dziewczyny ale mam doła :((

20.05.10, 08:04
ale ciężki dzień.... mam straszne wyrzuty sumienia, dziś rano nerwy mi nie
wytrzymały i z tego do tego na wkurzałam się na męża . najgorzej ucierpiała na
tym moja pociecha, która już dużo rozumie(18m-cy)[męża mi nie szkoda, tylko
córci straszniecrying].
ja w proszku, a na 7 do pracy; 3 razy pobudka w nocy- więc wstaje ledwo żywa,
mąż w najlepsze śpi; a córcia nic tylko cycy i cycy. ja oczywiście dałam jej
tego cyca, ale czas mnie pospieszał i tylko na krótko więc wrzask i płacz. nie
wiem czy wy też tak macie, ale szlochanie dziecka działa na mnie czasem jak
płachta na byka. porażka.
w sumie w nerwach mąż odwiózł mnie do pracy, a córcia uryczana z oczkami
podpuchniętymi pojechała z nami.
dziewczyny macie coś takiego, puszczają wam czasem nerwy. nie wiem czy
powinnam brać jakiś deprim, czy przeczekać; może to wina pogody, może ogólnego
zmęczenia, sama już nie wiem:/.
    • marghot Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 08:16
      czasem czuję, że wybuchnę więc czym prędzej oznajmiam, że msuzę iśc
      do WC lub po drewno
      tam sobie siarczyście zaklnę - pomaga

      budzik nastawiam sobie kilka minut wcześniej aby mieć komfort
      spokojnego nakarmienia córki

      podejrzewam, że u Ciebie nałożyć się mogło zmęczenie, pogoda i
      wkurzenie na mężowski brak reakcji nocnej
      na spokojnie mu wyjasnij o co chodzi
      • duza11 Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 08:21
        wstaję o 5.30,żeby mieć czas na spokojny poranek. ale ostatnio mała śpi do 6.30
        więc jej nie budzę na cyca.
        mężowi zawsze tłumaczę konkretnie o co chodzi, ale czasem jak do ściany uncertain/.
        muszę przeczekać chyba://
        • duza11 Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 08:23
          czyli ja mam tak samo, przetrzymamy smile
          • margo_kozak Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 09:50
            wstaje chwile po 5, zeby miec przynajmniej 20 minut na karmienie. bez pospiechu.
            bo jak mi sie spieszy to maciek wyczuwa i dluuuugo ssie.

            a wracajac do pytania o nerwy. staram sie nie dopuszczac do takich syuacji, ale
            wczoraj np. lezal przy piersi juz 30 minut i musialam przestac, ryk byl niesamowity.
            • jacaroline24 Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 09:55
              ja tam się pocieszam, że zarwane noce i nerwy z tego powodu będą do
              około 2 roku życia smile , mam rację? wink a to przeciez kropla w morzu
              jak patrzec na całe życie naszego dziecka smile byle do 2 urodzin big_grin
    • nurfe Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 10:00
      Ja jestem mama niepracujaca i tez tak czasem mam. Mała ma ostatnio faze maruda o
      wszystko i jej szlochy potrafia mnie doprowadzic do bialej goraczki. Nawet mi
      sie zdarza podniesc glos co oczywiscie przynosi mierny, a raczej odwrotny od
      oczekiwanego skutek.
      To poczucie hmmm bezsilnosci mnie potrafi dobic.
      Przewaznie tak mam jak zmeczona jestem (maz kochany, ale w nocy to go nawet
      traby jerychonskie nie obudza, a co dopiero subtelne odglosy Gabrysi typu
      "mamusiu troszeczke cycusia" wzglednie drapanie sie po AZS-owych lapkach).
      Mysle, ze wiekszosc, jak nie kazda, z nas czasem tak ma.
      wyrzuty sumienia miewam, a jakze, ale czesto pocieszam sie, ze w ten sposob
      dziecko zauwaza, ze mama tez ma granice i moze miec rozny humor.
    • fizula Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 10:41
      Mi na doły najbardziej pomaga dążenie do zgody z kochanymi osobami. Nie ma jak
      sobie nawzajem wybaczyć, porozmawiać, przytulić na powrót. No i wybaczyć też
      sobie własny wybuch. Trudno się mówi- jesteśmy tylko ludźmi.
      • kasica_1980 dzięki dziewczyny,ciut lepiej.. 20.05.10, 11:53
        a z tym wybaczeniem to najgorzej mi samej sobie wybaczyć,że tak łatwo dałam się
        wyprowadzić z równowagi. żal mi wtedy najbardziej córci, bo choć dużo rozumie,
        to pewnie tego nie może czasem pojąć uncertain/. ach samo życie, przeczekać do dwóch
        latek, potem większe dzieci...większe zmartwienia wink)). DZIĘKI dziewczynysmile)
    • ata99 Re: dziewczyny ale mam doła :(( 20.05.10, 13:51
      Ja kiedy idę rano do pracy, szykuję się z synkiem w chuście.Na
      szczęście jest już taki duży (...3 lata), że jest mu niewygodnie i dość
      szybko z niej wyłazi, bo ciężko tak.Kiedyś nosiłam go cały ranek, miał
      czas żeby "dojrzeć" do rozstania na kilka godzin.Ja w tym czasie mogłam
      ogarnąć się, zjeść coś i jednocześnie "dosypiać" malca.
      • agasobczak Re: dziewczyny ale mam doła :(( 21.05.10, 12:11
        Ja też mama niepracująca i mam także męża którego trudno obudzić w nocy ale
        wykorzystuję jego obecność jak mogę - po prostu go "szturam" aż się obudzi i
        pójdzie zrobić lekarstwo bo Jaś przy cycu a Małą jego płacz wybudzi. Jak męża
        nie ma to jakos sobie radzę ale jak jest to czemu mam go nie budzić? OSTATNIO
        jak rozmawialiśmy to mi powiedział, że bardzo trudno mu wstać ale robi to ze
        względu na mnie bo wie, że mi też ciężko smile O smile jak mi się dobrze wtedy zrobiło smile
    • celcia.5 Re: dziewczyny ale mam doła :(( 23.05.10, 15:02
      Dziewczyny mam to samosad
      Dla odmiany jestem na wychowawczym,bez pomocy rodziny,mąż w domu późnymi
      popołudniami tylko.
      I tez mam dołki.
      Dzisiaj akurat ehh... zazdroszczę.
      Zazdroszczę mężowi,świadomości ,że dziecko nasze najukochańsze jest w
      najlepszych rękach, świadomości,że wszystkiemu sprostam,beztroski tzn
      wychodzenia kiedy chce i gdzie chce bez obciązenia i rozmyślania o
      dzieciątku,tego,że może się bez obaw wyłączyć na maksa,itd
      A ja,wczesniej miałam bardzo aktywne zycie,teraz na jednej pensji nie da rady, z
      resztą to co robiłam wcześniej odpada, ani w pracy ani w pasjach nie mam szans
      jako mama.
      Zaczełam życie od nowa i nie do końca umiem się odnaleźć.Karmię już 1,5 roku nie
      zamierzam przestać.Mam cudowne dziecko.Siedze w domu i każdy mój dzień wygląda
      tak samo.Nie mam znajomych - ci co byli poszli w swoją stronę,gdyż nie mamy juz
      tematów,wspólnych zajęc.Oni pracują,dzieci mają w żłobkach i maja zupełnie inne
      życie niż ja.
      Ja wiem,że robię super robotę dla mojej cudnej Mai,mało tylko mnie w tym wszystkim.
      Takiej beztroski mi brakuje,tej co kiedyś,spontanicznych szalonych pomysłw,
      teraz wszystko musze przemysleć.wszystko zorganizować,zaplanować logistycznie i
      techniczniewink
      Czy kiedyś będzie tak jak dawniej ? Chyba już nie.
      Dzisiaj myślę,że powinnam była urodzić się facetem,choć nie oddałabym za żadne
      skarby małej i tego,że karmię i wychowuję ją sama,w domu.
      Takie rozdwojenie jaźni czy co hehe
      Dzisiaj , zamiast siedziec w domu i czekac , jak malutka wstanie,dać jej obiad i
      iść znów na plac zabaw ( za wiele atrakcji ni ma,park,plac,ehh ) siedziałabym na
      koniu i pędziła przez las lub siedziała w balonie ze znajomymi w
      Londynie,pojechała stopem nad ukochane morze albo Bóg wie jeszcze cowink
      A tak, staram się być perfekcyjna, jako mama,żona, gospodyni.
      Uśmiech dziecka ponad wszystko,jej radośc,wyspanie,pełny brzuszek itd.. to
      wszystko jest najważniejsze.
      A mój chłop na wyjeździe słuzbowym leczy kaca właśnie,bo trzeba było
      poimprezować z jakiegośtam ważnego dla firmy powodu,a mnie szlag trafia z
      zazdrości po prostu.Bo też bym chciała.
      Przepraszam , rozgadałam się.
      Ale wracając do tematu czasem mnie ponosi i wrzasnę na małą bez powodu.Potem
      zjadaja mnie wyrzuty długo długo.
      Bardzo długo.
      Jakoś to się nic a nic kupy nie trzyma.
      Macie tak czasem ?

      pozdrawiam ciepło !

      Celka
Pełna wersja