miecka29
26.05.10, 21:29
Chyba dobrze trafilam z wylaniem swoich zali. Powiem tak, uwazam ze
karmienie piersia to jedna z najwazniejszych rzeczy ktore moge dac
mojemu dziecku, lubie karmic piersia i uwazam to za naturalny
proces.......ale.....okazuje sie ze jesli mi sie "udalo" i o tym
zaczynam pisac lub opowiadac to spotykam sie ze zwykla
dyskryminacja!.......uwazam ze wiele matek nie karmi bo ma bariere
psychiczna a nie brak mozliwosci fizycznych, ale zostalo to odebrane
po raz kolejny negatywnie, kiedy chcialam zachecic kolezanki z
podobnym terminem porodu do karmienia piersia, to coz oskarzono mnie
o ze jestem "natchniona", w sensie "nawiedzona".......powiedzcie czy
ze mna jest cos nie tak? Czy to juz inni poszaleli, dlaczego watki o
kolorze pokoiku dla dziecka, wyborze wozka, czy rodzaju body jest
wazniejsze niz to co jedza dzieci, czy to mozliwe zeby nasze
spoleczenistwo osiagnelo juz taki poziom konsumpcji ze zapomnielismy
o tym co jest poprostu normalne?........Jak karmilam syna piersia i
mial juz powyzej roku, to mi ludzie po glowie stukali, ze
nienormalna jestem, fakt moze wygladalo to zabawnie bo moj syn jest
naprawde duzy (wazy 18 kg, i nosi rozmiar 28 bucikow), ale co ma
piernik do wiatraka, dlaczego tak to ludzi drazni. Moje dzieci nie
choruja, nie lataja ciagle z katarem, nie lapia infekcji, czy to
jest cos zlego? A moze to zwykla zazdrosc?, w sumie przez to
stracilam jak mi sie wydawalo bardzo dobra kolezanke, ktorej sie
nie "udalo" karmic piersia i syn ciagle jej chorowal, a moj, latal
na bosaka po plytkach, albo gonil po kapieli przy otwartym oknie w
zimie i nic sie go nie imalo......ale coz mnie sie "udalo" wiec mam
sie czuc gorsza?