Wymiotujemy na potęgę:((

26.08.10, 12:09
Sie powtorze za RB.
Krzys zaczal przedwczoraj rano od hmm.. potoku z dolnej czesci przewodu
pokarmowego. W ciagu dnia bylo mycie chyba ze 20-kilka razy, wczoraj dolaczyl
chlustanie z ust, dzis ta druga forma pozbywania sie zawartosci brzucha
zdominowala pierwsza. Wyrzuca z siebie wszystko, co przelknie, w nocy
wymiotowal moim mlekiem.
Bylam u lekarza wczoraj, niestety nie mojego. Pani jakos tak bezstresowo do
kwestii podeszla. Kazala dawac wode, karmic ("choc wlasciwie to z piersi to on
juz jesc nie powinien, no, ale") i tyle. Elektrolitow spozywania dziecko
odmawia kategorycznie, pani dokrtor powiedziala, ze wegla sie dzieciom nie
daje (naprawde??), sokow jego ulubionych z koprem wloskim mam nie dawac, tylko
wode, ale on wody pic nie chce, tylko soki z koprem wloskim - zwraca w 20
minut po przelknieciu, wiec...
Moze to rotawirus jakis, ale pani doktor powiedziala, ze to i tak bez roznicy,
bo sie leczy wszystko tak samo, czyli objawowo...

Jestem zalamanasad((
Napiszcie mi, czy Waszym dzieciom tez sie zdarzaly takie wielodniowe sesje
wymiotowania??
    • asjula1 Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 12:12
      I pytanie dodatkowe - czy warto robic testy kalu pk rotawirusa? Pani nie dala
      skierowania, ale ja bym chyba jednak wolala wiedziec, czy to rotawirus....
      Czy ktos mi moze podrzucic, jak sie nazywa takie badanie, o ile ma nazwe specjalna?
    • marta.tp Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 14:06
      Mój miał tak na rotawirusa...dużo piersi dawałam bo to jedyne co
      chciał jeść...uważaj żeby się nie odwodnił.
      • kosmosik Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 15:23
        Moj synek tak miał raz. nie był to rotawirus a zakażenie bakteryjne. No ale z
        rzecy, które jeść można- marchwianka z ryżem (ryż gotujesz w zupie i najpierw
        dajesz sam płyn potem ewentualnie treść. Poza tym gotowane jabłko mocno
        rozbełtane, jak będzie ciut lepiej możesz spróbować rozbełtanego banana. Z tym
        piciem to ciężka sprawa- moje też żadnych herbatek nie lubią a i młodsza wodę
        niechętnie ale trzeba próbować może choć 1 łyczek połknie. No i pierś kiedy
        tylko się da. W takich sytaucjach- przy częstym ssaniu naprawdę bardzo zwiększa
        się podaż mleka i to potrafi zapobiec odwodnieniu. Z tego co piszesz to dopiero
        24 godziny minęły więc nie jest tak źle... Zdrówka życzę! Wymiotowanie mlekiem w
        nocy straszne jest- wszystko trzeba zmieniać wtedy współczuję bardzo!
    • fizula Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 16:46
      -Dosłownie co kilka minut łyżeczka picia;
      -Ale jeszcze lepiej łyczek z piersi (lepiej częściej i krócej niż długo i rzadko);
      Podczas wymiotów trzeba się skoncentrować na piciu, nie na jedzeniu. Jedzenie
      lepiej wprowadzić, jak nie wymiotuje już mlekiem, wodą- napojami.
      Mleko ma właściwości lecznicze w tym wypadku- tak naprawdę to jedyne lekarstwo,
      bo nie ma innego lekarstwa przyczynowego wymierzonego w rotawirusa.
      To jest uciążliwe, ale szybko mija u dzieci karmionych piersią. Im częściej
      będzie ssał, tym może szybciej minąć. Z mojego doświadczenia o wiele gorzej
      znoszą taką infekcję dzieci już nie ssące. Mój 4-letni Danielek wymiotował 3
      dni, ale już był ex-ssakiem. Półroczna Tosia, która się od niego zaraziła tylko
      raz zwymiotowała i raz miała rozwolnienie. Żadne z moich dzieci nie chciało tych
      świństw elektrolitów pić.
      Także bądź dobrej myśli, bądź przy maluchu, żeby go obserwować, opiekować się.
      Wymęczysz się, ale to minie. Przez jakiś czas dzieci po tym świństwie mocno
      osłabione- lepiej im serwować lekkostrawną dietę.
      • e-dziunia Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 16:55
        moja córka 4 razy przeszła rotawirusa, z czego 2 razy w szpitalu, bo ekspresem
        się odwodniła. Też odmawiała wszelkich płynów, a zwracała wszystko co jej
        podałam. Dopiero za trzecim razem ktoś mi podpowiedział, żeby dać dziecku
        przegotowaną colę, bo ona powstrzymuje odruch wymiotny, spróbowałam i działa. A
        że ma słodki smak, więc piła ją chętnie, oczywiście nie duszkiem, tylko po
        łyżeczce. Córka już podrosła i dużo lepiej to przechodzi, a synka już
        zaszczepiłam, bo nie mam ochoty więcej na takie jazdy wink
        • asjula1 Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 17:33
          Cztery razy?? Matko, koszmar.
          Z ta cola tez slyszalam, ale jakos sie mi to podejrzane wydalowink Serio dziala??
          • e-dziunia Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 20:54
            no cztery, niestety sad
            2 razy jako niemowlę, dlatego szpital był konieczny, a 2 razy jako przedszkolak,
            ale zdążyła już nabrać sporej odporności, bo ostatni raz przeszła względnie
            lajtowo wink
            a cola działa, serio serio!!
            • szczur.w.sosie Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 23:09
              Mi radzono poić małego sokami owocowymi, nie wodą.
      • asjula1 Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 17:37
        Ssie z piersi, tyle dobrego. Tylko, ze to mu sie w zoladku nie utrzymuje za
        dlugo. Siusiu bylo dwa razy, czyli jednak cos tam przeplywa, ale... Koszmarna
        sprawa.
        Trzymam go na rekach, on chlusta, ciuchy do prania od gory do dolu, oboje do
        wanny, ubieramy sie i za godzine od nowa akcja. Ubrania mi sie konczawink Pare
        razy udalo mi sie "wymieryc" na podloge albo trawnik bez strat, ale to trudna
        sprawa, echhhhhh....... Lozko do prania, posciel juz kilka razy zmieniana.
        • fiamma75 Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 26.08.10, 18:59
          tak jak radzi fizula - płyn - łyżeczkę nie więcej co 10 min. Nie
          wiecej i nie częściej. Jeśli pierś to tak samo reglamentowana.
          Mloda jak miała rota w wieku 2,5 mies. to chlustała przez 12 godz.
          Rozważ czy nie trzeba jednak jechać do szpitala, żeby uzuepłnić
          płyny.
    • anulka20001 Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 27.08.10, 11:05
      Do picia tylko wodę przegotowaną bo mineralnej się przy rota nie
      daje. Chrupki kuk. albo kleik kuk. na wodzie do jedzenia i tak jak
      ktoś pisał tą marchwiankę
      • oda100 Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 27.08.10, 13:36
        u nas kazda infekcja zoladkowa zaczynala sie chwilowa temperatura,
        potem wymioty, gora pare godzin i biegunka - najdluzej tydzien,
        kiedys nie jadla kompletnie nic - ze 24 godziny. Z wiekiem mala
        przechodzi podobne choroby lagodniej i krocej. Piers po chwilowym
        stanie nic niejedzenia ssie chetnie i z kazdym dniem widac poprawe.
        Kiedys lekarz chciala ja podlaczyc pod kroplowke, ale ja odmowilam
        bo widzialam ze jest niezle, tz. stala na nogach i biegalawink
        Moim zdaniem wymioty po kazdym lyku wody dluzsze niz 1 dzien sa
        niebezpieczne. zwlaszcza jesli dziecko jest bardzo slabe i
        skontaktowalabym sie z lekarzem.
        Oprocz wody, mojego melka, dawalam po lyzeczce odgazowanej coli.
        • asjula1 Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 07.09.10, 16:00
          Odebralam wyniki badan - to nie byl rota-, a adenowirus. Paskudna rzecz, jak sie okazuje.
          Maly byl OK przez tydzien, z tym, ze widzialam, ze oslabiony po 6 dniach chlustania, marzl strasznie szybko, najgorzej bylo nocami, bo odkrywal sie i lodowacial blyskawicznie. Ubieralam go grubiej, ale i tak niestety, mamy dzies pokaslywanie, katar ciurkiem i cos nam temperatura chyba rosnie.
          Beznadziejasad Taki oslabiony organizm - boje sie, ze ciezko bedzie.
          Echhhhh.... Nie choruje prawie wcale, a tu taka nagle awaria.
          • fizula Re: Wymiotujemy na potęgę:(( 07.09.10, 22:15
            Właśnie myślałam zapytać, czy jesteście już po infekcji i jak się to rozwinęło/zakończyło.
            Tak to niestety jest, że dziecko szalenie osłabione po tych żołądkowo-jelitowych wirusówkach.
            Nie pocieszę, ale w mojej opinii tak właśnie często jest, że dopóki dziecko jest tylko na piersi i bardziej niesamodzielne (noszone, wkładane, niezbyt przemieszczające się), to jeszcze mniej choruje, a już w drugim roku życia, to wszystkie wiruski i bakterie na starannie wylizywanych łapkach zajada.
            Nie bój się, minie. Każde dziecko "potrzebuje" trochę pochorować, żeby się uodpornić. Niestety. A my mamy drżymy, ech...
    • kinga700 I my tez chorowalysmy. 08.09.10, 01:30
      Doslownie: my. Mniej wiecej w tym samym czasie, co Twoj synek: jakas "grypa zoladkowa". Nie wdajac sie juz w szczegoly, tylko chcialam dodac, ze moja coreczka chorowala rowno tydzien. Jak ona skonczyla, ja zaczelam, tylko u mnie bylo dluzej. No coz, ja juz od dawna piersia nie karmiona, w dodatku tylko 3 miesiacewink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja