froobek
05.01.11, 22:44
Tak sobie myślę...
Nasza zachodnia pedagogika uznaje np. bunt dwulatka, zazdrość między rodzeństwem, ostro przebiegający bunt nastolatka za zjawiska fizjologiczne. Jakoś tam je tłumaczy.
A może to wszystko jest efekt wychowania w nie-bliskości... Braku noszenia. Sztucznego odstawiania od piersi? Spania w łóżeczku?
Niektóre z Was piszą, że jeśli pozwoli się dziecku wyrosnąć z piersi, to zazdrość między rodzeństwem nie występuje. Inne - że bunt nastolatka wygląda zupełnie inaczej, jego dojrzałość emocjonalna jest większa, jeśli w okresie niemowlęcym została zaspokojona potrzeba bliskości. Ja sama już widzę, że u mojego synka, skądinąd charakternego i stanowczego w swoich dążeniach, buntu dwulatka chyba nie ma... Ot, w osiemnastym m-cu życia parę razy dostał furii, myślałam, ze się zaczyna, ale właśnie się kończyło

Dogadujemy się na zaskakująco dojrzałym poziomie
Jak to jest z waszymi dziećmi wychowywanymi w bliskości? Buntują się? Zazdroszczą? A jak to wygląda w społecznościach, które wciąż respektują kontinuum? Ktoś wie?