Dodaj do ulubionych

a czy ktoś nie szczepi?

03.01.11, 08:50
mam trochę obaw i o radę pytamsmile młodego szczepiłam przykladnie na wszystko jak leciało..ale mimo iż dostał szczepionkę na rota i tak chorował jak każde dziecko, rok temu kuzynki dziecko po szczepionce POLIOMYELITIS i BTK dostało objawy jak autystyk - cały czas rehabilitują synka....przychodnie oklejone są plakatami o szczepionkach jak supermarkety.....przemyślałam sprawę i na ostatnią szczepionkę nie zaszczepiłam młodego....czy jest tu ktoś kto nie szczepi?macie jakieś dobre argumenty?
Obserwuj wątek
    • szczur.w.sosie Re: a czy ktoś nie szczepi? 03.01.11, 12:39
      Trudno o argumenty, kiedy wszystkie oficjalne publikacje zalecają szczepienia. Ale nie szczepię. Pierwsze dziecko było szczepione do półtora roku, drugie tylko w 2, 3 i 4 m-cu, ale wg innego kalendarza, i bez gruźlicy i żółtaczki, trzecie wcale.
      • czerwcowa_anulka Re: a czy ktoś nie szczepi? 03.01.11, 14:21
        My przerwaliśmy szczepienia w 6 miesiącu. Teraz Mały ma półtora roku a ja zastanawiam się nad żółtaczką, podobno b.łatwo się nią zarazić w szpitalu/u dentysty a Małego prawdopodobnie czeka zabieg chirurgiczny.
        Szczur_w_sosie, nie boisz się tej żółtaczki? To chyba jedyna choroba spośród "szczepionych" która zostaje na całe życie...
        • wilgga Re: a czy ktoś nie szczepi? 03.01.11, 15:04
          Ja również boje się szczepień. Ale zaszczepiłam na wszystkie podstawowe. Wszystkie szczepienia z opóźnieniem. Ostatnie DTP dostała w połowie grudnia(miała 25 miesięcy).
          Wypracowałam pewną metodę przy szczepieniach i wydaje mi się że to się sprawdza.
          Mianowicie biorę miesięczny okres ochronny, tzn tydzień przed szczepieniem i 3 tygodnie po nim.
          W tym czasie mała dostaje codziennie probiotyki, nie rozszerzam w tym czasie diety, do jedzenia dostaje potrawy lekkostrawne, żadnego cukru i owoców.

          U nas było tak, że po pierwszym szczepieniu Dtp małej wzmogły się objawy alergii kilkukrotnie, skóra była fatalna, kupy - ciemnozielone galaretki lub zielona woda. Zanim małą doprowadziłam do ładu minęło pół roku. I dopiero wtedy pozwoliłam na kolejną szczepionkę. I znów objawy alergii się pogorszyły, ale z garbem doświadczeń wiedziałam już co i jak i od razu dałam dziecku probiotyki. Przed kolejnym szczepieniem byłam jeszcze mądrzejsza i zaczęłam dawać probiotyki zapobiegawczo i objawy alergii nie pogorszyły się mocno.
          Potem była odra świnka różyczka z półrocznym opóźnieniem. Szykowałam się na nią jak na inwazje kosmitów. Probiotyki, dieta jak pisałam wyżej. I nic, żadnego pogorszenia, żadnej alergii. Teraz dostała ostatnie DTP znów w osłonie z probiotyków i lekkiej diecie. Już prawie 3 tyg po szczepieniu i wszystko ok. Skóra, kupy - jakby szczepienia w ogóle nie było.
          Polecam taką metodę, może i u Waszych dzieci zadziała, oczywiście jeśli zdecydujecie się na szczepienie, też się nad tym dużo zastanawiałam i generalnie jestem przeciwniczką szczepień w takim wymiarze jak nam to fundują.
          • terpuka Re: a czy ktoś nie szczepi? 03.01.11, 15:56
            ja gdybym mogła to nie szczepiłabym na wszystko, dla mnie to nabijanie kasy koncernom farmaceutycznym
            ale nie wiem czy trafiłam na jakąś wyjątkową przychodnię, ale jak zalegałam z terminem to od razu dzwonili i pytali czemu dziecko nie szczepione i kazali przynosić zaświadczenie od lekarza o odroczeniu, tak było w pierwszym roczku
            teraz mała ma 17 miesięcy i jeszcze nie była szczepiona ani na odrę, świnkę różyczkę ani 4 dawką infanrixu, bo trochę chorowała i nie chciałam, nastawiłam się że będę się wykłócać, że nie zaszczepię dopóki będę miała pewność, że jest całkiem zdrowa
            zadzwonili dopiero w zeszłym tygodniu, powiedziałam, że mała dochodzi do siebie i usłyszałam tylko "acha" i tylesmile
            więc dalej nie szczepię bo nie jestem przekonana, że to konieczne,
            a ryzyko powikłań dość spore, chociaż w ulotce szczepionki są same superlatywy

            wilgga jeżeli będę szczepić spróbuję twojej metody, zobaczymy smile
    • protozoa Re: a czy ktoś nie szczepi? 03.01.11, 16:10
      Uporządkujmy kilka faktów.
      1. Szczepienie NIGDY nie daje 100% pewności, że się nie zachoruje. Natomiast jeśli juz dojdzie do zachorowania przebieg choroby jest duzo lżejszy.
      2. Szczepienie przeciwko biegunce rotawirusowej uodparnia przeciwko kilku typom, a jest ich kilkanaście. Tak więc możesz trafic na ten typ przeciwko, któremu dziecko nie zostało uodpornione.
      3. Powikłania po szczepieniach zdarzaja się naprawdę rzadko! I są to najczęściej miejscowe lub niegroźne ogólne. Poważne powikłania nalezą do rzadkości. Nikt(!) z moch znajomych pediatrów, a naprawdę znam ich wielu, nie zetknął sie z powaznymi powikłaniami w ostatnich 2 dekadach. I zaznaczam, ze nie są to ludzie pracujący w przychodni w Koziej Wólce.
      4. Mozna się nie szczepić i byc okazem zdrowia. Najczęściej dlatego, że populacja jest wyszczepiona. Jest jednak prawdopodobne, że w sytuacji, w której wielu rodziców nie szczepi dojdzie do kontaktu z chorobą i zachorowania. A wtedy może być naprawdę źle. Ostatecznie pół biedy jeśli dziecko zachoruje świnkę, rózyczkę czy nawet grypę - i obejdzie się bez powikłań, gorzej gdy np. na polio. I nie jest to takie nieprawdopodobne.
      5. Dzisiejsze szczepionki sa bezpieczne. Oczywiście są ruchy antyszczepionkowe, ale jak groźne okaże się za kilka lat.
      6. Jeśli człowiek chce być pewny, że jest bezpieczny nie można poprzestać na szczepieniach w dzieciństwie. Trzeba sie doszczepiać. Np. tężec, krztusiec, polio, błonica - co 10 lay. WZW B- po oznaczeniu przeciwciał anty HBS.
      • ewisienka22 Re: a czy ktoś nie szczepi? 12.01.15, 00:41
        Pewnie dlatego nikt z twoich znajomych-lekarzy nie widział powikłań, bo nie chciał ich zobaczyć. Na początku małą szczepiliśmy, ale w pewnym momencie trochę się wystraszyłam i więcej Jej do szczepienia nie zabrałam. Przy kolejnej wizycie kontrolnej pediatra zapytała dlaczego nie przyszliśmy na następne szczepienie, czy były jakieś niepokojące objawy po szczepiące. Odpowiedziałam, że mała przestała mówić. Pediatra na to: ''Aha, rozumiem'' (!) I tyle! Nic więcej poza AHA, ROZUMIEM! To gdzie jakaś lista niepożądanych objawów poszczepiennych! Gdzie wpisy do takiej listy?! Wiem, że lekarze nie chcą zgłaszać powikłań poszczepiennych nawet na wyraźną prośbę rodziców. Lekarze boją się o własne tyłki. I pewnie o szczepieniach wiedzą tyle, co i my. Czyli tyle, ile pozwolą Im się dowiedzieć koncerny farmaceutyczne.
    • terrais Re: a czy ktoś nie szczepi? 03.01.11, 17:40
      NIe szczepie. Mamy w rodzinie 2 przypadki autyzmu poszczepiennego. Oczywiscie nikt nie przyzna, ze to w wyniku szczepienia, bo pierwsze objawy autyzmu przypadaja wlasnie na okres najintesnywniejszych szczepien. Ale przparci do muru lekarze potwierdzili nam hipoteze ze to wlasnie konserwanty i zywe szczepionki sa przyczyna choroby.
      Nie znjadziecie nigdzie zadnej publikacji mowiazej o zagrozeniu jakie plynie ze szcezpienia. Jedyne co znajdziecie to reklamy, plakaty, granie na rodzicielskich emocjach. Za szcepionkami stoi taka kasa ze nikt, komu zycie mile, nie bedzie walczyl o udowodnienie jak grozne moga byc skutki szczepionek dla tak malego i bezbronnego organizmu jak organizm dziecka (noworodek,niemowle, male dziecko).
      Jak wiele zrodel podaje szczepienia nie zapobiegna chorobie, a z doswiadczenie wiem, ze nie tylko moga nie zmniejszyc i skrocic okresu choroby ale wrercz go wydluzyc i nasilic.
      Tak wiec nie szczepie, nie szczepilam i nie bede szczepic.
      I co b. wazne - nikt nie moze wam wlepic mandatu za to ze nie szczepicie!!
    • ciociacesia ja wprawdzie szczepie 04.01.11, 10:28
      ale opozniam
      rozyczke z odra dałam w 26tym miesiacu, teraz w 28 bedzie ostatnia dawka tezca
      kiedy mialam perspektywe zlobka przed soba rozwazalam tez jakies pneumo i inne zalecane, ale sprawa rozeszla sie po kosciach... rota na razie nie boje sie jakos strasznie bo karmie wiec moze damy rade jakby co, ospa juz byla przechorowana wiec z glowy
      • terpuka Re: ja wprawdzie szczepie 04.01.11, 12:08
        ciociacesia jeżeli chodzi o rota to nam pediatra powiedziała, że największy sens ma szczepienie kilkutygodniowych maluchów bo one najgorzej to przechodzą
        więc albo wcześnie albo wcale takie moje zdanie

        a co do powikłań nikt nie przyznaje, że to po szczepieniach,
        mamy w rodzinie chłopca, który po szczepieniu na odrę, świnkę, różyczkę w 15 mcu przestał mówić, jak miał 2 latka po wielu konsultacjach i badaniach stwierdzono lekki autyzm, można powiedzieć zbieg okoliczności,
        diagnoza o autyzmie była trochę na wyrost, (zaczął mówić jak miał 4 lata po intensywnej rehabilitacji) ale zastanawiający jest fakt, że każdy ze specjalistów pytał czy mały był szczepiony
        gdyby to nie miało znaczenia to czemu wszyscy zwracają na to uwagę???
          • terrais Re: ja wprawdzie szczepie 04.01.11, 17:06
            Jesli nie chcesz aby Ci scigano to przenies karte swojego dziecka do jednostki prywatnej - np. LuxMed. Wtedy przychodznie rejonowe pozbywaja sie odpowiedzialnosci, a w prywatnej placowce nikt nie wsciubia nosa w to czy szczepisz czy nie.
            • terpuka Re: ja wprawdzie szczepie 04.01.11, 19:04
              ja mam kartę szczepień przeniesioną do poradni specjalistycznej, bo tam chodzę do znajomej pediatry a dzwonią do mnie z przychodni rejonowej sad
              chyba, że piszesz o tej podstawowej karcie????
            • protozoa Re: ja wprawdzie szczepie 04.01.11, 19:17
              Wymiana doświadczeń jak oszukać? Sposobów jest wiele, warto jednak zadać sobie pytanie KOGO oszukujecie? Bo w sumie czy zaszczepicie czy nie naprawdę niewiele obchodzi pediatrę czy pielęgniarkę z przychodni rodzinnej ( nieważne czy prywatnej czy nie).
              Problem zacznie się gdy dziecko zachoruje. Kogo oszukasz gdy po wizycie u fryzjera okaże się, że złapało WZW B? Do kogo będzie miało pretensję gdy zachoruje na polio? Odporność środowiskowa jest złudna, zza wschodniej granicy bardzo łatwo przywlec i polio i błonicę.
              Komplikacje po odrze także specjalnie nie zmartwią pediatry. Będzie współczuł po ludzku, ale wróci do domu, gdzie będzie miał zdrowe dzieci. Lista jest długa.
              Oszukujecie tylko i wyłącznie własne dzieci. Czasem wydaje mi się, że Polak mądry jest dopiero po szkodzie. A szkoda dzieci.
                • protozoa Re: ja wprawdzie szczepie 05.01.11, 20:34
                  Jestem od ponad 20 lat lekarzem. Co prawda chirurgiem, ale pracuję w ośrodku akademickim. Nie widziałam powikłań poszczepiennych. Mój mąż jest równiez chirurgiem, o 3 lata dłużej - takze nie widział.
                  Moja matka jest pediatrą. Od kilku lat na emeryturze, ale przepracowała całe życie w: szpitalu klinicznym, punkcie konsultacyjnym dla wczesniaków, przychodni przyszpitalnej no i do dzis ma własny gabinet. Ostatnie powikłanie(!), które widziała było pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia po radzieckiej (!) szczepionce przeciwko polio.
                  Moja babcia - mocno juz wiekowa- tez jest pediatrą. Nie pracuje od 10-15 lat, ale ma światły umysł i przypomina sobie, że powikłania były po szczepieniach przeciwko: czarnej ospie, polio( produkcji radzieckiej), odrze ( również wyprodukowanej w ZSRR) oraz krztuścu. Z tym, ze te ostatnie to wysoka gorączka i drgawki.
                  Mam kilkunastu kolegów-pediatrów z róznych pokoleń lekarskich. Ci młodsi ( 30,40 czy 50 latki) W CAŁYM SWOIM LEKARSKIM ZYCIU nie spotkali sie z powazniejszymi powikłaniami niz: miejscowe ( zaczerwienienie, ból w miejscu podania szczepionki), czy większą lub mniejszą gorączką. Ci starsi potwierdzają to co widziała moja mama - biegunka( nawet duza) po doustnym polio.
                  Zetknęli się z autyzmem, ale nikt bezpośrednio nie łaczył tego ( bo nie ma dowodów) ze szczepieniem przeciwko czemukolwiek. Były tez przypadki autyzmu u....nieszczepionych.
                  Prawie wszyscy pracują w szpitalach, większość dodatkowo ma gabinety. Prawie wszyscy mają tytuły naukowe ( co najmniej doktora nauk medycznych), czytaja, jeżdżą na zjazdy. Skąd więc taka rozbiezność?
                  Starsze pokolenie lekarzy opowiadało o polio. Sama znam kilka ofiar tej strasznej choroby. Na co dzień widuję zniszczone watroby przez wirus żółtaczki - częściej C ( bo nie ma szczepień), ale równiez B. Nie każdemu można przeszczepić wątrobę. Śmierć jest straszna.
                  Jestem matką. Bardzo kocham moje , dorosłe dziś, dzieci. I bardzo pilnowałam od zawsze szczepień. Wtedy, gdy były niedostępne stawałam na głowie, żeby zdobyc ( za ciężkie pieniądze) szczepionkę. Razem z ludźmi biegłymi w tych sprawach ustaliłam indywidualny kalendarz dla całej rodziny.
                  Moja , naprawdę starsza babcia, jest zaszczepiona przeciwko grypie ( co roku), pneumokokom, obu żółtaczkom i kleszczom. Bo jej układ immunologiczny jest adekwatny do wieku.
                  Rodzice, my z mężem i synowie także jesteśmy wyszczepieni. Przeciwko wszystkiemu czemu się da. Łacznie ze szczepieniem podróznych ( dur, febra).
                  Nikomu to nie zaszkodziło.
                  Nikt nie miał jakichkolwiek dolegliwości.
                  W życiu nie chorowałam na grypę, choć na co dzień stykam się z chorymi.
                  Czy ryzykowałabym zdrowie/życie najbliższych?
                  Przeczytałam o szczepionkach i szczepieniach naprawdę bardzo dużo.
                  Rozmawiałam z ekspertami- nie tylko z Polski. Bezspornym autorytetem w tej kwestii jest prof Hilary Koprowski ( zainteresowanych odsyłam do encyklopedii). Jest on w pewnein sposób związany z moją rodziną. Namawiał do szczepień, przysyłał szczepionki. Nie eksperymentowałby na bliskich sobie ludziach.
                  Lek przed szczepieniami jest irracjonalny. Są ruchy antyszczepionkowe- bardzo szkodliwe, działające na całym świecie. Są, niestety, lekarze, którzy zamiast rzetelną wiedzą posiłkują się plotkami. Sa spiskowe teorie dotyczące koncernów farmaceutycznych. A przeciez dla koncernu o wiele lepiej sprzedawać paraleki, które nie wymagają ogromnych badań i.......leki, bo chory człowiek to płacący człowiek.
                  Czy wiecie dlaczego nie ma już czarnej ospy?
                  Dlaczego odra nie zbiera śmiertelnego żniwa? itd. Przeciez nie stało się tak dlatego, że ludzie przestali np. cos jeść czy pić. Zawdzięczamy to szczepieniom.
                  Czy wiecie jak cenne są szczepienia przeciwko febrze? Odsyłam na stosowne strony internetowe.
                  • terrais Re: ja wprawdzie szczepie 06.01.11, 13:26
                    Moge tylko pozazdroscic Tobie i Twojej Rodzinie wysmienitego zdrowia. Byc moze nie tylko Tobie ale i wielu innym ludziom.
                    Ja niestety mam inne doswiadczenie. Moj Tato, przezyl 2 wojny, nigdy nie szczepiony, niegdy nie chorowal, musial isc na maly zabieg do szpitala; zaszczepiono go na WZWB, w wyniku powiklan zachorowal na zapalenie pluc, do tego dostal bardzo silnych dusznosci w wyniku ktorych sie udusil - nie doczekal zabiegu. Moja mama - po szczepieniu na grype, przeszla zapalenie nerek i silne bole watroby. Dwoje wspomnianych wyzej dzieci, po szczpionce DiPerTe z dnia na dzien przestalo mowic, jedno przez 2 miesiace cierpialo na napady histerii i objawy padaczki, drugie - dzis lat 8 - nie mowi, ma typowe objawy autyzmu.
                    Oczywiscie ze nikt nie bedzie dowodzil, ze szepienie jest zle. Jak napisalam - stoja za tym biliony i niewiarygodne zyski koncernow farmaceutycznych. Krytyka i zaprzestanie szczepien jest powaznym zagrozeniem dla producentow lekow wiec wszelkie publikacje sa ukrywane, niszczone a ich tworcy posadzani o bark wiedzy, doswiadczenia, zabobowny itp.
                    Jak wytlumaczyc fakt, ze np. w Japoni nie ma przymusu szczpien i w yniku ogolnokrajowej akcji, w ktorej wycofano wiele szcepionek zmniejszyla sie umieralnosc i zachorowalnosc dzieci?
                    Jak wytlumaczyc fakt, ze wsrod badan dutyczacych autyzmu w grupie szczpionych i nie szcepionych dzieci - w tej pierwszej bylo 35 przypadkow na 80, a w drugiej 2 na 100?
                    Nie jesem lekarzem i nie moge sie pochwalic medyczna elokwencja. Ale mam przykre doswiadczenia i to wystarcza mi aby nie prowokowac losu i nie narazac moich bliskich na niepotrzebne ryzyko.
                      • terrais Re: Terrais 07.01.11, 16:53
                        ...tak
                        i nie przeszkadza im, ze jednostkowe (choc gdyby to zsumowac...) przypadki koncza sie nieuleczalna choroba i/lub smiercia. No coz - jednostka sie nie liczy, licza sie miliony - i to bynajmniej nie...ludzi sad
                        • protozoa Re: Terrais 07.01.11, 17:29
                          Jesteś osobą tendencyjną i do tego obrażasz lekarzy posądzając ich od to, że ponad dobro chorego stawiają korzyści materialne.
                          Umrzeć mozna po zażyciu aspiryny, a szczepienia uchroniły od śmierci miliony ludzi ( czarna ospa, polio, gruźlica itd). Widzi to każdy komu Bozia nie poskąpiła rozumu.
                    • protozoa Re: ja wprawdzie szczepie 07.01.11, 17:43
                      Czy wiesz jak działa szczepionka? Chyba nie do końca. Czy jesteś w 100% pewna, że zapalenie płuc u starszego człowieka było wynikiem powikłań po WZWB? Nie sądzę, żeby tak było.
                      Zastanów się - jaki sens miałyby szczepienia jesli ich skutkami ubocznymi - na duża skalę, bo przytaczasz spory materiał- byłyby ciężkie choroby, upośledzenia czy śmierć? Jakie ogromne odszkodowania płaciłyby koncerny farmaceutyczne?
                      Nie znam żadnych danych dotyczących umieralności dzieci w Japonii - ani przed ani po wycofaniu szczepionek, ale jeśli rzeczywiście tak by było to dlaczego wszyscy poszkodowani nie zaskarżą producentów szczepinek? Jest podstawa do ogromnych odszkodowań. Sądzę, że dlatego gdyż nie ma ŻADNYCH PODSTAW, ŻEBY TWIERDZIĆ ŻE ISTNIEJE ZWIĄZEK PRZYCZYNOWO-SKUTKOWY MIĘDZY SZCZEPIENIEM A AUTYZMEM ITD.
                      Zapewniam się, że gdyby były podstawy zneleźliby się adwokaci, którzy wygraliby procesy o wielkie odszkodowania i puścili w skarpetkach firmy produkujące szczepionki.
                      Czy widziałaś ludzi z marskością wątroby? Zapewne nie, ja oglądam ich każdego dnia. Kilka lat temu zmarł na marskość wątroby mój kolega, który zaraził się od pacjenta WZW C ( nie ma szczepień).
                      Prowokowanie losu to uniaknie szczepień. Można całe lata spacerować po drodze w kamizelce odblaskowej i nie wpaść pod samochód i pewnego dnia w tej samej kamizelce ulec wypadkowi. Mozna całe życie się nie szczepić i nie zachorować i razu pewnego zetknąć się z chorym i/lub nosicielem i "załapać się" na ciężką chorobę.
                  • gfizyk Re: ja wprawdzie szczepie 07.01.11, 10:44
                    Już gdzieś czytałem Twoje chwalenie się tytułami naukowymi.
                    w związku z tak olbrzymim doświadczeniem, może wypowiesz się w innym wątku na tym forum - dotyczącym stopnia znajomości karmienia piersią?
                    Kwestia dotyczy głównie lekarzy pediatrów - Twoich Kolegów, babci, etc...

                    w końcu jesteś na forum o karmieniu piersią, więc może wypowiesz się w końcu w wątku dotyczącym Twojego zawodu.

                    To byłoby ciekawe.
                    Bo czytając Twoje wypowiedzi na "domowym" i tutaj czuję się jak bym czytał reklamówkę szczepionek z zastosowaniem prostej socjotechniki - poparcie "autorytetów".

                    Z niecierpliwością czekam na Twoje wypowiedzi w tamtym wątku.
                    • protozoa Re: ja wprawdzie szczepie 07.01.11, 16:20
                      Chyba trudno Ci będzie znaleźć większą zwolenniczkę karmienia piersią niż mnie. Uważam, że pokarm matki jest najzdrowszy, najlepszy, najwygodniejszy pod każdym względem - dla dziecka, matki i.....całej rodziny. Jest bardzo mało bezwzględnych przeciwwskazań ( chyba tak naprawdę tylko nosicielstwo wirusa HIV).
                      Przy czym karmienie wyłącznie (sic!) piersią do 8-9 miesiąca życia dziecka jest najbardziej fizjologiczne i optymalne. Potem trzeba bardzo powoli wprowadzać nowe pokarmy, konsystencje i skontrolować poziom żelaza w surowicy. Wiadomo, że w mleku kobiecym żelaza jest niewiele i zachodzi zakłócenie równowagi między popytem a podażą. I wtedy występuje anemia, przez niektórych pediatrów zwana wręcz anemią fizjologiczną. Dziwnie to brzmi i nie jest to do końca naukowy termin. Wracając jednak do meritum. Po mniej więcej 3 kwartałach życia dziecka i wprowadzeniu nowych pokarmów absolutnie nie nalezy rezygnować z piersi. Część dzieci w sposób naturalny odrzuca cyca, ale znakomita większość ( o ile nie przeszkodzą im w tym matki - niektóre barbarzyńskimi metodami smarując brodawki np. musztardą czy cytryną) dalej ssie.
                      Oczywiście im starsze dziecko tym bardziej zróznicowana dieta. U tych w okolicy 2-3 lat pierś służy za smoczek, uspakajacz, pocieszyciel i nie sposób nie dostrzegać walorów natury psychicznej dla malucha w tym wieku.
                      Sama karmiłam bliźniaki(!) przez prawie 3 lata. W domu nie miałam butelki, smoczków, mleka modyfikowanego. Chociaż sorry - mleko modyfikowane nabył mój mąż bojąc się, że po powrocie ze szpitala- i cesarskim cięciu- nasze bliźniaki moga byc głodne. Mleko straciło ważność i nieodpakowane wylądowało w smietniku.
                      Pod koniec karmienia dzieci ssały tylko w nocy. Powoli, nosząc się z zamiarem pójścia do pracy i dyżurowania, ograniczałam także nocne posiłki. Aż pewnego dnia "zapowiedzieliśmy" atrakcję - nocowanie u dziadków bez mamy. Synowie ubóstwiali coraz to nowe atrakcje. A nocleg bez mamy u babci, o której wiedzieli, że nie ma cyca pełnego mleka, niewątpliwie należał do ciekawych. I zapomnieli o cycu. Co prawda w domu nieco marudzili, ale zmienilismy wieczorne przyzwyczajenia i odstawienie odbyło się bez problemów.
                      Jestem orędowniczką zasady "cyc i nic" - co najmniej do końca 3 kwartału życia dziecka, a naturalnego karmienia minimum przez 2 lata.
                      P.S. Co nie oznacza, że w nie mniejszym stopniu jestem zwolenniczką szczepień. Nie widzę tu związku.
                      • gfizyk Re: ja wprawdzie szczepie 07.01.11, 19:35
                        nie zrozumiałaś mnie Protozo. Zwróciłem na Ciebie uwagę, ponieważ pojawiłaś się na tym forum (na którym czuję się jak u siebie). I od razu pomyślałem, że możesz mi (nam) napisać skąd się bierze wiedza (a raczej niewiedza?) u Twoich kolegów po fachu w temacie laktacji. Jest tu "wierzchu" taki fajny watek o lekarzach (głównie pediatrach), nie mających pojęcia n/t. Jest też kwestia kształcenia (teraz, nie 30 lat temu) w tym temacie. Zapraszam do wypowiedzenia się (a może już to zrobiłaś?, bo jeszcze nie czytałem).
                        Co do szczepień porąbane prawo w naszym kraju jest takie, że jedna ustawa umożliwia rezygnacją ze szczepień za wyjątkiem stanu wyjątkowego, niestety druga ustawa nakazuje tę czynność. Ja się powołuję na jedną ustawę, sanepid powołuje się na inną. I tak gramy sobie w ping-ponga.
                        Mam nadzieję, że w końcu prawo się zmieni i rodzic będzie miał prawo wyboru.
                        A co do szczepionek - mam podobne zdanie jak 70% forumek. Jestem przeciw większości szczepionek.
                        • protozoa Re: ja wprawdzie szczepie 07.01.11, 19:46
                          Nie znam tego wątku. Gdy byłam na studiach tarły się dwa nurty: zwolenników karmienia piersia i zagorzałych przeciwników. Starcia niczym na ringu.
                          Gdy moja mama ( rocznik 1944) kończyła studia panował model kolektywizacji ( złobki) i jak najszybszego powrotu do pracy, przez co zaniechania karmienia. A mimo to moja mama wręcz zabroniła kupować butelek, mleka modyfikowanego itd.
                      • gfizyk Re: ja wprawdzie szczepie 07.01.11, 19:40
                        A jednak się nie wypowiedziałaś. Zawiedziony jestem. Może podpowiem Ci tytuł watku:
                        "I znowu mądry lekarz..."

                        Być solidarność z kolegami-nieukami nie pozwala Ci się wypowiedzieć. wink

                        Mimo wszystko liczę na Ciebie. gdzie nie czytam, tam masz znakomite zdanie o lekarzach.... ;-p

                        Ale milczenie też zrozumiem ....
                    • protozoa Re: ja wprawdzie szczepie 24.01.11, 13:20
                      Wszystko zalezy od tego w jakim jesteście wieku, czy nalezycie do gatunku podrózników , co robicie zawodowo itd.
                      Na pewno warto zaszczepić się przeciw WZW A. Starczy na 15-20 lat - według obecnej wiedzy, ale trzeba to sprawdzać. Żółtaczka pokarmowa jest wszechobecna i daje powikłania.
                      Jesli od ostatniego szczepienia Td minęło 8-10 lat to warto zaszczepić się Boostrixem Polio ( tężec, błonica, krztusiec i polio). Teraz wiest znów dość dużo zachorowań na krztusiec. A polio mozna przywlec choćby z Afryki- niekoniecznie tej czarnej, dalekiej.
                      Jeśli wyjeżdżacie do krajów b. ZSRR czy basenu Morza Śródziemnego to polecam dur brzuszny.
                      W Polsce - "kleszcze". Są wszędzie - w parku, lesie i nie tylko na Mazurach. Szczepionka NIE chroni przed boreliozą ( też roznoszona przez kleszcze), ale przed zapaleniem opon mózgowych.
                      Jesli jesteście poniżej 25-28 lat albo , znów, nalezycie do turystów - warto pomyślec o meningokokach. Są rózne szczepionki - trzeba zastabnowić się, która jest dla Was lepsza - czy zabezpieczająca tylko przed C czy AiC.
                      Zawsze grypa!
                      U ludzi starszych ( powyżej 60-65 roku życia pneumokoki).
                      I kilka wskazówek.
                      1. ZAWSZE przed szczepieniem trzeba się zbadać. Nie można mieć infekcji albo podejrzenia graniczącego z pewnością, że się niebawem infekcja pojawi ( np. chory w domu).
                      2. Nie szczepić się przeciwko kilku chorobom naraz ( nie dotyczy szczepionek skojarzonych np. tężec, błonica, krztusiec, polio czy WZW Ai B).
                      3. Po szczepieniach przez 2-3 dni nie szaleć, nie narażąć się na kontakt z chorymi itd.
                      4. Nie szczepić się tuż przed wyjazdem.
                      5. Jesli szczepienie składa się z kilku dawek ( np. kleszcze czy WZW) bardzo skrupulatnie przestrzegać terminów kolejnych szczepień.
                      6. Jesli nie ma nożna na gardle - wyjazd- rozpisać szczepienia tak, aby między poszczególnymi przypadały co najmniej 5-6 miesięczne przerwy. Np. wczesną jesienią grypa a na wiosnę I dawka kleszczy.
                      My jesteśmy naprawdę "wyszczepieni" i..... nie chorujemy.
                      Mamy na co dzień do czynienia z chorymi na grypę, podejrzewam, że i krztusiec, nosicielami WZW B, chodzimy do lasu ( kleszcze), sporo jeździmy - w tym w bardzo egzotyczne miejsca- i jak dotąd ( odpukać) nie mieliśmy zmarnowanego urlopu.
                      U nikogo, nigdy nie wystąpiły ani powikłania ani działania uboczne jakiejkolwiek szczepionki.
        • 3-mamuska Re: ja wprawdzie szczepie 07.01.11, 19:37
          terpuka napisała: > diagnoza o autyzmie była trochę na wyrost, (zaczął mówić jak miał 4 lata po int
          > ensywnej rehabilitacji)
          A co to za stwierdzenie,myslisz ze osoby z autyzmem to nie mowia do konca zycia?
          U dzieci z autyzmem nie chodzi tylko o mowe, ale o inne zachowania,co w polaczeniu z brakiem mowy,lub pozna mowa moze swiadczyc o autyzmie.
        • dasia_23 Re: ja wprawdzie szczepie 18.01.11, 13:01
          Pytają bo jest taka powszechna opinia. Już udowodniona, ze lekarz szerzacy tą opinię był oszustem i pracował dla rodziców walczących z koncernem farmaceutycznym. Szczepienia nie wywołuja autyzmu. Autyzm to kwestia troszkę innej pracy mózgu niż typowa. Autyzm jest najprawdopodobniej genetyczny - trwają badania w CZD (czas trwania 2008-2012).
          Mój autystyczny synek mówi, śpiewa i się przytula, ale ma inne cechy autyzmu. Był szczepiony. Córka tez była - cech autyzmu nie ma.
          Czy szczepić, czy nie - decyzja rodzica i pediatry. Ale błagam nie straszcie się tym autyzmem, bo wiele chorób może w powikłaniach uszkodzić mózg - i skutki też będą straszne.
          Ja zawsze oceniam skutki ewentualnej choroby i stan zdrowia mojego dziecka plus tryb życia plus podatność rodzinna na niektóre choroby.
    • froobek Re: a czy ktoś nie szczepi? 05.01.11, 20:51
      Nie zaszczepiłam przy urodzeniu. Nie wyobrażałam sobie, żeby zrobić coś takiego! Zwłaszcza Euvaksem, który jest na państwowych prodówkach. Do izby przyjęc do porodu wkroczyłam z oświadczeniem podpisanym przeze mnie i przez męża, ze sie nie zgadzamy. Te pierwsze szczepienia (zastępując Euvax Engeriksem) zrobiłam w wieku trzech tygodni i uważam, że to było grubo za wczesnie, teraz zaczęłabym cokolwiek w drugim-trzecim półroczu. potem robiłam po kolei szczepienia z kalendarza, jednak odwlekając każde choć trochę (im dojrzalszy układ nerwowy i im większa masa, tym mniejsze zagrożenie). Głupia, dałam się namówić na szczepionke skojarzoną (choć wiem doskonale, dlaczego nie powinno sie ich robić) i w wieku 6 m-cy moje dziecię zaliczyło hospitalizację z powodu poważnej neurologicznej reakcji niepożądanej na Infanrix IPV Hib. o d tej pory zgodę na każde szczepienie wyraża neurolog. Żadnych skojarzonych, ani więcej niż jednej w tym samym dniu, odstepy co najmniej 6 tygodni (oczywiście robię więcej). Dorobiłam na razie (21 m-cy) trzecią dawkę żółtaczki oraz Hiberix, teraz przd nami DTP czyli to, co najpewniej spowodowało tamta reakcję. MMRu nie zrobiliśmy i raczej nie zrobimy.

      Dziwicie się, że w ogóle zaczęłam szczepić? Ja też smile Po prostu od pewnego momentu moja intuicja mi mowi, że juz mogę. Uważam, że bezwzglednie nalezy wstrzymac sie od szczepień w pierwszym półroczu.
        • klarci Re: Froobek 07.01.11, 00:15
          natomiast faktycznie, nawet nasza pediatra uczuliła na to, aby nie łączyć infanrixu z niczym innym i ogólnie podawaniu szczepionek w odległości nie mniejszej niż 6 tygodni - a wiem, że jest to najgminnie łamane i tak znam przypadki, gdy: infanrix+pneumokoki+rota podawane, lub infanrix+pneumokoki+odra/świnka/różyczka podawane są razem - dla mnie to już igranie z ogniem uncertain
          • fizula Re: oczywiście więcej zastanowienia nie zaszkodzi 07.01.11, 01:05
            A już zupełnym "cudem na kiju" jest szczepionka p/gruźlicy podawana od razu po urodzeniu. Ciekawe, że identyczną szczepionkę podaje się dorosłemu. Wystarczy porównać sobie masę dorosłego a noworodka, żeby złapać się za głowę, ile dostaną do krwi nasze dzieci adjuwantów, konserwantów czyli jednym słowem trucizn. Podobnie z wieloma innymi szczepionkami.
            Lekarze nie rejestrują powikłań poszczepiennych? Bo są na nie głusi, nie przyjmują ich do wiadomości, nie zgłaszają dalej (bo to wymaga wysiłku). Ale wystarczy przejrzeć piękny akademicki podręcznik "Wakcynologia", by się przekonać, że tych powikłań jest wymienionych całe strony. Oczywiście informuje się tylko o jednym, bo po co wnikać głębiej, niepokoić rodziców: możliwa gorączka.
            Tak jak ruch anty-szczepionkowy często bezkrytycznie jest nastawiony przeciwko szczepionkom, tak lekarze bezkrytycznie pro-szczepionkowo. Kto by zresztą uczył myślenia lekarzy, skoro tyle zakuwania na tej uczelni, tyle się trzeba nauczyć dogmatów szczepionkowych.
            Nie jestem ani całym sercem przeciwko szczepionkom ani za szczepionkami, ale ten bezkrytycyzm lekarzy jest dla mnie uderzający, nieprzyjmowanie przez nich żadnych innych argumentów poza firmowanymi przez producentów (powyżej).
          • froobek Re: Froobek 11.02.11, 23:30
            Po pierwsze szczepionki skojarzone są od niedawna na rynku, a szczepionki są ogólnie najgorzej zbadanymi farmaceutykami - w zasadzie można powiedzieć, że to nasze dzieci są populacją badaną w III fazie, nie IV. Starsze, lepiej poznane, są wbrew pozorom bezpieczniejsze.

            Po drugie, jeśli wystąpi reakcja niepożądana, nie będziesz wiedzieć, po czym. W skrajnym przypadku nie podasz już nigdy szczepionki przeciw żadnemu z tych patogenów - a może mogłabyś podawać wszystkie poza jednym, który zaszkodził. Nie to, żeby mnie to osobiście martwiło, przeciwnie smile ale jak ktoś jest mocniej za szczepieniami, to ten argument powinien przemawiać smile Z tego samego powodu nie powinno się podawać trzech szczepionek w jednym dniu, tak jak to wynika z kuriozalnego polskiego kalendarza (w wieku 18 m-cy).

            Po trzecie na zdrowy babski rozum, czy to dobrze, jak organizm zmaga się na raz z kilkoma patogenami? Chyba nie bardzo.

            Po czwarte pani doktor specjalista od niepożądanych działań poszczepiennych, zbadawszy nasz przypadek, orzekła, że już nigdy skojarzonych - kategoryczny zakaz. Wszystko pojedynczo i w odstępach. To chyba coś oznacza? Oczywiście to zastrzeżenie nie dotyczy DTP/DT, bo tu nie ma alternatywy. Marzy mi się, żeby były oddzielne szczepionki na wszystko - to może bym nawet przeciw śwince zrobiła...
            • jemanja Re: Froobek 02.01.15, 11:56
              Ale są kraje, gdzie w kalendarzu obowiązkowych szczepień jest ich po kilka (dwie lub trzy, w tym skojarzona) na dawkę, wszystkie dzieci tak się szczepi i statystyki nie wykazują jakichś problemów typu częstsze zgony/problemy neurologiczne itd. W Irlandii w szóstym miesiącu dostaje się szczepionkę 6w1, pneumokoki i meningokoki C na jednej wizycie i nie słyszałam, żeby to powodowało więcej powikłań niż pojedyncze dawki.
    • salome81 Re: a czy ktoś nie szczepi? 11.01.11, 13:57
      Na porodowce pewnie jako jedyna nie zaszczepilam coreczki na gruzlice i zoltaczke. Przez te trzy dni w szpitalu maialam wrazenie, ze tylko moje dziecko nie placze, inne zanosily sie a matki nie potrafily je uspokoic i zawsze zaczynalo sie to kilka godzin po szczepieniu - jasne, ze to niczemu nie dowodzi, ze to nie naukowe badanie tylko obserwacja matki, jednak przemowilo to do mojej intuicji na tyle, ze nie zaszczepilam do dzis a coreczka ma juz 27 miesiecy.
      Ponadto nie wyobrazam sobie, ze mialabym zaprowadzic ja na szczepienie, przytrzymac na sile i pozwolic by jakas pani w fartuchu zrobila jej zastrzyk, czy to nie okrutne dla dziecka? Boje sie tego bardziej niz samych powiklan, gdyz wierze, ze corka jest na tyle zdrowa, e by sobie z nimi poradzila.
      Czytalam kiedys notatke prof. Wysockiego do wykladu o szczepieniach i przyznam, ze nie tylko nie przestraszylam sie, ze robie cos strasznego nie szczepiac,(pediatra z naszej przychodni mi nakazala czytac wysockiego, bo on ponoc kaze szczepic wszystkich na wszystko) ale z przytaczanych przez niego badan wynikalo raczej, ze moje dziecko nie nalezy do grupy ryzyka zachorowan na gruzlice, wzw, hib. reszty chorob poza odra tak sie nie boje. Gdyby byla dostepna szczepionka na sama odre i to bez rteci i jej pochodnych powaznie bym rozwazyla zaszczepienie, gdyz sam bylam szczepiona, a spotkalam sie z taka opinia, ze odpornosc na odre dziecko dziedziczy od matki jesli ta przechorowala, tzn, jesli te antyciala sa u matki to dziecko chorujac lepiej sobie z choroba poradzi nizli matka nie chorowala, bo byla zaszczepiona. Wydaje mi sie to logiczne.
      Jestem raczej zwolenniczka budowania odpornosci u dziecka i u siebie przez zdrowa rozgrzewajaca diete wg. pieciu przemian. Zdrowy organizm lepie sobie radzi z chorobami, na ktore jest narazany z zewnatrz. Dzieki tej diecie udalo mi sie wyleczyc dziecko z alergicznego duszacego kaszlu, choc pediatra, ktory uchodzi za jednego z najlepszych w Koninie powiedzial, ze jedynie leki wziewne dadza ulge. Nie wierze juz lekarzom, wydaje im sie, ze tylko leki i szczepionki daja zdrowie, o diecie nie mowia i nie wiedza prawie nic, w gabinetach rozdaja cukierki!
      • protozoa Re: a czy ktoś nie szczepi? 12.01.11, 09:07
        Zacznę od końca - oczywiście, że nalezy dbać o zwiększenie odporności człowieka ( nie tylko dziecka), a człowiek odporny rzadziej i lżej choruje. I to chyba jedyna rzecz, z którą się z Tobą zgadzam. No, może oprócz diety, która jest ważna, ale nie trzeba jej demonizować.
        Należę do ludzi bardzo odpornych. Moje, dorosłe już dzieci, też niewiele chorowały. W zasadzie przez ponad 20 lat zycia obyły się bez antybiotyków ( jeden z synów brał je raz gdy miał ewidentne wskazania - angina). W moim ( lekarskim) domu od zawsze zwracało się uwagę na kilka czynników, które z bardzo dobrym skutkiem powodowały, że unikamy chorób.
        1. Higiena. Mamy nawyk mycia rąk kilkanaście razy dziennie. Zmieniamy bardzo często pościel, ręczniki, ścierki, blaty w kuchni są co najmniej 2 razy na dobę zmywane itd. Nie ma zwyczaju picia z cudzych kubków, a naczynia zmywa się w zmywarce w najwyższej temperaturze.
        2. Unikamy ludzi zainfekowanych. Nie zawsze jest to możliwe z racji zawodowych, ale staramy sie nie kontaktować się z osobami przeziębionymi, kichającymi- a jeśli już to zaraz myjemy ręce i twarz.
        3. W mieszkaniu jest stale uchylone okno i nigdy nie ma zaduchu. Czyli innymi słowy wietrzymy.
        4. Staramy się choć na kilka dni wyjechać w góry na początku marca, spędzać aktywnie urlop .
        5. Dieta - jarzyny, owoce, ryby tak, ale bez przesady. Unikamy monodiety. Nie obżeramy się słodyczami, ale też ich nie unikamy. Gdy dzieci były małe nie znały smaku cukierków, lizaków itd, ale czasem jadły kostkę czekolady.
        6. Bardzo długo, bo 3 lata karmiłam moje bliźniaki piersią, ale i wtedy też nie stosowałam jakiej drakońskiej diety- jadłam to co lubiłam i na co miałam ochotę.
        7. Unikamy jak ognia zadymionych pomieszczeń i sami nie palimy papierosów.
        8. Ubieramy się adekwatnie do pogody unikając zarówno wyziębienia jak i przegrzania.
        9. Ruszamy się-zima narty, biegówki, gdy nie ma śniegu młodsi jogging starsi ( w tym ja) kije, obowiązkowo pływalnia, rower.
        10. ( dekalog niezamierzony) SZCZEPIMY SIĘ. Tak- według indywidualnego kalendarza, w zalezności od wieku.
        Nie jestem aż tak odważna, aby nie bać się innych chorób prócz odry. Po prostu widziałam zbyt wiele powikłań i nieszczęść związanych z przebytymi chorobami lub powikłaniami po nich. I zastanawiam się co jest okrutniejsze dla dziecka - zaszczepienie przez panią w białym fartuchu czy choroba.
        Oczywiście można być niezaszczepionym i nie zachorować. Podobnie jak mozna mieć wypadek samochodowy przy niezapiętych pasach i przżyć go, ba miec niewielkie obrażenia. Mozna jeżdzic na nartach bez kasku i nie mieć urazu. Można zostawić otwarte drzwi i nie zostać okradzionym. Można iść na egzamin nie przygotowanym i go zdać itd. Tylko po co ryzykować?
        Wiem, i napisałas o tym dość wyraźnie, że istnieje lęk przed szczepieniami spowodowany niechęcią do zadania dziecku bólu w wyniku iniekcji. Tym nie mniej czasem ból trzeba zadać, żeby potem nie cierpieć.
        Leki - leczą, gdy człowiek zachoruje.
        Szczepionki - zapobiegają.
        Dieta wspomaga, ale jest tylko "czynnikiem" pomocniczym.
        Ja wierzę fachowcom. Gdy mam( tak jak dziś) remont mieszkania nie wymądrzam się na temat farb, podkładów, lakierów czy szyn, bo zwyczajnie sie na tym nie znam.
        Gdy szwankuje mój samochód, pralka czy zmywarka nie manipuluje przy nich tylko oddaję w ręce zaufanego mechanika. I jak dotąd nieźle na tym wychodzę, choć niekoniecznie najtaniej. Pewnie, że stawiając na drabinie męża i synów miałabym pomalowane mieszkanie za cenę farby, ale zapewne krzywo, ze smugami i nietrwale.
        • salome81 Re: a czy ktoś nie szczepi? 13.01.11, 18:58
          Oczywiscie, ze zdrowie to nie tylko dieta, ale i sen i ruch i w duzej mierze psychika jak i geny naturalnie. Co do przesadnej higieny jak mycie rak kilkanascie razy dziennie, to mam inne zdanie. Uwazam, ze dziecko powinno uodparniac sie na bakterie i wirusy, podchodze do tego jak do naturalnej szczepionki, pozwalam coreczce bawic sie z przeziebionymi dziecmi, raczkowac w piaskownicy i o dziwo nigdy sie nie zarazila, za to katar i kaszel pojawial sie jakby z nikad, bez kontaktu z chorymi.
          Dieta jest czynnikiem nadrzednym, bo to co jemy buduje nasza tkanke, daje nam energie. Rowniez to co je matka karmiaca jest bardzo wazne, bo jak moze miec pelnowartosciowy pokarm skoro nawet sobie nie dostarcza odpowiednio duzo energii - mleko matki to nie cudowny pokarm - tak jak liczy sie to czy matka pali papierosy czy pije alkohol tak samo liczy sie to, czy objada sie owocami i slodyczami i je za duzo kurczakow i produktow z bialej maki, czy moze odzywia sie bardziej swiadomie - jednak skad ma o tym wiedziec, skoro nikt - a powinien to byc wlasnie lekarz - jej nie naprowadzi.
          Oczywiscie, ze niektore dzieci czy dorosli nie choruja, mimo, ze nie dbaja o diete - maja moze silniejsze geny, sa zdrowsi psychicznie, albo sa zdrowi ale do czasu... niestety nie wszyscy maja to szczescie. Jednak zdrowie mozna wspomoc, a najlatwiej i najszybciej wlasnie odpowiednim, zrownowazonym, rozgrzewajacym(to wazne w naszym klimacie) jedzeniem i nie sa to na pewno owoce jak piszesz - co niestety potwierdza moje przekonanie, ze lekarze, nie bardzo wiedza o tym co faktycznie pomaga i dlatego nie zgadzasz sie ze mna, bo prawdopodobnie nigdy nie przekonalas sie o tym na wlasnej badz na wlasnych dzieciach skorze. Ja sie przekonalam i przekonuje sie o tym bezustannie, bo moje dziecko je niezdrowe produkty, gdyz trudno jest czasem tego uniknac, i zmiany na skorze, jezyku, czy kaszel powracaja, jednak juz wiem jak leczyc, by w mgnieniu oka dziecku pomoc i nie sa to leki i higiena a wylacznie rozgrzewajace jedzenie i picie.
          Mamy inne doswiadczenie, ale nie tylko lekarze spotykaja sie z chorobami, bo choruje tak wiele osob, ze to naprawde nie trudno zaobserwowac jesli tylko jest sie otwartym.
          Analogie do fachowcow mnie osobiscie nie przekonuja, na samochodach tez sie nie znam, ale fachowcy tez czesto sa niedouczeni badz zachlanni badz leniwi i w kategoriach, ktore mnie interesuja lubie sie douczac, a wiedza na temat zdrowia jest w dziesiejszych czasach powszechnie dostepna, tylko trzeba wiedziec skad ja czerpac. Jako matka nie odpuszczam sobie w tej dziedzinie i to co moge zrobic w domu - robie i dziala i daje poczucie bezpieczenstwa mnie i mojemu dziecku i nie naraza na przykre i zbedne wizyty u lekarza, ktore wyrzadzaly memu dziecku jeszcze wieksza krzywdesad
          • protozoa Re: a czy ktoś nie szczepi? 17.01.11, 16:52
            Jak czytam o tzw. przesadnej higienie to biorą mnie diabli. Prawdopodobnie nalezysz do matek, które nie myją rak po wyjściu z ubikacji i/lub jedna ręką wycierają dziecku pupę a drugą dają jeść. I oby tylko tak, bo bywa, że ta samą.
            A potem ogromne zdziwienie skąd infekcje przewodu pokarmowego.
            Z tego co piszesz wynika, że nie masz bladego pojęcia jak działają szczepionki. Gdzieś cos przeczytałaś, nie zrozumiałaś, coś sobie dopowiedziałaś i uważasz się za ekspertkę.
            Nie masz też pojęcia o fizjologii - świadczy o tym akapit o" budowaniu tkanki".
            Oczywiście karmiąca matka nie może pić alkoholu w polskim tego słowa znaczeniu, palić itd, ale powinna mieć jak najbardziej urozmaicona dietę a nie coś bliżej nieokreślonego co nazywasz "dietą rozgrzewającą". Wyjasnij, o ile możesz, na czym polega taka karma.
            Ludzki organizm potrzebuje zróznicowanego posiłku- potrzebne są i węglowodany i tłuszcze i sole mineraine i białko i witaminy i cukry. Oczywiście są tłuszcze lepsze i gorsze, lepiej lub gorzej przyswajalne. Nie mozna rezygnować z jednego rodzaju tłuszczu ( piszę o tłuszczach, ale dotyczy to wszystkich rodzajów substancji) na rzecz drugiego. Wyjatek stanowią ludzie uczuleni na coś i wtedy rzeczywiście potrzebna jest dieta eliminacyjna. Np. dziecko uczulone na gluten musi byc na diecie bezglutenowej, ale kolega, który nie jest uczulony może wsuwac białe pieczywo bez szkody, byle nie w nadmiarze.
            Bardzo często organizm sam reguluje to co jest dla niego niezdrowe - człowiek po prostu nie lubi jedzenia, które mu szkodzi. Nie jest to reguła, ale często tak bywa. W owcach i jarzynach są witaminy- niezbędne i bardzo dobrze przyswajalne.
            Karmiłam piersią bliźniaki długo- bo aż 3 lata. Jadłam WSZYSTKO to na co miałam apetyt. Dzieci nie miały kolek, bólów brzucha, nieźle jak na blixniaki przybierały na wadze. Pamiętam, że pierwszym pokarmem innym niz moje mleko była bananowa papka rozcieńczona mlekiem z piersi. Potem papka z marchwi. Starałam się kupować produkty świeże, ale nie szalałam z tymi "ekologicznymi". Minęło nieco ponad 20 lat i jakoś moi synowie nie chorują. Byc może w duzym stopniu zawdzięczają to genom, być może dużej ilości czasu na świezym powietrzu i szroko rozumianej profilaktyce - w tym szczepieniom i unikaniu ludzi chorych.
            • salome81 Re: a czy ktoś nie szczepi? 20.01.11, 13:51
              Spokojnie... bez nerw paniusia, bez nerw...wink
              Miedzy kilkunastokrotnym myciem rak dziennie a opcja, o ktorej napisalas, jest jeszcze cos pomiedzy, do czego jak mniemam stosuje sie wiekszosc matek i pozostalych ludzi w naszej cywilizacji.
              Nie popadajmy w skrajnosci bo to zakrawa o paranoje...
              Niemniej ciesze sie, ze ty i czynni zawodowo lekarze z twojej rodziny szoruja rece co chwila, bo tak wlasnie powinni robic lekarze w pracy.
              W poniedzialkowej wyborczej prof . A Gladysz pisze:95% populacji mialo kiedys kontakt z nagminnie wystepujacymi pratkami gruzlicy. Ale nasze uklady odpornosciowe sobie z tym poradzilly. (...) Ale w momencie, gdy nastapi zalamanie naszego ukladu odpornosciowego: w skutek choroby, nowotworu, naswietlania promoeniami rentgenowskimi lub(...)HIV(...) moga wywolac gruzliczne zapalenie opon mozgowych, zaszkodzic nerkom...(...)drobnoustroje nieustannie sie mutuja by obesc bariery" - powstaja jeszcze bardziej niebezpieczne wirusy, te ktore opieraja sie wakcynologi, antybiotykom...
              Wniosek chronmy sie przed HIV i kila i wzmacniajmy odpornosc zdrowym stylem zycia: jedzenie, sen, sport, swieze powietrze, nie trujmy sie chemikaliami.
              "Obudzmy sie i docenmy to. co jest wokol nas, bo to absolutnie wszystko, czego potrzeba nam do zachowania zdrowia. Nie znajdziemy w laboratoriach rozwiazan na nasze cierpienia i choroby. Te rozwiazania sa w nas samych, w naszej otwartosci, szczerosci, zaufaniu i prostocie. To nie wirusy i bakterie nas niszcza, lecz nasza ignorancja i brak zaufania do tego, co zostalo nam ofiarowane, abysmy mogli zyc w zdrowiu.(...) samemu mozna decydwac o zdrowiu i dobrym samopoczuciu." A.Ciesielska, Filozofia Zdrowia
              Piszesz:
              > Oczywiście karmiąca matka nie może pić alkoholu w polskim tego słowa znaczeniu,
              > palić itd, ale powinna mieć jak najbardziej urozmaicona dietę a nie coś bliżej
              > nieokreślonego co nazywasz "dietą rozgrzewającą". Wyjasnij, o ile możesz, na
              > czym polega taka karma.
              Ktos kto chce sam znajdzie informacje. A jest to jak najbardziej urozmaicona dieta, o wiele bardziej niz powszechnie zalecaja mamom alergikow pediatrzy jako tzw. dieta eliminacyjna, z ktora nie ma nic wspolnego.
              Co do surowych owocow:
              "Owoce odswierzaja i wychladzaja cialo.W naszym klimacie o. nie sa podstawa pozywienia, jedynie jego bardzo cennym uzupelnieniem w porze letniej." A.Ciesielska

              Piszesz:
              ludzki organizm potrzebuje zróznicowanego posiłku- potrzebne są i węglowodany i
              > tłuszcze i sole mineraine i białko i witaminy i cukry.
              Nie wiem co masz na mysli wymieniajac na koncu cukry?weglowodany to cukry, ale po co powtarzasz? a moze chodzi ci o cukier - sacharoze?
              "Cukier jest bardzo szkodliwy, ma nature ochladzajaca, silnie zakwasza organizm, oslabia sledzione, trzustke, zoladek i watrobe oraz przyczynia sie do nadmiernego wydzielania sluzu w organizmie. Cukier jest potrzebny ludziom mieszkajacym w goracym i suchym klimacie, poniewaz dziala ochladzajaco i nawilzajaco"
              OD czasu do czasu jak np. raz w tygodniu slodycz (czekolada - manez) nie zaszkodzi, ale nie uzalezniajmy dzieci od slodyczy. A lekarze powinni uswiadamiac o tym rodzicow tymczasem wskazcie mi takiego lekarz, ktory pyta sie matki czy dziecko nie je za duzo slodyczy, owocow i soczkow?
              A witaminy sa w zupach gotowanych na kosciach i warzywach, np.witamianC:ziemniaki, kapusta, brokuly, brukselka, kalafior, papryki. Jako antyutleniacz C jest jednym z kilku antyutleniaczy, nie najwazniejszym.
              Niepotrzebnie sie tak dajesz diablu poniesc, bo mozliwe, ze dieta, ktora uwazasz za zdrowa jest zblizona do tej rozgrzewajacej, interpretujesz na wyrost. Skad o tluszczach? JA cos pisalam? Sama sie nimi nie przejmuje, nie jem tluszczow trans i unikam fastfodow, bo tam smaza frytki w temp powyzej 140 stopni a to juz przy olejach roslinnych jest szkodliwe i tyle.
              Wiem, ze generalizuje piszac, ze wszyscy lekarze sa fe... Zakladam jednak, ze forumowicz zdaje sobie z tego sprawe, nie bierz tego protazo osobiscie. Mam swietnego dentyste!wink

              A co do ekologii to pamietaj, ze 20 lat temu w pl wszystko bylo ekowink


              • protozoa Re: a czy ktoś nie szczepi? 21.01.11, 07:59
                Albo celowo wypaczasz albo nie rozumiesz wypowiedzi prof. Gładysza. Cóz, tak bywa.
                Każdy(!) normalny człowiek, nie brudas myje ręce kilkanaście razy dziennie. Minimum to:
                po każdorazowym wyjściu z ubikacji, przed kazdym posiłkiem, zwykle także po posiłku ( tyle, że z innych powodów), przed przygotowaniem posiłku, po każdym powrocie do domu . Bywa, że zwyczajnie czyms sie zabrudzą - pastą do butów, klejem itd. Jeżeli matka zajmuje się także dzieckiem jest norlane, że myje ręce po jego wyjściu z ubikacji itd. Wychodzi kilknanaście razy. No chyba, że Ty jedną ręką wycierasz dziecku pupę a druga przygotowujesz rozgrzewający posiłek.
                "Rewelacje" A. Ciesielskiej są dobre dla maluczkich. Oczywiście, że objadanie się słodyczami przynosi więcej szkody niż pożytku, ale równie szkodliwe są zupy gotowane na kościach.
                P.S. Nie rozumiem aluzji o dentyście, chociaż biorąc pod uwagę Twoją wiedzę ( choćby znajomość ortografii - vide "świerze" , nie znasz słowa protozoa. Idź więc gotować rozgrzewającą zupę, bo tylko tam sięgają Twoje horyzonty umysłowe.
                    • gfizyk Re: ZASADY KULTURY i WZAJEMNEGO 22.01.11, 19:39
                      pozwolę sobie zauważyć, że
                      - niewłaściwe jest zwracać uwagę na błąd rozmówcy,
                      - jako jedyna zwyzywałaś forumkę i wysłałaś ją do kuchni,
                      - ...
                      rozumiem, że jeżeli nie jesteś w stanie przekonać kogoś do swoich racji, to próbujesz zmniejszyć autorytet tej osoby.
                      Tak więc zgadzam się z Monicusem.
                      Tobie protozo proponuję raz jeszcze przeczytać swojego posta. Weź też pod uwagę, że kultury nie nabiera się wraz z tytułami, a człowieka kulturalnego rozpoznaje się w sytuacjach trudnych.

                      A teraz mały OT:
                      Przy okazji - widzę nadal trudność w odnalezieniu wątku, choć podałem ci tytuł.
                      I Ty chcesz mi wmówić, że niektórzy lekarze to fachowcy?
                      Przy okazji - jak mogą być na studiach dwie frakcje - za karmieniem i przeciw. Rozumiem, że frakcja "przeciw" to nieuki, które nie czytają nic poza podręcznikiem, a "ZA" - to nieliczne wyjątki, które chciały swą wiedzę poszerzyć. Rozumiem, że byłaś w drugiej grupie. Ale 95% Twoich kolegów - niestety w pierwszej.

                      Taki mały OT w odpowiedzi na Twojego posta.
                      EOT
                • salome81 Re: a czy ktoś nie szczepi? 21.01.11, 14:30
                  Forumowe wycieczki personalne sa niezwykle kuszace, w bezpieczny sposob mozna powyzywac swoja zlosc, w sumie zdrowsze to niz wyladowywanie sie na bliskich lub tlumienie w sobie swych negatywnych emocji. Ja jednak odpuszcze sobie, bo zbyt cenie to forum i nie chce go zasmiecac. skupie sie zatem na merytorycznej wymianie zdan, moze komus sie cos z tego przyda, bo to wazny temat dla naszego zdrowia.

                  Co do zup gotowanych na kosciach to istotnie mozna sie doczepic, gdyz podjelam temat powierzchownie. Faktycznie zupy gotowane na tlustych kosciach wieprzowych, na tlustych kurach, kaczkach zjadanych w nadmiarze sa szkodliwe. Powinnam zaznaczyc, ze chodzi mi o kosci i mieso z cieleciny, mlodej wolowiny, indyka - takie dlugo gotowane wywary z dodatkiem warzyw, kasz i przypraw to podstawa w zywieniu dzieci (doroslych rowniez).

                  Poprawie sie rowniez odnosnie opini, ze prof. Gladysz mowi, ze to przez wakcynologie drobnoustroje sie mutuja tak, ze nie ma przeciw nim broni - tu pomylilam slowo wankomycyna z wakcynologia - sorry. Gladysz mowi o nadmiernej chemizacji populacji za sprawa lekow - o szczepieniach nie bylo. To moja nadinterpretacja ale chmizacja to dla mnie tez szczepienia. W wywiadzie jest o tym, ze na gruzlice choruja najczesciej ludzie z HIV czyli o obnizonej odpornosci a nie zdrowi ludzie, nie ma wiec co tak panikowac, bo mikroby zyja wsrod nas od naszego powstania i jak wykazuje Gladysz chemia z nimi nie wygramy a wrecz przeciwnie.
                  Skupmy sie raczej na tym jak bez nadmiernej inwazji w swoj organizm jak i cale srodowisko - czym niestety jest chemizacja z laboratoriow - dbac o swoja odpornosc, a to moze zrobic kazdy w swoim wlasnym domu.

    • nurfe Re: a czy ktoś nie szczepi? 13.01.11, 09:25
      Berbecie mi tu porządnie dovczytać i napisać nie daja, ale:
      nie szczepię.
      Starsza (2,5 roku) po szczepieniu w 6 tyg na dtp miala objawy neurologiczne. Wbrew lekarce i innym madrym przestalam ja szczepic.
      Mlodsza, 7 m-cy, urodzona w domu w ogole nie jest szczepiona.
      • zmorapotwora Re: a czy ktoś nie szczepi? 13.01.11, 09:47
        a ja szczepie szczepiłam i bede szczepic. Nie rozumiem zupełnie leku przed szczepionkami, o wiele b balabym sie powiklan gdybym nie zaszcepiła. wierzę w medycynę, może dlatego ze kilka razy ;postep w medycynie uratowal zycie mojego taty.
        A co do koncernow to bez przesady nikomu nie oplacoloby sie podawac spoleczenstwu trucizny, za duze ryzyko.
        Ale to moje zdanie, szanuje zdanie tych obawiajacych sie. Moj dzieciak szczepionki znosi doskonale-poki co i odpukac. Pewno tez daletgo nie ma we mnie obawy
        • misanka Re: a czy ktoś nie szczepi? 13.01.11, 15:08
          > a ja szczepie szczepiłam i bede szczepic. (...)
          > Ale to moje zdanie, szanuje zdanie tych obawiajacych sie. Moj dzieciak szczepio
          > nki znosi doskonale-poki co i odpukac. Pewno tez daletgo nie ma we mnie obawy

          ja się pod tym też podpiszę
          moje dziecko bardzo dobrze zniosło wszystkie szczepienia
          miałysmy trochę problemów z zaszczepieniem na odrę świnke różyczkę, bo z powodu alergii na jajo bano się zaszczepić w rejonowej przychodni, musiałysmy jeżdzić do szpitala daleko, daleko i długo na szczepienie czekać
          ja dodatkowo zafundowałam swojemu dziecku (po 2 latkach) na pneumokoki, przed puszczeniem do przedszkola

          jakby u nas po szczepieniach były problemy, też bym się kolejnych bała
          i wierze też w słuszność szczepień masowych - pracowałam ze 2,5 roku na Akademii Medycznej w Kat. Mikrobiologii, wprawdzie tylko jako technik, ale trochę wiedzy odnosnie zagrożeń ze strony chorób zakaźnych mimochodem zdobyłam
          • mojewariactwo Re: a czy ktoś nie szczepi? 17.01.11, 14:16
            hmm dzięki za odzew, duskusja podzielona i dość ostra. Mam kolejne pytanie.. a mianowicie czy nie czepiają się w panstwowych przedszkolach, że Wasze dziedzi są nieszczepione?przy przyjmowaniu oglądają przecież książeczkęszczepień, tak?
            • protozoa Re: a czy ktoś nie szczepi? 17.01.11, 16:55
              Gdybym była matką przedszkolaka na pierwszym zebraniu zgłosiłabym taki postulat, a jeśli by to nie poskutkowało pisała pisma gdzie się tyko da ( właściciela, organu założycielskiego, sanepidu, itd) - stawiając u dołu przy podpisie pieczątkę lekarską. Kopia oczywiście do dyrektora/właściciela.
              • klarci Re: a czy ktoś nie szczepi? 18.01.11, 13:35
                tak ciężko znieść, że inni mają inne doświadczenia i uszanować to ??
                bo nie kumam o co Ci chodzi
                skoro tak wierzyz w szczepionki i im ufasz, to nie masz się czego obawiać prawda, chyba, że jednak nie do końca wierzysz ....
                • kaeira Re: a czy ktoś nie szczepi? 21.01.11, 10:13
                  klarci napisała:
                  > tak ciężko znieść, że inni mają inne doświadczenia i uszanować to ??
                  > bo nie kumam o co Ci chodzi
                  > skoro tak wierzyz w szczepionki i im ufasz, to nie masz się czego obawiać prawda, chyba, że jednak nie do końca wierzysz ....

                  Sądzę, że chodzi jej o tzw. herd immunity, czyli odporność stadną.
                  W skrocie, chodzi o to, że
                  1) ani szczepionki ani przechorowanie nie dają stuprocentowej odporności. W przypadku szczepionek jest to zwykle 90-95 procent odporności.
                  2) zawsze będą jednostki,, które są nie zaszczepione, czy to z powodu tego że nie mogą z powodów medycznych, czy to dlatego, że przybyły z kraju, gdzie się nie szczepi, czy dlatego, że tego zaniedbano.

                  Jeżeli w danej populacji duży procent ludności jest zaszczepiony i odporny, populacja jest w dużej mierze chroniona przed roznoszeniem się choroby - w ten sposób chronione są także jednostki nieszczepione.
                  Tutaj można zobaczyć szacunkowy pułap, jaki w przypadku różnych chorób jest konieczny dla odpornosci stadnej:
                  en.wikipedia.org/wiki/Herd_immunity
                  Zwykle jest to ok. 80-90 procent.

                  Czyli: fakt, że czyjś przedszkolak jest nieszczepiony, bezpośrednio zagraża nie tylko mojemu szczepionemu przedszkolakowi (którego odporność odszczepionkowa jest dajmy na to 90%), ale mojemu niemowlakowi, które jeszcze nie przeszło pełnego cyklu szczepień, więc jest bardziej narażone, (a w przypadków takich chorób jak odra, na która szczepi się w drugim roku życia, nie jest odporne w ogóle).
                  Taki przedszkolak zagraża tez dzieciom, które szczepić się nie mogą, z upośledzonym układem immunologicznym - np. leczącym się na białaczkę.

                  A pośrednio, jeśli takich nieszczepionych przedszkolaków będzie w populacji więcej, obniżają one poziom odporności stadnej i przyczyniają się do częstszego występowania danej choroby.


                  Jak juz napisałam poniżej: w ostatniej ciąży miałam ospę - bardzo rzadki przypadek zachorowania po raz drugi. Takie zachorowanie jest tak rzadkie, że bardzo wiele źródeł pisze, że praktycznie się nie zdarza, a jedna pani pediatra przekonywała mnie, że to jest w ogole niemożliwe. Więc teraz jeszcze bardziej doceniam nawet te kilka procent czy nawet jeden procent zagrożenia zarażenia albo poważnych komplikacji po np. odrze - tzn. nie jest to sucha statystyka, to się faktycznie zdarza.
                  • klarci Re: a czy ktoś nie szczepi? 21.01.11, 23:26
                    dzięki za rzeczową odpowiedź smile

                    co do ospy - w pl nie jest obowiązkowa, więc o ile mieszkasz tu to nie było możliwości ochrony sad a przeżyć nie zazdroszczę - każdy z nas musi decydować za swoje dzieci, dlatego ja staram się zrozumieć każde ze stanowisk smile
                    • kaeira Re: a czy ktoś nie szczepi? 22.01.11, 11:31
                      klarci napisała:
                      > co do ospy - w pl nie jest obowiązkowa, więc o ile mieszkasz tu to nie było możliwości ochrony

                      Tu mieszkam, tu.
                      Ospa wietrzna akurat jest "obowiązkowa"/standardowa w bardzo niewielu krajach (US chyba?), tak że to był tylko przykład, nie chodzilo mi o ospę konkretnie.
    • kaeira Re: a czy ktoś nie szczepi? 18.01.11, 12:00
      Co do WZW B:

      Zwracam uwagę, że poziom higieny i brak świadomości personelu w polskich szpitalach powoduje, że zarażenie się żółtaczką WZW B w szpitalu jest u nas wręcz standardem.
      Dlatego na pewno nie ominęłabym tego szczepienia, ani bym go bez bardzo konkretnego wskazania nie odkładała - odpukać, ale dziecko zawsze może musieć zostać w szpitalu albo do niego trafić w okresie noworodkowym czy niemowlęcym.
      (z kolei gruźlicę uważam że można co najmniej sporo opóźnić).

      Cytat z dyskusji z forum PD:

      "Jako były pracownik służby - ochrony zdrowia, zdecydowałam się na wzw B w
      pierwszej kolejności. Reszta może poczekać. W polskich szpitalach panuje brud i
      syf. Lekarze głównie nie myją rąk, pielęgniarki, położne też zamiast myć ręce
      zakładają rękawiczki, nie odkażają rąk, bo płyny do dezynfekcji niszczą ręce.
      Dlatego w polskich warunkach wzw B obowiązkowo jak dla mnie." (987ania)

      "Straszne! Nie mieszkam w PL, byłam tutaj w szpitalu raz i byłam zaskoczona
      ciągłym dezynfekowaniem rąk. Nawet w toalecie dla pacjentek, przy przewijaku,
      wszędzie płyny do dezynfekcji w sprayu.
      A jakie oczy zrobił lekarz, gdy go spytałam czy mam się zaszczepić na wzw przed
      operacją. On autentycznie nie rozumiał co mi strzeliło do głowy!" (abiela)


      Jeszcze dodam, że po tym jak w ostatniej ciąży miałam ospę (bardzo rzadki przypadek zachorowania po raz drugi), którą na 99,9 procent złapałam w poczekalni IMiD pełnej dzieci) oraz mając w domu półroczniaczkę jestem o wiele wyczulona na choroby i szczepienia, oraz tzw. odporność stadną.
      Nie uśmiecha mi się sytuacja, w której np. starsza złapie w przedszkolu krztusiec (w końcu szczepionka pozostawia ok. 5-10 procent ryzyka zachorowania) od jakiegoś dziecka nieszczepionego, i przywlecze tpo do domu,l gdzie zarazi się niemowlę, które po dopiero 2 dawkach szczepionki ma jeszcze dość niską odporność.

      Jak wynika z powyższego, jestem zdecydowanie za szczepieniami, z zachowaniem świadomości tego, jakie dokładnie są przeciwwskazania, jakie są szczepionki (na przykład element krztuścowy pełnokomórkowy a bezkomórkowy) i tego, że polski kalendarz szczepień nie jest jedynym słusznym (a jednocześnie są przypadki w ktorych ma on swoje uzasadnienie (patrz wyżej WZW B)).

      Dodam, że u nas cała rodzina ( w tym wielu naukowców, m.in. mikrobiolodzy, biochemicy, lekarz, zoolog,) jest zdecydowanie za szczepieniami.
      Także nasza naturalnie i nieinwazyjnie lecząca, bardzo pro-DKP pediatra, której bardzo ufałam, była zdecydowanie za szczepieniami, także dodatkowymi.

      (Jeżeli chodzi o rota, zdecydowałam nie szczepić, bo dzieci na samej piersi, a takie dzieci są o wiele bardziej na rota odporne i lżej go przechodzą. Poza tym to jest zwykle stosunkowo mało niebezpieczna sprawa. I jeszcze to, że to dość nowa szczepionka, i wcale nie jest w kalendarzu "obowiązkowym" w wiekszosci innych krajów.)
    • poli07 Re: a czy ktoś nie szczepi? 22.01.11, 22:46
      odpowiem na pytanie watku wink

      Moje pierwsze dziecko bylo szczepione i nigdy nie wybacze sobie , ze zostalo zaszczepione od razu po urodzeniu na szczepionke z mega dawka rteci. Nie bylo szczepione tylko na MMR.
      Nastepne dziecko nie szczepie do 2 roku zycia , a pozniej tylko zapewne zoltaczka , reszty raczej nie warto szczepic. Co do badan i skutecznosci szczepionek, takze powiazania z autyzmem jest ich pelno i na peczki, pierwsze z brzegu , same fakty i liczby , ktorym trudno zaprzeczyc:
      www.theoneclickgroup.co.uk/documents/vaccines/Immunization%20Graphs%20PPT%20-%20RO%202009.pdf
      Tutaj takze troche danych i liczb:
      www.jut.pl/szczepienia.php
      A co jest niesamowite w Japoni przesunieto granice podawanie obowiazkowych szczepien u dzieci z dwoch miesiacy na dwa lata. Chyba raczej nie podejmuje sie takich decyzji bez powodu .......

      Co do autyzmy, kazde autystyczne dziecko ktore jest przebadane na ilosc metali ciezkich , ma strasznie wysoki poziom rteci w organizmie. Coz , ciekawe skad ta rtec znalazla sie w organizmie dziecka. Dzieci chorujace na autyzm maja zwolniony mechanizm wydalania metali ciezkiach z organizmu , co skutkuje zatruciem i uszkodzeniami mozgu. Tylko wstrzyknieta rtec bezposrednio do organizmu moze dac taki wysoki poziom rteci.
      Dziwne, ze rtec jest na pierwszym miejscu najgrozniejszej i najbardziej trujacej substancji na swiecie a my wstrzykujemy ja wlasnym dzieciom , takze noworodkom. Smutne sad
    • kasiaizuzia1 Głos wirusologa - immunologa 25.01.11, 07:54
      Witam
      Przeczytałam ten wątek pewnemu wirusologowi (immunolog, jeśli już się powołujemy na autorytety, człowiek z doktoratem nauk biologicznych, co prawda nie lekarz, ale pracujący w służbie zdrowia). Oto jego główne opinie (piszę jako parafrazy jego wypowiedzi, więc językiem mało fachowym, ale jestem humanistą i ta terminologia jest mi obca więc trudno zapamiętywana):
      1. Szczepić należy, ale nie można przesadzać, ponieważ jeśli będziemy szczepić na wszystko (gł. chodzi o grypę, czy rota, czyli popularne wirusy, których jest dużo i potencjalnie - dla osób o normalnej odporności nie są zbyt groźne), bardzo szybko dochodzi do mutacji tych wirusów i są coraz bardziej groźne (w końcu będą zabijać zdrowych, odpornych ludzi).
      2. Warto szczepić na choroby, które są groźne dla zdrowia, bądź często powodują groźne powikłania: polio (porażenie mózgowe), gruźlica (wciąż bardzo aktywna), odra, świnka, różyczka, tężec, czy WZWB (naprawdę bardzo groźna).
      3. Trzeba dbać o odstępy między szczepieniami i szczepić na możliwiej jak najmniej chorób za jednym razem (po pierwsze za względu na obciążenie organizmu - ale współczesne szczepionki są pod tym względem coraz bardziej bezpieczne, ale również dlatego że przy dużej ilości szczepionek na raz odpowiedź organizmu na nie jest znacznie mniejsze i obrona jaką dają też).
      4. Szczepić na choroby egzotyczne przy wyjazdach (inny klimat, często inna rasa, inna odporność, itp).
      5. Szczepić tylko osoby zdecydowanie zdrowe osoby.
      6. Powikłania (odczyny, autyzm i tak dalej) - podawanie wszystkich lekarstw jest zawsze obarczone powikłaniami, mniejszymi czy większymi, ale ZAWSZE. Pewne są udowodnione inne nie, trzeba się zastanowić co jest bardziej niebezpieczne: powikłania po szczepieniu albo po chorobie.
      7. Higiena - zdecydowanie tak, sterylność - zdecydowanie NIE. Odporność organizmu należy budować również w naturalny sposób stykając się r różnymi drobnoustrojami, a nie tylko w sposób sztuczny (czyli szczepionkami).

      Bardzo zainteresował mnie ten wątek, więc chciałam z zainteresowaniem go czytałam, i postanowiłam się podzielić się zdaniem, które wydaje mi się rozsądne.

      Serdecznie pozdrawiam

      PS. Lubię to forum, ale poszukiwanie spiskowej teorii dziejów wszędzie (na przykład w działalności form farmaceutycznych) przypomina paranoję, a tego nie rozumiem. (Ale to bardzo popularne w naszym pięknym kraju, więc nie powinnam się dziwić).
      • protozoa Re: Rozsądny - Głos wirusologa - immunologa 25.01.11, 13:13
        Zgadzam się, ale mam niewielkie zastrzeżenia.
        1. Sterylność jest mozliwa, i to nie do końca, na sali operacyjnej. Żyjąc w sposób naturalny stykamy sie z wirusami, bakteriami, grzybami itd- chocby dotykając klamek, biorąc do ręki pieniądze itd, ale ręce trzeba myć, ręczniki zmieniać, ścierki w kuchni wymieniać itd, bo polskie pojęcie sterylności niewiele ma wspólnego ze znaczeniem tego słowa.
        Nie uważam, żebym miała dom sterylnie czysty, ale dbam o higienę co przejawia się bardzo częstym myciem rak, zmianą obuwia, czystą łazienką, ubikacją, często zmienianą pościelą, recznikami, ścierkami itd.
        2. Grypa nalezy naprawdę do bardzo groźnych chorób. Może nie sama grypa, ale jej powikłania, które nie należą do rzadkich. Trochę inaczej patrzy na to biolog a inaczej lekarz. Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która od lat uważała, że nie nalezy się szczepić przeciwko "grypce". No i dopadło cała jej 3 osobowa rodzinę. Na szczęście bez powikłań, ale zmieniła zdanie na temat zasadności szczepień. To samo dotyczy rota. Choroba jest tak nieprzyjemna, że lepiej do niej nie dopuścić.
    • ph78 Re: a czy ktoś nie szczepi? 11.02.11, 22:55
      Ja nie szczepię.
      Zaszczepiłam tylko na WZW B z powodów wymienionych wyżej, ale dopiero po 3 mż i szczepionką bez rtęci. Dzisiaj być może zrobiłabym to jeszcze później, ale bałam się polskiej służby zdrowia.
      Chciałabym też zaszczepić przeciw gruźlicy, bo to wbrew pozorom często występująca choroba. Szkoda, że nie ma na nią skutecznej szczepionki.
    • esperling Re: a czy ktoś nie szczepi? 17.02.11, 11:12
      My również bez szczepień.Im wiecej wiem tym mniej mam wątpliwoście co do słuszności mojej decyzji.
      Coś ciekawego do poczytania na ten temat:
      medycynatybetanska.files.wordpress.com/2011/01/autyzm-szczepienia.pdf
    • jemanja Re: a czy ktoś nie szczepi? 05.12.14, 10:14
      A ja ma takie dziwne pytanie. Niby nie powinno mnie tu być, bo mój mały jeszcze roczku nie skończył wink Ale podczytuję i przygotowuję się do długodystansowego ssania.

      Myślę sobie: takie mądre z Was babki. Stosujecie się do najnowszych medycznych wskazówek dotyczących karmienia, znacie specyfikacje WHO, rzucacie najróżniejszymi skomplikowanymi nazwami białek i przeciwciał znajdującymi się w mleku matki. W takim razie dlaczego nie stosujecie się do zaleceń WHO dotyczących szczepień? Dlaczego czasami wierzycie, czasami nie wierzycie tej samej (!) organizacji? A może długie karmienie to też tylko bujda, bo lekarze zostali przekupieni przez producentów laktatorów i staników? Bzdura? Oczywiście, że tak. Taka sama bzdura jak to, że jakimś koncernom opłaca się przekupywać wszystkich absolutnie lekarzy na świecie, organizację ONZ, dziennikarzy i rządy żeby sprzedać te swoje szczepionki mimo protestów dzielnych "wiedzących co i jak". Podejrzewam, że są lepsze sposoby zarobienia milionów, naprawdę.

      Takie mądre z Was babki więc dlaczego w tym akurat wypadku wierzycie teoriom spiskowym i nie słuchacie lekarzy, autorytetów tylko głupot? Bo w rodzinie był przypadek autyzmu? Tak sądzę, że ten cały ruch wziął się stąd, że rodzice, których dzieci niestety są autystyczne szukali odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Dlaczego akurat moje maleństwo? I znaleźli dzięki Andrew Wakefildowi, którego badania (jedyne udowadniające związek), zostały sfałszowane a on sam skazany za nieetyczne poddawanie dzieci inwazyjnym badaniom (!). To jemu chcecie wierzyć? Pierwsze objawy autyzmu zazwyczaj zbiegają się w czasie ze szczepionką MMR, do tego po szczepieniu "żywą" szczepionką zazwyczaj dziecko jest inne, osowiałe, marudne, może gorączkować. No i mamy. Zatańczyliśmy i spadł deszcz, więc to nasz taniec go wywołuje!

      Nawet, gdyby szczepienia wywoływały autyzm, alergie czy co tam to ja to biorę. Bo zanim wymyślono szczepienia i tę odsądzaną od czci i wiary współczesną medycynę umieralność dzieci do 5go roku życia wynosiła prawie 50%. Nie miały autyzmu ani alergii - wkładano je do trumieniek i przysypywano ziemią. Przepraszam, ale chyba czasem trzeba coś takiego napisać, żeby paroma osobami potrząsnąć. W krajach trzeciego świata żyje mnóstwo matek, które dałyby wszystko, żeby mieć dostęp do takiej opieki zdrowotnej, tylu darmowych szczepionek co Wy. Ich dzieci chorują np na polio i jeśli przeżyją, to... cóż, można zobaczyć w google, jak teraz wyglądają. A Wy nie deceniacie tego, co mamy, więcej ,chcecie to zniszczyć.

      A najgorsze jest to, że robicie krzywdę nie tylko swoim dzieciom. One pewnie się nie rozchorują. Osłabiacie odporność populacyjną i robicie krzywdę innym dzieciom. Wszystkim. I swoim wnukom które, jeśli tendencja nieszczepienia się utrzyma, już mogą doczekać kolejnej epidemii. Moim wnukom też, niestety. Nie, nie robię tu apokaliptycznych obrazów - po prostu słucham specjalistów. Nie czuję się od nich mądrzejsza po przeczytaniu dwóch książek i czterech blogów.

      Polecam pierwszy obrazek i w ogóle cały tekst: sporothrix.wordpress.com/2014/10/26/antywacki-chwytaja-sie-brzydko/
      • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 05.12.14, 11:04
        Trolujesz?
        Idź na inne forum.

        Każdy ma swoje zdanie i swoją wolność na temat życia i zdrowia swoich dzieci.
        Twoje dziecko nie cierpiało na skutek NOP? Nie umarło? Ciesz się. I odczep się od innych.
        • jemanja Re: a czy ktoś nie szczepi? 05.12.14, 13:10
          Widzę, że jak ktoś ma inne zdanie, to od razu trolluje. Spoko, nie ma to jak rzeczowe argumenty. Widać, że zabolało i nie ma innej odpowiedzi? Nie miało zaboleć, chciałam rzeczowo i naukowo.

          Nigdzie nie pójdę. Jestem matką karmiąca i mam prawo czytać to forum. Chociaż wydawało mi się, że tu same życzliwe osoby ale chyba rzeczywiście się pomyliłam. Myślałam, że tu zostanę jak wszystkie moje koleżanki przestaną karmić i zostanę tylko ja, ale chyba nie po to jest to forum żeby się dodatkowo denerwować.

          A teraz pomyśl: jakaś matka mówi: wprowadziłam jabłuszko w 3cim miesiącu życia, przeszłam po 6tym na buteleczkę. Dziecko jadło, nie choruje, nic mu nie jest. Znajomy argument? Nie szczepiłam, dziecko zdrowe. Ten sam argument.

          A Twoje dziecko cierpiało? Przykro mi. Nikomu nie życzę chorego dziecka. Ale swojego zdania nie zmienię i się nie odczepię, bo ci inni nie dość, że krzywdzą własne dzieci to jeszcze moje i wszystkie dookoła (odporność populacyjna, puk, puk). Wisi mi to, że ktoś wierzy w UFO ale to akurat jest sprawa nas wszystkich.
          • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 05.12.14, 18:16
            Zgadzam się z lovage2 - chodziło mi o ton Twojej wypowiedzi. Nie o inne zdanie. Tylko próbę narzucenia swoich poglądów pod płaszczem naukowości.
            I zareagowałam jak zareagowałam.

            A, że akurat temat szczepień jest mi ostatnio bliski to i uzyskałaś taką odpowiedź.
            I ja akurat znam badania przeciwne do Twoich.
            Np. wpływem szczepień na autyzm nie zajmował się tylko dr Andrew Wakefield. Od niego to się tylko zaczęło. Zresztą został oczyszczony z zarzutów, o czym oczywiście media już milczą.

            Moje osobiste dzieci akurat nie cierpiały zbyt wiele na skutek NOPów. Choć im więcej czytam, tym więcej rzeczy z ich życia (do roku) zaczynam pojmować.
            Ale moich bliskich dzieci cierpiały.
            Siostrzenica była 2 miesiące w szoitalu. Walczyła o życie.
            Syn przyjaciółki ma problemy ruchowe (po DPT).
            Znajomych syn ma autyzm (raczej również jako skutek szczepionki).
            A osatnio znajomym dziecko zmarło. 2 dni przed pierwszymi urodzinami. I niestety wszystko wskazuje, że to również NOP.

            Oczywiście, że to jest sprawa nas wszystkich.
            Dlatego choć dwójkę starszych dzieci szczepiłam, to wszystko wskazuje na to, że najmłodszego już nie będę.
            A niektóre teorie, które nazywasz "spiskowymi" mają swoje uzasadnienie. I to naukowe.
            • jemanja Re: a czy ktoś nie szczepi? 06.12.14, 11:53
              Ton nie miał być napastliwy, tylko rzeczowy, nikogo urazić nie chciałam.

              Nie znam żadnych wiarygodnych publikacji antyszczepionkowych ale chętnie poczytam, jak również o uniewinnieniu Wakefielda który w 2007 roku został pozbawiony prawa wykonywania zawodu a w 2010 jego publikacja została wykreślona. Nie jestem krową i zmieniam zdanie jeśli dostanę przekonujące dowody. Oczywiście każdą tezę można poprzeć naukowymi i paranaukowymi publikacjami a ja nie jestem lekarzem ani naukowcem więc staram się odwoływać do jakichś wiarygodnych instancji, które mi powiedzą, komu warto wierzyć. Dla mnie takową jest WHO, które zaleca szczepienia. I długie karmienie piersią też.

              Przykro mi z powodu Twojej siostrzenicy. Jeśli rzeczywiście miała zdiagnozowane NOP to zwracam honor, nie słyszałam o żadnym wiarygodnym takim przypadku. Do tej pory czytałam tylko: "diagnoza była inna, ale ja wiem swoje", "wszystko wskazuje na to, że".

              Tak jak piszesz, to sprawa nas wszystkich. W moim odczuciu (i z mojej wiedzy tak wynika) nieszczepienie dzieci jest ich krzywdzeniem (i to nie tylko tych własnych) i trudno mi się zgodzić z tezą, że tu każdy może mieć własne zdanie. W Stanach już pojawiają się mikroepidemie Odry, na Bliskim Wschodzie szaleje polio a chyba nie trzeba mówić, jakie mogą być skutki jeśli to się rozszerzy. Stąd wzięła się moja wypowiedź, może zbyt emocjonalna.

              Ps. Moja mama zajmuje się zawodowo autyzmem i nie słyszała o przypadku autyzmu poszczepiennego. Więcej: niestety nie wiadomo do końca, co autyzm wywołuje, to dość tajemnicza choroba i czynników sprzyjających jest wiele, choć badacze skłaniają się raczej do genetycznych. Więc nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł powiedzieć z całą pewnością "tak, to wywołało autyzm". A jeśli może, to niech się od razu zgłosi po Nobla.
              • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 16.12.14, 15:03
                Dużo. Zdziwiona?
                Ja niestety już nie. I im więcej się dowiaduję tym więcej tych trudnych przypadków odnajduję...
                I dlatego choć starsze dzieci szczepiłam (trochę bezmyślnie nie interesując się tematem i mając zaufanie do lekarzy), to najmłodszej raczej szczepić nie będę, a na pewno nie w pierwszych miesiącach życia.
                Zapraszam na stronę stowarzyszenia STOP NOP. Ja nie mam czasu i ochoty przekonywać nieprzekonanch i wyszukiwać tego, co jest ogólnie dostępne.
                • zabka141 Re: a czy ktoś nie szczepi? 16.12.14, 21:20
                  Aha, i wszystko jasne, dzialasz w jakims stowarzyszeniu przeciwnikow szczepionek. Ja moge napisac ci jedno - szerzysz propagande antyszczepionkowa. Nie wierze ze znasz jakakolwiek osobe ktora faktycznie mialabay problemy ze zdrowiem po szczepionce. Jesli ty w to wierzysz to chyba ci sie cos w glowie pomieszalo. Przepraszam ze tak ostro, ale niesczepienie dzieci to strwarzanie ryzyka nie tylko dla swoich dzieci, ale rowniez i dla innych dzieci. Dzieki takim jak ty mamy obecnie nawrot chorob, ktore wydawaloby sie wyginely. Mieszkam w Niemczech i tutaj np. mamy powrot odry. I to mnie wkurza, bo moje dziecko jeszcze na odre jest niezasszczepione (dopiero robi sie to ok 11-12 miesiaca zycia) i moze sie ta choroba od kogos nieszczepionego i chorego zarazic. Mam kolezanke ktora boi sie ze swoim maluchem gdziekolwiek wychodzic z tego powodu. Nie mowiac juz o tym jak ci dzieci podziekuja za kilka lat jak beda chcialy wyjechac np. na wakacje do Azji a tu beda musialy sie szczepic na doslownie wszystko.
                  • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 17.12.14, 12:15
                    zabka141!
                    Tłumaczyć się nie muszę ale niech Ci będzie.
                    Możesz wierzyć lub nie - to Twoja prywatna sprawa.

                    Nie działam w żadnym stowarzeniu antyszczepionkowym.
                    Nikogo nie nawołuję do nie szczepienia dzieci.
                    Całkowitym przeciwnikiem szczepień nie jestem - raczej sceptykiem.
                    Chciałabym tylko aby rodzice mieli wybór i wiedzieli pomiędzy czym a czym wybierają: pomiędzy niebezpieczeństwem pojawienia się NOP (nieporządane odczynny poszczepienne) a zachorowaniem (powikłaniami) po chorobach.

                    Na stronę Stowarzyszenia Stop NOP trafiłam przypadkiem poszukując informacji, poniważ chciałam podjąć świadomą tym razem decyzję o szczepieniu bądź nie mojego 3go dziecka.
                    A informacji szukałam dlatego, że wśród najbliższej rodziny i znajomych pojawiły się NOPy. Chciałam wiedzieć dlaczego, skąd i z czym może być to związane, aby uchronić przed tym moje dziecko.

                    A czy Ty szczepisz się na odrę? Albo inni dorośli, których znasz? Np. Twój lekarz? Bo to oni są większym zagrożeniem niż nie szczepione dzieci.
                    Tu kilka faktów na temat szczepień na odrę i podatności sppołeczeństwa na tę chorobę:
                    szczepieniaodra.wordpress.com/podatni-na-odre-w-polsce-cz-i/
                    szczepieniaodra.wordpress.com/podatni-na-odre-w-polsce-cz-ii/
                    froobek!
                    Nikt moim dzieciom nie sprawdzał sszczepień przy próbie przekroczenia granicy USA.
                    Byliśmy w zeszłym roku w grudniu całą rodziną w Stanach. Z 2latką i 5latką nie szczepionymi na MMR.
                    • zabka141 Re: a czy ktoś nie szczepi? 17.12.14, 21:50
                      Tak, jestem zasczepiona na odre. Nie wierze w takie problemy poszczepionkowe, dziwne ze w zadnych badaniach naukowych te problemy nie wystepuja. Aha, na pewno napiszesz ze to wina lobby proszczepionkowego, no coz w lobby tez nie wierze.
                      • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 17.12.14, 22:00
                        Nie wierzysz - dopóki sama się z tym nie spotkasz. Nie życzę Ci tego oczywiście.
                        Mi wystarczy jak widziałam jak siostrzenica mojego męża ze zdrowego dziecka po szczepieniu w 3 miesiącu życia (wg kalendarza szczepień) z dnia na dzień zaczęła mieć problemy zdrowotne. Aż po prawie 2 miesięczny pobyt w szpitalu gdzie w penym momencie nie było wiadomo czy przeżyje. Żadnych innych przykładów nie potrzebuję. Ani namawiania przez "lobby" przeciw-szczepionkowe.

                        A lobby proszczepionkowe? Nie. Wystarczy przemysł farmaceutyczny. A tu Ty napiszesz, że nie wierzysz. Ja miałam kolegę, który pracował w firmie farmceutycznej, jako przedstawiciel handlowy. W jego historię wierzę.
                        • ona1983.10 Re: a czy ktoś nie szczepi? 21.12.14, 11:07
                          Coreczka kolezanki - stwierdzony nop, otrzymsla szczepionke w szpitalu i po jakims szasie wezel niedaleko szczepionki zrobil sie wielka kolką, ktora potem ropiala. Sama z synem msm nieprzyjemne doswiadczenia po mmr.
                    • jemanja Re: a czy ktoś nie szczepi? 02.01.15, 12:09
                      Wszystko spoko, ale dla mnie stowarzyszenia antyszczepionkowe (które nazywam zwolennikami chorób) nie mają żadnych argumentów, badań i konkretów, tylko aluzje, insynuacje, półprawdy i osobiste wycieczki w stylu nazywania kogoś trollem. Stronę na fejsie czy bloga może sobie założyć każdy, fajnie też sobie zrobić czary-mary z liczbami i danymi statystycznymi biorąc pod uwagę dzieci jeszcze nie kwalifikujące się do szczepienia i zapominając dodać, że to tylko sprawia iż KONIECZNIE, trzeba szczepić te które się kwalifikują bo to one mają budować odporność populacyjną i chronić te młodsze.

                      Sprawdziłam, nikt nikogo nie uniewinniał. Włoski sąd (a znając ten kraj nie dziwi mnie to) przyznał rację rodzicom korzystając z nieaktualnych i wycofanych badań, zupełnie nie zapoznając się z całą dokumentacją i opiniami lekarzy. Tak, sprawdziłam strony włoskie.

                      W Irlandii dzieci dostają szczepionki 6w1, pneumokoki i meningokoki C, czasem po trzy różne szczepionki na jednej wizycie. I nie widzę, żeby ruch antyszczepionkowy wyciągał jakieś pełne grozy dane o powikłaniach. Jak mi ktoś je pokaże to chętnie przeczytam. Na razie wolę patrzeć na to co mówią specjaliści, co mówi WHO a nie na blogi, broszurki i strony na portalach społecznościowych.

                      A już stawianie jakiegoś ropnia który zrobił się na rączce przeciw zachorowaniu na odrę trudno mi nazwać inaczej niż głupotą, naprawdę.
                      • ona1983.10 Re: a czy ktoś nie szczepi? 02.01.15, 13:35
                        Ale to nie byl jakis tam ropien tylko tak powiekszony wezel chlonny, z ktorego potem ciekla ropa. Skonczylo sie szpitalem i stwierdzeniem nopu. Opieka specjalistow i zakaz szczepienia - chyba sprawa oparla sie nawet o sanepid.
              • lovage2 Re: a czy ktoś nie szczepi? 27.12.14, 00:51
                Rozmowa z prof. Marią Dorotą Majewską - neurobiolożką, która zajmuje się badaniem wpływu szczepień na centralny układ nerwowy:
                dziecisawazne.pl/masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska/
          • lovage2 Re: a czy ktoś nie szczepi? 05.12.14, 15:24
            Problemem nie są Twoje poglądy na temat szczepień, ale forma, w jakiej je wyraziłaś. Napisałaś w sposób prowokujący i zaczepny, to i zostałaś odebrana jako troll, nawet, jak nie jesteś.
            Czytam to forum od dłuższego czasu, i z tego, co zauważam akurat matek nieszczepiących jest tu mniejszość i nie zauważyłam, by były napastliwe czy narzucające swoje zdanie tym, co szczepią. Każdy wybiera, co uważa za dobre i bierze odpowiedzialność za swój wybór.
    • otojestmis Re: a czy ktoś nie szczepi? 31.12.14, 08:59
      Nie szczepią nieodpowiedzialni rodzice, którym szkodzi internet i którym się wydaje, że są mądrzejsi od wszystkich lekarzy świata. Brzoza smoleńska, wszędzie żydzi, a szczepionki szkodzą. Szkodzi nieszczepienie - nieszczepionemu dziecku i całemu jego otoczeniu, w tym nieszczepiacym rodzicom.
      No, ale to zrozumiałe, że na świecie jest mnóstwo głupich lekarzy, którzy są w zmowie z koncernami farmaceutycznymi i polecają szczepienia i mnóstwo głupich prawników, również w zmowie z koncernami farmaceutycznymi, którzy nie chcą na tych tysiącach NOPów zarabiać. Powiem krótko: intelektualnie to lekko kuleje. JAk się chce dobrze dla dziecka, karmi długo piersią i dba się o nie, to się je szczepi. Tak jak leczy się grypy u dzieci, mimo iż leki mają jakieś skutki uboczne.
      • lovage2 Re: a czy ktoś nie szczepi? 31.12.14, 14:47
        To ja może jeszcze raz wkleję - rozmowa z prof. Marią Dorotą Majewską - neurobiolog, która zajmuje się badaniem wpływu szczepień na centralny układ nerwowy:
        www.dziecisawazne.pl/masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska/


        Pani profesor jest jak najbardziej naukowcem, do tego praca jej zespołu 2x była nominowana do nagrody Nobla.
        • lovage2 Re: a czy ktoś nie szczepi? 31.12.14, 15:02
          Jeszcze słówko od pani profesor:

          "Szanowni Państwo,

          Zapewne niektórzy z Was zetknęli się z opublikowanym onegdaj w GW artykułem, w którym Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (NIZP; dawny Inst. Higieny) lamentuje, iż wzrasta w Polsce liczba rodziców nieszczepiących swych dzieci. Zamiast cieszyć się z tego, że Polska powoli dogania Europę Zachodnią, gdzie niewielki procent rodziców jeszcze szczepi swe dzieci, NIZP epatuje nas XVIII-wiecznymi wizjami  powszechnych zaraz i  masowych śmierci nieszczepionych dzieci. Prawda jest jednak całkiem inna.

          Statystyki demograficzne wielu krajów oraz badania naukowe pokazują,  że w naszych czasach to nie choroby zakaźne, lecz  zmasowane,  zbyt wczesne i toksyczne szczepienia (i ich konsekwencje) są główną przyczyną  zgonów niemowląt i małych dzieci w krajach rozwiniętych.

          Masowe, toksyczne  szczepienia są też przyczyną  wielu chronicznych i okaleczających chorób, na które cierpią dziś miliony dzieci,  takich jak cukrzyca, astma,  alergie, choroby wątroby i jelitowe,   zaburzenia  hormonalne,  autyzm, padaczka,  ADHD,   zaburzenia  rozwoju, upośledzenie umysłowe wśród innych.

          Badania wykazały, że wskaźniki umieralności  niemowląt i małych dzieci w różnych krajach są wprost proporcjonalne do liczby stosowanych szczepień (im ich więcej, tym większa umieralność),  i że dzieci nieszczepione są znacznie zdrowsze, inteligentniejsze i lepiej się rozwijają od intensywnie szczepionych.

          W wyniku chorób zakaźnych,  przeciw którym szczepi się dzieci, prawie nikt dziś nie umiera w krajach rozwiniętych  (także w Polsce), natomiast  obserwujemy autentyczne, postępujące epidemie poszczepiennych chorób chronicznych i  kalectw w krajach intensywnie szczepiących, takich jak Polska. Dziwić się należy, że NIZP nie  przejmuje się  współczesnymi  epidemiami autyzmu, cukrzycy, nowotworów,  astmy,  chorób jelitowych, zaburzeń rozwojowych,  upośledzenia umysłowego, alergii  etc. u polskich dzieci, a przecież choroby te  stanowią poważne  zagrożenie dla ich życia  i ogromne obciążenie finansowe dla milionów polskich rodzin oraz  dla systemu opieki zdrowotnej w Polsce.  Widać, zajmowanie się tymi epidemiami nie jest  dla NIZP  tak „opłacalne” jak straszenie społeczeństwa  pandemiami łagodnych dziś i łatwo wyleczalnych chorób  zakaźnych.
          Pozdrawiam
          DM"
          • otojestmis Re: a czy ktoś nie szczepi? 31.12.14, 15:15
            O i super. Już w pierwszym zdaniu pani profesor zmyśla. Możesz sprawdzić jak wygląda kwestia szczepień w Europie Zachodniej, można oczywiście jej wierzyć. Te dane są powszechnie dostępne. W Europie Zachodniej, podobnie jak w Polsce nie szczepi tylko niewielki odsetek rodziców. Ale rozumiem, że to nie pasowałoby do tezy. Ten sam niewielki odsetek, który wierzy, że choroby zniknęły same, że ich dzieci są bezpieczne (są, bo głupich rodziców jest na razie niewiele i większość dzieci jest zaszczepiona) bez szczepień i że szczepienia powoduję ADHD. Oczywiście są też naukowcy, którzy wierzą w smoleńską brzozę. I oni też są profesorami.

            Naprawdę nie znajduję tu argument dlaczego tę prawdę o szkodliwych szczepionkach tak się skrywa i tylko niewielki odsetek rodziców i "naukowców" ją poznał. A że była w zespole nominowanym (cokolwiek to znaczy) do Nobla, to jakby twierdzić, że Piotr Żyła jest mistrzem świata, bo lata na takich nartach jak Stoch i jest z nim w drużynie. Właśnie o tym piszę - to jest niedorozwój intelektualny.
                  • yumemi Re: a czy ktoś nie szczepi? 10.01.15, 15:35
                    I ile statystycznie tych dzieci jest? I gdzie sa jakieś publikacje o tym NOP?
                    Rozumiem ze chodzi o miliony dzieci tak jak w przypadku polio?
                    Patrząc na powrót polio w krajach typu Syria i to jak ludzie podróżują - chyba wniosek jest oczywisty.
                    Nie mówiąc o powiklania po odrze.
                    Ale o tym sie nie mowi smile)
                    • yumemi Re: a czy ktoś nie szczepi? 11.01.15, 23:07
                      zabka141 napisał(a):

                      > Tak aannagr, z tego co pamietam to ty jestes wrecz otoczona dziecmi z NOPami, r
                      > odzina, znajomi, kazde dziecko, chyba w samym twoim kragu znajomych i rodziny w
                      > szystkie zanotowane przypadki NOPu w Polsce.

                      Ciekawe czy aannagr ma dostep do informacji o tym ile dzieci chorowalo na polio przed szczepionkami? Skoro o polio nic nie wie.
                      O przepraszam, zapomnialam, lobby antyszczepionkowe omija szerokim kolem dane na temat tego ile dzieci mialo powiklania lub umieralo na choroby na ktore szczepimy teraz.
                      Duzo latwiej skupic sie na mniejszosci ktora moze miec jakies skutki uboczne poszczepienne (np goraczka ktora mija po kilku dniach).
                      • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 12.01.15, 12:31
                        Nie bardzo mam ochotę brać udziału w Waszej zacietrzewionej dyskusji, ale też nie mam ochoty być obraża na forum, które jest moją pasją...
                        A skoro odnosicie się do mnie personalnie - chcę zareagować.

                        Dziewczyny litości!
                        Już pisałam, że nie działam w żadnym anty szczepionkowym lobby.
                        Nie jestem też całkowitym przeciwnikiem szczepieniem.
                        Tylko sceptykiem.
                        I przed szczepieniem moich dzieci chcę wiedzieć jak najwięcej o chorobach, o szczepionkach, o możliwych powikłaniach po jednym i po drugim.

                        I jeśli można znaleźć informację na temat powikłań po chorobach lub zostać o tym poinformowanym w przychodni (nigdzie nie napisałam, że nie wiem nic o polio, tylko, że nigdy nie widziałam osobiście dziecka chorego na polio, ani nie słyszałam o takim w kręgu moich najbliższych znajomych - choć tym samym nie przeczę, że choroba istnieje i że ma okropne powikłania).
                        To dlaczego odmawia mi się wiedzy na temat możliwych powikłań po szczepionce?
                        Chcę mieć realny wybór.

                        I tak, potwierdzam po raz kolejny, że niestety w ciągu ostatnich dwóch lat (odkąd szczepiłam średnią aż do urodzenia młodszej) w kręgu moich znajomych i rodziny zdarzyło się kilka NOPów.
                        Dlatego zaczęłam się zastanawiać - bo problem dotkną moich najbliższych osobiście, a nie dlatego, że gdzieś przeczytałam nieweryfikowalne badania na temat szkodliwości szczepień.

                        Idąc tym tropem moja najstarsza córka była do pierwszego roku życia szczepiona dokładnie według obowiązującego kalendarza, potem zmieniliśmy miejsce zamieszkania - a tym samym pediatrę (trafiając na pediatrę, która leczyła jeszcze mojego męża jak był mały - a więc osobę z wielkim doświadczeniem) i dalsze szczepienia poszły innym torem. Średnia też była w związku z tym trochę inaczej szczepiona - pediatra zmieniła jej program szczepień wydłużając w czasie i zmieniając część szczepionek na "lepsze" (a tym samym niedarmowe).
                        I zaczęłam sama się zastanawiać - dlaczego tak? Uzyskałam kilka informacji na temat szkodliwości niektórych szczepionek, a lekarz wprost powiedział, że w przychodni (państwowej) więcej mi nie powie. A, że miałam do tej pediatry duże zaufanie zaczęłam sama szukać.

                        A potem u siostrzenicy mojego męża wystąpił NOP zagrażający życiu. To cud, że dziecko przeżyło (nie kwestionuję oczywiście zasług lekarzy). I zaczęłam się przyglądać sprawie bliżej. Opowiadać o tej historii - i okazało się, że nie tylko siostrzenica męża przeszła taką historię ale inni również (mówię tylko o przypadkach weryfikowalnych przeze mnie osobiście, a nie zasłyszanych od osób trzecich czy wyczytanych w internecie - te każdy może znaleźć).

                        I nie chodzi tu o gorączkę, która mija po kilku dniach czy nawet godzinach (tej doświadczyły także moje szczepione dzieci).
                        Tylko o powikłania zagrażające życiu i wpływające na funkcjonowanie przez całe życie.

                        I nie unikam danych o powikłaniach i umieralności dzieci na choroby, na które teraz są szczepionki. (Troje rodzeństwa mojej prababci zmarło na polio, dwoje rodzeństwa mojego taty na odrę albo inne świństwo tego typu - tata dokładnie nie pamięta, bo był mały, zresztą sam chorował i omal nie umarł).
                • otojestmis Re: a czy ktoś nie szczepi? 04.01.15, 16:31
                  No właśnie po tekście o nominacji opadły mi ręce. Nominowanym to można być do Oscara, a o noblowskich typach można się dowiedzieć po 50 latach. Ta pani jest po prostu bardzo zakochana w sobie i tyle.

                  Jeśli chodzi o resztę bzdur, to nie ma sensu rozmawiać na ten temat chyba. Urojone procenty, brak argumentów popartych jakimikolwiek badaniami. Nic. Epidemie autyzmu, którego nie widac na ulicach. Mnożenie razy ileśtam NOPów, bo zdaniem pani profesor tylko 1/5 jest zgłaszana itd. Tiomersal jako zł wcielone, choć w prawie żadnej szczepionce go nie ma, a był w pokoleniu 30latków, w którym - o dziwo - epidemii autyzmu nie ma, mimo że wyszczepialność była niemal 100 proc. Innymi słowy, zero, absolutne zero faktów. Insyujacje, manipulacje, bo ciemny lud - jak mawiał klasyk - i tak to kupi.

                  Skutki uboczne ma byle paracetamol. Ciekawe ile mam nie podaje go dzieciom w obawie przed nimi. Ludzie mają skłnność szukania jakiegś wyjaśnienia dla nieszczęść jakie ich spotykają. Jak ktoś ma w domu autystyka, to miałby go pewnie i bez szczepionki,ale szczepionka to wygodne uzasadnienie, dzięki któremu łatwiej się żyje. Smutne, że ten antyszcepionkowy odpał wpłynie na zdrowie mnóstwa dzieci niewinnych tego, że mają głupich rodziców. Bo ja nie widzę różnicy między dawaniem dziecku jedzenia z maka, nieszczepieniem, nieubieraniem adekwatnie do pogdy itd. Głupota szkodzi dzieciom na milion sposobów. I zapewniam, że każdy rodzic ją potrafi swietnie wytłumaczyć.
          • yumemi Re: a czy ktoś nie szczepi? 02.01.15, 21:58
            Zamiast
            > cieszyć się z tego, że Polska powoli dogania Europę Zachodnią, gdzie niewielki
            > procent rodziców jeszcze szczepi swe dzieci,

            To jest zwyczajnie nieprawda.. jestem w szoku ze mozna cos takiego pisac.
            90% dzieci w USA jest szczepionych.
            A w UK wzroslo z 80% w latach 80tych do 92% teraz.


            > Statystyki demograficzne wielu krajów oraz badania naukowe pokazują, że w nasz
            > ych czasach to nie choroby zakaźne, lecz zmasowane, zbyt wczesne i toksyczne
            > szczepienia (i ich konsekwencje) są główną przyczyną zgonów niemowląt i małych
            > dzieci w krajach rozwiniętych.
            Jakie statystyki?? Gdzie??
            Statystyki sa np takie, w UK, gdzie wyraznie widac jak spadla ilosc przypadow smiertelnych na odre.. o komplikacjach nie mowiac.
            www.gov.uk/government/publications/measles-deaths-by-age-group-from-1980-to-2013-ons-data/measles-deaths-by-age-group-from-1980-to-2013-ons-data
            I dla porowniania:
            www.gov.uk/government/publications/measles-deaths-by-age-group-from-1980-to-2013-ons-data/measles-notifications-and-deaths-in-england-and-wales-1940-to-2013
            Masowe, toksyczne szczepienia są też przyczyną wielu chronicznych i okaleczaj
            > ących chorób, na które cierpią dziś miliony dzieci, takich jak cukrzyca, astma
            > , alergie, choroby wątroby i jelitowe, zaburzenia hormonalne, autyzm, pada
            > czka, ADHD, zaburzenia rozwoju, upośledzenie umysłowe wśród innych.
            Skad takie bzdury??

            > Badania wykazały, że wskaźniki umieralności niemowląt i małych dzieci w różnyc
            > h krajach są wprost proporcjonalne do liczby stosowanych szczepień
            Jakie badania?

            > W wyniku chorób zakaźnych, przeciw którym szczepi się dzieci, prawie nikt dziś
            > nie umiera w krajach rozwiniętych (także w Polsce), natomiast obserwujemy au
            > tentyczne, postępujące epidemie poszczepiennych chorób chronicznych i kalectw
            > w krajach intensywnie szczepiących, takich jak Polska.
            Moze warto byc na biezaco?
            To tylko przyklad:
            www.bbc.co.uk/news/uk-wales-22350001
            Przerazajace jest to ze mozna pisac cos bez zadnych zrodel...

            Gwarantuje ze ta pani pierwsza ustawilaby sie w kolejce po szczepionke gdyby widziala jak wygladaja komplikacje po niektorych z chorob.
            Na przyklad polio.
            • ela.dzi Re: a czy ktoś nie szczepi? 10.01.15, 23:15
              yumemi napisała :

              > Przerazajace jest to ze mozna pisac cos bez zadnych zrodel...

              Bardziej przerażajace jest to, że tyle osób w to wierzy, a osoba rzucajaca jakimiś zdawkowymi informacjami nir bierze za to żadnej odpowiedzialności. W zeszlym roku pediatra mówiła, że panuje epidemia odry i ona zamiast najpierw zbadać moje dziecko przed szczepieniem, to musi użerać się ze szpitalem, który nie chciał przyjać kolejnego dziecka z odra, bo tyle było zachorowań. W końcu do rodziców dotarło jak dziecko miało powikłania po odrze.
            • gala_dali83 Re: a czy ktoś nie szczepi? 07.02.15, 15:38
              Zgadzam się. Też byłam sceptycznie nastawiona do szczepień. Choć moje dzieci szczepione. U syna w przedszkolu epidemia szkarlatyny (błonicy). Dwoje dzieci w szpitalu. Ja syna póki co trzymam w domu, bo młodszy ma 4,5 miesiąca i z racji infekcji oskrzeli, którą sprzedał mu starszak, dostał tylko 1 dawkę szczepionek. I bardzo mnie doprawdy ciekawi, skąd ta szkarlatyna, skoro od tylu lat się na nią szczepi?
              • yumemi Re: a czy ktoś nie szczepi? 07.02.15, 19:52
                > I bardzo mnie doprawdy ciekawi, skąd ta szkarlatyna, skoro od tylu lat się na
                > nią szczepi?

                Szkarlatyna (scarlet fever) to plonica, nie blonica, i na to sie nie szczepi.
                Blonica to Diphtheria i na to sie owszem szczepi, i dzieki szczepieniom wyeliminowano w wiekszosci - ale niestety w 2012 pojawila sie tu i uwdzie. Genialni nie-szczepiacy rodzice powinni wiedziec ze smiertelnosc u dzieci dochodzi do 10-20%. Raczej tego w przedszkolu nie bylo.
    • ela.dzi Re: a czy ktoś nie szczepi? 11.02.15, 11:12
      www.facebook.com/photo.php?fbid=10155168508795632&set=a.322130010631.336875.730360631&type=1

      Treść :

      This is my son Griffin, and he may have measles.

      On February 9th, I received a phone call from York Region Public Health, informing me that Griffin, alongside my mother and I, was potentially exposed to the measles virus while attending a newborn weigh-in appointment at my doctor?s office in Markham on January 27th.

      Griffin was 15 days old at the time.

      I was informed that someone who later developed measles sat in the doctor?s waiting room between 1 hour before and 30 minutes before we arrived. I was also informed that measles is regarded as ?airborne? and can stay in the air and on surfaces up to 2 hours after the infected person has left.

      I was then asked if I had had the measles vaccine. I had.

      Griffin. Griffin had not. Can not.

      I was advised to not be around small children. If I worked in such an environment I would be written off work. I do work in such an environment; my home. Where I now sit with Griffin and my 3 year old, Aurelia, who has only been able to get one MMR vaccine so far. She is now, technically, exposed too. We are to sit tight and watch for symptoms: fever, cough, runny nose. If we develop any of these we are to call my doctor and arrange to come in under official medical precautions. We are to wait at home, in isolation, until February 17th, after which the 21 days of possible incubation will have passed and we are clear.

      So, Griffin is now Schrödinger?s baby. Simultaneously with measles, and without it. Until he develops symptoms, or until a further 7 days pass. One or other.

      And I?m angry. Angry as hell.

      I won?t get angry at or blame the person in the waiting room. I would have likely done the same thing...you get sick, you go to the doctor. I have no idea what their story is and I will never know. But I do know one thing:

      If you have chosen to not vaccinate yourself or your child, I blame you.

      I blame you.

      You have stood on the shoulders of our collective protection for too long. From that high height, we have given you the PRIVILEGE of our protection, for free. And in return, you gave me this week. A week from hell. Wherein I don?t know if my BABY will develop something that has DEATH as a potential outcome.

      DEATH.

      Now, let?s unpack this shall we. All out on the table.

      You have NO IDEA what this ?potential outcome? means. NO IDEA. I do. Unfortunately, I do.

      You think you are protecting your children from thimerosal? You aren?t. It?s not in their vaccine.

      You think you are protecting them from autism? You aren?t. There is no, none, nada, nothing in science that proves this. If you want to use google instead of science to ?prove me wrong? then I am happy to call you an imbecile as well as misinformed.

      You think you are protecting them through extracts and homeopathy and positive thoughts and Laws of Attraction and dancing by candlelight on a full moon? You aren?t. I PROTECT YOUR CHILD. We protect your child. By being concerned world citizens who care about ourselves, our fellow man, and our most vulnerable. So we vaccinate ourselves and our children.

      You think you are protecting them by letting them eat their shovel full of dirt and reducing antibiotics and eating organic? You aren?t. As an unvaccinated person you are only protected by our good graces. WE LET YOU BE SO PRIVILEGED thanks to our willingness to vaccinate ourselves and our children.

      You know what vaccines protect your children from? Pain. Suffering. Irreparable harm. Death.

      And you would be the first to line up if you had an inkling of what the death of a child feels like. You would be crawling through the streets on your hands and knees, begging, BEGGING to get that vaccine into your precious babies because that is what I would have done, if I could, to save my daughter.

      The fact is, there was no vaccine for her. Not for her illness. And she died. She died at age five and a half, and she is gone.

      And I watch these arguments trotted out on Facebook and twitter citing false science and long discredited?studies? that just won?t stop and Jenny McCarthy quotes and ?it?s MY choice? to not vaccinate...and I think...what would you have done if your child lay dying? Would you give them a scientifically proven, safe and effective vaccine and risk the minuscule likelihood of a side effect? Or would you let them go, knowing that at least they won?t develop autism (which they wouldn?t even develop anyway because SCIENCE)?

      And don?t you DARE tell me that you wouldn?t vaccinate them then. Don?t you dare. You have no idea what it feels like to go through what we went through.

      So, look at Griffin. Tell me why he gets to bear the brunt of your stupidity and reckless abuse of our protection? Tell me.

      Seven more days until I know that my baby is safe. Seven more days.

      How is your week going, anti-vaxxers?
      • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 11.02.15, 12:57
        A wiesz, że dzieci po szczepionce na odrę też mogą zarażać ileś tam dni?
        I jakie jest prawdopodobieństwo, że moje malutkie dziecko - jeszcze nie szczepione na odrę (bo za małe) spotka osobę chorą na odrę? A jakie jest prawdopodobieństwo, że spotka osobę po szczepionce - akurat w czasie inkubacji choroby?
        A jeśli ja przechodziłam odrę w dzieciństwie (a przechodziłam) i mam kontakt z odrą i karmię moje dziecko piersią to przeciwciała, które uaktywniają się w moim organizmie dostają się też oczywiście do mleka. Więc moje dziecko będzie potencjalnie bezpieczniejsze niż to niekarmione.
        • ela.dzi Re: a czy ktoś nie szczepi? 11.02.15, 13:27
          Żebyś wiedziała, że ostatnio jest dużo większe prawdopodobieństwo spotkania zarażonego dorosłego lub dziecka przez głupotę własną lub jego rodziców. Na szczepieniu mojego dziecka rok temu lekarka nie chciała przechodzić nawet na moment do części dzieci chorych, bo było tam dziecko z odrą.

          Ja też przechodziłam odrę, na szczęście bez powikłań, ale wolę oszczędzić sobie przeżyć swoich rodziców.
          • aannagr Re: a czy ktoś nie szczepi? 12.02.15, 12:58
            Ciesz się, że masz tak mądrą pediatrę. Zazdroszczę.
            Ja do przychodni dla dzieci zdrowych nawet nie chodzę, bo u nas pani doktor przyjmuje wizyty dzieci zdrowych ZAWSZE po wizytach u dzieci chorych. I wątpię żeby w międzyczasie przechodziła jakąś dezynfekcję albo żeby chociaż fartuch zmieniała...
            A z czym się tam spotyka wiadomo - ze wszystkim.
            Ostatnio potrzebowałam receptę to nawet pani w rejestracji (przez telefon) mówiła żeby z dzieckiem nie przychodzić (nawet do dzieci zdrowych), bo szkarlatyna panuje - i to mimo tego, że obie przychodnie są oddzielne i nawet wejście mają z innej strony... Ale lekarz i pielęgniarki swobodnie kursują wte i wewte wewnętrznym przejściem.

            A z tym większym prawdopodobieństwem spotkania osoby chorej jesteś pewna?
            Jakoś nie słyszałam u nas o żadnym przypadku odry, a dzieci w wieku szczepionki na odrę pełno... I przypuszczam, że 99% szczepione wg kalendarza. A przecież nie będę pytać na placu zabaw czy w klubie malucha wszystkich potencjalnych czy przypadkiem się szczepili?
            • ela.dzi Re: a czy ktoś nie szczepi? 12.02.15, 13:07
              W zeszłym roku lekarka mówiła, że panowała epidemia odry w Warszawie, do tego stopnia, że szpitale nie chciały przyjmować następnych chorych, stąd to chore dziecko w przychodni. Przy mnie lekarka dzwoniła do jakiegoś szpitala i kłóciła się z personelem, że odsyła chore dziecko.
        • yumemi Re: a czy ktoś nie szczepi? 13.02.15, 09:47
          Akurat z odra jest tak ze przeciwciala od matki z czasu ciąży chronią dziecko pierwszy rok dlatego szczepi sie na MMR dzieci po 12 mcu.

          Powikłania po odrze ma 20% dzieci, w samym UK przed szczepionkami umieralo 100 dzieci rocznie. Starzy pediatrzy wiedza i pamietają skutki uboczne typu zapalenie mózgu.
          Nie pojmuje jak ktos mógłby narażać świadomie dziecko na cos takiego.
    • martishia7 Re: a czy ktoś nie szczepi? 20.08.18, 14:33
      Szczepicie. Tych, którzy nie szczepią z powodu przedawkowania internetu uważam za groźnych ... no, powiedzmy że szaleńców, których należy trzymać od siebie i od swoich dzieci na odległość strzału z obrzyna. W dyskusje, ani w realu ani w internecie nie wchodzę. Jeśli ktoś się ujawni z antyszczepowym fisiem - kończę znajomość.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka