muszę to napisać

04.07.10, 14:26
ale skopiuję mój wpis z innego forum, bo już nie dam rady pisać
drugi raz wink
    • aniaidaniel Re: muszę to napisać 04.07.10, 15:03
      Znając mnie wzięłabym papier a potem bym jej powiedziała o zaleceniach WHO i
      spytała jakim cudem jest lekarzem z taką wiedzą uncertain ech...
      • mama_mak Re: muszę to napisać 04.07.10, 16:22
        Ja tez xzasem nie rozumiem. Mam wspanialego szwagra, ktory jest
        wspanialym lekarzem (ogolnym) z pekajacym w swach gabinetem, do tego
        naprawde, wiem z doswiadczenia, psychologicznie cudny z niego
        lekarz, a tez mi walnal tekstem, ze po 10 miesiacu moje mleko nie ma
        juz wartosci, to tylko psychologiczna przyjemnosc dla ojego dziecka.
        Jak miala 3 latka i cycala to juz nic nie powiedzial, posmial sie
        troche przyjaznie. Teraz ma cztery, a szwagrowi sie juz nie chwale,
        bo od roku go nie widzialam ale zawsze mnie to zastanawialo, musze
        go zapytac, jak mozna byc swietnym lekarzem i glupoty opowiadac?
        Perzciez to jest SZKODLIWE, sprzeciwne z zasada primum non nocere!
        • lilka-on-line Re: muszę to napisać 16.07.10, 08:37
          Powiedział prawdę, co potwierdza, że faktycznie jest mądrym lekarzem.
          • monzdr Re: muszę to napisać 16.07.10, 08:50
            A na podstawie czego twierdzisz,że to prawda?Mnie dentystka też
            zapewnia,że po roku mleko matki nie ma dla dziecka żadnych
            wartości,a mnie zastanawia,skąd ona to wie?Uczyli tego na studiach?
            Zapoznała się z jakimiś badaniami?WHO się myli?Jakieś
            dowody,poproszę.
            • lilka-on-line Re: muszę to napisać 16.07.10, 09:18
              Moje wnioski opieram na dwójce dzieci, jedno karmione 15 miesięcy a
              drugie nieprzerwanie od dziesięciu. Nie twierdzę, że karmienie
              dłużej jest złe, tylko, że nie jest już tak istotne jak przez
              pierwsze pół roku czy rok. I tu właśnie przyznaję rację lekarzowi.
              Moja metoda - karmić tak długo jak będzie nam to sprawiać
              przyjemność i nauczyć w tym czasie wszystkich "normalnych" smakówtongue_out
              A co do badań to lata wstecz też mieli dobry materiał badawczy
              nakazujć dokarmianie butlątongue_out
              Pozdrwiam
              • mrs.t Re: muszę to napisać 18.07.10, 17:50

                > Moje wnioski opieram na dwójce dzieci, jedno karmione 15 miesięcy a
                > drugie nieprzerwanie od dziesięciu. Nie twierdzę, że karmienie
                > dłużej jest złe, tylko, że nie jest już tak istotne jak przez
                > pierwsze pół roku czy rok.

                ale to jest bledne pojecie
                mleko jest zawsze tak samo wazne.
                to co ze niemowle zywi sie wylacznie mlekiem - przeciez niektore niemowleta w
                ogole mleka matki nie dostaja, a maja sie dobrze.
                po roku jest jeszcze wieksza dawka odzywczych skladnikow, przeciwcial, bo
                skondensowana.
    • klarci Re: muszę to napisać 04.07.10, 17:34
      jak jej powiedziałam, że od pół roku moje dziecko nie miało nawet
      katarku, mimo, że ja byłam chora, to przemilczała wink

      faktycznie WHO mogłam jej przytoczyć smile

      ale pomyślę nad tą skargą - nie jestem złośliwa, ale wpieniło mnie,
      że na mnie naskoczyła, jak na jakąś gówniarę i w dodatku nie majac
      racji. tak, też myślę, że takie teksty są szkodliwe. to matka ma
      decydopwać ile karmi, krótko czy długo, ale powinna dostawać
      wsparcie, a nie krytykę sad
      • mrs.t Re: muszę to napisać 04.07.10, 17:48
        ej no a ja nie moge trafic na takiego konowala wink (wybaczcie
        okresleniewink)
        jak ostatnio bylam ze szczepieniem mojego franka (rok i 3tygodnie )
        pan dotkor spojrzal#stwierdzil
        o pani jeszcze karmi

        na co ja - czy ma na mysli ze jestem ufoludkiem w zwiazku z tym
        na co on ze nie, w zadnym wypadku, bardzo dobrze, tyle ze niewiele
        osob karmi

        smile
        oby tylko mi pary starczylo jak w koncu trafie na kogos
        nieprzychylnegosmile
        • miecka29 Re: muszę to napisać 04.07.10, 19:26
          Szkoda tylko ze te opinie wyglaszaja wlasnie lekarze, bo ktorz
          lepiej powinien zdawac sobie sprawe z tego ze dkp to glownie plusy,
          mysle ze tak jak u wielu ludzi gore bierze "komercyjna nagonka", ale
          coz zrobic, najlepiej olac i karmic dalej. Najbardziej jednak
          wkurzaja mnie w tym kobiety lekarze ktore maja wlasne dzieci, i
          powinny sobie zdawac sprawe z plusow dkp, mezczyznie lekarzowi sie
          nie dziwie, co on biedny moze wiedzie jak wyglada w "praktyce
          dkp".....smile
          • mama_mak Re: muszę to napisać 04.07.10, 19:39
            >mezczyznie lekarzowi sie
            >nie dziwie, co on biedny moze wiedzie jak wyglada w "praktyce
            >dkp".....
            To zalezy, moj opisany szwagier ma 4 synow, wiec moglby!

            Ale to, jak w ogole moga mowic, to jest "blad w szutce lekarskiej",
            bede brutalna, ale jakby sie uwzial, to mozna za to posadzic. Mowic
            komus, ze Twoje mleko nie ma wartosic od 10 miesiaca jest NIEPRAWDA
            i to nieprawda, wprowadanie w blad, ktore SZKODZI ZDROWIU PACJENTA
            (pomijam itak aspekt psych matki i dziecka). Troche, jakby mi
            powiedzial, nie odyziwaj sie zdrowo, wpierniczaj fryty i mcdonalda,
            bo i tak w zdrowym jedzneiu nic nie ma. A i tak moje porownanie jest
            delikatne moim zdaniem, moglam napisac, troche jak "nie bierz
            lekarstwa, bo i tak Ci nie pomoze"!!!!!
          • klarci Re: muszę to napisać 04.07.10, 20:18
            wiesz co Miecka, mi sie wydaje, że to kobiety są gorsze - jakaś
            zawiść, czy coś uncertain


            jak sobie przypominam, to mężczyźni przepuszczali mnie w kolejce w
            ciąży i ustępowali miejsca. jak wchodzę do autobusu z wózkiem i
            miejsce dla niego jest zajęte, to kobietę jest bardzo trudno
            przekonać, że to miejsce dla wózka, a nie dla niej, podobnie z
            miejscami siedzącymi dla kobiet w ciązy i inwalidów - analfabetyzm
            wtórny - raptem nie rozumieją co się do nich mówi wink
            w czwartek, jak jechalismy z młodym pociągiem, to mężczyźni sami
            zaoferowali się do pomocy przy bagażu. był upał, młody spocony, w
            pociągu okna pootwierane, jak pociąg ruszył, to mało co mi głowy nie
            urwało. próbowałam przejśc korytarzem do przedziału dla matki z
            dzieckiem, wszyscy mężczyźni się usuwali, tylko dwie kobiety, młoda
            i starsza, stwierdziły, że nie maja gdzie (miały), dopiero jak
            podniosłam głos to mnie przepuściły. i widzę, że nie ma znaczenia
            czy kobieta młoda bezdzietna, czy starsza - dużo
            rzadziej 'współpracują'.

            trochę ponarzekałam wink, ale takie są moje spostrzeżenia, może tylko
            mi się tak trafia wink
            • e-dziunia Re: muszę to napisać 04.07.10, 23:43
              Mnie raz - przy córce - kiedyś lekarka zaczęła robić idiotyczne wywody nt
              długiego karmienia, na co zapytałam ją czy ma dzieci i jak długo karmiła.
              Odpowiedziała, że ma i że żadnego nie karmiła dłużej niż pół roku. Na to
              odpowiedziałam jej niezbyt grzecznie: "więc może wrócimy do tematów na których
              się Pani zna?" i od tego momentu miałam już spokój wink
              • mama_mak Re: muszę to napisać 05.07.10, 08:34
                uau, gratuluje wypowiedzi!
                • e-dziunia Re: muszę to napisać 05.07.10, 18:05
                  eee tam, nie opłaciło mi się wink to była babka z medycyny pracy i miała mi podbić
                  badania okresowe - podbiła mi franca na rok big_grin
                  Ale do dziś nie wdaje się już ze mną w żadne niepotrzebne dyskusje i każde
                  kolejne badania podbija jak Pan Bóg przykazał tongue_out
                  • miecka29 Re: muszę to napisać 07.07.10, 15:56
                    ......ale zauwazylyscie jedna ciekawostke, ze kiedy matka kp zacznie
                    sie uzalac na brak zrozumienia u innych, na brak wsparcia w kp, na
                    niechec nawet lekarzy, to odrazu robia z nas wariatki, ze jestesmy
                    przewrazliwone na punkcie swojego kp, ze przesadzamy z tym wszystkim
                    ze to nie jest takie wazne jakby sie nam wydawalo, ale jak karmisz
                    butelka od 2 tygodnia zycia to jest ok, jestes usprawiedliwiona, nie
                    sparwiasz problemow, przeciez nie mials pokarmu, nie musisz miec
                    wyrzutow sumienia, to Twoj swiadomy wybor......dlaczego dkp nie moze
                    byc traktowane tak samo, dlaczego "butelkowcyow" nie wolno ruszac, a
                    matki dkp mozna wkurzac?
                    • e-dziunia Re: muszę to napisać 07.07.10, 18:37
                      Najważniejsze to nie dać się wytrącić z równowagi smile
                      Kiedyś mnie lekarka jedna spytała, czy widziałam kiedyś krowę karmiącą duże
                      cielę (a we mnie się zagotowało do czerwoności!), zacisnęłam zęby i zapytałam
                      grzecznie czy widziała kiedykolwiek krowę uciekającą przed cielakiem lub
                      oklejającą wymiona plastrami albo zażywającą tabletki na pohamowanie laktacji 2x
                      dziennie? Tak jak ciąża krowy trwa krócej, a cielak dojrzewa 18x szybciej od
                      człowieka, tak też i laktacja tegoż zwierza trwa krócej, ale ZAWSZE kończy się w
                      sposób NATURALNY.

                      --
                      Moja Alicja i Aniołki: +02.2001; +09.2005; +01.2007; +05.2007 oraz Oskar
                      Forum PROMYCZEK
                      GG 4623970
                      • misanka Re: muszę to napisać 08.07.10, 13:33
                        > i zapytałam
                        > grzecznie czy widziała kiedykolwiek krowę uciekającą przed
                        cielakiem lub
                        > oklejającą wymiona plastrami albo zażywającą tabletki na
                        pohamowanie laktacji 2
                        > x
                        > dziennie?

                        Wspaniała analogia, błyskotliwe porównanie - dotarło do mnie
                        naprawdę mocno (ostatnio ograniczam dziecku karmienia w dzień),
                        postaram się o tym pamiętać, żeby nie przegiąć w
                        tym "odstawianiu" wink,
                        A propos moja mała ma 22 miesiące i schodzę do ok. 4-5 karmień w
                        dzień + w nocy ile chce, więc nie to, zebym od razu wyrodną matką
                        była, ale karmienie na żadanie (czyli co pół godziny) prawie
                        dwulatka, to powyżej moich możliwości wink
                      • wariamiktoria Re: muszę to napisać 08.07.10, 15:21
                        A i jeszcze to cielę jest często zabierane matce przed końcem karmienia.
                        Analogia piękna, warta wykorzystania. Mnie zdenerwowała lekarka w przychodni
                        ginekologiczno-położniczej w szpitalu. Zostałam napadnięta, pobita i potem pod
                        wpływem stresu miałam kłopoty z laktacją. Przy okazji badań do obdukcji
                        zajrzałam tam aby dostać jakąś radę. Powiedziałam co mi się stało, że dziecko ma
                        7 miesięcy i nie mogę go normalnie karmić bo tamta sytuacja wraca itp. Na co
                        ona: a to pani do 18-stki chce go karmić? Zdziwiona odpowiedziałam, że WHO
                        zaleca karmić piersią do 2-3 roku życia i tak planowałam. A ona mi nawija, że
                        mogę na butelkę go przestawić itp To już położna przed jej przyjściem była dużo
                        milsza. Dała mi neospasminę żebym mogła ją brać i aby mi ułatwiła przejście
                        przez ten stres. No i standardowo zalecała - przystawiać, pić herbatki
                        laktacyjne (na mnie nie działają ale rada ogólnie znośna). Dobrze, że rozmowa z
                        psychologiem mi trochę pomogła to powoli było łatwiej. KP to tylko i aż sposób
                        żywienia, jego wartość to sprawa dla każdego indywidualna. Dla mnie ma bardzo
                        dużą, pomogło mi oswoić się z macierzyństwem i dlaczego mając małe dziecko,
                        niemowlę jestem namawiana na porzucenie tego?
                      • klarci Re: muszę to napisać 10.07.10, 00:53
                        e-dziunia - z tą krową to mnie powaliłaś big_grin
                        • ewela38 Re: muszę to napisać 11.07.10, 23:43
                          Tak sie zastanawiam od czego to zalezy bo ja karmie 2 lata i 3
                          miesiace, nie ukrywam tego a wrecz sie chwale nawet lekarzom i nikt
                          jeszcze krytycznego slowa mi nie powiedzial za wyjatkiem dentysty. Moze
                          na Slasku bardzie wyedukowani laktacyjnie ludzie jednak mieszkaja wink
                          • klarci Re: muszę to napisać 12.07.10, 00:05
                            może jesteś arertywna w całkowicie pozytywnym znaczeniu tego słowa smile
                            ja niby mówię, ale może mowa ciała zdradza niepewność. może jak ktoś
                            jest pewny siebie i tego co mówi/robi, to otoczenie nie śmie
                            polemizować wink
                            ale oczywiście zawsze jest szansa, że mieszkasz w wyjątkowo
                            przyjaznym rejonie smile
                            • biza7 Re: muszę to napisać 12.07.10, 18:43
                              To ja się dołączę, bo właśnie wróciłam od lekarza i się we mnie
                              gotuje, już nawet własny wątek chciałam założyć....

                              Poszłam z małą do kontroli, bo ma niby zapalenie oskrzeli, od
                              czwartku antybiotyk, a tu dzisiaj nagle znowu temperatura. No i jak
                              pani doktor mówi o dopajaniu, żeby dużo dawać pić, to ja głupia
                              powiedziałam, że jak już mała nie chce z kubeczka, to dopija z
                              piersi, bo ja jeszcze karmię.....

                              Jak na mnie naskoczyła - dobrze że od głupich nie zaczęła wyzywać,
                              ale mało brakowało. W pierwszej chwili byłam w takim szoku, że
                              zrozumiałam, że to dziecku szkodzę - ale po chwili do mnie dotarło,
                              że nie, że jej o mnie chodzi. Że wszystkie zęby mi wypadną i co ja,
                              chcę potem mieć osteoporozę? No i po co Pani jeszcze karmi?? No po
                              co?? Karmienie ma sens do 9 miesiąca, a potem już jest
                              bezwartościowe.....

                              Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

                              Żeby nie to, że dziecko mi marudziło i chciałam jak najszybciej zmyć
                              się do domu i położyć małą spać, bo widać było że jest bardzo
                              zmęczona, to bym chyba powiedziała głupiej babie co o niej myślę. A
                              tak zachowałam przytomność umysły na tyle, żeby pominąć jej gadanie
                              zupełnym milczeniem, mówić do dziecka i jak się wreszcie zmaknęła to
                              wrócić do tematu, czyli do stanu zdrowia Klaudii.

                              Aha, dodam że właśnie szkończyłyśmy półtora roku - no okrooooopnie
                              długo karmię....

                              Debilka jedna. A najgorsze jest to, że mimo że czytałam o takich
                              przygodach innych dziewczyn, i wiem że baba nie ma racji, to i tak
                              zrobiło mi się po ludzku przykro.

                              A jak rok temu byłam z Klaudią w szpitalu bo się ospy nabawiła w
                              wieku 4 miesięcy, to lekarka z Akademii Medycznej (jakiś wykładowca
                              chyba, bo ze studentką chodziła, wyraźnie ucząc dziewczynę) - mimo
                              że mówiłam że karmię i mam zamiar długo - zrobiłam mi "wykład" o
                              tym, że trzeba karmić, 2 -3 lata, jak długo dziecko chce, że mleko
                              matki to najlepsze co można dać dziecku i nie do przecenienia jeżeli
                              chodzi o inwestycję w przyszłe zdrowie malucha, i w ogóle najnownsze
                              badania wykazują że to jest bardzo dobre i dla dziecka, i dla matki,
                              chroni przed osteoporozą itd..... Nie muszę chyba dodawać, że
                              tamtego "wykładu" słuchało mi się dużo przyjemniej, bo się z nim w
                              pełni zgadzałam.

                              Skąd ci durni lekarze biorą pomysły o "szkodliwości" karmienia po 9-
                              tym miesiącu?? A kobitka młoda, w moim wieku..... Normalnie masakra.

                              Chyba sobie wydrukuję zalecenia WHO i podrzucę do przychodni
                              któregoś dnia z życzeniami "miłego dokształcania i podnoszenia
                              kwalifikacji".

                              Ufff, trochę mi ulżyło jak to z siebie wyrzuciłam.
                              • klarci Re: muszę to napisać 13.07.10, 00:36
                                wyrzucaj, wyrzucaj kochana suspicious

                                dobry pomysł z tym wydrukowaniem zaleceń WHO, właśnie też sobie
                                dzisiaj pomyślałam, że jak jeszcze kiedyś coś mi lekarka jakaś
                                powie, to normalnie każę się jej doszkolić wink i przytoczę właśnie
                                WHO smile

                                a dzisiaj jechałam pociągiem ze świerzą absolwentką medycyny i
                                zapytałam jej, czego ich uczą o karmieniu piersią, więc powiedziała,
                                że dostają tabele o wartościach mleka matki, mm i krowiego. i że
                                uczą, że bezdyskucyjnie mleko matki jest najlepsze, ale nie uczą ile
                                czasu karmić. natomiast, nie wiem, czy przez grzeczność, zgodziła
                                się ze mną, że karmienie powyżej roku ma sens. zażartowałam, że jak
                                coś to niech wśród znajomych lekarzy robi dobrą reklamę DKP wink
                                a tak serio, po tej rozmowie, to juz nie wiem skąd biorą się te
                                bał.... uncertain, może na stażach te stare babsztyle uczą młode takich
                                głupot uncertain
                                • klarci aha ... 13.07.10, 00:40
                                  Biza i reszta - myślę, że właśnie nie wstydzmy się przy lekarzach
                                  przyznawać do dkp, a wręcz przeciwnie, grzecznie, ale stanowczo ich
                                  uświadamiać - bo to pewnie działa jak domino - pójdzie dalej i
                                  dziewczyny, które się zastanawiają może sie przekonają, bo pediatra
                                  zachęci. może jestem naiwna, ale milcząc chyba dajemy pole o popisu
                                  niedouczonym lekarzom, bo jednak pewność siebie działa najlepiej na
                                  takich konowałów.
                                  oczywiście to moja obietnica, bo na opisanej wcześniej wu=izycie, w
                                  sumie też schowałam głowę w piasek suspicious
        • monzdr Re: muszę to napisać 16.07.10, 08:57
          Moja mama chorowała na raka piersi,więc jestem w grupie
          podwyższonego ryzyka.Karmienie piersią chroni przed rakiem.Lekarz
          mojej mamy,wspaniały człowiek,gdy pojechałam do niego do Warszawy z
          moim USG (miałam dwutygodniowy straszny zator i bałam się,czy
          wszystko w porządku),zapytał mnie,jak długo chcę jeszcze karmić i
          sam sobie odpowiedział:"pewnie jak najdłużej".Żadnego
          wydziwiania,żadnej krytyki,a wręcz przeciwnie.
    • iciako i ja muszę to napisać 13.07.10, 08:31
      moja pediatra na DKP powiedziała
      że z własnego doświadczenia wie że karmienie to tak piękne chwile że lepiej
      szybko tej przygody nie konczyć
      ależ mnie ucieszyła
      cieszę się że mam taką pediatrę smile
      • klarci Re: i ja muszę to napisać 14.07.10, 01:18
        smile
    • misanka Re: muszę to napisać 13.07.10, 10:56
      a ja się wczoraj miło zaskoczyłam, bo byłam u p. dr ginekolog, która
      była własnie mile zdziwiona, że karmię już prawie 2 lata i
      powiedziała, ze warto, że ona karmiła swojego synka alergika 3 lata
      i wie, że było warto, mimo poświeceń (głównie dietetycznych)

      no i nie było problemu, zeby mi dobrała lekarstwo odpowiednie przy
      karmieniu piersią, jakby któraś z długokarmiących z Wrocławia
      potrzebowała, to dam namiary, tylko, że przyjmuje prywatnie, koszt
      wizyty na dzień dzisiejszy 100 złotych
    • asiaxxxx Re: muszę to napisać 14.07.10, 02:40
      Mnie się niestety nie udało z długim karmieniem. Mała była strasznym
      łakomczuchem jadła zazwyczaj na okrągło a moje możliwości laktacyna
      były ograniczone. Jak nie było mleka to ssała tak mocno że aż miałam
      wszystkie kanaliki mlekowe opuchnięte w środku. Jak juz zaczęła jeść
      i się normalnym jedzeniem najadać w wieku 7 m-cy to już piersi nie
      chciała. Natomiast nie chciała sama spac i czułam ciągłą krytykę że
      ją nie zmuszam do samodzielnego spania nawet psycholog kręcił głową.
      Kilka tygodni temu mała stwierdziła że 'jesteśmy dwie siostry'
      zabrała poduszkę i swoją kołdre i poszła spać do siostry. Spi tam
      nadal mimo że siostra jest na wakacjach. Dzieci są mądre wiedzą czego
      potrzebują i nic na siłę. Trzeba delikatnie tłumaczyć i czekać aż
      samo podejmie decyzję. Jak je z piersi to znaczy że potrzebuje nawet
      jeśli zaspokaja tylko potrzeby emocjonalne to też jest ważne jeśli
      nie najważniejsze. Tak trzymać smile
      • klarci Re: muszę to napisać 14.07.10, 23:04
        co do psychologa, wiem, są dwie szkoły, jedna zgodna z AP, a druga,
        że dziecko potrzebuje swojego miejsca (łóżeczka) dla higieny
        psychicznej. sama byłam uczona na pedagogice, że dziecko powinno
        spać w tym samym pokoju co matka, około metr od niej, z głową na
        wysokości jej głowy, ale w oddzielnym łóżeczku, a tata out z
        pokoju wink, tylko na co nieco ma przychodzić wink
        każdy robi jak uważa, ale argumenty AP z tym, że od zarania dziejów
        potomstwo ludzkie spało z dorosłymi bardziej mnie przekonuje wink
        a najbardziej to, że się dzięki temu wysypiam big_grin
    • desse_o Re: muszę to napisać 14.07.10, 12:50
      niestety tak się zdarza bardzo często. Jeśli widzisz, że grunt podatny
      to douczaj, a jeśli nie to szkoda sobie nerwy psuć i wdawać w zbędną
      dyskusję.
      Lekarzy przyjaznych dkp można znaleźć, ja trafiłam z polecenia do super
      gin a pediatra nic nie komentuje. Przynajmniej tylesmile
      reszcie się nie zwierzamsmile
      • biza7 Re: muszę to napisać 14.07.10, 17:52
        "Ciśnienie" wywołane głupim gadaniem pani doktor dopiero dzisiaj mi
        tak naprawdę zeszłowink a już od wczoraj chyba szykuje się
        następna "atrakcja".....

        Od 1 lipca poszłam do nowej pracy. Fajna, dobrze płatna. Od
        pierwszej rozmowy przed zatrudnieniem (a było ich kilka i to z
        więcej niż jedną osobą), "przemycałam" w rozmowie info że mam małe
        dziecko i "ciągle" karmię piersią. Chodziło mi o to, żeby nie było
        wątów, jak kategorycznie będę odmawiać (w razie czego) zostawania
        dłużej w pracy. W międzyczasie dotarło do mnie, że przecież
        dodatkowo przysługuje mi przerwa na karmienie.

        Na początku było spoko - tylko kazali przynieść zaświadczenie od
        pediatry że karmię, do akt. Ok, przyniosłam (nasza stała pediatra
        oczy szeroko otworzyła o co chodzi, jakie zaświadczenie, ale
        wypisała). Pierwszego dnia pracy przyszłam do szefowej uzgodnić jak
        robimy z tymi przerwami - po moim pierwszym zdaniu że karmię, mówi:
        jasne, wychodzi Pani o 15 (normalnie miałabym pracować do czwartej).

        I sobie myślałam - ale fajnie, wreszcie porządne podejście.

        Wczoraj dostaję maila od szefowej - "do kiedy mam zaświadczenie o
        karmieniu piersią, bo Klaudia ma już chyba 1,5 roku"....

        Odpisałam grzecznie, że jest bezterminowe, a wystawiono je tuż przed
        rozpoczęciem pracy, czyli w czerwcu (swoją drogą nie wiem jak
        miałoby być "terminowe"wink). A pod koniec dnia szefowa się ze mną
        umówiła, że jutro (w czwartek) chce ze mną tak z 10 minut
        pogadać "od serca"....

        No i tak jakoś przez skórę czuję, że będzie chodziło o karmienie.
        Uzbrajam się w cierpliwość i spokój, żeby nie dać się i nie
        zrezygnować przypadkiem z uprawnienia, które mi przysługuje z mocy
        prawa. Chociaż może się mylę, i rozmowa będzie dotyczyła czegoś
        zupełnie innego...

        W każdym razie, trzymajcie kciuki żebym w razie czego potrafiła być
        wystarczająco asertywna, i żeby to się nie odbiło negatywnie na
        mojej pracy, bo naprawdę jest mi potrzebna.... Ech życie...
        • klarci Re: muszę to napisać 14.07.10, 23:15
          trzymam kciuki wink
          wiesz co, itak miłe zaskoczenie, że nie wpłynęło to negatywnie na
          Twoją kandydaturę.
          przemyśl sobie kulturalną, wręcz miłą, ale stanowczą i nie
          rozwijającą dyskusji ripostę. możesz zawsze trochę naciągać, jak
          chcesz, żeby się odczepiła - że alergik i lekarz zaleca wink
          powodzenia smile
          i czekamy na relację smile
          • biza7 Re: muszę to napisać 15.07.10, 21:56
            No więc zdaję relację - od razu powiem (nie budując napięciawink że
            nie było źle.

            Generalnie może tematu by nie było w ogóle albo pojawił się dużo
            później, gdyby nie fatalny zbieg okoliczności:
            1) szefowa twierdzi, że nie pamięta, żebym coś mówiła o karmieniu
            podczas rozmów (nie pytali, a ja nie mówiłam że chcę korzystać z
            przerwy tylko że karmię, może faktycznie nie załapała)
            2) "walczyła" z zarządem o etat dla mnie, bo potrzebowała do działu
            drugą osobę w takiej specjalności jak ja, i mnie zachwalała etc.,
            ale oczywiście nie powiedziała że będę wychodziła godzinę wcześniej,
            bo - patrz punkt 1wink
            3) po trzech dniach pracy poszłam na zwolnienie (opiekę nad
            dzieckiem) - fakt, tylko na trzy dni, ale zawsze, i to akurat w
            dniu, na który było umówione ważne spotkanie w którym miałam
            uczestniczyć
            W efekcie podobno były jakieś "kwasy" w tle i podejrzenia, że ze
            mnie jakiś lewus.....

            Stanęło na tym - z mojej inicjatywy - że mogę co parę miesięcy
            przynosić nowe, aktualne zaświadczenie że karmię piersią. Jakąś taką
            ogromną wiarę pokładają w tego rodzaju kwitkach. Zresztą
            powiedziałam, że jeżeli ktoś ma wątpliwości - no bo dziecko taaakie
            dużewink - to mogę przyjechać któregoś dnia z Klaudią i ją nakarmić
            piersią przy Panu Prezesie, żeby się sam przekonałwink

            W każdym razie, ponieważ od dwóch dni nastawiałam się "bojowo" (nie
            agresywnie, tylko asertywnie) - okazało się, że walka nie była
            potrzebna i sprawa, przynajmniej na razie, jest załatwiona. Bylebym
            tylko nie musiała w najbliższej przyszłości korzystać z żadnych
            zwolnien lekarskich....wink

            A co do tej alergii, to sama sobie tak myślałam, że w razie czego
            będę w tym kierunku iśćwink

            Na zakończenie dodam, że przez swoją chorobę Klaudia tak mi
            podkręciła laktację, że znowu (! - po półtora roku) zaczynają mi
            rosnąć piersi i robią się obolałe....wink hehe, a myślałam że tego
            rodzaju atrakcje karmieniowe są już zupełnie za mną. Zaraz się
            okaże, że do pracy będę musiała zabierać wkładki latacyjne, hihi -
            niech no wtedy ktoś mi zarzuci, że nie karmię, bo "na pewno nie mam
            mleka".....
            • klarci Re: muszę to napisać 18.07.10, 16:39
              fajne, że dobrze poszło smile
              miło, że kobieta chetna do ustaleń dobrych nie tylko dla firmy smile
              szkoda tylko tego stresu, który miałaś, ale dobrze, że po
              wszystkim smile
              duuuuuużo zdrówka życzę Klaudi smile

              z tą laktacją, to nieźle, bo u mnie (pewnie przez dokarmianie mm)
              rzadko kiedy jest prawdziwa produkcja i słyszę, jak młody połyka -
              zazwyczaj tylko 'ciumcia' - dziwne słowo, ale trafne do sytuacji wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja