asjula1
11.01.11, 01:20
Załamałam się. Mam nadzieje, że to nie była żadna z Was.
Obrazek: restauracja Ikea, obok placu zabaw. Rodzice nawet wygladający normalnie, mama karmi piersią sporą dziewczynkę, a drugą - nie wiem 3-4 lata "wypłakują".
Czyli dziecko wsadzone na siłę w fotelik do karmienia niemowląt, wrzeszczy, jak obdzierane ze skóry, łzy sie leją, dziecko spuchniete i usmarkane, a mama i tata ostentacyjnie spozywają sobie obiadek, wymieniają usmiechnieci i najwyraźniej z siebie całkiem zadowoleni jakies uwagi, czekając, ąz dziecie opadnie z sił. Gapi sie pól sali, bo dłuuuuuuugo to trwa.
No, naprawdę, niby nic takiego, ale myslałam, że podejdę i potrząsne.
Zresztą oczywiście nie wytrzymałam, jak to mam w zwyczaju i palnełam im krotki wykład na temat sadystycznych zachowań wobec dzieci oraz mojej opinii na temat konieczności zapoznania się przez nich z jakas literaturą fachową. Oczywiście tata wyraził nieskrywane zdumienie moją interwencja oraz rzucił coś w stylu "ale pani chce MNIE pouczać"?. Oólnie raczej ignore. Asertywni, kurza ich.
Echhh, jak ci ludzie mnie wkurzaja.