlepsze. Przekonano ją, że lepiej zrobi, gdy
się zajmie ważniejszymi sprawami!"
A jakie znaczenie ma to nasze karmienie piersią dla kobiecości? Czy czujecie
się kobieco karmiąc? Czy doceniacie je?
Może ktoś się zechce pobawić w odpowiadanie mi, sobie i innym.
--
Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
chrześcijańska podstawówka w Lublinie
Obserwuj wątek
    • molly_bloom Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 09:32
      Fizula jak zwykle piszesz/wynajdujesz rzeczy, z którymi się zgadzam
      smile no ja nie wiem, doprawdy, chyba kiedyś dopadnę Cię na pogaduchy w
      realu smile Twoje posty często wyrywają z takiego otępienia
      spowodowanego przez codzienną rutynę. Karmienie mi ostatnio na tyle
      spowszedniało, że trochę przestałam widzieć jego wartość, a za to
      jego wady stały się dla mnie bardziej uciążliwe, a tu bach! Twój
      post. Chwila zastanowienia i wsłuchania się w siebie i wszystko wraca
      na właściwe miejsce smile Dzięki za to!
      Odniosę się jeszcze do fragmentu o poświęceniu. Zauważam brak
      akceptacji dla poświęcania się dla dziecka i rodziny. Wiele moich
      koleżanek poświęca się i rezygnuje z siebie o wiele bardziej dla
      ważnych projektów w pracy, doktoratu itd itp, ale na ich poświęcenie
      nikt nie kręci nosem. A kiedy mówię, że jeszcze karmię, że chcę być z
      Młodym dopóki nie pójdzie do przedszkola słyszę: "phii, Matka Polka",
      "a nie żal Ci życia?". Ano właśnie nie żal. Bo dla czego warto się
      bardziej poświęcać niż dla drugiego człowieka, mojego dziecka??
      • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 11.05.10, 23:49
        molly_bloom napisała:

        > smile no ja nie wiem, doprawdy, chyba kiedyś dopadnę Cię na pogaduchy w
        > realu smile

        Jestem za :o) Nie ma jak się dobrze spotkać i nagadać :o)
        --
        Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
        Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
        chrześcijańska podstawówka w Lublinie
    • mama_mak Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 16:57
      Zgadzam sie z tym poswieceniem kilku lat, z wieloma innymi rzeczami.
      Ale jest cos, co mi w tym nie pasuje.

      >Serce kobiety jest otchłanią, może się wypełniać w nieskończoność;
      >lecz jeśli
      >jest skoncentrowana na sobie następuje katastrofa."

      Oczywiscie wszystko z umiarem, z umiarem to koncentrowanie ale takze
      z umiarem koncentrowanie sie na innych. To przychodzi, przynajmniej
      u mnie tak bylo, z wiekiem dziecka, tego sie nie rozumie i nie chce
      z poczatku ale teraz wiem, ze jesli nie bede egoistka choc troche, a
      raczej jesli ja nie uszanuje moich potrzeb, to nikt ich nie
      uszanuje. A potrzeba nie ogranicza sie dla mnie tylko do podstaw
      fizjologicznych, dla kazdej z nas jest inna, dla mnie to jest
      lektura, praca, dobry zakup, udany seks, a moze raczej skupienie sie
      mojego meza na mnie. Wiem juz z doswiadczenia, ze jesli ja sie
      skupie tylko na nich, a 0 na sobie, to nei dostane nic w zamian, bo
      oni (szeroko pojeci - dziecko, maz, przyjaciele, rodzice) uznaja to
      za norme i koniec.
      Mysle, ze do tego skupiania sie na sobie konieczny jest szerszy
      komentarz, bo ja sie bardzo zagubilam, a raczej zagubilam SIEBIE
      jako osobe, nie skupiwszy sie na sobie.
      --
      Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
      Zapraszamy!
      • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 17:38
        Uważam takie traktowanie kobiet za niezwykle szkodliwe. Bo mowi
        kobietom, że ich zadaniem jest życie dla innych, mają o nic dbać,
        nie koncentrować się na sobie. Mężczyznom się tego nie mowi - z
        czego wynika prosty wniosek - kobieta ma się poswięcić, bo tak ją
        skonstruowała biologia, ma nie dbac o wlasne interesy, a mężczyzna
        ma z tego korzystać, dzieci także.
        To ani nie prowadzi do niczyjego szczęścia, ani nie jest dobre dla
        tych dzieci. Dzieci mają wiedzieć, gdy sa juz odrobinę starsze, ze
        mama jest człowiekiem z własnymi potrzebami i jej potrzeby sa równie
        wazne co ich. Mama moze oczywiscie zrezygnowac z czegoś na rzecz
        dziecka, ale starsze dziecko o tym wiedzieć nie powinno.
        A mąż powinien przyjmowac poswięcenie żony nie z wdziecznością,
        tylko jako jej naturalny obowiazek, a wszelkie dążenia do
        prowadzenia przez kobietę satysfakcjonującego zycia, gdy to inni
        musza dla niej z czegos zrezygnować, traktowac jako "nadmierne
        skupienie się na sobie".
        Pierwszy zas akapit w tłumaczeniu na polski mowi po prostu "Kobiety
        sa głupie, kobiety zyją iluzjami, nie rzeczywistoscią, kobietom
        trzeba zatem powiedzieć, gdzie jest ich miejsce, jak mają mysleć i
        co czuć - bo same nie są zdolne do racjonalnego rozumowania".
        Karmienie piersią, podobnie jak ciąża jest zarezerwowane dla kobiet.
        Jednak nie musi z tego wynikać nic w warstwie ideologicznej. Można
        karmić piersią nie z powodu "rozwoju swojej kobiecosci" tylko
        dlatego,z ę się to uznaje za dobre dla dziecka.
        przyznam, zę nei znosze karmić piersią, choć karmiłam niemal półtora
        roku (mlody odstawił się własciwie sam). Koniec karmienia piersią
        przyjęłam zulgą, a do mojej kobiecosci miało sie to nijak.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • mama_mak Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 19:33
          >Dzieci mają wiedzieć, gdy sa juz odrobinę starsze, ze
          >mama jest człowiekiem z własnymi potrzebami i jej potrzeby sa
          >równie
          >wazne co ich.
          Super powiedziane, dodam tylko, ze jest ogromnie wazny element ich
          wychowania do zycia w spolecznosci !!!!

          >Mama moze oczywiscie zrezygnowac z czegoś na rzecz
          >dziecka, ale starsze dziecko o tym wiedzieć nie powinno.
          J.w.
          >
          --
          Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
          Zapraszamy!
        • molly_bloom Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 19:47
          a czy nie jest tak, że w ogóle zadaniem człowieka jest życie dla innych?
          tzn nie twierdzę, że każdy ma tak uważać, chodzi mi tylko o to, żeby wpisać
          słowa, które cytuje Fizula w jakiś kontekst światopoglądowy

          mój mąż poświęca się tak samo jak ja, bo rodzina, dziecko, czy po prostu
          dojrzałe bycie z drugą osobą wymaga częściowej rezygnacji z siebie, chodzi o to,
          żeby ta rezygnacja w związku była symetryczna

          ale to już chyba trochę nie na temat smile
        • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 00:05
          Dzieci mają wiedzieć, gdy sa juz odrobinę starsze, ze
          > mama jest człowiekiem z własnymi potrzebami i jej potrzeby sa równie
          > wazne co ich.

          Tak, Verdano, ale to nie jest forum dla matek starszych dzieci. Tu w znacznej
          większości są mamy małych dzieci, które potrzebują swoich mam jeszcze bardzo w
          każdym wymiarze: fizycznym, emocjonalnym (w większości: 0-3 r.ż.).
          Starsze dzieci też korzystają bardzo z dyspozycyjności swoich mam. Doceniam to,
          że i moja 10-letnia córcia może i chce po szkole np. coś mi zwierzyć, wypłakać
          mi się albo wyzłościć, opowiedzieć o sobie. Według Ciebie lepiej by było, gdyby
          pani w świetlicy się zwierzała albo pustym ścianom?
          Nie widzę powodu, żeby mi za to szczególnie dziękowali, bo ja się tym zwyczajnie
          cieszę.

          > przyznam, zę nei znosze karmić piersią

          Nie ma przymusu. Czy nie świadczy to jednak o Tobie? Jaką jesteś kobietą?
          --
          Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
          Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
          chrześcijańska podstawówka w Lublinie
          • asjula1 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 00:34
            > > przyznam, zę nei znosze karmić piersią
            >
            > Nie ma przymusu. Czy nie świadczy to jednak o Tobie? Jaką jesteś kobietą?

            Ooo prosz... No jakąż to kobietą jest, jeżeli nie lubi karmić piersią???
            Chyba (wg Twojego dogmatu) _Super-kobietą_, poświęcającą się o wiele bardziej
            niż te, które to robią z przyjemnością???

            --
            A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
            • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 12:37
              > > > przyznam, zę nei znosze karmić piersią
              > >
              > > Nie ma przymusu. Czy nie świadczy to jednak o Tobie? Jaką jesteś kobietą?
              >
              >
              > Ooo prosz... No jakąż to kobietą jest, jeżeli nie lubi karmić piersią???

              Właśnie jestem ciekawa, bo nie znam autorki. Dlatego to pytanie. Do tego pytanie
              retoryczne, na które nie oczekiwałam odpowiedzi. Jaką się jest kobietą, że się
              nie lubi tego fizycznego wymiaru macierzyństwa, jednego z jego aspektów? Nie
              wiem, ale chętnie się dowiem, jeśli coś jeszcze napiszecie o sobie, skąd taka
              postawa. Bez negatywnego wydźwięku z mojej strony- lubię poznawać ludzi.
              Przykro, że od razu negatywnie to odebrałyście.
              --
              Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
              Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
              chrześcijańska podstawówka w Lublinie
              • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 12:53
                Dziwi mnie Twoje zdziwienie. świadczy o tym, ze masz jedną "wizję
                kobiety", wzorzec jakowyś. "Kobiece" kobiety lubią to i to, są takie
                a nie inne - ktoś, kto odbiega od wzorca dostaje pukty karne z
                kobiecosci.
                Zaręczam Ci, ze kobiecość nie polega na lubieniu/ nielubieniu
                określonych rzeczy, na takich, a nie innych zainteresowaniach,
                aspiracjach życiowych czy wizji rodziny. 100% kobietą jest zarówno
                bezdzietna i samotna inżynier budownictwa, pracujaca i karmiąca
                butelka matka jedynaka, jak i uwielbiajaca dzieci i dom,
                niepracujaca i karmiąca piersią gospodyni domowa.
                Nie lubię karmienia piersią, bo jest to dla mnie niewygodne,
                nieprzyjemne i kłopotliwe.
                Za to na przyklad lubię być w ciąży - ale rozumiem, ze tysiące
                kobiet tego nie znosi i ze to nie ma nic wspólnego z kobiecoscią. A
                to także fizjologiczny wymiar macierzyństwa, dla niektórych - bardzo
                przykry.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • lacitadelle Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 13:22
                > Właśnie jestem ciekawa, bo nie znam autorki. Dlatego to pytanie. Do tego pytani
                > e
                > retoryczne, na które nie oczekiwałam odpowiedzi. Jaką się jest kobietą, że się
                > nie lubi tego fizycznego wymiaru macierzyństwa, jednego z jego aspektów? Nie
                > wiem, ale chętnie się dowiem, jeśli coś jeszcze napiszecie o sobie, skąd taka
                > postawa. Bez negatywnego wydźwięku z mojej strony- lubię poznawać ludzi.
                > Przykro, że od razu negatywnie to odebrałyście.

                Wiesz, takie pytania raczej w naturalny sposób odbiera się negatywnie, bo dajesz
                do zrozumienia, że kobiety nielubiące karmić są jakieś dziwne. A ja nie widzę w
                tym nic dziwnego, ot, jedna z wielu rzeczy do lubienia lub nielubienia, część
                fizjologii, duży wysiłek psychiczny i fizyczny, w żaden sposób dla mnie nie
                określa, jaką się jest kobietą. gdybyś zapytała, dlaczego ktoś nie lubi karmić,
                to by było normalne pytanie z ciekawości. Pytanie "jaką się jest kobietą, jeżeli
                się nie lubi karmić" takim nie jest, zawiera w sobie element oceny.

                Nie wiem, czy moje nielubienie karmienia można nazwać postawą - ja na przykład
                mogę się zdziwić, co takiego jest w karmieniu, że można je lubić. Karmienie to
                dla mnie naturalny obowiązek, taki sam, jak dostarczanie pożywienia innymi
                sposobami, tyle że dużo bardziej czaso- i wysiłkochłonny, a do tego często bolesny.
          • lacitadelle Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 11:41
            > > przyznam, zę nei znosze karmić piersią
            >
            > Nie ma przymusu. Czy nie świadczy to jednak o Tobie? Jaką jesteś kobietą?


            Fizulo, bardzo Cię szanuję i podobają mi się Twoje wypowiedzi nawet, jeżeli się
            z nimi nie zgadzam.

            Ta jest pierwszą, która wywołała we mnie bardzo negatywne uczucia. Może powiesz,
            jaką się jest kobietą, jeżeli się nie lubi karmienia? Bo ja też nie lubię,
            karmię już 2 lata i zamierzam czekać, aż się syn sam odstawi.
            • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 12:10
              Bo kobieta jest kobietą, tylko jesli cieszy się kazdym aspektem
              macierzyństwa. Porodem, wstawaniem w nocy, karmieniem piersią,
              odpowiadaniem na tysiące pytań, kiedy jest padnięta i zabawą z
              dzieckiem o piątej rano. To esencja kobiecości - uwielbienie także
              dla tego, co nie sprawia przyjemności - kobieta, ktora tego nie lubi
              i o zgrozo! przyznaje się, ze nie lubi po prostu jest gorszym
              gatunkiem. To zresztą całkowicie zgodne z cytatami - esencja
              kobiecosci lezy bowiem w prymitywnej biologii, w myśleniu wyłacznie
              o kims innym, negowaniu własnych uczuć, a nie w mysleniu.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • berkano8 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.07.10, 12:36
          MROK.Mrok, nic innego.Ewentualnie szkodliwa propaganda ,która ma na celu poprawienie samopoczucia zapędzonych w domowy kierat kobiet, które nie są do końca przekonane,że tego właśnie chcą.Albo usprawiedliwienie dla tych, których rozwój osobisty nie sięga poza zupki i pampersy, 'bo przecież mam dziecko, więc jak mam czytać, uczyć się i rozwijać '. Na takich bujdach wychowuje się służące mężów i dzieci, pozbawione własnych praw,poza prawem do delektowania się swoim poświęceniem.
          Moja kobiecość- w zasadzie powinnam napisać 'moje człowieczeństwo' jest wielowymiarowe i wieloskładnikowe.Domowy chów spadkobierców to tylko jeden z jego elementów, bardzo ważny, ale wciąż tylko jeden z wielu.Gdybym równolegle nie prowadziła zdalaczynnie firmy, nie dbała o własne czysto egoistyczne potrzeby (masaż, pedicure, fryzjer itp-coś tylko dla mnie),nie dbała o siebie tak jak o pozostałych domowników,czułabym się nieszczęśliwa.Nie dla mnie niestety bajeczki o 'poświęceniu', które wynagradza brak elementarnych praw człowieka.
          Aha, mam dwoje dzieci, vide sygnaturka, starszego syna karmiłam powyżej roku, córkę karmię nadal.I obroniłam doktorat z rodziną u boku-nie trzeba było nic i nikogo poświęcać, tylko się lepiej zorganizowaćsmile
          --
          https://tickers.baby-gaga.com/t/eleeleard19961028_-8_Kuba+Big+Brother+is.png

          https://tickers.baby-gaga.com/t/catcatard20090629_-8_Zofija+is.png
          • berkano8 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.07.10, 13:23
            Doczytałam wątek-włos się jeży,kiedy się przeczyta niektóre opinie np o homoseksualizmie.Moja konkluzja-religia to niestety w niektórych przypadkach opium dla ludu,żeby równo chodził i nie wychylał się poza kierat.A marchewką są pozory 'duchowości' i poczucie moralnej wyższości .To świetnie się sprawdza w roli nagrody,kiedy człowiek nie realizuje się na innych płaszczyznach.
            --
            https://tickers.baby-gaga.com/t/eleeleard19961028_-8_Kuba+Big+Brother+is.png

            https://tickers.baby-gaga.com/t/catcatard20090629_-8_Zofija+is.png
    • basiak36 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 20:20
      > Serce kobiety jest otchłanią, może się wypełniać w nieskończoność; lecz jeśli
      > jest skoncentrowana na sobie następuje katastrofa."

      A nie macie wrazenia ze ktos dba i poswieca sie innym, nie dbajac o siebie, bez
      pelnej swiadomosci dlaczego tak robi - zwykle w pewnym poczuje sie
      wykorzystywany?. Czy oznacza to ze mam uczyc dzieci bycia czlowiekiem ktory nie
      dba o siebie, o swoje potrzeby?
      Nie wiem na ile slowo 'skoncentrowany' oznacza wylaczne skupienie sie na sobie,
      czy takie czesciowe.
      Ja za duzo widzialam kobiet, starszych juz, ktore cale zycie poswiecaly innym, i
      w ten sposob nie nauczyly otoczenia szacunku do siebie, do swojego czasu, do
      swoich zdolnosci, hobby itp. Wychowaly synow ktorzy biora za pewnik to ze ktos
      inny upierze im skarpetki.

      Ja zostalam wychowana przez matke ktora tez sie na sobie koncentrowala, i tez
      dbala bardzo o swoja rodzine. Bardziej niz znajoma ktora sie 'poswiecila' i sie
      na sobie w ogole nie koncentrowala. Ja zawsze mialam lepszy kontakt z mama i
      mama spedzala ze mna wiecej czasu na czytaniu, wycieczkach itp. I dzieki temu
      nauczylam sie tez ze trzeba sie na sobie koncentrowac, ze dbanie o nas samych
      jest czescia dbania o innychsmile

      > "wszystko i wszyscy podsycają w niej przekonanie o nieprzydatności poświęcenia
      > kilku lat swego życia dla szczęścia, płynącego z wydania na świat dziecka i
      > obudzenia go do życia, z uczynienia go mężczyzną lub kobietą, przez
      > przekazanie mu tego, co w niej najlepsze

      Z tym sie zgadzam, czasem widze takie objawy 'mody' na to zeby dziecko szybko
      odseparowac, jakby pokazujac ze w ogole nic macierzynstwo nie zmienilo i zero
      zmienilam w sobie i w swoim zyciorysie. Nie wiem po co cos takiego mialabym
      udawacsmile Kiedys bylam 100% skoncentrowana na sobie, teraz jestem w 40%, reszta
      to dzieci. Ale te moje 40% jest naprawde bardzo waznesmile
      --
      ------------------------------------------
      • hanti Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 20:38
        absolutnie nie chcę i nie mogę zgodzić się z zacytowanym fragmentami, które
        sprowadzają kobietę do roli służącej i mebla w domu.
        Nie chcę się poświęcać, chcę dokonywać świadomych wyborów.
        --
        Ania mama Kuby(27.01.02) Karoli(17.12.03) Kini Antoniny(05.08.06) i Kamilki
        Lucyny(31.08.08)
        https://img231.imageshack.us/img231/2103/4teamvr4.jpg
        pomóż Karolce
        rodzinnie smile
        • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 00:16
          hanti napisała:

          > absolutnie nie chcę i nie mogę zgodzić się z zacytowanym fragmentami, które
          > sprowadzają kobietę do roli służącej i mebla w domu.

          Bardzo powierzchowny osąd.
          Jeszcze cytat:
          "Ewa uformowana została z żebra Adama, żebro to jest więc również jej bokiem,
          jej połową, co oznacza, że zawsze będą wobec siebie dłużnikami, jedno wobec
          drugiego, że są powołani do życia jedno obok drugiego, ale również jedno dla
          drugiego."
          Gdzie niby to rzeczowe traktowanie kobiety?
          --
          Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
          Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
          chrześcijańska podstawówka w Lublinie
          • ankh_morkpork Gdzie? Tutaj: 12.05.10, 15:00
            "w obliczu swego kobiecego powołania zaakceptować je i odnaleźć powołanie do bycia żoną, FUNDAMENTALNE dla jej bytu."

            CZYLI: nie spotkasz mężczyzny na tyle wartościowego, aby dało się go pokochać i poślubić => Twoje życie jest nic nie warte, nie zrealizowałaś powołania FUNDAMENTALNEGO dla Twojego bytu. Chociażbyś dostała 2 Noble jak Skłodowska-Curie, jeśli jesteś singielką, są one nic nie warte.

            "jeśli jest skoncentrowana na sobie następuje katastrofa."

            CZYLI: jesteś zła, jeśli myślisz o sobie i swoich potrzebach.

            "wszystko i wszyscy podsycają w niej przekonanie o nieprzydatności poświęcenia
            kilku lat swego życia dla szczęścia, płynącego z wydania na świat dziecka i
            obudzenia go do życia, z uczynienia go mężczyzną lub kobietą, przez
            przekazanie mu tego, co w niej najlepsze. Przekonano ją, że lepiej zrobi, gdy
            się zajmie ważniejszymi sprawami!"

            CZYLI: jeśli nie chcesz zostać w domu na 3 lata (= poświecić dla szczęścia, płynącego z wydania na świat dziecka i obudzenia go do życia), tylko chcesz wrócić do pracy zawodowej (zajać się własnymi sprawami), robisz wielki błąd i dałaś sobie wyprać mózg przez wszystko i wszystkich.

            PODSUMOWANIE: jeśli chciałaś, Fizulo, zachecić kobiety do przeczytania ksiażki pani Jo C..., to trzeba było wybrać inne cytaty. TE z posta założycielskiego wątku są jak kulą w płot.

            --
            Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
            Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
            • fizula Re: Gdzie? Tutaj: 12.05.10, 22:43
              > CZYLI: nie spotkasz mężczyzny na tyle wartościowego, aby dało się go pokochać i
              > poślubić => Twoje życie jest nic nie warte, nie zrealizowałaś powołania FU
              > NDAMENTALNEGO dla Twojego bytu. Chociażbyś dostała 2 Noble jak Skłodowska-Curie
              > , jeśli jesteś singielką, są one nic nie warte.

              Dla mnie takie ujęcie mija się z pojęciem autorki. Bo żoną, ukochaną można być
              na sposób fizyczny i duchowy. Można nie spotkać żadnego mężczyzny swojego życia,
              a duchowo być zaślubioną Chrystusowi. To jest chrześcijańskie rozumienie- nie
              możecie zrozumieć- nie ma przymusu wiary ani rozumienia tego.

              > CZYLI: jesteś zła, jeśli myślisz o sobie i swoich potrzebach.

              Nieprawda, ale żeby to zrozumieć trzeba się wgłębić w lekturę.

              > CZYLI: jeśli nie chcesz zostać w domu na 3 lata (= poświecić dla szczęścia, pły
              > nącego z wydania na świat dziecka i obudzenia go do życia), tylko chcesz wrócić
              > do pracy zawodowej (zajać się własnymi sprawami), robisz wielki błąd i dałaś s
              > obie wyprać mózg przez wszystko i wszystkich.

              Nadinterpretacja, moja droga. Nie wydaje mi się, żeby autorka podważała gdzieś
              wartość pracy zawodowej kobiet. Jednak na pewno docenia rolę kobiety jako
              córki-żony-matki i o tym właśnie pisze. Nie każda kobieta musi być pracownicą
              zawodową, ale każda jest albo córką, albo żoną, albo matką.

              > PODSUMOWANIE: jeśli chciałaś, Fizulo, zachecić kobiety do przeczytania ksiażki
              > pani Jo C..., to trzeba było wybrać inne cytaty.

              Nie chciałam zachęcić wszystkich. Raczej tylko niektórych. Z góry zaznaczyłam,
              że to niepoprawne.
              --
              Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
              Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
              chrześcijańska podstawówka w Lublinie
              • ankh_morkpork Cytaty a tresć książki 13.05.10, 11:05
                > Dla mnie takie ujęcie mija się z pojęciem autorki.

                Dla mnie takie ujęcie wynika z zacytowanych przez Ciebie fragmentów książki. Na podstawie tych fragmentów wyciagnęłam wnioski o poglądach autorki. Z tego, co widzę w innych postach, wnioski podobne do moich wyciagnęła większość forumek wypowiadających się w tym wątku. O czymś to chyba świadczy...

                > Można nie spotkać żadnego mężczyzny swojego życia
                > , a duchowo być zaślubioną Chrystusowi.

                Nie jestem gorliwą katoliczką, ale z mojego punktu widzenia jak najbardziej można być NIKOMU NIE ZAŚLUBIONĄ. Czy każda zakonnica musi uznawać Jezusa za duchowego męża? Czy powodem wstąpienia do zakonu nie może być po prostu chęć poświecenia się modlitwie za innych, albo chęć służenia innym w myśl słów Jezusa "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili"?

                Komu w takim razie zaślubieni są zakonnicy i księża? Dlaczego osoby duchowne płci żeńskiej i tak są wtłaczane w wizję posiadania duchowego męża, a duchowni płci męskiej nie musza posiadać duchowej żony? Nawet tutaj kobieta bez męża nie jest pełnowartościową kobietą?

                > Nieprawda, ale żeby to zrozumieć trzeba się wgłębić w lekturę.

                Zacytowane fregmenty nie zachęcają mnie do lektury całości. Nie chcę tracić czasu na książkę, która na starcie twierdzi, że moim jedynym powołaniem jest bycie żoną i matką.

                > Nie chciałam zachęcić wszystkich. Raczej tylko niektórych.

                No to osiągnęłaś sukces. Mam wrażenie po lekturze wątku, że większość wręcz zniecheciłaś.

                > Z góry zaznaczyłam, że to niepoprawne.

                Ja zacytowanych fragmentów nie odebrałam jako niepoprawne. Odebrałam je jako niesprawiedliwe i krzywdzące stereotypy.
                --
                Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
                Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
                • fizula Re: Cytaty a tresć książki 13.05.10, 12:47
                  Czy każda zakonnica musi uznawać Jezusa za duchow
                  > ego męża?

                  Powinna. Żywa osobista relacja ze Zbawicielem dla chrześcijanina fundamentalna,
                  zasadnicza nie mówiąc już o zakonnikach i zakonnicach. Dla nich sama chęć pomocy
                  innym to o wiele za mało, by wybierać takie powołanie. Oblubienicą kapłana
                  powinien być Kościół, za który powinien oddawać swoje życia.
                  --
                  Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                  Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                  chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                  • ankh_morkpork Relacja osoby duchownej z Bogiem 13.05.10, 23:17
                    > Powinna. Żywa osobista relacja ze Zbawicielem dla chrześcijanina fundamentalna,
                    > zasadnicza nie mówiąc już o zakonnikach i zakonnicach.

                    Zgadzam się z tym zdaniem w 100%. Ale czy żywa osobista relacja osoby duchownej z Bogiem / Kościołem musi być MAŁŻEŃSKA? Czemu nie np. dziecko - Ojciec? Przewodnik , pasterz / podopieczni?

                    Jeśli człowiek wstępuje do zakonu opiekującego się bezdomnymi, to czy nie wystarczy po prostu wiara i miłość do Boga widzianego w każdym bliźnim potrzebujacym pomocy?

                    --
                    Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
                    Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
                    • ciociacesia wydaje mmi sie ze jednak nie wystarczy 14.05.10, 11:42
                      > Jeśli człowiek wstępuje do zakonu opiekującego się bezdomnymi, to czy nie wysta
                      > rczy po prostu wiara i miłość do Boga widzianego w każdym bliźnim potrzebujacym
                      > pomocy?

                      moze na poczatku tak. ale trzeba miec sie na czym wesprzec do czego odwolac
                      kiedy zapał przygasnie i przyjda chwile zwatpienia. w koncu to jest wybór drogi
                      na ale zycie.
                      --
                      To nie jest moja krówka.
                      • ankh_morkpork Kapłaństwo i małżeństwo to różne sakramenty 14.05.10, 13:52
                        > moze na poczatku tak. ale trzeba miec sie na czym wesprzec do czego odwolac
                        > kiedy zapał przygasnie i przyjda chwile zwatpienia. w koncu to jest wybór drogi na ale zycie.

                        Czy rzeczywiście traktowanie Boga / Kościoła jako małżonka ma to życie zakonne ułatwiać? Przecież w małżeństwie po miesiącu miodowym też często zapał przygasa, nagle okazuje się, że żona kiepsko gotuje, a mąż nie wrzuca brudnych skarpetek do kosza na pranie.

                        Poza tym z katechizmu pamiętam, ze kapłaństwo i małżeństwo to dwa różne sakramenty. Traktowanie powołania do zakonu jako jakiejś tam wersji małżeństwa jest dla mnie dziwaczne.

                        --
                        Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
                        Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
                        • asjula1 Re: Kapłaństwo i małżeństwo to różne sakramenty 14.05.10, 14:03
                          Jak dziś pamiętam, że kolega młody ksiądz opowiadał przy obiedzie, że czuje się
                          żoną Jezusa. Dawno to było, ale do dziś wspominam, jako jedną z dziwniejszych
                          rzeczy, które w życiu usłyszałamwink Ale ja sie nie znam może, wszytskie
                          organizacje mundurowe mnie zawsze odrzucalywink
                          --
                          A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
                          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
              • juga08 Re: Gdzie? Tutaj: 25.05.10, 22:46
                A mnie od razu zachęciłaś do przeczytania tej książki, zaraz będę szukać gdzie można ją kupić. Są różni ludzie. Dla mnie słowa, które zacytowałaś są piękne, głębokie, przemawiające absolutnie do mnie. Ale trzeba być chyba chrześcijaninem żeby właściwie zrozumieć głębię ich przesłania, żeby dojść po prostu do duchowości. Oczywiście, jeśli żyjemy tylko tym światem to nie jesteśmy w stanie niczego zrozumieć.
                Cieszę sie Fizula że jesteś, bardzo cię szanuję za Twoją odwagę i siłę.
                • gfizyk Re: Gdzie? Tutaj: 26.05.10, 10:15
                  Uwaga - przerwa na reklamę!

                  Ja tę książkę dla mojej żony znalazłem na Allegro:
                  allegro.pl/listing.php/search?string=kap%C5%82a%C5%84stwo+serca&from_showcat=1&category=0

                  Ceny od 9 zł (używane) nowa od około 15 zł.

                  Koniec reklamy!
                  wink
          • basiak36 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 15:08
            > Gdzie niby to rzeczowe traktowanie kobiety?

            A chocby tutaj:
            Oto dlaczego
            powinna odkryć złożone w niej przez Boga bogactwa, w obliczu swego kobiecego
            powołania zaakceptować je i odnaleźć powołanie do bycia żoną, fundamentalne
            dla jej bytu. (...)

            Dlaczego bogactwa zlozne w nas przez Boga maja sie sprowadzac do zaakceptowania
            tego ze mam byc zona? Czy tylko takie bogactwa dostalam? A co z moimi innymi
            zdolnosciami? Bycie zona nie jest fundamentalne dla mojego bytu.. bycie kobieta,
            tak. Taka ktora potrafi i bedzie wiedziala jak szukac swoich sciezek i celu, bez
            wzgledu na stereotypy i schematy...
            --
            ------------------------------------------
            • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 22:48
              Ciekawe, że tak osobiście odbieracie niektóre fragmenty. Np. o tym, że bycie
              żoną jest fundamentalne dla życia dojrzałej kobiety. Rozumiem, że również nie
              czytacie swoim córkom bajek o Kopciuszku, śpiącej królewnie i innych pięknych
              królewnach- bo jeśli czytacie, to jednak wtłaczacie w głowy Waszych córek coś
              przeciwko czemu tak bardzo protestujecie.
              --
              Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
              Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
              chrześcijańska podstawówka w Lublinie
              • ankh_morkpork Bycie żoną nie jest z definicji fundamentalne! 13.05.10, 11:14
                > Ciekawe, że tak osobiście odbieracie niektóre fragmenty. Np. o tym, że bycie
                > żoną jest fundamentalne dla życia dojrzałej kobiety.

                Bycie żoną nie jest z definicji fundamentalne dla życia każdej kobiety. Dlatego odbieramy ten tekst osobiście. Bo staramy się być dobrymi żonami i matkami, ale małżeństwo i macieżyństwo nie jest dla KAŻDEJ z nas definicji jedynym sensem istnienia. Bo jeśli nie spotkałybyśmy na drodze życia naszych meżów, to jako singielki i tak byłybyśmy SPEŁNIONE i KOBIECE. A tu pojawia się ktoś, z kogo słów wynika, że jesteśmy duchowo ułomne i nie realizujemy jedynie słusznego powołania kobiety do poświęcania się.

                > nie czytacie swoim córkom bajek o Kopciuszku, śpiącej królewnie i innych pięknych
                > królewnach- bo jeśli czytacie, to jednak wtłaczacie w głowy Waszych córek coś
                > przeciwko czemu tak bardzo protestujecie.

                Może i czytamy córkom bajki o Kopciuszku. Ale WŁASNYM ŻYCIEM pokazujemy im jednocześnie, że kobieta nie musi być królewna czekającą na księcia z bajki. Że czekanie aż jakiś facet nas zechce nie jest jedynym możliwym wyborem w życiu kobiety.

                --
                Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
                Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
                • basiak36 Re: Bycie żoną nie jest z definicji fundamentalne 13.05.10, 19:12
                  >
                  > Może i czytamy córkom bajki o Kopciuszku. Ale WŁASNYM ŻYCIEM pokazujemy im jedn
                  > ocześnie, że kobieta nie musi być królewna czekającą na księcia z bajki. Że cze
                  > kanie aż jakiś facet nas zechce nie jest jedynym możliwym wyborem w życiu kobie
                  > ty.
                  >

                  Otoz to... Ja wole nauczyc swoja corke zeby przede wszystkim potrafila
                  samodzielnie myslec, dazyc do celu, rozwijac swoje zdolnosci. Aby nie dorastala
                  z mysla ze kiedys tam i tak jakis facet bedzie. A jesli bedzie, to super, ale
                  zeby nie musiala byc od niego zalezna, zeby zawsze mogla w razie czego poradzic
                  sobie sama i zadbac o siebie i dzieci. A jesli bedzie wolala byc samodzielnie
                  myslaca i ambitna krolewna Sniezka, jej wyborsmile Moze to jakis skutek uboczny
                  tego jak mnie wychowano, ale u mnie w rodzinie wlasnie tak bylosmile
                  --
                  ------------------------------------------
              • mama_kaspra w sprawie pieknych krolewien - glos demokratki 14.05.10, 15:08
                Na razie moj syn docenia tylko "Ptasie radio" i "Spotkal katar Katarzyne". Ale
                kiedy przyjdzie pora na te bajki, to mu je oczywiscie przeczytam, bo to
                dziedzictwo kultualne jest i znac trzeba. Ale jednoczesnie - i tu naprawde nie
                zartuje - postaram sie wyjasnic, ze:
                (1) czlowiek nie powinien lezec jak kloda i czekac az go uratuja;
                (2) arystokratyczne pochodzenie nie jest w niczym lepsze (ale i nie gorsze) niz
                chlopskie, robotnicze czy inteligenckie;
                (3) wartosc czlowieka nie powinna byc mierzona jego zewnetrznym pieknem;
                (4) nie wszyscy tak uwazaja, stad tyle bajek o pieknych krolewnach bezczynnie
                czekajacych na ksiecia z bajki.
                • asjula1 Re: w sprawie pieknych krolewien - glos demokratk 14.05.10, 15:30
                  > (4) nie wszyscy tak uwazaja, stad tyle bajek o pieknych krolewnach bezczynnie
                  > czekajacych na ksiecia z bajki.

                  Jak to bezczynnie? wink
                  Stroją się, czeszą, przegladają w lustrze, wyglądają przez okno i czytaja durne
                  bajkiwink
                  --
                  A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
      • molly_bloom Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 20:56
        > A nie macie wrazenia ze ktos dba i poswieca sie innym, nie dbajac o siebie, bez
        > pelnej swiadomosci dlaczego tak robi - zwykle w pewnym poczuje sie
        > wykorzystywany?. Czy oznacza to ze mam uczyc dzieci bycia czlowiekiem ktory nie
        > dba o siebie, o swoje potrzeby?

        dokładnie tak jest! bo żeby móc świadomie i odpowiedzialnie "dawać siebie"
        trzeba najpierw "siebie mieć", tzn być dla samej siebie dobrą i uważną, dbać o
        własne potrzeby, co nie znaczy być egoistką

        problem chyba leży w rozumieniu słowa "poświęcenie"
        • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 09.05.10, 22:48
          A ja zastanawiam się, jak w swietle tego fragmentu wychowywac
          rodzeństwo - syna i córke.
          Syna wychowujemy tak, aby miał ambicje, aby pamiętał o swoich
          potrzebach i swoich własnych celach. dziewczynkę - aby nie była na
          sobie skoncentrowana, aby myslała o innych, a zapominała o sobie, a
          przede wszystkim, aby mogla "odnaleźć powołanie do bycia żoną,
          fundamentalne dla jej bytu. (...)"
          I żeby nauczyć ją, ze jeśli męża nie znajdzie, to powolania,
          fundamentalnego dla jej bytu nie wypełni. Choćby odkryła lekarstwo
          na raka albo dostała Oskara. Bo ma byc żoną, inaczej jej życie jest
          stracone i nie ma żadnej wartosci - ani dla niej, ani dla innych.
          No, wybaczcie, ale takiej bzdury i to w dodatku wyjątkowo
          obrzydliwej i mogacej zmarnować komuś życie dawno nie czytałam.


          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • andalu Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 00:38
            hmm, mam wrazenie ze troche nadinterpretujecie ten fragment. Poswiecenie nie
            oznacza niewolnictwa, a to ze kobieta ofiaruje to co w niej najlepsze swym
            bliskim nie znaczy ze ci nie maja uczynic tego samego!Tylko kazda plec i kazdy
            czlowiek to "poswiecanie" sie moga realizowac troche inaczej. Dlaczego zawsze
            musi to byc to slynne pranie skarpetek? Czy podzial obowiazkow musi byc
            wydzielony linijka? Ja wypiore moje skarpetki, ty twoje i nie licz ze Ci pomoge.
            Tak to musi wygladac? U nas np. tylko ja zajmuje sie praniem, ale np. nigdy nie
            prowadze, nie naprawiam samochodu, nie wymieniam kabli, zarowek, itp - robi to
            moj maz. Czy chodzi i podkresla, jak to sie dla mnie poswieca? Nie, wszystkim
            wydaje sie normalne ze on robi pewne rzeczy, a ja inne. Prawdziwe poswiecenie to
            nie bycie maszyna pelnoobslugowa do utrzymania czystosci w domu. To radosne
            ofiarowanie siebie i swojej pracy drugej osobie/osobom. Czy kobieta balaganiara
            to kobieta ktora nie poswieca siebie swoim bliskim? To nie ma nic wspolnego, bo
            moze nie miec talentu do prowadzenia (super czystego) domu, ale ofiarowuje
            bliskim czas, cieplo i zrozumienie. Co nie znaczy ze nie prawa do wlasnych
            zainteresowan czy czasu na odpoczynek!
            Mam wrazenie ze troche myslimy pojecia i wpadamy w utarte schematy.
            Osobiscie nie do konca zachwyca mnie styl tych fragmentow, troche sa
            przeslodzone, ale nie ma wnich nic obrzydliwego czy marnujacego zycia! Tyle ze
            dodalabym ze kazda osoba ktora koncentruje sie tylko na sobie wpada w otchlan,
            niewazne czy jest kobieta czy mezczyzna. Tyle ze ksiazka akurat mowi o kobietach
            i juz smile

            Nie martw sie fizula i rob swoje smile Pozdrawiam!
            • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 08:52
              Bo wymiana usług, robienie czegoś dla dziecka, męża, zony - to nie
              jest "poswiecanie się" - tylko norma. Jeśli podkreśla się, ze
              poswięcanie się jest naturą kobiety, jest chyba jasne, ze to jej
              specyficzna cecha, nie dotyczy zatem facetów - bo dlaczego by w
              takim razie specjaklnie podkreslać, ze jest to kobiece
              przeznaczenie?
              Dla mnie obrzydliwe jest stwierdzenie, ze kobieta zyje
              wyidealizowanymi marzeniami i jest zbita z tropu, gdy okazuje się,
              ze rzeczywistość jest inna - oznaczałoby to, ze kobieta jest naiwną
              idiotka i ze nie mysli, tylko marzy. Obrzydliwe jest też
              twierdzenie, ze kobieta musi zaakceptować swoje powółanie i odnaleźć
              powołanie do bycia żoną - bo takiej jest jej przeznaczenie. To
              odbieranie kobietom prawa wyboru driogi życiowej i deprecjonowania
              samotnych kobiet. Kobieta bez męża przeznaczenia nie wypełni,
              prawda?
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • molly_bloom Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 09:48
                Kobieta bez męża przeznaczenia nie wypełni,
                > prawda?

                prawda smile tak jak i mężczyzna bez żony
                w większości przypadków oczywiście

                i jeszcze
                ja ten fragment o marzeniach i obrazie małżeństwa noszonym przez
                kobiety odczytałam tak, że jest to właśnie bogactwem kobiety, darem
                wrażliwości i ten dar kobieta do związku wnosi, a nie naiwnością i
                głupotą

                a swoją drogą to polecam książkę o podobnej tematyce, ale może
                strawniejszą dla większości smile "Dzikie serce" J. Eldredge'a, pewnie
                część z Was już czytała

                • mama_mak Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 13:34
                  >>Kobieta bez męża przeznaczenia nie wypełni,
                  >> prawda?

                  >prawda tak jak i mężczyzna bez żony
                  >w większości przypadków oczywiście
                  Nie, nieprawda i wcale nie mowie tego przekornie, czy ze smiechem.
                  1. Nie kazdy umie zyc w zwiazku.
                  2. Istnieja lesbijki i homoseksualisci, zyjemyw 21 wieku i chyba do
                  licha mozna o tych ludziach mowic otwarcie, nie zapominajmy o ich
                  istnieniu.
                  --
                  Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
                  Zapraszamy!
              • mama_kaspra Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 12:01
                Zgadzam sie, Verdana. Acz dodam, ze wydaje mie sie ten tekst - a raczej fakt
                gloszenia takich pogladow przez kobiete bedaca dla wielu autorytetem - nie tyle
                obrzydliwy, co niebezpieczny na wiele sposobow. Juz mniejsze zlo, ze nas -
                kobiety dlugo karmiace/zamierzajace dlugo karmic - po prostu osmiesza, robiac z
                nas jakies cierpietnice uznajace swoja podrzedna wobec mezczyzn role. Gorzej, ze
                moze albo zniechecac do dlugiego karmienia czy zwalniania tempa rozwoju
                zawodowego czy osobistego tych kobiet, ktore nie godza sie na te podrzedna role,
                albo wlasnie utwierdzac te kobiety, ktore rezygnuja z bycia soba "dla rodziny"
                ze tak jest ok, i taka juz ich kobieca dola - propagujac taki model na kolejne
                pokolenia. Bo nie oszukujmy sie - to poswiecanie sie nie jest dla dzieci -
                dzieciom oczywiscie nalezy sie czas, karmienie, przewijanie, tulenie itp.
                Pytanie tylko, dlaczego niektorzy zdaja sie oczekiwac, ze mezczyzni moga miec i
                saytsfakcje z rodzicielstwa, i z pracy zawodowej, i hobby jeszcze - a kobiety
                maja "poswiecic sie" rodzinie. Opieka nad dziecmi, jesli zbalansowana innymi
                aktywnosciami - zawodowymi, spolecznymi itp - nie jest zadnym poswieceniem
                (jesli dla kogos jest, proponuje antykoncepcje). Poswieceniem natomiast jest
                prowadzenie domu ze wszystkimi malo satysfakcjonujacymi aspektami, bycie jedynym
                opiekunem dzieci, i brak jakiejkolwiek odskoczni od tych zajec - i nie rozumiem
                zupelnie, dlaczego niby kobiety mialyby tak sie poswiecac dla swoich mezow, i
                przeraza mnie bardzo kiedy slysze same kobiety promujace ten model.
                • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 00:47
                  mama_kaspra napisała:
                  Juz mniejsze zlo, ze nas -
                  > kobiety dlugo karmiace/zamierzajace dlugo karmic - po prostu osmiesza, robiac z
                  > nas jakies cierpietnice uznajace swoja podrzedna wobec mezczyzn role.

                  Nigdzie nie napisałam o podrzędnej roli kobiet: ani ja tak nie uważam, ani
                  autorka książki, którą się z Wami podzieliłam.
                  "W chwili gdy nasze społeczeństwo robi wszystko, by znieść różnice między
                  płciami i zdąża ku stadium istoty dwupłciowej, trzeba byśmy uświadomili sobie
                  swoją męską lub kobiecą tożsamość, swoją specyficzność, jeśli nie chcemy budować
                  naszych relacji na nieporozumieniu i narażać się na liczne cierpienia.
                  Mężczyzna i kobieta zostali stworzeni równorzędni, lecz różni, i dziecinadą
                  byłoby zaprzeczać temu pod pretekstem równości. Uznanie różnicy jest podstawową
                  rzeczą w każdej ludzkiej relacji, po to, by uniknąć projekcji własnej osoby na
                  bliźniego i nie odnosić wszystkiego do siebie. Jednak to nas niepokoi i -
                  ponieważ lubimy nasze małe bezpieczeństwo - robimy wszystko, by tę różnicę
                  wyeliminować albo uniknąć konfrontacji z nią. Tutaj ma swe źródło wszelki
                  rasizm, seksizm itd. Instynktownie odrzucamy wszystko co jest nam obce.
                  Boimy się odmienności, gdyż brak nam pewności siebie."

                  Nigdzie książka ta nie zachęca, by zwalniać karierę, nie mieć jej itp., ale że
                  kobiety autentycznie się rozwijają pracując (np. nad karierą) po kobiecemu czyli
                  nie lepiej, nie gorzej lecz inaczej. I że rola matki nie jest złem koniecznym,
                  ale wielką wartością dla której można nawet zrezygnować z tejże.
                  --
                  Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                  Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                  chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                  • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 16:12
                    A czym się rózni kariera "po kobiecemu" od kariery "po mesku"?
                    Naprawdę, w bardzo wielu zawodach nie różni się absolutnie niczym.
                    Różnice fizjologiczne miedzy płciami nie muszą i wręcz nie powinny
                    przekladać się na życie zawodowe.
                    A kariera dla wielu kobiet może - i ma prawo - być ważniejsza od
                    macierzyństwa. Czy dla mężczyzn też ojcostwo (też nie jest chyba
                    złem koniecznym?)powinno być na tyle wazne, aby na rzecz tej
                    wartości rezygnowali z kariery? Czy też jednak to mężczyzn nie
                    dotyczy?
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • basiak36 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 22:52
                      Czy dla mężczyzn też ojcostwo (też nie jest chyba
                      > złem koniecznym?)powinno być na tyle wazne, aby na rzecz tej
                      > wartości rezygnowali z kariery? Czy też jednak to mężczyzn nie
                      > dotyczy?

                      To samo pomyslalamsmile
                      Bo nawet jesli przyjmiemy abstrakcyjnie ze kobiety jak jeden maz siedzialyby w
                      domu 2 lata i karmily piersia, i dopiero wtedy szly do pracy, to teoretycznie
                      role zawodowe i domowe mezczyzn i kobiet (kiedy juz wroca do pracy) nie powinny
                      sie za bardzo roznic, i rezygnowanie z kariery albo wybieranie kariery powinno
                      byc tak samo rozwazane zarowno przez kobiety i mezczyzn, jako rodzicow juz
                      starszych dzieci?
                      Jesli przyjmiemy ze matka jest niezbedna przy dziecku przez pierwsze 3 lata, a
                      ojciec na boku, to przychodzi jednak taki czas ze niezbedny bedzie ojciec, np
                      kiedy dziecko ma 7-10 lat, i czemu wtedy nie wymaga sie od ojca oczywistej
                      rzeczy czyli rzucenia pracy, albo zabrania dziecka do pracy ze soba? Mowiac ze
                      fundamentalnym obowiazkiem mezczyzny wtedy jest bycie ojcem przy dziecku?
                      Tak sobie gdybam, ale temat mnie interesujesmile

                      --
                      ------------------------------------------
                  • mama_kaspra Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 14.05.10, 11:14
                    Obiecywalam sobie, ze zajme sie praca (wniosek o finansowanie badan trzeba
                    napisac), jak mi juz Kasp przy piersi usnie, ale jednak slaba wole mam - i znowu
                    wracam do dyskusji.
                    Otoz mysle, ze mnie ten cytat, i postawa przezen prezentowana, tak kopie, bo
                    jest dla mnie ucielesnieniem szufladkowania ludzi "po plci", zamiast po
                    potrzebach, zdolnosciach i inny indywidualnych aspektach. I wyjasnie od razu: to
                    nie jest tak, ze nie uznaje za faktyczne roznic psychologicznych miedzy
                    kobietami a mezczyznami. I pomijajac nawet to, w jakim stopniu sa uwarunkowane
                    kulturowo, a w jakim maja podloze biologiczno-ewolucyjne, to przypominam, ze sa
                    to roznice STATYSTYCZNE. To znaczy - widzimy wszyscy, ze wiecej jest kobiet niz
                    mezczyzn, ktore wola zajac sie dziecmi i zrezygnowac z pracy. Widzimy, ze wiecej
                    jest mezczyzn, dla ktorych kariera i konkurencja sa wazniejsze, niz dla wielu
                    kobiet. Ale te roznice, za kazdym razem ukladaja sie w krzywe (pewnie dzwonowe,
                    jak wiekszosc takich populacyjnych roznic) i one sie na siebie nakladaja w
                    zasadniczej czesci swojego przebiegu. To znaczy, ze nawet jesli statystyczny
                    mezczyzna lepiej sie bedzie czul w pracy zawodowej, a statystyczna kobieta w
                    domu otoczona gromadka dzieci, ciagle pozostaje mnostwo (acz pewnie mniej niz
                    50%) kobiet, ktore nie chca/nie powinny byc wtloczone w wyznaczony srednia
                    kanon, i takoz wielu mezczyzn chetnie dzielic bedzie obowiazek i przywilej
                    opieki nad malenkim dzieckiem. A cytaty - i wypowiedzi Fizuli i tych, ktore sie
                    z nia zgadzaja - zdaja sie uwazac, ze ta czesc populacji, ktora nie odpowiada
                    waziutko pojetej normie (w znaczeniu sredniej), albo nie istnieje, albo istniec
                    nie powinna. I to mnie do szalu doprowadza, musze powiedziec. I nie ma to nic
                    wspolnego z istotami dwuplciowymi - ja po prostu prosze o uznanie faktu, ktory
                    wydaje mi sie bezsprzeczny - ze roznice miedzyosobnicze sa wieksze niz roznice
                    miedzypopulacyjne (to znaczy - dwie osoby plci dowolnej moga bardziej roznic sie
                    jedna od drugiej niz te "srednie" z populacji). I kazda decyzja o tym, jak
                    czyjes zycie ma wygladac, powinno byc dostosowane do jego/jej osobistych cech, a
                    nie do teoretycznej sredniej z jego grupy. I to dotyczy nie tylko plci, ale i
                    rasy, narodowosci, grupy etnicznej itp. Ale to odrebny temat.
                    I jeszcze dodam - ja w ogole nie wiem, co to znaczy czuc sie "kobieco". Bo nigdy
                    nie czulam sie "mesko" - wiec skad mam wiedziec. Wiem, jak to jest czuc sie
                    atrakcyjna, jak to jest czuc sie pozadana, jak to jest czuc sie odwazna,
                    zwycieska, dzielna itp - bo czulam sie tez wrecz przeciwnie. Jestem oczywiscie
                    kobieta - jestem tez Polka, Australijka, blondynka, naukowcem, ogrodniczka,
                    nurkiem, milosnikiem dobrej kuchni, niezla kucharka - bycie kobieta to tylko
                    jedna z kategorii. Nie przecenialabym jej.
                    A karmiac piersia czuje sie - uzyteczna? usatysfakcjonowana? szczesliwa? Bo
                    karmic lubie bardzo. W ciazy natomiast nie cierpialam byc, choc bardzo sie
                    cieszylam ze bede miala dziecko. Ale w ciazy bylo mi niewygodnie jak diabli,
                    wymiotowalam do szostego miesiaca i jeszcze ten brak "wgladu" w to jak sie Kasp
                    rozwija naprawde mnie stresowal.
                    Nastepne dziecko - najchetniej adoptowalabym niemowle i karmila je piersia (wiem
                    ze mozna).
                    I jakim czlowiekiem mnie to czyni?
                    • ankh_morkpork zgadzam się z tym co piszesz :D 14.05.10, 14:04
                      > Otoz mysle, ze mnie ten cytat, i postawa przezen prezentowana, tak kopie, bo
                      > jest dla mnie ucielesnieniem szufladkowania ludzi "po plci", zamiast po
                      > potrzebach, zdolnosciach i inny indywidualnych aspektach.

                      Dokładnie. I to szufladkowanie płci kobiecej w sposób, który mnie tak szczerze mówiąc irytuje.

                      > I jeszcze dodam - ja w ogole nie wiem, co to znaczy czuc sie "kobieco". Bo nigd
                      > y
                      > nie czulam sie "mesko" - wiec skad mam wiedziec. Wiem, jak to jest czuc sie
                      > atrakcyjna, jak to jest czuc sie pozadana, jak to jest czuc sie odwazna,
                      > zwycieska, dzielna itp - bo czulam sie tez wrecz przeciwnie. Jestem oczywiscie
                      > kobieta - jestem tez Polka, Australijka, blondynka, naukowcem, ogrodniczka,
                      > nurkiem, milosnikiem dobrej kuchni, niezla kucharka - bycie kobieta to tylko
                      > jedna z kategorii. Nie przecenialabym jej.

                      Ja się czuję przede wszystkim CZŁOWIEKIEM. A to, że jestem akurat kobietą, nie ma decydującego wpływu na podejmowane przeze mnie decyzje życiowe. Szczerze mówiąc, nie ma chyba żadnego. Np. studiowałam "kierunek ścisły". Nawet mi przez myśl nie przeszło martwić się powszechnym w narodzie stereotypem, że kobiety to z matematyką sobie nie radzą. Że może jako kobieta na te studia iść nie powinnam. Poszłam big_grin

                      --
                      Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
                      Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
              • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 12.05.10, 00:28
                To
                > odbieranie kobietom prawa wyboru driogi życiowej i deprecjonowania
                > samotnych kobiet. Kobieta bez męża przeznaczenia nie wypełni,
                > prawda?

                Może przeczytasz całość zanim zaczniesz oburzać się? Ta książka generalnie
                poświęcona jest duchowości kobiet. Dorosłe samotne kobiety też wypełniają swoje
                powołanie: kochając. W innym poście napisałam odnośnie zakonnicy.
                --
                Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                chrześcijańska podstawówka w Lublinie
      • mama_mak Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 13:31
        >Ja zostalam wychowana przez matke ktora tez sie na sobie
        >koncentrowala, i tez dbala bardzo o swoja rodzine.
        I jestesm przekonana, ze zapewnilo Ci to wiekla rownowage duchowa,
        psychiczna i pozwala lepiej wychowac wlasne potomstwo, pokazac im,
        ze sa wazni, bo kazdy ma prawo waznym sie czuc, to takze chce
        przekazac mojej corce. Bo matka jest wazna, a jak sie sama nie
        uszanuje to... juz mowilam!

        --
        Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
        Zapraszamy!
    • molly_bloom Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 13:47
      dziewczyny, jakieś straszne rzeczy wyczytujecie między wierszami

      dla mnie ten tekst jest o odpowiedzialnej miłości, o wewnętrznej
      postawie ukierunkowanej na radosne dzielenie się tym, co we mnie
      najlepsze, nie ma w nim słowa o cierpiętnictwie, toksycznym poświęcaniu
      się, niższej pozycji kobiet itd
        • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 14:51
          Dlatego, ze ten tekst jest o przeznaczeniu kobity - jedynym
          slusznym. O głupocie kobiet, ktore nie potrafią myslec racjonalnie.
          I o tym, ze kobieta ma żyć dla innych, a nie koncentrowac się na
          sobie, bo to jest zle.
          Gdyby mowa byla o obu plciach - pół biedy. Z tego tekstu jednak
          wynika, ze rola kobiety jest żyć dla innych, zyć wyłacznie w zwiazku
          i ze o sobie powinna zapomnieć. A mężczyzna może spokojnie uznać, ze
          kobieta, poświęcając się dla dzieci i dla męża wypełnia tylko swoje
          powolanie - nie nalezy sie jej wdzięczność, ani rewanż. Powolanie
          bowiem mogła wypełnić tylko dzięki mężczyźnie - to jego obecność
          przy jej boku nadaję zyciu kobiety wyłaczny sens. Kobieta bez
          męzczyzny może uznać, ze zmarnowała zycie, nie wypelnila bowiem
          swego powolania.

          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • jola_ep Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 20:51
            > kobieta, poświęcając się dla dzieci i dla męża wypełnia tylko swoje
            > powolanie - nie nalezy sie jej wdzięczność, ani rewanż.

            Bo się nie należy ani wdzięczność, ani rewanż.
            I słowo "poświęcam się" też jest do bani.

            Ja tylko wypełniałam swoje powołanie. Dzieci stały się dla mnie czymś ważnym - choć nie porzuciłam też mojej ukochanej pracy.
            Było mi łatwiej, jeśli traktowałam swoje macierzyńskie obowiązki jako coś naturalnego. Dawałam swój czas, swoją bliskość, także w karmieniu, bo sądziłam, że tak trzeba. Moje pierwsze dziecko było wymagające. Pamiętam jak wrogo potraktowałam pewnego życzliwego pana, który stwierdził, że nie wolno tak dziecka "rozpuszczać" (córa miała 4 miesiące, a ja trzymałam ją na rękach, zamiast odłożyć ryczącą do łóżeczka). Sama myśl o tym, że można inaczej, a ja niepotrzebnie się poświęcam, była mi wroga, bo podkopywała fundamenty, na których stałam i które dawały mi siłę.

            Może byłoby inaczej, gdyby moje drugie dziecko było tym pierwszym... Spokojne, zrównoważone, dużo spało, krótko ssało, bawiło się i interesowało światem. Ideał wink

            Przy starszej mogłam albo znienawidzić moje macierzyńskie obowiązki, albo polubić "wroga" i przyswoić go jako część mnie.

            W kościele można czasem usłyszeć zbytnie uproszczenie. Mówi się rzeczywiście o tym, że "kobieta powinna poświęcać się dla rodziny". Ja jednak na początku mojej drogi w małżeństwie byłam na rekolekcjach ojca Jana Góry (wtedy prawie nie był znany). Mówił o tym, że zadaniem kobiety w małżeństwie jest być piękną, a zadaniem mężczyzny jej to umożliwić. I objaśnił to na przykładzie pewnej żony farmera z Dalekiego Zachodu, która zaharowała się na śmierć. I dopiero jak sąsiadki umyły ją, ubrały w piękną sukienkę, ułożyły w trumnie .. on ujrzał ją taką, jaka była i ponownie ogarnęła go miłość do niej. Tylko za późno...

            Ja wiem, że to uproszczenie i można te słowa podciągnąć pod różne interpertacje. Dla mnie to jednak była jasna wskazówka: nie chodzi o to, aby zaharować się, poświęcając się rodzinie, bo i tak tego nikt nie doceni. Warto zachować swoje piękno i niekoniecznie chodzi tylko o to zewnętrzne. Także o nasze wnętrze. Musimy więc dbać o siebie smile A zadaniem mężczyzny jest nas w tym wspierać.

            Dla mnie macierzyństwo stało się ostatecznie pięknem. Nie oczekiwałam, że mój mąż "będzie prał swoje skarpetki" - choć miałam na początku takie tendencje wink Ale wkrótce okazało się, że zwyczajnie mogę na niego liczyć. Jeśli byłam zmęczona, zabierał mi dziecko z rąk i dawał mi wytchnienie. Wspierał mnie, gdy nasze dzieci chorowały i był przy mnie. Wstawał w nocy do wyjącego noworodka, bo chciał, abym jeszcze trochę pospała. A ja nauczyłam się wstawać, zanim jeszcze się rozryczało, aby chociaż on mógł się wyspać. Co nie oznaczało, że czasem go "niechcący" nie budziłam, aby nie czuć się samotną wink

            Niedawno, po latach, znowu trafiłam na reklecje Jana Góry. Najlepsze były dla mnie jego dygresje, mam wrażenie, że nawet szczere. Powiedział, że pracując z młodzieżą miał żal, że tyle im ofiarowuje, a oni... odchodzą. Teraz zaś cieszy się, że w ogóle biorą, bo tyle z nas zostanie, ile od nas wezmą...


            Pozdrawiam
            Jola
            PS. A co, nie powstrzymałam się wink
            PS. Uczą nas, że powołania są różne. Nie wszyscy są powołani do macierzyństwa, ani do małżeństwa.
    • agnieszka_z-d Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 15:27
      A ja się wpiszę w ten nurt niepoprawnysmile
      Bo dopiero w ciąży poczułam się w pełni Kobietą. I potem macierzyństwo, którego
      akurat dla mnie nieodłączną częścią jest karmienie, tylko tę kobiecość we mnie
      rozwijało.
      I powiem więcej - moje poczucie kobiecości ewidentnie ze mnie musiało emanować,
      bo wielokrotnie oglądali się za mną faceci na ulicy mimo, iż pchałam wózek,
      ubrana w zupełnie codzienne ciuchy, zdecydowanie nieodpicowana, nie umalowana...
      Po prostu czułam się świetnie w swoim ciele mimo pozostałych po ciąży kilogramów
      (których nota bene było coraz mniej, również dzięki karmieniu jak sądzę).
      I innych oceniać nie będę, ale wiem po sobie - nabrałam wtedy przekonania, że
      przyszłam na świat po to, aby mieć rodzinę, w skład której wchodzą Dzieci. I
      nabrałam chęci na trójkę Dzieci, choć w planach zawsze mieliśmy dwójkęsmile
      Ostatnio myślę o czwórce na dodatekwink
      Ale czy się poświęcam? Nie. Poświęcałabym się, gdybym robiła cokolwiek wbrew
      sobie. A nic takiego nie ma miejsca.
      --
      Pierwszomajowa Małgosiasmile
      Żegnaj Dzieciątkosad
      https://www.suwaczki.com/tickers/7u22gov3udmgo3z4.png
      • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 15:40
        Ależ to nie jest niepoprawne!!!
        To jak najbardziej poprawne. Kazdy ma prawo tak się czuć.
        Ale ma prawo rónież tak sie nie czuć, albo wręcz nie chcieć męża i
        dziecka, a czuć się nad wyraz kobieco.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • agnieszka_z-d Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 15:59
          Tylko wiesz - mi się wydawało, że ja baaardzo kobieca i w ogóle "łał" jestem
          zanim zaszłam w ciążę. Okazało się jednak, że można bardziejsmile

          Czasem nie wiemy jeśli nie spróbujemy. A niestety wydaje mi się, że Kobiety,
          które odrzucają w ogóle możliwość posiadania partnera (niekoniecznie od razu
          męża) i dzieci... no mają jakiś problem gdzieś w środku.

          A tak BTW - dopisując się do powołanego powyżej argumentu o osobach
          homoseksualnych - osobiście uważam, że niezależnie od orientacji każdy ma prawo
          żyć w związku z drugą osobą. Co więcej - moim zdaniem, właśnie żeby móc
          realizować się na każdym polu - takie pary powinny mieć prawo do wspólnego życia
          i do rodziny - w tym do wspólnego wychowywania Dzieci.
          --
          Pierwszomajowa Małgosiasmile
          Żegnaj Dzieciątkosad
          https://www.suwaczki.com/tickers/7u22gov3udmgo3z4.png
          • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 17:00
            Bo mozna bardziej. A mozna i mniej - ja bylam trzy razy w ciąży i
            miało to zero wplywu na poczucie mojej kobiecosci. To ani gorzej,
            ani lepiej - inaczej.
            Nie ma tu mowy o partnerach, jest mowa o mężu - to spora róznica. W
            ogóle bliski zwiazek po to, aby sprawdzić, jak to będzie, a nie z
            głębokiego przekonania, ze będzie OK, to zwykle krzywdzenie kogos
            dla własnych celów. A jeśli kobieta czuje, ze nie chce miec dzieci i
            je ma - zeby sprawdzić jak to jest, to w ogóle zgroza...
            Co do homoseksualistów - 100% zgody.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • agnieszka_z-d Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 19:27
              verdana napisała:
              W
              > ogóle bliski zwiazek po to, aby sprawdzić, jak to będzie, a nie z
              > głębokiego przekonania, ze będzie OK, to zwykle krzywdzenie kogos
              > dla własnych celów. A jeśli kobieta czuje, ze nie chce miec dzieci i
              > je ma - zeby sprawdzić jak to jest, to w ogóle zgroza...

              Tu też się zgadzamy w 100% smile
              --
              Pierwszomajowa Małgosiasmile
              Żegnaj Dzieciątkosad
              https://www.suwaczki.com/tickers/7u22gov3udmgo3z4.png
    • ata99 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 10.05.10, 22:06
      A czy nie jest trochę tak, że sama natura nas trochę wepchnęła w rolę
      poświęcających się istot? Biologia sprawia, że do urodzenia człowieka
      potrzeba nie lada poświęcenia ze strony kobiety, a mężczyzna no cóż...jego rola z poświęceniem ma niewiele wspólnego. Po porodzie
      zwykle też kobieta jest bardziej obciążona, choćby karmieniem
      piersią, biologiczną instynktowną więzią z dzieckiem (zazwyczaj).
      Można się na to oburzać i udawać, że jesteśmy tacy sami kobiety i
      mężczyźni, ale to nieprawda. Oczywiście "niepoprawny politycznie"
      fragment cytowany przez fizulę, może przy nadinterpretacji rozjuszyć,
      ale znamy przecież założycielkę wątku i forum. Poczuć się kobietą to
      kochać, kochać to dawać siebie, bo istotą miłości kobiecej właśnie
      jest DAWANIE siebie, fizycznie i psychicznie i z radością i o to
      chodzi smile
      • ankh_morkpork Czy "różne" oznacza "nierówne"? 11.05.10, 11:07
        > Można się na to oburzać i udawać, że jesteśmy tacy sami kobiety i
        > mężczyźni, ale to nieprawda.

        Owszem, kobiety i mężczyźni są RÓŻNI. Ale to nie oznacza, że nie są SOBIE RÓWNI. Kobieta i mężczyzna SĄ SOBIE RÓWNI w prawach i obowiązkach. Oboje mają prawo do satysfakcji z życia zawodowego i prywatnego, do szczęścia, i oboje mają obowiązek troszczyć się o partnera i dzieci, skoro zdecydowali sie na założenie rodziny.

        > Poczuć się kobietą to
        > kochać, kochać to dawać siebie, bo istotą miłości kobiecej właśnie
        > jest DAWANIE siebie, fizycznie i psychicznie i z radością i o to
        > chodzi smile

        Poczuć się kobieta to także BYĆ KOCHANĄ, adorowaną, docenianą i szanowaną. Jeżeli ja swojej miłości mam dowodzić tym, że ciągle daję, daję, daję i nie dostaję w zamian nic, ani niczego w zamian nie oczekuję, to sorry, ale najpierw skończy się radosć z dawania, a w końcu miłość mi przejdzie i to dość szybko.

        --
        Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
        Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
    • ankh_morkpork Patriarchalny bełkot :( 10.05.10, 22:31
      I to kobieta to napisała? No tak... dziewczętom w Afryce obrzezania narządów płciowych dokonują kobiety, w Chinach dziewczętom stopy bandażami też krępowały kobiety.

      To, że mam macicę i piersi zdolne do produkcji mleka nie oznacza, że powinnam obowiązkowo:

      > w obliczu swego kobiecego
      > powołania zaakceptować je i odnaleźć powołanie do bycia żoną, fundamentalne
      > dla ... bytu. (...)

      BYCIE ŻONĄ NIE JEST FUNDAMENTALNE DLA MOJEGO BYTU. Pewnie byłoby 100 lat temu, bo w tamtych czasach miałabym szansę pracować co najwyżej jako bona lub inna guwernantka. Wtedy czasem lepiej było znaleźć męża i żyć na jego utrzymaniu, choćby kosztem przymykania oczu na kochanki.

      Będąc bezdzietną singielką czułam się jak najbardziej 100% kobieca. Małżeństwo i macierzyństwo są dla mnie bardzo ważne, ale nie bardziej niż praca zawodowa i życie towarzyskie. Wszystkie te sfery życia powinny dostarczać CZŁOWIEKOWI satysfakcji. Staram się na miarę możliwości żadnej nie zaniedbywać.


      > "wszystko i wszyscy podsycają w niej przekonanie o nieprzydatności poświęcenia
      > kilku lat swego życia dla szczęścia, płynącego z wydania na świat dziecka

      Sam fakt użycia tutaj słowa "poświęcenie" stawia moim zdaniem pod znakiem zapytania użyte dalej słowo "szczęście". Jeśli się poświęcam, to rezygnuję z czegoś, co jest dla mnie ważne i potrzebne dla czegoś, co odbieram jako obowiązek niekoniecznie przyjemny. Kilka lat w plecy w rozwoju zawodowym, kilka lat sensownych składek mniej do emerytury, trudny powrót na rynek pracy, często rosnacy brak szacunku u męża, który "pracuje i zarabia", gdy żona "siedzi w domu i nic nie robi".

      > Przekonano ją, że lepiej zrobi, gdy się zajmie ważniejszymi sprawami!"

      No dla niektórych LUDZI są na swiecie rzeczy ważniejsze niż prokreacja. Np. powołanie do kapłaństwa. Czy zakonnice, rezygnując z małżeństwa i macierzyństwa, zlekceważyły swoje jedynie słuszne kobiece powołanie?

      > A jakie znaczenie ma to nasze karmienie piersią dla kobiecości? Czy czujecie się kobieco karmiąc? Czy doceniacie je?

      Bardzo doceniam fakt, że mogłam karmić piersią, w sumie półtora roku, i chciałam w tym miejscu podziękować Wam wszystkim za wsparcie i wiedzę, jakie znajdowałam na tym forum. Ale gdybym karmiła butlą, nie czułabym sie ułomną, mniej kobiecą. Akurat cytaty z dzieła pani Croissant w moim odczuciu z karmieniem piersią nic wspólnego nie mają. Raczej z wtłaczaniem wszystkich kobiet na jedynie słuszną drogę bycia służącą rodziny bez prawa do własnego życia poza domem.

      A zwolenniczkom pani Jo polecam ku refleksji lekturę np. wątku, z którego pochodzi ta wypowiedź:

      forum.gazeta.pl/forum/w,898,107260288,107415671,Re_Walentnkowa_samotnosc.html
      Takich wątków na tutejszych forach jest mnóstwo.

      --
      Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
      Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
      • mama_mak Re: Patriarchalny bełkot :( 11.05.10, 09:30
        Wiecie co? Ten tekst nas dzieli, bo jest plytki. Ma w sobie sporo
        madrosci ale poniewaz wlasnie brak mu argumentow i wyjasnienia,
        odbieramy go bardzo roznie, drastycznie.
        Ja sie zgadzam teraz, ze warto te 3 np. lata poswiecic ale
        jednoczesnie nie jest dla mnie argumentem, ze daltego, ze tak
        chciala natura albo , ze takie przeznaczenie. Dlatego, ze na
        koncowce tego okresu jest wynik pozytywny, szczescie wielu osob,
        krok w nastepny etap itd.
        Jednak wiem z doswiadczenia, ze wlasnie to "poswieceni" moze byc
        bardzo negatywne, bo brak wlasnie skupieni ana sobie.

        Ot, tekst dobry do napisania ciekawego artykulu o zyciu, szkoda, ze
        nie mam czasu, mialabym co na blogu napisac.
        --
        Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
        Zapraszamy!
          • fizula Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 11.05.10, 12:45
            Ten tekst był zachętą do zapoznania się z całością.
            I nie podważa powołania np. zakonnego, bo duchowo zakonnica też musi być żoną-
            oblubienicą Chrystusa. Kto nie chce, ten tego nie rozumie.
            Jesteście, niestety uprzedzone do słowa "poświęcenie"- oczywiście, żeby to
            poświęcenie, dawanie było autentycznym trzeba umieć też przyjmować, brać od
            najbliższych. To jest dla mnie oczywiste i z tekstu nie wynika, że kobieta ma
            być cierpiętnicą.
            Cdn. teraz nie mam czasu.
            --
            Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
            Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
            chrześcijańska podstawówka w Lublinie
            • ankh_morkpork Nie doceniający kobietę, a sugerujący, że 11.05.10, 13:06
              jeśli ona nie czuje potrzeby wyjścia za mąż i rodzenia dzieci, to popełnia wielki błąd życiowy i mija się ze swoim jedynie słusznym powołaniem. Tekst stawia kobiety, które nie chcą wyjść za mąż / nie mogą spotkać wartosciowego kandydata na męża na pozycji ułomnych, gorszych, nie zdolnych do realizacji "prawdziwego" kobiecego powołania istot. Sugeruje, że nie są kobiece.

              Bycie żoną i matką nie jest i nie musi być jedynym powołaniem kobiety. Może to być stanie się wielką aktorką, wspaniałą lekarką, matematyczką, pisarką, kierowcą rajdowym. Albo po prostu życie w samotności.

              Zacytowane fragmenty nie zachęciły mnie do przeczytania całości. I nie jestem uprzedzona do słowa poświęcenie. Jestem uprzedzona do poglądów osób, które sądzą, że moim obowiązkiem i powołaniem jest poświęcanie się.

              Nie ma jedynie słusznej drogi życiowej dla kobiety. Nie dla każdej z nich bycie żoną i matką, poświecanie się rodzinie, jest powodem do czucia się bardziej kobiecą. Należy to uszanować.

              Jednakowo obraźliwe jest wciskanie kobiecie, że jej jedynym powołaniem jest siedzenie w domu i wracając do pracy jest egoistką, jak i stwierdzenie, że jej obowiązkiem jest robienie kariery zawodowej i zostając w domu 2 lata z dzieckiem jest idiotką. To ta konkretna kobieta wie, co jest dla niej i dla jej rodziny najlepsze. Nie pani Jo.

              Wolę stwierdzenie, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna, dokonując pewnych wyborów życiowych (założenie rodziny), powinni odpowiedzialnie angażować się w ich realizowanie i być świadomi konsekwencji swoich decyzji.

              --
              Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
              Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
            • mama_mak Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 11.05.10, 13:12
              Widocznie wynika, ze ma byc cierpietnica, skoro wiekszosc tak
              zrozumiala. Jest niejednoznaczny ale takie bylo wiekszosciowe
              odebranie go. Nie kazdy musi miec religijno-tradycjonalistyczne
              nastawianie do kobiecosci i owego poswiecenia, co nie znaczy, ze sie
              nie poswieca i nie jest dobra, czula matka, pelna wartosci i
              przekazujaca milosc rodzinna.
              Natomiast nie zagadzam sie, ze slowo "poswiecenie" jest tyko
              doceniajace kobiete. Doceniac powinni inni za to poswiecenie.
              --
              Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
              Zapraszamy!
              • basiak36 Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 11.05.10, 13:25
                mama_mak napisała:

                > Widocznie wynika, ze ma byc cierpietnica, skoro wiekszosc tak
                > zrozumiala. Jest niejednoznaczny ale takie bylo wiekszosciowe
                > odebranie go.

                Ano wlasnie..
                A co do samego poswiecenia, to akurat nie wiem na ile powinno to byc doceniane.
                Moja babcia sie poswiecala i potem bylo jej smutno ze inni tego nie widza. Wiec
                dla mnie poswiecenie to musi byc taka swiadoma decyzja gdzie nie oczekujemy
                czegos w zamian.
                Ja nie wiem co myslec czasem o pewnej sytuacji, gdzie mama sie poswiecila i
                zostala w domu, a potem dzieci slyszaly ze musza cos tam bo mama sie poswiecila
                i zrezygnowala z kariery.
                Wiec jesli ktos np decyduje sie na zostanie w domu z dziecmi, z prawdziwej
                potrzeby serca, to super, bo wlasnie o to chodzi.
                Tak samo jesli ktos usiluje laczyc dbanie o dzieci z praca zawodowa i
                utrzymaniem wlasnej niezaleznosci finansowej - tez supersmile
                • mama_mak Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 11.05.10, 14:17
                  Z tym docenianiem to chodzi mi o jakies mile slowo meza np. czy
                  innych. Ja osobiscie jestem malo wiedzaca o swojej wartosci, walcze
                  z tym ale nadal potrzebuje uslyszec "dobrze robisz". To podbudowuje.
                  Tak tez wychowuje moje dziecko - raczej mowie jej, ze robi dobrze,
                  niz krytkuje.
                  --
                  Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
                  Zapraszamy!
              • maadzik3 Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 11.05.10, 13:51
                Ankh_morphork, Verdana, Mamo_Kaspra, zgadzam sie. Mnie od tekstu odrzuca. I z
                uwagi na wtlaczanie kobiet w jedna ramke (nawiasemn mowiac, mezczyzn tez choc
                mniej nachalnie), i z uwagi na traktowanie rzeczonych jak idiotki i z uwagi na
                to ze kobieta wychowujaca dzieci jesli przejmie sie takimi pogladami i sprobuje
                je powaznie wcielic w zycie zrobi swoim dzieciom straszna krzywde (albo
                przynajmniej potencjalnie ma na to wieksza szanse), gdyz: jak juz napisala
                Verdana powinna inaczej wychowywac synow i corki co zrodzi trudne relacje miedzy
                rodzenstwem i miedzy dziecmi a matka (a zwlaszcza corka i matka, w koncu
                dlaczego ona ma zmywac i czulic sie do rodzicow na zawolanie skoro jej brat nie
                musi sprzatac i moze glosno wypowiadac swoje zdanie), wychowa synow na zyciowych
                kalekow ktorzy zetknieci z partnerka nie upatrujaca powolania w praniu skarpetek
                i czekaniu z obiadem moga zwiac do mamusi (byc moze zostawiajac wlasne dziecko),
                wychowa corki zawsze walczace z poczuciekm winy ze sie nie poswiecaja lub nie
                poswiecaja sie z radoscia lub nie czerpia szczescia z poswiecania lub w ogole i
                w szczegole maja tego poswiecania dosc, ograniczy postrzeganie mozliwosci
                zyciowych swoim dzieciom (obojga plci). Oczywiscie duzo dzieci sie wyrwie z
                kieratu ale walka i jej koszty bynajmniej nie beda dla nich korzystne.
                To jak ludzie postrzegaja siebie, swoje wybory zyciowe, swoj sposob na zycie
                jest ich indywidualna sprawa, to jak postrzegaja swoje zycie w zwiazku (czy
                hetero- czy homoseksualnym; formalnym czy nie) jest sprawa miedzy nimi i nikt
                nie ma im prawa dyktowac jedynie slusznego podzialu rol i uczuc. Czy ojciec
                zostajacy z dzieckiem bo np. moze i chce, ma prace na etacie a zona z
                dzialalnosci gospodarczej przyniesie wiecej ale zostac w domu nie moze jest
                niemeski? Nie uwazam tak. I z cala pewnoscia zadna kobieta nie powinna miec
                dzieci "bo takie jej powolanie" jezeli sama nie chce. Gorszy horror trudno sobie
                wyobrazic.
                A karmic piersia nie lubialam i ciesze sie ze ten etap mam za soba, naprawde sa
                sytuacje w ktorych czulam sie bardziej kobieco.
                --
                <*>
                'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                • verdana Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 11.05.10, 14:45
                  No i jeszcze musze powiedzieć córce, ze żadne jej osiągnięcia nie
                  będą istotne o ile nie wyjdzie za mąż i nie urodzi dziecka. Jej
                  praca zawodowa nie liczy się tak naprawde, choćby byla lekarzem i
                  uratowala wiele osób, to nie będac żoną powinna wiedzieć, ze
                  zmarnowałazycie. Jesli zaś nie skończy szkoły, będzie żyła z MOPS-u,
                  dzieciom nie starczy na wakacje i ubranie - ale ona będzie żyla ich
                  życiem i poświęcała się ich wychowaniu - wtedy zostanie spelnonym
                  czlowiekiem i bedzę z niej dumna. Bo to jest jej życiowe zadanie.
                  Stawia to tylko na biologię - zadaniem kobiety jest rozmnazanie i
                  dbanie o ojca dzieci, ne zaś tak niekobieca czynność jak myslenie i
                  wyciaganie wniosków (bo do myślenia jak widac zdolna nie jest).
                  To troche przejaskrawione, wiem. Ale wychowując tak dziewczynkę,
                  wpajajac jej tylko jedno - ze powolaniem jest być dzieciatą mężatką -
                  mamy ogromną szansę, ze jesli nie znajdzie męża, albo nie urodzi
                  dziecka - będzie miała wrażenie,z ę nie tylko przegrała zycie, ale
                  nie jest wartościową kobietą.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • asjula1 Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 13.05.10, 00:40
              A samotne matki jeszcze ujdą, czy odpadają z punktu widzenia Waszego (tzn.
              autorki i Twojego) światopoglądu?
              Chyba, jako nieoblubienice i bez fundamentu w postaci małzonka, są poza nawiasem?smile
              --
              A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
              • verdana Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 13.05.10, 12:13
                Samotne matki to egoistki, nie wiesz o tym? Nie można rodzić dziecka
                bez ojca.
                A jeśli ojciec sie zmył - widać źle wypełniały swoje powołanie zony.
                Zapewne nurzały się w egoiźmie i za mało poswięcały, nie wiedzac, ze
                nie wykonują życiowego powołania.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • fizula Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 13.05.10, 12:58
                  verdana napisała:

                  > Samotne matki to egoistki, nie wiesz o tym? Nie można rodzić dziecka
                  > bez ojca.
                  > A jeśli ojciec sie zmył - widać źle wypełniały swoje powołanie zony.

                  Verdano, przykro mi, że się nie rozumiemy. Znam kobiety, która zostały
                  opuszczone przez swojego męża, a dalej wierne są swojemu powołaniu jako żony i
                  matki. Bardzo dzielne kobiety, wiele się od nich uczę- w życiu nie zarzuciłabym
                  im egoizmu. A raczej mogę podziwiać taką postawę. Ciekawe z jakim zacięciem
                  atakujecie coś, czego nie znacie.
                  Ale przy takiej hierarchii wartości chyba rzeczywiście- nie czytajcie. To nie
                  dla Was książka o tym, że kobieta może realizować plan swojego życia w oparciu o
                  Boży zamysł, który jest pełen miłości.
                  --
                  Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                  Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                  chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                  • verdana Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 13.05.10, 13:37
                    No własnie "wierne swemu powolaniu" - weź pod uwage, ze dla wielu
                    kobiet małżeństwo nie jest zadnym "powolaniem". I że jest wiele
                    niewierzacych kobiet, albo niekatoliczek, ktore nie tylko nie są,
                    ale nie uwazają wcale ,zę powinny byc nadal wierne powołaniu żony,
                    skoro mąż je opuscił. I ja z kolei mogę podziwiać postawę - skoro
                    okazał się niewierny, to wykreslam go z mojego zycia i tyle - a nie
                    podziwiać wierności komus, kto nie okazał sie jej godny. Nie mówie,
                    że to lepiej, czy gorzej - inaczej.
                    Weź pod uwagę, ze nie 100% osob jest wierzacych i ze niewierzace
                    takze mogą karmić piersią i byc szczęśliwymi matkami i żonami.
                    To, co cytujesz i o czym piszesz - to nie są zatem prawdy, dotyczace
                    kobiet, tylko pewne normy religijne, a i to chyba nie dokladnie
                    zgodne ze sspółczwesnym nauczaniem KK. Normy religijne jednak nei są
                    żadnym wyznacznikiem "kobiecości".
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • ankh_morkpork Boży zamysł dla kobiety 13.05.10, 23:27
                    > książka o tym, że kobieta może realizować plan swojego życia w oparciu o Boży zamysł, który jest pełen miłości.

                    Ale skąd to przekonanie, że Boży zamysł planu życia dla kobiety to TYLKO bycie żoną, matką, i poświęcanie się dla innych???

                    Dlaczego autorka książki / Ty Fizulo nie chcecie dopuścić do siebie myśli, że Boży zamysł może być INNY? Czy jeśli kobieta angażuje się w pracę zawodową, politykę, naukę, a małżeństwo i macierzyństwo nie przesłania jej fundamentalnie innych sfer życia, to co to znaczy? Że zamysł jej życia nie jest Boży? Nie jest pełen Bozej miłości?

                    > Znam kobiety, która zostały
                    > opuszczone przez swojego męża, a dalej wierne są swojemu powołaniu jako żony i matki.

                    Podziwiam je i szanuję. Jednocześnie współczuję im błędnego wyboru partnera życiowego. Ciekawe jednak, czym ten błędny wybór był spowodowany? W ilu przypadkach kobiety poślubiają nieodpowiednich facetów, ponieważ wpojono im, że muszą mieć męża i dzieci, bo inaczej będą nikim?

                    --
                    Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
                    Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
                  • mama_mak Bog i pewien przyklad koncentracji 14.05.10, 10:01
                    Fizula, swiata nie da sie sprowadzic wylacznie do Bozego zamyslu, bo
                    nawet zakladajac, ze tak jest, to odczytac go jest czasem bardzo
                    trudno, nie mowiac o tym, ze nikt nie jest w stanie zastanawiac sie
                    nad tym, jaki jest Bozy zamysl tego, ze opuscil go maz! Wybacz ale
                    dla mnie duzo bardziej spontaniczna (zeby nie powiedziec normalna)
                    reakcja jest bunt, poczucie niesprawiedliwosci itp. Nawet jesli ma
                    to oznaczac koncentracje na sobie.
                    Znam kobiete, ktorej maz zginal w wypadku,jak ich corka miala 1
                    miesiac! Poswiecila sie cale zycie corce, bez reszty, do przesady.
                    Wyszla ponownie za maz, gdy jej corka miala 23 lata. I wiesz jaki
                    byl skutek tych poswiecen i koncentracji na rodzinie? Taki, ze
                    zrozumiala, ze nie szanowala sie przez te wszystkie lata, swoich
                    potrzeb i przyjemnosci i nagle odwrocila sie o 180° i gdy corka
                    wyjechala do pracy, to zlikwidowala nawet jej pokoj, po prostu ja
                    odtracila. Nawiasem mowiac, dziewczyna ma dzis 30 lat i nie potrafil
                    zalozyc rodziny, co jest dla mnie dosc znaczace.... ot moze i Bozy
                    plan ale nie kazdy musi sie z nim zgadzac.
                    --
                    Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
                    Zapraszamy!
                • agasobczak Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 13.05.10, 13:04
                  Czytałam książkę dawno demu i też się nią zachwyciłam. NIE ROZUMIEM agresji i
                  nagonki na "nasz" światopogląd i co za tym idzie za "nasz" profil kobiecości ...
                  Odczytałam tę książkę - tak jak i PISMO święte które mówi o stworzeniu kobiety
                  tak...
                  - kobieta jest piękna i stworzenie jej było absolutnym dobrem
                  (trzeba zauważyć, że nie zawsze traktowano kobiety na równi z mężczyzna jako
                  stworzenie)
                  - jest pomocą dla mężczyzny
                  - są równi jako stworzenia ale się różnią między sobą smile - ale w sobie są
                  jednością i spełnieniem - dlatego tez żebro z Adama smile
                  - nie jest gorsza bo nie rąbie drwa na opał (choć ja przed ślubem rąbałam bo nie
                  miał kto) i nie poluje na zwierzynę ale jest INNA

                  A co do poświęcenia... Już gdzieś zadałam to pytanie - CZEMU poświęcenie jest
                  odbierane jako coś negatywnego - dlaczego stawia się znak równości pomiędzy
                  poświeceniem a męczennictwem i zgorzknieniem?
                  Zupełnie tego nie rozumiem.
                  Poświęcić to uczynić świętym czyli lepszym, wyjątkowym.
                  Zauważcie... poświęcamy komuś czas, uwagę i to jest w naszym rozumieniu
                  pozytywne. Ale jak ktoś już pisze, że poświęcił się dla rodziny to negatyw na
                  maksa ... fałszywa skromność? Ludzie... !
                  Szłam dzisiaj z małym do lekarza - mamy zaplanowany wyjazd na sobotę, morze,
                  ognisko, las i starzy znajomi a być może NIC z tego, nie wyjdzie bo... Coś Jaśko
                  kaszle. I mam wyjście - poświęcić się smile i swoje pragnienia i z żałością
                  siedzieć w domu albo - poświęcić się i swoje marzenia i siedzieć w domu i
                  cieszyć że jestem w domu z Jasiem.
                  To jest różnica a nie samo słowo POŚWIĘCENIE smile
                  O może jeszcze tak, że gdy się kogoś kocha lub robisz coś dla celów wyższych
                  (najczęściej z miłości) zapomina się o sobie i to co moje jest na drugim planie.
                  Nie jest - nie ważne ale wybór zazwyczaj pada na coś ważniejszego - na drugiego
                  człowieka. Piszę - zazwyczaj ... i wtedy nie myśli się, że się poświęcasz ale
                  TAK jest jak patrzy na to ktoś obiektywny.
                  Stracenie dla kogoś czasu, pieniędzy, czegoś tam - dla kogoś kogo kochamy nie
                  jest utratą smile a zyskiem.

                  A czy to teraz rozumiemy czy nie to inna sprawa - ważne jest to (czy wierzymy
                  czy nie) że pod koniec życia rozliczą nas z MIŁOŚCI. Dla niektórych Bóg, dla
                  innych bliscy, znajomi, historia smile
                  Ja pod koniec życie chciałabym na przykład mieć takie przeświadczenie, że
                  pięknie mi się żyło, że mimo moich wad i skłonności do ranienia bliskich -
                  umiałam być człowiekiem, żoną, matką, przyjaciółką... kobietą. I że komuś będzie
                  mnie brak smile

                  --
                  Misiakowa
                  • verdana Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 13.05.10, 13:18
                    Poswiecenie to jakieś wyrzeczenie - to raz. Gdy robię coś dla
                    dziecka i czuję, ze się poswiecam - to nie najlepsza droga. Może się
                    darzyć, oczywiście, ale jeśli jest częste, to albo źle zrobilam
                    decysdując sie na dziecko, albo jednak czuję, ze moje potrzeby są
                    zaniedbywane, ze musze je "poswięcić" dla kogoś. Robienie czegoś
                    chetnie i z milosci - czy dla męża, czy dziecka, czy rodziców po
                    prostu jest wyborem, nie poswięceniem. Jeśli tego wyboru dokonuję
                    często z poczuciem straty - a to wlasnie oznacza, ze się poświecam -
                    to coś nie gra. Jeśli poświęcenie (czyli wlasnie rezygnacja z wielu
                    rzecz, na ktorych mi zależy) na rzecz innych, nie z poczuciem, ze
                    nie tracę,a wybieram co innego, tylko z poczuciem, ze mnie coś
                    omija - ma być sposobem na zycie, to nie jest to dobry sposób. Ty
                    wlasnie wybierasz zostanie z Jasiem i jest OK. Dokonujesz wyboru. To
                    nie jest zadne poświecenie i tyle - chciałaś mieć dziecko,
                    zostawanie z chorym dzieckiem jest efektem kiedyś dokonanej decyzji
                    o dziecku, o żadnym "poswięceniu" nie ma więc mowy. Ktos, kto
                    poswięcil się dla rodziny najwyraźniej za ta rodziną nie przepada,
                    inaczej nie musiałbuy się poswięcać, prawda? Tylko by żył normalnie,
                    realizując swój życiowy wybór. To, o czym piszesz na ogół po prostu
                    nie jest zadnym "poswięceniem" - jesli kogoś cieszy, ze dziecko
                    pojedzie na wycieczkę, ksztem na przyklad kupienia sobie butów,
                    cieszy naprawdę - to gdzie tu masz jakiekolwiek elementy poświęcania
                    się? Poswiecanie się jest wtedy, gdy człowiek cholernie tych butów
                    żałuje, daje dziecku na wycieczke, czując jednak, ze dziecko w
                    pewnym sensie wyjeżdża "jego kosztem", ze jest sie osobą
                    pokrzywdzoną, że trzeba te buty jakos przeboleć. A to już niedobrze -
                    albo trzeba sobie kupić buty, albo nie żalować.
                    Stawianie zawsze siebie na drugim planie nie jest korzystne dla
                    nikogo - demoralizuje druga stronę, uczy nieczulości i braku
                    empatii.
                    Poza tym, dlaczego ma to dotyczyć tylko kobiet? Mężczyźni nie mają w
                    życiu takiej misji - poswięcania się? Moga zyć dla siebie , nie dla
                    innych, bez wyrzutów sumienia?
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • verdana Re: nie patriarchalny, a doceniający kobietę 13.05.10, 16:36
                        Nie, to tak nie działa. Mówiac na przyklad "Inteligencja powinna
                        poswięcać się dla ogółu i krzewić wiedze w masach " w książce o
                        inteligentach zaklada się automatycznie, ze jest to jakiś wyjątek,
                        cos specyficznego dla opisywanej grupy - inaczej, o ile dotyczy
                        absolutnie wszystkich, nie ma po co o tym pisac w pracy
                        przeznaczonej dla jednej tylko grupy.
                        Gryby w ksiązce dla żona napisano "Żony mają być wierne i takie jest
                        ich przeznaczenie", absolutnie nie oznaczałoby to, ze wierni powinni
                        być też mężczyźni. Gdyby tak bylo, napisano by "małżonkowie".

                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • kasiaizuzia1 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 13:06
      Czytam tę dyskusję i zaczynam się zastanawiać, czy skoro przestałyśmy (wśród
      matek) dzielić sie na te które karmią piersią i butelką, to teraz zaczniemy
      walczyć w innych obozach? Z jednej strony te które w małżeństwie i
      macierzyństwie będą sie spełniały i w tym odnajdywały swoją kobiecość, a z
      drugiej te które chcą szukać swej kobiecości i poczucia własnej wartości również
      w innych dziedzinach aktywności?
      Będziemy sobie zarzucać że z niedostatecznym poświęceniem karmimy piersią i że
      nie sprawia nam to przyjemności, jako żony nie poświęcamy całej swej energii i
      zaangażowania dla mężów i dzieci,
      i tak dalej?
      Zastanawiam się czemu ta walka ma służyć (choć podobno to konflikty są siłą
      napędową ludzkości)?
      A może każda z nas czuje sie poniekąd niespełniona i niekiedy wytykając coś
      innym usiłuje leczyć swoje kompleksy??
      Wtedy zamiast się wspierać będziemy tu walczyć
      tylko czy o to nam chodzi??
      --

      https://s2.pierwszezabki.pl/023/023310950.png?4896
      • asjula1 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 13:59
        > A może każda z nas czuje sie poniekąd niespełniona i niekiedy wytykając coś
        > innym usiłuje leczyć swoje kompleksy??

        Bo to wszystko przez Fizule i te jej nieznośne mesjanistyczne zapędy;P Powtarzam
        po raz ktorys, po co te wtrety ultrakatolickie? Cos macie tam w tym Lublinie
        inaczejwink Moj facet tez z Lublina, jak slucham jego, jego mamy i taty i ich
        pogladow nt TVN, PIS, roli mezczyzny w domu i takich roznych, to mi sie zyc
        odechciewawink


        --
        A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
        • molly_bloom Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 17:39
          no widzisz, nic nie poradzisz, to wisi w powietrzu: Polska B, Ciemnogród,
          whatever wink nie nasza wina smile
          ja też pochodzę z Lublina, no i widać skutki tongue_out

          a najwięcej zwolenników PISu spotkałam po przenosinach do Warszawy, kiedy dzięki
          mężowi weszłam w środowisko starych warszawiaków (takich od sprzed wojny)

          to na marginesie

          ja w ogóle uważam, ze temat został niepotrzebnie rozdmuchany i pojawiły się
          nadinterpretacje, niezgodne zresztą z duchem książki, którą zacytowała Fizula,
          może to źle wybrane fragmenty...może...
          ja to jestem jakaś dziwna bo w większości zgadzam się z tym co piszecie o
          potrzebie samorealizacji kobiet, równości płci itd a jednocześnie nie kłóci mi
          się to z przesłaniem książki J.Croissant, ale może już tak mam że uprawiam taką
          woltyżerkę duchowo-intelektualną - katolicka feministka, czy coś wink
          • asjula1 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 18:05
            Takie macie miasto, jak sobie zbudowalisciewink Nie wiem, o co chodzi z tym
            centrum katolicyzmu w Lublinie. Moj lubelski wspollokator uwaza, ze tam jest
            okropnie, bieda i zascianek. Przywiozl tu za soba wielu znajomych i wszyscy jak
            najgorzej sie o swoim miescie rodzinnym wypowiadali. Zawsze mi sie to jakies
            idiotyczne wydawalo. Powinni sie tu uczyc i wracac, zeby bylo lepiej, a nie uciekac.
            Zero lokalnego patriotyzmu.
            Ja bylam tam kilka razy i uwazam, ze miasto jak miasto, naawet ladne miejscami.
            Cos widocznie tam sie unosi, rzeczywiscie, jakis duch abnegacjiwink To brak rzeki
            i koniecznosc czerpania wody spod ziemi, jakis toksyny tam macie, wplywajace na
            samoocenewink
            --
            A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
            • molly_bloom Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 19:25
              a to bardzo ciekawe co piszesz wink akurat moi lubelscy znajomi bardzo
              się dziwili jak mogłam leniwy, piękny i spokojny Lublin zamienić na
              snobistyczną Warszawę, no ale dla miłości nawet Warszawę można
              ścierpieć smile
              może faktycznie coś jest w lubelskiej wodzie, bo większość osób,
              które znam choruje na nieuleczalny lubelski patriotyzm i działa na
              rzecz Lublina i Lubelszczyzny, bez kompleksów i z potrzeby serca po
              prostu

              no i żeby nie było, to ja Warszawę (Warszawę, NIE warszawkę) bardzo
              lubię i ciągle odkrywam wspaniałe miejsca i ludzi i nawet lobbuję na
              rzecz Warszawy w Lublinie, robię jej dobry PR smile

              o rany, straszny off topic
                • fizula Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 23:27
                  Ciekawe, że kwestionujecie nawet to, że karmienie jest typowo kobiece. Gdy
                  opowiedziałam o tym mojemu mężowi miał powód do radości, że skoro nie jest wg
                  Was typowo kobiece tzn. uważacie je za męskie??? He he- jak to rozumieć?
                  A żeby krytyka mojej wypowiedzi nie była tak jałowa jak dotychczas, to może
                  napiszecie ku mojej ciekawości- co jest w takim razie wg Was kobiece? Kiedy się
                  tak czujecie, kiedy jesteście takie?
                  Szkoda, że dyskusja, która zeszła na swoje dno kieruje się jeszcze głębiej czyli
                  ku drugiemu dnu. Rozumiem, że lubicie się ze mnie nabijać- każdy ma jakieś hobby
                  -proszę bardzo- ale proszę przestać nabijać się z mojej lokalnej małej ojczyzny.
                  Miasto skąd pochodzę jest piękne i warte docenienia- to, że niektórzy je
                  opluwają świadczy tylko o nich samych i o niczym więcej.

                  Interesujące jest, jak różnie można interpretować słowo poświęcenie.
                  Dla Was zacytowany fragment świadczy, że poświęcają się tylko kobiety, które nie
                  pracują zawodowo, żeby wychowywać dzieci. Ale to nigdzie nie jest napisane! Czy
                  te, które harują na dwa etaty: jeden zawodowo, a drugi kolejny w domu z dziećmi-
                  nie poświęcają się? Jak dla mnie to matki pracujące zawodowo poświęcają się
                  jeszcze bardziej zapracowując się na dwa etaty: najpierw w zawodzie, potem w
                  domu. W porównaniu z nimi matki zostające w domu to lenie i nieroby, które mają
                  czas na makijaż, odpoczynek, spacery, książki itd.- to była oczywiście
                  przesadnia i proszę tego nie brać dosłownie.
                  Także dla mnie nie ulega wątpliwości, że tak czy inaczej poświęcamy się: kwestią
                  jest tylko czemu swe siły, miłość, pomysły, entuzjazm, nadzieje oddajemy. Czemu
                  więcej, czemu mniej? Czy nasze dzieci nie są tego warte, by spędzić z nimi te
                  miesiące, czasem lata życia szczególnie? Doceniając swoje własne potrzeby,
                  umiemy też zatroszczyć się o potrzeby bliskich, np. dzieci i oddać im szczerze
                  swoje życie.
                  Jeszcze cytacik z przekreślonej przez niektóre z Was z góry książki:
                  "Powrót do przeszłości, do przestarzałego obrazu kobiety w gospodarstwie
                  domowym, całkowicie zależnej od mężczyzny, kobiety, którym jedynym światem są
                  garnki, nie wchodzi w ogóle w rachubę, nie bardziej niż zemsta za wieki
                  poddaństwa, przez próbę dominacji".
                  "Piękno jest częścią łaski kobiety. (...)
                  Dzieci z Medżugorje postawiły Świętej Panience pytanie: "Jak to się dzieje, że
                  jesteś taka piękna?"
                  "Jestem piękna, ponieważ kocham"- odpowiedziała."
                  --
                  Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                  Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                  chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                  • asjula1 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 14.05.10, 00:27
                    > proszę przestać nabijać się z mojej lokalnej małej ojczyzny
                    > Miasto skąd pochodzę jest piękne i warte docenienia- to, że niektórzy je
                    > opluwają świadczy tylko o nich samych i o niczym więcej.

                    Ale ja się wcale nie nabijam (no może delikatniewink), cytowalam tylko wypowiedzi
                    twoich ziomkow.
                    Z pewnoscia mam mocno spaczony obraz, bo mialam do czynienia tylko z emigrantami
                    do Warszawy, ktorzy mieli liste powodow, dla ktorych wracac do Lublina nie
                    chcieli - to po A. tak, jak juz pisalam, zawsze sie dziwilam takiej postawie.
                    Po B - powody mam osobiste, no, ale to juz mniejsza. Pecha mam do Lublina i jego
                    reprezentantow, co zrobicwink

                    Po tej Twojej ostatniej wypowiedzi wszystkie kontrolki mi sie wlaczyly - wielu
                    dziewczynom tez, jak widzisz.
                    Ja to widze tak - chcialysmy sie tu spotykac, bo karmimy piersia duze dzieci, to
                    nas laczy.
                    Dziwi mnie nieco to, ze jestes zalozycielką i sama wprowadzasz takie
                    konfliktujące klimaty.
                    Naprawde uwazasz, ze wzor konspekt, jak mawial moj kolega wojskowy, to wierzaca,
                    zamezna pani z kilkorgiem dzieci... itd.? Tylko takie sa mile sercu Najwyzszego
                    Programisty?wink) Masz z nim jakis hot-line, czy co?smile

                    I jeszcze w kwestii pracy - ja akurat uwazam, ze praca zawodowa jest znacznie
                    mniej obciazajaca psychicznie i fizycznie , niz praca z dziecmi. Przynajmniej
                    tak to bylo w moim przypadku.

                    --
                    A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
                    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
                  • kindzie Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 14.05.10, 09:11
                    fizula napisała:

                    > Ciekawe, że kwestionujecie nawet to, że karmienie jest typowo kobiece. Gdy
                    > opowiedziałam o tym mojemu mężowi miał powód do radości, że skoro nie jest wg
                    > Was typowo kobiece tzn. uważacie je za męskie??? He he- jak to rozumieć?

                    Hej, ale przecież nikt w tym wątku nie kwestionował, że karmienie piersią jest typowo kobieco w sensie, że tylko kobiety mogą je wykonywać. Natomiast kilka uczestniczek (w tym i ja) w odpowiedzi na Twoje pytanie z pierwszego postu zwierzyło się, że karmiąc piersią nie czuły się bardziej kobieco. Więc nie rozumiem: przecież sama pytałaś o to poczucie? Czyli musiałaś zakładać odpowiedzi potwierdzające, ale i przeczące? Czemu więc teraz te drugie uznajesz za niedopuszczalne?
                    • verdana Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 14.05.10, 18:26
                      No cóż, to ja będę brutalna. Posiadanie penisa i wykorzystywanie go
                      w celach prokreacyjno-rozrywkowych jest typowo męskie. Czy to
                      oznacza, ze im większy penis i większe jadra, tym bardziej męski
                      jest facet? I czym częściej wykorzystuje tego penisa w celach jak
                      wyżej - tym bardziej jest męski?
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • gfizyk Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 14.05.10, 21:58
                        Mnie uczono, że najważniejszym organem płciowym (zarówno u mężczyzny jak i u
                        kobiety) jest mózg ...
                        Ponadto wychodzę z założenia, że facet powinien myśleć głową a nie główką.

                        Fizula napisała, że dyskusja przekroczyła już dno i zmierza ku dnu drugiemu. Nie
                        jestem pewien, czy nie był to zbytni optymizm.

                        Część z Was Drogie Panie, nawet nie przeczytała książki, ale już ją oceniła. Na
                        podstawie kilku cytatów.
                        To tak jak określać wygląd i klasę samochodu po ... kolorze.

                        Nie wszyscy muszą się zgadzać oczywiście ze słowami autorki wątku, czy też
                        autorki książki. Nikt też nikogo do tego nie zmusza.

                        A co do mojej małej ojczyzny jaką jest Lublin, to osobiście uważam, że zdolne i
                        przedsiębiorcze osoby bez problemu tutaj dają sobie radę. Nie muszą migrować,
                        czy też emigrować.

                        Współczuję tym wszystkim moim kolegom/koleżankom, którzy pół dnia spędzają w
                        korkach aby dojechać z domu do pracy i z pracy do domu w stolicy, Krakowie itd.
                        Ile im zostaje czasu na rodzinę?

                        A co do poświęcania się mężczyzn, bo ktoś tu ten temat tez wywoływał - to nie
                        będę robił OT-a, ale prawdziwy facet to nie ten, który ma "jaja jak arbuzy".
                        Zapewniam, ze sa wśród nas tacy, którzy swojego postępowania nigdy nie nazwą
                        "poświęcaniem się", tylko czymś zwyczajnym, choć z boku wygląda to inaczej.
                        Co więcej - jest wiele dobrych książek o mężczyznach, ale jeżeli część z Was już
                        po kilku cytatach potrafi ocenić książeczkę o kobietach, to cóż mówić o tej
                        drugiej płci.

                        Fizulo Droga - zakończ ten temat. Jak widać, "gazetowe fora otwarte" nie są
                        stosownym miejscem na dzielenie się sobą, refleksją, czasem doświadczeniem wiary
                        albo dobrą lekturą. Na tyle wypowiedzi znalazłem kilka osób, które zrozumiały co
                        miałaś na myśli.

                        Twój Wielki Fan - choć tylko mężczyzna. I to nie-karmiący.
                        Ultrakatolik z lubelskiej wsi, pochodzący z rodziny robotniczej.

                        Grzegorz
                        • asjula1 Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 14.05.10, 22:18
                          > Współczuję tym wszystkim moim kolegom/koleżankom, którzy pół dnia spędzają w
                          > korkach aby dojechać z domu do pracy i z pracy do domu w stolicy, Krakowie itd.
                          > Ile im zostaje czasu na rodzinę?
                          >
                          Tu nie ma żadnych rodzin, sama bezwartosciowa swołocz lokalna + dojazdowe męty
                          bez przeszłościwink
                          A poza tym, nie współczuj, chyba tego chcieli?smile No i moze praują półowe czasu
                          na tę samą kasę?wink
                          A zresztą, ja tam nie wiem, po latach udało mi się uciec na wieś, mam czyste
                          powietrze i truskawki się już zaokraglają za oknemwink

                          --
                          A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
                          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
                        • ankh_morkpork Wybór cytatów a ocena całości 14.05.10, 22:48
                          > Mnie uczono, że najważniejszym organem płciowym (zarówno u mężczyzny jak i u
                          > kobiety) jest mózg ...

                          Ja osobiście uważam, że generalnie najważniejszym organem człowieka jest mózg. Mój mózg konkretnie nie zgadza się z wizją powołania kobiety, jaka wynika z cytatów podanych przez Fizulę w pierwszym poście. Szczegóły tej niezgody zawarłam w innych postach.

                          > Część z Was Drogie Panie, nawet nie przeczytała książki, ale już ją oceniła. Na
                          > podstawie kilku cytatów.

                          Skoro Fizula użyła TYCH, a nie INNYCH cytatów, to znaczy, ze to właśnie TE cytaty oddają ducha i najpełniej odzwierciedlają przesłanie książki oraz przedstawiają wizję kobiecości, którą autorka i Fizula uważają za właściwe. Wypowiedzi wielu forumek w tym wątku pokazują, jak inne KOBIETY oceniają taką wizję.

                          > Nie wszyscy muszą się zgadzać oczywiście ze słowami autorki wątku, czy też
                          > autorki książki. Nikt też nikogo do tego nie zmusza.

                          To prawda. Ale skoro pytają nas o opinię - odpowiadamy...

                          Na tyle wypowiedzi znalazłem kilka osób, które zrozumiały c
                          > o miałaś na myśli.

                          Powinieneś raczej napisać: kilka osób, które ZGODZIŁY sie z tym, co miałaś na myśli. Ja zrozumiałam, co autorka wątku chciała wyrazić. Nie podoba mi się po prostu to, że cała wizja kobiecosci i powołania kobiety jest taka "jedynia słuszna". Bycie żoną: fundamentalne. Poświęcanie się mężowi i dzieciom z radością: nie ma innej opcji. A poświęcanie się prze lekarkę ratowaniu życia gdzie? A poświęcanie się badaniom nad szczepionką na HIV? Pisaniu nowej powieści?

                          > Fizulo Droga - zakończ ten temat. Jak widać, "gazetowe fora otwarte" nie są
                          > stosownym miejscem na dzielenie się sobą, refleksją, czasem doświadczeniem wiary

                          Cóż, Fizula chyba uważa inaczej, skoro się tu dzieli tym wszystkim. A inne forumki, rozwijając jej wątek, również się DZIELĄ sobą, swoją refleksją, swoim doświadczeniem człowieczeństwa i kobiecości. Np. tutaj:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,21000,111183891,111446102,Re_O_kobiecosci_same_niepoprawne_rzeczy.html
                          albo tutaj:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,21000,111183891,111450844,co_nieco_o_nauce_Kosciola_i_moje_refleksje.html
                          Zechcesz może, Grzegorzu, spróbować zrozumiec, co te Panie miały na myśli?

                          ------

                          Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
                          Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
                          • fizula Re: Wybór cytatów a ocena całości 15.05.10, 11:08
                            > Skoro Fizula użyła TYCH, a nie INNYCH cytatów, to znaczy, ze to właśnie TE cyta
                            > ty oddają ducha i najpełniej odzwierciedlają przesłanie książki oraz przedstawi
                            > ają wizję kobiecości, którą autorka i Fizula uważają za właściwe.

                            A skąd o tym wiesz, że użyłam właśnie takich cytatów oddających najbardziej
                            ducha książki? Nigdzie o tym nie pisałam. Użyłam cytatów, którym miałam ochotę
                            się z Wami podzielić oraz zaznaczonego przez moją koleżankę, która mi pożyczyła
                            ową książkę.

                            Poświęcanie się mężowi i dzieciom z radością: ni
                            > e ma innej opcji. A poświęcanie się prze lekarkę ratowaniu życia gdzie? A poświ
                            > ęcanie się badaniom nad szczepionką na HIV? Pisaniu nowej powieści?
                            >
                            Jest inna opcja, ale ja akurat pisałam o tym, co mnie bardziej zajmuje. Zresztą
                            bycie żoną-oblubienicą w sensie duchowym wcale nie oznacza, że każda kobieta ma
                            być fizycznie zamężna, a to, że każda ma w sobie nieskończone pragnienie
                            miłości, które zaspokoić może tylko Bóg. Jeśli oczekujemy, że tą pustkę,
                            pragnienie zaspokoi tylko mąż czy dzieci, to prędzej czy później się zawiedziemy.
                            --
                            Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                            Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                            chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                            • fizula Re: Wybór cytatów a ocena całości 15.05.10, 11:45
                              Podsumowując tę bardzo pouczającą dyskusję:
                              -Źle zrobiłam, bo pisałam o kobietach, a nie o mężczyznach;
                              -Źle zrobiłam, bo pisałam o żonach i matkach, a nie o mężach i ojcach;
                              -Źle zrobiłam, bo pisałam o poświęceniu, a nie o przyjemnościach i wygodach;
                              --Źle zrobiłam, bo pisałam o poświęceniu kobiet, a nie o poświęceniu mężczyzn
                              (co jest według mnie równie niezbędne);
                              -Źle zrobiłam, bo pisałam o moim światopoglądzie i czytanej przeze mnie książce,
                              a nie o światopoglądzie ateistycznym i takichże książkach;
                              -Źle zrobiłam, bo pisałam o tym, że płeć ma znaczenie (tu: o karmieniu piersią),
                              a nie że warto być również istotą niezróżnicowaną płciowo.
                              To może ja powinnam pisać na forum dla ojców???
                              ;o)
                              Przenieść się np. tu? (strona, o której słyszałam, że jest inicjatywą właśnie
                              lubelską):
                              www.tato.net/
                              Także, kochane kobitki, stosując też do siebie tą samą miarkę, której ode mnie
                              wymagacie, może będziecie odtąd pisać tylko o tym, jak to karmi się Wam piersią
                              wyłącznie wygodnie, przyjemnie, radośnie, bez kryzysów, z całkowitą akceptacją
                              społeczną. Czyli zero poświęcenia: zero pobudek nocnych, zero fochów lekarzy o
                              karmienie piersią, zero pogryzionych brodawek, zastojów, zapaleń, grzybic, zero
                              nieporozumień z dzieckiem itp.
                              Taki neutralny wybór bez żadnego wysiłku i trudu, zgadza się?

                              --
                              Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                              Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                              chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                            • ciociacesia :) 20.05.10, 10:29
                              > miłości, które zaspokoić może tylko Bóg. Jeśli oczekujemy, że tą pustkę,
                              > pragnienie zaspokoi tylko mąż czy dzieci, to prędzej czy później się zawiedziemy.
                              wole jednak wierzyć ze nie smile własciwie jestem przekonana ze maz i dzieci wystarcza
                              --
                              Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory
                            • juga08 Re: Wybór cytatów a ocena całości 08.07.10, 20:54
                              Fizula bardzo dziękuję za książkę. Kupiłam, przeczytałam i podałam dalej. Ziarenko dobra zasiałaś warto było nawet dla jednej osoby.
                              Książka dla mnie po prostu wapaniała. Mam teraz wszystko poukładane w głowie i tylko utwierdziłam się że intuicyjnie w zgodzie naturą właściwie kroczę i jest to zgodne z Wolą Bożą choć nestety przeciwne modom tego świata. Odpowiedziała na wiele nurtujących mnie pytań, rzeczy których nie rozumiałam. Ksiązką jestem po prostu zachwycona.

                              Dziękuję z całego serca
                              • fizula Re: Wybór cytatów a ocena całości 08.07.10, 22:27
                                Juga08, cieszę się, że skorzystałaś.
                                To wcale nie taka prosta lektura, mi w niektórych miejscach tłumaczenia
                                "iskrzyły"- wydaje mi się, że w oryginale mogły brzmieć lepiej.
                                Coś w tym jest, że im bardziej podważa się sens dobrze pojętej kobiecości,
                                męskości, tym bardziej zagubione czujemy się w tym i potrzebujemy jakiś
                                drogowskazów.
                                W moim blogu na pewno będę kontynuować ten wątek, choć na razie z innych książek
                                korzystam, gdyż tamtą pożyczyłam.
                                --
                                Mam wsparcie- zapraszam!
                                Indywidualne przygotowanie do porodu oferuję, usługa douli - Lublin
                                Skrzydła-Lublin
      • ankh_morkpork Dyskusja to jeszcze nie walka 13.05.10, 23:42
        Fizula zacytowała w swoim pierwszym poście opinię pewnej pisarki o tym, co jest fundamentalnym powołaniem każdej kobiety. Niektóre forumki się z tą opinią zgadzają. Inne uznają ją za nieprawdziwą i propagujacą niesprawiedliwe stereotypy. Każdy wyraża swoją opinię, jak umie, ale personalnych zarzutów jeszcze w żadnym poście nie widziałam big_grin

        >Z jednej strony te które w małżeństwie i
        > macierzyństwie będą sie spełniały i w tym odnajdywały swoją kobiecość, a z
        > drugiej te które chcą szukać swej kobiecości i poczucia własnej wartości również w innych dziedzinach aktywności?

        Widzisz, tu raczej chodzi o to, że autorka książki w ogóle nie wspomina o tej "drugiej stronie". Z zacytowanych tu fragmentów jej książki dla części forumek wynika, że nie istnieje szukanie własnej wartości i kobiecości na polach innych, niż domowe ognisko w komplecie z mężem i potomstwem do poświęcania się im.
        --
        Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
        Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
        • fizula Re: Dyskusja to jeszcze nie walka 15.05.10, 09:46
          > >Z jednej strony te które w małżeństwie i
          > > macierzyństwie będą sie spełniały i w tym odnajdywały swoją kobiecość, a
          > z
          > > drugiej te które chcą szukać swej kobiecości i poczucia własnej wartości
          > również w innych dziedzinach aktywności?

          Podejmując tą dyskusję o książce, której nie znacie, dyskutujecie jak ślepy o
          kolorach. Po lekturze książki wcale nie odnosi się wrażenia, że praca zawodowa
          nie jest istotna dla kobiet, że nie może taka być, ale że np. lekarka jest dobrą
          lekarką, gdy staje się poprzez nią matką dla swoich pacjentów. Także kobieta,
          która jest naukowcem może owocnie spełniać swoje powołanie wykonując swoją pracę
          z miłością dla ludzi, którym ta praca ma służyć. Także na sposób duchowy staje
          się matką dla ludzi.
          --
          Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
          Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
          chrześcijańska podstawówka w Lublinie
          • mama_mak a co z tymi, kotre... 15.05.10, 13:33
            >Także na sposób duchowy staje się matką dla ludzi.
            Fizula, ch... jasna, po pierwsze kobieta nie tylko jako matka moze
            sie czuc kobieta, jak nie bylam matka, tez sie nia czulam a po
            drugie, co wazniejsze, co zrobisz z kobietami ktore NIE MOGA miec
            dzieci?????????????!!!!!!!!!!!!!!! sa mniej kobiece ? mniej
            spelnione ???????
            --
            Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
            Zapraszamy!
          • kindzie Re: Dyskusja to jeszcze nie walka 15.05.10, 14:35
            fizula napisała:



            > Po lekturze książki wcale nie odnosi się wrażenia, że praca zawodowa
            > nie jest istotna dla kobiet, że nie może taka być, ale że np. lekarka jest dobr
            > ą
            > lekarką, gdy staje się poprzez nią matką dla swoich pacjentów. Także kobieta,
            > która jest naukowcem może owocnie spełniać swoje powołanie wykonując swoją prac
            > ę
            > z miłością dla ludzi, którym ta praca ma służyć. Także na sposób duchowy staje
            > się matką dla ludzi.

            Emocje tak bardzo rozhulały się w tym wątku, że lepiej by było pozwolić mu dogasnąć zamiast go podtrzymywać, ale nie mogę się jednak oprzeć pokusie odpowiedzi na ten post (za co z góry przyjmuję pokornie wszelką krytykę).

            Moim zdaniem tezy, że kobieta może być dobrą lekarką, naukowcem itp, tylko wtedy, kiedy staje się duchową matką dla swoich pacjentów albo nawet dla ludzkości, otóż takie tezy są zwykłą żonglerką pojęciami, za którą w gruncie rzeczy nic się nie kryje. Bo co ma znaczyć, że lekarka ma być matką dla swoich pacjentów? Że ma zawsze działać dla ich dobra? Ależ oczywiście. Tylko dlaczego ma to być od razu tożsame z macierzyństwem? Czemu wszystkie relacje międzyludzkie sprawdzać na siłę do relacji rodzic-dzieci?
            W analogiczny sposób można przyjąć, że taką wzorcową relacją jest właśnie relacja pomiędzy lekarzem a pacjentem. I że matka będzie tylko wtedy dobra matką, jeśli dla swoich dzieci stanie się duchową lekarką (o proszę, jak to wzniośle zabrzmiało wink ).
            I można pewnie snuć wiele podobnych analogii, mniej lub bardziej udatnych, ale moim zdaniem jest to zupełnie jałowa rozrywka.
          • kindzie Re: Dyskusja to jeszcze nie walka 15.05.10, 15:04
            Aha i jeszcze jedno: takie tezy bez porównania częściej słyszy się w odniesieniu do kobiet niż do mężczyzn. Mężczyznom znaczniej rzadziej się mówi, że niezależnie co robią, powinni być w tym duchowymi ojcami, duchowymi wojownikami, czy co tam ktoś uznaje za jedynie słuszną bazową męską tożsamość.
            Nie dziw się więc, że sporo kobiet, kiedy słyszy o tym, że mają być przede wszystkim matkami czy też żonami, jeśli nie fizycznymi, to przynajmniej duchowymi, czuje irytację. Bo to jest próba odebrania im wolności wyboru wzorca, a także próba potraktowania ich protekcjonalnie.
    • kindzie Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 13.05.10, 13:25
      Jest jeszcze jedna rzecz, o której chyba jeszcze żadna z oponentek
      fizuli nie wspomniała dostatecznie wyraźnie: twierdzenie Jo
      Croissant, jakoby kobieta (każda kobieta! Croissant wypowiada się
      tutaj bardzo kategorycznie i nie przewiduje wyjątków) "ma cudowne
      wyobrażenia o małżeństwie, o relacjach międzyludzkich i czuje się
      kompletnie zbita z tropu, gdy rzeczywistość nie odpowiada temu, co
      sobie wyobrażała", otóż to twierdzenie jest po prostu nieprawdziwe.
      Kobiety (i myślę, że tak samo mężczyźni) mają różne podejście do
      miłości i związków: niektóre idealistyczne, inne realistyczne,
      jeszcze inne cyniczne. Jedne może czują się kompletnie zbite z
      tropu, kiedy rzeczywistość nie odpowiada ich wyobrażeniom (osobiście
      spotkałam bodaj jedną taką dziewczynę), inne przeciwnie, świetnie
      się odnajdują i sprawnie swoje wyobrażenia korygują.

      Dalsza cześć zacytowanej przez fizulę wypowiedzi już nie jest
      twierdzeniem, które można weryfikować przez własne obserwacje, tylko
      opinią. Oczywiście, każdy ma prawo wygłaszać opinie, co jego zdaniem
      jest dla innych ludzi fundamentem bytu, co powinni w sobie
      odnajdywać i jakie powołania akceptować, ale ci inni mają z kolei
      prawo osądzić taką opinię jako zarozumialstwo i uzurpację.

      Natomiast co do pytania, czy czułam się bardziej kobieco karmiąc
      piersią: zastanowiłam się nad nim uczciwie i ze zdziwieniem musiałam
      stwierdzić, że nie. Ciąża, owszem, była dla mnie okresem, kiedy
      czułam się wyjątkowo kobieco, lubiłam się z nią obnosić, czułam się
      dumna, wyjątkowa i piękna, nawet wtedy, kiedy już się ledwie
      toczyłam. Natomiast podczas karmienia piersią nie myślałam w ogóle o
      swojej płci. To były dla mnie chwile błogiego relaksu (zwłaszcza
      odkąd zaczęłam karmić wyłącznie na leżąco); rozczulenia, kiedy
      widziałam, jak mały wyciąga do mnie ręce i cała jego gębusia się
      cieszy na widok tego, co się szykuje; albo rozbawienia, kiedy
      (zwłaszcza w pierwszych miesiącach) rzucał się na mój sutek z
      groźnym warczeniem, jak mały drapieżnik na ofiarę. Natomiast dla
      mojego poczucia kobiecości nie miało to żadnego znaczenia. Owszem,
      cieszyłam się, że moje ciało ma taki praktyczny mechanizm, ale nie
      czułam się dzięki temu bardziej kobieco.
      Zastanawiałam się dlaczego i doszłam do wniosku, że dla mnie
      kobiecość i męskość to rodzaj relacji z innymi kobietami i
      mężczyznami. W przypadku relacji z mężczyznami chodzi w niej o
      wzajemną fascynację, zainteresowanie i podziw dla swojej szeroko
      pojętej seksualności (no i oczywiście o bliższe więzy, jakie w
      niektórych przypadkach za tym idą), a w przypadku kobiet o poczucie
      koleżeństwa, serdeczności i przyjaźni ze względu na przynależność do
      tej samej grupy.

      Z własnym dzieckiem łączą mnie oczywiście relacje zupełnie innego
      rodzaju. Toteż pewnie dlatego poprzez karmienie piersią nie czułam
      się ani bardziej, ani mniej kobieco.
      • midla Re: O kobiecości same niepoprawne rzeczy 14.05.10, 12:17
        Nie wiem, jaki jest Boży zamysł, jeśli w ogóle jakiś jest, ale
        wszystkie przecież tutaj bardzo kochamy własne dzieci i zgadzamy się
        co do tego, że z pewnych rzeczy trzeba zrezygnować, żeby mieć dla
        nich czas. Pewnie też właśnie dlatego karmimy piersią.
        I naprawdę nie trzeba nam wmawiać jakiegoś powołania i robić z nas
        idiotek, które dzięki miłości mogą chodzić po wodzie. Lepiej sobie
        poczytać Agustyna niż ten religijno-pseudopsychologiczny kicz.
    • lacitadelle co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 14.05.10, 12:40
      widzę, że w tym wątku (jak zresztą w wielu innych na różnych forach) poglądy
      pewnych osób są utożsamiane z nauką KK. Chciałabym to skorygować.

      Osobiście nie raz słyszałam na kazaniu czy rekolekcjach, że człowiek powinien
      szukać swojego powołania, którym jest życie zgodnie z wolą Bożą, ale nigdy nie
      było w takim temacie rozróżniania na płcie czy też ograniczania do jedynego
      właściwego powołania. Zawsze mówiono, że większość ludzi znajduje powołanie w
      małżeństwie, część w kapłańskiej czy zakonnej służbie bogu, a część także w
      byciu samotnym i służbie świeckiej.

      Żeby nie być gołosłowną, przejrzałam sobie Katechizm KK i w tym temacie mogę
      przytoczyć np. takie cytaty (w opozycji do cytatów z książki):

      "2231 Niektórzy nie zawierają małżeństwa, aby móc zaopiekować się swoimi
      rodzicami lub rodzeństwem, by poświęcić się bardziej sprawom zawodowym lub też z
      innych szlachetnych pobudek. Mogą oni bardzo przyczynić się do wzrostu dobra
      rodziny ludzkiej."

      oraz

      "2233 Zostać uczniem Chrystusa oznacza przyjąć zaproszenie do przynależenia do
      rodziny Bożej, do życia zgodnego z Jego sposobem życia: "Kto pełni wolę Ojca
      mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką" (Mt 12, 50).
      Rodzice powinni uszanować i przyjąć z radością oraz wdzięcznością
      skieroforum.gazeta.pl/forum/03,21000,111183891,111183891.html?rep=1&t=1273829496461wane
      do któregoś z dzieci wezwanie Pana do pójścia za Nim w dziewictwie dla Królestwa
      niebieskiego, w życiu konsekrowanym lub w posłudze kapłańskiej."

      Bardzo uważnie przeczytałam część opisującą rodzinę i nigdzie nie znalazłam
      rozróżnienia na role kobiece i męskie w rodzinie, jest podział na obowiązki
      dzieci i rodziców, ale nie ma podziału na obowiązki kobiet i mężczyzn, mówię tu
      oczywiście o obowiązkach moralnych, bo różnice biologiczne są oczywiste.

      Taki podział istnieje niestety w ludzkich umysłach, nawet jeżeli część z nas się
      do tego nie przyznaje, to historycznie mamy to wkodowane: kobieta ma się
      zajmować ogniskiem, a mężczyzna polowaniem. I do zrównania roli kobiet i
      mężczyzn jest na bardzo daleko. Ja nie zauważyłam, żeby wszystko próbowało
      odciągnąć kobietę od macierzyństwa, powiedzmy, że jak kobieta się uprze, to
      może, ale i tak jest dyskryminowana - wyższe płace dla mężczyzn czy znany
      problem: wolę zatrudnić faceta, bo nie będzie chodził na zwolnienia, to niestety
      wciąż codzienność. Ale załóżmy, że uznano, że kobieta może się już zajmować
      czymś poza ogniskiem. Niestety jakoś mało kto zauważa, że za tym musi iść także
      rozszerzenie roli mężczyzny do zajmowania się czymś poza polowaniem. Jakoś
      szczerze mówiąc nie zauważyłam książek o tym, jak mężczyzna jest stworzony do
      poświęcenia się rodzinie. Kiedy urodził się nasz syn, okazało się, że wszyscy
      (łącznie z moim mężem) uznają mnie za rodzica defaultowego (brak mi dobrego
      określenia w języku polskim), ja opiekuję się dzieckiem, a mąż jak chce, to może
      mi - uwaga - pomóc i wtedy jest uważany za supernowoczesnego tatę. Załóżmy, że w
      domu udało nam się z tym zawalczyć, ale na zewnątrz nie znajduje taki model
      akceptacji. Ostatnio nasz synek bardzo dużo choruje (od momentu pójścia do
      żłobka), naprawdę byliśmy we trójkę u wielu lekarzy i żaden w trakcie wizyty nie
      zwracał się do nas jako rodziców, pomimo tego, że oboje byliśmy w gabinecie,
      oboje opowiadaliśmy o objawach, oboje zajmowaliśmy się synem, wszyscy lekarz
      pytali czy przekazywali zalecenia wyłącznie mi, nikt nie mówił państwo czy pan,
      wszyscy mówili pani. Nie czułam się wtedy bynajmniej kobieco, tylko bardzo
      bardzo głupio, nawet sobie nie wyobrażam, jak się wtedy czuł mój mąż. Wszyscy
      też okazywali zdziwienie, kiedy zwolnienie na opiekę brał mąż, jedna pani nawet
      chciała nam odmówić wypisania takiego zwolnienia, twierdząc, że ZUS robi problemy.

      Także ja życzyłabym sobie raczej książek o powołaniu mężczyzn do życia w
      rodzinie, o ich przeżywaniu męskości z dzieckiem. O macierzyństwie naprawdę
      wiadomo nieporównywalnie więcej niż o ojcostwie. Nie chcę, żeby kobiety
      podziwiano za pracę na dwóch etatach, tylko za normalność uważano, że i ojcowie,
      i matki pracują wspólnie po półtora etatu.

      Miało być o Kościele, więc na koniec dodam jeszcze coś o skupianiu się na sobie.
      Część najważniejszego przykazani brzmi: kochaj bliźniego swego jak siebie
      samego. W tej kwestii mnie z kolei zawsze tłumaczono z ambony, że nie można
      kochać bliźniego, kiedy nie kocha się siebie samego. Czyli najpierw człowiek
      musie siebie ukochać, szanować, dbać o siebie, czuć się dobrze w swoim
      towarzystwie, żeby móc właściwie otoczyć miłością innych. Miłością, która będzie
      wyzwoleniem, a nie więzieniem. Droga zatracenia siebie, zapominania o sobie, nie
      jest właściwą. Wydaje mi się, że kobiety, szczególnie katoliczki, do których
      skierowana jest ta książka, mają skłonność raczej do nadmiernej koncentracji na
      innych niż na sobie, a to także kończy się katastrofą.

      Jeszcze jeden mały cytat z Katechizmu:

      "2205 Rodzina chrześcijańska jest komunią osób, znakiem i obrazem komunii Ojca i
      Syna w Duchu Świętym. Jej działanie w dziedzinie prokreacji i wychowania jest
      odbiciem stwórczego dzieła Ojca."

      Porównując kapłaństwo czy życie zakonne do małżeństwa dokonano tu chyba pewnego
      odwrócenia czy nadinterpretacji. To nie małżeństwo kobiety i mężczyzny jest tu
      fundamentem i wzorem dla pozostałych powołań, czymś nadrzędnym. To komunia Osób
      Boskich, duchowa wspólnota jest wzorem dla wszystkich powołań, w tym także
      małżeństwa jako wspólnoty kobiety i mężczyzny.
      • asjula1 Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 14.05.10, 13:05
        I podpisuję się czterema kończynami, jako skazana ostatnio na bytowanie z
        człowiekiem, który jest produktem właśnie takiego wychowania - męzczyzna
        pracuje, kobieta "siedzi" w domu z dzieckiem (w domyśle, nic nie robiąc). Nie
        wiem, czy przypadkiem, ale szanowna mamusia i jest ultrakatoliczką (z Lublinawink)
        --
        A to moj Krzys w wydaniu wiosennym:
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2237147,2,1,Krzys.html
          • lacitadelle Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 14.05.10, 13:20
            > W książce tej - autorka nie pisze że JEDYNĄ drogą jest bycie matką i żoną.

            a jak inaczej można rozumieć zdanie:

            "powinna odkryć złożone w niej przez Boga bogactwa, w obliczu swego kobiecego
            powołania zaakceptować je i odnaleźć powołanie do bycia żoną, fundamentalne
            dla jej bytu."
            • agasobczak Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 14.05.10, 16:48
              Wystarczy spis treści przeczytać smile
              Stawanie się KOBIETĄ poprzez stawanie się CÓRKĄ,ŻONĄ,MATKĄ

              A teraz zacytuję cytat z końca książki

              "W książce tej kobieta zwraca się do kobiet. Ukazując specyfikę trud i radość
              ich powołania, w każdym wypadku zachwycając się jego pięknem.
              A zachwyt rodzi się z odczytywania BOŻEGO PLANU I ŻYCIA WEDŁUG NIEGO> BYCIE
              CÓRKĄ, ŻONĄ, MATKĄ - to Bóg wpisał w serce kobiety i to jest dla niej
              odpowiedzią na pytanie o szczęście. Bez względu na to czy żyje w małżeństwie,
              samotnie czy w zakonie"

              Fakt - książka z Bożej półki ale kto nie chce niech nie czyta i nie każdy może
              się z tym zgadzać.
              Jakie jest zatem powołanie kobiety ? Bycie kim? SOBĄ?

              Często zaglądam do tej książki i za każdym razem co innego mnie dotyka i na nowo
              coś innego w swoim powołaniu odkrywam. Na pewno nie moge powiedzieć, że książka
              jest powierzchowna smile
              --
              Misiakowa
              • mama_mak Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 14.05.10, 17:55
                >Jakie jest zatem powołanie kobiety ? Bycie kim? SOBĄ?
                Otoz to, jak kazdego, niezaleznie od plci, soba, grunt, zeby
                czlowiek czul sie szczesliwy, nie unieszczesliwiajac jednoczesnie
                innych. A to trudne!

                --
                Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
                Zapraszamy!
                • verdana Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 14.05.10, 19:40
                  Nie bycie "soba" tylko kimś zgodnym z wzorcem zazwyczaj fatalnie się
                  konczy i dla osoby, ktora całe życie udaje i dla jej otoczenia,
                  ktore nie rozumie, dlaczego ta osoba nigdy nie jest szczęśliwa.
                  Tak, trzeba być sobą, a nie przedstawicielem jakiejkolwiek grupy -
                  kobiet, męzczyzn, robotnikow, Polakow czy cyklistów.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • fizula Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 15.05.10, 10:48
                    > Tak, trzeba być sobą, a nie przedstawicielem jakiejkolwiek grupy -
                    > kobiet, męzczyzn, robotnikow, Polakow czy cyklistów.

                    Czyli według Ciebie trzeba być nikim: ni to kobietą, ni to mężczyzną, ani
                    Polakiem ani Chińczykiem, ani Francuzem, ni robotnikiem ni inteligentem. Żeby
                    być Kimś właśnie trzeba być zakorzenionym: w swojej rodzinie, w swoim narodzie,
                    wierze. Takie internacjonalistyczne podejście kojarzy mi się z minionym PRL- i
                    może rzeczywiście jest się wówczas sobą, ale dziwnie nijakim i powierzchownym.
                    Verdano, wyobraź sobie, że można być szczęśliwym będąc kobietą, będąc Polką i
                    wcale to nie musi oznaczać jakiegoś niewolniczego zrównywania się z jakimś wzorcem.
                    --
                    Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                    Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                    chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                    • maadzik3 Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 15.05.10, 11:12
                      Oczywiscie ze mozna byc szczesliwym jesli masz przy tym poczucie bycia soba. Ale
                      wyobraz sobie ze mozna nie czuc sie zwiazanym z okreslona grupa (jaka by nie
                      byla) albo czuc sie luzno zwiazanym i zawsze brac pod uwage swoj indywidualny
                      poglad - z pewnymi pogladami/ zachowaniami grupy sie zgadzac, inne krytykowac
                      i... byc szczesliwym.
                      Ja sie absolutnie zgadzam z Verdana w kwestii bycia soba. Nigdy nie rozumialam
                      czemu sie oczekuje ze jakas grupa mniej lub bardziej sztucznie stworzona lub
                      wymyslona ma byc homogeniczna lub prawie homogeniczna. Jesli i ja i sasiadka
                      jestesmy matkami to czy niweluje to jakies roznice miedzy nami (z tych ktore
                      istnieja), jesli zaliczami sie do pracodawcow/ pracownikow to czy musimy miec z
                      innymi pracodawcami/ pracownikami te same poglady na ustroj ekonomiczny, podatki
                      czy kodeks pracy? Jesli urodzilam sie w jakims kraju (lub ktores z moich
                      rodzicow mialo obywatelstwo jakiegos innego kraju) i nabylam to bywatelstwo
                      (obywatelstwa) to czy musze identyfikowac sie z oficjalna historia tego kraju
                      uczona w szkolach/ jego jezykiem (jesli jest jeden) czy literatura? Nie wolno
                      krytykowac, wyrazac innego zdania czy mowic ze nie rozumiem? JA nie rozumiem i
                      sie nie zgadzam? To bylby totalitaryzm. Co zas do grup stworzonych oddolnie lub
                      takich do ktorych przystapilismy z wlasnego wyboru - wybor przystapienia oznacza
                      i mozliwosc wybrania nieprzystapienia/ wystapienia. Kazdy czlowiek - kobieta,
                      mezczyzna i dziacko jest wspanialym, odrebnym kosmosem, jedyna osobowoscia i
                      zbiorem doswiadczen. I wtykanie nas w sztywne ramki tego jakimi powinnismy byc
                      bo jestesmy np. kobieta, obywatelka Polski, mieszkanka np. Katowic,
                      chrzescijanka, matka, przedstawicielka jakiegos pokolenia itd. itp. jest
                      okrawaniem tej cudownej roznorodnosci i pozbawianiem (nawet jesli tylko
                      teoretycznym i moralnym bez mozliwosci egzekwowania) prawa wyboru kogos kim sie
                      czuje, kim chce lub nie chce byc. Nie mowiac o zmuszaniu czasem do tlumaczenia
                      ze nie jest sie wielblademsmile. To ze jest sie kobieta nie oznacza ze chce sie/
                      potrzebuje sie zostac matka tak jak to ze fakt bycia pracownikiem nie oznacza ze
                      popieramy kodeksowe rozwiazania prawa pracy chroniace pracownika. Inaczej
                      zmieniajac sytuacje musielibysmy zmieniac nasza (wszak uksztaltowana) osobowosc.
                      To jest dopiero labilnosc i niepewnosc! O ile plec zmienia sie rzadko, o tyle
                      stan cywilny, sytuacje pracownika/ pracodawcy/ samozatrudnionego, miejsce
                      zamieszkania, obywatelstwo, zawod czy wyksztalcenie zmieniamy. Czasem
                      wielokrotnie w ciagu zycia. Czy oznacza to zmiane siebie o 180 stopni czy tylko
                      realizowanie prawdziwej siebie w roznych rolach z prawem do zmiany pogladow/
                      przynaleznosci/ poczucia wiezi? Oczywiscie dla mnie to ostatnie. A reguly zycia
                      spolecznego maja nam umozliwic pokojowa, w miare bezkonfliktowa i
                      satysfakcjonujaca koegzystencje z innymi a nie wtlaczac nas w wymyslone dla
                      "takich jak my" schematy
                      --
                      <*>
                      'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                      • maadzik3 Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 15.05.10, 11:39
                        A! I jeszcze jedno. Czasem znajdujemy sie chcac nie chcac w grupie osob ktorej
                        nikt przy zdrowych zmyslach by nie wybral, np. rodzica ktory utracil dziecko,
                        rodzica majacego ciezko chore dziecko, osoby ze zdiagnozowana schizofrenia itd.
                        Jesli juz znajdziemy sie w takiej grupie nie odbiera nam to prawa do buntowania
                        sie po swojemu, przezywania zaloby po swojemu, informowania lub nie kogo i kiedy
                        chcemy o naszej stracie/ bolu/ chorobie. Nie musimy byc tacy sami i nie
                        jestesmy. Jedni bol wykrzycza inni beda plakac samotnie nocami w kibelku. Bycie
                        matka tez mozna realizowac na mnostwo roznych sposobow, w niemal kazdym
                        aspekcie. Nie odbierajmy wiec matkom (do ktorych nalezymy) prawa do bycia matka
                        zgodnie z soba, tak jak my chcemy przezyc nasze macierzynstwo i chcemy zeby
                        nasze dzieci go doswiadczyly. Co nie musi byc modelem ktory sie sprawdza u sasiadasmile
                        --
                        <*>
                        'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                • fizula Re: co nieco o nauce Kościoła i moje refleksje 15.05.10, 10:35
                  mama_mak napisała:

                  > >Jakie jest zatem powołanie kobiety ? Bycie kim? SOBĄ?
                  > Otoz to, jak kazdego, niezaleznie od plci, soba, grunt, zeby
                  > czlowiek czul sie szczesliwy

                  Mamo_mak, lubię tą Twoją cechę, że rzeczowo potrafisz dyskutować bez wtrętów o
                  moim miejscu pochodzenia, itd., pomimo że się nie zgadzamy. Ponieważ Pan Bóg
                  stworzył nas mężczyzną i niewiastą na swój obraz
                  , a nie niezależnie od płci,
                  to jednak jesteśmy szczęśliwi bądź nieszczęśliwi jako mężczyźni bądź jako
                  kobiety. I zdaje się, że ta różnica sięga głębiej: w duchowość, w miłości, do
                  której jesteśmy powołani jako kobiety, jako mężczyźni, nie jako homoseksualiści
                  i inne osoby o zniekształconej tożsamości.
                  Rozumiem jednak, że możesz uważać inaczej mając inny światopogląd.
                  --
                  Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                  Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                  chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                  • mama_kaspra PROTESTUJE 15.05.10, 11:38
                    > w duchowość, w miłości, do
                    > której jesteśmy powołani jako kobiety, jako mężczyźni, nie jako homoseksualiści
                    > i inne osoby o zniekształconej tożsamości.

                    Fizula, forum, ktore prowadzisz, jest bardzo wartosciowe. To, ze jestes osoba
                    gleboko wierzaca i podkreslasz to czesto, i o "dlugim" karmieniu piszesz w tym
                    kontekscie, wydaje mi sie byc zupelnie naturalne. I choc wielu forumkom to
                    przeszkadza - mnie, choc atesistce, wydaje sie to po prostu przejawem wolnosci
                    wyznania i pogladow, i ciesze sie ze osoby o roznym skadinad swiatopogladzie
                    moga jednoczyc sie wokol waznych spraw - jak propagowanie karmienia piersia jak
                    dlugo dziecku jest to potrzebne.
                    Dyskusja o roli-powolaniu-tozsamosci kobiety jest wazna i interesujaca - i im
                    wiecej opinii, tym ciekawiej, i wiecej sie o sobie i innych dowiadujemy.
                    Ale nazywanie homoseksualistow osobami o znieksztalconej tozsamosci przekracza
                    granice swobodnej dyskusji. I, w przeciwienstwie do gloszenia swojej wiary, to,
                    ze jestes zalozycielka forum nie daje Ci prawa do gloszenia homofobii. To jest
                    powazna obelga dotykajaca ogromnej grupy ludzi - przy okazji, pewnie wsrod
                    homoseksualnych kobiet sa i takie, dla ktorych karmienie piersia przez pierwsze
                    lata dziecka jest rownie wazne, jak i dla kobiet heteroseksualnych. Powinny czuc
                    sie na tym forum rownie dobrze.
                    Prosze - przyznaj, ze sie zagalopowalas - albo do "preambuly" forum, ktora
                    ladnie oddaje teraz i Twoje oddanie idei karmienia piersia, i Twoja osobista
                    religie, dodaj tez ze forum stoi otworem tylko dla osob heteroseksulanych i
                    uwazjacaych to za jedyna sluszna oriemtacje. Zeby wszystko bylo jasne - bo tak
                    jak to teraz wyglada, nie spodziewajaca sie niczego osoba moze nagle poczuc sie,
                    jakby jej, hmm, wiadro zimnej wody na glowe wylali. Albo i gorzej.
                    • maadzik3 Re: PROTESTUJE 15.05.10, 12:58
                      Nic dodac nic ujac Mamo_Kaspra (zreszta znasz moje poglady z realasmile). Fizulo,
                      czy zastanawialas sie nad tym ze osoby homoseksualne rodza sie takimi i moze byc
                      to zgodne z Boskim planem? Ze kazdy czlowiek jest dzieckiem Bozym i ze
                      potepieniem grzechu (jezeli za taki uwazasz homoseksualizm) nie moze isc
                      potepienie grzesznika? I ze to wszystko nie ma nic wspolnego z prawami cywilnymi
                      osob o odmiennej orientacji? Kosciol (kazdy) moze odmawiac blogoslawienia
                      zwiazkow osob homoseksualnych, ale nigdy nie moze potepiac grupy ludzi z takich
                      czy innych powodow (np. orientacji seksualnej) zwlaszcza gdy cos o czym mowa nie
                      jest aktem woli czy wyboru. Jak to bylo z tym rzucaniem kamieniem, belkami i
                      zdzblami?wink
                      --
                      <*>
                      'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                  • z_lasu PROTESTUJĘ 15.05.10, 13:27
                    W pierwszym odruchu zaczęłam szukać ikonki kosza.

                    W drugim mam ochotę zniknąć z tego forum na zawsze, usuwając
                    wszystkie moje posty, żeby nigdy nikomu nie przyszło do głowy łączyć
                    mnie z poglądami założycielki forum.

                    Przyznam, że jestem zszokowana.
                    • mama_mak Re: PROTESTUJĘ 15.05.10, 13:35
                      Ja tez protestuje, w zwiazku z obrazeniem osob o odmiennej
                      orientacji seksulanej. Na tym forum obecna jest znana mi dobrze
                      osoba biseksualna, karmiaca swoje dzieci juz chyba ponad 3 lata i
                      jak powinna sie teraz poczuc? Bo sadze, ze juz nie wroci.
                      --
                      Wspaniale ksiazki o macierzynstwie szukaja wydacy: cycusialka.bloog.pl/kat,715934,index.html
                      Zapraszamy!
                    • verdana Re: PROTESTUJĘ 15.05.10, 13:38
                      Cóż, zwykle fanatyczne trzymanie się stereotypowych pogklądow tak
                      wlasnie się konczy. Kobiety karmiące butelka - złe, kobiety karmiace
                      krotko - zle, kobiety odstawiające dziecko, bo mają wlasne plany -
                      zle, kobiety nie lubiące karmić - w ogole nie kobiety, kobiety nie
                      wierzace w posłannictwo matki i żony - jak wyżej. A homoseksualisci
                      to juz zło wcielone,.
                      Zastanawiam sie, swoja drogą, jak Fizula moze tak śmiało pisać o
                      czyms, co jest wrodzone. Homoseksualizm jest w wielu przypadkach
                      cechą wrodzoną, nie nabytą. Świadczylo by to zatem, ze albo
                      nieomylny Bog sie myli, albo Fizula się myli.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • fizula Re: PROTESTUJĘ 15.05.10, 14:37
                        > Zastanawiam sie, swoja drogą, jak Fizula moze tak śmiało pisać o
                        > czyms, co jest wrodzone. Homoseksualizm jest w wielu przypadkach
                        > cechą wrodzoną, nie nabytą. Świadczylo by to zatem, ze albo
                        > nieomylny Bog sie myli, albo Fizula się myli.

                        Ja mylę się często, ale akurat homoseksualizm poddaje się terapii. Verdano,
                        można też poczytać trochę na ten temat i dowiedzieć się, że są badania, które
                        udowadniają, że nie jest to wrodzone. Właśnie w Lublinie jest ośrodek leczenia
                        homoseksualistów. Zapewne nie każdy przypadek tego zboczenia da się wyleczyć,
                        ponieważ pewne zaburzenia są zbyt głęboko sięgające (nie każdy współpracuje też
                        przy terapii), ale to, że wiele z nich przynosi dobre efekty, daje do myślenia.
                        Nigdy nie potępiałam homoseksualistów, ale grzech jest grzechem. Czynności
                        homoseksualne są grzechem- sama skłonność, jeśli się jej nie ulega, grzechem nie
                        jest.
                        Zdaję sobie sprawę, że ze swoimi poglądami nie podobam się wielu osobom.
                        Protesty tu nic nie zmienią.
                        Ja nie protestuję przeciwko Waszym poglądom, dlaczego oburzają Was tak bardzo moje?
                        --
                        Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                        Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                        chrześcijańska podstawówka w Lublinie
                        • verdana Re: PROTESTUJĘ 15.05.10, 15:39
                          Fuizulo, piszesz po prostu bzdury. Szkodliwe bzdury. Trudno mi
                          inaczej to nazwać. Homoseksualizm jest stosunkowo powszechny także w
                          świecie zwierząt. To, o czym piszesz, to ideologia, a nie naukowe
                          badania.
                          I homoseksualizm nie jest zboczeniem. To obrqaźliwe, wstrętne
                          okreslenie, w dodatku mylne.
                          Top, co dlqa Cioebie jest grzechem, nie musi - na szczęście - takie
                          być dla innych. Dla mnie nie jest.
                          Tak, Twoje poglady mi się nie podobają, ale masz do nich prawo.
                          Natomiast czy masz prawo obrażać osoby, ktore Twoich pogladów nie
                          podzielaja - o, to inna sprawa.
                          O ile pamiętam, KK przed Soborem Watykanskim II modlił się o
                          nawrocenie 'perfidnych Żydów". Też był przekonany, że rekligia
                          żydowska jest zła - tak jak teraz jest przekonany, że homoseksualizm
                          jest złem. I jakoś zmienił zdanie - nie daje Ci to do myslenia?

                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg