Chciałam donieść...

05.11.10, 15:07
...że mój 19-miesieczny synek w ciągu ostatnich 3 m-cy przybrał na wadze kilogram. poprzedni kilogram zajął mu rok smile

Niestety stoi za tym prawdopodobnie działanie niani, którego już nie wiem, czy mam się czepiać, czy nie... Chodzi o to, że ona ma dużo "cierpliwości" do karmienia go. To znaczy, jak on już odmawia zupy, to ona czeka kwadrans i proponuje mu znowu. I on chce. Ja wyjmuję go z krzesełka przy pierwszym geście niechęci, bo uważam, że tak trzeba i jak będzie głodny, to mi powie. A ona czeka. Jestem pewna, że go nie zmusza, zresztą czytała "Bobas lubi..." i jest zachwycona. Ale można powiedzieć, ze go delikatnie namawia. Walczyć z tym? Bo chyba powinnam jeszcze wziąć pod uwagę, że jak mnie nie ma, to on może być po prostu bardziej głodny, bo nie ma mleka...?
    • asjula1 Re: Chciałam donieść... 05.11.10, 23:36
      Zaraz, jak to - poltoraroczniak wazyl tyle, co 4-miesieczniak + 1kg? Dobrze licze??
    • diuszesa Re: Chciałam donieść... 05.11.10, 23:39
      Gratuluję dobrego rozwoju synka smile

      Mój wprawdzie mlodszy, bo 9 mscy, ale tez tak ma - z teściową zajada obiadki, az miło. Ona mu nie wpycha, ale proponuje częściej i on decyduje się jeść. Ze mna natomiast - parę lyżeczek i wykręcanie się, je mało, bo liczy, że dostanie pierś (i dostaje, jak nie chce nic innego, co mu będę żalować wink Mąż nieraz denerwuje sie na mnie i mówi: Bo widzisz, tak go uczysz - nie che od ciebie ani przy tobie jeść, bo mu dajesz pierś. Jakbys mu nie dawała po karmieniu piersi, toby sę przegłodził i zjadł, i by sie nauczył.
      A ja na to mężowi, że nie będę go przegładzać ani matczynego mleka żałować, bo wystarczy, że i tak nie ma mnie przez 9 godzin 5 dni w tygodniu.
      Widocznie mój mały nie ma ochoty karmic się obiadkami w czasie, gdy można sobie pocycolić wink Wybiera, co na daną chwilę lepsze dla niego. A jak mamy nie ma (i cyca nie ma), to wtedy mozna jeść inne rzeczy, i już.
      Ja nie stosuję metody mojej teściowej - tego częstego proponowania. Mam lepsze rzeczy do zrobienia z moim dzieckiem, niż ciągłe karmienie go - chodzę w tygodniu do pracy, więc jak mam wolne, to cieszymy sie sobą - bawimy się, słuchamy muzyki, tańczymy, przytulamy, karmimy piersią, w międzyczasie coś zrobię z nim na rękach albo w chuście. Teściowa to co innego - nie ma z nim takich bliskich relacji jak ja, nie ma też nic do roboty u mnie w domu, więc niech sobie siedzi i go karmi, byle nie na siłę wink
      U nas to sie sprawdza, maly przybiera dobrze, więc problemu nie widzę.
Pełna wersja