fizula
08.06.10, 10:06
"Synu, zlituj się nade mną! Nosiłam cię w łonie przez dziewięć miesięcy,
karmiłam cię mlekiem przez trzy lata. Żywiłam cię, wychowywałam i
utrzymywałam aż do tego czasu. Proszę cię, synu, spójrz na niebo i na ziemię,
i na wszystko co jest na nich. Wiedz, że Bóg uczynił je z niczego i że rodzaj
ludzki powstał w ten sam sposób. Nie bój się kata, ale bądź godny swoich braci
i przyjmij śmierć, abym w czasie miłosierdzia razem z twoimi braćmi odzyskała
ciebie".
Jest to fragment z Biblii z Księgi Machabejskiej. Matka odzywa się w ten
sposób do najmłodszego syna, żeby pozostał wierny Bogu. Najpierw ponosi śmierć
7 synów tej bohaterskiej kobiety oddając swoje życie za Boże prawo, a na końcu
ona sama.
Ciekawe, że właśnie, aby dodać ducha sobie i swojemu dorosłemu już synowi
wraca do własnego doświadczenia początków macierzyństwa, m.in. karmienia
piersią. Jak głębokie dla niej to musiało być doświadczenie, że w godzinie śmierci
kobieta się do niego odwołuje, zyskuje nowe siły przypominając je sobie,
dodając nim odwagi synowi. Myślę, że musiało to być ważne i docenione
przeżycie dla całej rodziny, że w tak ciężkich chwilach wraca do niego. Nie
wypiera się swojego macierzyńskiego doświadczenia, nie pomniejsza go.
Wnioskuję, że w naszym życiu też możemy zyskać wiele siły pozostając wierne
własnemu dziecku, jego potrzebom, będąc w zgodzie z własną macierzyńską
intuicją. Jest co prawda pokusa, by przyśpieszać ten
proces, zniecierpliwić się nim. Jednak karmienie piersią ma oprócz swoich
trudów, również radości. To karmienie, żeby było źródłem wsparcia w dalszym
czasie, nie może być wykonywane bezdusznie, mechanicznie. Czasami mam
wrażenie, że takie karmienie nam "grozi": potem jesteśmy ogromnie znużone,
zniecierpliwione, rozdrażnione zachowaniem dziecka- brak w tym miłości.
Fragment nie dotyczy co prawda bezpośrednio karmienia piersią, ale słowa
wypowiadane w tak ważnym momencie życia mają o wiele większy ładunek
znaczeniowy, stąd te słowa mają swoją wagę.
Czy jest to dla Was inspirujący fragment?
Jak go odczytujecie? Nie chodzi mi o religijny wydźwięk tych słów (choć jest
on bardzo ważny), można z niego wysnuć wiele znaczeń, interpretacji- może
takie Wam się nasuną.