klarci 04.07.10, 14:26 ale skopiuję mój wpis z innego forum, bo już nie dam rady pisać drugi raz Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
aniaidaniel Re: muszę to napisać 04.07.10, 15:03 Znając mnie wzięłabym papier a potem bym jej powiedziała o zaleceniach WHO i spytała jakim cudem jest lekarzem z taką wiedzą ech... Odpowiedz Link
mama_mak Re: muszę to napisać 04.07.10, 16:22 Ja tez xzasem nie rozumiem. Mam wspanialego szwagra, ktory jest wspanialym lekarzem (ogolnym) z pekajacym w swach gabinetem, do tego naprawde, wiem z doswiadczenia, psychologicznie cudny z niego lekarz, a tez mi walnal tekstem, ze po 10 miesiacu moje mleko nie ma juz wartosci, to tylko psychologiczna przyjemnosc dla ojego dziecka. Jak miala 3 latka i cycala to juz nic nie powiedzial, posmial sie troche przyjaznie. Teraz ma cztery, a szwagrowi sie juz nie chwale, bo od roku go nie widzialam ale zawsze mnie to zastanawialo, musze go zapytac, jak mozna byc swietnym lekarzem i glupoty opowiadac? Perzciez to jest SZKODLIWE, sprzeciwne z zasada primum non nocere! Odpowiedz Link
lilka-on-line Re: muszę to napisać 16.07.10, 08:37 Powiedział prawdę, co potwierdza, że faktycznie jest mądrym lekarzem. Odpowiedz Link
monzdr Re: muszę to napisać 16.07.10, 08:50 A na podstawie czego twierdzisz,że to prawda?Mnie dentystka też zapewnia,że po roku mleko matki nie ma dla dziecka żadnych wartości,a mnie zastanawia,skąd ona to wie?Uczyli tego na studiach? Zapoznała się z jakimiś badaniami?WHO się myli?Jakieś dowody,poproszę. Odpowiedz Link
lilka-on-line Re: muszę to napisać 16.07.10, 09:18 Moje wnioski opieram na dwójce dzieci, jedno karmione 15 miesięcy a drugie nieprzerwanie od dziesięciu. Nie twierdzę, że karmienie dłużej jest złe, tylko, że nie jest już tak istotne jak przez pierwsze pół roku czy rok. I tu właśnie przyznaję rację lekarzowi. Moja metoda - karmić tak długo jak będzie nam to sprawiać przyjemność i nauczyć w tym czasie wszystkich "normalnych" smaków A co do badań to lata wstecz też mieli dobry materiał badawczy nakazujć dokarmianie butlą Pozdrwiam Odpowiedz Link
mrs.t Re: muszę to napisać 18.07.10, 17:50 > Moje wnioski opieram na dwójce dzieci, jedno karmione 15 miesięcy a > drugie nieprzerwanie od dziesięciu. Nie twierdzę, że karmienie > dłużej jest złe, tylko, że nie jest już tak istotne jak przez > pierwsze pół roku czy rok. ale to jest bledne pojecie mleko jest zawsze tak samo wazne. to co ze niemowle zywi sie wylacznie mlekiem - przeciez niektore niemowleta w ogole mleka matki nie dostaja, a maja sie dobrze. po roku jest jeszcze wieksza dawka odzywczych skladnikow, przeciwcial, bo skondensowana. Odpowiedz Link
klarci Re: muszę to napisać 04.07.10, 17:34 jak jej powiedziałam, że od pół roku moje dziecko nie miało nawet katarku, mimo, że ja byłam chora, to przemilczała faktycznie WHO mogłam jej przytoczyć ale pomyślę nad tą skargą - nie jestem złośliwa, ale wpieniło mnie, że na mnie naskoczyła, jak na jakąś gówniarę i w dodatku nie majac racji. tak, też myślę, że takie teksty są szkodliwe. to matka ma decydopwać ile karmi, krótko czy długo, ale powinna dostawać wsparcie, a nie krytykę Odpowiedz Link
mrs.t Re: muszę to napisać 04.07.10, 17:48 ej no a ja nie moge trafic na takiego konowala (wybaczcie okreslenie) jak ostatnio bylam ze szczepieniem mojego franka (rok i 3tygodnie ) pan dotkor spojrzal#stwierdzil o pani jeszcze karmi na co ja - czy ma na mysli ze jestem ufoludkiem w zwiazku z tym na co on ze nie, w zadnym wypadku, bardzo dobrze, tyle ze niewiele osob karmi oby tylko mi pary starczylo jak w koncu trafie na kogos nieprzychylnego Odpowiedz Link
miecka29 Re: muszę to napisać 04.07.10, 19:26 Szkoda tylko ze te opinie wyglaszaja wlasnie lekarze, bo ktorz lepiej powinien zdawac sobie sprawe z tego ze dkp to glownie plusy, mysle ze tak jak u wielu ludzi gore bierze "komercyjna nagonka", ale coz zrobic, najlepiej olac i karmic dalej. Najbardziej jednak wkurzaja mnie w tym kobiety lekarze ktore maja wlasne dzieci, i powinny sobie zdawac sprawe z plusow dkp, mezczyznie lekarzowi sie nie dziwie, co on biedny moze wiedzie jak wyglada w "praktyce dkp"..... Odpowiedz Link
mama_mak Re: muszę to napisać 04.07.10, 19:39 >mezczyznie lekarzowi sie >nie dziwie, co on biedny moze wiedzie jak wyglada w "praktyce >dkp"..... To zalezy, moj opisany szwagier ma 4 synow, wiec moglby! Ale to, jak w ogole moga mowic, to jest "blad w szutce lekarskiej", bede brutalna, ale jakby sie uwzial, to mozna za to posadzic. Mowic komus, ze Twoje mleko nie ma wartosic od 10 miesiaca jest NIEPRAWDA i to nieprawda, wprowadanie w blad, ktore SZKODZI ZDROWIU PACJENTA (pomijam itak aspekt psych matki i dziecka). Troche, jakby mi powiedzial, nie odyziwaj sie zdrowo, wpierniczaj fryty i mcdonalda, bo i tak w zdrowym jedzneiu nic nie ma. A i tak moje porownanie jest delikatne moim zdaniem, moglam napisac, troche jak "nie bierz lekarstwa, bo i tak Ci nie pomoze"!!!!! Odpowiedz Link
klarci Re: muszę to napisać 04.07.10, 20:18 wiesz co Miecka, mi sie wydaje, że to kobiety są gorsze - jakaś zawiść, czy coś jak sobie przypominam, to mężczyźni przepuszczali mnie w kolejce w ciąży i ustępowali miejsca. jak wchodzę do autobusu z wózkiem i miejsce dla niego jest zajęte, to kobietę jest bardzo trudno przekonać, że to miejsce dla wózka, a nie dla niej, podobnie z miejscami siedzącymi dla kobiet w ciązy i inwalidów - analfabetyzm wtórny - raptem nie rozumieją co się do nich mówi w czwartek, jak jechalismy z młodym pociągiem, to mężczyźni sami zaoferowali się do pomocy przy bagażu. był upał, młody spocony, w pociągu okna pootwierane, jak pociąg ruszył, to mało co mi głowy nie urwało. próbowałam przejśc korytarzem do przedziału dla matki z dzieckiem, wszyscy mężczyźni się usuwali, tylko dwie kobiety, młoda i starsza, stwierdziły, że nie maja gdzie (miały), dopiero jak podniosłam głos to mnie przepuściły. i widzę, że nie ma znaczenia czy kobieta młoda bezdzietna, czy starsza - dużo rzadziej 'współpracują'. trochę ponarzekałam , ale takie są moje spostrzeżenia, może tylko mi się tak trafia Odpowiedz Link
e-dziunia Re: muszę to napisać 04.07.10, 23:43 Mnie raz - przy córce - kiedyś lekarka zaczęła robić idiotyczne wywody nt długiego karmienia, na co zapytałam ją czy ma dzieci i jak długo karmiła. Odpowiedziała, że ma i że żadnego nie karmiła dłużej niż pół roku. Na to odpowiedziałam jej niezbyt grzecznie: "więc może wrócimy do tematów na których się Pani zna?" i od tego momentu miałam już spokój Odpowiedz Link
e-dziunia Re: muszę to napisać 05.07.10, 18:05 eee tam, nie opłaciło mi się to była babka z medycyny pracy i miała mi podbić badania okresowe - podbiła mi franca na rok Ale do dziś nie wdaje się już ze mną w żadne niepotrzebne dyskusje i każde kolejne badania podbija jak Pan Bóg przykazał Odpowiedz Link
miecka29 Re: muszę to napisać 07.07.10, 15:56 ......ale zauwazylyscie jedna ciekawostke, ze kiedy matka kp zacznie sie uzalac na brak zrozumienia u innych, na brak wsparcia w kp, na niechec nawet lekarzy, to odrazu robia z nas wariatki, ze jestesmy przewrazliwone na punkcie swojego kp, ze przesadzamy z tym wszystkim ze to nie jest takie wazne jakby sie nam wydawalo, ale jak karmisz butelka od 2 tygodnia zycia to jest ok, jestes usprawiedliwiona, nie sparwiasz problemow, przeciez nie mials pokarmu, nie musisz miec wyrzutow sumienia, to Twoj swiadomy wybor......dlaczego dkp nie moze byc traktowane tak samo, dlaczego "butelkowcyow" nie wolno ruszac, a matki dkp mozna wkurzac? Odpowiedz Link
e-dziunia Re: muszę to napisać 07.07.10, 18:37 Najważniejsze to nie dać się wytrącić z równowagi Kiedyś mnie lekarka jedna spytała, czy widziałam kiedyś krowę karmiącą duże cielę (a we mnie się zagotowało do czerwoności!), zacisnęłam zęby i zapytałam grzecznie czy widziała kiedykolwiek krowę uciekającą przed cielakiem lub oklejającą wymiona plastrami albo zażywającą tabletki na pohamowanie laktacji 2x dziennie? Tak jak ciąża krowy trwa krócej, a cielak dojrzewa 18x szybciej od człowieka, tak też i laktacja tegoż zwierza trwa krócej, ale ZAWSZE kończy się w sposób NATURALNY. -- Moja Alicja i Aniołki: +02.2001; +09.2005; +01.2007; +05.2007 oraz Oskar Forum PROMYCZEK GG 4623970 Odpowiedz Link
misanka Re: muszę to napisać 08.07.10, 13:33 > i zapytałam > grzecznie czy widziała kiedykolwiek krowę uciekającą przed cielakiem lub > oklejającą wymiona plastrami albo zażywającą tabletki na pohamowanie laktacji 2 > x > dziennie? Wspaniała analogia, błyskotliwe porównanie - dotarło do mnie naprawdę mocno (ostatnio ograniczam dziecku karmienia w dzień), postaram się o tym pamiętać, żeby nie przegiąć w tym "odstawianiu" , A propos moja mała ma 22 miesiące i schodzę do ok. 4-5 karmień w dzień + w nocy ile chce, więc nie to, zebym od razu wyrodną matką była, ale karmienie na żadanie (czyli co pół godziny) prawie dwulatka, to powyżej moich możliwości Odpowiedz Link
wariamiktoria Re: muszę to napisać 08.07.10, 15:21 A i jeszcze to cielę jest często zabierane matce przed końcem karmienia. Analogia piękna, warta wykorzystania. Mnie zdenerwowała lekarka w przychodni ginekologiczno-położniczej w szpitalu. Zostałam napadnięta, pobita i potem pod wpływem stresu miałam kłopoty z laktacją. Przy okazji badań do obdukcji zajrzałam tam aby dostać jakąś radę. Powiedziałam co mi się stało, że dziecko ma 7 miesięcy i nie mogę go normalnie karmić bo tamta sytuacja wraca itp. Na co ona: a to pani do 18-stki chce go karmić? Zdziwiona odpowiedziałam, że WHO zaleca karmić piersią do 2-3 roku życia i tak planowałam. A ona mi nawija, że mogę na butelkę go przestawić itp To już położna przed jej przyjściem była dużo milsza. Dała mi neospasminę żebym mogła ją brać i aby mi ułatwiła przejście przez ten stres. No i standardowo zalecała - przystawiać, pić herbatki laktacyjne (na mnie nie działają ale rada ogólnie znośna). Dobrze, że rozmowa z psychologiem mi trochę pomogła to powoli było łatwiej. KP to tylko i aż sposób żywienia, jego wartość to sprawa dla każdego indywidualna. Dla mnie ma bardzo dużą, pomogło mi oswoić się z macierzyństwem i dlaczego mając małe dziecko, niemowlę jestem namawiana na porzucenie tego? Odpowiedz Link
ewela38 Re: muszę to napisać 11.07.10, 23:43 Tak sie zastanawiam od czego to zalezy bo ja karmie 2 lata i 3 miesiace, nie ukrywam tego a wrecz sie chwale nawet lekarzom i nikt jeszcze krytycznego slowa mi nie powiedzial za wyjatkiem dentysty. Moze na Slasku bardzie wyedukowani laktacyjnie ludzie jednak mieszkaja Odpowiedz Link
klarci Re: muszę to napisać 12.07.10, 00:05 może jesteś arertywna w całkowicie pozytywnym znaczeniu tego słowa ja niby mówię, ale może mowa ciała zdradza niepewność. może jak ktoś jest pewny siebie i tego co mówi/robi, to otoczenie nie śmie polemizować ale oczywiście zawsze jest szansa, że mieszkasz w wyjątkowo przyjaznym rejonie Odpowiedz Link
biza7 Re: muszę to napisać 12.07.10, 18:43 To ja się dołączę, bo właśnie wróciłam od lekarza i się we mnie gotuje, już nawet własny wątek chciałam założyć.... Poszłam z małą do kontroli, bo ma niby zapalenie oskrzeli, od czwartku antybiotyk, a tu dzisiaj nagle znowu temperatura. No i jak pani doktor mówi o dopajaniu, żeby dużo dawać pić, to ja głupia powiedziałam, że jak już mała nie chce z kubeczka, to dopija z piersi, bo ja jeszcze karmię..... Jak na mnie naskoczyła - dobrze że od głupich nie zaczęła wyzywać, ale mało brakowało. W pierwszej chwili byłam w takim szoku, że zrozumiałam, że to dziecku szkodzę - ale po chwili do mnie dotarło, że nie, że jej o mnie chodzi. Że wszystkie zęby mi wypadną i co ja, chcę potem mieć osteoporozę? No i po co Pani jeszcze karmi?? No po co?? Karmienie ma sens do 9 miesiąca, a potem już jest bezwartościowe..... Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr Żeby nie to, że dziecko mi marudziło i chciałam jak najszybciej zmyć się do domu i położyć małą spać, bo widać było że jest bardzo zmęczona, to bym chyba powiedziała głupiej babie co o niej myślę. A tak zachowałam przytomność umysły na tyle, żeby pominąć jej gadanie zupełnym milczeniem, mówić do dziecka i jak się wreszcie zmaknęła to wrócić do tematu, czyli do stanu zdrowia Klaudii. Aha, dodam że właśnie szkończyłyśmy półtora roku - no okrooooopnie długo karmię.... Debilka jedna. A najgorsze jest to, że mimo że czytałam o takich przygodach innych dziewczyn, i wiem że baba nie ma racji, to i tak zrobiło mi się po ludzku przykro. A jak rok temu byłam z Klaudią w szpitalu bo się ospy nabawiła w wieku 4 miesięcy, to lekarka z Akademii Medycznej (jakiś wykładowca chyba, bo ze studentką chodziła, wyraźnie ucząc dziewczynę) - mimo że mówiłam że karmię i mam zamiar długo - zrobiłam mi "wykład" o tym, że trzeba karmić, 2 -3 lata, jak długo dziecko chce, że mleko matki to najlepsze co można dać dziecku i nie do przecenienia jeżeli chodzi o inwestycję w przyszłe zdrowie malucha, i w ogóle najnownsze badania wykazują że to jest bardzo dobre i dla dziecka, i dla matki, chroni przed osteoporozą itd..... Nie muszę chyba dodawać, że tamtego "wykładu" słuchało mi się dużo przyjemniej, bo się z nim w pełni zgadzałam. Skąd ci durni lekarze biorą pomysły o "szkodliwości" karmienia po 9- tym miesiącu?? A kobitka młoda, w moim wieku..... Normalnie masakra. Chyba sobie wydrukuję zalecenia WHO i podrzucę do przychodni któregoś dnia z życzeniami "miłego dokształcania i podnoszenia kwalifikacji". Ufff, trochę mi ulżyło jak to z siebie wyrzuciłam. Odpowiedz Link
klarci Re: muszę to napisać 13.07.10, 00:36 wyrzucaj, wyrzucaj kochana dobry pomysł z tym wydrukowaniem zaleceń WHO, właśnie też sobie dzisiaj pomyślałam, że jak jeszcze kiedyś coś mi lekarka jakaś powie, to normalnie każę się jej doszkolić i przytoczę właśnie WHO a dzisiaj jechałam pociągiem ze świerzą absolwentką medycyny i zapytałam jej, czego ich uczą o karmieniu piersią, więc powiedziała, że dostają tabele o wartościach mleka matki, mm i krowiego. i że uczą, że bezdyskucyjnie mleko matki jest najlepsze, ale nie uczą ile czasu karmić. natomiast, nie wiem, czy przez grzeczność, zgodziła się ze mną, że karmienie powyżej roku ma sens. zażartowałam, że jak coś to niech wśród znajomych lekarzy robi dobrą reklamę DKP a tak serio, po tej rozmowie, to juz nie wiem skąd biorą się te bał.... , może na stażach te stare babsztyle uczą młode takich głupot Odpowiedz Link
klarci aha ... 13.07.10, 00:40 Biza i reszta - myślę, że właśnie nie wstydzmy się przy lekarzach przyznawać do dkp, a wręcz przeciwnie, grzecznie, ale stanowczo ich uświadamiać - bo to pewnie działa jak domino - pójdzie dalej i dziewczyny, które się zastanawiają może sie przekonają, bo pediatra zachęci. może jestem naiwna, ale milcząc chyba dajemy pole o popisu niedouczonym lekarzom, bo jednak pewność siebie działa najlepiej na takich konowałów. oczywiście to moja obietnica, bo na opisanej wcześniej wu=izycie, w sumie też schowałam głowę w piasek Odpowiedz Link
monzdr Re: muszę to napisać 16.07.10, 08:57 Moja mama chorowała na raka piersi,więc jestem w grupie podwyższonego ryzyka.Karmienie piersią chroni przed rakiem.Lekarz mojej mamy,wspaniały człowiek,gdy pojechałam do niego do Warszawy z moim USG (miałam dwutygodniowy straszny zator i bałam się,czy wszystko w porządku),zapytał mnie,jak długo chcę jeszcze karmić i sam sobie odpowiedział:"pewnie jak najdłużej".Żadnego wydziwiania,żadnej krytyki,a wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link
iciako i ja muszę to napisać 13.07.10, 08:31 moja pediatra na DKP powiedziała że z własnego doświadczenia wie że karmienie to tak piękne chwile że lepiej szybko tej przygody nie konczyć ależ mnie ucieszyła cieszę się że mam taką pediatrę Odpowiedz Link
misanka Re: muszę to napisać 13.07.10, 10:56 a ja się wczoraj miło zaskoczyłam, bo byłam u p. dr ginekolog, która była własnie mile zdziwiona, że karmię już prawie 2 lata i powiedziała, ze warto, że ona karmiła swojego synka alergika 3 lata i wie, że było warto, mimo poświeceń (głównie dietetycznych) no i nie było problemu, zeby mi dobrała lekarstwo odpowiednie przy karmieniu piersią, jakby któraś z długokarmiących z Wrocławia potrzebowała, to dam namiary, tylko, że przyjmuje prywatnie, koszt wizyty na dzień dzisiejszy 100 złotych Odpowiedz Link
asiaxxxx Re: muszę to napisać 14.07.10, 02:40 Mnie się niestety nie udało z długim karmieniem. Mała była strasznym łakomczuchem jadła zazwyczaj na okrągło a moje możliwości laktacyna były ograniczone. Jak nie było mleka to ssała tak mocno że aż miałam wszystkie kanaliki mlekowe opuchnięte w środku. Jak juz zaczęła jeść i się normalnym jedzeniem najadać w wieku 7 m-cy to już piersi nie chciała. Natomiast nie chciała sama spac i czułam ciągłą krytykę że ją nie zmuszam do samodzielnego spania nawet psycholog kręcił głową. Kilka tygodni temu mała stwierdziła że 'jesteśmy dwie siostry' zabrała poduszkę i swoją kołdre i poszła spać do siostry. Spi tam nadal mimo że siostra jest na wakacjach. Dzieci są mądre wiedzą czego potrzebują i nic na siłę. Trzeba delikatnie tłumaczyć i czekać aż samo podejmie decyzję. Jak je z piersi to znaczy że potrzebuje nawet jeśli zaspokaja tylko potrzeby emocjonalne to też jest ważne jeśli nie najważniejsze. Tak trzymać Odpowiedz Link
klarci Re: muszę to napisać 14.07.10, 23:04 co do psychologa, wiem, są dwie szkoły, jedna zgodna z AP, a druga, że dziecko potrzebuje swojego miejsca (łóżeczka) dla higieny psychicznej. sama byłam uczona na pedagogice, że dziecko powinno spać w tym samym pokoju co matka, około metr od niej, z głową na wysokości jej głowy, ale w oddzielnym łóżeczku, a tata out z pokoju , tylko na co nieco ma przychodzić każdy robi jak uważa, ale argumenty AP z tym, że od zarania dziejów potomstwo ludzkie spało z dorosłymi bardziej mnie przekonuje a najbardziej to, że się dzięki temu wysypiam Odpowiedz Link
desse_o Re: muszę to napisać 14.07.10, 12:50 niestety tak się zdarza bardzo często. Jeśli widzisz, że grunt podatny to douczaj, a jeśli nie to szkoda sobie nerwy psuć i wdawać w zbędną dyskusję. Lekarzy przyjaznych dkp można znaleźć, ja trafiłam z polecenia do super gin a pediatra nic nie komentuje. Przynajmniej tyle reszcie się nie zwierzam Odpowiedz Link
biza7 Re: muszę to napisać 14.07.10, 17:52 "Ciśnienie" wywołane głupim gadaniem pani doktor dopiero dzisiaj mi tak naprawdę zeszło a już od wczoraj chyba szykuje się następna "atrakcja"..... Od 1 lipca poszłam do nowej pracy. Fajna, dobrze płatna. Od pierwszej rozmowy przed zatrudnieniem (a było ich kilka i to z więcej niż jedną osobą), "przemycałam" w rozmowie info że mam małe dziecko i "ciągle" karmię piersią. Chodziło mi o to, żeby nie było wątów, jak kategorycznie będę odmawiać (w razie czego) zostawania dłużej w pracy. W międzyczasie dotarło do mnie, że przecież dodatkowo przysługuje mi przerwa na karmienie. Na początku było spoko - tylko kazali przynieść zaświadczenie od pediatry że karmię, do akt. Ok, przyniosłam (nasza stała pediatra oczy szeroko otworzyła o co chodzi, jakie zaświadczenie, ale wypisała). Pierwszego dnia pracy przyszłam do szefowej uzgodnić jak robimy z tymi przerwami - po moim pierwszym zdaniu że karmię, mówi: jasne, wychodzi Pani o 15 (normalnie miałabym pracować do czwartej). I sobie myślałam - ale fajnie, wreszcie porządne podejście. Wczoraj dostaję maila od szefowej - "do kiedy mam zaświadczenie o karmieniu piersią, bo Klaudia ma już chyba 1,5 roku".... Odpisałam grzecznie, że jest bezterminowe, a wystawiono je tuż przed rozpoczęciem pracy, czyli w czerwcu (swoją drogą nie wiem jak miałoby być "terminowe"). A pod koniec dnia szefowa się ze mną umówiła, że jutro (w czwartek) chce ze mną tak z 10 minut pogadać "od serca".... No i tak jakoś przez skórę czuję, że będzie chodziło o karmienie. Uzbrajam się w cierpliwość i spokój, żeby nie dać się i nie zrezygnować przypadkiem z uprawnienia, które mi przysługuje z mocy prawa. Chociaż może się mylę, i rozmowa będzie dotyczyła czegoś zupełnie innego... W każdym razie, trzymajcie kciuki żebym w razie czego potrafiła być wystarczająco asertywna, i żeby to się nie odbiło negatywnie na mojej pracy, bo naprawdę jest mi potrzebna.... Ech życie... Odpowiedz Link
klarci Re: muszę to napisać 14.07.10, 23:15 trzymam kciuki wiesz co, itak miłe zaskoczenie, że nie wpłynęło to negatywnie na Twoją kandydaturę. przemyśl sobie kulturalną, wręcz miłą, ale stanowczą i nie rozwijającą dyskusji ripostę. możesz zawsze trochę naciągać, jak chcesz, żeby się odczepiła - że alergik i lekarz zaleca powodzenia i czekamy na relację Odpowiedz Link
biza7 Re: muszę to napisać 15.07.10, 21:56 No więc zdaję relację - od razu powiem (nie budując napięcia że nie było źle. Generalnie może tematu by nie było w ogóle albo pojawił się dużo później, gdyby nie fatalny zbieg okoliczności: 1) szefowa twierdzi, że nie pamięta, żebym coś mówiła o karmieniu podczas rozmów (nie pytali, a ja nie mówiłam że chcę korzystać z przerwy tylko że karmię, może faktycznie nie załapała) 2) "walczyła" z zarządem o etat dla mnie, bo potrzebowała do działu drugą osobę w takiej specjalności jak ja, i mnie zachwalała etc., ale oczywiście nie powiedziała że będę wychodziła godzinę wcześniej, bo - patrz punkt 1 3) po trzech dniach pracy poszłam na zwolnienie (opiekę nad dzieckiem) - fakt, tylko na trzy dni, ale zawsze, i to akurat w dniu, na który było umówione ważne spotkanie w którym miałam uczestniczyć W efekcie podobno były jakieś "kwasy" w tle i podejrzenia, że ze mnie jakiś lewus..... Stanęło na tym - z mojej inicjatywy - że mogę co parę miesięcy przynosić nowe, aktualne zaświadczenie że karmię piersią. Jakąś taką ogromną wiarę pokładają w tego rodzaju kwitkach. Zresztą powiedziałam, że jeżeli ktoś ma wątpliwości - no bo dziecko taaakie duże - to mogę przyjechać któregoś dnia z Klaudią i ją nakarmić piersią przy Panu Prezesie, żeby się sam przekonał W każdym razie, ponieważ od dwóch dni nastawiałam się "bojowo" (nie agresywnie, tylko asertywnie) - okazało się, że walka nie była potrzebna i sprawa, przynajmniej na razie, jest załatwiona. Bylebym tylko nie musiała w najbliższej przyszłości korzystać z żadnych zwolnien lekarskich.... A co do tej alergii, to sama sobie tak myślałam, że w razie czego będę w tym kierunku iść Na zakończenie dodam, że przez swoją chorobę Klaudia tak mi podkręciła laktację, że znowu (! - po półtora roku) zaczynają mi rosnąć piersi i robią się obolałe.... hehe, a myślałam że tego rodzaju atrakcje karmieniowe są już zupełnie za mną. Zaraz się okaże, że do pracy będę musiała zabierać wkładki latacyjne, hihi - niech no wtedy ktoś mi zarzuci, że nie karmię, bo "na pewno nie mam mleka"..... Odpowiedz Link
klarci Re: muszę to napisać 18.07.10, 16:39 fajne, że dobrze poszło miło, że kobieta chetna do ustaleń dobrych nie tylko dla firmy szkoda tylko tego stresu, który miałaś, ale dobrze, że po wszystkim duuuuuużo zdrówka życzę Klaudi z tą laktacją, to nieźle, bo u mnie (pewnie przez dokarmianie mm) rzadko kiedy jest prawdziwa produkcja i słyszę, jak młody połyka - zazwyczaj tylko 'ciumcia' - dziwne słowo, ale trafne do sytuacji Odpowiedz Link