Rozważania pedagogiczne ;-)

05.01.11, 22:44
Tak sobie myślę...
Nasza zachodnia pedagogika uznaje np. bunt dwulatka, zazdrość między rodzeństwem, ostro przebiegający bunt nastolatka za zjawiska fizjologiczne. Jakoś tam je tłumaczy.

A może to wszystko jest efekt wychowania w nie-bliskości... Braku noszenia. Sztucznego odstawiania od piersi? Spania w łóżeczku?

Niektóre z Was piszą, że jeśli pozwoli się dziecku wyrosnąć z piersi, to zazdrość między rodzeństwem nie występuje. Inne - że bunt nastolatka wygląda zupełnie inaczej, jego dojrzałość emocjonalna jest większa, jeśli w okresie niemowlęcym została zaspokojona potrzeba bliskości. Ja sama już widzę, że u mojego synka, skądinąd charakternego i stanowczego w swoich dążeniach, buntu dwulatka chyba nie ma... Ot, w osiemnastym m-cu życia parę razy dostał furii, myślałam, ze się zaczyna, ale właśnie się kończyło smile Dogadujemy się na zaskakująco dojrzałym poziomie wink

Jak to jest z waszymi dziećmi wychowywanymi w bliskości? Buntują się? Zazdroszczą? A jak to wygląda w społecznościach, które wciąż respektują kontinuum? Ktoś wie?
    • maruk1a Re: Rozważania pedagogiczne ;-) 06.01.11, 14:41
      Poniewaz troche poczytalam, to ci odpowiem. Nie pamietam jak nazywa sie spolecznosc, bo ksiazke mam jak zwykle w obiegu, ale tak to wyglada. Dzieci sa karmione wylacznie piersia, jak nie ma matki, a dziecko placze natychmiast inna kobieta wyciaga wlasna piers i uspokaja nia dziecko, niekoniecznie tylko ta, ktora ma mleko (np. babcia). Noszenie dzieci jest czyms naturalnym i nie podlega dyskusji, tak samo jak spanie z dzieckiem. Jesli dziecko wchodzi w okres u nas nazywanym buntem dwulatka i pierwszy raz rzuca sie na glebe, to jest to okazja do swietowania. Zachowanie dziecka ignoruje sie, a swieto urzadza sie z tego powodu, ze dziecko wkroczylo w bardzo wazny etap rozwoju (po raz pierwszy odkrylo, ze jest odrebna jednostka).
      Dzieci zachecane sa do pomocy w pracach domowych na miare ich mozliwosci. Z czasem przejmuja calkowicie pewne obowiazki i sa za nie w pelni odpowiedzialne. Nastolatki traktowane sa jak mlodzi dorosli, ktorzy sami podejmuja juz wszystkie decyzje, wiec miejsca na bunt w tym wieku po prostu nie ma.
    • e-dziunia Re: Rozważania pedagogiczne ;-) 06.01.11, 17:59
      mój malec kończy na dniach 2 latka. Raz w życiu jechał w wózku, więc właściwie jest od zawsze noszony w chuście, śpi z nami (zasypiamy w jego łóżku, a w nocy przychodzi do nas) no i oczywiście wciąż na piersi. Buntu 2 latka jeszcze nie ma, ale czy będzie to Wam napiszę dopiero za jakiś czas wink Natomiast jest piekielnie zazdrosny o starszą siostrę (6,5 lat), która nie ma prawa przy nim nawet na chwilę się do mnie przytulić.... Mężowi też z resztą nie pozwala wink Mama jest na wyłączność i już! I niewiele daje sobie wytłumaczyć - no po prostu musi się sam przekonać i tyle.... taki z niego uparciuszek wink
      • rooms Re: Rozważania pedagogiczne ;-) 06.01.11, 23:47
        Córa ma 2 lata i 3 miesiące. Noszę, tulę, śpimy razem i karmiona była piersią do zeszłego poniedziałku. Przeszłyśmy skoki rozwojowe, lęki separacyjne i wszystkie książkowe "bunty" - temperament ma taki jak ja, więc jest albo super albo fatalnie - nigdy spokojnie.wink ALE: adaptacja w żłobku - ekspres, nocnik - sama zaczęła wołać (nie wysadzałam nigdy), samodzielność na 5, a dziś zażądała własnego łóżeczka i w nim zasnęła.
        Podsumowując, wyprzytulana i wycyckana sama postanowiła, kiedy wkroczy w świat "starszych dzieci" (no, ze żłobkiem to była moja decyzja), ale granice sprawdza uparcie i z wrzaskiem.
Pełna wersja